emes-nju
17.02.11, 13:09
Bardzo czesto w mediach (szczegolnie lokalnych) pojawiaja sie informacje jak to drogofcy tak "usprawnili" ruch, ze wszystko stanelo na debowo (np. Tiges jakis czas temu pisal o wielokrotnych poprawkach na jednym ze skrzyzowan w Warszawie).
Czyli tak: bylo dobrze, ktos "pokrecil srupkami" i zrobilo sie zle. Wydawaloby sie, ze nic prostszego, to powrot do stanu sprzed krecenia. Otoz nic z tych rzeczy!
Teraz trzeba przeprowadzic kosztowne i dlugotrwale analizy ruchu, projekty itd. I w porzadku. Tylko, ze jakos nie moge pozbyc sie wrazenia, ze "krecenie srupkami" odbylo sie bez powyzszych dzialan. No bo gdyby przeprowadzono analize, to nie zmieniano by chyba z jakos dzialajacego na niedzialajace...?
Ale generalnie wszystko sprowadza sie do tego, ze jakos w drogowym biznesie sie kreci :-/ Poczawszy od spontanicznej akcji demontazu zielonych strzalek i ich obecnym mozolnym przywracaniu po kosztownych i dlugotrwalych analizach, projektach...