Dodaj do ulubionych

Jestem z "warszawki"

07.11.03, 01:00
"warszawka" - [warszafka], rzeczownik pełniący, w zależności od
aktualnej sytuacji także funkcje zbliżone do przymiotnika.
znaczenie pejoratywne. wyłącznie liczba pojedyncza.

1. Synonim towarzystwa wzajemnej adoracji, składającego się z
osób, których płaszczyzna porozumienia ogranicza się do
permanetnego przebywania/spotykania w tym samym kręgu,
potęgując/umacniając/podtrzymując wrażenie imitacji wspólnoty.
Źródłosłów stołeczny związany z lokalizacją pola aktywności
zawodowej członków w. i głębokiego przekonania o możliwościach
wpływania na lokalny bieg wydarzeń. Więź powierzchowna (choć
bywają okresowe wyjątki w przypadku związków o charakterze
erotyczno-emocjonalnym). Wspólne działanie zredukowane do
konsumpcji, często krytyki, rzadziej generowania wydarzeń o
charakterze towarzysko-aberracyjnym (vide: Palma).

2. W charakterze przymiotnika określa w stopniu jeszcze bardziej
pogardliwym działania lub efekty działań domniemanych członków
grupy nazywanej w.

Za słownikiem stołecznej nowomowy stosowanej, S.Maruszeczko,
Warszafka, 2003, wydawnictwo horyzont śródmiejski.
Obserwuj wątek
    • Gość: kaktus warszawka IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.14.* 07.11.03, 01:21
      Warszawka

      warszawka - jest określeniem pejoratywnym, używanym przez
      naszych rodaków spoza stolicy (dlatego nie wiem czy jest tutaj
      jakikolwiek powód do tego, by je promować), w stosunku do
      zachowujących się żenująco, młodych (czasem już tylko duchem)
      Warszawiaków.
      Podobno łatwo ich (warszawiaków) poznać po sposobie mówienia i
      braku jakichkolwiek granic w zachowaniu. Zeszłego lata o piątej
      nad ranem w Krynicy Morskiej dwóch takich nastolatków zataczając
      się weszło na pole namiotowe, na którym nocowałem, rycząc na
      całe gardło "godzina piąta, minut trzydzieści..." a po
      odśpiewaniu tej, w gruncie rzeczy, bardzo smutnej historii,
      zaczęli skandować "tak się bawi, tak się bawi warszawka. tak się
      bawi, tak się bawi stolica". Muszę przyznać, że zrobiło mi się
      wstyd. Ja też jestem z Warszawy i jak miałbym teraz wytłumaczyć
      wszyskim, którzy się tamtego ranka pobudzili, że ja się bawię
      trochę inaczej.
      Mnie osobiście określenie warszawka kojarzy się z nadmorskimi
      Dębkami, do których przestałem przyjeżdżać, ze względu na ludzi
      tego pokroju właśnie. Jeżeli jestem gdzieś na wakacjach i
      usłyszę od miejscowych, że "przyjechała warszawka", to omijam to
      miejsce najdalej jak tylko można, żeby nie musieć wstydzić się
      chodząc po ulicy.
      Moja fobia jest na tyle głęboka, że jak się miejscowi pytają
      skąd przybywam, nigdy nie mówię, że mieszkam w Warszawie, tylko
      na Saskiej Kępie. 99% pytających myśli, że to jakas wieś na
      Mazowszu czy Śląsku i muszę przyznać, że kilkakrotnie udało mi
      się w ten sposób uratować zęby i zachować w całości facjatę,
      gdyż w Polsce Warszawiaków nie lubi chyba już nikt poza nimi
      samymi. Tak się bawi warszawka, że wszędzie się noże w kieszeni
      otwierają. A ja się do ich ekscesów zupełnie nie poczuwam.
      Pozdrawiam z Warszawy
      • Gość: HAHAHA Re: warszawka IP: 80.48.251.* 07.11.03, 09:20
        Wydaje mi sie ze troche przesadzasz, Wstydzic sie tego ze jest
        sie z warszawy i mowic ze jest sie z saskiej kepy??? moim
        zdaniem to lekko chore,
        prawda jest taka ze mieszkam teraz w poznaniu od dluzszego czasu
        no i roznica jest gigantyczna, poznan to wogole inne miasto,
        ludzie maja inna mentalnosc, nie potrafie sie tu znalezc i tego
        mi szkoda. zauwazylem ze poznaniacy maja jeszcze straszne
        kompleksy na temat warszawy. ale wiesz co? mam to w dupie i
        kazdy jak mnie sie pyta skad jestem zawsze mowie ze z Warszawy a
        nie ze z Bielan.

        P.S.
        Poznan to potwornie nudne miasto!!! hehehe nie lubie go, pewno
        sie teraz zacznie debata, ale takich skrzyzowan, organizacji
        ruchu, swiatel nie widzialem nigdzie na swiecie, czasami sie
        stoi na swiatlach i wszyscy przez 10-15 sec maja czerwone, TO
        JEST CHORE, przykladow mozna podac duzo wiecej ale nie o to
        tutaj chodzi, jak bedzie kiedys artykul o poznaniu to sie wtedy
        wypowiem,
        POZDRAWIAM WSZYSTKICH WARSZAWIAKOW!!!!!
        • abulafia Re: warszawka 12.11.03, 23:43
          Też przeniosłem się do Poznania (po kilku latach pobytu w Warszawie) i mam
          bardzo podobne odczucia
    • Gość: Mayo Małe sprostowanie .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 03:02
      Nie Marcin a Paweł Nauman, pozdrawiam. Uczestnich tamtych
      balang.
      • Gość: Maćkos Re: Małe sprostowanie .. IP: *.gdynia.mm.pl 07.11.03, 07:40
        Pamięć każdego zawodzi:)))
        Znane nazwiska z Dębek rocznik 80-90 można by przytaczać długo,
        ale myślę, że nie chcodzi tutaj o nazwiska tylko o wspomnienia
        dobrej zabawy z tamtych lat...no chyba że w pomroczności oparów
        Odargowo-Minkowickich nie ma co wspominać, lub co gorsza
        wszystko się ze sobą jak Alexowi miesza:))
        pzdr
        warszaffiak
    • Gość: Hakenbu "warszawka" to pustka... IP: 212.244.77.* 07.11.03, 09:18
      Przedstawiona przez brombę definicja "warszawki" w ślad za "słownikiem
      stołecznej nowomowy" jest bardzo trafna. Ja pozwolę sobie nieco dodać od siebie
      na podstawie osobistych doświadczeń i obserwacji.

      Otóż powiedzieć o "warszawce" towarzystwo wzajemnej adoracji to mało. To
      ludzie, którzy rozpaczliwie i kurczowo trzymają się wąskich kręgów ludzi "z
      towarzystwa" aby udowodnić sobie i innym, że coś sobą reprezentują.
      Faktycznie te ich "bycie kimś" ogranicza się do ogromnej kasy mamusi znanej
      prawniczki, tatusia znanego doktorka, czy jakiegokolwiek innego zawodu, który
      przynosi wysoki dochód i wydawaniem go w snobistycznych klubach, słuchając
      wydumanej muzyki, rozmawiając o pseudointelektualnych sptrawach.

      Warunkiem przynależności do takiej grupy poza wielką kasą jest przynależność
      do "grupy interesu". Czyli trzeba być osiadłym Warszawiakiem, tak przynajmniej
      od 30 lat, żeby rodzinka zamieszkiwała stolyce, albo mieć wujka, dziadka, itp.
      który "może coś załatwić".
      Skąd to wiem? Moja ciotka z kuzynem wyprowadzili się z Krakowa do Warszawy
      przed 20 laty. Po dziś dzień mój kuzyn, który postawił sobie za punkt honoru
      wstąpić "na salony warszawki" dostapił co najwyżej zaszczytu wyjazdów do
      słynnych "Dębek" i bywania w znakomicie zamaskowanych knajpach, o których
      wiedzą tylko wtajemniczeni, a wstęp do nich to przynajmniej dwie jeśli nie pięć
      dyszek.

      Mój kuzyn z masochistyczną frajdą ociera sie o tę "warszawkę", o jej kasę,
      wpływy i totalne zblazowanie. Tyle, że dla "warszawki" na zawsze pozostanie
      parweniuszem, który nie dość, ze nie pochodzi ze znamienitego warszawskiego
      rodu to to jeszcze bezczelnie mało zarabia. Żaden nadziany koleś go nie
      odwiedza, no bo co taki wypas będzie robił w dwudziestopiętrowym mrówkowcu?
      Poza tym po co "warszawce" nowy znajomy, którego nie stać na najnowszy sprzęt
      audio do pięknej fury (o samej furze już przez litość nie wspominając), czy też
      na wczasy w Alpach?

      To jest ta Warszawka, sama w sobie zróżnicowana rzecz jasna, ale
      charakteryzująca się podstawowymi cechami jak: pogarda dla ludzi w ich
      mniemaniu "niższego stanu", nakierowanie całej uwagi na niszowe błyskotki
      kultury masowej (coś czego tylko my słuchamy a inni nie). Nieważne, że
      najczęściej to bełkotliwy jazgot, ważne, że prostaki nie mają nawet pojecia, że
      taka kapela w ogóle istnieje.

      No i trzeba bywać w zajebiście kulerskich knajpach, które nie mają często nawet
      szyldów a wstapić do nich można tylko za poręczeniem dwóch stałych bywalców -
      niczym jakaś loża masońska.
      Taka jest "warszawka" - przeraźliwie pusta w środku, no bo jaką wartość mogą
      przejawiać młodzi ludzie, którym nigdy niczego w życiu nie zbywało, każdą
      najbardziej nawet wyrafinowaną zachciankę mógł spełnic kochany, nadziany jak
      indyk na świeto dziękczynienia , rodzic?

      Wśród młodych znanych uosobieniem Warszawki są dla mnie Kaja Paschalska, czy
      Natalia Kukulska - dzieciaki mające niewiele talentu za to cholernie korzystny
      układ, który w kraju takim jak Polska wystarczy w zupełności, żeby dopchać się
      do kasy i popularności, choć kompletnie obie panny na to nie załużyły. A takich
      jak one jest niestety o wiele więcej.

      Jestem sfrustrowanym "prowincjuszem", a może "warszawka" kopnęła mnie w dupę
      jak co niektórzy w swoich stołecznych główkach usiłują sobie zapewne mniemać?
      Otóż nie. W Warszawie mieszkałem w sumie, może z półtora roku i to na raty.
      Ciężko pracowałem i miałem gdzieś bywanie w nudnych knajpach i rozwodzenia się
      co lepsze Tequila czy Gin? Większość wiedzy o "warszawce" pochodzi z relacji
      wspomnianego kuzyna.
      Strasznie mnie smuciło, że to tandetne odrażające w swym zadęciu towarzystwo
      tak mu imponuje.
      Sam narażał się na odrzucenie pchając się w kręgi, które nie są w stanie
      zaakceptować nikogo kto nie przepada za jaraniem marychy i żłopaniem wymyślnych
      drinków, (to jeszcze można nadrobić) nie ma kasiutki i "znamienitych"
      stołecznych korzeni (tego juz nie udało mu się przeskoczyć).

      Czymże jest w końcu ta "warszawka"?
      Tworem, który istnieje tylko dla samego siebie - czymś co sprawia, że dla
      taniego blichtru istnieje grupka, która będzie zawsze biła brawo. Są sobie
      Ci "warszawiaczkowie" bardzo potrzebni - utrzymują się w sztucznym, wykreowanym
      przez siebie świecie tylko po to, żeby uciec od rzeczywistosci na tle, której z
      całą bezwzgledną dobitnością jest widać jacy naprawdę są żałośni.
      • Gość: Metiu Re: IP: 80.48.251.* 07.11.03, 09:26
        WIEC MOJE PYTANIE BRZMI SKAD TYLE MOZESZ WIEDZIEC O WARSZAWCE,
        lamusie skoro mieszkasz tu poltora roku, i starasz sie z wlasnym
        kuzynem, ktory co juz samo w sobie jest chore, postawil sobie za
        punk honoru lizanie kupus dupy tylko po to zeby wbic sie na
        impreze dla wtajemniczonych. BEDZIESZ MIAL WIECEJ DOSWIADCZENIA
        TO SIE WYPOWIEDZ A NA RAZIE SIEDZ CICHO bo to co piszesz to
        raczej paplanina zakompleksionego i odtraconego
        przez "towarzystwo" kolesia, ktory ma ochote udawac kogos kim
        nie jest.

        P.S.
        twoj kuzyn to debil skoro postawil sobie za punkt honoru takie
        zadanie
        • medycynka Re: 07.11.03, 09:59
          Gość portalu: Metiu napisał(a):

          > WIEC MOJE PYTANIE BRZMI SKAD TYLE MOZESZ WIEDZIEC O WARSZAWCE,
          > lamusie skoro mieszkasz tu poltora roku, i starasz sie z wlasnym
          > kuzynem, ktory co juz samo w sobie jest chore, postawil sobie za
          > punk honoru lizanie kupus dupy tylko po to zeby wbic sie na
          > impreze dla wtajemniczonych. BEDZIESZ MIAL WIECEJ DOSWIADCZENIA
          > TO SIE WYPOWIEDZ A NA RAZIE SIEDZ CICHO bo to co piszesz to
          > raczej paplanina zakompleksionego i odtraconego
          > przez "towarzystwo" kolesia, ktory ma ochote udawac kogos kim
          > nie jest.
          >
          > P.S.
          > twoj kuzyn to debil skoro postawil sobie za punkt honoru takie
          > zadanie


          Zgadzam sie . Aczolwiek nie sadze zeby zrozumial...
          Pozdrawiam
        • Gość: Hakenbu Skąd wiem? IP: 212.244.77.* 07.11.03, 12:23
          Obserwacje własne, rozmowy z ludźmi - ot skąd.
          Co do kuzyna to faktycznie, ja bym to ujął jednak bardziej dyplomatycznie, nie
          pochwalam jego zachowań - sam sobie robi niedobrze.
      • medycynka Re: "warszawka" to pustka... 07.11.03, 09:57
        A ja mysle, ze wszystklo co piszesz plynie wlasnie z glebokiej, zastalej
        frustracji i kompleksu wiekszego niz Statua Wolnosci.
        Za grosz widac nie ufasz wlasnej wartosci i temu co niesie za soba Twoja
        prowincja i nie umiesz stanac twarza w twarz z "warszawka" ktora jawi Ci sie
        jedynie taka jak piszesz.
        Oczywiscie istnieje zjawisko elitaryzmu, ktore sie ksztaltuje, ale wez pod
        uwage nurt taki jak clubbing, ktory chyba mylisz z pojeciem "warszawki".
        Wszystko wrzucasz do jednego worka. Niepotrzebnie.
        Poza tym, historycznie rzecz ujmujac, Warszawa jest od wielu wielu lat
        miejscem, do ktorego naplywja wszyscy "za chlebem", a wiec nie dziw sie ze
        rdzenni Warszawiacy tez chca w jakis sposob sie zgrupowac, odizolowac, pobyc
        we wlasnym sosie. Posluchac rozmowy w ktorej koncowki slow zgadzaja sie ze
        soba i z wymowa, gdzie nie kroluja slowa typu : "dźwi, obczasy, przyniesłam,
        trzasłam, przyszłem i poszłem"
        Natomiast mysle, ze dobrze by bylo, zebys sie zastanowil nad zmiana miejsca
        zamieszkania, poniewaz to Warszawa daje Ci chleb, ale jesli masz jej pluc w
        twarz, to spylaj stad, na Twoje miejsce jest 1500 innych chetnych osob.
        Czytajac to, co napisales widze, ze bardzo boli Cie fakt, ze Twoj kuzyn nie
        znalazl sobie znajomych w Warszawie ( czy naprawde jestes az tak naiwny, zeby
        myslec, ze li tylko przez kase????); trudno to sie zdarza, moze niech
        popracuje nad dowcipem, lub kolezenstwem. Moze mu czegos brakuje i
        niekoniecznie jest tym kasa?
        Mieszkam w Warszawie od zawsze, mam dobra prace zalatwiona bez ukladow, wujkow
        i znajomosci, mam zaliczone dobre szkoly bez pieniedzy po stolem wsadzanym,
        znam mase wartosciowych Warszawiakow rdzennych i nie rdzennych, korzystam z
        urokow Warszawy, ale nie czuje sie z tego powodu hiper lepszym czlowiekiem niz
        inni spoza. Natomiast kiedy czytam takie jeki z piekla zakompleksionych, jak
        Twoje, to rece mi opadaja. Nie czuje sie "zalosna" jak w podsumowaniu Twojego
        postu, zalosni sa ci ktorzy tu przyjezdzaja i nie potrafia sie obronic przed
        duzym miastem, oraz uczciwie z niego cieszyc.
        Ale mam dla Ciebie dobra wiadomosc: naprawde, mozesz wrocic do swojej
        miesciny, wraz z kuzynem na sile przypietym do walizki, i nikt nie zauwazy ze
        Cie nie ma, moze bedzie o jednego marudziarza mniej. Szerokiej drogi.

        • Gość: Metiu Re: "warszawka" to pustka... IP: 80.48.251.* 07.11.03, 10:13
          Jesli napisalas to ty justyna to sie chyba zapadne pod krzeslo. czekam na
          odpowiedz
        • Gość: elwin Re: "warszawka" to pustka... IP: 195.94.201.* 07.11.03, 10:31
          Jakos nie wierze CI kiedy piszesz ze nie czujesz sie hiper lepsza niz Ci spoza.
          Pare przykladow:
          - czy naperawde uwazasz, ze wszyscy "przyjezdni" mowia: "dźwi, obczasy,
          przyniesłam, trzasłam, przyszłem i poszłem" Obrazasz mnie w ten sposob. Ja
          rowniez skonczylem dobre studia i mam doskonala prace, ktora daje mi mnostwo
          satysfakcji. Ale nie zawdzieczam tego Warszawie, tylko sobie.
          To nie warszawka daje mi chleb, jezeli juz to warszawa, ale nie warszawka, wiec
          mam pelne prawo, zeby krytycznie sie o niej wyrazac.
          - miescina - skad to pogardliwe okreslenie? sa inne, miasto, miejscowosc,
          czesto w tych wlasnie miescinach dzieje sie wiecej ciekawych rzeczy,
          autentycznych i pozbawionych tego warszafkowego nadecia.
          - czym byla by warszawa bez przyjezdnych?? mala miescina, podobna do innych
          ktore ja otaczaja. Ilu was, rdzennych warszawiakow by zostalo?? 2? 3??
          Zobaczcie co sie dzieje w piatek wieczorem na trasach wylotowych z warszawy??
          Cala "rdzenna" warszawa wraca na stare smieci, do swoich miescin, na swoje
          prowincje. Bo taka wlasnie jest warszawa, czy tego chcecie czy nie warszawa
          jest tak samo nasza - przyjezdnych, jak i wasza "rdzenna". Tylko, ze ja mam to
          gdzies, a Ty robisz wieklie halo.
          Pozdrawam
          • medycynka Re: "warszawka" to pustka... 07.11.03, 11:26

            > Jakos nie wierze CI kiedy piszesz ze nie czujesz sie hiper lepsza niz Ci
            spoza.

            Otoz wyobraz sobie, ze mozna zyc NORMALNIE, kochajac swoje miasto, ale nie
            bijac piany z tego powodu i nie dostajac histerii ze jestem z Warszawy. Jest
            to dla mnie naturalne, tak jak to ze mowie po polsku, lubie zupe ogorkowa i
            tak dalej.
            >
            > Pare przykladow:
            > - czy naperawde uwazasz, ze wszyscy "przyjezdni" mowia: "dźwi, obczasy,
            > przyniesłam, trzasłam, przyszłem i poszłem"

            Alez oczywiscie ze nie. Ale odpowiadalam na post czlowieka zahipnotyzowanego
            kompleksem "warszawki" wiec uzylam mocnego sformulowania, tzw. granicznego.


            Obrazasz mnie w ten sposob.

            Nie obrazam. To tylko kwestia na ile czujesz sie osoba wolna. Nie mowilam do
            Ciebie, zauwazalam pewna ciekawostke, CZASEM wystepujaca, tyle...

            Ja
            > rowniez skonczylem dobre studia i mam doskonala prace, ktora daje mi mnostwo
            > satysfakcji. Ale nie zawdzieczam tego Warszawie, tylko sobie.

            Alez oczywiscie.

            > To nie warszawka daje mi chleb, jezeli juz to warszawa, ale nie warszawka,
            wiec
            >
            > mam pelne prawo, zeby krytycznie sie o niej wyrazac.

            Chyba nie przeczytales dokladnie tego co napisalam. Napisalam, ze Warszawa
            daje chleb.

            > - miescina - skad to pogardliwe okreslenie? sa inne, miasto, miejscowosc,
            > czesto w tych wlasnie miescinach dzieje sie wiecej ciekawych rzeczy,
            > autentycznych i pozbawionych tego warszafkowego nadecia.

            jw. szkoda gadac...

            > - czym byla by warszawa bez przyjezdnych??

            Mysle, ze bylaby bardziej miejska. Bardziej pusta w sensie zageszczenia.
            Wygodniejsza. Ale i smutniejsza.

            mala miescina, podobna do innych
            > ktore ja otaczaja.

            No chyba Cie ponioslo delikatnie...

            Ilu was, rdzennych warszawiakow by zostalo?? 2? 3??

            Szal Podkowinskiego, naprawde.


            > Zobaczcie co sie dzieje w piatek wieczorem na trasach wylotowych z
            warszawy??

            Tragedia, ja tez tak uwazam. Moze by sie czesc naszych
            rdzennych "warsiawiakow" przeniosla np. do Krakowa?


            > Cala "rdzenna" warszawa wraca na stare smieci, do swoich miescin, na swoje
            > prowincje. Bo taka wlasnie jest warszawa, czy tego chcecie czy nie warszawa
            > jest tak samo nasza - przyjezdnych, jak i wasza "rdzenna". Tylko, ze ja mam
            to
            > gdzies, a Ty robisz wieklie halo.

            To juz chyba nie do mnie. Jqa nie robie zadnego hallo, tylko odpowiadalam na
            durny post twardoglowego mistrza miejskosci, zas Ty masz chyba potrzebe
            kaznodziejskiego strofowania. Zly adres, wybierz kogos innego.
            Nie dziw sie ze my Warszawiacy, czesto atakowani ( bo ta dyskusja nie jest
            pierwsza i nie jest ostatnia) mamy dosc bubkow przyjezdzajacych i wyrazajacych
            sie niewiadomo jak na nasz temat. Generalizujacych. Slusznie ktos powiedzial
            tu w tym watku - Warszawiakiem sie jest lub nie, tak jak arystokrata. I mozna
            eliminowac ten podzial towarzysko, pod warunkiem ze prowincji, czy miesciny
            nie masz zakodowanej jako stan umyslu, ale jako miejsce na mapie. Wtedy jest
            latwiej.
            • Gość: elwin Re: "warszawka" to pustka... IP: 195.94.201.* 07.11.03, 11:44
              Alez ja wiem doskonale, ze mozna NORMALNIE zyc, bez histerii na temat swojego
              miasta. ja sam tak zyje, lubie swoje miasto (Minsk Mazowiecki) i jest mi w nim
              dobrze.
              Ciesze sie ze nie chcialas obrazic wszystkich "przyjezdnych", tylko tego
              jednego (mnie rowniez nie podobal sie jego wpis).
              szkoda gadac? ok.
              mowiac ze warszawa bez przyjezdnych bylaby miescina oczywiscie przesadzilem, c
              hodzilo mi o to, ze przyjezdni w duzej mierze nadali ksztalt dzisiejszej
              warszawie i ze nawet rdzenna czesto ma korzenie gdzie indziej.
              czy to byl szal podkowinskiego? nie wiem (ale mozna rozwazyc wpisanie go na
              liste najbardziej warszawkowych w swoim okresie).
              bynajmniej daleko mi od kaznodziejstwa, na koniec byla po prostu ogolna
              refleksja. Bardzo podoba mi sie refleksja, ktora wyrazilas na koniec, ze
              prowincjonalizm to stan ducha i umyslu a nie pochodzenie. Tu w 100% sie z Toba
              zgadzam.
              Pozdrawiam
              • medycynka Re: "warszawka" to pustka... 07.11.03, 13:58
                Gość portalu: elwin napisał(a):

                > Alez ja wiem doskonale, ze mozna NORMALNIE zyc, bez histerii na temat
                swojego
                > miasta. ja sam tak zyje, lubie swoje miasto (Minsk Mazowiecki) i jest mi w
                nim
                > dobrze.
                > Ciesze sie ze nie chcialas obrazic wszystkich "przyjezdnych", tylko tego
                > jednego (mnie rowniez nie podobal sie jego wpis).
                > szkoda gadac? ok.

                ok.


                > mowiac ze warszawa bez przyjezdnych bylaby miescina oczywiscie przesadzilem,
                c
                > hodzilo mi o to, ze przyjezdni w duzej mierze nadali ksztalt dzisiejszej
                > warszawie i ze nawet rdzenna czesto ma korzenie gdzie indziej.
                > czy to byl szal podkowinskiego? nie wiem (ale mozna rozwazyc wpisanie go na
                > liste najbardziej warszawkowych w swoim okresie).
                > bynajmniej daleko mi od kaznodziejstwa, na koniec byla po prostu ogolna
                > refleksja. Bardzo podoba mi sie refleksja, ktora wyrazilas na koniec, ze
                > prowincjonalizm to stan ducha i umyslu a nie pochodzenie. Tu w 100% sie z
                Toba
                > zgadzam.
                > Pozdrawiam

                Milo, ze w koncu zrobilo sie milo.
                Ja rowniez pozdrawiam.
          • Gość: xxl Re: 'warszawka' to pustka... IP: puhit:* / 10.254.254.* 17.11.03, 13:26
            czy w tych dobrtch szkołach , które kończyłaś uczyli choć trochę historii ? a
            może kiedy było o warszawie to bylas na wagarach ? Inna sprawa ,że jak już
            wyjedziesz do swojego miasteczka , osady czy wsi to nie widzisz ilu tubylców
            jednak zostaje . Czy byłaś kiedyś na Powązkach , na Bródnie , na Cmentarzu
            Ewangelickim ( na Woli ) , zapaliłś kiedyś znicz na kwaterze powstańczej ? Taka
            jest między nami różnica , że ja nie mam za złe gdańskowi , ze ma dostęp do
            bałtyku a krakowowi ,że ma Wawel , prawdziwe zabytki i bliżej na narty . Nie
            znoszę ksenofobów , podziwiam i lubię ludzi otwartych i tolerancyjnych. Wakacje
            spedzam nad polskim morzem w kaszubskiej osadzie Kużnica i jeszcze nie zdarzyło
            się aby z powodu mojego miejsca pochodzenia i zamieszkania spotkała mnie jakaś
            przykrośc. Gdyby tak sie stało , to z żalem , ale zmienił bym miejsce
            wypoczynku . tobie radzę to samo , albo zostań prawdziwą warszawianką . Znam
            takie osdoby .
            • Gość: budowniczy PRL Re: 'warszawka' to pustka... IP: 202.141.233.* 17.11.03, 13:58
              Gość portalu: xxl napisał(a):

              > Taka jest między nami różnica , że ja nie mam za złe
              > gdańskowi , ze ma dostęp do bałtyku a krakowowi ,że
              > ma Wawel , prawdziwe zabytki i bliżej na narty

              "Nie masz za złe, że mają prawdziwe zabytki", ale Gdańsk,
              Elbląg, Wrocław, Międzyzdroje, Kalisz, itd. itd. mogą
              mieć za złe twojemu warszawskiemu "dziadowi-pradziadowi",
              którym się tak pysznisz, że po wojnie rozwalał ich domy,
              żeby z kradzionej cegły pobudować te wasze warszawskie
              "zabytki".

              Ciekawą rzecz zaobserwowałem na tym forum, że czym
              bardziej ktoś "dziadowy-pradziadowy", tym jednocześnie
              bardziej głupi i arogancki. Zupełnie jak w prawdziwym życiu.
              • Gość: xxl Re: 'warszawka' to pustka... IP: 195.136.50.* 19.11.03, 13:03
                nie wystarczy składać litery w wyrazy a te w zdania , trzeba jeszcze zrozumieć
                ich sens a wtedy jest szansa aby pogadać bez demagogii i w twoim przypadku
                chyba jakichś urazów i kompleksów . Pozdrawiam
        • Gość: Hakenbu I to poczucie wyższości - na jakiej podstawie? IP: 212.244.77.* 07.11.03, 12:43
          Niby jesteś taka wyluzowana i otwarta, ale wylatujesz mi tu z
          jakimiś "walizkami". Na jakiej podstawie? Jesteś gospodynią miasta Watrszawa?
          Cały naród odbudowyał "swojo stolyce". To tak samo moje miasto jak i twoje -
          życzę mu jak najlepiej. Martwi mnie po prostu degrengolada tzw. elit
          warszawskich, zwanych potocznie "warszawką", których siła oddziaływania sięga
          niestety daleko poza Warszawę i to jest bardzo, bardzo smutne.

          I nie martw sie, o moje pojmowanie słów. Wiem co to clubbing i jest on w
          wynaturzonej formie jednym z najbardzie charakterystycznych
          przejawów "warszawki". Jedno drugiego nie wyklucza jak widzisz moja ty
          strzykaweczko-pigułeczko.

          Co do miejsca zamieszkania to znowu pudło. W Wraszawie nie mieszkam juz od
          kilku miesięcy, ale wciąż są mi bliskie sercu sprawy tego miasta i stad moja tu
          obecność. Lepsze moje marudzenie niz twoje nihilistyczne wypociny, tak
          charakterystyczne dla tych, którym za łatwo w życiu się wiedzie.
          I nie rozmieszaj mnie tekstami w stylu "rdzenni warszawiacy". Co to znaczy? Są
          jeszcze tacy? 90% wartościowych Warszawiaków zostało wyrżniętych w czasie
          wojny. Potencjał intelektualny stolicy odbudowywała cała Polska. Owszem ostało
          sie parę warszawskich rodów, których korzenie sięgają głębiej niż 1945 roku,
          ale to by było trochę za mało na całą warszawkę, co?

          No i na koniec gratulacje z "niekorzystania" z układów! Tyle, że chyba sama w
          to nie wierzysz...
          • medycynka A otoz.... 07.11.03, 13:42
            1. Nie zawsze jestem wyluzowana, nie, nie pracuje w urzedzie miasta
            stolecznego Warszawy, pudlo.
            2.Jak slysze "stolyca" to niedobrze mi sie robi, badz wiec gentelmanem i
            zadbaj o moje sniadanie w tym wzgledzie.
            3.Cieszy mnie Twoja wiedza dot. kultury klubowej. Gratuluje.
            4. Nihilistyczne wypociny? A gdzie Ty je znalazles w mojej wypowiedzi? Wiesz
            na czym polegal nihilizm?
            5. I na jakiej podstawie jestes w stanie ocenic moja prawdomownosc w kwestii
            korzystania lub nie z UKLADOW? Mam znajomych, roznych, czasem wysoko
            postawionych, ale jak na razie nie musialam korzystac z ich pomocy i
            uprzejmosci, i nie musze tu klamac, bo klamie ten kto sie boi, a czego ja mam
            sie bac? Pregieza? Gdzies mam pregiez, nie jestem tez swietsza od papieza.
            Mozna po prostu lubic byc prawdomownym. Ale to pewnie dla Ciebie egzotyka, w
            kontekscie osoby z Warszawy... co?
            6.Zeby Ci bylo smutniej, lub radosniej... moja rodzina od kilku pokolen
            mieszka w Warszawie, moze wiec to jest podstawa do wypowiadania sie w temacie.
            7.Polecam Valerin - dobry, ziolowy lek uspokajajacy i ponoc nie nadszarpuje
            budzetu, choc dokladnej ceny nie znam.
            • Gość: Hakenbu Poprześwietlajmy się troszeczkę... IP: 212.244.77.* 07.11.03, 14:45
              Ad.1 Trudno zapewne masz jakąs bardziej satysfakcjonujacą robótkę niż
              urzędnicze nudy, nieprawdaż? A ten okresowy brak luzu to typowy objaw życia w
              wielkim mieście....

              Ad.2 "Stolyca" tak.., to brzmi brzydko. Postaram się na przyszłość zadbać o
              stan twojego żoładka.

              Ad. 3 Oświeć mnie kochana, bo clubbing to dla mnie czarna magia - a jako żem
              prawdziwy Polak-katolik czarną magią brzydzę się chronicznie.

              Ad. 4
              W kwestii nihilizmu również liczę na twą pomocną stołeczną dłoń.

              Ad. 5
              Wierzę: co prawda masz wysoko postawionych znajomych, ale nie skorzystałaś z
              ich protekcji: NEVER! Ja kłamczuch pospolity mimo wszystko wiarę ci daję.

              Ad. 6
              Cóż, już samo wyjście żywym z Powstania Wraszawskiego zasługuje na uznanie.
              Zatem jesteś najprawdziwszą, szlachetnie urodzoną stołeczną "warszawką". Cóż ja
              mogę..? Spuścic tylko skromnie me prowincjonalne oczęta.

              Ad. 7
              Nie bez kozery wybrałaś sobie nick jak widzę. Tak, tak, zdrowie przede
              wszystkim. Troskliwy miś z Ciebie - to niczym solidne pęknięcie na wizerunku
              zimnej i wyniosłej Warszawianki.

              Pozdrawiam ciepło
              • medycynka Re: Poprześwietlajmy się troszeczkę... 07.11.03, 16:07

                > Ad.1 Trudno zapewne masz jakąs bardziej satysfakcjonujacą robótkę niż
                > urzędnicze nudy, nieprawdaż?

                Owszem i co wiecej - TO jest dla mnie powodem do dumy. Ciesze sie z tego.

                A ten okresowy brak luzu to typowy objaw życia w
                > wielkim mieście....

                Zle mnie zrozumiales, ale jak widac u Ciebie wszystko po linii.

                >
                > Ad.2 "Stolyca" tak.., to brzmi brzydko. Postaram się na przyszłość zadbać o
                > stan twojego żoładka.

                Dzieki.

                >
                > Ad. 3 Oświeć mnie kochana, bo clubbing to dla mnie czarna magia - a jako żem
                > prawdziwy Polak-katolik czarną magią brzydzę się chronicznie.

                To nie bedziemy Cie zmieniac, bo sie mozesz nie daj Boze splonic niczym
                dziewica kiedy dokonamy post terapeutycznej retrospekcji...
                >
                > Ad. 4
                > W kwestii nihilizmu również liczę na twą pomocną stołeczną dłoń.

                Nie zwyklam mezczyznom pomagac. Cenie klasyke gatunku.

                >
                > Ad. 5
                > Wierzę: co prawda masz wysoko postawionych znajomych, ale nie skorzystałaś z
                > ich protekcji: NEVER! Ja kłamczuch pospolity mimo wszystko wiarę ci daję.

                Powiedzmy.

                > Ad. 6
                > Cóż, już samo wyjście żywym z Powstania Wraszawskiego zasługuje na uznanie.
                > Zatem jesteś najprawdziwszą, szlachetnie urodzoną stołeczną "warszawką". Cóż
                ja
                >
                > mogę..? Spuścic tylko skromnie me prowincjonalne oczęta.

                Zle mowic o sobie to niezdrowe. Dlaczego "prowincjonalne oczeta"? O ilez
                przyjemniej rozmawia sie z facetem z krwi i kosci ( nawet jesli to e-rozmowa),
                kiedy facet ten ma zdrowy oglad swiata, nie patrzy przez pryzmat kompleksow,
                badz parakompleksow... Inteligencji Ci przeciez nie brakuje, bo zeby wycisnac
                z siebie tyle jadu i nadac temu jaki taki ksztalt - to trzeba umiec. Pozostaje
                wiec kurs asertywnosci.

                >
                > Ad. 7
                > Nie bez kozery wybrałaś sobie nick jak widzę. Tak, tak, zdrowie przede
                > wszystkim. Troskliwy miś z Ciebie - to niczym solidne pęknięcie na wizerunku
                > zimnej i wyniosłej Warszawianki.

                Nie przepadam za spoufalaniem, ale nie sadz ze jestem zimna i wyniosla. Wynika
                to raczej ze zdrowego poczucia wlasnej wartosci, tylko i az tyle.
                Nie jestem misiem ani lodowka.


                >
                > Pozdrawiam ciepło

                No i zaczyna sie robic normalnie...
                Ja rowniez pozdrawiam.




              • Gość: xxl Re: Poprześwietlajmy się troszeczkę... IP: puhit:* / 10.254.254.* 17.11.03, 13:41
                o co ci człowieku chodzi ? przeczytaj jutro swoją wypowiedż i pozbądż sie
                kompleksów a będzie łatwiej rozmawiać . Jeśli czyjaś rodzina mieszka od kilku
                pokoleń w tym mieśćie to naprawdę nie jest powód do posypywania głowy
                popiołem .A właśnie do dumy z której ty w grubiański sposób kpisz we fragmencie
                o Powstaniu warszawskim . Myślę ,żę może coś niemiłego spotkało cię , no cóż ,
                użyję tego niezręcznego zwrotu , w naszym mieście ? jeśli tak , to potomek
                tych , ktorym udało sie przeżyć Powstanie warszawskie , przeprasza cię i mimo
                wszystko , zaprasza ponownie .
      • Gość: Maćkos warszawka niewarszawska IP: *.gdynia.mm.pl 07.11.03, 10:26
        Jak czytam Twoją wypowiedź to rzygać mi się chce bo z moich obserwacji jako
        człowieka z dziada pradziada z wawy widzę właśnie całe tabuny debilnych ludzi,
        którzy za punkt honoru postawili sobie wejść w grono warszawki. A warszawiakiem
        tak jak arystokratą się jest lub nie jest, a wciskanie się na siłę w te kręgi
        daje tylko wiele powodów do śmiechu. Jak człowiek wychował się w Warszawie to
        samoistnie poznawał wiele ciekawych osób, którzy tak jak każda społeczność
        starają się ochronić i zachować swoją prywatność i tożsamość. Niestety zła
        opinia o warszawiakach w 90% przypadków jest wynikiem działalośći takich ludzi
        jak Ty, którzy żyjąc przez kilka msc lub lat w Warszawie uważają, że dostąpili
        nie wiadomo jakiego zaszczytu i krzyczą dookoła, że są z Warszawy i zachowują
        się gorzej niż kibice na stadionach. To tacy ludzie budują obraz Warszawy...i
        co przykre cała Polska tak właśnie widzi warszawiaków. A to że warszawka odcina
        się od reszty to prawda, ale w końcu ile można znosić lizodupów, którzy jak
        tylko usłyszą znane nazwisko to przyczepiają się jak rzep i nie chcą się
        odczepić....ale odcinanie się od reszty jest wybiórcze...normalni, ciekawi
        ludzie samoistnie wsiąkają w to towarzystwo.
        A do Dębek już od dawna nie jeżdżę bo za dużo tam pseudowarszawiaków.
        pzdr brombke i jej gościnną dębską chatkę
        warszaffiak
        • Gość: Metiu Re: warszawka niewarszawska IP: 80.48.251.* 07.11.03, 10:40
          To i ja sie pod tym podpisuje, esencja tego co mysle!
          PZDR!!!
          Debki sa fajne ale przed albo po sezonie, na weekendowy wypad
        • Gość: Hakenbu "warszawka" - przejaw choroby Państwa IP: 212.244.77.* 07.11.03, 12:20
          czy moje potępienie dla kręgów tzw. "warszawki" musi się równać brakowi
          takiegoż dla wszelkiej maści napływowej hołoty, która zamieniła stolicę w
          śmietnik? Ale nie o tym temat traktuje i dlategoż tak na "warszawce" się
          skupiłem.

          Warszawka to niby ta "arystokracja"? He he he "tożsamość" nawet posiadają? Niby
          jaką? Przesiadywanie w zadymionych knajpach z drinkami od 20 dyszek w górę
          słuchanie tępego łomotu tzw. muzyki klubowej i jaranie marychy? Oto ta
          tożsamość! Prawdziwy warszawski folklor ostał się już chyba tylko na Pradze -
          tamtejsi menele mają w sobie wiecej prawdziwej "warszawkości" niż wszyscy Ci
          pseudo intelektualiści mieniący się elitą narodu.
          (Są wyjątki nie przeczę).

          Wydaje im się, że są lepsi od dresiarstwa, ale w gruncie rzeczy mają bardzo
          podobną mentalność, takie same tandetne obnoszenie się z bogactwem, pogarda dla
          inaczej myślących i żyjących. Tyle, że nie muszą robić rozpierduchy na ulicach
          bo kaska sama im płynie w łapki od tatusia wyższego urzędasa w ministerstwie
          (za pieniadze podatników dostający często 10 kawałków pensji) czy mamuśki
          adwokatki, która mając nawet syna przygłupa wepchnie go na aplikację a dając
          kopa w dupę znakomicie przygotowanemu absolwentowi prawa, którego jedynym
          mankamentem jest to, że jego mamusia to zwyczajna pani nauczycielka, a tatuś
          kierowca dajmy na to TIRa i są mieszkańcami Warszawy "dopiero" od kilkunastu
          lat.

          Układy i układziki są wszędzie, ale specyfika "warszawki" polega na tym, że to
          ludzie, którzy stoja "u koryta" na samym szczycie - nie są to na ogół ludzie
          bardziej inteligentni, niekoniecznie lepiej wykształceni, a jednak czują
          wyższość. Od starszej Pani po kilkuletniego kajtka. Uważaja, że im się należy!

          To tak wk..wia. Niech biorą kasę, ale mogliby przestać pokazywać swoje gęby w
          telewizji: Młynarska, Dowbor, Terentiew czy ine takie telewizyjne babsztyle,
          niech przestaną działać na nerwy, mogę sie założyc, ze całe ich familie do
          piątego pokolenia wstecz obstawiły co bardzie lukratywne stanowiska w TVP. Taka
          Dowborowa bezczelnia wstawiła swojego nieudanego synalka na wizję, nie musiał
          gnojek wystawać na żadnych castingach! Tysiace lepszych od niego odpadło w
          przedbiegach bo ich mamusie to nie wredne, rude i piegowate bździągwy z
          dobrymi układami.
          To jest ta Warszawka! - rozbijająca sie drogimi samochodami, wczasująca w
          Alpach i na karaibach zbyt często za pieniądze podatników!

          Takiemu Tomaszowi Lisowi życzę jak najlepiej niech sobie zarabia 10 tysiaczków
          zielonych miesiecznie, ale on jest autentycznie dobry w tym co robi i jego choć
          jest na topie absolutnie nie zaliczyłbym do "warszawki".

          Bywałem w wielu miejscach, sporo się w życiu przeprowadzałem, mieszkałem w
          różnych miastach, w różnych częściach Polski. Spotykałem różnych ludzi: głupich
          i mądrych, leniwych i pracowitych, tych z elit i tych z samego marginesu.
          Uderzyła mnie postawa tych tzw. warszawskich elit - zwanych
          potocznie "warszawką". Buta, bezczelność, brak szacunku dla ludzi gorzej
          zarabiających, a juz totalne plucie na biednych. I jak tu sie dziwić, że taki
          czy inny wkurzony młodzian na widok rejestracji warszawskie sięga odruchowo po
          kamień?

          Zresztą absolutnie nie pochwalam takich zachowań. Nie chcę też posuwać sie do
          zbyt daleko idących uogólnień. "Warszawka" jest bowiem szalenie niejednolita -
          ogromna ilość ludzi napływowych sprawia, że definiowanie "warszawki" staje się
          coraz bardziej problematyczne.
          Nie ulega wątpliwości, że to termin o jednoznacznie negatywnym
          zabarwieniu. "Warszawka" to zakulisowe gierki, niezasłużone profity, styl życia
          ukierunkowany pod dyktando krótkotrwałej mody. Mozna by tak jeszcze wymyślać
          tych definicji wiele.

          I żeby była jasność - "warszawka" absolutnie mi nie imponuje, nie imponowała i
          imponować nie bedzie. Drażni mnie tylko, bo jej istnienie to kolejny dowód na
          to jak chore jest to Państwo - klany uprzywilejowanych cwaniaków zagarnęły dla
          siebie lwią część stanowisk i władzy. Nie decydują umiejętności tylko to czy
          moja wujek nie nazywa sie przypadkiem Kwiatkowski. (skoro już o TVP była mowa)

          "Owszem",- rzekłby ktoś," ale na prowincji jest jeszcze gorzej, weźmy takie
          Starachowice!" Czyżby? w Warszawie po prostu zbiegają sie wszystkie nitki.
          Przecięcie jednej spowodowałoby lawinę. Korupcja tutaj z pewnością przewyższa
          skalą sto Starachowic razem wziętych. Ta koszmarna pajęcza sieć niejasnych
          powiazań uniemozliwia tysiacom młodych, zdolnym ludziom podjecie godne, płatnej
          zgodnie z ich umiejętnosciami pracy.
          Ci przyjezdni są traktowani przez "warszawkę" jak bydło, hołota co przylazła
          wyrwać kawałek z ich koryta. A to nieprawda. Ci młodzi, zdolni o otwartych
          głowach to jedyna nadzieja dla tego popapranego kraju. Dziś upokarzani przez
          miejscowych cwaniaków co się poprzyklejali dupskami do lukratywnych posadek
          choć nie są ani zdolniejsi ani w żaden inny spośób lepsi - przeciwnie.

          Trzęsą wam sie tyłki "warszawko" bo Ci przyjezdni, na których z taką lubością
          plujecie zaczną wam w końcu odbierać posady, pieniadze i pozycję. To będzie
          nierówna walka bo okopaliście sie na swoich pozycjach i w zestawieniu z chorym
          polskim prawem macie ogromna przewagę. Ale to sie zmieni. Moze to Unia
          Europejska wymoże likwidacje samorządów zawodowych?

          Ale jeśli nie, pozostanie zagranica - dla takich jak ja i tysiace mi
          podobnych. Chyba, ze wreszcie zdecentralizujemy ten cholerny kraj i ludzie w
          Polsce, którzy pragną życ normalnie na prowincji dostaną wreszcie na to szansę.
          • medycynka Re: "warszawka" - przejaw choroby Państwa 07.11.03, 13:56
            Jestes chory z nienawisci i naprawde powinienes sie leczyc.
            Do Nostradamusa troche Ci brakuje, musiales dostac solidnego kopniaka w zadek
            od Warszawki, skoro takie rzeczy i w takich ilosciach tu wypisujesz.
            To swirowo.
            Naprawde sadzisz ze wszystkich jara siedzenie w zadymionej knajpie?
            I ze to podstawa bytu poza praca?
            "klany uprzywilejowanych cwaniaków zagarnęły dla
            > siebie lwią część stanowisk i władzy"
            Wszystkich wnerwiaja uklady - ale uklady dotycza nie jedynie warszawki, sa na
            calym swiecie, naprawde. Przy okazji - Miller pochodzi z Lodzi, Oleksy ze
            Swietokrzyskiego ... i tak mozna by bez konca.
            Tak z reka na sercu, gdybys byl taka Dowborowa, nie ciagnalbys wlasnego
            dziecka w gore? To akurat chyba latwo zrozumiec.
            Trzęsą wam sie tyłki "warszawko" bo Ci przyjezdni, na których z taką lubością
            > plujecie zaczną wam w końcu odbierać posady, pieniadze i pozycję. To będzie
            > nierówna walka bo okopaliście sie na swoich pozycjach i w zestawieniu z
            chorym
            > polskim prawem macie ogromna przewagę. Ale to sie zmieni.
            ....Tak, przyjdzie wielki czerwony smok i zje wszystkich....
            Ale my, cwaniaczki warszawskie sie ostaniemy, bo przygotowani przez rodzicow
            na wszystko, naszpikujemy mu owce siarka, niczym jak slawetny Dratewka z
            Krakowa.



            • Gość: Hakenbu I o czym ja mam z Tobą dyskutować??? IP: 212.244.77.* 07.11.03, 14:31
              Jesteś najobrzydliwiej statystyczną przedtstawicielką tej "warszawki", o której
              nie mam, bo mieć nie mogę dobrego zdania dzięki takim bezczelnym panienkom jak
              Ty. Czyżby twoi dziadkowie ocaleli z powstania? Gratuluję. Czyli mozna juz
              mówić o dziedzicznej zdolności przetrwania - super!

              I juz skoroś taka wyszczekana warszawianko to sie chociaż nie podpieraj
              krakowskimi legendami - Krakusów też nie lubicie, co? Nie wydumaliście w
              stolycy (oj wymsknęło mi się a teraz możesz wyrzucić z siebie zawartość
              oststniego posiłku) jakiejś swojej czysto stołecznej historyjki?
              Czyżby takiej nie było?
              A u nas w naszym Zadupiszewie Dolnym to mamy mnóstwo ciekawych legend do
              opowiadania sobie podczas jesiennych wieczorów...

              Pozdrawiam i kiedy ta moja "choroba", którą u mnie wykryłaś, da mi w kość tak,
              że juz nie bedę mógł wytrzymać to nie omieszkam zgłosic się do ciebie słodka,
              choć nieco jadowita zarazem, medycynko.

              • Gość: Maćkos Re: I o czym ja mam z Tobą dyskutować??? IP: *.gdynia.mm.pl 07.11.03, 15:44
                Stary masz opinie na temat warszawki wyssane z palca...albo z telewizji. No
                chyba ze własnie mieszkałeś w wawie i poruszałeś się w gronie pseudowawki,
                która wcisnęła Ci że jest rdzenną wawką:))...bo Ty wiesz najlepiej kto, co,
                gdzie i kiedy...same ploty, a faktów może 1%. Wylewa się z Ciebie zawiść i
                czytając każde Twoje zdanie widać, żeś zakompleksiony człowiek na pkt wawki...i
                jak tacy ludzie jak Ty opiniują mieszkańców wawki to gratulacje....idź pod
                kolumnę zygmunta i sobie tam pokrzycz może znajdziesz grono słuchaczy którzy Ci
                przyklasną.
              • medycynka Re: I o czym ja mam z Tobą dyskutować??? 12.11.03, 09:05
                Kompleks narasta i przeradza sie w obsesje, drogi kolego.
                Nie jestem az taka obrzydliwa jak mniemasz, a co do tego, czego i kogo jestem
                przedstawicielka, to nim sie na ten temat wypowiesz, proponuje, zebys uzyl
                calej zadupiszewskiej inteligencji i wiedzy i SPRAWDZIL. ( "Zadupiszewski" to
                Twoje okreslenie, przypominam).
                Od mojej Rodziny sie odpiorkuj, z laski swojej, bo ja Tobie na Rodzine nie
                wstepuje. A co do zdolnosci przetrwania, to niewatpliwie jest to cos, czego
                mozesz mi zazdroscic. Tematu nie rozwine, bo jestes zbyt agresywny,
                zlagodniejesz - moze bedziemy mogli pogadac.
                No i rozwazylabym kwestie leczenia u mnie, bo nie daj Boze, moge Cie tak
                zmanipulowac ze zaczniesz myslec jak ja i co bedzie z Twoim image'm macho z
                baru mlecznego?
                Pozdrawiam
                • Gość: Hakenbu Ja jestem agresywny? IP: 212.244.77.* 12.11.03, 11:40
                  Skoro już o dobrym poiformowaniu mowa, to dotyczy to Ciebie tak samo jak i
                  mnie. Pójdźmy zatem na układ: ja odfajkuję się od Twojej zacnej familii (choć
                  nie odnoszę wrażenia abym uchybił jej w czymkolwiek), a Ty przestaniesz snuć
                  dywagacje na temat głąbokości mojego zakompleksienia.

                  I to jest właśnie to czym "Warszawka" zdobywa sobie "uznanie" - "Myślisz
                  inaczej niż my, a co gorsza śmiesz wyrażac się krytycznie o elycie (wybacz nie
                  mogłem się powstrzymać przed uzyciem tego nieestetycznego słówka) to jesteś",-
                  że zacytuję - "macho z baru mlecznego" w najlepszym razie, a bardziej
                  tradycyjnych epitetów jakimi zwykła "Warszawka" obrzucać ludzi z zewnątrz już
                  chyba nie ma nawet potrzeby przytaczać - wszyscy je znamy, aż nazbyt dobrze.

                  Jestem wystarczająco łagodny Szanowna Pani? Czy zasłużyłem już sobie na
                  wstąpienie do przedpokoju salonów "warszawkowych"?
                  Pytam czysto kurtuazyjnie, bo wbrew Twojemu świętemu przekonaniu o moim
                  rzekomym bólu odrzucenia, który przejawia sie w postaci
                  jadowitych "antywarszawkowych" wpisów, to tylko co do bólu masz rację, ale o
                  jego rodzaju to już masz całkowicie błędne rozeznanie.

                  Ten ból to najwyższa troska o Nasze Państwo jego przyszłość, przyszłosć nas
                  wszystkich (nie tylko grupki uprzywilejowanych). Zabrzmiało to pewnie nad wyraz
                  ironicznie, ale tak nie jest.
                  Padło hasło "Warszawka", a ja sfrustrowany obywatel usiłuję do tego worka
                  wrzucić swoich wszystkich realnych i wyimaginowanych wrogów, tak to wygląda?
                  Rywin, Kwiatkowski, Czarzasty, Jakubowska, wcześniej wspomniana Dowbor,
                  Terentiew i wielu wielu pomniejszych cwaniaczków, których ominął "zaszczyt"
                  zagoszczenia na stałe na pierwszych stronach gazet, to jest właśnie dla mnie
                  ta "Warszawka". To tej "warszawce" mówię stanowcze NIE!

                  Istnieją i inne rodzaje "warszawki" jak choćby ta "bananowa młodzież", którą
                  też dażę najwyższą niechęcią i może niepotrzebnie wrzuciłem ją do
                  wspólnego "warszawkowego kotła". Gardzę po prostu jej stylem bycia, ale jako,
                  że ich knajpiano - samochodowe ekscesy raczej nie doskwierają mi w życiu
                  codziennym toteż nie bedę już dalej sie nad tą grupą rozwodził.

                  "Warszawka" to od dziesięcioleci te same gęby na najbardziej intratnych
                  posadach w Państwie. Cóż z tego, że jest Miller z Łodzi został premierem kiedy
                  tak naprawdę całe struktury Państwa to starzy "warszawkowi" wyjadacze, którzy
                  wprost wywodzą się z PRL-u i są przeżarci na wskroś korupcją.
                  To na ich widok powinniście rzygać Szanowni Forumowicze a nie na moje
                  nieprzyjemne, bo odsłaniające gorzką prawdę, wpisy.

                  Może i walę głową w mur, z Czarzastymi, Naumanami nie wygram - nie daje rady
                  sobie z nimi nasza krucha Polska demokracja. Dziwi mnie tylko, ze Wy
                  tzw. "Prawdziwi Warszawiacy" od razy dostajecie wścieklizny słysząc
                  hasło "Warszawka" zamiast siąść wspólnie do dyskusji co tak naprawdę ten termin
                  oznacza, dlaczego tyle sie w nim pogardy, ale i, nie ukrywam, zawiści kryje?

                  A wy zaraz: "Warszawka to my!" Tacyście Jaśnie Państwo k.... mać? Sami
                  stawiacie się na pozycji Warszawa kontra cała Polska. Tak nie musi przecież
                  być. Ty medycynko zdajesz się byc kulturalną choć niepotrzebnie zacietrzewioną
                  swoja "warszawskością". Jesteś dumna, zż jesteście Warszawianką? I słusznie!

                  Tyle, że warto by było nauczyć się połączyc dumę z szacunkiem dla innych. Być
                  mądrym patriotą lokalnym, a nie bezwzględnym bubkiem, który pewny swej pozycji
                  stacjonując w samym centrum, może patrzeć z góry na całą resztę.

                  Gdyby to Państwo wreszcie zdecentralizować, stworzyć szansę rozwoju dla
                  pomniejszych ośrodków wtedy "Warszawka" rozsypała by się w proch. Choćby nie
                  wiem jak beznadziejna wydawała sie walka z "warszawką" trzeba ją prowadzić.
                  Skończyć z samorządami zawodowymi, rozbuchanymi urzędami centralnymi,
                  sobiepaństwem TVP, etc. Większość z tych problemów promieniujących na cały kraj
                  bierze swój pocątek w stolicy. To jest właśnie ta "Warszawka" , to złe oblicze
                  miasta, które dażę wielką sympatią, jego sprawy wciąż są mi bliskie i chciałbym
                  zaznaczyć, że brak akceptacji dla "warszawki", którą już zdefiniowałem
                  wcześniej, nie oznacza braku akceptacji dla miasta i jego mieszkańców jako
                  takiego.

                  Warszawa ma powody mienić sie miastem naj- w Polsce w wielu kategoriach. Choćby
                  to: Osobiscie uważam, że jest tu stosunkowo najwięcej dobrych i kulturalnych
                  kierowców, którzy i wpuszczą na pas ruchu i poruszają się bardzo płynnie.
                  Absolutnie nie zgadzam się z obiegową w kraju opinią, choć najzupełniej
                  fałszywą, że warszawscy kierowcy to najgorsze buce w kraju.

                  Z moich doświadczeń wynika, że największe chamstwo panuje na Trójmiejskich
                  drogach (czekaj choćby i kwadrans zanim kto Ci ustąpi przejazdu), z kolei
                  dupowatością na drogach wykazują się dumni Krakusi. Wloką się lewym pasem i
                  generalnie raczej mało kumaci są jako kierowcy.

                  Czyż ja nienawidzę Warszawy i Warszawiaków? Ależ ja ich kocham! Nie tylko nie
                  wyklucza się to z hasłem "na pohybel Warszawce!" wręcz przeciwnie - znakomicie
                  się komponuje.
                  Pozrawiam medycynkę i innych prawdziwych Warszawiaków
                  • medycynka Re: Ja jestem agresywny? 12.11.03, 14:53
                    Jeeeezu, jaki list....
                    Swiadczy o Twoim zaangazowaniu emocjonalnym w temat.
                    Ale jak mam byc szczera to w moim mniemaniu nieco zboczyles z pierwotnego
                    kursu.
                    W wiekszosci dotyczacej brei z politycznego chlewa zgadzam sie z Toba.
                    Co do gowniarzy bananow - chyba tez, aczkolwiek mysle ze jak wszedzie chamstwo
                    jest, bylo i bedzi i jest jedynie kwestia wyboru czy jest sie chamskim
                    smarkiem w Warszawie czy w Pikutkowie.
                    Milo slyszec/ czytac, ze jest ktos kom zalezy na losie naszego kraju,
                    aczkolwiek ja jestem delikatnie przewrazliwiona na punkcie tego typu hasel, bo
                    rzadko kto wypowiada je szczerze.

                    Jestem wystarczająco łagodny Szanowna Pani? Czy zasłużyłem już sobie na
                    > wstąpienie do przedpokoju salonów "warszawkowych"?

                    Nie wiem jaki jestes, ale co do lagodnosci to raczej Ci nie grozi:)
                    Predzej jadowity, ale potraktujmy to w kategoriach tym razem komplementu.


                    Sami stawiacie się na pozycji Warszawa kontra cała Polska.

                    Eeeeee, chyba drobna przesada... Nie wszyscy, poza tym ja sie slabo komponuje
                    ze sformulowaniem "Wy". Nie czuje sie jakos zgrupowana, nie lubie zbyt duzego
                    tloku, z uwagi na zwyczaje higieniczne wspoltlumu poza tym nie lubie byc
                    elementem calosci. To oczywiscie refleksja natury osobistej;)

                    Twoja milosc do Warszawiakow brzmi w kontekscie powyzszych i ponizszych postow
                    nieco hardcore'owo, ale ja tam jestem dziewczyna z Wawki i U NAS W WARSZAWIE
                    hardcore bywa na salunach tyz.

                    A tak powaznie Hak, polecam wyluzowanie, nawet w jakims trendowym warszawskim
                    pubie czy innym miejscu, bo zawal masz murowany przed 40stka. I po co Ci to?
                    Podobno bardzo w mostku boli. I zle sie spi. I dluga rehabilitacja. I seks nie
                    ten.
                    Pozdrawiam
                    med
                    PS> Macho z baru mlecznego ma dluga historie i czasem pejoratywny a czasem
                    pozytywny kontekst. Ja go bardzo lubie.



                    • Gość: Hakenbu I po co komu ta cała "Warszawka"? IP: 212.244.77.* 13.11.03, 12:03
                      Emocje? O tak bez wątpienia, ale chyba lepiej by było popatrzeć sobie z boku
                      chłodnym okiem cynika, ale... tak robią niemal wszyscy, a ja to nie wszyscy.

                      A jaki był ten pierwotny kurs? „Warszawka”... a tak zapomniałem... :) Tyle, ze
                      hasło okazało się zbyt pojemne i w efekcie temat się rozwodnił co nieco.

                      W moim odczuciu hasło „bananowa młodzież” ściśle wiąże się z warszawką. W
                      Pikutkowie jest może kilku nadzianych do obrzydzenia obywateli, mają kilkoro
                      dzieci, ale to jeszcze nie bananowa młodzież – że są często prymitywni,
                      hałaśliwi, bezczelni? Nie przeczę, ale musisz przyznać, że nadziana warszawska
                      dzieciarnia oprócz tych cech charakteryzuje się horrendalnym poczuciem
                      wyższości, które tym łatwiej pielęgnować, że w odróżnieniu od Pikutkowa w
                      stolicy można zgromadzić całkiem pokaźna grupę „wypasionej” gówniażerii, z
                      którą można licytować się o to kto zacniejszą bryką na imprę zajechał. Zresztą
                      nieważne – pies mordę lizał bananowej młodzieży za wyjątkiem tej garstki, która
                      pomimo ogromnego szmalu ma jeszcze poukładane we łbach. (ja niepoprawny
                      optymista wierzę, że tacy istnieją)

                      Widzisz, kiedy rzucisz hasłem troski o kraj to od razu za oszołoma cię mają:
                      Zaczynają kojarzyć cię z LPR-ami czy innymi debilami spod znaku Młodzieży
                      Wszechpolskiej. Jakby to oni mieli monopol na troskę... :)


                      Dziękuję, dziękuję. Mój obraz mdłego, zatroskanego obywatela poprawia nieco
                      wrodzona jadowitość. W tym zakresie jest dla mnie niedoścignionym wzorem Jerzy
                      Urban. Zatroskany cynik, błyskotliwy drań, bywalec – czy on to też „warszawka”?
                      Jeśli nawet to ten rodzaj „warszawki”, który odpowiada mi najbardziej.

                      My, Wy... komuną pachnie jak się słyszy takie słowa. Przepraszam przeto, że w
                      naszych zindywidualizowanych czasach naiwnie odwołuję się do jakichś
                      zbiorowości.... My Polacy, My Warszawiacy.... Eeech. Głupie gadanie.

                      Słusznie zauważyłaś, że wystarczy skorzystać ze środków transportu zbiorowego
                      by poczuć jak świadomość społeczna wypierana jest przez doznania natury czysto
                      fizycznej w ślad za tym jak zrozumiałem twoje słowa: Ja i śmierdzący Żul, czy
                      inna niedomyta tramwajowa babka to nie mogą być członkowie tej samej grupy,
                      choćby nie wiem jak szeroko pojmowanej. Gdy tak nasze nozdrza wychwytują
                      subtelny bukiet aromatów spod gruczołów współpasażerów, którzy używają H2O co
                      najwyżej w celu przepłukania gardła, siłą rzeczy nachodzą nas myśli, ze nawet
                      rozciągniecie grupy by objąć nią i nas i owego zapuszczonego „bliźniego” na
                      całą rodzinę ludzką to za mało by poczuć z nim jakąkolwiek, najdrobniejszą
                      nawet więź.
                      Ty to Ty, Ja to Ja i chyba możemy być z Tego dumni, a przynajmniej
                      powinniśmy....


                      Miłość bywa bolesna. Miłość to nie tylko prawienie słodkich słówek, I tak jest
                      z moim, najwyraźniej nieodwzajemnionym uczuciem do stolicy Rzeczpospolitej.
                      Hardcore od razu Ci się nasuwa.. W mieście wypełnionym Agencjami Towarzyskimi
                      chyba coraz trudniej o wiarę w prawdziwe uczucia.

                      Dzięki za zaproszenie, aczkolwiek ja za bardzo na topie stołecznym nie jestem,
                      jak nietrudno zapewne było wychwycić tym, którzy zdecydowali się brnąć przez
                      zawiłości moich „antywarszawkowych” postów . Zatem skoro zapraszasz to
                      oczekiwałbym czegoś konkretniejszego. Która knajpa jest „Trendy” :D? Żeby
                      przypadkiem kto nie przyuważył mojej skromnej osoby w czymś co jest akurat
                      okropnie nie-cool... Jak bym ja w swoim rodzinnym Pikutkowie ludziskom się na
                      oczy pokazał?

                      No i ten zawał. Tego to też bym nie chciał. Zwłaszcza, że i w grupie ryzyka
                      żadnej nie jestem: ani stary, ani opój, ani żarłok, ani palacz.... O nie, na
                      zawał to ja nie zasługuję. Wszystko przez ten cholerny stres.
                      Skoro już wspominałaś o wizycie w jakiejś fajnej knajpce, to może lepiej
                      zamiast tego, skorzystać ze wspomnianego już przez ciebie, baru mlecznego?
                      Prawie same zalety: Tanio, smacznie, no i co najważniejsze – zawsze i
                      niezmiennie TRENDY!
                      Pozdrawiam Ciebie miła Med (pozwoliłem sobie na małą poufałość, ale
                      skoro Ty z Hakenbu uczyniłaś mnie Hakiem to ja analogicznie....)

                      POSŁOWIE: (nie mylić z parlamentarzystami!)
                      Na koniec małe pytanko natury osobistej: Czy jesteś w jakiś sposób powiązana
                      zawodowo ze służbą zdrowia, czy też „Medycynka” to po prostu wyraz twojego
                      sentymentu do białych kitli i sterylnej czystości : )?
                      Pracowałem swojego czasu jako tzw. Reprezentant dla firmy farmaceutycznej –
                      paskudna to robota była. Podczas jej wykonywania definitywnie uleciały ze mnie
                      resztki szacunku i zaufania do Słuzby Zdrowia – na ale to już jest całkiem inny
                      temat...
                      • medycynka Re: I po co komu ta cała "Warszawka"? 13.11.03, 14:33
                        Witaj Hak
                        Znam bardzo dobrze powiedzenie: "ja to nie wszyscy". Tak jest i ze mna.
                        Pozwala na dobre samopoczucie, tworzy zdrowy dystans, daje szanse na wlasny
                        swiatek.
                        Wiem, ze wielkopanskosc czasem ze mnie bije ( doceniasz Warszawianke co sie
                        samokrytykuje?:))), jesli chodzi o srodki komunikacji miejskiej szczegolnie,
                        ale nie jestem w stanie polubic standardow antymydlanych u Polakow.
                        Nie przepadam za pluciem we wlasne gniazdo, ale tu niestety daleko nam do
                        Europy - co przeklada sie jak mawia Joanna Chmielewska na jakosc wychodkow
                        rowniez ( vide: np. stacje benzynowe, Mc Donaldy i niektore, lub TOI TOIe
                        stoleczne).
                        Szczera troska o dobro kraju mnie wzrusza ( tym razem mowie to bez
                        szyderstwa), chocby dlatego ze jest unikalna i kojarzy mi sie z Trylogia ktora
                        babcia czytala mi do obiadu w dziecinstwie i zawsze zaczynala od slow ze to KU
                        POKRZEPIENIU SERC.

                        Nadziana gowniazeria warszawska mnie smieszy, ale nie mam do nich negatywnego
                        stosunku, bo sama chodzilam do szkoly sredniej i tez myslalam ze swiat nalezy
                        do mnie i mialam rozne pomysly, tyle ze mozliwosci nieco mniejsze.

                        Co do Jerzego Urbana, to jest dla mnie akurat postacia odrazajaca, pomimo
                        inteligencji, ktora niezwykle cenie, poniewaz w moim odczuciu jest to czlowiek
                        ktory lamie kazde tabu i nie liczy sie z niczym. Od szalenstwa dzieli go
                        bardzo cienka linia. Jego ostatni pomysl, zeby w kosciele zorganizowac
                        dyskoteke i burdel .... mysle ze komentarz jest tu zbedny. Jesli jest cos, co
                        moglabym nazwac totalnym profanum to wlasnie to, tymbardziej ze na dokladke
                        wybral parafie w malym miasteczku, gdzie ludzie jeszcze bardziej sa
                        przywiazani do parafi, swojego ksiedza ( jaki by nie byl) itd. i gdzie dotknie
                        ich to jeszcze bardziej niz mieszkancow wielkiego miasta.

                        I w temacie POSLOW (:)
                        nie, nie mam nic wspolnego z medycyna, ani sluzba zdrowia ( rzadko tez
                        korzystam z ich uslug, jedynie place jakies zlodziejskie, asekuracyjne
                        stawki). Tak sobie po prostu z niczego wymyslilam nick, zajmuje sie zupelnie
                        inna dziedzina, taka troche "warszawkowa".
                        Pozdrawiam Med

            • Gość: Maćkos Re: "warszawka" - przejaw choroby Państwa IP: *.gdynia.mm.pl 07.11.03, 15:49
              medycynka trza olać człowieka...typowe zwierze żywiące się zawiscią...do
              psychologa moze kiedyś trafi to wyrośnie:)))
              a my chodźmy z naszymi władczymi starymi na piffko wypić za biednego człowieka
              w zadymionej knajpie ze skrętem w reku:)))))
              • medycynka Re: "warszawka" - przejaw choroby Państwa 07.11.03, 16:09
                Gość portalu: Maćkos napisał(a):

                > medycynka trza olać człowieka...typowe zwierze żywiące się zawiscią...do
                > psychologa moze kiedyś trafi to wyrośnie:)))
                > a my chodźmy z naszymi władczymi starymi na piffko wypić za biednego
                człowieka
                > w zadymionej knajpie ze skrętem w reku:)))))

                Ale jak do niego mowie lagodnie to nawet mnie pozdrawia cieplutko, wiec moze
                nie jest tak zle i przekonam zawistnika do moich szpanerskich, ustawionych
                znajomych, kreski cowieczornej wdychanej w dusznym klubie i odjechanego
                wizerunku;))
                Pozdrowionka

                • Gość: Maćkos Re: "warszawka" - przejaw choroby Państwa IP: *.gdynia.mm.pl 07.11.03, 18:14
                  Zapomniałaś o gruppen sex w zamkniętych enklawach :)))))
                  • medycynka Re: "warszawka" - przejaw choroby Państwa 12.11.03, 09:08
                    Gość portalu: Maćkos napisał(a):

                    > Zapomniałaś o gruppen sex w zamkniętych enklawach :)))))

                    Jako dama ( nieco zdulszczona ) zem sie zaplonila i nie wspomnialam przez
                    wrodzona dulszczyzne.
                    Ach, jakiz mieszczanski, weekend przezylam....
                    Pozdrawiam
    • Gość: a z ł Re: Jestem z IP: 217.97.162.* 07.11.03, 09:44
      No cóż, taka "warszawka" jacy warszawkowicze - nic tylko rzygać.
    • sloggi Re: Jestem z Warszawy 07.11.03, 10:14
      Nie jestem klubowiczem, durnym yuppies, nie jestem snobem.
      Jestem Warszawiakiem przez duże W.
      • kolczatka Re: Jestem z Warszawy 07.11.03, 11:08
        Niedługo przyjdzie nam się wstydzić, że w miejscu urodzenia
        wpisujemy "Warszawa".
      • Gość: Hakenbu I bardzo dobrze! IP: 212.244.77.* 07.11.03, 11:09
        I to jest ta subtelna różnica: Warszawiak, a "warszawka".
        • kolczatka Re: I bardzo dobrze! 07.11.03, 11:15
          Teoretycznie masz rację, ale w praktyce niewiele osób dostrzega różnicę ;(
    • Gość: Paulo Re: Jestem z IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 14:16
      "warszawka" kojarzy mi się z
      cwaniactwem,przekręciarstwem,handlowaniem książkami na łóżkach
      polowych,chodzeniem z nosem zadartym do górym ponad Polską B , a
      co najgorsze ze skrajnym debilizmem kierowców samochodów na
      warszawskich numerach.
      • Gość: jocek Re: Jestem z IP: *.acn.pl 07.11.03, 23:04
        > co najgorsze ze skrajnym debilizmem kierowców samochodów na
        > warszawskich numerach.

        a przyjrzyj sie dobrze tym numerom. ile z nich jest z Warszawy? czy to czasem
        nie Grójce, Garwoliny, Wołominy, Ostrołęki i inne Radomie. spójrz, czy widziany
        w trasie kolo Wrocławia samochód z WI czy innym WB nie ma czasem kratki?
        zobacz, kto w Warszawie skręca w lewo ze środkowego pasa? kto wjezdza ci pod
        koła, ze z piskiem hamujesz? zobacz kto wyprzedza samochód, który zatrzymał się
        przed przejściem dla pieszych. zobacz przez kogo jest zajęty parking w Galerii
        Mokotów. Warszawa jest jednym z niewielu miejsc w Polsce, w których łatwo
        jeździ mi się po mieście. ładnych pare lat jezdziłem w warszawie na obcych
        blachach i nie zdażyło mi sie, zebym w pore nie zmienil pasa ruchu, bo ktos
        mnie nie wpuścił. Wiem, że dla obcych kierowców warszawa jest wyzwaniem, ale
        nie znaczy to, że od razu musi być walką. spróbuj jeździć tak, jak wymagasz
        tego od innych ...

        pozdrawiam
    • Gość: zz Re: Jestem z "warszawki" IP: *.stacje.agora.pl 07.11.03, 15:35
      zz
    • Gość: kokos Jestem z miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 23:52
      1. Ludzie , którzy nie poddali się faszystom ani komuchom jeszcze żyją w
      tym mieście.
      2. Wspólne cmentarze scalają bardziej niż się wydaje.
      3. I duma z utraconego piękna miasta, złożonego na ołtarzu wolności i
      niepodległości.
      4. Wiara w przyszłość
      5. Moc twórcza
      6. Dobry wybór towarów
      7. Sporo imprez.

      Niestety, brakuje Chinatown i potrzeba więcej etno i ambient chilloutów, typu
      megahangary z dachem pleksi, w środku palmy i baseny, spa (Warszawianka
      ?) i DUŻO światła, BARDZO DUŻO ŚWIATŁA I SPOKOJU - bo tego brakuje
      najbardziej ....

      Teraz jestem z POD miasta
      • Gość: Ananke Re: Chinatown w Wawe? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 15:16
        Jest mały Sajgon na terenie portu praskiego.
    • Gość: Wiktor Re: Jestem z IP: *.chello.pl 09.11.03, 07:59
      pan Kłoś jest idiotą takim jak Orliński i Leszczyński. jak
      zwykle bredzi i brandzluje się przed lustrem. niech może wróci
      do pisania o hip-hopie bo to jest jeszcze śmieszniejsze w jego
      wykonaniu. cmok
      • Gość: aha Re: Jestem z IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.03, 11:26
        Byłam warszawianką przez wiele lat, po czym wyjechałam w piękne
        góry, robiłam wystawy sztuki etc., wtedy dopiero dowiedziałam
        się co to warszawka. Właścieciele hoteli i pensjonatów nie chcą
        przyjmować młodzieży z Warszawy, bo ta młodzież niszczy ściany,
        meble, co tylko w zasięgu jej rąk. Straty przewyższaja
        zyski.Inni goście niszczą sporadycznie, a warszawka na pewno. U
        mnie, gardząc prownicją, nie znając się na sztuce (na czym się
        zna balująca, zarozumiała młodzież?), przestawiali obrazy,
        pisali wulgaryzmy w książce gości. A opiekunowie nie reagowali.
        Bali się? Było im wszystko jedno, bo chcieli dostać pensję za
        minimum wysiłku? Dla mnie to byli przede wszystkim debile i
        śmieci. Moje dzieci zostały w Warszawie, ale tak się nie
        zachowywały. Niestety, prowincja, tak widzi warszawkę. Najlepiej
        by warszawka siedziała u siebie na Mokotowie lub Saskiej Kępie i
        nie ruszała tyłków w kraj. W związku z tym nie wróciliśmy do
        Warszawy, ale osiedliliśmy się teraz w innym, pięknym miejscu.
        • kolendra Re: Jestem z 09.11.03, 12:19
          Pracowałam z pewną dziewczyną (przyjezdną) która przy kazdej okazji wyrażała
          sie niepochlebnie o Warszawie i pannach z Warszawy " zakichanych
          warszawiankach" co to są puste modnisie i tyle. Pewnego dnia zaprosiła mnie do
          siebie i do domu i tak przedstawiła koleżance: " Monika jest z Warszawy,
          (stwierdziła z odrazą), ale ona jest inna ! " W końcu jak prawdziwa
          warszawianka powiedziałam jej co o tym myslę i skończyło sie nasze kumplowanie.
          Oczywiście wyszłam na wstrętną i zarozumiałą laskę z Wawki, co to tylko ciuchy
          i balangi.
          • Gość: Stelka Dajcie Nam spokój! IP: 195.94.206.* 12.11.03, 13:03
            Jestem Warszawianką!!!!I kocham moje miasto!Gdybym urodziła się w Krakowie -
            uczucie byłoby dokładnie takie samo do Krakowa!Jestem młodą
            kobietą,wykształconą,z dobrą pracą,sprawdzonymi przyjaciółmi.Żyję na wysokich
            obrotach,tempo życia dyktuje mi XXI wiek.Moją pasją są podróże.To właśnie one
            spowodowały,że stałam się osobą komunikatywną i otwartą dla wszystkich
            ludzi.Wiele razy pytałam moich zagranicznych przyjaciół,czy u nich w kraju
            również występuje problem nienawiści (bo inaczej tego nazwać nie mogę) do
            stolicy!I okazało się,że występuje podobny problem,ale nieporównywalny w skali
            do Naszego warszawskiego.Bo przecież nie sposób sobie poradzić z tą
            natarczywością i atakami na Nasze miasto!!!I najgorsze jest to,że z roku na rok
            ten problem jest coraz poważniejszy.

            Wielokrotnie zdarzyło mi się słyszeć w pracy,na ulicy,nad Bałtykiem czy w
            Zakopanym,w klubie czy choćby na forum takim jak ten - stos agresywnych sądów
            nt.Warszawiaków.Przerażają mnie te wszystkie wściekłe i zazdrosne
            panienki,które przyjeżdżają tutaj za wszelką cenę! Nie mówiąc o
            zakompleksionych kolesiach,którzy snują się po klubach i szukają szczęścia.
            Często bywam tu i tam ... Ojej,to pewnie jestem zarozumiałą panienką,która
            wszystko co w życiu zdobyła ma przez znajomości!To straszne,że ludzie są tacy
            niesprawiedliwi i pełni nienawiści do Nas.Przyjeżdzają do naszego
            miasta,zabierają nam pracę,obniżają zarobki,zajmują miejsca na
            uczelniach,brudzą,dymią,korkują ulice,przesiadują w klubach z wypiekami na
            twarzach, a gadają na Nas takie podłe rzeczy ;-))))
            Ja na Waszym miejscu nigdy bym tu nie zamieszkała.Jeżeli pochodzicie z małej
            miejscowości,gdzie nie ma pracy to przenieście się do Krakowa,Poznania czy
            Gdańska.Dlaczego przyjeżdżacie do Nas? Dajcie Nam w końcu spokój,jeżeli
            jesteśmy tacy źli,skorumpowani i niedostępni...
            Muszę na koniec serdecznie pozdrowić Wszystkich moich wspaniałych
            znajomych,którzy krócej lub dłużej mieszkają w W-wie i w pełni akceptują nasze
            miasto.Nie generalizują naszej społeczności i bawią się z nami wspaniale w
            miejscach,do których nawet nie każdy Warszawiak może wejść ;-)))

            Stelka
            • Gość: elwin Re: Dajcie Nam spokój! IP: 195.94.201.* 17.11.03, 16:38
              Sluchaj Stelka

              Moge powiedziec o sobie to samo co Ty. jestem mlodym facetem, wyksztalconym,
              mam swietna, ciekawa prace, zwiazana ze studiami (a nie bylo to ani zarzadzanie
              ani prawo). Rowniez uwielbiam podrozowac i robie to jak tylko moge.
              Teraz pozwol ze odniose sie do paru Twoich wypowiedzi:
              - uwazam ze nie masz racji twierdzac, ze zjawisko antagonizmow miedzy stolica a
              prowincja jest u nas wyjatkowo silne. Przyklad Hiszpanii: tam nienawisc do
              Madrytu jest o wiele silniejsza niz u nas, glownie ze wzgledow historycznych.
              - Warszawa nie jest Twoim ani Wasza wlasnoscia. Na szczescie w tym kraju kazdy
              moze sobie planowac swoje zycie jak chce i decydowac o miejscu zamieszkania.
              - pracuje w warszawie ale nie uwazam zebym zabieral Ci prace. to smieszne.
              Podczas 3 etapow kwalifikacyjnych musialem pokonac (to brzydkie slowo) ponad 60
              osob, w wiekszosci z warszawy.Po prostu bylem od nich lepszy.
              - zanizaja zarobki?? mysle ze ogromny wplyw na obnizenie zarobkow ma ogolna
              sytuacja na rynku pracy. Zgodze sie natomiast, ze ludzie z prowincji czesto
              maja po prostu mniejsze wydatki (bo nie musza chodzic po trendy warszawkowych
              knajpkach)
              - studiowalem na UW na jednym z wydzialow filologicznych. Studia dzienne. 7
              osob na 1 miejsce. dostalem sie bo bylem lepszy - nie bylo punkto za
              pochodzenie.
              - brudze, dymie? no comments
              - swoim wpisem potwierdzasz bardzo elitarny i zamkniety charakter warszawy...
              dlatego tu nie mieszkam i nie bede mieszkal (chociaz mieszkalem)

              pozdrawiam


              My potrzebujemy warszawy? a moze ta warszawa potrzebuje nas, normalnych ludzi,
              uczciwie i wydajnie pracujacych a nie uganiajacych sie po coraz to nowych
              trendy miejscowkach.
              • niech Re: Dajcie Nam spokój! 17.11.03, 17:58
                "My potrzebujemy warszawy? a moze ta warszawa potrzebuje nas, normalnych
                ludzi, uczciwie i wydajnie pracujacych a nie uganiajacych sie po coraz to
                nowych trendy miejscowkach."
                1. Warszawa pisze sie duza litera. 2. Ale idiota mala.
                • Gość: elwin Re: Dajcie Nam spokój! IP: 195.94.201.* 18.11.03, 08:17
                  dorabiasz ideologie do literowki
                  pozdrawiam (chlodno)
                  • niech Re: Dajcie Nam spokój! 18.11.03, 10:07
                    tO byLo Do mnIe? chybA Jednak niE - Ja w tYm watUu jeSZcze niE WyplynaleM.
    • Gość: Warszawiak Re: Jestem z "warszawki" IP: 217.153.94.* 18.11.03, 15:13
      Wiecie co, ja jestem NAPRAWDE z Warszawy rozumujac waszymi kategoriami.
      Powaznie, udokumentowane korzenie mojego ojca w tym miescie siegaja poczatkow
      XIX w., nie wiem co bylo wczesniej, mozliwe, ze tez.
      I tak jak sobie czytam to forum, to nie wiem czy sie smiac czy plakac. Jestem
      Warszawiakiem i straszny ze mnie "dres" cham i w ogole, kazdemu wlasciwie
      odpowiadam na "odp... sie".
      I wiecie co? Ch...j wam wszystkim w dupe!
      • Gość: kuba Re: Jestem z "warszawki" IP: *.ely.pg.gda.pl 18.11.03, 17:07
        Wiecie,na czym polega wasz problem?Na tym,ze chocbyscie nie wiem jak zarzekali
        sie,ze nie nalezycie do tzw. warszawki i przedstawiali dowody ze "do 10
        pokolenia wstecz wasza rodzina mieszkala w Wa-wie",to i tak w glebi duszy
        rozpiera was duma z tego,ze jestescie warszawiakami.Czujecie sie lepsi od
        innych.W Gdansku,gdzie zdarzylo mi sie urodzic i mieszkac,nikt jakos nie ma
        problemow ze swoim pochodzeniem.W wiekszosci jestesmy "przyjezdnymi",co jest
        dosc oczywiste,i rzadko kto moze powiedziec,ze jego rodzina mieszka tu od
        zawsze.Ale to nie stanowi problemu,bo wiemy,ze to my tworzymy to miasto i sam
        fakt ze tu mieszkamy sprawia,ze czujemy sie gdanszczaninami.I podobnie zostanie
        przyjety kazdy,kto zdecyduje sie tu zamieszkac,nikt nie bedzie mu wymawial,ze
        jest z prowincji,wiochy,"miesciny".Zastanowcie sie czemu Krakow czy Wroclaw nie
        maja takich "pochodzeniowych" problemow i wyciagnijcie wnioski.Im szybciej,tym
        lepiej dla nas wszystkich.Naprawde bycie warszawiakiem to kwestia wyboru,nie
        urodzenia
        • niech Re: Jestem z "warszawki" 18.11.03, 17:11
          A czyj PESEL znasz lepiej? Swoj czy moj?
      • medycynka Re: Jestem z "warszawki" 19.11.03, 15:45
        No to kolezko dales popis.
        Ale z proponowanych przez Ciebie atrakcji pozwolisz ze zrezygnuje, bo nie
        lubie, ale jesli Ty lubisz, to proponuje zakup czerwonych skarpetek i majtasow
        dla bezpieczenstwa doprecyzowania.
        W kwestii formalnej tez jestem udokumentowana-wawka, ale nie dresiara i nie
        chamio.
        • Gość: Beata Re: Jestem z "warszawki" IP: 81.210.22.* 27.11.03, 16:25
          O tym, czy jestes z Warszawy świadczy to czy się tu urodziłeś, czy NIE !
          Jak, Nie to wracaj do siebie. Beata Warszawianka
          • Gość: Beata Re: Jestem z "warszawki" IP: 81.210.22.* 27.11.03, 16:27
            Wiesz Kto, jest Warszawiakiem, kto jest stąd - Ten który 1 sierpnia o 17.00
            staje na chwilę żeby uczcic tych, którzy walczyli za to miasto, ten, który jest
            tu bo jest to jego dom, a nie dla kasy, czy towarzystwa. Beata
          • Gość: kuba Re: Jestem z "warszawki" IP: *.ely.pg.gda.pl 04.12.03, 17:59
            No jasne,jedna rasa-warszawska rasa!Dbajcie o czystosc rasowa stolycy i
            zgniatajcie prowincjonalne pluskwy,w imie Brunatnej Beaty! ;PPPP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka