Dodaj do ulubionych

Cena strachu :(

16.09.10, 19:47
Jak zwykle jesienią coś ciągnie mnie w świat(może pogoń za latem?:) ). Przejechałem ładnych parę kilometrów po tym łez padole i.....
No właśnie,jazda po Polskich drogach,pełna napięcie,ciągłe wypatrywanie "gumisiów",radarów SM,skrzynek na słupach,wysepek w osi jezdni (niektóre na łukach drogi pozbawione oznakowania). Wszystko to znajduje się nie tam gdzie rzeczywiste zagrożenie które w tej sytuacji łatwo przeoczyć a w najdziwniejszych miejscach, w miejscach gdzie da się zaskoczyć kierowcę a nie tam gdzie powinno się go ostrzegać.
Opuszczam terytorium mojej kochanej ojczyzny i po jakimś czasie konstatuję że wszystko co powyżej opisałem gdzieś zniknęła,napięcie powoli opada,wszystko wraca do normalności a i oznakowanie jakby się poprawiło.
Czy o to chodzi na naszych rogach? O ciągłe napięcie stres o odwracanie uwagi kierowcy od czyhających na niego zagrożeń? O ciągłe przeciwstawianie budżetu domowego a budżetu państwa? To mają być starania o poprawę bezpieczeństwa? Kiedyś pisałem że bardzo lubię jazdę samochodem teraz powinienem napisać lubiłem.A może to jest właśnie ten sposób na poprawę statystyk,zniechęcenie do motoryzacji?
Też pewnie buszowaliście po drogach Europy, czy tak naprawdę jest czy może to tylko moja wyobrażnia?
Pozdr.

Obserwuj wątek
    • jureek Re: Cena strachu :( 16.09.10, 21:36
      rekrut1 napisał:

      > Też pewnie buszowaliście po drogach Europy, czy tak naprawdę jest czy może to t
      > ylko moja wyobrażnia?

      Ja nie odczuwam specjalnych różnic między jazdą po innych krajach, a jazdą po Polsce, no może tylko to, że w Polsce się więcej wyprzedza. Ale moja odpowiedź jest niemiarodajna, bo ja podobno jeżdżę po tej lepszej Polsce.
      Jura
      • lusitania2 Re: Cena strachu :( 16.09.10, 22:44
        jureek napisał:

        > bo ja podobno jeżdżę po tej lepszej Polsce.
        > Jura

        najwidoczniej ja też.
        W każdym razie ani fotoradary ani wysepki się na mnie nie rzucają i nie zagrażają życiu, zdrowiu i mieniu:). W przeciwieństwie do co poniektórych innych kierowców (i od razu napiszę, że pijaków śpiących na jezdni ani nieoświetlonych furmanek też nie spotykam).

        • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 08:02
          > najwidoczniej ja też.

          Wszystko jest kwestia nie tylko oczekiwan, ale i potrzeb. Mieszkajac w okolicach Warszawy (w aglomeracji liczacej cos kolo 8% populacji naszego kraju) oczekuje, ze bedzie ona jakkolwiek skomunikowana ze swiatem. Nie jest nawet kolejowo. Moja polowica ostatnio zastrajkowala. Czesc jej pracy polega na szkoleniach organizowanych w kilku miastach Polski. Po kilku "wtopach" z dojazdem do Wroclawia oswiadczyla, ze szkolenia dla Wroclawia beda organizowane w Krakowie, wraz z grupa krakowska. Dojazd koleja do Krakowa zajmuje nie wiecej niz 3 godziny (samochodem do 6 godzin!!!). Do Wroclawia nie mniej niz 6,5-7 (czy to koleja czy samochodem), choc odleglosc jest porownywalna. I wiesz co, Wroclawianie zrozumieli ja. Stwierdzili, ze smigna sobie te 270 km autostrada. Uznali, ze to sprawiedliwy podzial wysilku poniesionego przez obie strony. Dzieki temu jej wroclawscy wspolpracownicy spedzaja poza domem cos kolo 9-10 godzin, a nie 17-20 godzin, jak dotychczas moja polowka. Po przedstawieniu tych godzin uznali, ze Warszawa to prawdziwe, bez obrazy naturalnie, zadupie...

          > W każdym razie ani fotoradary ani wysepki się na mnie nie rzucają i nie zagraża
          > ją życiu, zdrowiu i mieniu:).

          Proponuje wyprawe w dzdzysta noc w tabunie TIRow. Dostrzezesz wtedy, jak ciezko jest dostrzec przeszkode "poprawiajaca bezpiecznestwo", gdy jadace z przeciwka auta doslownie zalewaja Twoj samochod tonami wody. Wszystko przez to, ze dla bezpieczenstwa wazniejsza jest wysepka, slupki, beton, a nie wyrownanie kolein, ktore "naprawia sie" odpowiednim znakiem.

          > wców (i od razu napiszę, że pijaków śpiących na jezdni ani nieoświetlonych furm
          > anek też nie spotykam).

          Poczytaj statystyki. Stoi w nich jak byk, ze czasem ktos lezy sobie na jezdni. Nastepnie poglow sie nad niejasnym opisem zdarzenia, w ktorym dominuje zdanie "z niewyjasnionych przyczyn zjechal na przeciwny pas ruchu". Czesc tych "niewyjasnionych", dodam dla ulatwienia, to zasniecie, czesc to pomrocznosc jasna przy wyprzedzaniu, a czesc to... Naprawde nigdy nie zdarzylo Ci sie dostrzec pieszego lub rowerzysty, ubranego obowiazkowo na czarno, spacerujacego w miejscu, w ktorym za sekundy znajdzie sie Twoje auto?
          • lusitania2 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 08:10
            najwidoczniej lepiej ode mnie samej edek wiesz, gdzie i kiedy jeżdżę i czego to podobno nie widzę. To nie jest normalne, ale mam dla ciebie dobrą wiadomość: to się da leczyć, wcale nie musisz się tak dalej męczyć. Polecam obrać kierunek: psychiatra.
            • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 08:29
              > najwidoczniej lepiej ode mnie samej edek wiesz, gdzie i kiedy jeżdżę i czego to
              > podobno nie widzę. To nie jest normalne, ale mam dla ciebie dobrą wiadomość: t
              > o się da leczyć, wcale nie musisz się tak dalej męczyć. Polecam obrać kierunek:
              > psychiatra.

              Przeczytaj pierwsze zdanie mojego postu i zastanow sie. Miedzy innymi nad swoja, niczym nie sprowokowana, agresja.
              • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 09:55
                edek40 napisał:

                > i zastanow sie. Miedzy innymi nad swoja, niczym nie sprowokowana, agresja.

                Co byloby, gdybys dla odmiany najpierw ty zastanowil sie nad swoja agresja?

                forum.gazeta.pl/forum/w,510,116500526,116542017,Re_podwojna_ciagla_.html
                • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:10
                  > Co byloby, gdybys dla odmiany najpierw ty zastanowil sie nad swoja agresja?

                  Prosze uprzejmie. Zastanawiam sie i... podtrzymuje. Otoz, kolego, zdanie z linku wyniklo z prostej przyczyny. Z twojego nie zrozumienia ironii. Malo tego, w dalszej dyskusji prosilem cie o wyjasnienie jaki jest to wplyw, wiec miales przeslanki do wyczucia. Wiecej - ja zawsze stoje na stanowisku, ze predkosc ma niewielki wplyw na wiele zdarzen. Fakt, powieksza skutki, ale nie jest przyczyna. I to cie zawsze strasznie rozjusza. Dziwne wiec, ze za dobra monete przyjales mala prowokazje, umieszczona dla ulatwienia w cudzyslowiu.
                  • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 13:16
                    edek40 napisał:

                    > Prosze uprzejmie. Zastanawiam sie i... podtrzymuje. Otoz, kolego, zdanie z link
                    > u wyniklo z prostej przyczyny. Z twojego nie zrozumienia ironii.

                    Zdanie Lisitanii rowniez wynikalo z prostej przyczyny: z twojego nie zrozumienia czegokolwiek.
                    • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 14:58
                      > Zdanie Lisitanii rowniez wynikalo z prostej przyczyny: z twojego nie zrozumieni
                      > a czegokolwiek.

                      Zdanie lusitanii wynikalo z tego, ze blednie ocenila moje intencje jako atak.
                      • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 18:17
                        edek40 napisał:

                        > Zdanie lusitanii wynikalo z tego, ze blednie ocenila moje intencje jako atak.

                        Ale trafnie ocenila twoj brak umiejetnosci zrozumienia czekolwiek.
                        • edek40 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 11:14
                          > Ale trafnie ocenila twoj brak umiejetnosci zrozumienia czekolwiek.

                          Nie mam powodu jezdzic po lusitanii, ale twoje poparcie moze zepsuc jej opinie.
                          • hannni Re: Cena strachu :( 19.09.10, 14:58
                            edek40 napisał:

                            > Nie mam powodu jezdzic po lusitanii, ale twoje poparcie moze zepsuc jej opinie.

                            O innych sie nie martw. Zacznij lepiej martwic sie o siebie.
          • silver.arrow Re: Cena strachu :( 17.09.10, 09:56
            edek40 napisał:

            > Do Wroclawia nie mniej niz 6,5-7 (czy to koleja
            > czy samochodem), choc odleglosc jest porownywalna.

            Pociąg wyrabia się w pięć godzin :) Wiem, bo jeżdżę z Wrocławia do Warszawy i z powrotem kilka razy w miesiącu. Samochodem to wynik osiągalny tylko w teorii.
            • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:12
              > Pociąg wyrabia się w pięć godzin :)

              Nie upieram sie. Te pociagi, ktore odpowiadaja godzinowo jada nie mniej niz 6,5 godziny. Oto PKP w calej krasie.
              • silver.arrow Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:28
                edek40 napisał:

                > > Pociąg wyrabia się w pięć godzin :)
                >
                > Nie upieram sie. Te pociagi, ktore odpowiadaja godzinowo jada nie mniej niz 6,5
                > godziny. Oto PKP w calej krasie.

                Hmm, dziwne. Bo oni tak ustawiają rozkład, by w sprawach służbowych opłacało się jeździć tymi szybszymi (i sporo droższymi) pociągami. Tak czy inaczej te pięć godzin to porażka, bo pociąg jedzie przez Poznań albo Katowice, czyli na około. Ale znowu to i tak nic w porównaniu z samochodem. Ja w przypadku 9 przejazdów tej trasy na 10 trafiałem na jakieś spowolnienie (wypadek, remont, korek itd.) i cały zaplanowany harmonogram szlag trafiał.
                • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:53
                  > godzin to porażka, bo pociąg jedzie przez Poznań albo Katowice

                  Takie polaczenie nie jest drogie - jest porazajaco drogie. Co wiecej, polaczenie z przesiadka odpada. Polowica zwykle targa nie mniej niz 10 kg bambetli. Kosztownych. Bieganie po peronach to nie jest to, co lubi.
          • tomek854 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 16:18
            > Wszystko jest kwestia nie tylko oczekiwan, ale i potrzeb. Mieszkajac w okolicac
            > h Warszawy (w aglomeracji liczacej cos kolo 8% populacji naszego kraju)
            > oczekuje, ze bedzie ona jakkolwiek skomunikowana ze swiatem. Nie jest nawet kol
            > ejowo. Moja polowica ostatnio zastrajkowala. Czesc jej pracy polega na szkoleni
            > ach organizowanych w kilku miastach Polski. Po kilku "wtopach" z dojazdem do Wr
            > oclawia oswiadczyla, ze szkolenia dla Wroclawia beda organizowane w Krakowie, w
            > raz z grupa krakowska. Dojazd koleja do Krakowa zajmuje nie wiecej niz 3 godzin
            > y (samochodem do 6 godzin!!!). Do Wroclawia nie mniej niz 6,5-7 (czy to koleja
            > czy samochodem), choc odleglosc jest porownywalna. I wiesz co, Wroclawianie zro
            > zumieli ja. Stwierdzili, ze smigna sobie te 270 km autostrada. Uznali, ze to sp
            > rawiedliwy podzial wysilku poniesionego przez obie strony. Dzieki temu jej wroc
            > lawscy wspolpracownicy spedzaja poza domem cos kolo 9-10 godzin, a nie 17-20 go
            > dzin, jak dotychczas moja polowka. Po przedstawieniu tych godzin uznali, ze
            > Warszawa to prawdziwe, bez obrazy naturalnie, zadupie...


            Ja bym się mimo wszystko nie zgodził. Ona jedna zyskuje 8 godzin, ale każde z nich traci po 6 godzin na dojazdy do Krakowa i z powrotem - w sumie ilość godzin zmarnowanych na dojazdy się zwiększa.

            Jak ją męczy, to powinno się jej wykupić hotel żeby wróciła następnego dnia wygodniejszym pociągiem.
        • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 08:46
          lusitania2 napisał:

          > W każdym razie ani fotoradary ani wysepki się na mnie nie rzucają i nie zagraża
          > ją życiu, zdrowiu i mieniu:).

          Na mnie również się nie rzucają. Mam jedynie pewne uzasadnione wątpliwości co do sensowności ich rozmieszczania i oznakowywania lub nie oraz zasad konstruowania.

          W przeciwieństwie do co poniektórych innych kiero
          > wców (i od razu napiszę, że pijaków śpiących na jezdni ani nieoświetlonych furm
          > anek też nie spotykam).

          W przeciwieństwie do co poniektórych kierowców ja nieoświetlonych pieszych, rowerzystów oraz furmanki (te ostatnie, rzeczywiście najrzadziej) widuję regularnie. Ubiegłej zimy nawet omal taką furmankę staranowałem od tyłu, o czym nie omieszkałem poinformować na tym forum - nie, nie jechałem 180km/godz. w terenie zabudowanym. Rzecz zdarzyła się na kilkudziesięciometrowym odcinku po tym, jak włączyłem się do ruchu na jednej drodze wojewódzkiej z jednej drogi powiatowej. Zdążyłem się rozpędzić najwyżej do 40km/godz. i bydlaka (innego określenia nie znajduję) po prostu kompletnie nie widziałem. Dopiero w świetle reflektorów nadjeżdżającej z przeciwka ciężarówki zobaczyłem jakąś czarną masę tuż przed maską. Za tą czarną masą truchtał sobie nawet uwiązany na luźnym postronku koń, któremu omal nie wjechałem w zad i który się spłoszył, robiąc niezłe zamieszanie...:(
        • tomek854 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 16:16
          > najwidoczniej ja też.
          > W każdym razie ani fotoradary ani wysepki się na mnie nie rzucają i nie zagraża
          > ją życiu, zdrowiu i mieniu:). W przeciwieństwie do co poniektórych innych kiero
          > wców (i od razu napiszę, że pijaków śpiących na jezdni ani nieoświetlonych furm
          > anek też nie spotykam).

          To i mnie przyjmijcie do tego klubu.

          Jedyne spostrzeżenie - więcej kierowców-kretynów i nasrane niepotrzebnymi znakami. Fotoradarów też za dużo, ale to mnie akurat nie dotyczy, a nawet jest użyteczne (wszscy zwalniają a ja mogę wtedy łyknąć całą kolumnę o ile jadę swoim).
      • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 07:36
        > Ja nie odczuwam specjalnych różnic między jazdą po innych krajach,

        Intensywnie polecam zwiedzenie bespjecznej usemki. Wystarczy, ze ruszysz sie z Wroclawia i dotrzesz tylko do Belchatowa. Zaliczysz fenomen na skale swiatowa - obszar zabudowany ciagnacy sie niemal nieprzerwanie przez 30 km, co stanowi ok. 8% odleglosci miedzy Warszawa a Wroclawiem. To oczywiste, ze taki obszar zabudowany nie zmeczy czlowieka. Wszak przepisowo to tylko cos kolo 40 minut spokojnej jazdy. Jedziesz sobie, jedziesz, wcale sie nie irytujesz. Po prostu pochlaniasz kilometry, nie zastanawiasz sie dlaczego do diaska marnujesz czas tylko dlatego, ze ktos wydal kiedys zezwolenia na budowe czegos tak kuriozalnego, dlaczego do dzis to cos nie doczekalo sie obwodnicy. Nie, masz czas na zastanowienie sie. Taka dluga obwodnica jest szalenie droga - taniej wyjdzie kilka obwodnic kilku miasteczek, a nie jednej wsi. Pomysl jak wygladaloby to w prasie - jedna obwodnica niewiedziec czego? Ze setki milionow??? To poturlamy sie prosze panstwa z gleboka mysla, ze wiecznie odsuwana w czasie S8 w koncu powstanie. Moze nasze dzieci doczekaja. A na razie, prosze panstwa, w sznureczek i powolutku bo bezpiecznestwa na tym faktycznym pustkowiu, strzega fotoradary.
        • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 08:55
          edek40 napisał:

          > Wroclawia i dotrzesz tylko do Belchatowa. Zaliczysz fenomen na skale swiatowa -
          > obszar zabudowany ciagnacy sie niemal nieprzerwanie przez 30 km,

          Podobny fenomen występuje na DK12 między Radomiem i Piotrkowem Trybunalskim: jak zaczniesz w Wolanowie, niemal do Przysuchy jedziesz przez nieustający obszar zabudowany, w którym oczywiście jak zwykle "polscy kierowcy" nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość, przez co w Warszawie ginie więcej pieszych, jak w całej Śfajcarii.:)
        • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 09:50
          edek40 napisał:

          > Zaliczysz fenomen na skale swiatowa - obszar zabudowany ciagnacy sie niemal
          > nieprzerwanie przez 30 km, co stanowi ok . 8% odleglosci miedzy Warszawa a Wroclawiem.

          I tego tak bardzo sie boisz?

          Watek o ile sie nie myle jest o "cenie strachu", "napieciu", "zagrozeniach", "zaskoczeniach" i takich tam na polskich drogach.
          • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:18
            > I tego tak bardzo sie boisz?

            Jak diabli. Po 15 km jazdy miedzy zabudowaniami i polami uprawnymi gubie sie i zastanawiam sie czy aby ktos nie zarabal tablicy wyjazdowej. Na szczescie wzmozona uwaga powoduje, ze w pore dostrzegam szara skrzynke, co jest widomym znakiem, ze obszar zabudowany byle czym, nadal sie ciagnie.

            Choc istotnie, w tym miejscu mialem pelne portki strachu. Wybudowano tu bowiem wysepke. Zaraz za wysepka zas schowano pas do skretu w lewo. Super. Hm... Problem polega na tym, ze wielu lokalnych skret sygnalizuje wraz z ruchem kierownica, a ponadto pas do skretu mial dlugosc gora 10 m. Tyle sie tylko zmiescilo. Lokales wiec nielicho mnie zaskoczyl, co w Szwajcarii nie mialoby miejsca, bo tu kazdy spodziewa sie, ze ktos zaraz bez sygnalizowania zacznie skrecac i hamowac awaryjnie bez mozliwosci wytracenia predkosci na pasie do skretu.
            • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:39
              edek40 napisał:

              >> I tego tak bardzo sie boisz?

              > Jak diabli. Po 15 km jazdy miedzy zabudowaniami i polami uprawnymi gubie sie

              > w tym miejscu mialem pelne portki strachu. Wybudowano tu bowiem wysepke.


              Jesli jazda w obszerze zabudowanym z ograniczeniem do 50-tki jest dla ciebie tak ekstremalnym przezyciem i zagrozeniem to moze zdrowiej byloby przestac jezdzic samochodem?

              Jeszcze pare takich ekstremalnych ekspedycji w obszary zabudowane i padniesz jak sie znow zgubisz i nie daj Boze zobaczysz wysepke.
              • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:49
                > Jesli jazda w obszerze zabudowanym z ograniczeniem do 50-tki jest dla ciebie ta
                > k ekstremalnym przezyciem i zagrozeniem to moze zdrowiej byloby przestac jezdzi
                > c samochodem?

                Wystarczyloby abym mogl jezdzic po jeszcze gorszych drogach szwajcarskich.
              • lusitania2 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:26
                hannni napisał:

                > Jesli jazda w obszerze zabudowanym z ograniczeniem do 50-tki jest dla ciebie ta
                > k ekstremalnym przezyciem i zagrozeniem to moze zdrowiej byloby przestac jezdzi
                > c samochodem?
                >

                poparłabym propozycję, ale edek najwidoczniej lubi mieć pełno w portkach.

                • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:39
                  > poparłabym propozycję, ale edek najwidoczniej lubi mieć pełno w portkach.

                  Prosze uprzejmie.

                  Nie jestem odwazny tak glupio, aby nie dostrzegac calego syfu i pulapek na drogach. I smialo sie do tego przyznaje. Nie skacze rowniez na bunge, nie chodze po lodowcach itp. Ja jestem czlowiek spokojny i tego oczekuje na drogach.
                  • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:45
                    edek40 napisał:

                    > Nie skacze rowniez na bunge, nie chodze polodowcach itp.

                    Po co takie wydatki, skoro zwykly przejazd przez obszar zabudowany (z wysepka!!!) daje ci tyle samo emocji i zagrozen co zdobycie K2.

                    Sposrod tych, ktorzy przezyli wejscie na K2 jakos nie moge przypomniec sobie, aby ktorys narobil w spodnie. Moze tylko wstydzili sie przyznac.
                    • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:49
                      > by ktorys narobil w spodnie. Moze tylko wstydzili sie przyznac.

                      Tego nie mozna wykluczyc. Moze troszke szkoda. Moze mniej baranow by tam lazlo i mniej robilo sobie krzywde.
                      • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:56
                        edek40 napisał:

                        > Moze mniej baranow by tam lazlo i mniej robilo sobie krzywde.

                        Osobiscie wole takich "baranow", narazajacych tylko siebie na ryzyko bardzo trudnym przedsiewzieciem niz gowniarzy narazajacych innych tak banalna czynnoscia jak kierowanie autem.
                        • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:58
                          > Osobiscie wole takich "baranow", narazajacych tylko siebie na ryzyko bardzo tru
                          > dnym przedsiewzieciem niz gowniarzy narazajacych innych tak banalna czynnoscia
                          > jak kierowanie autem.

                          Masz na mysli tych "odwaznych" organizujacych wyprawy na K2 dla geriatrykow ze Szwajcarii? Ale rzeczywiscie, komu oni wadza...
                          • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 12:08
                            edek40 napisał:

                            > Masz na mysli tych "odwaznych" organizujacych wyprawy na K2 dla geriatrykow ze
                            > Szwajcarii?

                            Nie. Mam na mysli dokladnie to, co napisalem: tych, ktorzy sami zdobywaja K2.
                            To zapewne nic w porownaniu z przejazdem przez obszar zabudowany gdzies miedzy Wroclawiem i Wa-wa, co?

                            P.S.
                            A moze jakies blizsze informacje o tych "geriatrykach ze Szwajcarii"?
                            Czy moze to twoj kolejny "odlot" "w kosmos"?
                            • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 12:21
                              > Nie. Mam na mysli dokladnie to, co napisalem: tych, ktorzy sami zdobywaja K2.
                              > To zapewne nic w porownaniu z przejazdem przez obszar zabudowany gdzies miedzy
                              > Wroclawiem i Wa-wa, co?

                              Ale to nie o to chodzi. Aby wszystko bylo OK, nalezaloby napisac tak: wladza w Polsce oswiadcza, ze DK8 jest bezpieczna (bo wladza jest odwazna) i sama sobie po niej jezdzi i sama sie zabija. A dla tych mniej odwaznych buduje porzadna droge i nie zmusza robiacych w portki edkow, do jazdy po tej ich "bezpiecznej" drodze. Wtedy takie oswiadczenie nikomu istotonie by nie szkodzilo i wladza bylaby odwazna na wlasny rachunek (choc za nasze, zmarnotrawione, pieniadze).
                              • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 12:58
                                edek40 napisał:

                                > Ale to nie o to chodzi. Aby wszystko bylo OK, nalezaloby napisac tak: wladza w
                                > Polsce oswiadcza, ze DK8 jest bezpieczna (bo wladza jest odwazna) i sama sobie
                                > po niej jezdzi i sama sie zabija. A dla tych mniej odwaznych buduje porzadna dr
                                > oge i nie zmusza robiacych w portki edkow, do jazdy po tej ich "bezpiecznej" dr
                                > odze.

                                Czyli wladza albo dobry Batka, ma zrobic "oswiadczenie" a potem szybciutko wybduowac wspaniala droge dla edka, bo edek jadac przez obszar zabudowany jest tak zestresowany i spiety jak jakis alpinista przy zdobywaniu K2 i ma "pelne spodnie" na widok wysepek.

                                Oryginalne.
                                • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 14:42
                                  > Czyli wladza albo dobry Batka, ma zrobic "oswiadczenie" a potem szybciutko wybd
                                  > uowac wspaniala droge dla edka, bo edek jadac przez obszar zabudowany jest tak
                                  > zestresowany i spiety jak jakis alpinista przy zdobywaniu K2 i ma "pelne spodni
                                  > e" na widok wysepek.

                                  Mi tam wystarczy, gdy zabiora sie naprawde za poprawe, a nie tylko za szukanie pozorow do stawiania nowych fotoradarow, a gdy to nie pomaga - kolejnych.
              • miecio1313 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 22:31
                >Jesli jazda w obszerze zabudowanym z ograniczeniem do 50-tki jest dla ciebie tak ekstremalnym przezyciem i zagrozeniem to moze zdrowiej byloby przestac jezdzic samochodem?

                hanni zastanawiam się ile czasu zajmuje ci przejechanie 400- 500 kilometrów i czy wogóle w życiu pokonałeś taki dystans. jak cię czytam nie tylko tu to jawi mi się jeżdżacy ideał- czterdzieści to czterdzieści, piędziesiąt to piędziesiąt, widzisz pieszego zmierzającego do przejścia to po hamulcach choćby nie wiem co się działo, parkowanie też oczywiście co do centymetra-słowem jeżdżacy kodeks drogowy. Mam wątpliwości co do myślenia podczas jazdy ale pewnie jestem w błędzie- też perfekcja. Mam watpliwości czy ty wogóle masz prawo jazdy- ale zakładam że masz. Jeżeli jesteś taki świety to np trasę długości Warszawa- Szczecin planujesz na dwa dni z noclegiem. Parę lat temu zdarzyło mi się jechać do Szczecina i z powrotem. W samym mieście zabawiłem może z godzinę, na pewno nie dłużej. W te i wewte zajeło mi to koło 14-15 godzin licząc z dwiema półgodzinnymi przerwami. gdybym chciał jechać jak pan bóg przykazał to w jedna stronę tyle bym pewnie jechał. Ktos tu pisał o jeździe wsród tirów i deszczu- własnie miałem takie warunki. Widoczność wysepek była praktycznie zerowa. to że te wysepki istnieją to dobrze, ruch na naszych międzymiastowych duktach jest tak duży że miejscowi mogliby nieraz czekać do nocy by przejść na druga stronę, tak przynajmiej mogą to zrobić na raty. By wysepki były widoczne nawet w deszcz wystarczyło by nasi światli inżynierowie tablicę z informacja o wysepce postawili także po drugiej stronie i zrobili ją odblaskową. te co są nawet w dzień trudno dostrzec wcześniej z większej odległości, co dopiero w nocy czy w deszcz. Pewnie jako perfekcyjny umysł zauważyłeś że jadąc za tirem nie tylko mało co widzisz przed sobą ale także co na poboczu, chyba także zauważyłeś że za tirami w deszcz jest "ściana wody" (ciekawe dlaczego) i ta "ściana wody" jeszcze bardziej ogranicza widoczność. Przy tablicy istniejace z jednej tylko strony zauważsz ją w ostatniej chwili, Przy próbie wyprzedzena poprostu nadziewasz się na wysepkę. Gdyby była z drugiej strony zawsze można ja zauważyć i w porę zrezygnować z wyprzedzania Oczywiście można nie wyprzedzać- tylko pytanie jak długo bedziemy za nim jechać, a jak człowiek jedzie dokładnie ta trasą która my to mamy za nim jechać z Gdańska do Szczecina a może wyjść założenia że to jedyny tir w polsce i zjechać na kawę.
                • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 14:29
                  miecio1313 napisał:

                  > Jeżeli jesteś taki świety to np trasę długości Warszawa- Szczecin planujesz na dwa dni z noclegiem.

                  Wezmy tylko po 10 godzin dziennie: Przy 560 km/h musialbym jechac ze srednia predkoscia 28 km/h. Czy rzeczywiscie uwazasz taka (srednia) predkosc na drogach w Polsce, gdyby jezdziloby sie po nich przepisowo?

                  Mam to (i ciebie) traktowac powaznie?

                  > Parę lat temu zdarzyło mi się jechać do Szczeci
                  > na i z powrotem. W samym mieście zabawiłem może z godzinę, na pewno nie dłużej
                  > . W te i wewte zajeło mi to koło 14-15 godzin licząc z dwiema półgodzinnymi prz
                  > erwami. gdybym chciał jechać jak pan bóg przykazał to w jedna stronę tyle bym p
                  > ewnie jechał.

                  I czego oczekujesz w zwiazku z ta historia?
                  Myslisz, ze na zachodzie nie ma ludzi, ktorzy grzejac jak z pecherzem i lamiac przepisy zrobiliby (robia) w jeden dzien to, co jadac przepisowo robia w dwa dni?

                  To nie problem drog tylko problem braku umiejetnosci organizacji czasu.

                  I ponownie: to, ze jadac przepisowo z Warszawy do Szczecina mozna w analogicznych warunkach osiagnac maksymalna srednia predkosc rzedu 37 km/h (wynika to z twojego opisu) tez wypadaloby poprzec jakimis konkretami.




                  • miecio1313 Re: Cena strachu :( 20.09.10, 15:42
                    Człowieku ty nie masz nawet prawa jazdy, jesteś kierowca- teoretyk. Przy tylu km/h to tyle średnia. a przy tylu to taka średnia. Ty w życiu jako kierowca nie zrobiłeś kilometra nie mówiąc o trasach rzędu 500 czy więcej kilometrów. Trasa nie tylko pokonywanie kilometrów i średnia- to coś więcej. Gdybyś coś kolwiek o tym wiedział, o jeździe na długich dystansach nie pisał byś bzdur i ograniczał się wyliczania średnich- jesteś kierowca teoretyk, palcem po mapie.
                    Zrób prawko, pojeździj parę lat a potem dyskutuj o jeździe samochodem po drogach- staystyki to nie wszystko.
                    Jesteś kierowca teoretyk
                    • jureek Re: Cena strachu :( 20.09.10, 16:06
                      miecio1313 napisał:

                      > Człowieku ty nie masz nawet prawa jazdy, jesteś kierowca- teoretyk. Przy tylu k
                      > m/h to tyle średnia. a przy tylu to taka średnia. Ty w życiu jako kierowca nie
                      > zrobiłeś kilometra nie mówiąc o trasach rzędu 500 czy więcej kilometrów. Trasa
                      > nie tylko pokonywanie kilometrów i średnia- to coś więcej. Gdybyś coś kolwiek o
                      > tym wiedział, o jeździe na długich dystansach nie pisał byś bzdur i ograniczał
                      > się wyliczania średnich- jesteś kierowca teoretyk, palcem po mapie.
                      > Zrób prawko, pojeździj parę lat a potem dyskutuj o jeździe samochodem po drogac
                      > h- staystyki to nie wszystko.
                      > Jesteś kierowca teoretyk

                      Jak brakuje argumentów ad rem, to ucieka się do argumentów ad personam.
                      To bardzo pojemny argument, że kazdy, kto nie jeździ tak jak Ty jeździsz, jeste kierowcą-teoretykiem. A Ty praktyku próbowałeś w ogóle kiedykolwiek jechać zgodnie z przepisami, czy tylko takie teoretyczne czasy przejazdu rzucasz? Ja akurat mam porównanie, bo długo tak samo jak Ty myslałem, że trzymając się ograniczeń będę jechał wiecznie. Kiedyś jednak miałem pecha (albo i szczęście), że zostałem sfotografowany, gdy jechałem 150 tam, gdzie wolno było jechać 100. W efekcie musiałem oddać na miesiąc prawo jazdy, miałem z tego powodu problemy w pracy itd. Po tym doświadczeniu starałem się nie przekraczać dozwolonych prędkości o więcej niż 30 km/h (bo od tej granicy traci się prawko). Stwierdziłem, że czasy przejazdu wydłużyły się tylko nieznacznie, spróbowałem więc jeździć tak, żeby w ogóle dozwolonych prędkości nie przekraczać. Dojeżdżam parę minut, góra pół godziny później, ale za to jadę sobie bezstresowo, bez rozglądania się, czy gdzieś nie na fotoradaru. Jeżeli Ty więc twierdzisz, że jazda z przepisową prędkością wydłuzyłaby Twoj czas przejazdu na trasie Warszawa - Szczecin dwukrotnie, to właśnie jako praktyk mówię Ci, że teoretyzujesz.
                      Jura
                    • hannni Re: Cena strachu :( 21.09.10, 09:16
                      miecio1313 napisał:

                      > Człowieku ty nie masz nawet prawa jazdy, jesteś kierowca- teoretyk. Przy tylu k
                      > m/h to tyle średnia. a przy tylu to taka średnia.

                      Nic na to nie poradze, ze przy parametrach (jakie podales) srednia zawsze i wszedzie wyjdzie taka sama.



                      > Ty w życiu jako kierowca nie zrobiłeś kilometra nie mówiąc o trasach rzędu 500 czy więcej
                      > kilometrów. Trasa nie tylko pokonywanie kilometrów i średnia- to coś więcej.

                      Wyglada na to, ze gdy zawiodl racjonalizm, stajesz sie metafizyczny. "Trasa" to "cos wiecej". Co? Moze rytual zastrzezony tylko dla waskiego grona wtajemniczonych ekspertow, ktorzy poruszaja sie wbrew regulom fizyki i matematyki?


            • tomek854 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 16:22
              > Choc istotnie, w tym miejscu mialem pelne portki strachu. Wybudowano tu bowiem
              > wysepke. Zaraz za wysepka zas schowano pas do skretu w lewo. Super. Hm... Probl
              > em polega na tym, ze wielu lokalnych skret sygnalizuje wraz z ruchem kierownica
              > , a ponadto pas do skretu mial dlugosc gora 10 m. Tyle sie tylko zmiescilo. Lok
              > ales wiec nielicho mnie zaskoczyl, co w Szwajcarii nie mialoby miejsca, bo tu k
              > azdy spodziewa sie, ze ktos zaraz bez sygnalizowania zacznie skrecac i hamowac
              > awaryjnie bez mozliwosci wytracenia predkosci na pasie do skretu.

              Czyli co, on nagle zjechał na pas w lewo hamując bez kierunkowskazu a ty o mały włos co nie walnąłeś w wysepkę, którą tam złośliwie ustawiono?

              Wiesz, jest na to świetna rada - zachowanie bezpiecznego odstępu. Wtedy on sobie może hamować a ty nie musisz ratować się zjeżdżając w miejsce gdzie ktoś złośliwie postawił wysepkę, bo po prostu kulturalnie stajesz za nim.

              Tym przykładem potwierdziłeś to, co Ci się mówi - że wysepki są niebezpieczne dla tych, co niebezpiecznie jeżdżą.
        • jureek Re: Cena strachu :( 17.09.10, 09:56
          edek40 napisał:

          > > Ja nie odczuwam specjalnych różnic między jazdą po innych krajach,
          >
          > Intensywnie polecam zwiedzenie bespjecznej usemki. Wystarczy, ze ruszysz sie z
          > Wroclawia i dotrzesz tylko do Belchatowa. Zaliczysz fenomen na skale swiatowa -
          > obszar zabudowany ciagnacy sie niemal nieprzerwanie przez 30 km, co stanowi ok
          > . 8% odleglosci miedzy Warszawa a Wroclawiem. To oczywiste, ze taki obszar zabu
          > dowany nie zmeczy czlowieka. Wszak przepisowo to tylko cos kolo 40 minut spokoj
          > nej jazdy.

          Otóż to. Mnie to nie męczy. Nieraz tamtędy jechałem i naprawdę nie jestem chory z tego powodu, że przez 40 minut muszę jechać pięćdziesiątką. Kiedyś zimą całe 600 km od Zgorzelca do Wiesbaden też musiałem jechać nie szybciej niż 60, bo żaden pług nie wyjechał na autostradę. Gdyby kogoś z naszych forumowych nerwusów takie coś spotkało, to chyba pewny zawał z nerwacji.
          Poza tym, jaki to znowu ewenement. W Czechach i na Słowacji też masz wiele takich wielokilometrowych obszarów zabudowanych, trzeba tylko trochę zjechać z trasy na Wiedeń.
          Jura
          • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:06
            jureek napisał:

            > Kiedyś zimą całe
            > 600 km od Zgorzelca do Wiesbaden też musiałem jechać nie szybciej niż 60, bo ż
            > aden pług nie wyjechał na autostradę.

            Jeden raz? A co masz do powiedzenia tym, którzy tak muszą częściej i za każdym jednym razem?:)

            > Poza tym, jaki to znowu ewenement. W Czechach i na Słowacji też masz wiele taki
            > ch wielokilometrowych obszarów zabudowanych, trzeba tylko trochę zjechać z tras
            > y na Wiedeń.

            Nie mów! Tam też jest to normą? Na wszystkich drogach głównych oraz innych arteriach łączących oddalone od siebie o setki kilometrów aglomeracje i większe miasta?:D
            • kozak-na-koniu PS 17.09.10, 10:10
              600km z prędkością 60km/godz? To całkiem przyzwoicie! Ja kiedyś zza Hrubieszowa do Lublina (około 150km) jechałem 9 godzin, co daje średnią prędkość 16,6km/godz., bo taka była śnieżyca, że szybciej nie było mowy...:DDD
            • tomek854 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 16:26
              > Jeden raz? A co masz do powiedzenia tym, którzy tak muszą częściej i za każdym
              > jednym razem?:)

              Ja mam do powiedzenia: jechać tyle, ile można. I tak nie będzie sie szybciej.

              I mówi to ktoś bywający w Londynie kilka razy w tygodniu, gdzie ausotrada M1 w okolicach Milton Keynes ma ograniczenie do 80 km/h przez kilkanaście wjazdów, a potem to samo na dwupasmówce A1 od Thirsk prawie do Scotch Corner.

              Po prostu - ustawiam się wygodnie za jakimś TIRem który jedzie równo, bo na tempomacie i sobie jadę.

              Włączam jakąś dobrą muzykę, korzystając z tego, że szum powietrza przy takiej szybkości jest mniejszy i się delektuję.

              > Nie mów! Tam też jest to normą? Na wszystkich drogach głównych oraz innych arte
              > riach łączących oddalone od siebie o setki kilometrów aglomeracje i większe mia
              > sta?:D

              A w Polsce też jest tak na wszystkich? To czemu tylko ten jeden przykład uporczywie podajecie?
              • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 17:15
                tomek854 napisał:

                > A w Polsce też jest tak na wszystkich? To czemu tylko ten jeden przykład uporc
                > zywie podajecie?

                Nie na wszystkich, ale na wielu. Zbyt wielu.:P
          • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:34
            > Otóż to. Mnie to nie męczy. Nieraz tamtędy jechałem i naprawdę nie jestem chory
            > z tego powodu, że przez 40 minut muszę jechać pięćdziesiątką. Kiedyś zimą całe
            > 600 km od Zgorzelca do Wiesbaden też musiałem jechać nie szybciej niż 60, bo ż
            > aden pług nie wyjechał na autostradę. Gdyby kogoś z naszych forumowych nerwusów
            > takie coś spotkało, to chyba pewny zawał z nerwacji.

            Ale te 600 km to nie byl obszar zabudowany?

            A tak serio. Jesli jedziesz tak dlugo przez cos, co ktos nazwal obszarem zabudowanym naprawde nie czujes sie nieco znuzony i spiety? Gdy obszar jest naprawde zabudowany, piesi czy rowerzysci zachowuja sie jakos bardziej przewidywalnie. Byc moze jest to zwiazane z tym, ze prawdziwa zabudowa generuje spory ruch lokalny, ktory polaczony z tranzytowym wzaga ich uwage. W terenach tak luzno zabudowanych piesi maja jakby wieksza sklonnosc do przechodzenia przez jezdnie gdzie popadnie (to mnie nie dziwi i nie oburza, bo przejscie namalowane raz na 5 km to ciut malo i nic nie zalatwia) i jak popadnie (w tym prosto pod samochod). Pol biedy gdy pieszy idzie droga. Uwazam wtedy jak diabli. Jesli zas nikt nie idzie, uwazam jeszcze bardziej, szczegolnie gdy omijam stojacego na poboczu zuka albo zakrzaczona brame posesji. Podkreslam - nie mam wiekszych skrupulow, aby w tzw. obnszarze zabudowanym niczym, ze znakomita widocznoscia jechac szybciej niz 50 km/h (szczegolnie od czasu, gdy w Niemczech jechalem ulicowka, w ktorej dopuszczono 70 km/h i nie natluklem jakos Niemcow). Gdy zas widocznosc sie pogarsza, zwalniam do przepisowych lub mniej i zaczynam sie spinac. Przypominam, ze potracilem pieszego w srodku lasu. To zostawia slad.

            > Poza tym, jaki to znowu ewenement. W Czechach i na Słowacji też masz wiele taki
            > ch wielokilometrowych obszarów zabudowanych, trzeba tylko trochę zjechać z tras
            > y na Wiedeń.

            I tu wlasnie jest pies pogrzebany. Aby jechac w takim burdelu nie musze nigdzie zjezdzac. Jade glowna droga laczaca dwa duze miasta. Z reszta nawet gdybym zjechal, to trafilbym na to samo.
            --
            Po ptokach. Beret sie sfilcowal... ZNOWU :))))
            I niech tak juz zostanie.
            • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:47
              edek40 napisał:

              > A tak serio. Jesli jedziesz tak dlugo przez cos, co ktos nazwal obszarem zabudo
              > wanym naprawde nie czujes sie nieco znuzony i spiety?

              Jak "znuzeni i spieci" musza byc tacy Szwedzi wlokacy sie dziesiatkami kilometrow nie predzej niz 70-tka przez tereny, ktore nie sa nawet oznakowane jako zabudowane.

              Ale ich potrzeby sa ponoc juz "zaspokojone".


              • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:56
                > Jak "znuzeni i spieci" musza byc tacy Szwedzi wlokacy sie dziesiatkami kilometr
                > ow nie predzej niz 70-tka przez tereny, ktore nie sa nawet oznakowane jako zabu
                > dowane.

                Oj, oj, oj. Ale pedza. Pewnie przez to.

                > Ale ich potrzeby sa ponoc juz "zaspokojone".

                Naturalnie, ze nie sa. Nie ma bowiem autostrad biegnacych do kazdej posesji, jak w Polsce.
              • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:58
                hannnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnia napisała:

                > Jak "znuzeni i spieci" musza byc tacy Szwedzi wlokacy sie dziesiatkami kilometr
                > ow nie predzej niz 70-tka przez tereny, ktore nie sa nawet oznakowane jako zabu
                > dowane.

                Hania kłamie. Poza tym, co to ma wspólnego z tematem tego wątku? I gdzie Szwedzi muszą dziesiątkami kilometrów jechać 50km/godz. przez obszar, który jest "zabudowany tylko białymi tablicami oraz gdzieniegdzie domkami?

                > Ale ich potrzeby sa ponoc juz "zaspokojone".

                Są, albo nie są - nie hanio tym sądzić. Poza tym, "co ma piernik do wiatraka"?:P
                • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:18
                  koza-na-koniu napisała:

                  > Hania kłamie.

                  Nie, to tylko koza majaczy.

                  > I gdzie Szwedz i muszą dziesiątkami kilometrów jechać 50km/godz. przez obszar, który jest
                  > "zabudowany tylko białymi tablicami

                  A gdzies to wyczytala Julka? Znow w malignie?
                  Pisalem o Szwedach muszacych i jadacych 70-tka w terenie, ktory nawet nie jest zabudowany.
                  W Polsce w obszarze zabudowanym kierowcy "musza" jechac 50-tka. Ilu tyle jedzie, Julka?

                  > > Ale ich potrzeby sa ponoc juz "zaspokojone".
                  >
                  > Są, albo nie są - nie hanio tym sądzić.

                  Ale kozie pewnie tak, co? :-)

                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,116157104,116181709,Re_Poki_co_5_razy_nizsza_smiertelnosc_niz_w_Pols.html

                  • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:23
                    hannnia napisała:

                    > Pisalem o Szwedach muszacych i jadacych 70-tka w terenie, ktory nawet nie jest
                    > zabudowany.

                    A ja o Polakach zmuszonych jechać dziesiątki kilometrów przez teren teoretycznie zabudowany, także na drogach głównych.

                    > W Polsce w obszarze zabudowanym kierowcy "musza" jechac 50-tka. Ilu tyle jedzie
                    > , Julka?

                    To zależy, haniu. W obszarze zabudowanym w rzeczywistości wielu jeździ nawet wolniej. W obszarze zabudowanym w teorii - mało kto.
                    • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:32
                      koza-na-koniu napisała:

                      > W obszarze zabudowanym w rzeczywistości wielu jeździ nawet wolniej.

                      Tylko dlatego bo "w rzeczywistosci" predzej nie moze - w skutek zapchanych drog.

                      > W obszarze zabudowanym w teorii - mało kto.

                      Bo "w rzeczywistosci" kazdy obszar zabudowany, przez ktore droga nie jest zapchana staje sie obszarem "zabudowanym w teorii".
                      • klemens1 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 16:16
                        > Bo "w rzeczywistosci" kazdy obszar zabudowany, przez ktore droga nie jest zapch
                        > ana staje sie obszarem "zabudowanym w teorii".

                        Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają, nawet jak nie ma fotoradaru. W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt. Oznakowanie takie samo. Poprawianie bezpieczeństwa polega wyłącznie na łapaniu na terenach teoretycznie zabudowanych (+ teoretyczne remonty, itp.)
                        • hannni Re: Cena strachu :( 17.09.10, 18:01
                          klemens1 napisał:

                          > Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają,

                          A kto z tych "wszystkich" i kiedy decyduje o tym, czy jest juz "rzeczywiście" czy nierzeczywiscie obszar "zabudowany"?
                          Pierwszy? drugi? Czy "wszyscy" rownoczesnie?
                          Co wtedy, gdy jeden uzna ze jest juz "rzeczywiscie zabudowany" ale trzech innych ze wcale jeszcze nie?

                          I do jakiej to predkosci "zwalniaja" ci "wszyscy"?

                          > W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt.

                          I tym wlasnie Europa wschodnia rozni sie od sporej czesci krajow zachodnich, ze znanymi skutkami: kilka razy wyzsza smiertelnoscia na drogach i wszechobecnym poczuciem chamstwa i nieladu.
                          Ale kto ma dbac o jakosc otoczenia, skoro "wszyscy" (99%) maja je w glebokim powazaniu?
                          • klemens1 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 19:25
                            > > Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają,
                            >
                            > A kto z tych "wszystkich" i kiedy decyduje o tym, czy jest juz "rzeczyw
                            > iście" czy nierzeczywiscie obszar "zabudowany"?

                            Wszyscy w chwili ujrzenia tablicy oznaczającej "obszar zabudowany".

                            > I do jakiej to predkosci "zwalniaja" ci "wszyscy"?

                            Zależy od stopnia zabudowania.

                            > > W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt.
                            >
                            > I tym wlasnie Europa wschodnia rozni sie od sporej czesci krajow zachodnich, ze
                            > znanymi skutkami: kilka razy wyzsza smiertelnoscia na drogach i wszechobecnym
                            > poczuciem chamstwa i nieladu.

                            To nie jest skutek jazy 80 przez łąkę.

                            Taki przykład - gdzie można jeszcze 50, a gdzie już 90.

                            www.youtube.com/watch?v=AUGrS19aM7s
                            W Szwajcarii, jak się domyślam, w sytuacji pokazanej na powyższym filmie każdy jest przekonany że przed końcem tego obszaru zabudowanego prędkość 70 km/h jest zabójcza i gdyby wszyscy tak jeździli to mieliby więcej wypadków śmiertelnych niż w tej barbarzyńskiej Polsce.
                            • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 11:06
                              klemens1 napisał:

                              > > I do jakiej to predkosci "zwalniaja" ci "wszyscy"?
                              >
                              > Zależy od stopnia zabudowania.

                              I to, do jaki stopien zwolnienia jest konieczny do jakiego stopnia zabudowania tez wiedza "wszyscy". Obledna synchronizacja, prawie jak stado tunczykow.

                              Co z tymi, ktorzy chca zwolnic do przepiswej predkosci w obszarze, ktory "wszyscy" uwazaja za zabudowany w stopniu umozliwiajacy jazde 80-tka?

                              > To nie jest skutek jazy 80 przez łąkę.

                              Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smiertelnosci na drogach w Europie Wschodniej.

                              > W Szwajcarii, jak się domyślam, w sytuacji pokazanej na powyższym filmie każdy
                              > jest przekonany że przed końcem tego obszaru zabudowanego prędkość 70 km/h jest
                              > zabójcza

                              W Szwajcarii wiekszosc kierowcow ma swiadomosc, ze olewanie ograniczen to dowod nie tylko braku kultury ale i zwyklej glupoty.

                              • edek40 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 11:16
                                > Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smiert
                                > elnosci na drogach w Europie Wschodniej.

                                Poczytaj statystyki i laskawie zwroc uwage gdzie i kiedy dochodzi do najtragiczniejszych wypadkow.

                                > W Szwajcarii wiekszosc kierowcow ma swiadomosc, ze olewanie ograniczen to dowod
                                > nie tylko braku kultury ale i zwyklej glupoty.

                                Jezeli w Szwajcarii znaki sa stawiane madrze, to glupio jest je krytykowac. Jesli zas stawiane sa glupio, to trzeba byc glupim, aby tego nie zauwazac. Wybierz sobie opcje pasujaca do ciebie.
                                • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 11:38
                                  edek40 napisał:

                                  > Jezeli w Szwajcarii znaki sa stawiane madrze, to glupio jest je krytykowac.

                                  Nie widze wiekszych roznic w stawianiu znakow. W zachowaniach kierowcow za to widze kolosalne roznice.


                                  • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 11:50
                                    hannnnnnnnnnia napisała:

                                    > Nie widze wiekszych roznic w stawianiu znakow.

                                    Ja też. I tu i tam znak "stoi" - czyli jest umocowany do zabetonowanego obok jezdni słupka albo ewentualnie jako tak zwany "znak poziomy" jest wymalowany na jezdni.

                                    W zachowaniach kierowcow za to w
                                    > idze kolosalne roznice.

                                    Których kierowców i gdzie: polskich w Śfajcarii, śfajcarskich w Polsce, śfajcarskich w Śfajcarii, czy polskich w Polsce, a może innych i gdzieś indaiej? A gdzie hania widzi - w telewizji, czy w kolorowej gazetce? Niech hania uściśli i podeprze się odpowiednimi statystykami oraz orzeczeniami ekspertów.:D
                                    • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 12:29
                                      kozaaaaaa-na-koniu napisała:

                                      > Ja też. I tu i tam znak "stoi" - czyli jest umocowany

                                      kugupek cie opuscil Julka i jestes sfrustrowana?
                                      • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:38
                                        hannnnnnnia napisała:

                                        > kugupek cie opuscil Julka i jestes sfrustrowana?

                                        Co to jest "kugupek"? Jakiś Śfajcarski wynalazek?
                                        • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:52
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > Co to jest "kugupek"?

                                          Twoj nowy kozi kochanek, z ktorym tak swietnie sie rozumiesz i u ktorego tak dobrze mozesz sie wyplakac z mojego powodu.
                                          • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 14:01
                                            hannnnnnnnnia napisała:

                                            > Twoj nowy kozi kochanek, z ktorym tak swietnie sie rozumiesz i u ktorego tak do
                                            > brze mozesz sie wyplakac z mojego powodu.

                                            Hania wyraźnie cierpi na coś w rodzaju mitomanii z odrobiną manii prześladowczej. Hania jest z tym urocza...:D
                                  • edek40 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 12:16
                                    > Nie widze wiekszych roznic w stawianiu znakow.

                                    Prosze o konkretne przyklady bledow czy naduzyc, poparte zdjeciami.
                                    • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 12:28
                                      edek40 napisał:

                                      > Prosze o konkretne przyklady bledow czy naduzyc, poparte zdjeciami.

                                      Znow pomyliles forum z koncertem zyczen?

                                      To zdjecie ze wspanialego zachodu bylo juz tu kiedys pokazywane:
                                      fstatic1.rennrad-news.de/img/photos/1/4/1/6/3/_/medium/ortsschild1.1.jpg?0
                                      Od tego znaku jest obszar zabudowany, gdzie glupi Niemcy jada 50-tka.
                                      Jak bys to nazwal, "rzeczywiscie zabudowany" czy "teoretycznie zabudowany" bo w Polsce "w obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt".
                                      • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:41
                                        Słabo haniu. Rozumiem, że hania ciężko i długo pracowała móżdżkiem by znaleźć to dziwo, ale nie da się bez kończ eksploatować stale tego samego ewenementu, na który w każdej chwili można znaleźć tysiące kontrewenementów. Niech hania podrąży i znajdzie coś nowego, bo to się robi nudne.
                                        • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:51
                                          kozak-na-koniu napisał:

                                          > ale nie da się bez kończ eksploatować stale tego samego ewenementu, na
                                          > który w każdej chwili można znaleźć tysiące kontrewenementów.

                                          Tyle Julka, ze jak zwykle nie zalapalas o co chodzi. Bo to byloby rzeczywiscie nowe :-)
                                          Tutaj ani koncert zyczen ani zadna licytacja "kontrewenementów". Pytanie dotyczylo znakow nie pokrywajacych sie (byc moze) z tym, co symbolizuja i przyklad jest: Jest znak, jest konkretna sytuacje. Jak potrafisz sie ustosunkowac to sie odstosunkuj bo i tak nie jestes w stanie. A jak chcesz przezuwac to rob to u siebie Julka.

                                          • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:55
                                            Naści, haniu. Na zdrowie.:)
                              • klemens1 Re: Cena strachu :( 20.09.10, 13:16
                                > I to, do jaki stopien zwolnienia jest konieczny do jakiego stopnia zabudowania
                                > tez wiedza "wszyscy". Obledna synchronizacja, prawie jak stado tunczykow.

                                Lata jazdy po drogach gdzie ograniczenia prędkości nie mają wiele wspólnego z rzeczywistymi zagrożeniami powodują pewien fenomen - wszyscy zwalniają do określonej prędkości, różnej w zależności od stopnia zabudowania i naprawdę bardzo rzadko trafia się ktoś kto jedzie szybciej lub wolniej.

                                > Co z tymi, ktorzy chca zwolnic do przepiswej predkosci w obszarze, ktory "wszys
                                > cy" uwazaja za zabudowany w stopniu umozliwiajacy jazde 80-tka?

                                Zwalniają.

                                > > To nie jest skutek jazy 80 przez łąkę.
                                >
                                > Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smiert
                                > elnosci na drogach w Europie Wschodniej.

                                Te skutki to nie są skutki jazy 80 przez łąkę.

                                > W Szwajcarii wiekszosc kierowcow ma swiadomosc, ze olewanie ograniczen to dowod
                                > nie tylko braku kultury ale i zwyklej glupoty.

                                Pytałem o konkretny przypadek ukazany na filmie.

                                Kolejny przykład (na zdjęciach) gdzie się łapie piratów drogowych.

                                www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-w-sadzie-z-policja-nie-powalczysz,nId,297723
                                • hannni Re: Cena strachu :( 20.09.10, 14:13
                                  klemens1 napisał:

                                  > Lata jazdy po drogach gdzie ograniczenia prędkości nie mają wiele wspólnego z r
                                  > zeczywistymi zagrożeniami powodują pewien fenomen

                                  "Fenomenem" jest rzeczywiscie pisanie o "ograniczeniach prędkości nie mających wiele wspólnego z rzeczywistymi zagrożeniami" akurat w przypadku kraju o katastrofalnie wysokim wskazniku smietlenosci na drogach, gdzie wiekszosc najtragiczniejszych wypadkow jest bodajze skutkiem wlasnie nadmiernej predkosci.

                                  > - wszyscy zwalniają do określonej prędkości, różnej w zależności od stopnia zabudowania

                                  I jak wykazuja stytystyki, ta "okreslona" predkosc zdecydowanie o wiele czesciiej niz gdzie ndziej bywa jednak tak duza, ze jeden z drugim (o wiele czesciej niz gdzie indziej) zatrzymuje sie albo na innym uzytkowniku drogi albo na drzewie.
                                  I temu potem winne sa "drogi" a nie predkosc - oczywiscie.



                                  > > Co z tymi, ktorzy chca zwolnic do przepiswej predkosci w obszarze, ktory
                                  > "wszys
                                  > > cy" uwazaja za zabudowany w stopniu umozliwiajacy jazde 80-tka?
                                  >
                                  > Zwalniają.

                                  Co wtedy robia wszyscy ci, ktorzy uwazaja ten obszar za zabudowany "w teorii"?


                                  > Te skutki to nie są skutki jazy 80 przez łąkę.

                                  Uwazasz zatem, ze prawdopodobienstwo smertlenego wypadku w obszarze zabudowaynym, ktory kierowca uwaza "za lake" jest przy 80-tce taki sam jak przy przepisowej 50-tce?


                                  > Pytałem o konkretny przypadek ukazany na filmie.

                                  A ja ci odpowiedzialem: kierowcy jadacy w Szwajcarii w analogicznej sytuacji 80-tka zamiast 50-tki byliby postrzegani jako prymitywy i glupcy.
                                  • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 21.09.10, 09:52
                                    hannnnnnnnia napisała:

                                    > I jak wykazuja stytystyki, ta "okreslona" predkosc zdecydowanie o wiele czescii
                                    > ej niz gdzie ndziej bywa jednak tak duza, ze jeden z drugim (o wiele czesciej n
                                    > iz gdzie indziej) zatrzymuje sie albo na innym uzytkowniku drogi albo na drzewi
                                    > e.
                                    > I temu potem winne sa "drogi" a nie predkosc - oczywiscie.

                                    Konkrety, haniu: jaka prędkość, gdzie, jakie statystyki, co te statystyki pokazują, gdzie można te statystyki zobaczyć oraz co to znaczy "o wiele częściej niż gdzie indziej" - o ile częściej i gdzie?

                                    > A ja ci odpowiedzialem: kierowcy jadacy w Szwajcarii w analogicznej sytuacji 80
                                    > -tka zamiast 50-tki byliby postrzegani jako prymitywy i glupcy.

                                    A jak byliby postrzegani kierowcy jadący we Włoszech?:D
                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 21.09.10, 13:46
                                    > "Fenomenem" jest rzeczywiscie pisanie o "ograniczeniach prędkości nie mających wiele
                                    > wspólnego z rzeczywistymi zagrożeniami" akurat w przypadku kraju o katastrofalnie wysokim
                                    > wskazniku smietlenosci na drogach, gdzie wiekszosc
                                    > najtragiczniejszych wypadkow jest bodajze skutkiem wlasnie nadmiernej predkosci.

                                    Tu nic fenomenalnego nie ma - wystarczy zrozumieć że przekroczenie prędkości przekroczeniu prędkości nierówne. Chyba że nie odróżniasz jazdy z prędkością 80 km/h od jazdy 150 km/h.
                                    Statystyki wskazują że na łąkach są wypadki przy 80 km/h? Czy tylko tyle że przy prędkości większej niż 50?

                                    > I jak wykazuja stytystyki, ta "okreslona" predkosc

                                    Czyli wskazują - zaprezentuj te statystyki które mówią w danym miejscu o TEJ OKREŚLONEJ prędkości.

                                    > Co wtedy robia wszyscy ci, ktorzy uwazaja ten obszar za zabudowany "w teorii"?

                                    Albo jadą za nimi albo wyprzedzają.

                                    > Uwazasz zatem, ze prawdopodobienstwo smertlenego wypadku w obszarze zabudowaynym,
                                    > ktory kierowca uwaza "za lake" jest przy 80-tce taki sam jak przy przepisowej 50-tce?

                                    Nie.

                                    > > Pytałem o konkretny przypadek ukazany na filmie.

                                    > A ja ci odpowiedzialem: kierowcy jadacy w Szwajcarii w analogicznej sytuacji 80-tka zamiast
                                    > 50-tki byliby postrzegani jako prymitywy i glupcy.

                                    Czy w Szwajcarii połowa terenów zabudowanych wygląda tak jak na tym filmie? Ew. na zdjęciach do których link podałem poprzednio?
                                    Na pocieszenie (dla samego siebie oczywiście) nadmienię że we Francji olewają ograniczenia podobnie jak w Polsce - dotyczy to zwłaszcza miejscowości z wąskimi uliczkami i gęstymi zabudowaniami przy samej drodze, czyli sytuacji nieco innej niż na filmie i zdjęciach, gdzie przecież jest obszar ZABUDOWANY.
                                    • hannni Re: Cena strachu :( 26.09.10, 12:24
                                      klemens1 napisał:

                                      > Statystyki wskazują że na łąkach są wypadki przy 80 km/h?

                                      Statystyki wykazuja, ze wypadki sa "na lakach" bo ludzie nie trzymaja sie obowiazujacych tam ograniczen.


                                      > Czyli wskazują - zaprezentuj te statystyki które mówią w danym miejscu o TEJ OK
                                      > REŚLONEJ prędkości.

                                      "Statystyki w danym miejscu o tej okreslonej predkosci" - pyszne.
                                      Moze najpierw dowiedz sie np. z Wikipedii co to takiego statystyka.


                                      > Albo jadą za nimi albo wyprzedzają.

                                      Fajnie zdemontoweales swoja pocieszna "teorie", ze jesli obszar jest zabudowany "teoretycznie" to nie zwalnia nikt. Jesi jednak "jada za nim" to raczej trudno, zeby "wszyscy (99%)" nie zwalnianli "wcale".

                                      Jesli zas wyprzedzaja, to mamy klasyczny wschodnioeuropejski chlew na drogach prowadzacy prosta droga do tak tragicznie wysokiej liczby ofiar


                                      > > Uwazasz zatem, ze prawdopodobienstwo smertlenego wypadku w obszarze zabud
                                      > owaynym,
                                      > > ktory kierowca uwaza "za lake" jest przy 80-tce taki sam jak przy przepis
                                      > owej 50-tce?
                                      >
                                      > Nie.

                                      No to teraz powinno juz powoli do ciebie tez dotrzec, dlaczego w kraju, w ktorym ponoc w takim obszerza nie zwalnia "nikt" (czy tak jakos) ilosc ofiar musi byc kilkakrotnie wyzsza niz w krajach, gdzie wiekszosc kierowcow nie tylko zwalnia ale zwalnia nawet do predkosci przepisowej.


                                      > Czy w Szwajcarii połowa terenów zabudowanych wygląda tak jak na tym filmie?

                                      Takie tereny wystepuja i w Polsce i w Szwajcarii. Czlowiek, ktory twierdzi, ze jest ich gdzies "polowa" dowodzi tylko, ze nie wie o czym mowi.

                                      > Na pocieszenie (dla samego siebie oczywiście) nadmienię że we Francji olewają o
                                      > graniczenia podobnie jak w Polsce - dotyczy to zwłaszcza miejscowości z wąskimi
                                      > uliczkami i gęstymi zabudowaniami przy samej drodze,

                                      Ciekawe bo bywam we Francji i aczkowleik widze roznice miedzy Francja i Niemcami albo Szwajcaria to widze tez koloslna roznice miedzy Francja i Polska.
                                      Gdyby bylo tak, jak w Polsce to i pewnie liczba ofiar bylaby tak samo katastrofalnie wysoka jak w Polsce. Jak to zatem mozliwe, ze jezdzac "tak samo" zabijaja sie kilka razy rzadziej?
                                      • klemens1 Re: Cena strachu :( 27.09.10, 11:19

                                        > > Statystyki wskazują że na łąkach są wypadki przy 80 km/h?
                                        > Statystyki wykazuja, ze wypadki sa "na lakach" bo ludzie nie trzymaja sie obowiazujacych
                                        > tam ograniczen.

                                        Pytałem czy wskazują że na łąkach są wypadki bo ktoś jechał akurat równo (albo poniżej) 80 km/h. Jest to pytanie z gatunku pytań na które można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Podejmij wyzwanie.

                                        > > Czyli wskazują - zaprezentuj te statystyki które mówią w danym miejscu o TEJ
                                        > > OKREŚLONEJ prędkości.

                                        > "Statystyki w danym miejscu o tej okreslonej predkosci" - pyszne.
                                        > Moze najpierw dowiedz sie np. z Wikipedii co to takiego statystyka.

                                        To ty to stwierdziłeś, nie ja, a teraz krytykujesz sam siebie że nie wiesz co to jest statystyka (pewnie zresztą sam nie wiesz o co ci chodzi).
                                        Napisałeś:
                                        "I jak wykazuja stytystyki, ta "okreslona" predkosc zdecydowanie o wiele czesciiej niz gdzie ndziej bywa jednak tak duza, ze jeden z drugim (o wiele czesciej niz gdzie indziej) zatrzymuje sie albo na innym uzytkowniku drogi albo na drzewie. "
                                        Podaj więc te statystyki które mówią o tej "określonej" prędkości.


                                        > > Albo jadą za nimi albo wyprzedzają.

                                        > Fajnie zdemontoweales swoja pocieszna "teorie", ze jesli obszar jest zabudowany
                                        > "teoretycznie" to nie zwalnia nikt. Jesi jednak "jada za nim" to raczej trudno, zeby "wszyscy
                                        > (99%)" nie zwalnianli "wcale".

                                        Tak - teoria legła w gruzach. "Nikt" czyli 0.01% zwalnia w obszarze teoretycznie zabudowanym do 50 km/h (przez kilkanaście lat jazdy jeszcze takiego nie spotkałem). A jak jadą za nim to dlatego bo nie mają jak wyprzedzić - równie dobrym argumentem jest remont i ruch wahadłowy - przecież zwalniają i to bardziej niż do 50. Odtrąb sukces po raz kolejny. Nie zapomnij pominąć zdań które ujawniają jakim jesteś funkcjonalnym analfabetą.

                                        > > > Uwazasz zatem, ze prawdopodobienstwo smertlenego wypadku w obszarze zabud
                                        > > > owaynym, ktory kierowca uwaza "za lake" jest przy 80-tce taki sam jak przy przepis
                                        > > > owej 50-tce?
                                        >
                                        > > Nie.

                                        > No to teraz powinno juz powoli do ciebie tez dotrzec, dlaczego w kraju, w ktorym ponoc w
                                        > takim obszerza nie zwalnia "nikt" (czy tak jakos) ilosc ofiar musi byc kilkakrotnie wyzsza niz
                                        > w krajach, gdzie wiekszosc kierowcow nie tylko > zwalnia ale zwalnia nawet do predkosci
                                        > przepisowej.

                                        Uważasz zatem, że prawdopodobieństwo śmiertelnego wypadku na autostradzie jest przy 130 takie samo jak przy 50? Moja odpowiedź tutaj również brzmi "nie", a twój wniosek wynikający z tej odpowiedzi nadaje się wciąż do tego samego.


                                        > > Czy w Szwajcarii połowa terenów zabudowanych wygląda tak jak na tym filmie?

                                        > Takie tereny wystepuja i w Polsce i w Szwajcarii. Czlowiek, ktory twierdzi, ze jest ich gdzies
                                        > "polowa" dowodzi tylko, ze nie wie o czym mowi.

                                        Fakt, nie połowa, a właściwie większość "terenów zabudowanych" ma tego typu łąkowe ozdobniki.

                                        > > Na pocieszenie (dla samego siebie oczywiście) nadmienię że we Francji olewają o
                                        > > graniczenia podobnie jak w Polsce - dotyczy to zwłaszcza miejscowości z wąskimi
                                        > > uliczkami i gęstymi zabudowaniami przy samej drodze,

                                        > > Ciekawe bo bywam we Francji i aczkowleik widze roznice miedzy Francja i Niemcami albo
                                        > > Szwajcaria to widze tez koloslna roznice miedzy Francja i Polska.
                                        > > Gdyby bylo tak, jak w Polsce to i pewnie liczba ofiar bylaby tak samo katastrofalnie wysoka
                                        > > jak w Polsce. Jak to zatem mozliwe, ze jezdzac "tak samo" zabijaja sie kilka razy rzadziej?

                                        Jak to możliwe? Mistrzowskie pytanie - w końcu mają takie same drogi jak w Polsce. Poza tym - jak widać na tym przykładzie - łapanie "piratów" jadących 80 przez łąkę nie ma wpływu na bezpieczeństwo.
                                        I jak już piszesz że zabijają się kilka razy rzadziej - podaj ILE razy rzadziej się zabijają.
                                        • hannni Re: Cena strachu :( 05.10.10, 11:31
                                          klemens1 napisał:

                                          > Tak - teoria legła w gruzach. "Nikt" czyli 0.01% zwalnia w obszarze teoretyczni
                                          > e zabudowanym do 50 km/h (przez kilkanaście lat jazdy jeszcze takiego nie spotk
                                          > ałem).

                                          Czyli przez kilkanascie lat "jeszcze takiego nie spotkales" ale na generalnie postawione pytanie, dajesz rownie generalna odpowiedz: "Albo jadą za nimi albo wyprzedzają."

                                          Czyli mamy cos, czego wcale nie ma.

                                          > Uważasz zatem, że prawdopodobieństwo śmiertelnego wypadku na autostradzie jest
                                          > przy 130 takie samo jak przy 50?

                                          Uwazam, ze 50 na autostradzie to ewidentny kretynizm, (ktory tylko nieznacznie zmniejszylby ilosc ofiar) i 100 w obszarze zabudowanym to ewidentny chlew (zwiekszajacy drastycznie ryzyko tragicznych wypadkow).


                                          > Moja odpowiedź tutaj również brzmi "nie", a twój wniosek wynikający z tej odpowiedzi
                                          > nadaje się wciąż do tego samego.

                                          Rozumowanie na poziomie malego dziecka nie potrafiacego odroznic miedzy wielkim i minimalnym zagrozeniem.


                                          > I jak już piszesz że zabijają się kilka razy rzadziej - podaj ILE razy rzadziej
                                          > się zabijają.

                                          Jakies 4 razy: wedlug danych ADAC za rok 2007 ilosc zabitych w Polsce na 1 miliard pojazdokilometrow: 25,5, we Francji zaledwie 6,4.


                                          • klemens1 Re: Cena strachu :( 05.10.10, 13:04
                                            > Czyli przez kilkanascie lat "jeszcze takiego nie spotkales" ale na generalnie p
                                            > ostawione pytanie, dajesz rownie generalna odpowiedz: "Albo jadą za nimi albo w
                                            > yprzedzają."
                                            >
                                            > Czyli mamy cos, czego wcale nie ma.

                                            To że czegoś osobiście nie spotkałem nie oznacza że o takim zjawisku nie słyszałem. Twoje rozumowanie znowu legło w gruzach.

                                            > > Moja odpowiedź tutaj również brzmi "nie", a twój wniosek wynikający z tej
                                            > odpowiedzi
                                            > > nadaje się wciąż do tego samego.
                                            >
                                            > Rozumowanie na poziomie malego dziecka nie potrafiacego odroznic miedzy wielkim
                                            > i minimalnym zagrozeniem.

                                            Czyli twoje rozumowanie - bo nie odróżniasz obszaru zabudowanego z zabudowaniami od obszaru zabudowanego bez zabudowań. Autostradę od zabudowanego odróżniasz - to już coś.

                                            > > I jak już piszesz że zabijają się kilka razy rzadziej - podaj ILE razy rz
                                            > adziej
                                            > > się zabijają.
                                            >
                                            > Jakies 4 razy: wedlug danych ADAC za rok 2007 ilosc zabitych w Polsce na 1 mili
                                            > ard pojazdokilometrow: 25,5, we Francji zaledwie 6,4.

                                            Podaj jeszcze link do tych danych.

                                            Napisałeś:
                                            "I jak wykazuja stytystyki, ta "okreslona" predkosc zdecydowanie o wiele czesciiej niz gdzie ndziej bywa jednak tak duza, ze jeden z drugim (o wiele czesciej niz gdzie indziej) zatrzymuje sie albo na innym uzytkowniku drogi albo na drzewie. "
                                            Podaj więc te statystyki które mówią o tej "określonej" prędkości.
                                            • hannni Re: Cena strachu :( 05.10.10, 13:16
                                              klemens1 napisał:

                                              > To że czegoś osobiście nie spotkałem nie oznacza że o takim zjawisku nie słysza
                                              > łem.

                                              I ufo tez istnieje bo o tym "slyszales".

                                              > Czyli twoje rozumowanie - bo nie odróżniasz obszaru zabudowanego z zabudowaniam
                                              > i od obszaru zabudowanego bez zabudowań.

                                              Nie, twoje rozumowanie. Ja - w przeciwienstwie do ciebie - rozumiem, ze twoja opcja - 50 km/h na autostradzie byloby kompletnym kretynizmem bez wiekszego wplywu na bezpieczenstwo jak i i to, ze lekcewazenie ograniczen (wedlug wlasnego uznania) to jedna z glownych przyczyn tak wysokiej smiertelnosci na drogach Europy wschodniej.

                                              Ty nie rozumiesz ani jednego ani drugiego.


                                              > Podaj jeszcze link do tych danych.

                                              I co to zmieni?
                                              • klemens1 Re: Cena strachu :( 05.10.10, 15:25
                                                > > To że czegoś osobiście nie spotkałem nie oznacza że o takim zjawisku nie
                                                > słysza
                                                > > łem.
                                                >
                                                > I ufo tez istnieje bo o tym "slyszales".

                                                Ze zdania które napisałem wyżej nie wynika wniosek który przedstawiłeś.
                                                Wykazałem że jesteś głupi bo myślisz że jak czegoś nie widziałem na własne oczy to dla mnie to nie istnieje.

                                                > > Czyli twoje rozumowanie - bo nie odróżniasz obszaru zabudowanego z zabudo
                                                > waniam
                                                > > i od obszaru zabudowanego bez zabudowań.
                                                >
                                                > Nie, twoje rozumowanie. Ja - w przeciwienstwie do ciebie - rozumiem, ze twoja o
                                                > pcja - 50 km/h na autostradzie byloby kompletnym kretynizmem bez wiekszego wply
                                                > wu na bezpieczenstwo

                                                Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?
                                                W przeciwieństwie do mnie nie rozumiesz że również kretynizmem jest 50 na łące, gdzie 80 nie ma praktycznie wpływu na bezpieczeństwo. Dlatego podałem przykład z autostradą, funkcjonalny, żebyś zrozumiał kretynizm bezsensownych ograniczeń, a nie dlatego że wg mnie powinno być 50 na autostradzie. Musisz być naprawdę tępy jeżeli tego nie rozumiesz, a tym bardziej jesteś tępy jeżeli nadal tego nie rozumiesz. A tak właśnie jest.

                                                > > Podaj jeszcze link do tych danych.
                                                >
                                                > I co to zmieni?

                                                Nie będziesz podejrzewany o kolejne kłamstwo. Wg mnie tu akurat nie kłamiesz, ale chciałbym sobie poczytać te dane.
                                                • hannni Re: Cena strachu :( 05.10.10, 15:36
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > > > To że czegoś osobiście nie spotkałem nie oznacza że o takim zjawisk
                                                  > u nie
                                                  > > słysza
                                                  > > > łem.
                                                  > >
                                                  > > I ufo tez istnieje bo o tym "slyszales".
                                                  >
                                                  > Ze zdania które napisałem wyżej nie wynika wniosek który przedstawiłeś.

                                                  Owszem wynika i to wprost, ale zeby to zrozumiec trzeba potrafic polaczyc wiecej niz dwa fakty w jedna calosc. I to przerasta twoje mozliwosci.

                                                  > Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?

                                                  znow sie pogubiles biedaku.

                                                  > W przeciwieństwie do mnie nie rozumiesz że również kretynizmem jest 50 na łące,

                                                  W przeciwienstwie do ciebie rozumiem, ze znaczne przekraczanie ograniczen nawet na "lace" jest kretynizmem prowadzacym w prostej linii do rzezni jaka ma miejsce na drogach Europy Wschodniej.

                                                  > Dlatego podałem przykład z autostradą

                                                  Ktory w przeciwienstwie do nieprzepisowej jazdy "laka" byl kompletnym kretynizmem.


                                                  > Nie będziesz podejrzewany o kolejne kłamstwo.

                                                  Skoro cierpisz na paranoje to nie moj tylko twoj problem.

                                                  > Wg mnie tu akurat nie kłamiesz, ale chciałbym sobie poczytać te dane.

                                                  Masz nadzieje, ze w jezyku, ktorego i tak nie rozumiesz "wyczytasz" cos wiecej niz liczby, ktore podalem?

                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 05.10.10, 16:01
                                                    > > > I ufo tez istnieje bo o tym "slyszales".
                                                    > >
                                                    > > Ze zdania które napisałem wyżej nie wynika wniosek który przedstawiłeś.
                                                    >
                                                    > Owszem wynika i to wprost, ale zeby to zrozumiec trzeba potrafic polaczyc wiece
                                                    > j niz dwa fakty w jedna calosc. I to przerasta twoje mozliwosci.

                                                    Przeprowadź więc dowód logiczny. Czy też przerasta to twoje możliwości?

                                                    > > Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?
                                                    >
                                                    > znow sie pogubiles biedaku.

                                                    To ty znowu kłamiesz. Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?

                                                    > > W przeciwieństwie do mnie nie rozumiesz że również kretynizmem jest 50 na
                                                    > łące,
                                                    >
                                                    > W przeciwienstwie do ciebie rozumiem, ze znaczne przekraczanie ograniczen nawet
                                                    > na "lace" jest kretynizmem prowadzacym w prostej linii do rzezni jaka ma miejs
                                                    > ce na drogach Europy Wschodniej.

                                                    Nawet polska policja twierdzi że takie przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne i nie prowadzi do żadnej rzezi, więc przestań bredzić.

                                                    > > Dlatego podałem przykład z autostradą
                                                    >
                                                    > Ktory w przeciwienstwie do nieprzepisowej jazdy "laka" byl kompletnym kretynizm
                                                    > em.

                                                    Jeżeli na takiej samej łące jest raz 50 a raz 90, to przykład z autostradą nie jest to kretynizmem. A "łąki zabudowane" w Polsce to standard.

                                                    > > Nie będziesz podejrzewany o kolejne kłamstwo.
                                                    >
                                                    > Skoro cierpisz na paranoje to nie moj tylko twoj problem.

                                                    Mam dowody tego że kłamiesz - zaraz będzie kolejny, w tym wątku. Na razie się wymigujesz pisząc że się pogubiłem a później będziesz "zapominał" o tym - zawsze tak robisz, funkcjonalny.

                                                    > > Wg mnie tu akurat nie kłamiesz, ale chciałbym sobie poczytać te dane.
                                                    >
                                                    > Masz nadzieje, ze w jezyku, ktorego i tak nie rozumiesz "wyczytasz" cos wiecej
                                                    > niz liczby, ktore podalem?

                                                    To już nie twój problem jak sobie z tym poradzę.
                                                  • hannni Re: Cena strachu :( 05.10.10, 16:13
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Przeprowadź więc dowód logiczny. Czy też przerasta to twoje możliwości?

                                                    Moglbym ale po co, skoro przerasta to twoje mozliwosci.

                                                    > To ty znowu kłamiesz. Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?

                                                    No wlasnie, gdzie? Kto w ogole napisal, ze "powinno być 50 na autostradzie"? Czemu pytasz o to akurat mnie? Wlasnie to mam na mysli piszac, ze sie pogubiles.

                                                    > Nawet polska policja twierdzi że takie przekraczanie prędkości nie jest niebezp
                                                    > ieczne i nie prowadzi do żadnej rzezi, więc przestań bredzić.

                                                    Po pierwsze - swojej bajki o oficjalnych wypowiedziach policji, ze 90-100 km/h a nawet wiecej w obszarze zabudowanym "teoretycznie" (wiesz chyba kto napisal, ze tam "nie zwalnia nikt"!) "nie jest niebezpieczne" - nie bedziesz w stanie przytoczyc bo to zmysliles.

                                                    Po drugie, nawet gdybys jakims cudem przytoczyl, taka policja moze byc autorytetem tylko dla ciebie, nie dla mnie.

                                                    > Mam dowody tego że kłamiesz (...)

                                                    > > > Wg mnie tu akurat nie kłamiesz,

                                                    Zdecydowales sie juz czy klamie czy nie?


                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 06.10.10, 09:12
                                                    > > Przeprowadź więc dowód logiczny. Czy też przerasta to twoje możliwości?
                                                    >
                                                    > Moglbym ale po co, skoro przerasta to twoje mozliwosci.

                                                    Przeprowadzenie dowodu przez ciebie przerasta moje możliwości? Więc przeprowadź ten dowód wykorzystując swoje możliwości.
                                                    I tak każdy wie że nie masz nawet pojęcia jak się do tego zabrać.

                                                    > > To ty znowu kłamiesz. Gdzie napisałem że powinno być 50 na autostradzie?
                                                    >
                                                    > No wlasnie, gdzie? Kto w ogole napisal, ze "powinno być 50 na autostradzie"? Cz
                                                    > emu pytasz o to akurat mnie? Wlasnie to mam na mysli piszac, ze sie pogubiles.

                                                    Napisałeś:
                                                    "Ja - w przeciwienstwie do ciebie - rozumiem, ze twoja opcja - 50 km/h na autostradzie byloby kompletnym kretynizmem bez wiekszego wplywu na bezpieczenstwo"

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,116565703,117229557,Re_Cena_strachu_.html

                                                    Więc pytam gdzie napisałem że powinno być 50 km/h na autostradzie - bo to podobno moja opcja.

                                                    > > Nawet polska policja twierdzi że takie przekraczanie prędkości nie jest n
                                                    > iebezp
                                                    > > ieczne i nie prowadzi do żadnej rzezi, więc przestań bredzić.
                                                    >
                                                    > Po drugie, nawet gdybys jakims cudem przytoczyl, taka policja moze byc autoryt
                                                    > etem tylko dla ciebie, nie dla mnie.

                                                    Autorytetem są dla ciebie za to wójtowie gmin którzy nie odróżniają "nakazu jazdy prosto" od "jezdni jednokierunkowej".
                                                    Jeżeli nawet policja twierdzi że wiele ograniczeń są nieuzasadnionych, to znaczy że tak jest - a oni muszą mieć rzeczywiście dobre podstawy żeby tak twierdzić.

                                                    > > Mam dowody tego że kłamiesz (...)
                                                    >
                                                    > > > > Wg mnie tu akurat nie kłamiesz,
                                                    >
                                                    > Zdecydowales sie juz czy klamie czy nie?

                                                    Funkcjonalny, poproś kogoś żeby ci wytłumaczył kluczowe znaczenie słów "tu akurat". Nie jest to aż tak skomplikowane jak ci się wydaje.

                                                    Kwestię linka starasz się znowu wyciszyć - najlepsze jest to że sam nie widzisz jak żenujące są twoje wykręty.
                                                  • hannni Re: Cena strachu :( 09.10.10, 12:27
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Napisałeś:
                                                    > "Ja - w przeciwienstwie do ciebie - rozumiem, ze twoja opcja - 50 km/h na autos
                                                    > tradzie byloby kompletnym kretynizmem bez wiekszego wplywu na bezpieczenstwo"

                                                    > Więc pytam gdzie napisałem że powinno być 50 km/h na autostradzie - bo to podob
                                                    > no moja opcja.

                                                    Widze, ze znow sie calkowicie pogubiles. Sprobuje ci pomoc po raz kolejny:
                                                    1. Zadales pytanie o to, czy ryzyko smiertelnego wypadku na autostradzie jest przy 130 takie samo jak 50 km/h.
                                                    2. Do tego pytania odnioslem sie uzywajac skrotu "twoja opcja - 50 km/h na autostradzie". Kazdy w miare inteligentny czlowiek rozumiejacy slowo "opcja" wie, ze chodzi o sugerowana tym pytaniem "mozliwosc" i jej potencjalne skutki...
                                                    3. Ty - przy swojej wrodzonej tepocie - dopatrzyles sie w jakobym uwazal, ze wg. ciebie 50 km/h "powinno" obowiazywac na autostradach.
                                                    I po wszystkich twoich wpadkach i porazkach chcialbys zrobic teraz z tego temat...

                                                    Jeszcze raz w skrocie: "opcja" jako jedna z mozliwosci do wyboru nie ma nic wspolnego z obowiazkiem. I wie to nawet kazde srednioo inteligentne dziecko rozumiejace jezyk polski.

                                                    > Autorytetem są dla ciebie za to wójtowie gmin którzy nie odróżniają "nakazu jaz
                                                    > dy prosto" od "jezdni jednokierunkowej".

                                                    Jak brakuje ci argumentow to kompensujesz to wyobraznia.
                                                    Tyle "konkretow" w kwestii rzekomych wypowiedzi policji jakoby 90-100 km/h ("nie zwalnia nikt") w obszarze zabudowanym nie bylo niebezpieczne.

                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 10.10.10, 10:58
                                                    Zapomniałeś przeprowadzić dowód logiczny - później będziesz się rozpisywał że odpowiadasz na wszystkie argumenty.

                                                    > > Więc pytam gdzie napisałem że powinno być 50 km/h na autostradzie - bo to
                                                    > podob
                                                    > > no moja opcja.
                                                    >
                                                    > Widze, ze znow sie calkowicie pogubiles. Sprobuje ci pomoc po raz kolejny:

                                                    Zapisz się na kurs dla funkcjonalnych analfabetów, dzięki czemu nie będę tracił 90% czasu dyskusji na tym forum na tłumaczenie ci np. co to jest pytanie retoryczne.

                                                    > > Autorytetem są dla ciebie za to wójtowie gmin którzy nie odróżniają "naka
                                                    > zu jaz
                                                    > > dy prosto" od "jezdni jednokierunkowej".
                                                    >
                                                    > Jak brakuje ci argumentow to kompensujesz to wyobraznia.

                                                    Taki znak jest od wielu lat na jezdni jednokierunkowej gdzie nie da się jechać prosto. Jest tu:

                                                    tiny.pl/h94w9
                                                    Na zjeździe z S7 oznaczonym żółtym kolorem

                                                    > Tyle "konkretow" w kwestii rzekomych wypowiedzi policji jakoby 90-100 km
                                                    > /h ("nie zwalnia nikt") w obszarze zabudowanym nie bylo niebezpieczne.

                                                    To ty miałeś przedstawić statystyki mówiące o tym że to jest niebezpieczne na łące oznaczonej jak obszar zabudowany.
                                                    A o policji napisałem co innego, więc zwyczajnie łżesz.

                                                    > > Mam dowody tego że kłamiesz (...)
                                                    >
                                                    > > > > Wg mnie tu akurat nie kłamiesz,
                                                    >
                                                    > Zdecydowales sie juz czy klamie czy nie?

                                                    Funkcjonalny, poproś kogoś żeby ci wytłumaczył kluczowe znaczenie słów "tu akurat". Nie jest to aż tak skomplikowane jak ci się wydaje.

                                                    Kwestię linka starasz się znowu wyciszyć - najlepsze jest to że sam nie widzisz jak żenujące są twoje wykręty.

                                                    Tyle w temacie odpowiadanie przez ciebie na argumenty.
                                                  • hannni Re: Cena strachu :( 10.10.10, 19:52
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Zapisz się na kurs dla funkcjonalnych analfabetów,

                                                    Najpierw ty go skoncz i napisz nam jak bylo i czego sie nauczyles.

                                                    > dzięki czemu nie będę tracił 90% czasu dyskusji na tym forum na tłumaczenie ci np. co to
                                                    > jest pytanie retoryczne.

                                                    Czyli idiotyzm, ktory splodziles i ktorego wytlumaczenia z takim uporem sie ode mnie domagales skurczyl sie po moim objasnieniu do "pytania retorycznego" - zawsze cos.


                                                    > Taki znak jest od wielu lat na jezdni jednokierunkowej gdzie nie da się jechać
                                                    > prosto. Jest tu:

                                                    To rzeczywiscie byloby cos nowego, gdybys zalapal, ze komentujac twoje kompensowanie wyobraznia odnosilem sie (w oczywisty sposob) do twoich bredni o wojcie jako "autorytecie" a nie do znakow.

                                                    > > Tyle "konkretow" w kwestii rzekomych wypowiedzi policji jakoby 90-
                                                    > 100 km
                                                    > > /h ("nie zwalnia nikt") w obszarze zabudowanym nie bylo niebezpieczne.
                                                    >
                                                    > To ty miałeś przedstawić statystyki mówiące o tym że to jest niebezpieczne na ł
                                                    > ące oznaczonej jak obszar zabudowany.

                                                    Blad. To ty miales udowodnic, ze policja gdziekolwiek twierdzi brednie, ktore splodziles.

                                                    > A o policji napisałem co innego, więc zwyczajnie łżesz.

                                                    Ty lzesz i to w wyjatkowo prymitywny sposob.
                                                    Tylko debil nie jest w stanie polczac twoich wypowiedzi do wnioskow, ktore tu opisalem.

                                                    Napisales:
                                                    1. "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teoretycznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne.
                                                    2. w innym miejscu twierdzisz, ze w obszarze "teoretycznie" zabudowanym" (czyli jak to tez nazwywasz "lace") "nie zwalnia nikt".

                                                    Kazdy, kto nie jest debilem potrafi polaczyc ze soba te dwie wypowiedzi i wyciagnac logiczny wniosek:
                                                    Skoro "na lace" "nie zwalnia" nikt mamy tam do czynienia z predkosciami jakie panuja poza obszarem zabudowanym a wiec co najmniej 90 - 100 km/h.
                                                    Ta sama osoba twierdzi, ze "takie predkosci" (jakimi jezdzi sie po "lace") nie sa wedlug policji "niebezpieczne".

                                                    Ergo - wedlug forumowicza klemensa "polska policja twierdzi" "że przekraczanie prędkości" w obszarze zabudowanym o co najmniej 50 km/h "nie jest niebezpieczne."

                                                    Gdybys nie byl debilem i rozumial co sam piszesz, wiedzialbys o co chodzi.

                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 12.10.10, 16:06
                                                    > > Zapisz się na kurs dla funkcjonalnych analfabetów,

                                                    > Najpierw ty go skoncz i napisz nam jak bylo i czego sie nauczyles.

                                                    To ty nie pojąłeś co to jest pytanie retoryczne - jeszcze się podekscytowałeś że niby pytam o coś co jest oczywiste. Po łopatologicznym wyjaśnieniu ci o co chodzi nadal nie załapałeś. Argumenty na twój funkcjonalny analfabetyzm mam i w każdej chwili mogę podać linki i cytaty. Ty tego nie jesteś w stanie zrobić. Podejrzewam w związku z tym że to co napisałeś teraz to już jedynie odpyskiwanie gó...arza.
                                                    Tu mamy przykład twojej elokwencji i argumentacji:

                                                    > > Napisałeś że używam wobec ciebie inwektyw - wskaż to miejsce, kłamco.

                                                    > A po co menelu? Zebys znow przekonywal, ze obrzucanie innych "pedalami" nie uwazasz za inwektywe?

                                                    Gdybyś nie był tępy, zauważyłbyś dawno temu że podawanie linka i cytatu służy weryfikacji tego czy nie kłamiesz. A ty często kłamiesz - wielu linków nie podajesz, tak jak teraz.


                                                    > To rzeczywiscie byloby cos nowego, gdybys zalapal, ze komentujac twoje kompensowanie wyobraznia odnosilem sie (w oczywisty sposob) do twoich bredni o wojcie jako "autorytecie" a nie do znakow.

                                                    Dla ciebie przecież wójt jest autorytetem - jak ustawi ograniczenie na łące do 40, to znaczy że szybsza jazda niż 40 jest niebezpieczna. Jeżeli czegoś jeszcze nie załapałem, nie wahaj się tego wskazać.

                                                    > > To ty miałeś przedstawić statystyki mówiące o tym że to jest niebezpieczne na ł
                                                    > > ące oznaczonej jak obszar zabudowany.

                                                    > Blad. To ty miales udowodnic, ze policja gdziekolwiek twierdzi brednie, ktore splodziles.

                                                    "Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smiertelnosci na drogach w Europie Wschodniej."

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,116565703,116621686,Re_Cena_strachu_.html
                                                    Policja twierdziła w raporcie na swoich stronach że na 2 km dróg są średnio 3 błędy w oznakowaniu. Filmik z typowym oznakowaniem zatwierdzonym przez fachowców ci podawałem.

                                                    > > A o policji napisałem co innego, więc zwyczajnie łżesz.
                                                    >
                                                    > Ty lzesz i to w wyjatkowo prymitywny sposob.
                                                    > Tylko debil nie jest w stanie polczac twoich wypowiedzi do wnioskow, ktore tu o
                                                    > pisalem.
                                                    >
                                                    > Napisales:
                                                    > 1. "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teorety
                                                    > cznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne.
                                                    > 2. w innym miejscu twierdzisz, ze w obszarze "teoretycznie" zabudowanym" (czyli
                                                    > jak to tez nazwywasz "lace") "nie zwalnia nikt".
                                                    >
                                                    > Kazdy, kto nie jest debilem potrafi polaczyc ze soba te dwie wypowiedzi i wycia
                                                    > gnac logiczny wniosek:
                                                    > Skoro "na lace" "nie zwalnia" nikt mamy tam do czynienia z predkosciami jakie p
                                                    > anuja poza obszarem zabudowanym a wiec co najmniej 90 - 100 km/h.
                                                    > Ta sama osoba twierdzi, ze "takie predkosci" (jakimi jezdzi sie po "lace") nie
                                                    > sa wedlug policji "niebezpieczne".
                                                    >
                                                    > Ergo - wedlug forumowicza klemensa "polska policja twierdzi" "że przekraczanie
                                                    > prędkości" w obszarze zabudowanym o co najmniej 50 km/h "nie jest niebezpieczne
                                                    > ."
                                                    > Gdybys nie byl debilem i rozumial co sam piszesz, wiedzialbys o co chodzi.

                                                    To co napisałeś po "Ergo" nie jest logicznym wnioskiem wynikającym z tego co napisałem. Rozpisać ci to, funkcjonalny? Udowodnimy kto jest debilem.
                                                  • hannni Re: Cena strachu :( 12.10.10, 17:02
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > To ty nie pojąłeś co to jest pytanie retoryczne

                                                    Ja tego pojmowac nie musialem bo to wiem. Dlatego tez widze, jak sie to twoje pytanie skurczylo sie do "pytania retorycznego" po mojej odpowiedzi.


                                                    > Gdybyś nie był tępy, zauważyłbyś dawno temu że podawanie linka i cytatu służy w
                                                    > eryfikacji tego czy nie kłamiesz.

                                                    Gdybym byl tak tepym menelem jak ty, podalbym - jak tego oczekujesz - link, w ktorym w swoj menelski sposob insynuujesz innym bycie "pedalem". Ale masz pecha.

                                                    > Dla ciebie przecież wójt jest autorytetem

                                                    Nie. To tylko ty przy swojej dziedzicznej tepocie utozsamiasz stosowanie sie do znakow z uznawaniem za "autrytet" tego, kto te znaki stawia.
                                                    Jak sie domyslam dajac babci klozetowej zlotowke uwazasz ja za "autorytet" bo przeciez stosujesz sie do szyldu, ktoryx wywiesila.

                                                    - jak ustawi ograniczenie na łące do
                                                    > 40, to znaczy że szybsza jazda niż 40 jest niebezpieczna. Jeżeli czegoś jeszcze
                                                    > nie załapałem, nie wahaj się tego wskazać.

                                                    Wskazalem powyzej ale nie martw sie, bo ciagle nie zalapales.


                                                    > "Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smier
                                                    > telnosci na drogach w Europie Wschodniej."

                                                    "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teorety
                                                    cznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne"


                                                    > Policja twierdziła w raporcie na swoich stronach że na 2 km dróg są średnio 3 b
                                                    > łędy w oznakowaniu.

                                                    I z tego ma wynikac, ze "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teoretycznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne"?


                                                    > To co napisałeś po "Ergo" nie jest logicznym wnioskiem wynikającym z tego co na
                                                    > pisałem.

                                                    Owszem jest. To nie moj problem, ze mozesz polaczyc ze soba w logiczna calosc najwyzej dwa krotkie zdania a przy trzecim juz wysiadasz.

                                                    Napisales:
                                                    1. "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teorety
                                                    cznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne.
                                                    2. w innym miejscu twierdzisz, ze w obszarze "teoretycznie" zabudowanym" (czyli
                                                    jak to tez nazwywasz "lace") "nie zwalnia nikt".
                                                    3. Skoro "na lace" "nie zwalnia" nikt mamy tam do czynienia z predkosciami jakie p
                                                    anuja poza obszarem zabudowanym a wiec co najmniej 90 - 100 km/h.

                                                    Ergo - wedlug forumowicza klemensa "polska policja twierdzi" "że przekraczanie
                                                    prędkości" w obszarze zabudowanym (do predkosci jak w terenie niezabudowanym a wiec 90-100) "nie jest niebezpieczne".

                                                    Wtopiles biedaku ale takie niestety sa skutki genetycznej tepoty.
                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 14.10.10, 14:26
                                                    > > To ty nie pojąłeś co to jest pytanie retoryczne
                                                    >
                                                    > Ja tego pojmowac nie musialem bo to wiem.

                                                    Oto dowód że nie wiesz, chyba że za wiedzę uważasz zapamiętanie definicji:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,116969611,117020592,Re_Uzasadnienie_durnych_ograniczen.html
                                                    Cytat - klasyk twojego analfabetyzmu funkcjonalnego:
                                                    "> Wcześniej było tam ograniczenie do niższej prędkości?

                                                    Chyba tylko ty mozesz zadac takie pytanie. "


                                                    > Gdybym byl tak tepym menelem jak ty, podalbym - jak tego oczekujesz - link, w
                                                    > ktorym w swoj menelski sposob insynuujesz innym bycie "pedalem". Ale masz pecha
                                                    > .

                                                    Oczekuję że podasz link w którym będzie to o czym piszesz. Nie ma w tym nic menelskiego, funkcjonalny.

                                                    > > Dla ciebie przecież wójt jest autorytetem
                                                    >
                                                    > Nie. To tylko ty przy swojej dziedzicznej tepocie utozsamiasz stosowanie sie do
                                                    > znakow z uznawaniem za "autrytet" tego, kto te znaki stawia.
                                                    > Jak sie domyslam dajac babci klozetowej zlotowke uwazasz ja za "autorytet" bo p
                                                    > rzeciez stosujesz sie do szyldu, ktoryx wywiesila.

                                                    Płacę złotówkę bo uważam to za słuszne (nie odpowiadaj na to zdanie swoim zwyczajem od razu i bezkontekstowo).
                                                    Czyli przestrzegasz 40 na łące, pomimo że ten kto to ustawił nie jest dla ciebie autorytetem. Jak ci babcia klozetowa każe płacić 100 euro za skorzystanie z pisuaru, to - mimo że nie jest ona dla ciebie autorytetem - zapłacisz?

                                                    > > "Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki
                                                    > smier
                                                    > > telnosci na drogach w Europie Wschodniej."
                                                    >
                                                    > "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teorety
                                                    > cznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne"

                                                    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/454120,fotoradar_stanie_tam_gdzie_jest_potrzebny.html
                                                    Żebyś długo nie szukał:
                                                    "Straż miejska zgodnie z nowymi propozycjami będzie mogła ustawić fotoradar tylko w oobszarze zabudowanym. Miejsce takie oczywiście będzie musiało być uzgodnione z policją. Dodatkowo policja musi stwierdzić, że w danym miejscu rzeczywiście jest niebezpiecznie."
                                                    Polecam przeczytanie całego artykułu.
                                                    Jeżeli będzie za mało, tu są wyniki wyszukiwania:

                                                    www.google.pl/search?hl=pl&q=policja+straż+miejska+fotoradar+miejsce+niebezpieczne&aq=f&aqi=&aql=&oq=&gs_rfai=

                                                    Teraz twoja kolej na podanie linka do statystyk. Stwierdziłeś:
                                                    "Skutki jazdy 80-tka w terenach zabudowanych najlepiej ukazuja statystyki smiertelnosci na drogach w Europie Wschodniej."

                                                    > > Policja twierdziła w raporcie na swoich stronach że na 2 km dróg są średn
                                                    > io 3 b
                                                    > > łędy w oznakowaniu.
                                                    >
                                                    > I z tego ma wynikac, ze "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyl
                                                    > i w obszarze "teoretycznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebe
                                                    > zpieczne"?

                                                    To wynika z tego co napisałem wyżej. Z błędów w oznakowaniu wynika że oznakowanie owo jest ustawiane przez ludzi nie mających pojęcia o ruchu drogowym.

                                                    > > To co napisałeś po "Ergo" nie jest logicznym wnioskiem wynikającym z tego
                                                    > co na
                                                    > > pisałem.
                                                    >
                                                    > Owszem jest. To nie moj problem, ze mozesz polaczyc ze soba w logiczna calosc n
                                                    > ajwyzej dwa krotkie zdania a przy trzecim juz wysiadasz.
                                                    >
                                                    > Napisales:
                                                    > 1. "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teorety
                                                    > cznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne.
                                                    > 2. w innym miejscu twierdzisz, ze w obszarze "teoretycznie" zabudowanym" (czyl
                                                    > i
                                                    > jak to tez nazwywasz "lace") "nie zwalnia nikt".
                                                    > 3. Skoro "na lace" "nie zwalnia" nikt mamy tam do czynienia z predkosciami jaki
                                                    > e p
                                                    > anuja poza obszarem zabudowanym a wiec co najmniej 90 - 100 km/h.
                                                    >
                                                    > Ergo - wedlug forumowicza klemensa "polska policja twierdzi" "że przekraczanie
                                                    > prędkości" w obszarze zabudowanym (do predkosci jak w terenie niezabudowanym a
                                                    > wiec 90-100) "nie jest niebezpieczne".
                                                    >
                                                    > Wtopiles biedaku ale takie niestety sa skutki genetycznej tepoty.

                                                    Przecież powtórzyłeś to co napisałeś poprzednio. Napisałem ci że taki wniosek nie wynika z tego co napisałeś i zaproponowałem że ci to rozpiszę. Powinieneś odpowiedzieć coś nowego (np. "no to rozpisz"), a nie powtarzać to samo w kółko.
                                                    Jak się określa kogoś kto w odpowiedzi powtarza to samo co napisał mimo że nie było o to pytany i jeszcze się z tego cieszy?
                                                  • hannni Re: Cena strachu :( 14.10.10, 17:31
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Oto dowód że nie wiesz, chyba że za wiedzę uważasz zapamiętanie definicji:

                                                    Gdyby pobozne zyczenia jeszcze mogly stac sie "dowodami".

                                                    > Oczekuję że podasz link w którym będzie to o czym piszesz. Nie ma w tym nic men
                                                    > elskiego, funkcjonalny.

                                                    Owszem jest menelu. Mimo twojej wrodzonej tepoty wiesz, co napisales i cytowanie tego ponownie nie ma sensu.

                                                    > Czyli przestrzegasz 40 na łące, pomimo że ten kto to ustawił nie jest dla ciebi
                                                    > e autorytetem.

                                                    Mowa byla nie o 40 a o 50 km/h i nie na "lace" tylko obszarze zabudowanym, ktore niektore wschodnioeuropejskie menele nazywaja "laka" na usprawiedliwienie swego chamstwa.

                                                    > Jak ci babcia klozetowa każe płacić 100 euro za skorzystanie z p
                                                    > isuaru, to - mimo że nie jest ona dla ciebie autorytetem - zapłacisz?

                                                    Nie bardzo wiem, co przyklad ze 100 euro za korzystanie z ubikacji (bedace absurdem chyba wszedzie na swiecie) ma miec do jazdy z predkoscia 50 km/h w czesciach obszaru zabudowanego pozbawionego zabudowy, ktore jest norma w duzej czesci krajow europejskich? Menelska "logika"?

                                                    > "Straż miejska zgodnie z nowymi propozycjami będzie mogła ustawić fotoradar tyl
                                                    > ko w oobszarze zabudowanym. Miejsce takie oczywiście będzie musiało być uzgodni
                                                    > one z policją. Dodatkowo policja musi stwierdzić, że w danym miejscu rzeczywiśc
                                                    > ie jest niebezpiecznie."

                                                    Czyzby to mial byc ten dowod na to, ze "Nawet polska policja twierdzi że takie (na "lace" czyli w obszarze "teoretycznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości nie jest niebezpieczne" ?

                                                    Czym ty jeszcze sie osmieszysz czlowieku....


                                                    > Przecież powtórzyłeś to co napisałeś poprzednio.

                                                    Owszem, bo dla kazdego nawet malo inteligentnego czlowieka to ewidentny dowod na twoje idiotyzmy.

                                                    > Napisałem ci że taki wniosek nie wynika z tego co napisałeś

                                                    A ja ci napisalem, ze wynika i to wprost ale tylko dla tych, ktorzy sa w stanie polaczyc w jedna calosc wiecej niz dwa zdania. Ty jak widac tego nie potrafisz.



                                                  • klemens1 Re: Cena strachu :( 18.10.10, 12:07

                                                    > Gdyby pobozne zyczenia jeszcze mogly stac sie "dowodami".

                                                    To wtedy miałbyś łatwiej. Podałem ci link i cytat dowodzący twojego funkcjonalnego analfabetyzmu - nie polemizujesz z tym przykładem, co najlepiej świadczy o tym że nie wiesz co odpisać. Dla przypomnienia:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,116969611,117020592,Re_Uzasadnienie_durnych_ograniczen.html
                                                    Cytat - klasyk twojego analfabetyzmu funkcjonalnego:
                                                    "> Wcześniej było tam ograniczenie do niższej prędkości?

                                                    Chyba tylko ty mozesz zadac takie pytanie. "


                                                    > Mimo twojej wrodzonej tepoty wiesz, co napisales i cytowani
                                                    > e tego ponownie nie ma sensu.

                                                    Wiem że nigdzie nie napisałem że jesteś pedałem, a ty twierdzisz inaczej, więc albo ja nie wiem co napisałem (co udowodnisz podając link), albo nie zrozumiałeś co czytasz (co również udowodnisz podając link) - podaj więc link do mojej wypowiedzi w której nazywam cię pedałem.
                                                    Powyższe zdanie idealnie nadaje się dla ciebie do pominięcia części cytatu i na odpowiedź bez kontekstu całości mojej wypowiedzi - tak jak się domyślasz, należy zacytować wszystko do pierwszego nawiasu i coś odpysknąć.

                                                    > > Czyli przestrzegasz 40 na łące, pomimo że ten kto to ustawił nie jest dla
                                                    > ciebi
                                                    > > e autorytetem.
                                                    >
                                                    > Mowa byla nie o 40 a o 50 km/h i nie na "lace" tylko obszarze zabudowanym, ktor
                                                    > e niektore wschodnioeuropejskie menele nazywaja "laka" na usprawiedliwienie swe
                                                    > go chamstwa.

                                                    Może i mowa była, ale ja teraz piszę o tym kogo uważasz za autorytet. I piszę o normalnej sytuacji na polskich drogach, czyli o ograniczeniu do 40 km/h na łące, która niczym nie różni się od łąki przed i za ograniczeniem.
                                                    Czyli przestrzegasz 40 na łące, pomimo że ten kto to ustawił nie jest dla ciebie autorytetem.

                                                    > > Jak ci babcia klozetowa każe płacić 100 euro za skorzystanie z p
                                                    > > isuaru, to - mimo że nie jest ona dla ciebie autorytetem - zapłacisz?
                                                    >
                                                    > Nie bardzo wiem, co przyklad ze 100 euro za korzystanie z ubikacji (bedace absu
                                                    > rdem chyba wszedzie na swiecie) ma miec do jazdy z predkoscia 50 km/h w czescia
                                                    > ch obszaru zabudowanego pozbawionego zabudowy, ktore jest norma w duzej czesci
                                                    > krajow europejskich? Menelska "logika"?

                                                    To że 100 euro jest niewspółmierne do usługi, podobnie jak 50 km/h niewspółmierne do bezpiecznej prędkości na łące. Płacisz 100 euro babci klozetowej pomimo że nie jest ona dla ciebie autorytetem?


                                                    > > "Straż miejska zgodnie z nowymi propozycjami będzie mogła ustawić fotorad
                                                    > ar tyl
                                                    > > ko w oobszarze zabudowanym. Miejsce takie oczywiście będzie musiało być u
                                                    > zgodni
                                                    > > one z policją. Dodatkowo policja musi stwierdzić, że w danym miejscu rzec
                                                    > zywiśc
                                                    > > ie jest niebezpiecznie."
                                                    >
                                                    > Czyzby to mial byc ten dowod na to, ze "Nawet polska policja twierdzi że takie
                                                    > (na "lace" czyli w obszarze "teoretycznie" zabudowanym) przekraczanie prędkości
                                                    > nie jest niebezpieczne" ?
                                                    > Czym ty jeszcze sie osmieszysz czlowieku....

                                                    To jest ten dowód, na który nie jesteś w stanie merytorycznie odpowiedzieć. Brakuje w twojej odpowiedzi tylko "ach, och" przeplatanego z "wooow" - więcej nic nie wyprodukujesz.

                                                    > > Przecież powtórzyłeś to co napisałeś poprzednio.
                                                    >
                                                    > Owszem, bo dla kazdego nawet malo inteligentnego czlowieka to ewidentny dowod n
                                                    > a twoje idiotyzmy.

                                                    Znowu puste deklaracje debila, w których się specjalizujesz. Jeżeli ci odpisałem że to nie jest żaden dowód, to przez to że to powtórzysz nie spowodujesz że twój "dowód" stanie się dowodem.
                                                    Podpowiem ci, chociaż wiem że nie załapiesz: najpierw w tezie piszesz o łące, a później we wniosku o obszarze zabudowanym - te dwa zbiory miejsc nie są tożsame, ich iloczyn oraz suma nie są równe. Dlatego twój "dofut" można potłuc o dowolnie wybrane miejsce, najlepiej takie co ma kanty.
                        • jureek Re: Cena strachu :( 17.09.10, 18:30
                          klemens1 napisał:

                          > Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają, nawet jak
                          > nie ma fotoradaru.

                          Owszem, zwalniają, ale chyba nie do 50 km/h. Zbyt piękne by to było, żeby było prawdziwe.
                          Jura
                          • klemens1 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 19:18
                            > Owszem, zwalniają, ale chyba nie do 50 km/h. Zbyt piękne by to było, żeby było
                            > prawdziwe.

                            Zależy od stopnia zabudowania. Do 50 też się zdarza, ale raczej nie od razu za tablicą.
                            • jureek Re: Cena strachu :( 17.09.10, 19:30
                              klemens1 napisał:

                              > Zależy od stopnia zabudowania. Do 50 też się zdarza, ale raczej nie od razu za
                              > tablicą.

                              Zdarza się, jak jeden zwolni do 50, a ruch jest tak gęsty (albo wysepek tak gęsto), że nie da się go wyprzedzić. Bądźmy realistami.
                              Jura
                              • edek40 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 12:18
                                > Zdarza się, jak jeden zwolni do 50, a ruch jest tak gęsty (albo wysepek tak gęs
                                > to), że nie da się go wyprzedzić. Bądźmy realistami.

                                Bywajac w Niemczech widzialem jakimi realistami sa Niemcy, wiec nie badz swietoszkiem.
                                • jureek Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:33
                                  edek40 napisał:

                                  > Bywajac w Niemczech widzialem jakimi realistami sa Niemcy, wiec nie badz swieto
                                  > szkiem.

                                  Czy ja tu coś o Niemcach pisałem? Widzę, że masz taką samą jak Hanni usilną potrzebę ciągłego porównywania się. A żyjcie sobie i naparzajcie się w tym swoim świecie, gdzie tylko rywalizacja rządzi i nigdy na nic nie ma czasu.
                                  Jura
                              • klemens1 Re: Cena strachu :( 21.09.10, 15:33
                                > Zdarza się, jak jeden zwolni do 50, a ruch jest tak gęsty (albo wysepek tak gęs
                                > to), że nie da się go wyprzedzić. Bądźmy realistami.

                                Zdarza się że kierowcy przejeżdżając przez teren zabudowany zwalniają do 50 i to prawie wszyscy nawet gdy są sami na drodze. Warunkiem koniecznym są zabudowania przy samej drodze lub fotoradar. Te dwa warunki nigdy nie występują razem.
                        • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:08
                          klemens1 napisał:

                          > W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt.

                          Co z kierowcami, ktorzy chcieliby w takim obszarze jechac przepisowo?
                          • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:46
                            hannnnnnnnnia napisała:

                            > Co z kierowcami, ktorzy chcieliby w takim obszarze jechac przepisowo?

                            W jakim obszarze? Czy hani chodzi o tych 200 000 km śfeckich "forest motorroads", do których nie chce dopłacać śfecki urząd dróg publicznych czy może o 120 000km polskich publicznych dróg gruntowych, na których nagminnie zabijają się "polscy kierowcy", gdyż jeżdżą 200km/godz. zamiast "przepisowe" 50 i dlatego tam, gdzie ten by się zatrzymał, to tamten tylko zwolni?
                            • hannni Re: Cena strachu :( 18.09.10, 13:54
                              kozaaaaa-na-koniu napisała:

                              > W jakim obszarze?

                              No to by bylo rzeczywiscie cos nowego, gdybys zapamietala to, co bylo dwa posty wstecz Julka :-)
        • emes-nju Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:09
          edek40 napisał:

          > Intensywnie polecam zwiedzenie bespjecznej usemki. Wystarczy, ze ruszysz sie z
          > Wroclawia i dotrzesz tylko do Belchatowa. Zaliczysz fenomen na skale swiatowa -
          > obszar zabudowany ciagnacy sie niemal nieprzerwanie przez 30 km, co stanowi ok
          > . 8% odleglosci miedzy Warszawa a Wroclawiem. (...) Jedziesz sobie, jedziesz, wcale sie
          > nie irytujesz. Po prostu pochlaniasz kilometry, nie zastanawiasz sie dlaczego do diaska
          > marnujesz czas tylko dlatego, ze ktos wydal kiedys zezwolenia na budowe czegos tak
          > kuriozalnego, dlaczego do dzis to cos nie doczekalo sie obwodnicy.

          OBWODNICE? JAKIE OBWODNICE?!
    • trypel Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:08
      Panowie, odrobina kreatywności, parę map do auta i trochę zabawy. Praktycznie KAŻDA główna ma swój odpowiednik (a nieraz 1-2-3 trasy biegnące niedaleko), nieraz krótsze, nieraz dłuzsze, nieraz nieodśnieżane, zazwyczaj bez żadnych linni na asfalcie z minimalna iloscią znaków, z autami spotykanymi co 2-3 km, bez fotoradarów i bez policji. Drogi na których nikt nie ginie (albo ginie z rzadka na własną prośbę - jak w tym roku w rejonie Burzenina pijany gość ZAMARZŁ na drodze zanim go ktoś przejechał :D ). Na których jazda odbywa się w sposób spokojny i wyluzowany. Drogi którymi jadąc 90-100 mam średnią 80-85 włączając siku ;)
      Taki trasy alternatywne mam już praktycznie we wszystkich kierunkach. I wciąż swietnie bawię sie za kółkiem.

      Nieraz warto sobie uświadomić że nawet nadrobienie 50 km na trasie 350 km przy zerowym ruchu i braku korków i utrudiaczy stojących/leżących/machających na poboczu oznacza sporą oszczędność czasu i jeszcze większą zdrowia.
      Czego wszystkim życzę.

      Dzisiaj przede mną jakieś 500 km ( z tego 170 autostradą) i zakładam że 5,5 h nie przekroczę. A to akurat tyle żeby posłuchać paru nowych płyt podczas spokojnej relaksacyjnej jazdy :)
      • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:18
        Całkowicie się z tym zgadzam, ale po co o tym pisać publicznie??? "Śmierć frajerom", niech się męczą...;)))
        • trypel Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:27
          publicznie piszę: szukajcie a znajdziecie :) ale za nic nie zdradzę którędy jezdzę bo to kazdy powinien odkryć sam. Dość powiedzieć że znam 4 osoby które regularnie dojezdzają do autostrady w Strykowie z Warszawy. Każda ma inną trasę ale żadna nie jedzie przez Łowicz. I każda dojezdza do autostrady w ciągu max 1,5 h nawet w piatek po pracy. Dlatego tu potrzebna jest inwencja a nie ślepe wpatrywanie sie w okienko GPSu albo nie daj boże na znaki :D
      • rekrut1 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:38
        W moim poście poruszyłem problem "psychicznego" nacisku na kierowcę a nie problem dróg który skądinąd jest problemem samym w sobie.
        Nie wiem jak inni ale jak sam pisałeś (to do Trypla)sporo jeździsz w Europejskie trasy,naprawdę po przekroczeniu granicy(po iluś tam kilometrach) nie czujesz "ulgi"?
        Ostatnio przejechałem ponad 6tyś.km. Na całej trasie spotkałem 6 (słownie sześć) ostrzeżeń o fotoradarach a skrzynek tylko trzy.
        Nie twierdzę że inni mają bezbłędne drogi i oznakowania a tylko my złe ale na tych innych drogach panuje normalność. Jazda na ograniczeniu do 30 z większą prędkością jest naprawdę niebezpieczna,u nas niekoniecznie,nie spotkałem na głównej drodze wysepki na skrzyżowaniu z polną drogą za to spotkałem sporo poszerzonych miejsc przeznaczonych do wyprzedzania wolniejszych pojazdów.
        No i kwestia "dróg alternatywnych", czy podróżowanie musi się wiązać z "kombinowaniem" a nie jak "biały człowiek",wsiadam i jadę?Zwłaszcza że w niektórych krajach ta "alternatywa" może okazać się złudna.
        Pozdr.
        • rekrut1 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:43
          I jeszcze jedno,np.w terenie zabudowanym pomimo braku fotoradarów tak jak i u nas 90% kierowców zwalnia do wymaganej prędkości i tak jak i u nas 10% kieroeców olewa to.
          Pozdr.
          • trypel Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:03
            Jezdzę na dość ograniczonej części Europy (taka praca) czyli Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, stara Jugosławia, Albania, Niemcy, Austria (tu tylko tranzyt).
            Róznic jest zbyt wiele żeby o nich w tym wątku...
            Zaczynając od tego że najlepiej jezdzi sie po interiorze bułgarskim bo ruch mały i WSZYSTKIE główne drogi omijają nawet najmniejsze wsie (zasługa Żiwkova), najgorzej po Rumunii (ruch jak u nas x3 głównie tranzyt, kupa gór i też brak autostrad) to pozostałe kraje róznią się o tyle że sieć dróg pozwala dotrzeć do każdego wiekszego ośrodka BEZ zaliczania 2 czy 3 miast po drodze. A dla mnie to główny czynnik stresogenny. Czyli jak mijam Cieszyn i wjezdzam na autostradę po parudziesięciu km to wiem że zarówno Pragę, Budapesz, Zagrzeb, Belgrad, Split, Lublanę i Sofię zaliczę jadąc w 90% na tempomacie z rozsądną prędkoscią i z zaplanowanym czasem dotarcia. Oczywiscie zdarzają sie wypadki i korki (Brno od strony Wrocławia :( ) ale ogólnie nie ma czegoś takiego że 200 km robie w 3 h bo jadę przez zabudowany. W całym moim regionie nie ma takich historii poza Polską.

            Nota bene Czesi po okresie przerażenia wysokimi mandatami znów zaczęli szaleć na autostradach i jak jadę z Bratysławy do Pragi to jadąc 140 jestem średnio co 2-3 min poganiany światłami albo spędzany na prawy pas przez lokalsów :)

            Akurat w przypadku Pragi mam ciekawe doswiadczenia z jazdy drogami lokalnymi, biuro mamy od południa, autostrada którą wracam jest od północy (na Zgorzelec), w piatek przedzieranie sie przez Pragę nie ma sensu wiec jadę takimi pipidówami naokoło.
            To też takie drogi 6 kategorii i co najlepsze jezdzi sie na nich tak jak u nas jezdziło sie pare lat temu. Jak kończy sie zabudowany to rura do 120-130, w zabudowanym zwolnienie do 80 (bo tam nie ma CB wiec dalej mrugają jak policja stoi).

            Ogólnie to mam ostatnio innego stracha. Od dawna wyzerowane konto nieraz kusi na autostradzie bo wiem że jak jest pusto to tam mogę nadrobic sporo czasu. Zwłaszcza że lubię jezdzić nocą. I to jest jedyny strach jaki ostatnio mam :)
        • tomek854 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 16:29
          Ja czuję.

          Ale dla mnie głównym męczącym czynnikiem na polskich drogach są kierowcy - madrzejszi i lepsi od innych za wszelką cenę muszący być wcześniej.
      • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 10:47
        > Panowie, odrobina kreatywności, parę map do auta i trochę zabawy.

        Zgadza sie.

        > Taki trasy alternatywne mam już praktycznie we wszystkich kierunkach. I wciąż s
        > wietnie bawię sie za kółkiem.

        Gdy duzo jezdzilem po Polsce mialem takie trasy. Czesc z nich nie miala nawet drogowskazow. Teraz jezdze rzadziej i nigdy nie mam czasu na wymyslanie. Co wiecej wkopanie sie gdzies w droge, ktora na mapie jest, a faktycznie "nie jest" to porazka z trojka dzieci.
        • wolfgang87 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:05
          Otóż właśnie ktoś napisał prawdę.
          Nie tylko z trójką dzieci. Wystarczy lekko poddenerwowana żeńska połówka na siedzeniu pasażera.
          Jednak jadąc drogą krajową można spodziewać się pewnego standardu podróży. Niskiego, ale w miarę przewidywalnego. Tego, że będzie gdzie zatankować, zrobić siku, zjeść papu, etc etc.
          Gdy jadę sam, mogę się pobawić, ale to właśnie z w/w powodów drogi lokalne nadal są puste. I takie pozostaną - nie miejcie obaw.
          • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:10
            > Nie tylko z trójką dzieci. Wystarczy lekko poddenerwowana żeńska połówka na sie
            > dzeniu pasażera.

            Balem sie napisac o polowce, tak bardzo boje sie grozy, ktora powieje, gdy bedzie trzeba zawracac :)
            • wolfgang87 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:14
              No właśnie. Denerwującą połówkę można na trasie krajowej wysadzić i poradzi sobie w miarę szybko :) A na lokalnej drodze - no niestety niehumanitarnie jest porzucać ludzi, bo nastepny autobus może być nazajutrz :)
    • emes-nju Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:19
      Fakt. Jak jade po polskich, szczegolnie glownych drogach, jestem spiety jak baranie jaja. Za granica jakby troche mniej. Najlepiej o klasie drog i ich "czytelnosci" oraz "przyjaznosci" swiadczy to, ze zdecydowanie czesciej "gubie sie" na polskich, po polsku oznakowanych drogach, niz na dobrze oznakowanych drogach w "lepszej" czesci UE.
      • edek40 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 11:44
        > Fakt. Jak jade po polskich, szczegolnie glownych drogach, jestem spiety jak bar
        > anie jaja. Za granica jakby troche mniej. Najlepiej o klasie drog i ich "czytel
        > nosci" oraz "przyjaznosci" swiadczy to, ze zdecydowanie czesciej "gubie sie" na
        > polskich, po polsku oznakowanych drogach, niz na dobrze oznakowanych drogach w
        > "lepszej" czesci UE.

        I od razu przypomina mi sie moj znajomy, ktory ma dosc kiepska orientacje i raczej pobiezna znajomosc geografii Polski. Otoz ile razy jedzie do Zakopanego, korzystajac z Gierkowki i A4, zawsze do mnie dzwoni kolo 16-17.00. Ja zawsze, zanim wyluszczy mi swoj problem, mowie: "na Chyzne". I wszystko jasne. Otoz jadac do Zakopanego wiekszosc kierowcow oczekuje, ze tak wazny turystycznie kierunek swiata bedzie oznakowany. A nie jest, bo za trudno jest napisac, ze szosa prowadzi tak do przejscia granicznego, jak i do waznego osrodka turystycznego.
    • miecio1313 Re: Cena strachu :( 17.09.10, 18:49
      >> Też pewnie buszowaliście po drogach Europy, czy tak naprawdę jest czy może to tylko moja wyobrażnia?

      trochę jeżdziłem po zagranicach i odczucia podobne choć wtedy nie było aż tylu fotoradarów i przebudowanych dróg z wysepkami. Więc stres mniejszy. Nie było mnie w kraju po parę miesięcy i jak przekraczałem granicę zaczynał się horror. musiało upłynąc troche czasu- parę dni- bym przyzwyczaił się do polskiej rzeczywistości. Myslę że nie tylko to sprawa dróg ale także naszego charakteru narodowego. drogi może same w sobie nie tak tragiczne, nawet da się nimi jeżdzić ale zdecydowanie brak autostrad czy dróg ekspresowych na długich dystansach
      Miałem do pokonania 1500 do 2000 kilometrów. Niemcy, Francję, Włochy czy Austrię a nawet Czechy pokonywało się na luzie i bez większego stresu i co najważniejsze szybko. Natomiast przejazd od granicy do Warszawy- 500 kilometrów to już katorga i momentami miało się już dość jazdy. Nawet nie chodzi o radary czy ograniczenia, tylko o ciągłe wyprzedzanie, hamowanie, miasteczka, wioski. Na krótkich dystansach nie jest to problemem ale przy 500-set kilometrach jest męczące, W Niemczech czy innym kraju jadąc autostradą mam plynną jazdę, chcąc wyprzedzić poprostu zmieniam pas ewentualnie chwilę czekam minimalnie zmiejszając predkość ujmując gazu, nie mam hamowania, miąchania biegami, ciśniecia sprzęgła jak w Polsce. Nawet jak są jakieś ograniczenia to też bezstresowe i nie powodujące dużych opóźnień, także brak terenów zabudowanych. Do tego kultura jazdy w tamtych krajach, włączasz się do ruchu na autostradzie to ci zjadą na lewy pas- jak jest mozliwość- a jak nie to minimalnie zwolnią byś mógł sie właczyć. Oczywiście trzeba jeszcze wiedzieć że należy się na pasie rozbiegowym rozpedzić by manewr był płynny a nie jechać do końca pasa i czekać na zmiłowanie- wtedy stoi się i stoi. U nas kazdy każdego jakby mógł to by utopił w łyżce wody, zero kultury, zero zrozumienia- przykład jazdy na suwak lub jak kto woli na zamek, tam rzecz całkowicie zwyczajna- u nas bij zabij. Widać to także w sklepach z obsługą, kiedyś wszedłem bez koszyka ma jakiś sam i od razu wrzask- a koszyk gdzie!!!!. Powoli się to poprawia ale daleko nam do cywilizacji. Nasz charakter przenosimy na drogi i mamy to co mamy- kiepskie drogi, kiepskich inżynierów od ruchu i dróg i nasze charkter- chłop żywemu nie przepuści.
      Tak więc to nie twoja wyobraźnia, to Polska właśnie
      • jorn Re: Cena strachu :( 18.09.10, 15:15
        W pierwszym momencie bardzo się zdziwiłem czytając, że Jureek nie widzi różnicy jeżdżąc po Polsce i po innych krajach. Ale potem sobie przypomniałem, że on w Polsce jeździ po trasie Zgorzelec - Opole, a tam ja też różnicy nie widzę.

        Ja na codzień poruszam się po drogach Europy pólnocno-zachodniej (Belgia, Holandia, północna Francja, północno-zachodnie Niemcy) od czasu do czasu albo wypuszczając się trochę dalej, albo lecąc gdzieś dalej samolotem i tam jeżdżąc lokalnym samochodem. Kilka razy w roku wypuszczam się do Polski (albo samolotem, albo samochodem). I różnicę widzę. Tyle, że ja nie mam szczęścia niemal całej trasy pokonać autostradą A4. Zwykle poruszam się drogami nr 29, 32, S3, A2, 14 i 2, czasem 8 i ulicami Warszawy. Fakt, jest coraz lepiej, jeśli chodzi o stan dróg (było coraz gorzej w latach '90, potem nastąpiła stagnacja, a od kilku lat się poprawia), oznakowanie kierunków jest już całkiem dobre (tu poprawa nastąpiła w latach '80 po zmianie numeracji dróg), ale pozostała znakologia ze szczególnym uwzględnieniem ograniczeń prędkości i wyznaczania granic obszarów zabudowanych woła o pomstę do nieba.

        Oczywiście, w tej bogatszej części Europy też się babole znakologiczne trafiają. Ale jedynym krajem, w którym spotkałem takie ich natężenie, jak w Polsce, była Rumunia (tam było nawet trochę gorzej niż u nas, było tak jak w Polsce 15 lat temu i miałem wrażenie, jakbym trafił do świata forum "Bezpieczeństwo na drodze", bo wreszcie znalazłem miejsce pasujące do opisów na niniejszym forum). Z jednym zastrzeżeniem: znaczne różnice w częstotliwości występowania baboli obserwuję w przypadku znakologii permanentnej. Oznakowanie tymczasowe (np. na czas remontu) jakoś nikomu dobrze nie wychodzi.

        Można oczywiście powiedzieć, że polskie jednojezdniowe drogi krajowe nie różnią się zbytnio od takich samych dróg w Belgii, czy innej Francji. Ale to jest tylko podobieństwo pozorne, które daje się zauważyć tylko wtedy, gdy porównuje się poszczególne odcinki dróg w oderwaniu od całej sieci drogowej. Bo różnica (poza znakologią) polega na tym, że w takiej Belgii jadę sobie taką drogą tylko w trzech przypadkach:
        1. Gdy jadę kilkanaście kilometrów do sąsiedniego miasteczka.
        2. Gdy punkt docelowy nie leży przy autostradzie i muszę ostatnie kilometry (zwykle nie więcej niż 30) zwykłą drogą przejechać.
        3. Gdy mam dużo czasu i znudziło mi się jeżdżenie autostradami.
        W ojczyźnie naszej, natomiast, jeżdżę takimi trasami dlatego, że nie mam wyboru, bo autostrady, czy innej ekspresówki po prostu nie ma. Na szczęście to się zmienia. Na mojej stałej trasie Zielona Góra - Warszawa miałem jeszcze nie tak dawno zaledwie 35 km autostrady i ok. 80 innych dwujezdniówek, teraz mam 205 km autostrady, czyli prawie połowę.

        Na koniec odniosę się do mitu mówiącego, że jadąc przepisowo trasę Wrocław - Warszawa pokonuje się w 11-12 godzin. To akurat jest bzdurą, co sprawdziłem osobiście. Na ostatnie Boże Narodzenie jechałem do Warszawy zahaczając o Pragę. Specjalnie, żeby sprawdzić ten mit nie pojechałem, jak początkowo planowałem, przez Opole i Częstochowę, ale prosto ósemką. Od centrum Wrocławia do centrum Warszawy jechałem ok. 6 i pół godziny stosując się do wszystkich znaków i przepisów. Ale to jest niecałe 350 km, taką trasę powinno się w cztery godziny dać przejechać.

        Pozdrawiam
        • edek40 Re: Cena strachu :( 18.09.10, 17:53
          > latach '80 po zmianie numeracji dróg), ale pozostała znakologia ze szczególnym
          > uwzględnieniem ograniczeń prędkości i wyznaczania granic obszarów zabudowanych
          > woła o pomstę do nieba.

          To calkiem wystraczy, aby porzadnie obrzydzic jazde samochodem w Polsce. Owszem, jezdzac sporo, wiem ze im bardziej absurdalne jest ograniczenie, tym bardziej pewne jest suszenie. Nie zmienia to jednak faktu, ze to meczy.

          > Na koniec odniosę się do mitu mówiącego, że jadąc przepisowo trasę Wrocław - Wa
          > rszawa pokonuje się w 11-12 godzin. To akurat jest bzdurą,

          Nie mam pojecia skad wziales ten czas? Wystarczajaco powalajacy jest ten, ktory przytoczyles jako swoj, do ktorego i ja sie przyznaje. Przyjmijmy, ze mi to zabiera 6,5-7 godzin. Wynika to glownie z tego, ze juz dosc dawno przestalem wyprzedzac gdzie i jak sie da. Moje auta od lat za taka jazde rewanzuja sie spalaniem powyzej 12 litrow w trasie. Wyprzedzam wiec raczej z umiarem. Jesli ktos jedzie 80 km/h to z reguly sune za nim do czasu, az miejsca bedzie na tyle duzo, ze nie bede musial zaprzegac do roboty wszystkich 200 KM mocy auta.
          • jorn Re: Cena strachu :( 18.09.10, 20:17
            edek40 napisał:
            Nie mam pojecia skad wziales ten czas?


            Czas ten wziąłem z prasy polskiej. Jakiś celebryta to powiedział w jakimś wywiadzie, inny powtórzył. Później to powtórzył chyba Jacek Fedorowicz w felietonie w Gazecie Wyborczej (nie jestem pewien, czy na pewno on, czy inny felietonista), kilka razy te 11 godzin pojawiło się na tym i na sąsiednim forum, słyszałem też w radiowej Trójce podczas jazdy po Polsce. I tak mit zaczął żyć własnym życiem, ostatnio w którymś wątku niniejszego forum wystąpił w wersji 15-godzinnej w odniesieniu do trasy Warszawa - Szczecin.

            Powrócę jeszcze do oznakowania kierunków na zielonych tablicach i drogowskazach - pamiętam z moich początków w miarę świadomego podróżowania (jeszcze jako nieletni na tylnym siedzeniu), że było ono fatalne. W latach '80 nastąpiła zmiana numeracji dróg i przy okazji zrobiono porządek z oznakowaniem. Oczywiście system nie jest bez wad (jak np. wspomniany na tym forum brak drogowskazu na Zakopane przy wjazdach na zakopiankę), ale nawet w czasach, gdy o GPSach mało kto słyszał, a nikt w Polsce ich nie widział, szybko się zorientowałem, że przede wszystkim należy znać numery dróg, po których ma się jechać, a już kierowca w Polsce (przynajmniej na drogach krajowych i lepszych lokalnych) nie zginie. Niestety pozostała znakologia, już wcześniej nienajlepsza, w latach '90 zaczęła się psuć i ten trend nadal postępuje.

            I jeszcze jedno - dwa dni temu rada miejska Brukseli przyklepała strefę "30" na obszarze całego dość szeroko pojętego centrum. W ciągu najbliższych miesięcy zdam relację, jak to działa w praktyce. Żeby jednak różne Habudziki się za bardzo nie cieszyły, strefa nie ma obejmować obwodnicy śródmiejskiej i głównych arterii, gdzie pozostanie 50, a na niektórych odcinkach 70 (i tak nieprzestrzegane przez spory procent kierowców, co jest tym groźniejsze, że istnieje inna, również liczna grupa jeżdżąca bardzo ślamazarnie).

            Pozdrawiam
            • edek40 Re: Cena strachu :( 19.09.10, 12:01
              > I jeszcze jedno - dwa dni temu rada miejska Brukseli przyklepała strefę "30" na
              > obszarze całego dość szeroko pojętego centrum. W ciągu najbliższych miesięcy z
              > dam relację, jak to działa w praktyce. Żeby jednak różne Habudziki się za bardz
              > o nie cieszyły, strefa nie ma obejmować obwodnicy śródmiejskiej i głównych arte
              > rii, gdzie pozostanie 50, a na niektórych odcinkach 70


              Powiek krotko: no wlasnie.
        • kozak-na-koniu Re: Cena strachu :( 18.09.10, 18:43
          Z przyjemnością czyta mi się wypowiedzi doświadczonych i myślących ludzi. Tyle w temacie.
          Szacunek.
          Tomek:)
    • erasms25 Cena = 4 tys. zł 05.10.10, 10:46
      > Czy o to chodzi na naszych rogach? O ciągłe napięcie stres o odwracanie uwagi k
      > ierowcy od czyhających na niego zagrożeń? O ciągłe przeciwstawianie budżetu dom
      > owego a budżetu państwa?

      4 tysiące wyłożone ponad dwa lata temu na zabezpieczenia i jazda przestała być męcząca.

      Uwagę koncentruję na sytuacji drogowej, nie wypatruję po krzakach policjantów, strażników gminnych za śmietnikami, nie zerkam z zaniepokojeniem, czy skrzynka fotoradaru aby nie była pełna.

      Czy kilka tysięcy złotych za spokój i co najważniejsze, za własne bezpieczeństwo na drodze to dużo? Według mnie nie.


      Jeżdżę ze spokojem i spokojnie, choć nie przepisowo. Nieprzepisowo, ale dla lokalsów pędzących między swoimi wioskami 130 na godzinę i tak jestem zawalidrogą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka