Dodaj do ulubionych

Polskie drogi

20.12.12, 11:51
LINK

"Aż 83 proc. całej utwardzonej sieci drogowej w Polsce stanowią drogi powiatowe i gminne. Utwardzonej, gdyż, w co wręcz trudno uwierzyć, jedna trzecia wszystkich naszych dróg to drogi o nawierzchni gruntowej. Jak wynika z przygotowanego jeszcze przez Ministerstwo Infrastruktury (w marcu 2011 r.) projektu "Strategii Rozwoju Transportu do 2020 roku" w latach 2000-2009 długość sieci dróg utwardzonych w Polsce wzrosła o 7,6 proc. podczas gdy PKB zwiększył się w tym czasie o 40,7 proc., a liczba pojazdów silnikowych o 56,1 proc. W rezultacie na 1 kilometr utwardzonej drogi przypada u nas 70 pojazdów przy 53 średnio w Unii Europejskiej.

Prawie połowa ruchu na wszystkich drogach publicznych w Polsce odbywa się na drogach zarządzanych przez gminy. Jednocześnie ponad 50 proc. z tych dróg wymaga remontu".


Czy jeszcze ktoś ma złudzenia, że kolejne fotopstryczki, dzienniczki użytkowania pojazdów itd. zapewnią Polakom poziom bezpieczeństwa drogowego chociaż zbliżony do średniej europejskiej?

Jeszcze raz dane - w latach 2000-2009 PKB wrosło o 40,7%, liczba samochodów o 56,1%, a długość sieci drogowej AŻ o 7,6%. Teraz długość sieci drogowej oczywiście się zwiększyła! Ale, o czym nie raz pisałem, głównie o niestanowiące nadal całości komunikacyjnej, drogi szybkiego ruchu. Drogi Krajowe i niższej kategorii leżą odłogiem. A po nich właśnie odbywa się nadal większość ruchu. Z braku alternatywy...
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Polskie drogi 20.12.12, 13:17
      > Czy jeszcze ktoś ma złudzenia, że kolejne fotopstryczki, dzienniczki użytkowani
      > a pojazdów itd. zapewnią Polakom poziom bezpieczeństwa drogowego chociaż zbliżo
      > ny do średniej europejskiej?

      W deklaracjach? Nawet wyprzedzimy!!!
    • man_sapiens Re: Polskie drogi 20.12.12, 16:10
      > dróg utwardzonych w Polsce wzrosła o 7,6 proc. podczas gdy PKB zwiększył się w
      > tym czasie o 40,7
      Średnia długość życia wzrosła jeszcze mniej, a przyrost naturalny spadł!

      > Czy jeszcze ktoś ma złudzenia, że kolejne fotopstryczki, dzienniczki użytkowani
      > a pojazdów itd. zapewnią Polakom poziom bezpieczeństwa drogowego chociaż zbliżo
      > ny do średniej europejskiej?

      Ja - bo wiem, że tysiące ludzi nie giną u nas na drogach gruntowych i nie z powodu kiepskiej nawierzchni dróg lokalnych.
      • emes-nju Re: Polskie drogi 20.12.12, 16:44
        man_sapiens napisał:

        > tysiące ludzi nie giną u nas na drogach gruntowych i nie
        > z powodu kiepskiej nawierzchni dróg lokalnych.

        Z powodu prędkości oczywiście :P

        Z powodu nadmiernej prędkości samochodu jadącego główną z podporządkowanej wyjeżdża inny samochód i jego załoga ginie en bloc (w zależności od roku, pierwsza albo druga w kolejności przyczyna śmierci na drogach). Z powodu nadmiernej prędkości wychodzi się na wyprzedzanie. Z powodu nadmiernej prędkości samochodu ginie w nocy pieszy idący po jezdni tyłem do nadjeżdżających pojazdów.

        Taaaak. Prędkość. WYŁĄCZNIE!
        • rekrut1 Re: Polskie drogi 20.12.12, 18:04
          Z powodu nadmiernej prędkości samochodu ginie w nocy pieszy idący po jezdni tyłem do nadjeżdżających pojazdów
          Gdyby pan kierowca zdjął nogę z gazu................ :D
          A tak poważnie,kampania spacerowania po drodze "pod prąd"przyniosła połowiczny skutek.
          Co z tego że pieszy idzie po właściwej stronie drogi skoro nie wie dlaczego? Przecież chyba nie po to żeby mógł rozpoznać markę samochodu który go zaraz na tej drodze "rozmaże"?
          Przez te lata kładziono nacisk po której stronie a nikt nie tłumaczył jak się po tej właściwej stronie drogi zachowywać.
          Dlatego pieszy nie idzie a lezie
          Tak,tak wiem "panie kierowco noga z gazu",zwłaszcza jak w nocy na drodze wymijają się dwa samochody a nagle z mroku wyłania się pieszy w ciemnym ubraniu. Co z tego że widzi skoro z jego strony jest całkowity brak reakcji. :(
          Zaraz odezwą się man_sapiens i inni podobnie myślący.No tak ale to nie ich życie jest zagrożone za to wspaniały moment do "memłania" tematu.Bo infrastruktura drogowa to kosmiczne brednie,wszak nie ma ona najmniejszego wpływu na "wypadkowość" na naszych drogach.
          "Nic to" jak mawiali starożytni Słowianie. :)
          Pozdr.
          • edek40 Re: Polskie drogi 21.12.12, 10:43
            > Dlatego pieszy nie idzie a lezie
            > Tak,tak wiem "panie kierowco noga z gazu",zwłaszcza jak w nocy na drodze wymija
            > ją się dwa samochody a nagle z mroku wyłania się pieszy w ciemnym ubraniu. Co z
            > tego że widzi skoro z jego strony jest całkowity brak reakcji. :(
            > Zaraz odezwą się man_sapiens i inni podobnie myślący.

            Raczej Jurek, ktory zaraz Ci wytknie, ze idzie, bo nie ma smochodu i innej alternatywy. Ten biedny czlowiek zatem idzie. Czesto prosciutko po smierc. Swoja i/lub kierowcy. Ale fakt, ze jesst potencjalnym samobojca/zabojca nie usprawiedliwia obrazliwego okreslania tego, co robi na jezdni. Moze nawet na niej lezec, a Tobie nie wolno napisac, ze sie wyleguje. Zapewne dlatego, ze kierowca ma dostosowywac...
            • rekrut1 Re: Polskie drogi 21.12.12, 10:54
              Moze nawet na niej lezec, a Tobie nie wolno napisac, ze sie wyleguje.
              Masz rację, " co komu do domu jak dom nie jego? " :D
              Kilka dni temu była w "poczytnej prasie" informacja o pewnym biednym młodzieńcu co nie dotarł do domu bo zasnął na jezdni a kierowca nie zachował..... :)
            • jureek Re: Polskie drogi 21.12.12, 11:39
              edek40 napisał:

              > Raczej Jurek, ktory zaraz Ci wytknie, ze idzie, bo nie ma smochodu i innej alte
              > rnatywy.

              Wiem, że niektórym to się wydaje, że chodzić można tylko na spacery.
              No ale, jak to mówią, syty głodnego nie zrozumie.
              Jura
              • edek40 Re: Polskie drogi 21.12.12, 11:55
                > Wiem, że niektórym to się wydaje, że chodzić można tylko na spacery.

                I ma to jakis znamienny wplyw na to, ze jesli ktos z MUSI poruszac sie po szosach to moze robic to w sposob uragajacy wszelkim zasadom wskazywanym tak przez rozum, jak i KD?

                Jezeli zatem ktos idzie, daje sie zauwazyc itp pisze, ze idzie, a jesli to mozliwe nie zmuszam go do zejscia z jezdni.

                Jesli ktos ma wszystko w d... to lezie jak skonczony baran.

                > No ale, jak to mówią, syty głodnego nie zrozumie.

                Czyli jak ktos nie ma samochodu, a ja mam, to gosc moze pakowac mi sie pod kola, bo glodny?
                • jureek Re: Polskie drogi 21.12.12, 12:30
                  edek40 napisał:

                  > I ma to jakis znamienny wplyw na to, ze jesli ktos z MUSI poruszac sie po szosa
                  > ch to moze robic to w sposob uragajacy wszelkim zasadom wskazywanym tak przez r
                  > ozum, jak i KD?

                  A gdzie coś takiego napisałem?

                  > Jesli ktos ma wszystko w d... to lezie jak skonczony baran.

                  Uff, ulżyło?

                  > Czyli jak ktos nie ma samochodu, a ja mam, to gosc moze pakowac mi sie pod kola
                  > , bo glodny?

                  A gdzie coś takiego przeczytałeś?
                  Jura
              • bimota Re: Polskie drogi 21.12.12, 13:34
                > No ale, jak to mówią, syty głodnego nie zrozumie.

                WIEC AUTEM TO TYLKO NA WAKACJE... :p
        • rysiekk111 przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 20.12.12, 18:48
          a w kazdym razie bezwględne pierwszeństwo

          emes-nju napisał:

          > Z powodu nadmiernej prędkości samochodu jadącego główną z podporządkowanej wyje
          > żdża inny samochód i jego załoga ginie en bloc (w zależności od roku, pierwsza
          > albo druga w kolejności przyczyna śmierci na drogach).

          przypominam że ten z podporządkowanej może zakładać, że ten na głównej przestrzega i wedle tego założenia oceniać swą możliwość zdążenia
          • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 09:06
            rysiekk111 napisał:

            > przypominam że ten z podporządkowanej może zakładać, że ten na głównej
            > przestrzega i wedle tego założenia oceniać swą możliwość zdążenia

            1. Skąd wyjeżdżający z podporządkowanej wie jakie jest ograniczenie na głównej, żeby na tej podstawie podejmować decyzję czy zdąży, czy nie?
            2. Bardzo trudno ocenić prędkość obiektu, który się do nas zbliża. Jeżeli zachodzi wątpliwość, to się nie wyjeżdża. A jak się wyjeżdża, to się ginie. Pod jadącym przepisowe 70, 90, 100 km/h dokładnie tak samo jak pod piratem jadącym odpowiednio 90, 110 czy 120 km/h.
            • rysiekk111 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 10:53
              emes-nju napisał:


              > 1. Skąd wyjeżdżający z podporządkowanej wie jakie jest ograniczenie na główn
              > ej
              , żeby na tej podstawie podejmować decyzję czy zdąży, czy nie?
              może nie wiedzieć, a może wiedzieć i skorzystać z prawa

              > 2. Bardzo trudno ocenić prędkość obiektu, który się do nas zbliża. Jeżeli zacho
              > dzi wątpliwość, to się nie wyjeżdża. A jak się wyjeżdża, to się ginie. Pod jadą
              > cym przepisowe 70, 90, 100 km/h dokładnie tak samo jak pod piratem jadącym odpo
              > wiednio 90, 110 czy 120 km/h.

              no! ale ostrożność jako zasada nie zmienia jednak treści przepisu i tego jak powinny być rozstrzygane procesy. Rozchodzi się o to, by każdy na głównej miał tego świadomość, bo to ważne znaczenie prewencyjne ma.
              szkoda że nie rozumie tego ten sędzia co chronił młodego Wałęsę
              • rekrut1 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 10:57
                szkoda że nie rozumie tego ten sędzia co chronił młodego Wałęsę

                Za takie zdania kocham to forum. :)
              • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 11:03
                rysiekk111 napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                >
                > > 1. Skąd wyjeżdżający z podporządkowanej wie jakie jest ograniczenie na
                > > głównej
                ?

                > może nie wiedzieć, a może wiedzieć i skorzystać z prawa

                Prawa do zajechania drogi jadącemu główną?

                Czy jest jakieś prawo, którego nie znam? Czy fakt, że główną ktoś jedzie (WYŁĄCZNIE według mnie) za szybko daje mi prawo wjechania mu pod maskę?

                MUSZĘ to wiedzieć, bo czasem zdarza mi się jechać za szybko :P
                • rysiekk111 prawo do zakładania ze inni przestrzegają 21.12.12, 11:21
                  ja tylko przypominam o tym przepisie o prawie do takiego zakładania
                  (gdzieś na samym początku prd-u )
                  przypominam, że prawo to jest wprost przeciwne do potocznie rozumianej zasady organiczonego zaufania-skądinąd słusznej

                  emes-nju napisał:

                  > Czy jest jakieś prawo, którego nie znam? Czy fakt, że główną ktoś jedzie (WYŁĄC
                  > ZNIE według mnie)

                  a to juz powinno być rozstrzygane przez sąd

                  > za szybko daje mi prawo wjechania mu pod maskę?
                  jeżeli okaże się ze istotnie jechal za szybko,
                  (a gdyby jechał przepisowo to nie byłoby kolizji )
                  to nie jest "wjechanie pod maskę", lecz skorzystanie z w.w prawa

                  > MUSZĘ to wiedzieć, bo czasem zdarza mi się jechać za szybko :P

                  i tu 100 % zgody . Świadomość możliwości bycia winnym w wyżej opisanej sytuacji powinna na Was działać zawsze i wszędzie
                  • klemens1 Re: prawo do zakładania ze inni przestrzegają 21.12.12, 13:30
                    ja tylko przypominam o tym przepisie o prawie do takiego zakładania

                    ... chyba że zachowanie innego kierującego wskazuje na to, że przepisów on nie przestrzega. Wtedy rzeczywistość ma wygrać z założeniem.
                    • rysiekk111 tak, chyba, że okoliczności wskazuja inaczej 21.12.12, 20:45
                      klemens1 napisał:

                      > ... chyba że zachowanie innego kierującego wskazuje na to, że przepisów on nie
                      > przestrzega. Wtedy rzeczywistość ma wygrać z założeniem.

                      nie napisałem tego.
                      rzecz w tym że ewidentność "wskazywania" występuje w niewielu wypadkach . We wszystkich innych to tylko przekraczający powinien bać się ( pod względem prawnym )
                • rekrut1 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 12:03
                  emes-nju napisał..................
                  Przeczytałem odpowiedź na Twój post napisaną przez rysiekk111 i przestałem się dziwić statystykom policyjnym : skrzyżowanie z drogą z pierwszeństwem przejazdu -
                  ilość wypadków - 11 723 zabici - 627 ranni - 14 950 :(
                  • edek40 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 12:08
                    > ilość wypadków - 11 723 zabici - 627 ranni - 14 950 :(

                    Pacz pan ile to wyjazdow bez patrzenia powoduje za szybka jazda tego na glownej...
                  • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 12:10
                    Prawda...?

                    A tak naprawdę, to nawet moja niemająca PJ pasażerka nieomal bezbłędnie wyłapuje już takich, którzy "szerokim gestem" wtaczają się na główną nieomal bez zwolnienia, a więc i bez patrzenia. Nauczyła się tego ode mnie, a ja od mojego starego. Nie każdy kierowca w Polsce miał ten luksus, żeby uczyć się jazdy poprzez długotrwałą obserwację zachowań (uwaga! BLUŹNIĘ!) doświadczonego, uważnego i niezłego kierowcy... A i uważnych czasem coś zaskoczy. Coś, co może powiększyć statystyki...
                    • bimota Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 14:19
                      A JA CODZIENNIE BEZBLEDNIE WYLAPUJE FAJTLAPY, KTORE MAJAC WOLNY PAS DO SKRETU W PRAWO STOJA I WYPATRUJA JAK SZPAK OBJAWIENIA...
                • hannl Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 13:01
                  emes-nju napisał:

                  > Prawa do zajechania drogi jadącemu główną?

                  Jesli jadacy glowna droga jedzie bardzo szybko to nie masz nawet szans zeby nie wjechac mu pod kola.
                  Od okreslonej odleglosci X nie jestes w ogole w stanie okreslic z jaka predkoscia zblizajacy pojazd sie porusza lub nawet czy w ogole sie porusza.
                  Przy okreslonych predkosciach odstep ten jest za maly, zeby na czas rozpoznac zagrozenie i zareagowac. Dlatego takie predkosci dopuszcza sie tylko na autostradach, gdzie wlaczanie sie do ruchu od predkosci 0 km/h jest praktycznie wykluczone.
                  • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 14:22
                    hannl napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Prawa do zajechania drogi jadącemu główną?
                    >
                    > Jesli jadacy glowna droga jedzie bardzo szybko to nie masz nawet szans zeby nie
                    > wjechac mu pod kola.

                    No popatrz, popatrz... A ja nadal żyję i nikomu, nawet pędzącemu jak wściekły, jeszcze pod koła nie wjechałem. Pewnie dlatego, że wydawało mi się to śmiertelnie niebezpieczne :P
                    • hannl Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 15:04
                      emes-nju napisał:

                      > No popatrz, popatrz... A ja nadal żyję i nikomu, nawet pędzącemu jak wściekły,
                      > jeszcze pod koła nie wjechałem.

                      Bo na takich, ktorzy jechaliby naprawde szybko jeszcze nie trafiles.
                    • rysiekk111 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 20:51
                      emes-nju napisał:


                      > No popatrz, popatrz... A ja nadal żyję i nikomu, nawet pędzącemu jak wściekły,
                      > jeszcze pod koła nie wjechałem. Pewnie dlatego, że wydawało mi się to śmierteln
                      > ie niebezpieczne :P

                      i to jest sluszne w sytuacjach gdy rzeczywiście jest to ryzykowne w sensie że scigant mógłby miec trudnosci z wyhamowaniem.
                      w innych sytuacjach gdy wiadomo, że odległość jest wystarczająco duża by zdążył i skutkiem będzie jedynie jego wk..nie ( skutek wielce pozytywny ) i niestety eko-skutki ( w tym wypadku niższej rangi i za te skutki też by można sciganta ukarać)
                      nalezy z omawianego prawa skorzystać oczywiście w celach wychowawczych
                  • bimota Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 14:22
                    A JESLI SIE SLIMACZY, TO KTOS MOZE POMYSLEC, ZE SIE ZATRZYMUJE ALBO SKRECA I MOZNA WJEZDZAC, A TU SIE NAGLE OKAZUJE, ZE FAJTLAPA JEDZIE DALEJ, A NIERAZ I PRZYSPIESZY, BO NP. MU SIE ZOLTE WLACZYLO...
            • hannl Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 12:51
              emes-nju napisał:

              > 1. Skąd wyjeżdżający z podporządkowanej wie jakie jest ograniczenie na główn
              > ej
              , żeby na tej podstawie podejmować decyzję czy zdąży, czy nie?

              A stad, ze w obrebie skrzyzowan zawsze powinny byc ograniczenia predkosci, zeby ruch w ogole mogl sie odbywac.

              > 2. Bardzo trudno ocenić prędkość obiektu, który się do nas zbliża. Jeżeli zacho
              > dzi wątpliwość, to się nie wyjeżdża. A jak się wyjeżdża, to się ginie. Pod jadą
              > cym przepisowe 70, 90, 100 km/h dokładnie tak samo jak pod piratem jadącym odpo
              > wiednio 90, 110 czy 120 km/h.

              Bullshit. Swego czasu byla tu dyskusja na ten temat. W przypadku doroslego czlowieka granica wlasciwej oceny predkosci i odleglosc zblizajacego sie pojazdu lezy - o ile mnie pamiec nie myli - przy okolo 70- 80 km/h. Wszystko co lezy powyzej (100-120-150) nie daje juz tych mozliwosci.
              Na autostradach dopuszczalne sa wyzsze predkosci dlatego, bo sytuacje w ktorych kierowcy musielby sie przy takich predkosciach wlaczac od 0 km/h do ruchu sa wykluczone.
              • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 14:24
                hannl napisał:

                > A stad, ze w obrebie skrzyzowan zawsze powinny byc ograniczenia predkosci, zeby
                > ruch w ogole mogl sie odbywac.

                A o ile?

                No bo ja widzę różnicę pomiędzy ograniczeniem do 40 i do 70 km/h, ale nie widzę znaku na głównej, bo wyjeżdżam z podporządkowanej :P
                • hannl Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 15:05
                  emes-nju napisał:

                  > hannl napisał:
                  >
                  > > A stad, ze w obrebie skrzyzowan zawsze powinny byc ograniczenia predkosci
                  > , zeby
                  > > ruch w ogole mogl sie odbywac.
                  >
                  > A o ile?

                  I pewnie jeszcze chcesz wiedziec "jaka predkosc jest bezpieczna"?
                  • emes-nju Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 22.12.12, 09:11
                    hannl napisał:

                    > I pewnie jeszcze chcesz wiedziec "jaka predkosc jest bezpieczna"?

                    Myślałem, że będziesz mi potrafił wyjaśnić z jaką prędkością mają jechać samochody na głównej, żebym wreszcie mógł zacząć prawidłowo planować manewry - z założeniem, że jak wszyscy jadą prawidłowo, to zdążę na milimetry :P
                    • klemens1 Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 22.12.12, 22:39
                      > > I pewnie jeszcze chcesz wiedziec "jaka predkosc jest bezpieczna"?
                      >
                      > Myślałem, że będziesz mi potrafił wyjaśnić z jaką prędkością mają jechać samoch
                      > ody na głównej, żebym wreszcie mógł zacząć prawidłowo planować manewry

                      Zapytałeś o konkret. Czyli wyjaśnienia nie będzie.
                      Za to wiadomo że przed każdym skrzyżowaniem powinno być ograniczenie prędkości, mimo że przed wieloma (zapewne nawet przed większością) nie ma. Ale taka jest rzeczywistość, czyli to bardzo słaby argument.
              • bimota Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 14:24
                TYLE ZE TO SA TWOJE "USTALENIA"...
                • hannl Re: przekraczasz - tracisz pierwszenstwo 21.12.12, 15:09
                  bimota napisał:

                  > TYLE ZE TO SA TWOJE "USTALENIA"...

                  Ty, jako SUPERBIMOTA jestes zapewne ponad fizjologicznymi granicami czlowieka, ktore swego czasu tu CYTOWALEM.
        • man_sapiens Re: Polskie drogi 20.12.12, 22:08
          > Z powodu nadmiernej prędkości samochodu jadącego główną z podporządkowanej wyje
          > żdża inny samochód i jego załoga ginie en bloc (w zależności od roku, pierwsza
          > albo druga w kolejności przyczyna śmierci na drogach). Z powodu nadmiernej pręd
          > kości wychodzi się na wyprzedzanie. Z powodu nadmiernej prędkości samochodu gin
          > ie w nocy pieszy idący po jezdni tyłem do nadjeżdżających pojazdów

          To na pewno przyczyny bardzo wielu wypadków. I nie mają nic wspólnego z jakością nawierzchni lokalnych dróg :/
          • emes-nju Re: Polskie drogi 21.12.12, 09:08
            man_sapiens napisał:

            > To na pewno przyczyny bardzo wielu wypadków.

            Nawet zgodnie z zafałszowanymi policyjnymi statystykami, co najwyżej 30%. A reszta? Czy pozostałe 70% ofiar nie zginie dzięki zainstalowaniu fotoradarów zamiast poprawy dróg?
          • edek40 Re: Polskie drogi 21.12.12, 10:47
            > To na pewno przyczyny bardzo wielu wypadków.

            Przyczyna wyjazdu z podporzadkowanej jest nadmierna predkosc tego na glownej? Rozwin z laski swojej te mysl.
            • jureek Re: Polskie drogi 21.12.12, 12:39
              edek40 napisał:

              > Przyczyna wyjazdu z podporzadkowanej jest nadmierna predkosc tego na glownej? R
              > ozwin z laski swojej te mysl.

              Przyczyną jest często złe oszacowanie tej prędkości.
              Wiem, Ty oczywiście nie szacujesz prędkości tych jadących na głównej, nie próbujesz po kilkuminutowym czekaniu skorzystać z luki pojawiającej się na głównej, tylko używając poetyki qqbeka i bimoty czekasz jak ciota, aż główna będzie wolna po horyzont.
              Jura
              • edek40 Re: Polskie drogi 21.12.12, 12:46
                > Przyczyną jest często złe oszacowanie tej prędkości.

                Alez oczywiscie. Wszyscy poza edkiem potrafia wlaczac sie z podporzadkowanej z zapasem powiedzmy 1 sekundy. Tylko dla edka to za malo i czeka. Pewnie dlatego, choc pirat, wciaz zyje.
                • hannl Re: Polskie drogi 21.12.12, 12:56
                  edek40 napisał:

                  > Alez oczywiscie. Wszyscy poza edkiem potrafia wlaczac sie z podporzadkowanej z
                  > zapasem powiedzmy 1 sekundy. Tylko dla edka to za malo i czeka. Pewnie dlatego,
                  > choc pirat, wciaz zyje.

                  Jesli predkosci na drodze nadrzednej sa takie, jak nalezy, to kierowcy wlaczajacy sie do ruchu nie maja problemow z wlasciwa ocena odleglosci i predkosci zblizajacych sie pojazdow. Skutki ewentualnych bledow sa przy tym lagodniejsze.

                  Od pewnego pulapu predkosci bardzo trudno wlasciwie ocenic odleglosc i predkosc zblizajacego sie pojazdu, co zwieksza ryzyko kolizji i przyczynia sie do tego, ze ewentualne skutki sa duzo powazniejsze.
                  • edek40 Re: Polskie drogi 21.12.12, 12:57
                    > Od pewnego pulapu predkosci bardzo trudno wlasciwie ocenic odleglosc i predkosc
                    > zblizajacego sie pojazdu, co zwieksza ryzyko kolizji i przyczynia sie do tego,
                    > ze ewentualne skutki sa duzo powazniejsze.

                    Ludzi zmienic, nawet w Szwajcarii, sie nie da. Nalezy zatem zmienic drogi.
                    • hannl Re: Polskie drogi 21.12.12, 13:06
                      edek40 napisał:

                      > Ludzi zmienic, nawet w Szwajcarii, sie nie da. Nalezy zatem zmienic drogi.

                      Autostrada pod kazda stodole, bo jeden wiesiu z drugim nie moze skapowac, ze jak jest 70 to trzeba jechac te 70 km/h i nie wiecej?
                      Drogi z kolizyjnymi skrzyzowaniami i w Szwajcarii i w Mozambiku stanowia i beda stanowily jeszcze dlugo zdecydowana wiekszosc wszystkich drog.
                      Problemem sa glaby przekonane, ze jesli jedzie 120 droga nadrzedna to tylko ci wlaczajacy sie do ruchu maja uwazac.
                      • edek40 Re: Polskie drogi 22.12.12, 10:58
                        > Autostrada pod kazda stodole, bo jeden wiesiu z drugim nie moze skapowac, ze ja
                        > k jest 70 to trzeba jechac te 70 km/h i nie wiecej?

                        Jezeli misiaczek na podporzadkowanej patrzy, to nawet jesli jakis "pirat" bedzie jechal 90 km/h, uniknie nieprzyjemnosci. Jezeli nie bedzie patrzyl...

                        Jezdzacych 200 km/h jest mniej wiecej tyle samo w Polsce co i w Szwajcarii.

                        > Problemem sa glaby przekonane, ze jesli jedzie 120 droga nadrzedna to tylko ci
                        > wlaczajacy sie do ruchu maja uwazac.

                        Tak nakazuja przepisy. O ile istotnie 120 km/h w rejonie skrzyzowania to glupota, to o wiele wieksza jest wyjazd bez patrzenia.
                        • rysiekk111 czy przepis nie po polsku ? 26.12.12, 20:07
                          edek40 napisał:

                          > > Problemem sa glaby przekonane, ze jesli jedzie 120 droga nadrzedna to tyl
                          > ko ci
                          > > wlaczajacy sie do ruchu maja uwazac.
                          >
                          > Tak nakazuja przepisy.

                          a to ciekawe !
                          czy przytoczony wielokroć przepis o zakładaniu ze inni przestrzegają jest nie po polsku ?
                          • emes-nju Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 10:47
                            rysiekk111 napisał:

                            > czy przytoczony wielokroć przepis o zakładaniu ze inni przestrzegają
                            > jest nie po polsku ?

                            Jest po polsku. Ale przepis ten brzmi:

                            "Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania".

                            Po pierwsze wszyscy wiemy, że wszyscy przekraczają prędkość. A więc włączając się do ruchu spokojnie możemy zakładać, że jadący główna jedzie szybciej niż należałoby.

                            Po drugie konia z rzędem temu, kto ze znacznej odległości potrafi określić czy jadący główną jedzie 90 czy 120 km/h.

                            Po trzecie. Żeby móc cokolwiek określić, trzeba się choć na chwile zatrzymać przed wjazdem na główną - rzut okiem pozwala co najwyżej określić w jakiej odległości jest nadjeżdżający pojazd. W tej sytuacji nie ma w zasadzie większego znaczenia z jaka prędkością (nie piszę o przypadkach skrajnych!) jedzie samochód na głównej. Skoro nie potrafimy określić jego prędkości (i nie zatrzymaliśmy się, żeby sobie ten "pomiar" ułatwić), nie pchamy się na żyletkę.

                            Te 3 punkty ślicznie działają nawet w przypadku znacznych przekroczeń prędkości. Spełniają zresztą też wymagania innego przepisu:

                            "Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie".
                            • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 10:56
                              > Po drugie konia z rzędem temu, kto ze znacznej odległości potrafi określić czy
                              > jadący główną jedzie 90 czy 120 km/h.

                              Po pierwsze konia z rzedem temu, kto wyjezdzajac z podporzadkowanej ma 100% pewnosc, jakie ograniczenie jest na glownej!

                              Dalej, ten na glownej rowniez ma prawo do tego, aby sadziec, ze ten na podporzadkowanej przestrzega przepisow.
                              • emes-nju Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 11:07
                                edek40 napisał:

                                > Po pierwsze konia z rzedem temu, kto wyjezdzajac z podporzadkowanej
                                > ma 100% pewnosc, jakie ograniczenie jest na glownej!

                                No pewnie. Czasem nie wie tego nawet jadący główną :P

                                No ale ten temat został już załatwiony - dowiedzieliśmy się, że ograniczenie "powinno być" i to ma być dostateczną wskazówką dla włączających się do ruchu na żyletkę :P

                                > Dalej, ten na glownej rowniez ma prawo do tego, aby sadziec, ze ten
                                > na podporzadkowanej przestrzega przepisow.

                                Oznakowanie temu przeczy, a więc dlaczego? (Wjeżdżający z podporządkowanej ma trójkąt, ale znakolog WIE, że nie będzie go przestrzegał, a więc sadzi ograniczenie dla jadącego główną, wierząc, że ten akurat znak przestrzegany będzie. W sumie to słusznie, bo policja tylko przestrzegania prędkości broni jak niepodległości :P )
                                • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:10
                                  Pytanie do panów E. Co powiecie na taką sytuację? Przy wjeździe na główną widoczność w lewo jest ograniczona do 50 metrów z powodu zakrętu, dlatego na głównej jest ograniczenie do 30. Skręcający z podporządkowanej w prawo zatrzymuje się, nie widzi na tych pięćdziesięciu metrach nikogo, więc wyjeżdża na główną. W tym momencie zza zakrętu wyskakuje jadący tylko o 30 kmh więcej niż dozwolona prędkość i wali w wyjeżdżającego. Według Was winny jest oczywiście wyjeżdżający z podporządkowanej, tak?
                                  Jura
                                  • emes-nju Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:18
                                    jureek napisał:

                                    > Pytanie do panów E. Co powiecie na taką sytuację? Przy wjeździe na główną widoc
                                    > zność w lewo jest ograniczona do 50 metrów z powodu zakrętu, dlatego na głównej
                                    > jest ograniczenie do 30.

                                    W takim miejscu, jeżeli jest to skrzyżowanie drogi lokalnej z droga o dużym natężeniu ruchu, nie powinno być skrzyżowania bez sygnalizacji.

                                    Podałeś jednak dość szczególny przykład - do śmiertelnych wypadków na takich skrzyżowaniach raczej zbyt często nie dochodzi.

                                    "Śmiertelne" są szybkie skrzyżowania z niezłą widocznością - na prostej. Skąd tam tyle zdarzeń? Naprawdę przede wszystkim dlatego, że jadący główną przekroczył prędkość o 20-30 km/h?
                                    • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:42
                                      emes-nju napisał:

                                      > W takim miejscu, jeżeli jest to skrzyżowanie drogi lokalnej z droga o dużym nat
                                      > ężeniu ruchu, nie powinno być skrzyżowania bez sygnalizacji.

                                      Droga główna wcale nie musi od razu być jakąś krajówką, czy nawet droga wojewódzką. To może być nawet droga gminna.
                                      A poza tym, co da sygnalizacja, jeśli wypadający zza zakrętu z dużą prędkością nagle zobaczy czerwone? Przecież nie zdąży wyhamować.

                                      > Podałeś jednak dość szczególny przykład - do śmiertelnych wypadków na takich sk
                                      > rzyżowaniach raczej zbyt często nie dochodzi.

                                      Przykład jest z życia. Do wypadku nie doszło, bo w ostatniej chwili dałem ostro po hamulcach, a jadący główną miał szczęście, że nie jechało nic z przeciwka i ominął mój wystający przód.
                                      Poza tym takie skrzyżowania wcale nie są takie rzadkie. To one lub też wyjazdy z parkingów czy stacji benzynowych są najczęstszym uzasadnieniem z pozoru nieuzasadnionych ograniczeń prędkości.

                                      > "Śmiertelne" są szybkie skrzyżowania z niezłą widocznością - na prostej. Skąd t
                                      > am tyle zdarzeń? Naprawdę przede wszystkim dlatego, że jadący główną przekroczy
                                      > ł prędkość o 20-30 km/h?

                                      Główną przyczyną jest duży ruch na głównej i niecierpliwość wjeżdżającego z podporządkowanej (często popędzanego trąbieniem tych, którzy stoją za nim), który chce się wstrzelić w jakąś lukę miedzy jadącymi główną i źle oszacuje tę lukę.
                                      Takich sytuacji, że przy luźnym ruchu ktoś pakowałby mi się bez popatrzenia z podporządkowanej, jeszcze w życiu nie miałem, a milion kilometrów już przejechałem.
                                      Miewałem natomiast sytuacje, że ktoś pakował się przede mnie, bo źle oszacował moją prędkość i miewałem ich dużo więcej parę lat temu (gdy jeszcze jeździłem na zasadzie "prędkość dozwolona + VAT"), niż teraz. Stąd wniosek, że nawet te 20-30 kmh mogą mieć znaczenie.
                                      Jura
                                      • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:01
                                        > Droga główna wcale nie musi od razu być jakąś krajówką, czy nawet droga wojewód
                                        > zką. To może być nawet droga gminna.

                                        Tak, zle rozwiazanie drogowe moze zamordowac niezaleznie od klasy drogi.

                                        > A poza tym, co da sygnalizacja, jeśli wypadający zza zakrętu z dużą prędkością
                                        > nagle zobaczy czerwone? Przecież nie zdąży wyhamować.

                                        Na DK7, choc jest znakomita widocznosc, przed skrzyzowaniem z sygnalizacja, postawiono tablice swietlne, ograniczajace ustawowe 100 km/h do 70 km/h na kilka uderzen serca przed zmiana z zielonego. Jak dla mnie bomba!!!

                                        > Poza tym takie skrzyżowania wcale nie są takie rzadkie. To one lub też wyjazdy
                                        > z parkingów czy stacji benzynowych są najczęstszym uzasadnieniem z pozoru nieuz
                                        > asadnionych ograniczeń prędkości.

                                        O wiele latwiej stosowac sie do ograniczen przed zaslonietymi skrzyzowaniami, jesli znakolodzy od... sie od tych ze znakomita widocznoscia.

                                        > Takich sytuacji, że przy luźnym ruchu ktoś pakowałby mi się bez popatrzenia z p
                                        > odporządkowanej, jeszcze w życiu nie miałem, a milion kilometrów już przejechał
                                        > em.

                                        A ja owszem. Dzis. Dwa razy, choc sam w to z trudem moge uwierzyc.

                                        > Miewałem natomiast sytuacje, że ktoś pakował się przede mnie, bo źle oszacował
                                        > moją prędkość i miewałem ich dużo więcej parę lat temu (gdy jeszcze jeździłem n
                                        > a zasadzie "prędkość dozwolona + VAT"), niż teraz. Stąd wniosek, że nawet te 20
                                        > -30 kmh mogą mieć znaczenie.

                                        Fakt, ze na szosie stawia sie ograniczenie do 70 km/h na skrzyzowaniu tylko dlatego, ze zdarzaja sie tu miszczowie, ktorzy jada 120 km/h, niczego nie zmienia. Oni nadal beda tak tu jezdzic. A tym, ktorzy nie maja w zwyczaju dokladnie sprawdzac czy droga wolna, zycia to nie uratuje.

                                        Ale oczywiscie mozna postawic 50 km/h...
                                        • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:10
                                          edek40 napisał:

                                          > > Droga główna wcale nie musi od razu być jakąś krajówką, czy nawet droga w
                                          > ojewód
                                          > > zką. To może być nawet droga gminna.
                                          >
                                          > Tak, zle rozwiazanie drogowe moze zamordowac niezaleznie od klasy drogi.

                                          Tu chodzi o starą wiejską zabudowę i układ dróg z XIX wieku lub jeszcze wcześniejszą. Twoim zdaniem trzeba to wyburzać i zmieniać układ, bo jeden debil z drugim nie potrafi paręset metrów jechać trzydziestką, bo uważa, że ograniczenia są dla frajerów, a on jest przecież mistrzem? Na takie rzeczy, jakie Ty proponujesz, nie pozwalają sobie nawet kraje dużo bogatsze od nas.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:20
                                            > Tu chodzi o starą wiejską zabudowę i układ dróg z XIX wieku lub jeszcze wcześni
                                            > ejszą. Twoim zdaniem trzeba to wyburzać i zmieniać układ, bo jeden debil z drug
                                            > im nie potrafi paręset metrów jechać trzydziestką, bo uważa, że...

                                            ...opisujac sytuacje drogowa warto takie rzeczy nadmieniac, a nie czekac na rozwoj wypadkow i sugerowac edkowi, ze jest prostakiem, ktory chce autostrady przez srodek zabytkow.
                                            • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:29
                                              edek40 napisał:

                                              > ...opisujac sytuacje drogowa warto takie rzeczy nadmieniac, a nie czekac na roz
                                              > woj wypadkow i sugerowac edkowi, ze jest prostakiem, ktory chce autostrady prze
                                              > z srodek zabytkow.

                                              Istotne rzeczy opisałem - jak daleko była widoczność, jakie było ograniczenie. Według Ciebie inaczej trzeba przestrzegać znaków w starej, a inaczej w nowej zabudowie?
                                              Jura
                                              • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:36
                                                > Istotne rzeczy opisałem - jak daleko była widoczność, jakie było ograniczenie.
                                                > Według Ciebie inaczej trzeba przestrzegać znaków w starej, a inaczej w nowej za
                                                > budowie?

                                                Tu raczej chodzi o zrozumienie tego, ze takie skrzyzowanie w ogole istnieje oraz tego, ze jest raczej nie przebudowywalne.

                                                A kwestia pojmowania ograniczen... Duzo na ten temat bylo. Nawet dzis wrzucilem watek na temat tego, jak to za cholere nie moge pojac zasadnosci niektorych z nich. O tym, ze takie oznakowanie powoduje u wielu calkowite olanie chyba nie musze przekonywac?
                                                • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:14
                                                  edek40 napisał:

                                                  > A kwestia pojmowania ograniczen... Duzo na ten temat bylo. Nawet dzis wrzucilem
                                                  > watek na temat tego, jak to za cholere nie moge pojac zasadnosci niektorych z
                                                  > nich. O tym, ze takie oznakowanie powoduje u wielu calkowite olanie chyba nie m
                                                  > usze przekonywac?

                                                  Przekonywanie kierowców, że tak jest, rzeczywiście nie ma większego sensu, gdybyś przekonywał do tego ustawiaczy znaków, to co innego.
                                                  Natomiast warto przekonywać kierowców, że takie podejście, czyli olewanie wszystkich znaków z powodu tego, że wiele z nich jest na wyrost, może źle się skończyć. Za szkodliwe zaś uważam utwierdzanie kierowców w przekonaniu, że dobrze robią olewając znaki.
                                                  Jura
                                                  • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:22
                                                    > Przekonywanie kierowców, że tak jest, rzeczywiście nie ma większego sensu, gdyb
                                                    > yś przekonywał do tego ustawiaczy znaków, to co innego.

                                                    Ustawiaczy, choc jest ich w Polsce o wiele za duzo, o wiele latwiej naklonic do zmiany postepowania niz miliony "zepsutych" przez idiotow od znakow oraz przez ofiarna prace policji na dlugich prosty kierowcow.

                                                    > Natomiast warto przekonywać kierowców, że takie podejście, czyli olewanie wszys
                                                    > tkich znaków z powodu tego, że wiele z nich jest na wyrost, może źle się skończ
                                                    > yć.

                                                    Ale zauwaz sam, w jakim trudnym polozeniu sa wladze. Aby stosowac takie apele musieliby przeznac, ze od lat milczaco akceptuja pogarszajace sie oznakowanie.

                                                    > yć. Za szkodliwe zaś uważam utwierdzanie kierowców w przekonaniu, że dobrze rob
                                                    > ią olewając znaki.

                                                    Kto utwierdza?

                                                    Ach, wiem. Znakolodzy utwierdzaja. Kierowcy ich "wysilki" maja w d..pie, a jednak wiekszosc calo wraca do domu...
                                                  • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:34
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ale zauwaz sam, w jakim trudnym polozeniu sa wladze. Aby stosowac takie apele m
                                                    > usieliby przeznac, ze od lat milczaco akceptuja pogarszajace sie oznakowanie.

                                                    A Ty znowu martwisz się o władze. Ja tam wolę martwić się o siebie i o to, co ja mogę zrobić.

                                                    > Kto utwierdza?

                                                    Między innymi Ty i inni piszący na forum, którym przez klawiaturę nie chce przejść proste stwierdzenie, że nie wszystkie ograniczenia są bez sensu. Ty nawet nie znając sytuacji posunąłeś się do tego, by ryczałtem zakwestionować jakiekolwiek ograniczenie do trzydziestki, pisząc, że jest ono bezsensowne.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 17:27
                                                    > A Ty znowu martwisz się o władze. Ja tam wolę martwić się o siebie i o to, co j
                                                    > a mogę zrobić.

                                                    Jak zatem widzosz mozliwosc oficjalnego wystepowania wladz z przeslaniem, w mysl ktorego kierowcy maja stosowac sie do znakow, choc jest ich za wiele, a do tego wiele z nich jest do niczego? Znowu jakis minister by Ci podpadl.

                                                    > Między innymi Ty i inni piszący na forum, którym przez klawiaturę nie chce prze
                                                    > jść proste stwierdzenie, że nie wszystkie ograniczenia są bez sensu.

                                                    Znowu mnie przeceniasz. Ja, jeden malutki edek kontra setki tysiecy znakow (z ktorych czesc ma sens)

                                                    > Ty nawet n
                                                    > ie znając sytuacji posunąłeś się do tego, by ryczałtem zakwestionować jakiekolw
                                                    > iek ograniczenie do trzydziestki, pisząc, że jest ono bezsensowne.

                                                    Pisalem wczesniej o skrzyzowaniach szosy z polna droga. Wlaczyles sie Ty i nic nie wyjasniles. Co nastepnym razem pominiesz zadajac podchwytliwe pytanie?
                                                  • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 17:43
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Jak zatem widzosz mozliwosc oficjalnego wystepowania wladz z przeslaniem, w mys
                                                    > l ktorego kierowcy maja stosowac sie do znakow, choc jest ich za wiele, a do te
                                                    > go wiele z nich jest do niczego? Znowu jakis minister by Ci podpadl.

                                                    Jak mi podpadnie, to nie omieszkam o tym napisać.

                                                    > Znowu mnie przeceniasz. Ja, jeden malutki edek kontra setki tysiecy znakow (z k
                                                    > torych czesc ma sens)

                                                    To te znaki są przeciwko Tobie? Kurcze, to musi być straszne takie życie, gdy wszędzie czai się wróg.

                                                    > Pisalem wczesniej o skrzyzowaniach szosy z polna droga. Wlaczyles sie Ty i nic
                                                    > nie wyjasniles. Co nastepnym razem pominiesz zadajac podchwytliwe pytanie?

                                                    Co takiego pominąłem? Że była to stara zabudowa? Nie wiedziałem, że od rodzaju zabudowy, czy stara, czy nowa, zależy to, czy można postawić ograniczenie, czy nie.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 17:55
                                                    > Co takiego pominąłem? Że była to stara zabudowa? Nie wiedziałem, że od rodzaju
                                                    > zabudowy, czy stara, czy nowa, zależy to, czy można postawić ograniczenie, czy
                                                    > nie.

                                                    Nie tylko od tego.
                                                  • samspade Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 17:57
                                                    Czy mógłbyś rozwinąć myśl w jaki sposób wiek zabudowy jest czynnikiem uzasadniającym ustawienie ograniczenia?
                                      • emes-nju Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:04
                                        jureek napisał:

                                        > Droga główna wcale nie musi od razu być jakąś krajówką, czy nawet
                                        > droga wojewódzką. To może być nawet droga gminna.

                                        Nie kwalifikowałem tych dróg. Pisałem o natężeniu ruchu

                                        > A poza tym, co da sygnalizacja, jeśli wypadający zza zakrętu z dużą prędkością
                                        > nagle zobaczy czerwone? Przecież nie zdąży wyhamować.

                                        Istnieje znak A-29. A jeżeli tam jest naprawdę tak ciasno, to nie powinno tam być skrzyżowania.

                                        > jadący główną miał szczęście, że nie jechało nic z przeciwka
                                        > i ominął mój wystający przód.

                                        Nie było tam poprawiającej bezpieczeństwo wysepki?! Skandal! Taka wysepka na pewno by zniechęciła. Nie wiem kogo i do czego, ale na pewno :P

                                        > Poza tym takie skrzyżowania wcale nie są takie rzadkie. To one lub też wyjazdy
                                        > z parkingów czy stacji benzynowych są najczęstszym uzasadnieniem
                                        > z pozoru nieuzasadnionych ograniczeń prędkości.

                                        Hm? Naprawdę?

                                        > Główną przyczyną jest duży ruch na głównej i niecierpliwość wjeżdżającego z pod
                                        > porządkowanej

                                        Z mojej praktyki wynika coś innego. Jak jadę główną w gęstym ruchu, to praktycznie nigdy nie zdarzają mi się kłopoty na skrzyżowaniach - wszyscy uważają i nawet jak zdarzy się coś "nie do końca", to kończy się na zdjęciu nogi z gazu albo lekkim podhamowaniu. Poważne, potencjalnie śmiertelne kłopoty zdarzają się wtedy, gdy ruch na głównej jest mały - wtedy lokalni miszczowie uwielbiają "szerokim gestem", bez choćby zwolnienia do minimalnej prędkości, ładować się na główną. A jak ruch jest mały, to jedzie się zwykle nieco szybciej i bardziej odprężonym niż jak ruch jest duży...

                                        Na szczęście na okoliczność takich właśnie wyjazdów stawia się wysepki, które uniemożliwiają "szerokim gestem" wyjeżdżającym z podporządkowanej wjazd na przeciwny pas ruchu :P

                                        > Stąd wniosek, że nawet te 20-30 kmh mogą mieć znaczenie.

                                        Owszem. Dla Ciebie - ten z podporządkowanej nie jest wstanie ocenić z jaka jedziesz prędkością!
                                        • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:18
                                          emes-nju napisał:

                                          > Istnieje znak A-29. A jeżeli tam jest naprawdę tak ciasno, to nie powinno tam b
                                          > yć skrzyżowania.

                                          Lepiej zlikwidować skrzyżowanie, byle nie ograniczać do trzydziestki? Tak właśnie ciasno są zabudowane podopolskie wioski, tam stoi chałupa przy chałupie, to nie są luźne ulicówki, a ci, którzy mieszkają przy bocznej drodze, też nie chcą być odcięci od świata.
                                          Jura

                                          P.S. No cóż, jednak sprawdziły się moje przewidywania, że ponowie E. będą kombinowali, jak koń pod górkę, żeby tylko nie przyznać, że w opisanym przeze mnie przypadku wina byłaby po stronie jadącego główną.
                                          • emes-nju Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:32
                                            jureek napisał:

                                            > Lepiej zlikwidować skrzyżowanie, byle nie ograniczać do trzydziestki?

                                            Nie. Żeby zmniejszyć zagrożenie.

                                            > Tak właśnie ciasno są zabudowane podopolskie wioski, tam stoi chałupa przy
                                            > chałupie, to nie są luźne ulicówki, a ci, którzy mieszkają przy bocznej drodze,
                                            > też nie chcą być odcięci od świata.

                                            Z tego, co zrozumiałem, to problem nie w tym, że chałupa przy chałupie, a w tym, że przed skrzyżowaniem jest zakręt.

                                            A największy w tym, że ograniczeń od czapy jest w Polsce tyle, że ta być może zasadna 30-tka "niknie" w tłumie innych całkiem niepotrzebnych.

                                            > P.S. No cóż, jednak sprawdziły się moje przewidywania, że ponowie E. będą
                                            > kombinowali, jak koń pod górkę, żeby tylko nie przyznać, że w opisanym
                                            > przeze mnie przypadku wina byłaby po stronie jadącego główną.

                                            Po raz nie wiadomo który coś mi do gęby wkładasz. Postaraj się jakoś to wkładanie podeprzeć - jakimś cytatem, w którym napisałbym, że w tym wypadku prędkość jadącego główna nie ma wpływu na ryzyko wypadku.
                                            • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:16
                                              emes-nju napisał:

                                              > > P.S. No cóż, jednak sprawdziły się moje przewidywania, że ponowie E. będą
                                              > > kombinowali, jak koń pod górkę, żeby tylko nie przyznać, że w opisanym
                                              > > przeze mnie przypadku wina byłaby po stronie jadącego główną.
                                              >
                                              > Po raz nie wiadomo który coś mi do gęby wkładasz. Postaraj się jakoś to wkładan
                                              > ie podeprzeć - jakimś cytatem, w którym napisałbym, że w tym wypadku prędkość j
                                              > adącego główna nie ma wpływu na ryzyko wypadku.

                                              A w którym miejscu napisałeś cokolwiek o winie tego jadącego 60 na ograniczeniu do 30? Jeśli przegapiłem taką wypowiedź, to przepraszam.
                                              Jura
                                          • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:33
                                            ALE POLICJA SKAZALA BY CIEBIE...
                                          • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:34
                                            > P.S. No cóż, jednak sprawdziły się moje przewidywania, że ponowie E. będą kombi
                                            > nowali, jak koń pod górkę, żeby tylko nie przyznać, że w opisanym przeze mnie p
                                            > rzypadku wina byłaby po stronie jadącego główną.

                                            Bardzo zle zaczales, a dalej brniesz. Zapomniales dodac realia, ktore dozujesz teraz w kolejnych watkach.

                                            Jesli chodzi zas o odpowiedzialnosc za krakse, to kwestia udowodnienia przekroczenia predkosci jest o wiele trudniejsza, niz udowodnienia, ze ktos wyjechal z podporzadkowanej nie ustepujac pierwszenstwa. Wina tego z podporzadkowanej, choc do kraksy bez watpienia przyczyniloby sie nie przestrzeganie predkosci tego na glownej.
                                            • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:50
                                              NO TAK, BO TRZEBA BRAC POD UWAGE WASZE FANTAZJOWANIE...
                                  • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:28
                                    > Pytanie do panów E. Co powiecie na taką sytuację? Przy wjeździe na główną widoc
                                    > zność w lewo jest ograniczona do 50 metrów z powodu zakrętu, dlatego na głównej
                                    > jest ograniczenie do 30. Skręcający z podporządkowanej w prawo zatrzymuje się,
                                    > nie widzi na tych pięćdziesięciu metrach nikogo, więc wyjeżdża na główną. W ty
                                    > m momencie zza zakrętu wyskakuje jadący tylko o 30 kmh więcej niż dozwolona prę
                                    > dkość i wali w wyjeżdżającego. Według Was winny jest oczywiście wyjeżdżający z
                                    > podporządkowanej, tak?

                                    To, w zaleznosci od natezenia ruchu, w kolejnosci:

                                    1. znakomite miejsce do ustawienia fotoradaru i to w obu kierunkach

                                    2. jesli ruch jest znaczny skrzyzowanie wymaga albo sygnalizacji, albo przebudowy

                                    Wymog utrzymywania predkosci 30 km/h jest calkowicie pozbawiony sensu. Wystarczy wyegzekwowac 50 km/h, ale tylko do czasu przebudowy skrzyzowania.
                                    • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:00
                                      edek40 napisał:

                                      > Wymog utrzymywania predkosci 30 km/h jest calkowicie pozbawiony sensu. Wystarcz
                                      > y wyegzekwowac 50 km/h, ale tylko do czasu przebudowy skrzyzowania.

                                      Ludzie! Pisałem o dwu wiejskich drogach, jednej główniejszej, a drugiej mniej. Ale Ty z góry wiesz, że ograniczenie do 30 jest pozbawione sensu. Potrafisz policzyć sobie, ile sekund trzeba na przejechanie 50 metrów, gdy jedzie się trzydziestką, a ile trzeba, gdy jedzie się sześćdziesiątką?
                                      Jura
                                      • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:05
                                        > Ale Ty z góry wiesz, że ograniczenie do 30 jest pozbawione sensu.

                                        Jakos mi umknelo, ze masz na mysli tej klasy drogi.
                                    • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:23
                                      CZYLI WG CIEBIE POWINNO SIE ZAPIER. NIE WIDZAC CO JEST ZA ZAKRETEM...
                                      • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:43
                                        > CZYLI WG CIEBIE POWINNO SIE ZAPIER. NIE WIDZAC CO JEST ZA ZAKRETEM...

                                        Gdzie to napisalem?
                                        • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:51
                                          CALY CZAS TO PISZESZ...
                                          • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:56
                                            > CALY CZAS TO PISZESZ...

                                            Hanni twierdzi, ze chcialbym autostrade pod kazda stodole...

                                            Co mi tam!!! Chce moc jezdzic naszymi przeciazonymi i waskimi szosami z predkosciami przekraczajacymi znacznie 200 km/h bez wzgledu na cokolwiek.

                                            Pasuje?
                                            • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:08
                                              CHYBA TAK
                              • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 11:50
                                > Po pierwsze konia z rzedem temu, kto wyjezdzajac z podporzadkowanej ma 100% pew
                                > nosc, jakie ograniczenie jest na glownej!

                                MOZE TAKA JAKA WYNIKA Z KODEKSU...
                                • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 11:57
                                  > MOZE TAKA JAKA WYNIKA Z KODEKSU...

                                  Czyli wyjezdzajac z podporzadkowanej, poza obszarem zabudowanym, kierowca musi sie spodziewac, ze jadacy glowna jedzie 90 km/h, poniewaz wlasnie to wynika z kodeksu.
                                  • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:12
                                    edek40 napisał:

                                    > Czyli wyjezdzajac z podporzadkowanej, poza obszarem zabudowanym, kierowca musi
                                    > sie spodziewac, ze jadacy glowna jedzie 90 km/h, poniewaz wlasnie to wynika z k
                                    > odeksu.

                                    Odkryłeś Amerykę właśnie.
                                    Jura

                                    • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:24
                                      > Odkryłeś Amerykę właśnie.

                                      Ten temat caly czas kreci sie dookola henniego, ktory twierdzi, ze ograniczenie predkosci na glownej, o ktorym gosc na podporzadkowanej nie jest informowany, ma mu pomagac we wlaczeniu sie do ruchu, choc o tym nie wie, ze mu pomaga.
                                      • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:44
                                        edek40 napisał:

                                        > Ten temat caly czas kreci sie dookola henniego, ktory twierdzi, ze ograniczenie
                                        > predkosci na glownej, o ktorym gosc na podporzadkowanej nie jest informowan
                                        > y
                                        , ma mu pomagac we wlaczeniu sie do ruchu, choc o tym nie wie, ze mu po
                                        > maga.


                                        No bo pomaga. I wolniej ktos jedzie, tym łatwiej oszacować, czy się zdąży.
                                        Jura
                                        • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 12:49
                                          > No bo pomaga. I wolniej ktos jedzie, tym łatwiej oszacować, czy się zdąży.

                                          Skrzyzowania z polna droga, jesli maja ograniczenie, to z reguly do 70 km/h. Ile wiecej czasu daje to wyjezdzajacemu z podporzadkowanej? Albo inaczej - o ile szybciej dojdzie do zderzenia, gdy gosc na glownej bedzie piratem pelna geba, bo pedzi 90 km/h, a biedaczek na podporzadkowanej spodziewal sie, ze jedzie 70 km/h i nawet nie patrzyl...
                                          • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:03
                                            edek40 napisał:

                                            > Ile wiecej czasu daje to wyjezdzajacemu z podporzadkowanej?

                                            Nie pisałem, że chodzi o więcej czasu, pisałem, że łatwiej wtedy oszacować, czy się zdąży zmieścić w luce, a jadącemu główną daje to większe pole manewru, gdy ten wyjeżdżający z podporządkowanej się przeliczy.
                                            Jura
                                            • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:07
                                              > Nie pisałem, że chodzi o więcej czasu, pisałem, że łatwiej wtedy oszacować, czy
                                              > się zdąży zmieścić w luce, a jadącemu główną daje to większe pole manewru, gdy
                                              > ten wyjeżdżający z podporządkowanej się przeliczy.

                                              Ja jednak nic nie rozumiem. Jak na glownej jada samochody to czekam. Tak dlugo, jak trzeba. Moze chodzi o to, ze zbyt cenie swoje zdrowie i zycie, ze obawiam sie nawet niewielkiej pomysli w ocenie i nie zdaje sie na wysilki znakologow, o ktorych nie wiem, jak rowniez nie wiem tego, czy beda respektowane.
                                              • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:20
                                                edek40 napisał:

                                                > Ja jednak nic nie rozumiem. Jak na glownej jada samochody to czekam. Tak dlugo,
                                                > jak trzeba. Moze chodzi o to, ze zbyt cenie swoje zdrowie i zycie, ze obawiam
                                                > sie nawet niewielkiej pomysli w ocenie i nie zdaje sie na wysilki znakologow, o
                                                > ktorych nie wiem, jak rowniez nie wiem tego, czy beda respektowane.

                                                Ty tak robisz, ale nie wszyscy mają tyle cierpliwości. Nie pamiętasz już, jak sam nieraz tłumaczyłeś, że kierowcy nie są ideałami i trzeba brać to pod uwagę?
                                                Jura
                                                • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:27
                                                  > Ty tak robisz, ale nie wszyscy mają tyle cierpliwości. Nie pamiętasz już, jak s
                                                  > am nieraz tłumaczyłeś, że kierowcy nie są ideałami i trzeba brać to pod uwagę?

                                                  Skoro zyje, znaczy ze biore. Rowniez i to, ze gosc na glownej jedzie jak wariat. Ale rowniez to, ze zadna predkosc tego na glownej nie gwarantuje unikniecia smierci, jesli sie nie patrzy, bedac na podporzadkowanej.

                                                  A stylizowanie poboczy ograniczeniami przy doskonalej widocznosci tylko stepia "wrazliwosc" na znaki tam, gdzie sa one niezbedne.
                                                  • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:32
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Skoro zyje, znaczy ze biore. Rowniez i to, ze gosc na glownej jedzie jak wariat

                                                    A dlaczego już nie to, że ten wyjeżdżający z podporządkowanej okaże się bardziej niecierpliwy? Wyrozumiałość tylko dla pędzących, dla innych już nie?
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:37
                                                    > A dlaczego już nie to, że ten wyjeżdżający z podporządkowanej okaże się bardzie
                                                    > j niecierpliwy? Wyrozumiałość tylko dla pędzących, dla innych już nie?

                                                    To nie ma nic wspolnego z wyrozumialoscia tylko z zastosowaniem mozgu do myslenia. Wyjezdzajacy z podporzadkowanej po prostu o wiele bardziej ryzykuje.
                                                  • bimota Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 13:53
                                                    MOZE SIE BARDZIEJ ZABIC ;)
                                                  • jureek Re: czy przepis nie po polsku ? 27.12.12, 14:09
                                                    edek40 napisał:

                                                    > To nie ma nic wspolnego z wyrozumialoscia tylko z zastosowaniem mozgu do myslen
                                                    > ia. Wyjezdzajacy z podporzadkowanej po prostu o wiele bardziej ryzykuje.

                                                    O, to ciekawe! Potrafisz jakoś uzasadnić, że w zderzeniu wyjeżdżającego z podporządkowanej z gościem popierniczającym główną, większe szkody odniesie ten podporządkowany?
                                                    A jak tym podporządkowanym będzie tir?
                                                    Jura
                              • rysiekk111 mogę znać ograniczenie i koniec !! 27.12.12, 15:34
                                edek40 napisał:

                                > Po pierwsze konia z rzedem temu, kto wyjezdzajac z podporzadkowanej ma 100% pew
                                > nosc, jakie ograniczenie jest na glownej!

                                bo może tamtędy jechał przed kilkoma minutami
                                neiwazne, ma prawo wiedzieć i wymagać by inni przestrzegali

                                > Dalej, ten na glownej rowniez ma prawo do tego, aby sadziec, ze ten na podporza
                                > dkowanej przestrzega przepisow.
                                to w niczym nie neguje wcześniejszych rzeczy.
                                hipotetycznie ten na głównej "mógłby" zakładać "przecież widzi, że jadę szybciej"..ale to na nim obowiązek udowodnienia, ze naprawdę widzi - w praktyce awykonalne i bardzo ,.., dobrze !
                            • rysiekk111 to nie "zakłócenie" porządku ale jego wprowadzenie 27.12.12, 15:29
                              emes-nju napisał:


                              > Po pierwsze wszyscy wiemy, że wszyscy przekraczają prędkość. A więc włączając s
                              > ię do ruchu spokojnie możemy zakładać, że jadący główna jedzie szybciej niż nal
                              > eżałoby.

                              To że wiemy nie ogranicza w zadem sposób prawa o którym mowa.
                              analogicznie: to, ze wiem że jest bandytyzm w PL nie ogranicza w żaden sposób mego prawa do wyjścia wieczór w najciemniejszy zaułek i naturalizacji ewent napastnika


                              >
                              > Po drugie konia z rzędem temu, kto ze znacznej odległości potrafi określić czy
                              > jadący główną jedzie 90 czy 120 km/h.
                              i.td.
                              "okoliczności wskazujące inaczej " ograniczające nasze prawo muszą nastąpić wyraźnie i to na prokuratorze leży udowodnienie ze "na pewno widział że tamten przekracza "
                              (praktyka , jak pokazuje przykład sędzia-protektora młodego Wałęsy to całkiem inna bajka )

                              >zresztą też wymagania innego przepisu:
                              >
                              > "Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                              > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unika
                              > ć wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
                              > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić sp
                              > okój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie
                              > rozumie się również zaniechanie".

                              no tak i co z tego ? skorzystanie z prawa i spowodowanie ze delikwent musi zwolnic do przepisowej ( pod warunkiem, że nie występuje przy tym konieczność hamowania gwałtownego i niebezpiecznego ) nie jest żadnym zakłóceniem porządku a wręcz przeciwnie - wprowadzeniem porządku i pokazaniem scigantowi jego właściwego miejsca.
                              o ile mi wiadomo komfort psychiczny szbkowściekłych insektów nie jest (jeszcze ) oficjalnie uznany za dobro chronione prawnie
    • thekotus Re: Polskie drogi 20.12.12, 22:18
      Problem nie w tym żeby budować kolejne kilometry dróg, a żeby zapewnić bezpieczeństwo na tych które już mamy. A jak wyglądają drogi gminne to każdy chyba się przekonał. Polecam wyprawę w okolice Wałbrzycha i Dzierżoniowa - tu jest moim zdaniem masakra. A takich miejsc w całej polsce jest na pewno mnóstwo!!

      --
      Jaka wysokość mandatów?
      • rysiekk111 nowe drogi tylko wespół z systemem uregulowania 20.12.12, 23:22
        czyli wymuszenia a jednocześnie ułatwienia właściwych, optymalnych i korzystnych zachowań

        thekotus napisał(a):

        > Problem nie w tym żeby budować kolejne kilometry dróg, a żeby zapewnić bezpiecz
        > eństwo na tych które już mamy.

        ano w rzeczy samej.
        Całościowa Koncepcja, rozdział "optymalny model .."

        Zasoby wszelkie są i będą ograniczone. Ilość hektarów które można zalać asfaltem (zwłaszcza w miastach ), jak i miliardów którymi na ten "szczytny" cel sypie Unia jest ograniczona (i dobrze !!). Paliwa są powszechnie marnowane, co nie znaczy ze obiektywnie stać Nasz Kraj na to.
        Aby wszystkie te zasoby zastały jak najefektywniej wykorzystane musi temu sprzyjać zarówno rozplanowanie wykorzystania powierzchni drogowej, organizacja ruchu, jak i parametry samych pojazdów.


        Autor nie odniósł się tu szczególnie do samego bezpieczeństwa, bo wymuszenie/ułatwienie/uregulowanie ruchu rozwiązałoby kompleksowo całokształt czyli problem wszystkich kosztów zewnętrznych
      • emes-nju Re: Polskie drogi 21.12.12, 09:11
        thekotus napisał(a):

        > Problem nie w tym żeby budować kolejne kilometry dróg, a żeby zapewnić
        > bezpieczeństwo na tych które już mamy.

        Otóż to! Kłopot w tym, że Polska Szkoła Poprawy Bezpieczeństwa zakłada w tej kwestii tylko dwa rozwiązania - fotoradary i beton (w nocy oślepiający kierowców błyskaczami) tak poprawiający bezpieczeństwo, że aż zasługujący na znaki informujące o innym niebezpieczeństwie.
        • rekrut1 Re: Polskie drogi 21.12.12, 11:04
          Otóż to! Kłopot w tym, że Polska Szkoła Poprawy Bezpieczeństwa zakłada w tej kwestii tylko dwa rozwiązania - fotoradary i beton (w nocy oślepiający kierowców błyskaczami) tak poprawiający bezpieczeństwo, że aż zasługujący na znaki informujące o innym niebezpieczeństwie.
          To zdanie z własnej obserwacji czy z Księgi Guinessa zaczerpnąłeś? Stawianie groźnych niepotrzebnych przeszkód w osi jezdni a potem ostrzeganie kierowców o takim niebezpieczeństwie to tylko tam się nadaje. :D
          PS. Pytanie retoryczne.
      • dogberry Re: Polskie drogi 22.12.12, 15:08
        thekotus napisał(a):

        > Problem nie w tym żeby budować kolejne kilometry dróg, a żeby zapewnić bezpiecz
        > eństwo na tych które już mamy.
        Tak, ale łatwiej zapewnić bezpieczeństwo na mniej obciążonych drogach. Tak dużo koledzy się rozwodzili nad wyjazdem z podporządkowanej, tak dużo wypadków przy tym manewrze. Nie sądzisz że byłoby ich mniej gdyby na głównej był mniejszy ruch a odstępy większe? Obciążenie drogi ma pierwszorzędny wpływ na bezpieczeństwo. Jak zmniejszyć obciążenie? Budować nowe drogi. Nasze dukty są po prostu przeciążone autami.
        • emes-nju Re: Polskie drogi 23.12.12, 14:59
          dogberry napisał:

          > Nasze dukty są po prostu przeciążone autami.

          Według naszych specjalistuf 100% bezpieczeństwa da się na takich duktach zapewnić poprzez "zdjęcie nogi z gazu, panie kierowco", budowę kolejnych masztów pod fotoradary i waleniu na skrzyżowaniach coraz więcej betonu, żeby uniemożliwić jakiekolwiek manewry awaryjne :/
        • rysiekk111 ODciążenie sygnalizacją limitującą 24.12.12, 12:47


          dogberry napisał:

          Nie sądzisz że byłoby ich mniej gdyby na głównej był mniejszy ru
          > ch a odstępy większe? Obciążenie drogi ma pierwszorzędny wpływ na bezpieczeństw
          > o. Jak zmniejszyć obciążenie?

          czyż nie nauczałem o konieczności regulowania natężenia na każdym kroku ?
          (tzn na każdym węźle który decyduje o wielkości i parametrach ruchu grup pojazdów wpuszczanych z dany obszar )

          ..co oznacza że ilość miejsca na ulicy będzie limitowana, więc trzeba będzie też gdzieneigdzie (w miastach ) wymuszać efektywniejsze wykorzystanie tego miejsca, oczywiście opłatami od długości pojazdu

          Budować nowe drogi. Nasze dukty są po prostu przeciążone autami.
          tak, w sensie dróg NAPRAWDĘ potrzebnych. szczegóły w Całościowej Koncepcji
    • oixio Re: Polskie drogi i GDDKiA 23.12.12, 21:43
      A to ciekawe:

      niewygodne.info.pl/GDDKiA_01.htm
    • samspade Re: Polskie drogi 23.12.12, 22:10
      Jaki jest udział nowo powstałych autostrad i dróg ekspresowych w tych 7,6 %?
      Czy do sieci drogowej w Polsce wliczane są wszystkie grunty zapisane jako drogi w ewidencji gruntów?
      Zwróć uwagę że autostrady i ekspresówki należą do dróg krajowych. I swoją droga mam szczęście że jeżdżę w innej części Polski i w okolicy gdzie jeżdżę widać poprawę dróg. Od krajówek po gminne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka