sibeliuss 05.02.09, 23:55 Ten rachityczny skwerek aż się prosi o zabudowę z odtworzeniem dawnych elewacji. A co do zgwałconego, niech leży gdzieś w parku :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: hej Re: Jedna z najsłynniejszych restauracji XX-lecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 00:50 Tak się zastanawiam, od kiedy to rondo de Gaulle'a jest skrzyżowaniem Alei Jerozolimskich z ALEJAMI NIEPODLEGŁOŚCI??? Ten pan na filmie, który próbuje wykazać się znakomitą znajomością Warszawy, nie zna nawet jej topografii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PW Zdjęć też nie potrafią poprawnie skanować... IP: *.polskieradio.pl 06.02.09, 13:46 ...tak, by nie było efektu mory. Żenada. Gdzie profesjonalizm, gdzie warszat? Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Arcymistrz 06.02.09, 19:08 Jerzy Majewski napisał: „... Dziś nazwisko Dawida Przepiórki znane jest chyba bardziej za granicą niż w Polsce. Opracował wiele kompozycji szachowych oraz regułę gry końcowej zwaną linią Przepiórki.” Istotnie dziś pamięć o Dawidzie Przepiórce osłabła, ale po II wojnie pamiętam, że organizowano w Polsce międzynarodowe turnieje szachowe jego imienia. W 1983 r. przy okazji jednej z takich imprez, która odbyła się w Warszawie, nawet wybito medal pamiątkowy. Gestapo aresztowało Przepiórkę w utajnionej kawiarni szachowej Kwiecińskiego przy Marszałkowskiej (kto wie gdzie to było?), wraz z gospodarzem i około trzydziestoma wybitnymi szachistami. Wszystkich przewieziono do aresztu śledczego przy Daniłowiczowskiej. Po kilku dniach zwolniono osoby pochodzenia polskiego. W areszcie pozwolono szachistom rozegrać turniej, w czasie którego, jakby w przeczuciu zbliżającego się końca, nasz arcymistrz rzeczywiście podał regułę gry końcowej, zwanej „linią Przepiórki”. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz-oo Re: Jedna z najsłynniejszych restauracji XX-lecia 07.02.09, 07:28 Gość portalu: hej napisał(a): Tak się zastanawiam, od kiedy to rondo de Gaulle'a jest skrzyżowaniem Alei > Jerozolimskich z ALEJAMI NIEPODLEGŁOŚCI??? Ten pan na filmie, który próbuje > wykazać się znakomitą znajomością Warszawy, nie zna nawet jej topografii! A ty nigdy się nie przejęzyczyłeś, mądralo? Odpowiedz Link Zgłoś
hulajdusza7 Jedna z najsłynniejszych restauracji XX-lecia m.. 08.02.09, 11:20 A my, koleżanki z okolic i uczennice Zamoyskiego, ten pomnik nazywałyśmy po prostu GOŁA. I do tej pory (choć wiele lat minęło i część z nas rozrzuciło po świecie) umawiamy się czasem "pod Gołą". Nie rozwalać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Jeleń i skaczące cyferki 11.02.09, 14:07 Wieczorem i nocą „Gastronomia” tryskała strugami świateł. Widać ją było już z daleka: z pl. Trzech Krzyży i mostu Poniatowskiego. Szczyt domu zdobił złocisty neonowy jeleń a pod nim zegar, na którym co minutę zmieniały się cyferki. Tę atmosferę trochę oddaje moja reprodukcja z nr 16/1960 Stolicy. Na zdjęciu też widać Skład farb i lakierów Imrotha i Beckmana, którego klientelę stanowili malarze pokojowi. Póki przyszła moda na tapety lub na jasne płaszczyzny, co najwyżej ozdabiane jakimś szlaczkiem spod szablonu, to był przez wiele lat powszechnie szanowany zawód. Puste ściany były natchnieniem malarzy, które wypełniali różnymi scenami rodzajowymi, biblijnymi lub mitologicznymi. W podwórzu kamienicy mieszkał Jan Starża Dzierzbicki, popularny astrolog warszawski i twórca horoskopów, autor rzadkiego księgozbioru dzieł magicznych. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Przyzwoita publiczność 12.02.09, 17:51 Jerzy Majewski napisał: »...knajpa zaczęła degrengolować. Obsiadły ją dziwki i ich opiekunowie. Przyzwoita publiczność przestała tam bywać"« Nie wiem, czy opinię tę podzielałby red. Władysław Zambrzycki – dziennikarz „Expressu Wieczornego” i pisarz, który wspominał „Gastronomię” jako swego rodzaju miejsce pracy dziennikarzy „Expressu Porannego” i „Kuriera Czerwonego”. Na początku lat 20. ubiegłego wieku redakcja obydwu bliźniaczych gazet mieściła się w zwykłej oficynie czynszowej przy Nowym Świecie 22. Zajmowała pokój z przedpokojem na drugim piętrze. Pokój był niewielki, w którym stało 5 stołów, kilkanaście krzeseł, szafa i wieszak na palta. Mimo tak trudnych warunków ”tyle tam było prężności w i energii, że nowo narodzone gazety prześcignęły wkrótce w nakładach warszawską prasę”. W takich warunkach Redakcja mogła pracować wyłącznie dlatego, że część zespołu dziennikarskiego siedziała w „Gastronomii”. Lokal ten wykorzystywali też obydwaj redaktorzy naczelni obydwu gazet: Henryk Butkiewicz i Jerzy Plewiński, którzy właśnie tu prowadzali na kawę z koniakiem adeptów do zawodu, jeśli tylko wyczuli dobre pióro. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek "Zgwałcony"?! "Goła"?! 13.02.09, 12:29 A ja słyszałem nazwę tego pomnika: "Partyzancka pieta" :) Odpowiedz Link Zgłoś