Dodaj do ulubionych

Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego

IP: *.chello.pl 28.12.08, 21:29
pkp to największy syf polski,wrzód na tyłku który chce tylko kasy a
nic nie daje.Powinni to dawno zamknąć i wpuścić konkurencje.Zabrać
pieniądze ,zlikwidować ,zapomnieć .
Obserwuj wątek
    • Gość: Xtrem Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.as.kn.pl 28.12.08, 21:31
      Kwintesencja PKP, czyli totalnego burdelu na kółkach. W każdym
      regionie w tej chwili jest bajzel, ta firma nie panuje nad niczym,
      traktuje pasażerów jak zło konieczne, upychając ich jak bydło po
      wagonach. I tylko wyciąga pulchniutkie rączki upasionego zarządu po
      coraz to wyższe i wyższe dotacje
      • Gość: Bi Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.aster.pl 28.12.08, 21:37
        I jest to kolejny powód, aby te firme zlikwidowac.
        • Gość: Kottblum Hanna Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 12:11
          Fascynująca jest ta chęć przepraszania. Na tym się oczywiście
          skończy, w końcu przeprosiny nic nie kosztują, a w ich mniemaniu
          załatwiają sprawę.
          P.S.
          Mam już niemałą kolekcję listów z przeprosinami z ZTM, chyba zacznę
          używać ich w toalecie.
          • Gość: Komercha Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.08, 18:52
            Matko, ludzie co wy w tej dziurze widzicie?

            Tłok, hałas, smog i smród gorsZy niż na Alejach Trzech Wieszczy, Krupówki w tamtym roku pokryte warstwą śniego-błota miejscami przechodzącego w lodowe płaty na których sobie można twarz przearanżowach w ramach slwestrowch przebieranek. Nie ma gdzie usiąść i w spokoju zjeść napić się kawy, w KFC po podłodze pływała 2 cm głębokości warstwa błotnej berji. Wszędzie parkująca i pchająca się bulwarówkami Warsiawka.

            Typowe góralskie podejście - jak najwięcej wycisnąć jak najmniejszym kosztem. Omijam ten spęd szerokim łukiem po ostatnim razie.
            • Gość: aaa Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.chello.pl 31.12.08, 12:28
              "(...)Omijam ten spęd szerokim łukiem po ostatnim razie (...)"
              Madry Polak po szkodzie :) hehehe
              A po Tobie pojawia sie nastepni ktorzy nie chca sie uczyc na cudzych bledach
      • Gość: P Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.eranet.pl 28.12.08, 22:11
        No popatrz, to PKP siłą to bydło do wagonów wpycha... a ja myślałem, że to ludzie sami robią bydło i się tam pchają. Jak mogłem się tak pomylić :)
        • Gość: brtk Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.lanet.net.pl 28.12.08, 22:59
          I co trolujesz?
          Jak nazwiesz przez PKP sprzedawanie większej ilości biletów, niż fizycznie jest
          w stanie się zmieścić w pociągu? Dla mnie to co najmniej wyłudzenie.
          PKP od zawsze traktuje klientów jak zło konieczne. Bierze coraz większą kasę, a
          oferuje coraz gorsze warunki. I można by o temacie nie wspominać - nie chcesz
          nie jedź, ale koleje zbierają z budżetu ogromne dotacje. Więc nawet jak nie
          jedziesz, to i tak płacisz. Naturalnie zaraz się okaże, że winnych sytuacji
          należy szukać wśród pasażerów, bo PKP podzieliło się na ponad 100 (słownie
          "sto") spółek i już właściwie nei wiadomo, kto za co odpowiada. Bilet kupujesz
          na dworcu jednej firmy w kasie innej firmy, żeby z peronu kolejnej firmy wsiąść
          do wagonu następnej firmy, który akurat jest pod zarządem jeszcze innej firmy.
          Pociąg ciągnie kolejna firma elektrowozem z jeszcze innej firmy, bilet sprawdza
          konduktor z zupełnie innej firemki, a miejscówki sprzedaje jeszcze kto inny. W
          pociągu okazuje się, że bilet jest nieważny, bo kolejna firma zrobiła błąd w
          systemie i ten bilet ma złe parametry wypisane, za co odpowiada - uwaga, uwaga,
          panie i panowie, jest odpowiedzialny - otóż za to odpowiada pasażer i musi u
          konduktora kupić nowy bilet!!! Stary bilet naturalnie może zwrócić w kasie na
          dworcu (kolejna firma), ale z potrąceniem za rezygnację i cośtam jeszcze.
          • Gość: Smok Kolego, jak Cię to dziwi: Thalys Paryż-Kolonia IP: *.acn.waw.pl 28.12.08, 23:23
            2 tygodnie temu. Kupiłem bilet za 91 EUR (taryfa 'hi-life',
            hehehehe) i nie miałem miejsca, tzn miałem ale tylko dlatego że je
            znalazłem, bo przypisanego na bilecie nie było, choć za to płacisz.
            Dyktat związków zawodowych zabija każdą firmę, a jak nie zabija to
            masz to co masz.
      • Gość: Zaradny Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 82.146.248.* 29.12.08, 08:34
        Chcieliście prywatyzacji to ją macie.A to dopiero jest cząstkowa prywatyzacja
        jak będzie pełna to będziecie jechać na dachach wagonów.Jest to wynik ostatnich
        ustaw UCHWALANYCH PRZEZ RZĄDY WYWODZĄCE SIĘ Z SOLIDARUCHÓW a dotyczące
        restrukuryzacji i modernizacji kolei.Do szeregowych pracowników nic nie można
        mieć,to wynik działalności SOLIDARUCHÓW po 1989 będących w rządzie.
        • Gość: Kottblum Hanna Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 12:15
          Ciekawostka... Na całym świecie prywatne firmy działają lepiej od
          państwowych, nie czerpiąc dotacji od państwa. A jak jakaś jest
          nierentowna, to się ją po prostu zamyka, a niszę zajmuje następna
          firma o zbliżonym profilu. Może zamiast reanimować tego trupa po
          prostu go zlikwidować, spalić, zagrzebać; co kto woli i wpuścić na
          to pole innych, którzy będą wiedzieli jak zrobić interes na
          przewoach.
          • Gość: NonConformaSound Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.08, 13:15
            >"Ciekawostka... Na całym świecie prywatne firmy działają lepiej od
            > państwowych, nie czerpiąc dotacji od państwa. A jak jakaś jest
            > nierentowna, to się ją po prostu zamyka, a niszę zajmuje następna
            > firma o zbliżonym profilu.


            Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem to co napisałaś powyżej.

            A tu masz odpowiedź ->

            "Amerykańska gospodarka dostanie zastrzyk 700 miliardów dolarów. Kongres ostatecznie zaakceptował program pomocy dla banków i instytucji finansowych. Ustawa została już podpisana przez prezydenta George'a W. Busha."

            Z pewnością działają lepiej i super tylko że powinny upaść a nie upadają... i kto za to płaci???

            Z miłą chęcią bym takie upadające molochy finansowe przejął prawie za friko:)
            • Gość: Kotblum Hanna Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 23:07
              Zwłaszcza PanAm tak uratowali.
          • smok_sielski Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 14:58
            > Ciekawostka... Na całym świecie prywatne firmy działają
            > lepiej od państwowych, nie czerpiąc dotacji od państwa. A
            > jak jakaś jest nierentowna, to się ją po prostu zamyka

            A zwlaszcza banki oraz przemysl motoryzacyjny :D
            smok
            • sokolasty Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 17:38
              Zaradny:
              "Chcieliście prywatyzacji to ją macie."


              Jaką prywatyzację? Kto jest właścicielem? Nie MSP aby przypadkiem, co?
    • Gość: pablo sytuacja będzie wyjaśniana IP: *.aster.pl 28.12.08, 21:41
      a kogo to obchodzi? przyczyny są jasne, burdel i głąby w zarządzie z
      politycznego nadania za lizanie dupy
    • Gość: pablowawa syf jeden to PKP i malaria wszystko rozwiązać a IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.12.08, 22:09
      na gruZACH na pewno powstanie konkurencja Poki trzymają za mordę infrastrukturę, doją kasę i mają w d... pasażerów. Podobnie jak Poczta Polska Klientuf -
      • Gość: Paweł Re: syf jeden to PKP i malaria wszystko rozwiązać IP: 81.210.87.* 29.12.08, 08:09
        Ja też miałbym gdzieś takich "klientuf" :)
    • funia81 Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 28.12.08, 22:25
      Oswoilam sie juz z mysla, ze nie bardzo jest jak dojechac z Warszawy w gory, ze
      pociagi jezdza tylko w szczytowych okresach (ferie, wakacje), zwlaszcza w tym
      najnowszym rozkladzie... Ale to, co tutaj zrobili, to jest naprawde grubsze
      dranstwo. Jak mozna nie wpasc na to, ze bedzie burdel? A wystarczylo nie
      sprzedawac miejscowek.
      Zaorac PKP!
      • Gość: Kottblum Hanna Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 12:19
        Powinni zadziałać psychologicznie, bez miejscówek sprzedawać tylko w
        Trójmieście, bo tam prawie każdy będzie miał pewność, że wsiądzie. Z
        miejscówkami zaś powinny być sprzedawane bilety na kolejnych
        stacjach, żeby pasażerowie mieli złudzenie - mam miejscówkę, to mam
        miejsce i na pewno pojadę tym pociągiem.
        Sprzedaż by wzrosła, a co za tym idzie wpływy spółki. Czas rozważyć
        takie rozwiązania; później się przeprosi pasażerów i tyle. Czysty
        zysk.
    • Gość: Smok Ale chore... Pociąg do lanserstwa chyba IP: *.acn.waw.pl 28.12.08, 23:15
      .
    • Gość: EmiM Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.elartnet.pl 28.12.08, 23:15
      Raz w życiu tak jechałam do Zakopca: przed jedną z majówek. Pociąg
      wyjeżdżał z Dw.Wschodniego i zanim wiechał na peron -już działy się
      dantejskie sceny. Miałam wykupiony bilet na 2 kl.,
      ale...niepodobieństwem było się przebić do odpowiedniego wagonu.
      Jakimś cudem znalazłam się na wolnym fotelu w kl.1. Nikt nie
      sprawdzał biletów - nikt nie zgłosił roszczeń do miejsca (pewnie nie
      mógł się dopchać). Po 5 min. wszystkie korytarze i toalety zostały
      zajęte przez bagaże i siedzących ludzi. Na Centralnym - 12 min.
      poźniej nawet mysz nie była w stanie się wcisnąć do pociągu.
      Dziewczyna, która rozłożyła się w najbliższej nam toalecie za każdym
      razem każdemu korzystającemu robiła awanturę ( a podróż była długa -
      całonocna...)

      Było to kilkanaście lat temu i prawdę mówiąc wiele się od tego czasu
      na świecie zmieniło (za wyjątkiem, jak widać, PKP).

    • metron1 Inny aspekt sprawy 28.12.08, 23:24
      Burdel bo inaczej tego nie można nazwac powstał kiedy to najlepsze pociągi
      Przewozów Regionalnych przejęły InterCity
      Teraz okaże się że podróżny który będzie chciał pojechac taniej będzie miał do
      wyboru jedynie InterCity ze stosowną ceną plus opłata za miejscówkę
      to co się wydarzyło pokazuje jedno, we wszystkich spółkach które mnożą się jak
      pączki na PKP nie ma ludzi którzy znają się na własnej pracy. Są za to bonzowie
      z partyjnego nadania na niezrywalnych kontraktach i z niebotycznymi pensjami
      A na linii brakuje już zwykłych pracowników, nie ma kto sterowac ruchem
      Jeszcze trochę i "specjaliści" rozpieprzą kolej do końca
      • Gość: amp Re: Inny aspekt sprawy IP: 83.238.132.* 29.12.08, 02:53
        Można inaczej nazwać. Bajzel. A nawet trzeba. Nie obrażaj burdeli. Burdel to
        jest porządna i fachowa instytucja usługowa.
      • przewoz_pw Re: Inny aspekt sprawy 29.12.08, 09:37
        Akurat w tym przypadku cena jak za pospieszny + miejscówka (na TLK dość tania) nie była by zła... Ale skoro przewiduje się, że pociąg złożony z 13-14 wagonów (tyle ma Monciak-Krupówki opisywany w Gazecie) nie jest w stanie rozładować tłoku, dłuższego składu nie można zrobić, a dodatko nic nie dają, to pozostają 2 wyjścia:
        1) dodatek jadący 10 minut po podstawowym składzie tak, aby jeszcze w slotach czasowych na liniach 1-torowych się wyrobić (dochodzi problem wolnego taboru, obsługi i miejsca w Zakopanem.
        2).... wagony piętrowe zamiast 2-3 wagonów osobowych, przedziałowych... i to pożyczka od KM raczej i w tym te z miejscami na bagaż... Przynajmniej ludzie by się zmieścili, choć na tak długą podróż te wagony są nieodpowiednie...


        Ale o tym trzeba było myśleć wcześniej, a nie dziś.
        • Gość: Mila Re: Inny aspekt sprawy IP: *.acn.waw.pl 29.12.08, 10:42
          Pomysl moze i dobry...tyle, ze te piętrusie nie wiem czy by sie zmiescily w
          tunelu w miejscowosci Tunel. Kolejna sprawa, Polacy ze swoja mentalnoscia po
          podstawieniu pociagu jojczyliby , ze takie warunki nie myslac za bardzo, ze
          gdyby dali normalne zostaliby na peronie.
          Ja jezdzilam w takich warunkach wiele razy w pociagach na trasie Białystok -
          Warszawa (na wszelki wypadek podkresle, ze jestem Warszawianka) - ludzie
          siedzieli w toaletach, stali na wszystkim co sie dalo a w korytarzu jak chciala
          przejsc obsluga ktos ze wspolpaszarzerow... podnosil mnie do gory. Tyle, ze w
          tamtych pociagach jakos nie slyszalam narzekan, a ile znajomosci sie porobilo ;)
          • Gość: bimbol Re: Inny aspekt sprawy IP: 83.3.2.* 29.12.08, 12:40
            Z twoją ortografią to wierze że jesteś Warszawianka
          • przewoz_pw Re: Inny aspekt sprawy 29.12.08, 15:56
            Tunel w miejscowości Tunel jeszcze nie był remontowany według standardów PLK ;) tak więc każdy wagon piętrowy się zmieści - mieścił się kiedyś, to i teraz się zmieści.
            Narzekania zapewne by były, bo niektórzy z Radomia narzekają, że dostali nowe ciche wagony z klimatyzacją, a zabrano im dobre sprawdzone stare przedziałowe wagony.
            Na tak długiej trasie narzekań nie można by uniknąć, te wagony są za ciasne, ale i tak wszyscy by w nie weszli, a nie stali na peronie po odjeździe....

            Do Białegostoków również jeździłem w tłoku takim, że się oknami wchodziło i wychodziło i nie zawsze było ciekawie - fakt, ale narzekań było jakby mniej.
      • Gość: jacaacaj Re: Inny aspekt sprawy IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.08, 21:06
        Szkoda gadać.Dziadowstwo i niekompetencja niewyobrażalna.Tych nieudaczników
        najchetniej bym przewiózł "Światowidem" z Przemyśla do Świnoujścia zamkniętych w
        obsranym WC!
      • bondnaemeryturze Re: Inny aspekt sprawy 01.01.09, 10:03
        Ja jechałem tym pociągiem 14.12 z Sopotu. Tzn. sprzedali mi w przedsprzedaży
        miejscówkę na TLK a miejscówka zajęta bo pociąg bez rezerwacji. Na dworcu
        zresztą zapowiedziano przyjazd pociągu TLK z pełną rezerwacją miejsc... Ale
        jakoś dojechałem...
        Na Centralnym nie omieszkałem się spytać od kiedy PKP sprzedaje miejscówki w
        pośpiesznych. Oburzona panienka (yyy... babsztyl wytapirowany raczej) z okienka
        machała mi przed nosem jakimś pismem, mówiąc że nie mam racji, bo władze PKP
        wydały stosowne pismo... :D
        Ponieważ znajomi mieli już bilety na sylwestra - spytałem o nie. Miejscówki
        oczywiście są ważne "to nawet lepiej że je pan ma, bo inni ich już kupić nie
        mogą". Na pytanie jak je wyegzekwować w pociągu bez numerowanych wagonów -
        odpowiedziała, że to obowiązek konduktora. W moim pociągu konduktor twierdził,
        że pisma dyrekcji pkp nie zna i że w ogóle nie wie co się dzieje. Przeprosił,
        ale powiedzmy że nie mam pewności czy szczerze, ale jednak! ;)
        minęły 2 tygodnie i jak widać nic w tej sprawie nie zrobili...
        Były chociaż na dworcu informacje że miejscówki są ważne?!
    • orinus Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 00:09
      Ktoś pamięta jeszcze "Rzeźnię" do Zakopanego lub pociąg z Warszawy
      Zachodniej do Ełku w sezonie letnim? Zmiana turnusów + goście do
      Bemowa Piskiego... To były czasy...
      • Gość: marek Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.komster.pl 29.12.08, 10:29
        No właśnie przypomniałeś mi ksywkę tego pociągu:) Chyba jeździł z
        Suwałk przez Warszawę do Zakopca? Albo tylko ze wschodniego. Nie raz
        się wsiadało przez okna - do drzwi nie było nawet sensu się pchać.
        Raz nawet wsiadałem na olszynce grochowskiej;) No i dodam że to był
        osobowy - nie pośpiech.
    • Gość: Pasażer Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.zicom.pl 29.12.08, 05:43
      PKP=burdel opłacany z naszej kieszeni
      • Gość: znośny Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 82.146.248.* 29.12.08, 08:43
        A nie przyszło Wam do głowy,że te wszystkie burdele na PKP to wynik działalności
        naszego mądrego sejmu i rządów SOLIDARUCHOWYCH,KTÓRE UCHWALIŁY TE 100 SPÓŁECZEK
        i samofinansowanie się PKP.Szeregowi pracownicy tego nie wymyśliły.
        • Gość: brtk Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.lanet.net.pl 29.12.08, 11:56
          Szeregowi pracownicy dużo mają do powiedzenia - to oni tych solidaruchów
          wybrali, to oni blokują wszelkie restrukturyzacje, to oni blokują prywatyzację i
          konkurencję na torach. Przestańmy się oszukiwać, szeregowi pracownicy MAJĄ dużo
          do powiedzenia i za wiele odpowiadają.
          • Gość: edward Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 14:19
            szkoda pisać o PKP, większość z was na pewno jechała za granicą koleją, prawie
            żadnych podobieństw, jedyny ratunek jak najszybsza prywatyzacja, związki
            zawodowe i pracownicy oczywiście mogą protestować bo im się ten obecny bałagan
            podoba
    • Gość: Perkoz Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.clc2009.wat.edu.pl 29.12.08, 07:38
      Nalezy wpuszczać tylko klijentów w krawatach ponieważ "KLIJENT W
      KRAWACIE JEST MNIEJ AWANTURUJĄCY SIĘ".
      A kolejarze mają następny powód do strajku...
      • Gość: (gość portalu) Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.ip.netia.com.pl 29.12.08, 08:46
        Jak mi się jeszcze chciało (za studenckich czasów) jeździłem kilka razy takimi
        pociągami do i z Zakopanego.
        Jak widzę nic się nie zmieniło.

        Brawo PKP!
    • Gość: Edi Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 80.51.140.* 29.12.08, 08:53
      Jak zwykle lamamba,jedzautobusem podobnie,Brud,smród,zimno,a pojazd
      wyglada jakby przyjechał z Tajgi.Hallo? Bestie ze Zwiazkow
      Zawodowych,gdzie jestescie?Gdzie wasze ryje? Brac,a co dac?
      Te obecne osoby z Zarzadu i wstecz,sprawa NIK i Prokuratury.
      Mam nadzieje że den.Rapacki tym gnojem sie zaJMIE.
    • prof_uj Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 09:18
      Wyglada na to, ze PKP dalej zyje w PRLu: z dotacji rzadowych a nie z wypracowanych zyskow. W wiodacym kapitalistycznym kraju, ktorego nazwy nie wymienie ale ktory ostatnio odwiedzilem firmy przewozowe naprawde zyja z przewiezionych klientow a nie tylko ze sprzedanych biletow. Po pierwsze, "slowo sie rzeklo, kobylka u plotu" i kazdy pasazer musi miec miejsce siedzace. Po drugie, firma wychodzi na zero przy 60% oblozeniu miejsc siedzacych, wiec intensywne sezony podroznicze sa dla przwoznikow tym samym czym szal swiatecznych zakupow dla handlu. W efekcie, przy okazji intensywnych, tlumnych podrózy (swieta, przerwy w zajeciach szkolnych i uczelnianych) podstawiane jest tyle wagonow, aby wszyscy podrozowali w warunkach, na ktore opiewa sprzedany bilet. Jesli wagonow w skladzie jest za duzo to podstawiane sa dodatkowe sklady. Po zaladowaniu i odprawieniu w droge pierwszego skladu podstawia sie nastepne, az do pelnego zaspokojenia zapotrzebowania. Z polityka handlowa PKP "kup pan cegłe" kapitalistyczna firma przewozowa nie przezylaby roku.
      • Gość: Paweł Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 81.210.87.* 29.12.08, 10:10
        Skoro "wagonów w składzie jest za dużo" to po co podstawiać
        dodatkowe składy?
        Jeszcze mi powiedz, że prywatna firma będzie na stacjach trzymać
        skład z pełną obsługą bo a nuż ktoś się nie zmieści?
        • Gość: karol Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 10:20
          > Skoro "wagonów w składzie jest za dużo" to po co podstawiać
          > dodatkowe składy?

          Chodzi o to, ze jedna lokomotywa moze uciagnac okreslona i pewnie niezbyt duza
          liczbe wagonow, a chetnych na "cudowny" sylwester i nowy rok w Zakopanem jest 5
          razy tyle.

          Swoja droga ja sie dziwie, ze ludzie jezdza do Zakopanego w takim goracym
          okresie. Raz bylem w dlugi weekend majowy w Zakopanem i powiedzialem sobie, ze
          nigdy wiecej tam nie pojade w szczycie "sezonu". Krupowki sa bardziej oblegane
          niz byl miesny w dniu dostawy za czasow komuny, ja nie wiem jak mozna tak
          odpoczywac, jak nawet na szlakach w gorach scisk...

        • Gość: marek Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.komster.pl 29.12.08, 10:43
          Gdzieś wyczytałem, że max to 16 wagonów.
          A wysiadałeś kiedyś na centralnym w tunelu, bo się wagony nie
          mieściły? Ja tak.

          A propos tego
          > Jeszcze mi powiedz, że prywatna firma będzie na stacjach trzymać
          > skład z pełną obsługą bo a nuż ktoś się nie zmieści?
          To nie jest osobowy z Otwocka na zachodni - firma pt. PKP (nie
          prywatna o ile mi wiadomo) sprzedała bilety z OBOWIĄZKOWĄ rezerwacją
          miejsc i się z umowy kupna/sprzedaży usługi nie wywiązała.

          P.S. Do Warszawy z Poznania wychodzi taniej we dwoje autkiem niż
          pociągiem.
          • Gość: bimbol Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 83.3.2.* 29.12.08, 12:48
            He He, ale inteligencik z ciebie, trzeba było przejść przez dwa
            wagony to byś wysiadł na peronie a nie w tunelu
          • funia81 Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 21:38
            > P.S. Do Warszawy z Poznania wychodzi taniej we dwoje autkiem niż
            > pociągiem.

            Nie wiem, jaki masz samochod, ale przy spalaniu rzedu 7l/100 (czyli i tak nie
            najmniej!) juz w pojedynke bardziej oplaca sie pojechac autem niz
            ekspresem/intercity. Jezdze tak regularnie do Krakowa i ostatnie obnizki cen
            benzyny to cos pieknego :-)
            • jszafranski Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 30.12.08, 16:12
              taa i jedziesz 3,5 godziny patrzac czy jakis debil na trzeciego nie stuknie cie
              na "czolowke".
              Akurat IC Krakow-Warszawa to jeden z lepszych pociagow, wsiadasz w Kraku
              wysiadasz w Wawie. Szczeg. w zimie super sie jezdzi autem na tej trasie co ?
        • Gość: suma Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.chello.pl 29.12.08, 21:48
          Jak mi prywatna firma sprzeda miejscówkę na nieistniejące miejsce,
          to pójdę do sądu i z torbami puszczę prezesa i spółkę. Spróbuj się
          sądzić z molochem jakim jest PKP. Powiedz, cwaniaku, dlaczego PKP
          sprzedaje więcej biletów, niż wynosi ilość d..., które może
          pomieścić dany skład? Prostszej matematyki tu nie da się stosować:
          miejsc jest tyle a tyle, to biletów można sprzedać tyle i nie
          więcej. Tak jak i w autobusach czy tramwajach określona jest liczba
          miejsc siedzących i stojących. Więc jeszcze pytam: co za debile tam
          siedzą, że nie potrafią załatwić tak prostej sprawy? Rozumiem - w
          Indiach - jeden pociąg na dwa tygodnie, wiezie bydło, wodę, żarcie
          i ludzi, tych ostatnich na ogół na dachach lub uczepionych z
          zewnątrz. Ale dlaczego do cholery mamy dążyć do takiego standardu,
          zamiast skutecznie się od niego oddalać?! Nie chodzi o dostawienie
          na siłę składu, tylko o sprzedaż biletów stosownie do liczby miejsc,
          tak by ludzie nie jechali jak bydło. Co ja gadam, teraz krowy wozi
          się w lepszych warunkach.
    • ma-xa "By żyło się lepiej" 29.12.08, 10:02
      "By żyło się lepiej"
    • Gość: bolo Własny samochód to najlepsze rozwiązanie! IP: *.centertel.pl 29.12.08, 10:14
      I nie zmienią tego płacze różnych "ekologów", którzy by nas powsadzali do
      bydlęcego zbiorkomu i PKP, jak 30 lat temu.
    • Gość: TT Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 11:05
      to normalka w pkp, 2 lata temu jechalem z zakopca do gdanska,
      kupilem miejscowki dla mnie i znajomych w pociagu okazalo sie ze juz
      ktos tam siedzi i rowniez posiada miejscowki na te same miejsa,
      kierownik pociagu kazal nam znalezc inne miejsca, ale juz nie byly
      kolo siebie tylko w innych wagonach, w kolejnych miejscowosciach
      wsiadali podrozni z miejscowkami na nasza nowe siedliska-totalny
      balagan
    • lucusia3 Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego 29.12.08, 11:06
      No ja mam wrażenie, że ktoś (zieloni ;D) staraja się zachowac nasze Tatry przed turystami. najpierw widziałam gogantyczny korek na Zakopiance stworzony, broń Boże, nie przez roboty drogowe, ale światła w jakiejś miejscowości gdzieś koło Tomczykowej/Zarywy, teraz czytam, że kolej tez utrudnia, i tak dośc kuriozalną pociągiem, wyprawę do Zakopanego.
      • Gość: turysta Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: 80.54.201.* 29.12.08, 21:08
        no wlasnie, korek na zakopiance, kasa na droge ekspresowa jest, a ci durni
        górole protestują;/ i dlaczego cala polska ma cierpiec? dlatego ze kilku pajacow
        ma poustawiane straganiki wzdloz trasy?
    • Gość: Romanujan Re: Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.chello.pl 29.12.08, 11:26
      Ale przedtem wpuścić do PKP prokuratora - jeśli dziesiątkom, albo i setkom ludzi
      sprzedaje się usługę, której się potem z premedytacją nie wykonuje, to to się
      chyba w języku kodeksu karnego nazywa wyłudzenie...
    • Gość: ovejanegra A mnie dziwi coś innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 11:34
      Co roku w sezonie świąteczno-noworocznym w Zakopcu i we wszystkich
      środkach transportu do Zakopca odbywa się istna rzeż w oborze. Więc
      powiedzcie mi PO CO LUDZIE TAK SIĘ TAM PCHAJĄ??? Wieś jak wieś, ceny
      jak w metropolii, górale chamscy, turyści jeszcze bardziej, na
      nartach nie ma gdzie pojeżdzić... Ja tego pojąć nie mogę! A w
      Warszawie to juz jakiś owczy pęd na to Zakopane się wytworzył. A
      potem w butach narciarskich spaceruja po Krupówkach. Co za żenada!!!
    • Gość: Siwy Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.chello.pl 29.12.08, 11:40
      "Kolejarze ogłosili strajk.Pasażerowie nie odczują różnicy":)))
      Dlatego podróżuję samochodem. Nawet jak muszę postać w korku to przynajmniej w
      miłym towarzystwie żony:)
      • red.ken Przewoz ludzi = przewoz bydla= przewoz wegla 29.12.08, 12:15
        najlepsza polska spolka!
    • Gość: asdfsafsdsdafsd Sprzedali miejsca których nie było! IP: *.ols.vectranet.pl 29.12.08, 12:16
      Jak to możliwe, że sprzedaje się więcej biletów niż jest miejsc?
      Przecież taką sprawą powinien zainteresować się Urząd Ochrony
      Konsumenta.
    • dorsai68 Odpocząć? Do Zakopanego?! 29.12.08, 12:42
      Kilka lat temu ona namwia mnie do wyjazdu na Sylwestra i krótki wypoczynek do Zakopanego. To był fatalny pomysł.
      Podróż "Zakopianką" była jak jazda Marszałkowską w godzinach szczytu i pod nadzorem inteligentnego systemu sterowania Siemensa. W Zakopanem tłok, jak w galeraich handlowych w dniu wyprzedaży, ceny pokoi i w restauracjach, jak w 5 gwiazdkowym hotelu. Kolejki do wyciągu narciarskiego, jak za "najlepszych lat" reglamentacji w sklepach.
      Na dodatek idąc przez miasto musisz być czujny jak mysz, bo wszędzie czają się znajomi, klienci i koledzy z pracy. Nie powiesz "cześć", albo "dzień dobry" - gotowi się śmiertelnie obrazić.
      Przez tydzień w Warszawie nie spotkałem tylu znajomych co na Krupówkach.

      Po powrocie do Warszawy stanowcze postanowienie: nigdy więcej nie chcemy oglądać Zakopanego w "sezonie". Za te same pieniądze można pojechać w austriackie, bądź włoskie Alpy. Tam można rzeczywiście pojeździć na nartach, bez wielogodzinnego oczeiwania w kolejce do wyciągu, zjeść obiad w reastauracji bez rezerwowania miejsca z tygodniowym wyprzedzeniem i co nie mniej ważne, nie być narażonym na "gościnność" polskich górali.
      • Gość: jester Jak co roku warszawka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 15:21
        rusa tłumnie "wypocąć" w Sylwestra w zatloconym i przelekramowanym Zakopanem. My
        górole bardzo lubimy ceprów i ich dutki. I coby te dutki cepry trwonili ino u
        góroli. Wtedy górolom bedzie lepiej, a i cepry bedom radosne.
    • Gość: ella InterCity... IP: *.bg.pw.edu.pl 29.12.08, 13:18
      InterCity nie przejmuje sie pasazerami. Wracalysmy niedawno z kolezanka
      wieczornym ekspresem IC z Poznania. W naszym przedziale trwala imprezka 6
      budowlancow wracajacych chyba z saxow, smrod alkoholu powalal. Caly przedzial
      zawalony byl bagazami. 2 kolesi ktorzy siedzieli na naszych miejscach w ogole
      nie mialo biletow. Konduktor nie chcial znalezc nam zadnego innego miejsca. W
      koncu same wywalczylysmy, ze siedzialysmy na naszych zarezerwowanych w tym
      smierdzacym przedziale, w ktorym ci faceci nadal popijali, a tych 2 bez biletu
      sterczalo w przejsciu i prowadzilo debilne i napastliwe pogawedki. Potem nie
      chcieli pokazac biletow (nic dziwnego bo ich nie mieli) ani swoich dokumentow
      konduktorowi, w zwiazku z czym kondi wezwal w koncu policje, ktora oczekiwala
      w Kutnie. I co? i nic, tyle, ze pociag sie opoznil przez to Kutno o pol
      godziny. Policja nic im nie zrobila, wrocili z powrotem do wejscia do naszego
      przedzialu, gdzie slaniali sie, wyli, pili i cmili papierosy (oczywiscie
      niedozwolone palenie w calym wagonie, ale kogo to obchodzi) i kpili z obslugi
      pociagu, policji i caloksztaltu. Upojna podroz, drogie bilety. Normalny
      pasazer niech sie cieszy, ze w ogole jakos dojechal.
      • przewoz_pw Re: InterCity... 29.12.08, 16:00
        Policja powinna wysadzić tych kolesi na peron. Konduktor mógł wezwać Policję, wezwał ale nie dopilnował, żeby goście wylądowali na peronie. Miałem parę razy być świadkiem zdecydowanie skuteczniejszych akcji Policji...
    • Gość: Mrówa Bitwa o miejsca w pociągu do Zakopanego IP: *.elartnet.pl 29.12.08, 14:31
      Jeszcze taki szczegół: ile razy kupuję bilety na miejsce leżące - z miejscówką itd., w pociągu okazuje się, że byłam totalną kretynką, bo przecież można TANIEJ i PROŚCIEJ - do łapy konduktora.

      I to nie jest pojedynczy przypadek - mimo, że rzadko jeżdżę pociągami, zdarza się mniej więcej co trzeci raz!

      Ostatnio nawet dodatkowo konduktor, w celu zalegalizowania właśnie dokonanego szachrajstwa na rzecz dwóch oszczędnych podróżnych usiłował U MNIE wyprosić mój bilet.
    • w_u_j_e_k A po co do Zakopanego? 29.12.08, 14:45
      Dziwię się bardzo po co takim owczym pędem do Zakopanego się garnąć. Są
      przecież Alpy, Dolomity, Tatry Słowackie. Milej, sympatyczniej, lepsza
      organizacja, ludność miejscowa jakby bardziej przyjazna dla turystów a i na
      dudki mniej łasa. Zakopane - nie dziękuję.
      • Gość: Johnny Re: A po co do Zakopanego? IP: *.nrth.cable.ntl.com 29.12.08, 14:55
        Popieram.
        Bylem w Polsce latem i pojechalem do Zakopanego
        Bardzo sie rozczarowalem widokim tego zaniedbanego miasta.
        Wole jednak Aspen w Kolorado albo Whistler w Kanadzie
      • Gość: Watchman Re: A po co do Zakopanego? IP: *.chello.pl 29.12.08, 15:15
        Ty głupi z urodzenia czy tylko tutaj błysnąłeś? Na słowację do złodziei którzy
        kantują w knajpach na czym się da plus przyjazna polakom policja? A po ch.. mam
        jechać w alpy jak tam też ciasno a do zakopca mam blisko i tyle.
      • Gość: jester Re: A po co do Zakopanego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 15:25
        Autentyczny dialog w szpitalu w Zakopanem:
        Pacjent: - Jestem z Warszawy i właśnie złamałem nogę na stoku.
        Lekarz uspokaja: - Na pierwsze nic nie poradzimy, a nogą już się zajmujemy.
        • Gość: pacjent Re: A po co do Zakopanego? IP: 213.61.29.* 29.12.08, 17:38
          autentyczna dialog w szpitalu w Zakopanem:

          Pacjent (czyli ja): Przewrociłem się na stoku. Strasznie boli mnie
          noga i nie mogę chodzić... Wózek, kule?

          Recepcja: Dopiero w poniedziałek - druga noga zdrowa? nie boli?

          Pacjent (czyli ja): Tak

          Recepcja: To prosze do kolejki albo kustykać do hotelu.

          Najpierw wybrałem kolejkę... Ochota na stanie na jednej nodze mając
          w perspektywie przynajmniej kilka godzin czekania (zapytałem osobe w
          polowie kolejki ile juz czeka - 2,5 h.) przeszla mi po 15 minutach -
          pokustykałem do hotelu. Skomplikowane złamianie złozyli mi w
          Warszawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka