babaqba
08.09.08, 22:41
Hmmm, gdyby miejsc "uświęconych krwią Polaków" nie można było ruszać, to
żylibyśmy wszyscy w tymczasowych namiotach pośród mogił i krzyży?
Wystarczą mi warszawskie adresy: jak nie sybiracy, to katyń, ofiar tego
i tamtego. Krew kapie z tablic z nazwami, krwawe pomniki z krzyżami.
Żałość, płacz i martyrologia.
Symptomatyczna jest wypowiedź siostry zamordowanych braci: gdyby
właścicielka działki spytała, to można by przesunąć. Ale nie spytała i
będzie sąd za świętokradztwo.
Upamiętnić trzeba, lecz w naszej kulturze płacz i smutek przeważa. Tak
mało jest pomników poświęconych sukcesom, tak niewiele pozytywnych
miejsc, nazw i znaków. Wszędzie za to "miejsca pamięci". Czy to nie
wpływa na ducha narodowego? W Polsce nic się udać nie może, nic nie ma
znaczenia tylko śmierć i łzy. Nasze europejskie wiano.