Dodaj do ulubionych

Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kierowcy

22.09.08, 20:05
Taki wniosek bije ze wszystkich programów informacyjnych TV. Jako winnych
widzimy kierowców stojących w megakorkach a wzorcem jest straszy pan z
rowerem, który uważa, że rowerem można poruszać się 12 miesięcy w roku.
Słowem szlak mnie trafia. Żaden dziennikarzyna przy okazji nie podsumował
wielu lat zaniedbań w kwestii rozbudowy metra i nowych linii tramwajowych.
Propagowanie rowerów jako alternatywy dla samochodów nie ma sensu i najwyższy
czas skończyć z tą utopią.
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomo Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.merinet.pl 22.09.08, 20:17
      To co napisałeś to jedno, jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Na
      wszystkich forach ci najbardziej twardogłowi rowerzyści udowadniają
      wszem i wobec, że tylko i wyłącznie rower jest najlepszym środkiem
      lokomocji w mieście. A gdzie byli dziś przy kiepskiej pogodzie???
      Jak zwykle jechałem z Chomiczówki na Służewiec i co ciekawe nie
      spotkałem na ulicach ANI JEDNEGO rowerzysty. Za to samochodów było
      znacznie więcej niż zwykle. Czyżby nasi rowerowi aktywiści
      przesiedli się do "blachosmrodów" bo bali się, że zmokną?
      Oto cała hipokryzja rowerowych terrorystów. Gdy jest lato i ładna
      pogoda potrafią donośnie krzyczeć, okupować forum, blokować miasto w
      każdy ostatni piątek miesiąca. Gdy temperatura zaczyna oscylować
      wokół 10 stopni i zaczyna padać deszcz ich aktywność spada. A co
      ciekawe wzrasta wtedy ilość samochodów na ulicach. Czekam z
      niecierpliwością na październikową i listopadową Masę Kretyniczną.
      Ciekawe ilu tych "twardzieli" się stawi?
      • weekenda Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 22.09.08, 21:42
        Ja dzisiaj jechałam na rowerze do pracy Tomo. Jak w postałych 364
        dni w roku.
        • Gość: ritzy zaban. Wyzysk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 22:21
          Do pracy 365 dni w roku? W soboty i niedziele tez pracujesz? I nie
          masz urlopow? Uwazam, ze powinnas powiadomic zwiazki zawodowe.
          • weekenda Re: Wyzysk 23.09.08, 08:45
            eee weekendy mam wolne na urlopy też jeżdżę ale jeśli nie spędzam
            ich na siodełku to po górach chodzę a zz nie cierpię i się zwracać
            nie będę!
            ;p
      • Gość: Roberto Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.broadband.pl 22.09.08, 22:02
        Gość portalu: Tomo napisał(a):

        > Na
        > wszystkich forach ci najbardziej twardogłowi rowerzyści
        udowadniają
        > wszem i wobec, że tylko i wyłącznie rower jest najlepszym środkiem
        > lokomocji w mieście. A gdzie byli dziś przy kiepskiej pogodzie???
        > Jak zwykle jechałem z Chomiczówki na Służewiec i co ciekawe nie
        > spotkałem na ulicach ANI JEDNEGO rowerzysty.

        Bo w samochodzie niewiele sie widzi. To jedno. A drugie to fakt, ze
        rowerzysta ni musi poruszac sie ta sama trasa co samochodziaz. Ja
        jadac 20 km tylko na przestrzeni 5 km zjezdzam na jezdnie. Tak wiec
        jesli chcesz mnie zobaczyc jak jade to jedz za mna...ale zapewne
        kondycyjnie nie dasz rady bo samochodzikiem napewno za mna nie
        pojedziesz.
        • Gość: ritzy zaban. To fakt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 22:23
          > Ja jadac 20 km tylko na przestrzeni 5 km zjezdzam na jezdnie.

          Przedwczoraj widzialem, jak Robert wpadl na chodniku na staruszke.
          Nawet sie nie obejrzal, tylko smignal dalej, roztracajac
          przechodniow.
          • Gość: Roberto Re: To fakt IP: *.broadband.pl 23.09.08, 06:51
            Gość portalu: ritzy zaban. napisał(a):

            > > Ja jadac 20 km tylko na przestrzeni 5 km zjezdzam na jezdnie.
            >
            > Przedwczoraj widzialem, jak Robert wpadl na chodniku na staruszke.
            > Nawet sie nie obejrzal, tylko smignal dalej, roztracajac
            > przechodniow.

            ritzy zaban! Jestes kłamca! Przedwczoraj była sobota a w sobote nie
            jezdze do pracy wiec i nie jechałem na rowerze. Aby ci uswiadomic
            jak mozna jezdzic nie zjezdzajac na jezdnie to powiem ci, ze te 15
            km pokonuje: droga rowerowa, wałem p-powodziowym, parkiem-lasem i
            gruntowymi drogami.
    • warzaw_bike_killerz Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 22.09.08, 20:45
      macyk napisał:

      >a wzorcem jest straszy pan z
      > rowerem, który uważa, że rowerem można poruszać się 12 miesięcy w roku.

      Powinien sie wybrac na ostatni Tour de Pologne. Tam zawodowcy strajkowali, bo
      deszczyk siapil im na koszulki z lanserskiej lycry i zimno im bylo. We wrzesniu.
      • alfajet-777 Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 22.09.08, 20:49
        Zimowe Masy mają od 100 do 400 osób
        W lutym tego roku było nas ponad 600 set
        Pozdrawiam
    • Gość: Roberto Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.broadband.pl 22.09.08, 21:57
      Starszym panem nie jestem, zaledwie 40 lat na karku, ale mimo to od
      8 lat obywam sie bez samochodu i bez komunikacji miejskiej. Poruszam
      sie po miescie rowerem i twierdze, ze sie da jezdzic przez cały rok.
      A jesli jest ktos innego zdania to moze byc moim cieniem...jesli
      starczy mu kondycji.
    • koszatek Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 22.09.08, 22:10
      Przejechałem się rowerem dziś około 18-tej po Muranowie i Nowym Mieście.
      Takich korków, to ja dawno w tej okolicy nie widziałem. Stało wszystko: JP2,
      Anielewicza, Świętojerska, Zamenhofa, Bonifraterska, Zakroczymska, Konwiktorska
      i inne boczne uliczki. Desperaci jechali mimo zakazu przez Nowe Miasto... i tam
      też był korek na Zakroczymskiej.
      Z kolei rowerzystów jak na lekarstwo, nawet na uczęszczanych trasach (nad Wisłą,
      pod skarpą, Krakowskie) może po 1 osobie. Rower, to nie jest niestety środek
      komunikacji na taką pogodę, jak teraz. Zawodowcy sobie poradzą (mają odpowiednie
      ciuchy i jeżdżą w nich cały dzień), ja mogłem się przejechać, bo wystartowałem z
      domu i wracałem wprost do domu. Poza tym przejechałem ledwie 9 km.
      Ale siedzenie w mokrych spodniach i butach w pracy albo u klienta nie należałoby
      do przyjemności, a organizowanie sobie ciuchów na zmianę, jakkolwiek oczywiście
      wykonalne, to jednak zwiększa upierdliwość tej imprezy i skłania do wybrania
      samochodu.
      • Gość: ritzy zaban. Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 22:25
        No i prosze, nawet adminowi zdarza sie cos czasami sensownego
        napisac.
      • weekenda Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 10:48
        ja mam zorganizowane i mycie i ciuchy w pracy (o domku nie wspomnę).
        Jest to tylko kwestia zorganizowania się. I chęci. Niczego więcej.
        • koszatek Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 10:57
          > Jest to tylko kwestia zorganizowania się. I chęci. Niczego więcej.
          No fajnie. Wpadam do klienta utytłany i mokry z plecaczkiem, w nim laptop i
          ciuchy i buty na zmianę. "Zaraz zajmę się Państwa serwerem, tylko potrzebuję się
          doprowadzić do porządku, gdzie mógłbym skorzystać z toalety?"
          Więc, tej chęci mi brak. Można chodzić schodami, a można pojechać windą. To
          sprawa chęci. Niczego więcej. Ale jakoś zazwyczaj wybieram windę.
          Można też upiec chleb samemu, a można go kupić w sklepie. To sprawa chęci.
          Niczego więcej. Ale jakoś zazwyczaj kupuję w sklepie.
          Podobnie jest z samochodem. Po prostu jadąc do klienta wolę skorzystać z takiego
          osiągnięcia cywilizacji, jakim jest samochód, bo tak wychodzi mi zwyczajnie
          szybciej i wygodniej.
          • weekenda Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 11:26
            a ja chodzę schodami. A chlebuś i bułeczki piekę. Przecież
            napisałam, że to kwestia chęci. Ja je mam, Ty nie. Nie musimy miec
            tak samo.

            Poza tym Ty wybrałeś taką pracę, ja inną. Ja wybierając pracę
            kierowałam się wieloma aspektami, m.in. tym czy będę mogła dojeżdżać
            na rowerze. Każdy ma jakieś priorytety w życiu.
            • koszatek Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 11:37
              > a ja chodzę schodami. A chlebuś i bułeczki piekę.
              Ja nie raz i nie dwa wbiegałem schodami na 5. piętro, jak również piekłem chleb.
              Jednak na codzień w mieście bieganie po schodach i pieczenie chleba jest dla
              mnie mało sensowne.

              > Poza tym Ty wybrałeś taką pracę, ja inną. Ja wybierając pracę
              > kierowałam się wieloma aspektami, m.in. tym czy będę mogła dojeżdżać
              > na rowerze. Każdy ma jakieś priorytety w życiu.
              I tu chyba jest pies pogrzebany, bo ja traktuję rower nie jako CEL ale jako
              NARZĘDZIE (samochód zresztą też). Celem pracy dla mnie jest zarobek i
              satysfakcja zawodowa. Sposób dojazdu jest tylko metodą, narzędziem prowadzącym
              do niego. Nie twierdzę, że rowerem nie da się, tylko że w praktyce mam lepszy
              sposób. Tak jak od biedy da się wbijać gwoździe obcęgami, ale wolę młotek.
              Rower służy mi do innych celów i lubię na nim jeździć, ale w innym czasie i miejscu.
              • weekenda Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 12:01
                :) i widzisz a dla mnie nie :) Mamy po prostu inne priorytety w
                życiu.

                Dla Ciebie jest sensowniejsze jeżdżenie windą i samochodem, dla mnie
                chodzenie i rower.

                Ty wolisz kupić, ja upiec. Wiem co jem.

                Dla mnie rower jest również narzędziem. Gdzieś napisałam, że jest
                celem?

                Różnimy się jeszcze tym, że dla mnie celem absolutnie nie jest ani
                praca ani zarobek. Dla mnie celem i sensem życia jest moje życie
                prywatne. A praca tylko środkiem do celu. Ale każdy jest jakiś i
                woli coś.

                Dopiero w ostatnim zdaniu odwołałeś się do siebie :) Ja przez cały
                czas pisze O SOBIE. Nie o tym co ogólnie i dla kogo jest lepsze.
                Widzisz różnicę? :)

                Niech każdy wybiera sobie takie życie w jakim mu wygodniej. Ale
                niech nie pisze, że JEGO jest sensowniejsze czy wygodniejsze. Bo tak
                nie jest. Może dla niego tak. Ale czy dla innych?

                No i niech to jego życie nie niszczy życia innym. A mnie samochody
                moje życie niszczą.
                • koszatek Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 23.09.08, 13:10
                  > :) i widzisz a dla mnie nie :) Mamy po prostu inne priorytety w
                  > życiu.

                  > Dla mnie rower jest również narzędziem. Gdzieś napisałam, że jest
                  > celem?
                  Rower jest narzędziem, ale do czego? Skoro napisałaś, że "mamy inne priorytety"
                  i że wybierałaś pracę pod kątem dojazdu rowerem.

                  > Różnimy się jeszcze tym, że dla mnie celem absolutnie nie jest ani
                  > praca ani zarobek. Dla mnie celem i sensem życia jest moje życie
                  > prywatne. A praca tylko środkiem do celu.
                  To jest pewna nadinterpretacja - napisałem powyżej, że celem pracy jest zarobek
                  i satysfakcja zawodowa. Nic ponadto.

                  > Dopiero w ostatnim zdaniu odwołałeś się do siebie :) Ja przez cały
                  > czas pisze O SOBIE. Nie o tym co ogólnie i dla kogo jest lepsze.
                  Ja też cały czas piszę o sobie.
                  W ogóle porównania mają sens pod warunkiem, że porównywane rzeczy stawiamy na
                  podobnym poziomie.
                  Akurat ja piszę o porównaniu roweru i samochodu, jako równorzędnych narzędzi do
                  dojazdu do pracy/klienta. Z mojego porównania, dla moich uwarunkowań, wychodzi
                  przewaga samochodu (zwłaszcza w taką pogodę).
                  Twoje porównanie (niezależnie od innych uwarunkowań) stawia od razu rower na
                  innej pozycji, jako jeden z priorytetów. To nie tak, że to jest dla Ciebie
                  "sensowniejsze" (abstrahując od kryteriów oceny sensowności). To był jeden z
                  celów (bo tak, a nie inaczej szukałaś pracy). To jest coś innego, niż to o czym
                  ja piszę.
                  • Gość: Ania Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.aster.pl 24.09.08, 22:30
                    Nie jeżdzę po mieście ani samochodem, ani rowerem. Przesiadka
                    większości społeczeństwa na rower wydaje mi się niemożliwa. Trudno
                    oczekiwać, żeby urzędnik przyjeżdzał do biura zmęczony, spocony, a
                    może nawet zmoknięty i potem przyjmował interesantów. Dla niego
                    jedynym, rozsądnym środkiem lokomocji może być samochód albo
                    komunikacja miejska. Rower postrzegałam zawsze jako środek raczej
                    służący rekreacji, niż codziennym dojazdom. Sama też bym nie
                    jeżdziła w tym celu rowerem, ale rozumiem osoby, które z niego
                    korzystają i którym sprawia to przyjemność.
                    • Gość: R Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.opera-mini.net 25.09.08, 14:12
                      A to dziwne bo zauważ, że im mniejsza miejscowość tym więcej osób używa roweru do komunikacji. A urzędnik nie musi zziajany przyjeżdżać do pracy. Wszystko zależy od tempa jazdy. I na koniec... rower nie służy do rekreacji. Do rekreacji służy piłka plażowa!
                      • koszatek Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero 25.09.08, 14:49
                        > A to dziwne bo zauważ, że im mniejsza miejscowość tym więcej osób używa roweru
                        > do komunikacji
                        Raczej oczywiste, mając na uwadze, że im mniejsza miejscowość, tym mniejsza
                        odległość. Jadąc 1 km człowiek nie zdąży się zamoczyć, nawet przy takiej
                        pogodzie, jak w poniedziałek.
                        Upierdliwości związane z uruchomieniem samochodu (otwieraniem i zamykaniem bramy
                        itp) zaczynają przeważać na korzyść roweru na tak małych odległościach.

                        > I na koniec... rower nie służy do rekreacji
                        Mi służy. To coś złego?
                        • Gość: Ania Re: Dzień bez samochodu - wszystkiemu winni kiero IP: *.aster.pl 25.09.08, 15:33
                          R, nie ma w tym nic dziwnego, że im mniejsza miejscowość, tym więcej
                          osób korzysta z roweru. Mnie rower służy do rekreacji. Piłka plażowa
                          nie jest przedmiotem dyskusji. Gdybyś miał problem ze znaczeniem
                          słów, to podpowiadam, że "rekreacja" to jest aktywny wypoczynek.
                          Piłka plażowa jest tylko narzędziem lub sposobem rekreacji. Jeśli
                          już odczuwasz potrzebę korekty, to rób to w taki sposób, żebym nie
                          musiała się śmiać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka