wyborcza.pl/1,94898,6636770,Zasluzona_pionierka_od_rentgena.html
Była nieprzeciętnym badaczem, dydaktykiem i Człowiekiem.
Już w szkole uczyła się b. pilnie rysunku, a później kreśleń technicznych. Umiejętności te później wykorzystywała dla plastycznego szkicowania widzianych na ekranie zmian chorobowych. Zachęcała też swych studentów i asystentów dokonywania takich szkiców. Miała wybitny talent dydaktyczny. Zarówno treść jak i forma wykładu były na wysokim poziomie a sposób przystępny i przejrzysty, tak że słuchacze przyswajali sobie tę wiedzę omal bez wysiłku.
Podczas okupacji, pracując w Szpitalu Wolskim, zorganizowała spółdzielnię szpitalną, inwestując w nią cały prywatny kapitał. Celem było zgromadzenie funduszy na pomoc głodującym rodzinom. Wśród potrzebujących byli też lekarze pochodzenia żydowskiego i ich rodziny. Dom jej i zakład stały się bezpiecznym „bankiem”, w którym składano pieniądze przeznaczone dla osób ukrywających się. Były tam aktywa w obcej walucie i w złocie, a bywało też, że gdy fundusz wyczerpał się wypłaty kontynuowano. Dzięki temu dało się uniknąć od śmierci głodowej wielu rodzinom.
Taką ją zapamiętały jej studentki, lek. med. Maria Niżnikowska i Alina Przerwa-Tetmajer.
Pozdrawiam :-)