Dodaj do ulubionych

Pan oszczędny, szybki i bezpieczny.

13.10.13, 19:35
Oszczędza ułamki sekund. Łaskawie przepuszcza pieszych wedle zasady "spieprzaj piechur, bo cię rozjadę". Jak się piechur potknie - to go rozjedzie. Jedzie tak, żeby nie rozjechać i zyskać jak najwięcej ułamków sekundy. Ale potknie się piechur - to już jego wina, że się potknął i zginął rozjechany.

www.dziennik.pl/wideo/440352,ciezarowka-potracila-matke-z-dzieckiem.html
To samo jak pan oszczędny jedzie za samochodem. Samochód skręca? Skręcaj dziadu, bo cię rozjadę, mam czym. Samochód zatrzymał się przed przejściem na przecznicy? Pan oszczędny go rozjechał. Walnął w tylny słupek i skręcił komuś kark. Bo pan oszczędny jeździ, omija, wyprzedza na dojazd pod zderzak, oszczędza czas, tylko jak ktoś zahamuje - jego wina, po co hamował?

Mogło by się wydawać, że piesza wtargnęła. Ale prawda jest taka, że to bydle, jak większość owiec, widzimy to na co dzień, nie pozwoliło rowerzyście bezpiecznie opuścić przejścia i nie wygląda na to żeby zwolniło zbliżając się do niego. Z przyzwyczajenia, skupione na swojej strategii jeżdżenia po piętach, dodało bydle gazu licząc w głębi duszy, rechocząc ochryple, zaoszczędzone ułamki.
Obserwuj wątek
    • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 19:47
      Głupoty pieprzysz. Rowerzysta opuścił przejście bezpiecznie, zanim ciężarówka na nie wjechała. Przeczytaj sobie definicję ustąpienia pierwszeństwa i art. 14 PoRD. Kierowca jest tu całkowicie bez winy. 100% winy jest po stronie kobiety, która bezceremonialnie wlazła na przejście i jeszcze naraziła życie dziecka. A skoro tak lubisz rozważania "co by było gdyby", to sobie porozważaj za każdym razem, jak włazisz na przejście, chociaż zbliżające się samochody jeszcze się nie zatrzymały, "co by było, gdyby hamulce uległy awarii".
      • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 20:19
        misiu-1 napisał:

        > Głupoty pieprzysz. Rowerzysta opuścił przejście bezpiecznie, zanim ciężarówka n
        > a nie wjechała. Przeczytaj sobie definicję ustąpienia pierwszeństwa i art. 14 P
        > oRD.

        Ty nic nie rozumiesz. Ja nie piszę, że rowerzysta nie opuścił przejścia bezpiecznie, tylko że owca nie pozwoliła mu bezpiecznie opuścić przejścia. To, że zdążył zejść z przejścia zanim ciężarówa z piachem przez nie przeleciała nie znaczy, że to nie jest sytuacja bliska potrąceniu.

        Widać wyraźnie, że kobieta z dzieckiem weszła na przejście kiedy rowerzysta jeszcze obydwiema nogami się na nim znajdował. Gdyby się potknął, został by rozjechany razem z tymi potrąconymi - na tym polega niebezpieczna jazda owcy w Kamazie, na marginesie stosowna do kraju pochodzenia tej marki.

        misiu-1 napisał:


        > A s
        > koro tak lubisz rozważania "co by było gdyby", to sobie porozważaj za każdym ra
        > zem, jak włazisz na przejście, chociaż zbliżające się samochody jeszcze się nie
        > zatrzymały, "co by było, gdyby hamulce uległy awarii".

        Przede wszystkim, hamulce są konstruowane tak, żeby nie ulegały awarii. Awarie takie są najczęściej skutkiem nieprawidłowej eksploatacji i serwisowania. Ile razy miałeś awarię hamulców że tak się tego boisz? Dwuobwodowy układ hamulcowy polega na tym, że jeśli gumowy wężyk przy przednim kole pęknie, tylne koła hamują nadal, i odwrotnie. Ponadto nawet gdyby jakimś cudem doszło do awarii obydwu magistrali, jest jeszcze hamulec postojowy który działa na linkę albo cięgno. A w ogóle to chyba nie zdarzyło się jeszcze, żeby wraz z awarią hamulców nastąpiła jednocześnie awaria układu kierowniczego, uniemożliwiając ominięcie pieszego. Więc sam pieprzysz. Potrącenie pieszego w takim scenariuszu jaki opisałem powyżej jest znacznie bardziej prawdopodobne. tak samo jak najechanie w wyniku dojazdu pod zderzak w stylu "spieprzaj dziadu", bo był już taki temat na forum kiedyś:

        forum.gazeta.pl/forum/w,510,131178191,131181641,Re_Stluczka_prosba_o_opinie.html
        • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 21:09
          0rwell napisał:

          > Przede wszystkim, hamulce są konstruowane tak, żeby nie ulegały awarii. Awarie
          > takie są najczęściej skutkiem nieprawidłowej eksploatacji i serwisowania.

          W ogóle całe samochody są konstruowane tak, żeby nie ulegały awarii. A jednak ulegają. Wszystko może się zepsuć i nie wszystko można zwalić na nieprawidłowa eksploatacje i serwisowanie. A w ogóle to robi ci jakąś różnicę, czy auto, które cię rozjedzie, miało awarię hamulców z powodu złego serwisowania czy np. wady fabrycznej?

          > Ile razy miałeś awarię hamulców że tak się tego boisz?

          Dwa razy. Raz, przed wielu laty, po nagłym hamowaniu zrobił się korek parowy, a drugi raz, niedawno, pękł mi przewód hamulcowy. Na szczęście stało się to podczas badania technicznego (które zresztą wykazało pełną sprawność hamulców) i zauważyłem to zjeżdżając ze stanowiska, więc nie miałem problemów z zatrzymaniem przy użyciu ręcznego hamulca.

          > Dwuobwodowy układ hamulcowy polega na tym, że jeśli gumowy wężyk przy przednim kole
          > pęknie, tylne koła hamują nadal, i odwrotnie.

          Tylne koła hamują nadal, ale ze względu na mniejsze obciążenie tylnej osi hamowanie jest bardzo osłabione. Nie mówiąc o tym, że może cię postawić w poprzek.

          > Ponadto nawet gdyby jakimś cudem doszło do awarii obydwu
          > magistrali, jest jeszcze hamulec postojowy który działa na linkę albo cięgno.

          Trzeba jeszcze mieć czas, żeby po niego sięgnąć. No i siła hamulca awaryjnego jest niewielka.

          > A w ogóle to chyba nie zdarzyło się jeszcze, żeby wraz z awarią hamulców nastąpiła
          > jednocześnie awaria układu kierowniczego, uniemożliwiając ominięcie pieszego.

          A czy zdarzyło się, że ktoś, komu zawiodły hamulce, stracił głowę i nie zdążył ominąć pieszego? Zwłaszcza, że sięgając jedną ręką po awaryjny, drugą się kiepsko kieruje.
          • hasch1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 23:04
            Pozwolisz że się dołączę.
            Kamaz 9 ton, ładowność 16 ton.
            Hamulec dwuobwodowy, w systemie mieszanym, hydrauliczno, pneumatycznym.
            Jak pęknie przewód pneumatyczny, jeden, spada ciśnienie do zera i hamulce blokują koła. Piach się sypie i tak zabije pieszego swoim ciężarem, przelatując nad kabiną. Jeśli strzeli hydrauliczny, to brak sterowania zaworu sterującego pneumatyką = brak hamulca. Postojowy w ciężarówce, nawet 3,5 tony, spali się w ułamku sekundy. Bezwładność 25 ton, a na filmie widać że doładowany jest do pełna, przy ostrym skręcie , zerwie opony z felg i wywali w poprzek drogi robiąc jeszcze większy bałagan, zresztą na tej przestrzeni, jaką dysponował kierowca i tak nie realne.
            Piesza wlazła bezkrytycznie pod nadjeżdzający samochód. Pewno słyszała że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu. A że była to ciężarówka to furda bo przecież jedzie wolniej, to zdąży stanąć.
            Szofer też wart szafotu bo jednak, wiedział jaką masę ma pod sobą. Może naczytał się na tym forum że czy 1000, czy 40 000 kg, droga hamowania jest taka sama.

            W tym wypadku jest jedna ofiara, dzieciak. Zaufał durnej mamusi, która wprowadziła go pod koła durnego szof....., przepraszam, kieykanta, szofer wiedział by czym jedzie.
            • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 23:24
              hasch1 napisał:

              > Pozwolisz że się dołączę.

              No właśnie, przecież jak zwolni tym do 20/h widząc wielu piechurów, zakładając że obserwuje przejście i wejścia na to przejście, to nie będzie frajerem tylko odpowiedzialnym człowiekiem. Ale chyba woli być frajerem i nie zwalnia. Ale z tym przelatywaniem piachu to nie przesadzajmy. Ciężarówka kiedy jej się koła zablokują sunie do przodu jak sanki i idzie dym z opon ale piach to chyba nie spada, właśnie przez to że poślizg łagodzi siłę działającą na piach.
              • hasch1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 23:42
                Zapewniam Cię że leci jak holera.
                Dawno temu, kiedy byłem kierowcą, jeszcze aspirując do miana szofera, na wywrocie Styer-a,
                wyładowałem 3, z 9 metrów piachu nad kabiną, za pomocą hamulca.
                Z tąd ośmielam się pisać w tej kwestji. Fakt Styer...... ten to miał hamulce. A układ skrzyni wywrotu, podobny. Gdyby nie istniało takie zagrożenie nikt nie montował by nad kabiną tej osłony dachu.
                • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 00:13
                  hasch1 napisał:

                  > Zapewniam Cię że leci jak holera.
                  > Dawno temu, kiedy byłem kierowcą, jeszcze aspirując do miana szofera, na wywroc
                  > ie Styer-a,
                  > wyładowałem 3, z 9 metrów piachu nad kabiną, za pomocą hamulca.
                  > Z tąd ośmielam się pisać w tej kwestji. Fakt Styer...... ten to miał hamulce. A
                  > układ skrzyni wywrotu, podobny. Gdyby nie istniało takie zagrożenie nikt nie m
                  > ontował by nad kabiną tej osłony dachu.

                  Może kiedy widziałem hamującą tak wywrotkę było trochę mokro, ja się zatrzymałem bez problemu na żółtym a ona wylądowała za sygnalizatorem. I to chyba więcej pary szło z tych kół niż dymu.
                • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 00:15
                  hasch1 napisał:

                  > Zapewniam Cię że leci jak holera.
                  > Dawno temu, kiedy byłem kierowcą, jeszcze aspirując do miana szofera, na wywroc
                  > ie Styer-a,
                  > wyładowałem 3, z 9 metrów piachu nad kabiną, za pomocą hamulca.
                  > Z tąd ośmielam się pisać w tej kwestji. Fakt Styer...... ten to miał hamulce. A
                  > układ skrzyni wywrotu, podobny. Gdyby nie istniało takie zagrożenie nikt nie m
                  > ontował by nad kabiną tej osłony dachu.

                  Jechaliśmy równo na sąsiednich pasach, oczywiście wszystko nagrałem, łącznie z zablokowanymi kołami, duże są to i widać wyraźnie.
            • tiges_wiz Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 23:39
              > Szofer też wart szafotu bo jednak, wiedział jaką masę ma pod sobą. Może naczyta
              > ł się na tym forum że czy 1000, czy 40 000 kg, droga hamowania jest taka sama.

              pokaż mi gdzie?
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,146883433,146958511,Male_porownanie.html
              tu?
              a moze tu?
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,146883433,146975887,Re_Tez_umoczylem.html
            • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 10:59
              hasch1 napisał:

              > Może naczytał się na tym forum że czy 1000, czy 40 000 kg,
              > droga hamowania jest taka sama.

              A nie jest? ;)

              Tyle tu fizycznych wykładów było na ten temat, że zwątpiłem w fizykę :D
              • hasch1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 11:30
                Teoretyku sprawdź. Jest taka możliwość. Ośrodki prowadzące kursy na C i wyżej, maja dostęp do płyty poślizgowej. Za parę złoych sam możesz spróbować, a popatrzeć za darmochę.
                Naprawdę polecam.
                • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 11:51
                  hasch1 napisał:

                  > Teoretyku sprawdź.

                  Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Ja jestem z tych nieuczonych, którzy uważają, że PRAKTYCZNE możliwości zatrzymania 40 tonowego zestawu (w rozaważaniach to, że to jest zestaw nie jest bez znaczenia) trochę, in plus, różnią się od możliwości zatrzymania półtoratonowej osobówki.
                  • tiges_wiz Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 12:38
                    Jeżeli zwątpiłeś w fizykę w tym wypadku, to znaczy że jej nie rozumiesz.
                    Bo właśnie fizyka mówi, że jest to możliwe i pokazuje z czym trzeba sobie dać radę (ciepło twój wróg).

                    Na razie faktycznie odpowadzenie takiej ilości ciepła jaką wygeneruje cieżarówka w czasie hamowania jest po za naszym zasięgiem. Ale jest coraz lepiej. Ciężarówki sportowe mają układy natrysku wody na tarcze. Pewnie zmienią się tez materiały. Moim zdaniem w ciągu 10 lat zatrzymamy na 40 m małą cieżarówkę.
                    • edek40 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 12:45
                      > a w czasie hamowania jest po za naszym zasięgiem. Ale jest coraz lepiej. Ciężar
                      > ówki sportowe mają układy natrysku wody na tarcze.

                      A kamaz, jesli w tym roczniku w ogole ma hamulce, to nawet z przodu bebnowe.
                    • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 12:54
                      tiges_wiz napisał:

                      > Jeżeli zwątpiłeś w fizykę w tym wypadku, to znaczy że
                      > jej nie rozumiesz.

                      Wręcz przeciwnie ;)

                      > Bo właśnie fizyka mówi, że jest to możliwe i pokazuje
                      > z czym trzeba sobie dać radę (ciepło twój wróg).

                      I leży pies pogrzebany ;)

                      > Na razie faktycznie odpowadzenie takiej ilości ciepła jaką
                      > wygeneruje cieżarówka w czasie hamowania jest poza
                      > naszym zasięgiem.

                      Głównie ze względów ekonomicznych.

                      Właśnie dlatego pisząc na ten temat powołuje się na praktykę, a nie teorię. Bo teoretycznie, to nawet węglowe hamulce chłodzone ciekłym azotem mogę sobie wyobrazić. Praktycznie, jak na razie, nie.

                      Poza tym zestawy ciągnik+naczepa lub ciągnik+przyczepa bardzo lubią "łamać się" w czasie ostrego hamowania. I co z tego, że ciągnik stanie, jak wyprzedzi go to, co ciągnął? ;)

                      Oczywiście są już zestawy wyposażone w układy stabilizujące, ale chyba nie jest to jeszcze normą.
                      • tiges_wiz Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 12:55
                        dlatego napisałem to:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,146883433,146958511,Male_porownanie.html
            • crannmer Fantazje hascha 14.10.13, 11:40
              hasch1 napisał:

              > Pozwolisz że się dołączę.
              > Kamaz 9 ton, ładowność 16 ton.
              > Hamulec dwuobwodowy, w systemie mieszanym, hydrauliczno, pneumatycznym.

              Smiem watpic. Od kilkudziesieciu lat standardem w ciezkich ciezarowkach sa uklady czysto pneumatyczne.

              > Jak pęknie przewód pneumatyczny, jeden, spada ciśnienie do zera i hamulce bloku
              > ją koła.

              To zalezy, ktory przewod. Czy ten od hamulca postojowego (efekt: pelne i natychmiastowe zacisniecie hamulcow tylnych osi), czy ten od hamowania zasadniczego (efekt: brak hamulca noznego w dotknietym obwodzie).

              > Piach się sypie i tak zabije pieszego swoim ciężarem, przelatując nad
              > kabiną.

              Wolne fantazje.

              >Jeśli strzeli hydrauliczny, to brak sterowania zaworu sterującego pneum
              > atyką = brak hamulca. Postojowy w ciężarówce, nawet 3,5 tony, spali się w ułamk
              > u sekundy
              .

              Brednie. Hamulec postojowy w ciezarowce to tylko inny mechanizm uruchamiania hamulca zasadniczego tylnych osi.

              > Bezwładność 25 ton, a na filmie widać że doładowany jest do pełna, p
              > rzy ostrym skręcie , zerwie opony z felg

              Kompletne brednie i fantazje.

              > Szofer też wart szafotu bo jednak, wiedział jaką masę ma pod sobą. Może naczyta
              > ł się na tym forum że czy 1000, czy 40 000 kg, droga hamowania jest taka sama.

              Nastepny wyznawca fizyki alternatywnej?
              • hasch1 Re: Fantazje hascha 14.10.13, 12:24

                > Smiem watpic. Od kilkudziesieciu lat standardem w ciezkich ciezarowkach sa ukla
                > dy czysto pneumatyczne.

                A ten Kamaz to z jakiego rocznika. Bo pisałem o tym co w tamtych czasach było stosowane.

                -> To zalezy, ktory przewod. Czy ten od hamulca postojowego (efekt: pelne i natych
                > miastowe zacisniecie hamulcow tylnych osi), czy ten od hamowania zasadniczego (
                > efekt: brak hamulca noznego w dotknietym obwodzie).
                >

                Zasadniczo nie ma znaczenia, który, do tłoka przy kole dochodzi jeden, i tylko na rozdzielaczu jest osobno. Ale tu stosuje się przewody metalowe sztywne, to mało kiedy ulega awarji.
                A fakt przełożenia wajchy na postojowym, pozbawia ciśnienia w obwodach do zera, a kiedy przyciskasz pedał zasadniczego to poprzez reduktor ujmujesz ciśnienia i stosownie do siły nacisku zyskujesz efekt hamowania. Jeśli jednak podczas jazdy spuścisz całe ciśnienie, wide hamulec pomocniczy to jak nie urwiesz okładzin ze szczęk, lub klocków, to napewno je spalisz.
                Większość pożarów ciężarówek zaczyna się od zapalenia opony od rozgrzanego do czerwoności bębna, lub tarczy.
                A nie prawdą jest że pomocniczy blokuje tylko koła tylne, bo zarówno obie osie na ciągniku, jak i pozostałe na naczepie. I stosuje się jedynie kidy auto jest zatrzymane. Każdy producent zastrzega tę kwestję, i stosownie zabezpiecza wajchę pomocniczego przed przypadkowym użyciem.

                > Nastepny wyznawca fizyki alternatywnej?

                Tu jak rozumiem piszesz o sobie. Bo Ja piszę o tym czego doświadczyłem.

                -
                Lepiej żałować za grzechy,
                Niż żałować że się nie grzeszyło.
                • crannmer Re: Fantazje hascha 14.10.13, 12:46
                  hasch1 napisał:
                  > A ten Kamaz to z jakiego rocznika. Bo pisałem o tym co w tamtych czasach było s
                  > tosowane.

                  Kamazy z czasow mieszanych ukladow hamulcowych sa juz dawno przetopine w hutach. Kamazy 5410 czy 5511 maja normalne, pneumatyczne uklady hamulcowe.

                  > Zasadniczo nie ma znaczenia, który, do tłoka przy kole dochodzi jeden, i tylko
                  > na rozdzielaczu jest osobno. Ale tu stosuje się przewody metalowe sztywne, to m
                  > ało kiedy ulega awarji.

                  Do hamulca danego kola dochodza dwa przewody. Jeden hamulcowy, normalnie pozbawiony cisnienia, a napelniany podczas hamowania, oraz drugi od postojowego, podczas jazdy napelniony, a podczas uruchamiania hamulca postojowego oprozniany.

                  > A fakt przełożenia wajchy na postojowym, pozbawia ciśnienia w obwodach do zera,
                  > a kiedy przyciskasz pedał zasadniczego to poprzez reduktor ujmujesz ciśnienia
                  > i stosownie do siły nacisku zyskujesz efekt hamowania. Jeśli jednak podczas jaz
                  > dy spuścisz całe ciśnienie, wide hamulec pomocniczy to jak nie urwiesz okładzin
                  > ze szczęk, lub klocków, to napewno je spalisz.

                  Bzdura. Uruchomienie hamulca postojowego ciezarowki podczas jazdy daje taki sam efekt, jak pelne zadzialanie hamulca zasadniczego tylnej osi podczas gwaltownego hamowania hamulcem zasadniczym. O mozliwosci jakiegokoleiek zerwania czy spalenia nie ma w ogole mowy.

                  > Większość pożarów ciężarówek zaczyna się od zapalenia opony od rozgrzanego do c
                  > zerwoności bębna, lub tarczy.

                  Ale z pewnoscia nie po jednym awaryjnym hamowaniu.

                  > A nie prawdą jest że pomocniczy blokuje tylko koła tylne, bo zarówno obie osie
                  > na ciągniku, jak i pozostałe na naczepie.

                  Dyskutujesz tutaj z teza, ktora sam postawiles. Bo ja pisalem nie o tylnych kolach, a o tylnych osiach (liczba mnoga).

                  > I stosuje się jedynie kidy auto jest
                  > zatrzymane. Każdy producent zastrzega tę kwestję, i stosownie zabezpiecza wajch
                  > ę pomocniczego przed przypadkowym użyciem.

                  Brednie. Hamulec pomocniczy nie jest niczym zabezpieczony przed uzyciem podczas jazdy. A zaciagajac go powoli i z wyczuciem mozna nawet dozowac sile hamowania. Co jest zreszta konieczne podczas uzycia hamulca pomocniczego w sytuacjach awaryjnych.

                  Proba uzycia hamulca pomocniczego podczas jazdy oraz jego dozowalnosc jest nawet jednym z punktow badania technicznego.

                  > Tu jak rozumiem piszesz o sobie. Bo Ja piszę o tym czego doświadczyłem.

                  Zanim zaczniesz pisac morskie opowiesci, upewnij sie, ze nie ma w poblizu osob majacych troche doswiadczenia w temacie. Czyli np. w tym konkretnym przypadku (bylych) kierowcow i mechanikow ciezarowek.
                  • hasch1 Re: Fantazje hascha 14.10.13, 13:06
                    Owszem część tych kamazów jest przetopionych, ale zapewniam Cię że na budowach spotkać można, bez zbytniego wysiłku takie jeszcze z początku lat '80.
                    A na tylnych osiach znajdują się tylne koła.

                    > Bzdura. Uruchomienie hamulca postojowego ciezarowki podczas jazdy daje taki sam
                    > efekt, jak pelne zadzialanie hamulca zasadniczego tylnej osi podczas gwaltowne
                    > go hamowania hamulcem zasadniczym. O mozliwosci jakiegokoleiek zerwania czy spa
                    > lenia nie ma w ogole mowy.
                    >
                    > Brednie. Hamulec pomocniczy nie jest niczym zabezpieczony przed uzyciem podczas
                    > jazdy. A zaciagajac go powoli i z wyczuciem mozna nawet dozowac sile hamowania
                    > . Co jest zreszta konieczne podczas uzycia hamulca pomocniczego w sytuacjach aw
                    > aryjnych.

                    Mylisz zasadę działania, jest zabezpieczony tak jak niegdyś wajcha od biegów, przed włączeniem wstecznego, małe sprzęgiełko pod gałką uchwytu, i nie da się trochę zaciągnąć, bo otwiera zawór i pozbaiwa ciśnienia w całym układzie w sposób gwałtowny.


                    > Zanim zaczniesz pisac morskie opowiesci, upewnij sie, ze nie ma w poblizu osob
                    > majacych troche doswiadczenia w temacie. Czyli np. w tym konkretnym przypadku (
                    > bylych) kierowcow i mechanikow ciezarowek

                    Obecny kierowca ciężarówki.
                    • crannmer W dalszym ciagu fantazje hascha 15.10.13, 21:54
                      hasch1 napisał:
                      > Owszem część tych kamazów jest przetopionych, ale zapewniam Cię że na budowach
                      > spotkać można, bez zbytniego wysiłku takie jeszcze z początku lat '80.

                      Wymogi techniczne co do hamulcow nie zmienily sie specjalnie od tego czasu.

                      > A na tylnych osiach znajdują się tylne koła.

                      Na Jowisza, naprawde? A to w opozycji do i odnosnie do jakiej mojej wypowiedzi?

                      > Mylisz zasadę działania, jest zabezpieczony tak jak niegdyś wajcha od biegów, p
                      > rzed włączeniem wstecznego, małe sprzęgiełko pod gałką uchwytu,

                      Bzdury. W zadnej z ciezarowek, ktora prowadzilem, a bylo ich kilka marek i kilkadziesiat typow, nie bylo zabezpieczenia przed zaciagnieciem hamulca pomocniczego. Ani podczas jazdy, ani na postoju.

                      > i nie da się trochę zaciągnąć, bo otwiera zawór i pozbaiwa
                      > ciśnienia w całym układzie w sposób gwałtowny.

                      Bzdury.
                      Pozbawia cisnienia
                      1. nie w calym ukladzie, lecz tylko w obwodzie hamulca pomocniczego
                      2. nie w sposob gwaltowny, lecz proporcjonalnie do wychylenia dzwigni hamulca pomocniczego. W sposob gwaltowny pozbawia cisnienia tylko przy gwaltownym zaciagnieciu od razu do oporu.

                      Dozowalnosc hamulca pomocniczego jest wymogiem prawnym, zapisanym w rozporzadzeniu o warunkach technicznych pojazdow w rozdziale 4, § 14, punkt 2 a: "regulowana intensywnosc hamowania".

                      Dozowalnosc hamulca pomocniczego podczas jazdy sprawdzalem swego czasu osobiscie w praktyce.

                      > Obecny kierowca ciężarówki.

                      Coraz bardziej w to watpie.
                    • tomek854 Re: Fantazje hascha 16.10.13, 00:01
                      > Mylisz zasadę działania, jest zabezpieczony tak jak niegdyś wajcha od biegów, p
                      > rzed włączeniem wstecznego, małe sprzęgiełko pod gałką uchwytu, i nie da się tr
                      > ochę zaciągnąć, bo otwiera zawór i pozbaiwa ciśnienia w całym układzie w sposób
                      > gwałtowny.

                      Bzdury piszesz. Dźwigienka hamulca jest zabezpieczona przed jego zwolnieniem, nie przed jego zaciągnięciem. Tak jest w Scaniach, DAFach, MANach, Fodenach, Ivecach, Volvach i Mercedesach.

                      Poza tym powolne zaciąganie wajchy pozwala dozować siłę hamowania. Hamulec postojowy w ciężarówce nie działa zerojedynkowo - o czym świadczy fakt, ze zarówno jego załączenie jak i spuszczenie zabiera trochę czasu.

                      > Obecny kierowca ciężarówki.

                      ...chyba w 18 tons of steel... Bo na pewno nie w realu :-)
                      • tiges_wiz Re: Fantazje hascha 16.10.13, 12:47
                        nie wiem jak teraz ale taki jelcz 317 mial mechaniczne zabezpieczenie jakies. pociagało się za gałkę i przekładało dzwignie. ale to prehistoria ;)
                        • crannmer Re: Fantazje hascha 16.10.13, 13:37
                          tiges_wiz napisał:
                          > nie wiem jak teraz ale taki jelcz 317 mial mechaniczne zabezpieczenie jakies. p
                          > ociagało się za gałkę i przekładało dzwignie.

                          Pociagalo sie za galke (czy tez grzybek na koncu dzwigni) w celu zwolnienia zaciagnietego hamulca. Aby widoczna na zdjeciu rolka wyszla z zaglebienia blokujacego na tarczy. Przy zaciaganiu hamulca pomocniczego nie bylo zadnego czynnego zabezpieczenia.

                          img05.tablica.pl/images_tablicapl/81795805_1_1000x700_zawor-hamulca-recznego-jelcz-620-317-strzegom.jpg
                          Zawor widoczny na zdjeciu znajduje sie w pozycji zwolnionej.

                          Widoczny na zdjeciu czarny element z lbem wkreta to krzywka wciskajaca popychacz zaworu regulacyjnego proporcjonalnie do kata wychylenia dzwigni. To tak w sprawie rzekomo zero-jedynkowego dzialania hamulca pomocniczego.
                          • tomek854 Re: Fantazje hascha 16.10.13, 15:23
                            Szach mat, jak zwykle :)
                            • tiges_wiz Re: Fantazje hascha 16.10.13, 19:33
                              ale ja nie napisałem, że to działało zerojedynkowo.
                              to właśnie tak działo jak pisał crannmer.
                              • crannmer Re: Fantazje hascha 16.10.13, 20:40
                                O zerojedynkowym dzialaniu hamulca recznego w ciezarowkach pisal wczesniej nasz transportowy rzeczoznawca hasch1. Do niego odnosil sie moj wpis o krzywce.
                                • tomek854 Re: Fantazje hascha 20.10.13, 13:51
                                  I mój o szachu-macie.

                                  --
                                  Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
          • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 23:15
            misiu-1 napisał:

            > W ogóle całe samochody są konstruowane tak, żeby nie ulegały awarii. A jednak u
            > legają. Wszystko może się zepsuć i nie wszystko można zwalić na nieprawidłowa e
            > ksploatacje i serwisowanie.

            Racja. Kupując nowy samochód jeździjmy do końca i nic nigdy nie naprawiajmy.

            > A w ogóle to robi ci jakąś różnicę, czy auto, które
            > cię rozjedzie, miało awarię hamulców z powodu złego serwisowania czy np. wady
            > fabrycznej?

            Jak ciebie rozjedzie to nie będziesz zadawał takich pytań.
            Co to są wady fabryczne?
            Wymień mi choć ze 3 takie wypadki w skali świata spowodowane tzw. wadą fabryczną.


            >
            > > Ile razy miałeś awarię hamulców że tak się tego boisz?
            >
            > Dwa razy. Raz, przed wielu laty, po nagłym hamowaniu zrobił się korek parowy,

            No popatrz, sam się zrobił? Diabeł wlazł do zacisków hamulcowych i nadmuchał?
            Skąd się to wzięło? Jaka była przyczyna? Jak ją usunięto? Znam co najmniej dwie przyczyny gotowania się płynu przy normalnym hamowaniu. Obydwie są skutkiem nieprawidłowego korzystania z hamulców na co dzień i nieprawidłowych napraw lub ich zupełnego braku.

            > drugi raz, niedawno, pękł mi przewód hamulcowy. Na szczęście stało się to podc
            > zas badania technicznego (które zresztą wykazało pełną sprawność hamulców) i za
            > uważyłem to zjeżdżając ze stanowiska, więc nie miałem problemów z zatrzymaniem
            > przy użyciu ręcznego hamulca.

            No to zaraz, jeżeli wężyk pękł, to pękł kiedy samochód był na rolkach, bo wtedy wciska się hamulec do oporu, a jeżeli by pękł podczas badania przez diagnostę, to ten powinien przecież coś zauważyć, poczuć. Coś tu nie pasuje w tej historii. Wygląda to raczej na uszkodzenie przewodu ręcznie. Skoro nie pękł w czasie badania będąc poddanym wysokiemu ciśnieniu, to tym bardziej nie powinien pęknąć w stanie spoczynku.



            • tiges_wiz Tyle sie nagadaliscie ... 13.10.13, 23:41
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,147416970,147418488,Zle_.html
              było popatrzeć co napisałem
            • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 07:57
              0rwell napisał:

              > Racja. Kupując nowy samochód jeździjmy do końca i nic nigdy nie naprawiajmy.

              Ależ oczywiście, że naprawiamy. Jak się dowiemy, że jest coś do naprawienia. Czyli najwcześniej, kiedy pojawią się pierwsze symptomy.

              > Jak ciebie rozjedzie to nie będziesz zadawał takich pytań.
              > Co to są wady fabryczne?
              > Wymień mi choć ze 3 takie wypadki w skali świata spowodowane tzw. wadą fabryczną.

              Wypadki samochodowe nie są badane tak, jak lotnicze. Ale trudno przypuścić, żeby samochody były produkowane z większą troską o jakość elementów niż samoloty, prawda?
              No to przypomnij sobie, że obie katastrofy polskich IŁ62 były spowodowane wadą fabryczną. Jedna - wału silnika, druga - ułożyskowania. A jakby co, to policyjni ignoranci i tak wpiszą do protokołu "nadmierną prędkość"

              > No popatrz, sam się zrobił? Diabeł wlazł do zacisków hamulcowych i nadmuchał?
              > Skąd się to wzięło? Jaka była przyczyna? Jak ją usunięto? Znam co najmniej dwie
              > przyczyny gotowania się płynu przy normalnym hamowaniu. Obydwie są skutkiem
              > nieprawidłowego korzystania z hamulców na co dzień i nieprawidłowych napraw lub ich
              > zupełnego braku.

              Napisałem ci - przed tym normalnym hamowaniem było hamowanie awaryjne. Hamulce się rozgrzały do takiej temperatury, że płyn się zagotował.

              > No to zaraz, jeżeli wężyk pękł, to pękł kiedy samochód był na rolkach, bo wtedy
              > wciska się hamulec do oporu, a jeżeli by pękł podczas badania przez diagnostę,
              > to ten powinien przecież coś zauważyć, poczuć.

              Najwyraźniej pękł w chwili, kiedy było już po pomiarze skuteczności. Diagnosta nic nie poczuł.
              A ja powtórzę pytanie - czy zrobi tobie, jako pieszemu potrąconemu przez samochód, różnicę, czy był on właściwie serwisowany, czy nie? Przecież, wchodząc przed nadjeżdżający samochód na przejście, nie możesz o tym nic wiedzieć, prawda?
              • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 18:23
                misiu-1 napisał:

                > Ależ oczywiście, że naprawiamy. Jak się dowiemy, że jest coś do naprawienia. Cz
                > yli najwcześniej, kiedy pojawią się pierwsze symptomy.

                To sobie wymień olej albo pasek rozrządu "kiedy pojawią się pierwsze symptomy".


                > Wypadki samochodowe nie są badane tak, jak lotnicze. Ale trudno przypuścić, żeb
                > y samochody były produkowane z większą troską o jakość elementów niż samoloty,
                > prawda?
                > No to przypomnij sobie, że obie katastrofy polskich IŁ62 były spowodowane wadą
                > fabryczną. Jedna - wału silnika, druga - ułożyskowania. A jakby co, to policyjn
                > i ignoranci i tak wpiszą do protokołu "nadmierną prędkość"

                czy polskie iły to samoloty współczesne? Czy w czasach ich budowy dysponowano współczesnymi metodami badań materiałowych jakości podzespołów? Co ty w ogóle za przykłady dajesz.
                pl.wikipedia.org/wiki/Struktura_metalu



                > Napisałem ci - przed tym normalnym hamowaniem było hamowanie awaryjne. Hamulce
                > się rozgrzały do takiej temperatury, że płyn się zagotował.

                No to albo miałeś tarcze zdarte ponad normę, albo płyn stary albo jedno i drugie, albo jeszcze coś. Sprawne hamulce po jednym ostrym hamowaniu nie przegrzewają się do tego stopnia żeby nie dało się hamować dalej. W przeciwnym razie samochód z takimi hamulcami nie zostałby dopuszczony do sprzedaży.

                > Najwyraźniej pękł w chwili, kiedy było już po pomiarze skuteczności. Diagnosta
                > nic nie poczuł.
                > A ja powtórzę pytanie - czy zrobi tobie, jako pieszemu potrąconemu przez samoch
                > ód, różnicę, czy był on właściwie serwisowany, czy nie? Przecież, wchodząc prze
                > d nadjeżdżający samochód na przejście, nie możesz o tym nic wiedzieć, prawda?

                Najwyraźniej? Niezbyt to wyraźne że wężyk nie pęka przy mocnym hamowaniu i następnie pęka przy umiarkowanym. Osłabiony wąż może pęknąć kiedy ciśnienie wzrasta, rzadziej kiedy spada lub go nie ma, tak na logikę.

                Tak, jeśli mam być potrącony wolę żeby to był samochód eksploatowany wzorowo, któremu psychopata zupełnie niezwiązany czymkolwiek z kierowcą losowo podciął przewody, niż samochód drutowany przez zwyczajne skąpstwo.
                • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 23:03
                  0rwell napisał:

                  > To sobie wymień olej albo pasek rozrządu "kiedy pojawią się pierwsze symptomy".

                  Fałszywa analogia. Olej i pasek rozrządu mają z góry założony przebieg. Pokaż mi samochód, w którego instrukcji przeglądów napisano: "co 50 tys. km wymiana przewodów hamulcowych".

                  > czy polskie iły to samoloty współczesne? Czy w czasach ich budowy dysponowano
                  > współczesnymi metodami badań materiałowych jakości podzespołów? Co ty w ogóle za
                  > przykłady dajesz.

                  Daję ci przykłady obrazowe, żebyś łatwiej zrozumiał rzeczy, na które pozostajesz ślepy.
                  A przykłady IŁ-ów dlatego, że z naszego podwórka i dlatego najlepiej znane. Ale wady materiałowe i konstrukcyjne były także przyczynami katastrof najnowocześniejszych samolotów, jak np. katastrofa lotu British Airways 38 z 2008 roku (Boeing 777).

                  > No to albo miałeś tarcze zdarte ponad normę, albo płyn stary albo jedno i drugie, albo
                  > jeszcze coś. Sprawne hamulce po jednym ostrym hamowaniu nie przegrzewają się do tego > stopnia żeby nie dało się hamować dalej.

                  Tarcze zdarte ponad miarę gorzej hamują, więc nie nagrzewają się do tak wysokiej temperatury, jak w pełni sprawne. Temperatura tarczy przy gwałtownym hamowaniu może bez problemu osiągnąć 500 stopni.

                  > Najwyraźniej? Niezbyt to wyraźne że wężyk nie pęka przy mocnym hamowaniu i następnie
                  > pęka przy umiarkowanym.

                  Nie lubię durni, którzy wolą dyskutować z faktami niż z rozmówcą. Przykro mi, ale dyskutuj sobie z nimi dalej sam.
                  • 45rtg Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 15.10.13, 23:56
                    misiu-1 napisał:

                    > 0rwell napisał:
                    > > czy polskie iły to samoloty współczesne? Czy w czasach ich budowy dyspono
                    > wano
                    > > współczesnymi metodami badań materiałowych jakości podzespołów? Co ty w o
                    > góle za
                    > > przykłady dajesz.
                    >
                    > Daję ci przykłady obrazowe, żebyś łatwiej zrozumiał rzeczy, na które pozostajes
                    > z ślepy.
                    > A przykłady IŁ-ów dlatego, że z naszego podwórka i dlatego najlepiej znane. Ale

                    No więc to, co piszesz, dowodzi że bynajmniej wcale nie tak dobrze znane. Silniki tych Iłów były eksploatowane po prostu skandalicznie i zaniedbania serwisowe (z głupich oszczędności) co najmniej znacznie przyczyniły się do obu katastrof.

                    > > No to albo miałeś tarcze zdarte ponad normę, albo płyn stary albo jedno i
                    > drugie, albo
                    > > jeszcze coś. Sprawne hamulce po jednym ostrym hamowaniu nie przegrzewają
                    > się do tego > stopnia żeby nie dało się hamować dalej.
                    >
                    > Tarcze zdarte ponad miarę gorzej hamują, więc nie nagrzewają się do tak wysokie
                    > j temperatury, jak w pełni sprawne. Temperatura tarczy przy gwałtownym hamowani
                    > u może bez problemu osiągnąć 500 stopni.

                    Tarcze zdarte ponad miarę, będąc mniejszą masą metalu, nagrzeją się raczej bardziej niż nowe. I dlatego będą gorzej hamować.

                    • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 17.10.13, 15:16
                      45rtg napisała:

                      > No więc to, co piszesz, dowodzi że bynajmniej wcale nie tak dobrze znane. Silniki tych Iłów
                      > były eksploatowane po prostu skandalicznie i zaniedbania serwisowe (z głupich
                      > oszczędności) co najmniej znacznie przyczyniły się do obu katastrof.

                      Przyczyną obu katastrof były wady fabryczne, a nie niewłaściwe serwisowanie. W "Kościuszce" wadliwe łożysko, a w "Koperniku" wada konstrukcyjno-wykonawcza wału silnika.

                      > Tarcze zdarte ponad miarę, będąc mniejszą masą metalu, nagrzeją się raczej bardziej niż
                      > nowe. I dlatego będą gorzej hamować.

                      Nie. Stal, z której wykonane są tarcze hamulcowe, ma bardzo małą pojemność cieplną, więc temperatura zależy w bardzo niewielkim stopniu od grubości tarcz (w znaczeniu różnicy między nowymi a zużytymi). Temperatura zależy przede wszystkim od wydzielanej w hamulcach mocy (czyli energii w jednostce czasu) i współczynnika rozpraszania ciepła. Na tarczach zużytych wydziela się w jednostce czasu mniej energii, ponieważ nierówności powodują gorsze przyleganie klocków. Co więcej - tarcza zużyta lepiej odprowadza ciepło do otoczenia, ponieważ, z racji tych nierówności, ma większą powierzchnię (odrobinę mniejsza powierzchnia krawędzi ma tu niewielkie). Mniejsza moc i lepsze odprowadzanie ciepła przekłada się na niższą, a nie wyższą temperaturę. Nie ma więc takiej zależności, jaką tu zaproponowałeś - gorszego hamowanie z powodu wyższej temperatury. Jest odwrotnie - temperatura jest niższa ze względu na gorsze hamowanie. Gdybyśmy eksperymentalnie nasączyli klocki olejem, to zaobserwowalibyśmy, że hamowanie znacznie się pogorszyło, a temperatura tarcz znacznie się obniżyła (w porównaniu do klocków nienasączonych).
                      • 45rtg Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 17.10.13, 21:39
                        misiu-1 napisał:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > > No więc to, co piszesz, dowodzi że bynajmniej wcale nie tak dobrze znane.
                        > Silniki tych Iłów
                        > > były eksploatowane po prostu skandalicznie i zaniedbania serwisowe (z głu
                        > pich
                        > > oszczędności) co najmniej znacznie przyczyniły się do obu katastrof.
                        >
                        > Przyczyną obu katastrof były wady fabryczne, a nie niewłaściwe serwisowanie. W
                        > "Kościuszce" wadliwe łożysko, a w "Koperniku" wada konstrukcyjno-wykonawcza wał
                        > u silnika.

                        To jest wersja w którą Polacy lubią wierzyć i owszem, oparta na istniejących faktycznie wadach. Tylko że w rzeczywistości te silniki były żyłowane ponad resursy żeby porobić oszczędności na serwisie. Dodatkowo uprawdopodabnia tę przyczynę to, że jakoś tylko w Polsce zdarzyły się dwa identyczne wypadki z tym związane, podczas gdy na świecie bodaj tylko jeden w ogóle. A Iłów trochę latało.

                        > > Tarcze zdarte ponad miarę, będąc mniejszą masą metalu, nagrzeją się racze
                        > j bardziej niż
                        > > nowe. I dlatego będą gorzej hamować.
                        >
                        > Nie. Stal, z której wykonane są tarcze hamulcowe, ma bardzo małą pojemność ciep
                        > lną, więc temperatura zależy w bardzo niewielkim stopniu od grubości tarcz (w z
                        > naczeniu różnicy między nowymi a zużytymi). Temperatura zależy przede wszystkim
                        > od wydzielanej w hamulcach mocy (czyli energii w jednostce czasu) i współczynn
                        > ika rozpraszania ciepła. Na tarczach zużytych wydziela się w jednostce czasu mn
                        > iej energii, ponieważ nierówności powodują gorsze przyleganie klocków. Co więce
                        > j - tarcza zużyta lepiej odprowadza ciepło do otoczenia, ponieważ, z racji tych
                        > nierówności, ma większą powierzchnię (odrobinę mniejsza powierzchnia krawędzi

                        A, chodzi o zużytą w sensie porysowaną? A to istotnie, możesz mieć rację. Bo zużyta w sensie cieńsza ale gładka to niekoniecznie.

                        • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 17.10.13, 22:54
                          45rtg napisała:

                          > To jest wersja w którą Polacy lubią wierzyć i owszem, oparta na istniejących faktycznie
                          > wadach. Tylko że w rzeczywistości te silniki były żyłowane ponad resursy żeby porobić
                          > oszczędności na serwisie.

                          Musisz chyba o swoich podejrzeniach zawiadomić komisję Macierewicza, ponieważ, że zacytuję, Nalot samolotu Ił-62M SP-LBG do momentu katastrofy wynosił 6971 godzin, przy dopuszczalnym resursie wynoszącym 30 tys. godzin i okresie międzyprzeglądowym wynoszącym 10 tys. godzin. :)

                          > A, chodzi o zużytą w sensie porysowaną? A to istotnie, możesz mieć rację. Bo zużyta w
                          > sensie cieńsza ale gładka to niekoniecznie.

                          Powiedziałbym raczej - pobrużdżoną. Wymieniałem już, lekko licząc, kilkanaście zużytych tarcz hamulcowych (w różnych samochodach) i za każdym razem miały w podobny sposób nierówną powierzchnię. Sądzę więc na tej podstawie, że to normalne zjawisko.
                      • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 17.10.13, 22:20
                        misiu-1 napisał:

                        > Nie. Stal, z której wykonane są tarcze hamulcowe, ma bardzo małą pojemność ciep
                        > lną, więc temperatura zależy w bardzo niewielkim stopniu od grubości tarcz (w z
                        > naczeniu różnicy między nowymi a zużytymi).

                        Nieprawda. Istotne różnice w pojemności cieplnej można znaleźć między wodą a stalą, ale nie, powiedzmy, wysokogatunkowym żeliwem z którego tarcze wykonano a stalą z której wykonuje się gwoździe. Moja teoria jest taka: powierzchnia tarczy to nie jedyny sposób odprowadzania ciepła. Pojemność cieplna cienkiego dysku ściskanego z obydwu stron przez klocki jest niczym w porównaniu z ciepłem jakie wytwarza się podczas hamowania, jest pomijalna. Tarcza nie może kumulować ciepła, musi je gdzieś przekazywać. Zauważmy jedną rzecz. Ciepło rozgrzanej tarczy przenosi się na piastę, łożysko, oś, a przede wszystkim na ściśle przylegającą do niej felgę. Do niedawna myślałem, że otwory występujące w każdej feldze służą do wentylacji tarczy. Ale teraz przyszło mi do głowy, że felga pełni rolę radiatora, odbierając ciepło od tarczy, nagrzewając i chłodząc się dzięki większej prędkości na obwodzie niż tarcza i otworom. Kiedy kupiłem używany samochód odkryłem, że felgi z przodu się nagrzewają. Nieznacznie, ale było to wyraźnie wyczuwalne. Po podniesieniu dało się wyczuć, że koła kręcą się z oporem. Okazało się, że łożyska są zbyt mocno przykręcone. Przebieg wydarzeń był więc taki: łożyska wskutek tarcia nagrzewały piastę, od niej nagrzewała się tarcza, a następnie felga. Felga chłodziła łożyska, które być może upaliłyby się bez tego chłodzenia, a przynajmniej zatarły. Tak samo jest z tarczami hamulcowymi - felga je chłodzi. I teraz, dlaczego zużyte cienkie tarcze szybciej się nagrzewają? bo cienki dysk ma mniejszą zdolność do oddawania ciepła w kierunku osi koła, do korpusu tarczy a potem do felgi. Ale to tylko teoria, nie jestem projektantem układów hamulcowych, żeby to sprawdzić obliczeniami, jednak wygląda to bardzo prawdopodobnie.
                  • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 17.10.13, 21:57
                    misiu-1 napisał:

                    > Tarcze zdarte ponad miarę gorzej hamują, więc nie nagrzewają się do tak wysokie
                    > j temperatury, jak w pełni sprawne. Temperatura tarczy przy gwałtownym hamowani
                    > u może bez problemu osiągnąć 500 stopni.

                    Nie prawda. Możesz wyjaśnić dlaczego tak jest?
                    Dopóki tarcze są równomiernie zużyte, niepopękane, nie skrzywione itd. hamują tak samo dopóki się nie przegrzeją i nie palą się klocki, czyli przy krótkim hamowaniu na zimnych hamulcach. Właśnie dlatego badanie techniczne na rolkach nie będzie w stanie wykryć że tarcze są zużyte i mają większą skłonność do nagrzewania, gdy samochód wjedzie na rolki.
      • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 20:32
        Krytykom proponuję zwrócić uwagę na pewne fakty. Ciężarówka KAMAZ 5410 ma długość 6,14m. Przejście dla pieszych ma szerokość 4m. Odległość ciężarówki od przejścia w momencie wejścia kobiety z dzieckiem była mniej więcej taka, lub niewiele większa od długości samej ciężarówki. Ciężarówka zatrzymała się po potrąceniu najwyżej 2m za przejściem, czyli przejechała w krytycznym czasie ok. 12m. Czas, jaki upłynął od wejścia kobiety do zatrzymania ciężarówki, to ok. 3s. Na tej podstawie można stwierdzić, że ciężarówka w momencie wejścia kobiety na przejście jechała poniżej 30km/h. Zresztą sam fakt, że kobieta i dziecko przeżyły wypadek, wskazuje, że prędkość była niewielka.
        • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 20:46
          misiu-1 napisał:

          > Krytykom proponuję zwrócić uwagę na pewne fakty. Ciężarówka KAMAZ 5410 ma długo
          > ść 6,14m. Przejście dla pieszych ma szerokość 4m. Odległość ciężarówki od przej
          > ścia w momencie wejścia kobiety z dzieckiem była mniej więcej taka, lub niewiel
          > e większa od długości samej ciężarówki. Ciężarówka zatrzymała się po potrąceniu
          > najwyżej 2m za przejściem, czyli przejechała w krytycznym czasie ok. 12m. Czas
          > , jaki upłynął od wejścia kobiety do zatrzymania ciężarówki, to ok. 3s. Na tej
          > podstawie można stwierdzić, że ciężarówka w momencie wejścia kobiety na przejśc
          > ie jechała poniżej 30km/h. Zresztą sam fakt, że kobieta i dziecko przeżyły wypa
          > dek, wskazuje, że prędkość była niewielka.

          Jako krytyk zwracam uwagę że powinien jechać w sposób umożliwiający zatrzymanie przed przejściem do czasu opuszczenia go przez rowerzystę. Tak nie jechał.
          • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 21:12
            Mylisz się. Miał jechać tak, żeby nie wymusić pierwszeństwa na pieszym. Dlatego zaproponowałem ci, żebyś przypomniał sobie definicję ustąpienia.
            • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 22:29
              misiu-1 napisał:

              > Mylisz się. Miał jechać tak, żeby nie wymusić pierwszeństwa na pieszym. Dlatego
              > zaproponowałem ci, żebyś przypomniał sobie definicję ustąpienia.

              Czyli jak pieszy się potknie i kamaz go rozkwasi, to twoim zdaniem nie będzie to wymuszenie pierwszeństwa, tak? Pieszy się ma zatrzymać na środku przejścia albo zwolnić kroku żeby go kamaz nie rozjechał i kamaz ma przejechać pierwszy albo pieszy ma próbować mimo wszystko przebiec przed nim żeby zaistniało wymuszenie?

              Pieszy w przeciwieństwie do samochodu nie jedzie na 4 kołach i ma prawo stracić równowagę. Tak samo kierowca jednośladu. I jak go w takich okolicznościach ktoś rozjedzie to też wymusza na nim pierwszeństwo, bo nie zaczekał do końca, to znaczy nie upewnił się, że ten opuścił przejście.
              • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 22:38
                > Czyli jak pieszy się potknie i kamaz go rozkwasi, to twoim zdaniem nie będzie t
                > o wymuszenie pierwszeństwa, tak?

                tak
              • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 08:02
                Ale tu nikt się nie potknął, więc nie ma to żadnego znaczenia. Tak samo dobrze pieszy mógł się potknąć, jak samochód mógł się popsuć. Jednak w normalnej jeździe zakładamy, że samochód będzie sprawny, a pieszy się nie potknie. Nie stwarzaj sobie nowych definicji, bo twoje nie są obowiązujące w przeciwieństwie do ustawowych. Kierowca USTĄPIŁ pierwszeństwa, ponieważ nie zmusił pieszego ani do zmiany kierunku, ani prędkości marszu. Koniec, kropka.
                • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 16:23
                  misiu-1 napisał:

                  > Ale tu nikt się nie potknął, więc nie ma to żadnego znaczenia. Tak samo dobrze
                  > pieszy mógł się potknąć, jak samochód mógł się popsuć. Jednak w normalnej jeźdz
                  > ie zakładamy, że samochód będzie sprawny, a pieszy się nie potknie. Nie stwarza
                  > j sobie nowych definicji, bo twoje nie są obowiązujące w przeciwieństwie do ust
                  > awowych. Kierowca USTĄPIŁ pierwszeństwa, ponieważ nie zmusił pieszego ani do zm
                  > iany kierunku, ani prędkości marszu. Koniec, kropka.

                  Ależ oczywiście, że ustąpił. Nigdzie nie napisałem, że nie ustąpił.

                  Nie pozwolił na bezpieczne przejście pieszego. Na bezpieczne opuszczenie przejścia.
                  Pieszy opuszczał to przejście pod groźbą rozjechania, to znaczy było pewne, że jeśli nie zdąży go opuścić w tym samym tempie, to będzie rozjechany, czyli ciężarówka wymusi na nim pierwszeństwo, bo ciężarówka która przejeżdża pieszego docierającego do drugiego krańca przejścia, dokładniej jej kierowca, dopuszcza się nieustąpienia pierwszeństwa.
                  • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 19:16
                    TO USTAPIENIE NIE JEST PRZECIWIENSTWEM WYMUSZENIA ?
              • 45rtg Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 00:03
                0rwell napisał:

                > Pieszy w przeciwieństwie do samochodu nie jedzie na 4 kołach i ma prawo stracić
                > równowagę. Tak samo kierowca jednośladu. I jak go w takich okolicznościach kto
                > ś rozjedzie to też wymusza na nim pierwszeństwo, bo nie zaczekał do końca, to z
                > naczy nie upewnił się, że ten opuścił przejście.

                To już jest pieprzenie zakrawające na dywagacje o matce siedzącej z tyłu i sprawdzanie czy nie ksiądz. Przypadki przewrócenia się normalnie idącego, dorosłego człowieka na prostej drodze są tak sporadyczne że nie ma sensu brać ich pod uwagę.

                Skądinąd Kamaz ewidentnie zaczął hamowanie jak tylko na pasy weszła kobieta z dzieckiem, bo inaczej by nie stanął tak szybko. Biorąc pod uwagę że kiedy szedł przez pasy facet z rowerem Kamaz był, oczywiście, przynajmniej kilka metrów dalej - w razie gdyby facet z rowerem nawet gwałtownie eksplodował to Kamaz zdążyłby wyhamować jeszcze przed pasami żeby nie rozjechać pozostałego roweru.
                • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 00:22
                  45rtg napisała: (forum gazety twierdzi że napisała, nie że napisał tylko że napisałaA)

                  > Skądinąd Kamaz ewidentnie zaczął hamowanie jak tylko na pasy weszła kobieta z d
                  > zieckiem, bo inaczej by nie stanął tak szybko.

                  A może on sobie hamował już od dawna regulując postępujące zwlanianie stosownie do kroku rowerzysty. Jak zauważył piesze miał już nogę na hamulcu.
    • rapid130 Do tanga trzeba dwojga 13.10.13, 20:54
      Kierownik Kamaza skalkulował, że pani z dzieckiem nie wejdzie.
      Pani skalkulowała, że Kamaz się zatrzyma.
      Oboje byli w błędzie.
      • tiges_wiz Żle! 13.10.13, 21:01
        Pani z dzieckiem uznała, że jak widzi cieżarówkę, to kierowca widzi ją.
        Nie widział.
        www.tvn24.pl/potracil-na-pasach-matke-z-dzieckiem-tlumaczyl-ze-ich-nie-zauwazyl,362573,s.html
        • 0rwell Re: Żle! 13.10.13, 23:45
          tiges_wiz napisał:

          > Pani z dzieckiem uznała, że jak widzi cieżarówkę, to kierowca widzi ją.
          > Nie widział.
          > rel="nofollow">www.tvn24.pl/potracil-na-pasach-matke-z-dzieckiem-tlumaczyl-ze-ich-nie-zauwazyl,362573,s.html

          A pan z kamaza poczuł się zwolniony z obserwacji drogi, ograniczył się jedynie do obserwacji rowerzysty, ściślej mówiąc, celował w obszar tuż za nim. Trzeba se upraszczać pracę.
          • tiges_wiz Re: Żle! 14.10.13, 09:28
            Akurat, to że ktoś może czegoś nie zauważyć, to wynika ze sposobu działania ludzkiego mózgu. Mózg filtruje informacje. I to jest wystarczający powód, żeby nie zakładać, że kierowca mnie widzi. Może mu się wydawać, że przestrzega 100% przepisów, a mnie rozjechać, bo mnie nie zauważy.

            Tak jak ludzie nie widzieli człowieka przebranego za małpę licząc podania piłki, jak nie widzieli znaku 44 km/h, czy jak nie zauważali zmiany osoby, która ich obsługiwała (30%!).

            Ja sam miałem podobne zdarzenie, ale na szczęście, było to w czasie wirtualnych wyścigów online. Jadąc na Daytonie około 320 km/h, wjechałem po 1.5 godziny jazdy w auto, które widziałem, ale niespodziewałem się, że jedzie powoli. A obserwowałem go jakieś 3-4 sekundy.

            Dlatego ja temu gościowi z Kamaza wierzę. Dlatego uczę dzieci, że nie mają co liczyć, że kierowca ich widzi. Sam jestem pieszym i kierowcą z natury defensywnym. Staram się jeździć tak, aby nie dopuszczać do sytuacji niebezpiecznych. Co nie oznacza, że nie jestem człowiekiem a nie robotem.
            • bimota Re: Żle! 14.10.13, 11:25
              > Tak jak ludzie nie widzieli człowieka przebranego za małpę licząc podania piłki
              > , jak nie widzieli znaku 44 km/h, czy jak nie zauważali zmiany osoby, która ich
              > obsługiwała (30%!).

              WIERZYSZ W KAZDA BAJKE... TO SA CALKIEM INNE SYTUACJE...

              ORWELL NIE TWIERDZIL, ZE MU NIE WIERZY...
            • 0rwell Re: Żle! 14.10.13, 17:43
              tiges_wiz napisał:

              > Akurat, to że ktoś może czegoś nie zauważyć, to wynika ze sposobu działania lud
              > zkiego mózgu. Mózg filtruje informacje. I to jest wystarczający powód, żeby nie
              > zakładać, że kierowca mnie widzi. Może mu się wydawać, że przestrzega 100% prz
              > episów, a mnie rozjechać, bo mnie nie zauważy.
              >
              > Tak jak ludzie nie widzieli człowieka przebranego za małpę licząc podania piłki
              > , jak nie widzieli znaku 44 km/h, czy jak nie zauważali zmiany osoby, która ich
              > obsługiwała (30%!).

              Zawsze myślałem że ten film z gorylem ma pokazać co można przeoczyć gadając przez komórkę, czyli skupiając się na czymś na czym nie należy za kółkiem. Czy tak nie jest?
              • 45rtg Re: Żle! 16.10.13, 00:20
                0rwell napisał:

                > tiges_wiz napisał:
                > > Tak jak ludzie nie widzieli człowieka przebranego za małpę licząc podania
                > piłki
                > > , jak nie widzieli znaku 44 km/h, czy jak nie zauważali zmiany osoby, któ
                > ra ich
                > > obsługiwała (30%!).
                >
                > Zawsze myślałem że ten film z gorylem ma pokazać co można przeoczyć gadając prz
                > ez komórkę, czyli skupiając się na czymś na czym nie należy za kółkiem. Czy tak
                > nie jest?

                Nie jest. "Za kółkiem" należy (w teorii) skupić się na tym co jest z przodu, tym co jest na znakach, tym co jest na sąsiednich pasach, tym co się dzieje na przecznicach, tym co jest z tyłu i tym co się dzieje na chodniku. Nie mówiąc o samej mechanice prowadzenia samochodu - biegi, pedały, kierunek, jakieś przełączniki. Równocześnie. I to się, ni ch*ja, nie da zrobić w rzeczywistości.

                Jedna z katastrof lotniczych zdarzyła się dlatego, że załoga zafiksowała się na rzekomo uszkodzonym podwoziu i przez godzinę latała na schnących zbiornikach, aż skończyło się im paliwo. I to nie, że nie sprawdzali. I owszem, wiedza o kończącym się paliwie istniała. Tylko kapitan zafiksował się na problemie z podwoziem i inne do niego nie docierały. A to są przecież ludzie szkoleni znacznie intensywniej niż jakikolwiek kierowca. Tak po prostu działa mózg każdego człowieka - ignoruje to, co wydaje mu się w danym momencie nieistotne. I czasem się myli.
                • bimota Re: Żle! 16.10.13, 11:04
                  SKUPIC MOZE SIE NIE DA, ALE OGRANAC SIE DA, PRZYNAJMNIEJ WIEKSZOSC...

                  MOZG KAZDEGO DZIALA INACZEJ...
      • emes-nju Re: Do tanga trzeba dwojga 15.10.13, 11:08
        rapid130 napisał:

        > Kierownik Kamaza skalkulował, że pani z dzieckiem nie wejdzie.
        > Pani skalkulowała, że Kamaz się zatrzyma.

        Im dłużej się nad tym wypadkiem zastanawiam, tym bardziej mam wrażenie, że kierowca Kamaza nie zauważył pieszych zza rowerzysty, a piesze Kamaza zza rowerzysty.

        O ile niedostrzeżenie pieszych przez kierowcę Kamaza potrafię sobie wyobrazić, o tyle zachowanie mamusi budzi we mnie nieustające osłupienie...
    • tiges_wiz ps. 13.10.13, 21:02
      Zachowanie pani z bmw...
      dla mnie wiekszy skandal, niz zachowanie kierowcy ciężarówki.

      zawsze to piszę, że brak pomocy to dla mnie najgorsze przestępstwo.
      • tbernard Re: ps. 15.10.13, 10:10
        Bez przesady. Miała w pierwszej sekundzie wbiec na jezdnię? Gdy zobaczyła, że inni ludzie podbiegają, to chwyciła za telefon, zapewne aby pomoc fachową wezwać. Po co miała dołączać do grona pomagających, jeśli nie czuła się w tym kompetentna? Co innego jakby nikogo zupełnie nie było.
    • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 21:14
      DZIADEK NAWWIJAL - ZASLONIL ROWEREM. JAK BY NORMALNIE PRZEJACHAL - NIE BYLO BY PROBLEMU... :p
    • klemens1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 13.10.13, 22:29
      Chcesz w ten sposób udowodnić, że jeżeli wokoło jest łąka i kilka chałup oddalonych 200m od szosy, to ograniczenie do 50 jest uzasadnione?
    • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 10:22
      Wszystko ok. Bydle. Morderca.

      A jak nazwać kogoś, kto z dzieckiem wchodzi na przejście prosto pod koła ciężarówki, której kierowca nie zdradza chęci zatrzymania się?
      • klemens1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 11:20
        > A jak nazwać kogoś, kto z dzieckiem wchodzi na przejście prosto pod koła ciężar
        > ówki, której kierowca nie zdradza chęci zatrzymania się?

        Niechroniony uczestnik ruchu?
        I to zamyka temat - wystarczy żeby moja odpowiedź była zgodna i zatwierdzona.

      • 0rwell Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 14.10.13, 16:52
        emes-nju napisał:

        > Wszystko ok. Bydle. Morderca.
        >
        > A jak nazwać kogoś, kto z dzieckiem wchodzi na przejście prosto pod koła ciężar
        > ówki, której kierowca nie zdradza chęci zatrzymania się?

        Bydle i morderca nie bardzo pasuje bo nie siedzi w kamazie.
        Popełniła ten sam błąd - skupiła się wyłącznie na rowerzyście.
      • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 15.10.13, 10:31
        > Wszystko ok. Bydle. Morderca.
        >
        > A jak nazwać kogoś, kto z dzieckiem wchodzi na przejście prosto pod koła ciężar
        > ówki, której kierowca nie zdradza chęci zatrzymania się?

        Czyli ten początek nie do końca taki ironiczny. Gość w ciężarówce zupełnie nie uwzględnił faktu, że pieszy z rowerem może np potknąć się, czy cokolwiek może mu odrobinę spowolnić krok (na przykład pieszy z przeciwka, co zresztą miało miejsce, itp.). On świadomie celował na marginesy epsilonowe (chodzi o epsilony z analizy matematycznej). No i w przypadku pieszej wyszedł mu przypadkiem epsilon ujemny. Gość jest po prostu imbecylem któremu nawet taczki nie powinno się do łap dawać.
        A co do matki. Może niezbyt rozważnie postąpiła. Ale dopatrywanie się tu wtargnięcia jest nadużyciem. To było świadome nieustąpienie, na zasadzie: trzeba straszyć cieniasów aby znali swoje miejsce w szeregu. Zapewne do tej pory ta strategia udawała się a tu nagle zonk. Oczywiście, że kierowca nie przyzna się za Chiny, że nie miał zamiaru przepuszczać lub chciał przegonić pieszego z rowerem i jedyne co mu pozostaje, to wersja, że nie widział.
        • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 15.10.13, 10:39
          SAMI PROFESOROWIE MATEMATYKI...

          WG MNIE MOGL NIE WIDZIEC, ALE TO SWIADCZY PRZECIW NIEMU...
        • nazimno Wypadki powstaja przez glupote. 15.10.13, 10:40
          Wypunktowac mozna obie strony, ze zdecydowana przewaga pana kierowcy.
          "Gdyby mial wyobraznie" - ale gdybanie nic nie daje.
          • nazimno I jeszcze jedno. 15.10.13, 10:43
            Pojazd byl zaladowany, jesli nie "przeladowany".
            Ponadto jazda w takim otoczeniu (przejscia dla pieszych) z predkosciami > 50 km/h
            jest dowodem braku wyobrazni.
            • misiu-1 Re: I jeszcze jedno. 15.10.13, 11:45
              Ale on nie jechał >50km/h, tylko <30km/h. Co zresztą wskazuje dobitnie, że wszystkie te "strefy 30" to ślepa uliczka "postempu". Taka idiotka, jak na filmie, zostanie rozjechana na placuszek przez ciężarówkę jadącą choćby i 10 km/h, bo wlezie jej prosto pod koła. Kluczem do poprawy sytuacji na przejściach jest zdjęcie świętych krów z piedestału i akcja medialna uświadamiająca im, że nie są nieśmiertelni i że prawa fizyki zawsze będą miały priorytet przed lewem ustanawianym przez parlamenty.
            • emes-nju Re: I jeszcze jedno. 15.10.13, 12:09
              nazimno napisał:

              > Ponadto jazda w takim otoczeniu (przejscia dla pieszych)
              > z predkosciami > 50 km/h

              Kiedy ostatnio widziałeś takiego Kamaza jadącego szybciej niż 50 km/h? ;)

              Zresztą za tym, że jechał znacznie wolniej świadczy droga jego hamowania.
              • nazimno To tylko film. 15.10.13, 21:07
                Kamazy rzadko sie widuje, ale ciezarowki tak zaladowane rozwijaja spokojnie 50 km/h i wiecej
                bez problemu.

                Na drodze Strzelce Opolskie /Toszek / Pyskowice widzialem juz niejedno, gdy chodzi o
                ciezarowki zaladowane weglem kamiennym, Kamazy tez, wierz mi.

                Pytanie jest - kiedy on naprawde zaczal hamowac, bo film ogladam mocno poszarpany,
                a kamera pokazuje tylko fragment, ktorego prawy margines zaczyna sie przy wjezdzie na parking.
                On mial doskonala widocznosc z daleka. Nic mu pola widzenia nie przeslanialo.

                Na tak poszarpanym filmie widac, ze hamowal na dystansie przynajmniej 3 dlugosci Kamaza, ktory ma ok 8 metrow dlugosci, a to jest jakes 25 metrow.

                Wiadomo juz, ze to bylo 30 km/h? Skad?
                Uwaga o krotkiej drodze hamowania jest tylko hipoteza.
                Moja hipoteza jest taka, ze jechal wiecej, niz 30 km/h.

                Ja jak widze dzieci, niezaleznie, czy pod opieka, czy nie, to pierwsze, co robie, to zwalniam.
              • nazimno Dla "naprzykladu" 15.10.13, 21:21

                joemonster.org/filmy/41075/Taki_sobie_Kamaz
                www.youtube.com/watch?v=I92bI5H0z1Q
                www.cda.pl/video/833814f/Kamaz-rosyjski-pirat-drogowy
              • nazimno Bedzie, niestety, drastycznie: 15.10.13, 21:24

                www.sadistic.pl/tag/kamaz
              • tbernard Re: I jeszcze jedno. 16.10.13, 09:19
                > Kiedy ostatnio widziałeś takiego Kamaza jadącego szybciej niż 50 km/h? ;)
                >
                > Zresztą za tym, że jechał znacznie wolniej świadczy droga jego hamowania.

                O drodze hamowania nie za bardzo możemy cokolwiek stwierdzić, bo widać tylko niewielki wycinek. Ale tak czy owak nie jest istotne ile on jechał, tylko fakt, że zupełnie nie miał zamiaru przepuścić, kompletnie olał pojęcie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia. A fakt, że się zaraz zatrzymał paradoksalnie potwierdza, że wszystko widział i tylko zaskoczyła go decyzja pieszej, ale to zaskoczenie wynika tylko z jego błędnego założenia, że piesza nie ośmieli się wejść.
                • nazimno Ja nie komentowalem jego intencji. 16.10.13, 09:52
                  To moga byc tylko przypuszczenia.
                  Tlumaczy sie, ze nic nie zauwazyl.
                  A jak ma sie tlumaczyc?
                  Ze chcial ich rozjechac?

                  Podtrzymuje, ze jechal wiecej niz 30.
                  Jego intencje nie sa mi znane.
            • 45rtg Re: I jeszcze jedno. 16.10.13, 00:11
              nazimno napisał:

              > Pojazd byl zaladowany, jesli nie "przeladowany".
              > Ponadto jazda w takim otoczeniu (przejscia dla pieszych) z predkosciami > 5
              > 0 km/h
              > jest dowodem braku wyobrazni.

              A brednie że ta ciężarówka tyle jechała - dowodem jej chorobliwego nadmiaru.

              Nie pierwszym zresztą, mój mały, podjarany nazimno.
              • nazimno Blaznisz sie tylko dlatego, aby sie odezwac. 16.10.13, 08:14
                Uzasadnij rachunkowo to, co bredzisz.
                Ja oszacowalem droge hamowania conajmniej na 25 metrow, a musialo bys "ostre".

                Przelicz to sobie na predkosc.
                Za cholere nie wyjdzie 30 km/h.

                • nazimno I jeszcze: 16.10.13, 08:29
                  Cytuje:

                  Niestety, tylko 6% spośród ankietowanych w Polsce kierowców wiedziało, że droga hamowania ciężarówki z pełnym ładunkiem, jadącej z szybkością 80 km/godz, wynosi ok. 45 metrów.


                • 45rtg Re: Blaznisz sie tylko dlatego, aby sie odezwac. 17.10.13, 10:05
                  Taaaa... Podekscytowany nazimno, Binienda forum Wyborczej, wypowiada się o bezpieczeństwie na drodze myląc drogę hamowania z drogą zatrzymania. Paradne :-)
                  • nazimno Powaznie....??? 18.10.13, 00:04
                    No to jaka byla predkosc poczatkowa?

                    Jeden "kolo" broni drugiego "kola" wylacznie z powodu solidarnosci paleciarskiej.
                    Zalosne.





                    • 45rtg Re: Powaznie....??? 18.10.13, 09:45
                      > No to jaka byla predkosc poczatkowa?

                      Кaмaз pojawia się w kadrze w 17. sekundzie. W 20. sekundzie stoi. Czyli trzy sekundy jazdy. Od pojawienia się przejeżdża jakieś 3 swoje długości. Mówisz że ma 8 metrów - to możliwe. Czyli średnio 8 m/s. Z newtonowskiej fizyki wynika więc 16 m/s prędkości początkowej. Nie przekroczył nawet 60 km/h, a i to jeżeli udawać że naciśnięcie hamulca i zadziałanie układu nie zajmuje w ogóle czasu z tych 3. sekund. Wszelkie poprawki na realizm działają tylko na korzyść kierowcy ciężarówki.

                      > Jeden "kolo" broni drugiego "kola" wylacznie
                      z powodu solidarnosci paleciarskie
                      > j.
                      > Zalosne.
                      >

                      Żałosne, mój mały, podekscytowany Biniendo, to są z d*py wzięte wizje Kamaza pełnego piachu rozpędzającego się do autostradowej prędkości na miejskiej ulicy. Chyba z RATO.

                      O twoim żenującym przekonaniu że kto nie narzeka z tobą na ciężarówki ten tirowiec to już nawet mówić szkoda :-)
                      • nazimno Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 18.10.13, 10:22
                        Czyli jakbys nie liczyl, jechal jednak wiecej niz 30.

                        Czyli jechal DWA razy szybciej, niz sie zazegnywali jego forumowi obroncy.

                        Od poczatku pisalem, ze jechal wiecej niz 30, co jest jasne z tego filmu.

                        Malo tego - on najprawdopodobniej hamowal juz wczesniej (czego kamera nie pokazuje),
                        bo i pop...l wiecej, a widocznosc mial doskonala, wiec mu sie wydawalo, ze mozna.

                        Widzial rowerzyste, bo sie do tego przyznal.
                        Nagle, przestal widziec kobiete z dzieckiem.
                        Powinni go zbadac psychiatrzy.

                        Gdy rowerzysta zmywal sie z przejscia, naiwny "kolo" wyspekulowal jakims cudem, ze pani z dzieckiem na przejscie nie wejdzie i hamowac zaczal w panice, a gdy dotarlo do mozgu,
                        ze jednak weszla, bylo za pozno.

                        W takich miejscach PRZEPUSZCZA sie pieszych. To sa pasy.

                        Gdy to sie stalo wygenerowal sobie wytlumaczenie. Tbernard to nawet niezle skomentowal.

                        Nigdzie, cwaniaczku ciezarowy, nie napisalem, ze on byl rozpedzony do "autostradowej". To twoja brednia, co jest zreszta u ciebie normalne.

                        Abstrahujac od kinematyki, kierowca - zawodowiec, dal plame.
                        Nie wzial pod uwage, ze jedzie w otoczeniu takim, gdzie sie UWAZA.

                        PS

                        v1=50 km/h
                        v2=60 km/h

                        60^2 / 50^2 = 1,44
                        sqrt(1,44) = 1,2

                        Jadac tylko o 10 km na godzine wiecej niz 50 km/h mamy droge hamowania 20% dluzsza.

                        Tydzien temu, podobny do ciebie "kolo" tak sobie policzyl predkosc na zjezdzie z A4 do
                        Wroclawia, ze na luku odjazdu wp...sie do rowu, przewracajac sie na bok.
                        Prawa fizyki zadzialay, a geniusz nie byl na to przygotowany.

                        Ja jechalem w piatek do Gliwic i zwalnialismy tam na korku, ogladajac to ponure
                        widowisko z prawej strony.

                        • 45rtg Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 18.10.13, 22:14
                          > Czyli jakbys nie liczyl, jechal jednak wiecej niz
                          30.

                          Oczywiście nie, analfabeto funkcjonalny. Napisałem wyraźnie że wyliczyłem maksimum.

                          > Czyli jechal DWA razy szybciej, niz sie
                          zazegnywali jego forumowi obroncy.

                          A to nie moja sprawa ile ktoś inny wyliczał.

                          > Od poczatku pisalem, ze jechal wiecej niz 30,
                          co jest jasne z tego filmu.

                          Oczywiście nie jest to jasne. Już tylko dając typową sekundę na zadziałanie hamulców otrzymujemy zaledwie jakieś niecałe 40 km/h.

                          > Malo tego - on najprawdopodobniej hamowal
                          juz wczesniej (czego kamera nie pokaz
                          > uje),
                          > bo i pop...l wiecej, a widocznosc mial
                          doskonala, wiec mu sie wydawalo, ze mozn
                          > a.

                          A to już jest wyłącznie twoje z d*py wzięte rzewne p*erdolenie, bo nie masz do takich twierdzeń absolutnie żadnych podstaw. Nie, patologiczna obawa kijowego kierowcy przed ciężarówkami to nie jest źródło wiedzy.

                          > Widzial rowerzyste, bo sie do tego przyznal.
                          > Nagle, przestal widziec kobiete z dzieckiem.
                          > Powinni go zbadac psychiatrzy.

                          Nie przestał, histeryku, tylko nie zaczął. Bo weszła na drogę szybko, z dużej odległości, z boku.

                          > Gdy rowerzysta zmywal sie z przejscia,
                          naiwny "kolo" wyspekulowal jakims cudem,
                          > ze pani z dzieckiem na przejscie nie wejdzie i
                          hamowac zaczal w panice, a gdy
                          > dotarlo do mozgu,
                          > ze jednak weszla, bylo za pozno.

                          Twoje "rozumowanie" jest tak kiepawe jakbyś cierpiał na zespół Macierewicza.

                          > W takich miejscach PRZEPUSZCZA sie
                          pieszych. To sa pasy.

                          Na które nie wolno wchodzić bezpośrednio przed pojazdem. Co kończy sprawę. Możesz odejść.

                          > Gdy to sie stalo wygenerowal sobie
                          wytlumaczenie. Tbernard to nawet niezle skom
                          > entowal.
                          >
                          > Nigdzie, cwaniaczku ciezarowy, nie
                          napisalem, ze on byl rozpedzony do "autostra
                          > dowej". To twoja brednia, co jest zreszta u
                          ciebie normalne.

                          Za to nas*ałeś jak zwykle pierdyliardem postów z bezsensownymi wrzutami nie na temat, to nie ma dziwnych że mi się stamtąd wmieszało. Oducz się bełkotu, to się nie będziesz dziwił.

                          > Abstrahujac od kinematyki, kierowca -
                          zawodowiec, dal plame.
                          > Nie wzial pod uwage, ze jedzie w otoczeniu
                          takim, gdzie sie UWAZA.

                          Tak, tak. I przez nieuwagę uratował życie idiotce która mu, łamiąc przepisy, wmaszerowała pod koła.

                          > Tydzien temu, podobny do ciebie "kolo" tak
                          sobie policzyl predkosc na zjezdzie
                          > z A4 do
                          > Wroclawia, ze na luku odjazdu wp...sie do
                          rowu, przewracajac sie na bok.

                          Ten kolo, głąbie, wleciał do wewnątrz zakrętu, a nie wyleciał przez za dużą prędkość. Znowu się wygłupiłeś.


                          Aha. Nie żebym oczekiwał że to dopuścisz do świadomości, bo twój prymitywny móżdżek wymaga sytuacji czarno-białych, ale nigdy w życiu nawet nie byłem w szoferce ciężarówki, nie mówiąc już o prowadzeniu.
                          • nazimno Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 19.10.13, 08:13
                            Dlatego tak bezndziejnie bredzisz.

                          • hasch1 Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 19.10.13, 13:02
                            I dlatego kiedyś optowałem za dwoma, obowiązkowymi, godzinami jazdy podczas nauki jazdy, samochodem ważącym, fizyczne, 3.5 t.
                            Poza tym, wielu na tym forum mieni się znawcami tematów, tu poruszanych. Ale jednocześnie snując teorje zaprzeczające ich praktycznej znajomości tematu.
                            Ciekawe ilu tak naprawdę jeździ na codzień, a nawet, wogule, ma prawojazdy.
                            • nazimno Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 19.10.13, 13:09
                              Poczekamy na wyrok w tej sprawie.
                              Koniec.


                            • 45rtg Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 19.10.13, 14:00
                              hasch1 napisał:

                              > I dlatego kiedyś optowałem za dwoma, obowiązkowymi, godzinami jazdy podczas nau
                              > ki jazdy, samochodem ważącym, fizyczne, 3.5 t.
                              > Poza tym, wielu na tym forum mieni się znawcami tematów, tu poruszanych. Ale je
                              > dnocześnie snując teorje zaprzeczające ich praktycznej znajomości tematu.
                              > Ciekawe ilu tak naprawdę jeździ na codzień, a nawet, wogule, ma prawojazdy.

                              I to pisze kolo, któremu dowiódł dyletanctwa Tomek :-)
                            • crannmer Re: Oranyboskie, naprawde tak sadzisz? 19.10.13, 16:44
                              hasch1 napisał:
                              > Poza tym, wielu na tym forum mieni się znawcami tematów, tu poruszanych. Ale je
                              > dnocześnie snując teorje zaprzeczające ich praktycznej znajomości tematu.

                              ... rzekl fachura hasch1, ktory wczesniej na tym watku dobitnie wykazal, jak bardzo __nie__zrozumial__ dzialania pneumatycznych hamulcow ciezarowki, a wczesniej tutaj
                              forum.gazeta.pl/forum/w,510,2605858,146642282,Brednie_i_owszem.html
                              wykazal, ze ze znajomoscia przepisow u niego tez krucho.

                              > Ciekawe ilu tak naprawdę jeździ na codzień, a nawet, wogule, ma prawojazdy.

                              Z pisaniem zreszta tez.
        • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 15.10.13, 11:23
          tbernard napisał:

          > Gość w ciężarówce zupełnie nie uwzględnił faktu, że
          > pieszy z rowerem może np potknąć się

          Według mnie mylisz się.

          Piesze po wejściu na jezdnię nieomal w tym samym momencie, co zszedł z niej rowerzysta, zdążyły przejść parę metrów zanim, jak cielęta (bez przepraszania - nawet jak nie widziały wielkiej ciężarówki, to powinny ją chociaż usłyszeć!), poszły pod nóż. Sorry. Nie pisz mi o tym, że kierowca Kamaza zostawił rowerzyście za mały margines! Bo idąc tym tokiem myślenia można napisać, że przecież rowerzysta mógł się rozmyślić i cofnąć na przejście już z chodnika i na dobrą sprawę, to nie wolno przejeżdżać przez przejście jak w zasięgu wzroku jest cokolwiek, co mogłoby na to przejście bezmyślnie się wturlać :P

          Kierowca Kamaza nie zauważył z jakiegoś powodu pieszych. Zdarza się. Nie powinno, ale się zdarza. M. in. z tego powodu warto stosować się do przepisów o zakazie wchodzenia bezpośrednio pod jadący samochód. A pani z dzieckiem, co wyraźnie uchwyciła kamera, nie zastosowała się i do przepisów i do działania zanikającego instynktu, zwanego samozachowawczym :/

          Nie mogę uwierzyć, że ktoś może tak po prostu wejść parę metrów przed taka masę hałasującej stali!
          • jureek Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 15.10.13, 21:14
            emes-nju napisał:

            > Kierowca Kamaza nie zauważył z jakiegoś powodu pieszych. Zdarza się. Nie powinn
            > o, ale się zdarza. M. in. z tego powodu warto stosować się do przepisów o zakaz
            > ie wchodzenia bezpośrednio pod jadący samochód.

            Piesza nie zauważyła z jakiegoś powodu Kamaza. Zdarza się. Nie powinno, ale się zdarza. M. in. z tego powodu będąc kierowcą warto stosować się do przepisów o szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych, szczególnie, gdy widać pieszych zmierzających do przejścia.
            Jura
            • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 11:16
              jureek napisał:

              > Piesza nie zauważyła z jakiegoś powodu Kamaza. Zdarza się. (...)
              > M. in. z tego powodu będąc kierowcą warto stosować się do
              > przepisów o szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych,

              Też tak uważam.

              Uważam też, że obie panie żyją dzięki temu, że kierowca Kamaza zachował ostrożność i jechał na tyle powoli, żeby, po całkowicie niewytłumaczalnym (a więc trudnym do przewidzenia) zachowaniu pieszych, zahamować na dystansie niewiele dłuższym niż długość jego auta. Co ciekawe zachował i dostosował, mimo tego że, jak sam twierdzi, pieszych nie widział. Co, jak już ustaliliśmy, zdarza się :P
              • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 11:28
                ALE USTAWA O ZNAKACH MOWI, ZE NALEZY ZWOLNIC TAK, BY UMOZLIWIC PRZEJSCIE, A ON NIE UMOZLIWIL... :)
              • jureek Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 11:50
                emes-nju napisał:

                > Uważam też, że obie panie żyją dzięki temu, że kierowca Kamaza zachował ostrożn
                > ość i jechał na tyle powoli, żeby, po całkowicie niewytłumaczalnym (a więc trud
                > nym do przewidzenia) zachowaniu pieszych,

                Jeżeli pieszy znajduje się na chodniku zwrócony twarzą w kierunku przejścia, to tak trudno przewidzieć, że może na to przejście wejść? Co tu jest takiego trudnego do przewidzenia?
                Jura
                • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 11:56
                  PRZECIE GAZETA TRABI NA LEWO I PRAWO, ZE PIESI STOJA GODZINAMI I CZEKAJA NA MOZLIWOSC PRZEJSCIA... CZYLI NIE WCHODZA... :p
                • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:07
                  jureek napisał:

                  > Jeżeli pieszy znajduje się na chodniku zwrócony twarzą
                  > w kierunku przejścia, to tak trudno przewidzieć, że
                  > może na to przejście wejść?

                  Nie trudno.

                  Widzę, że wciąż nie potrafisz sobie wyobrazić, że kierowca ciężarówki nie zauważył pieszych zza rowerzysty, bo, jak sam zeznawał, za bardzo się na nim skupił.

                  Tak! Popełnił błąd! Ale nie pisz mi, że Tobie nie zdarza się popełniać na drodze błędów, co mogłoby tłumaczyć Twoją wielką chęć do "rzucania kamieniem"...
                  • agios_pneumatos Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:13
                    emes-nju napisał:

                    > jureek napisał:
                    >
                    > > Jeżeli pieszy znajduje się na chodniku zwrócony twarzą
                    > > w kierunku przejścia, to tak trudno przewidzieć, że
                    > > może na to przejście wejść?
                    >
                    > Nie trudno.
                    >
                    > Widzę, że wciąż nie potrafisz sobie wyobrazić, że kierowca ciężarówki nie zauwa
                    > żył pieszych zza rowerzysty, bo, jak sam zeznawał, za bardzo się na nim skupił.
                    >
                    > Tak! Popełnił błąd! Ale nie pisz mi, że Tobie nie zdarza się popełniać n
                    > a drodze błędów, co mogłoby tłumaczyć Twoją wielką chęć do "rzucania kamieniem"
                    > ...
                    >

                    Czyli udowodnił, że obserwacja pola przed samochodem, w przeciwieństwie do jednego punktu, przekracza możliwości NKE.
                    • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:20
                      Udowodnij mi, że tylko w Polsce zdarzają się wypadki, bo kierowca czegoś nie zauważył, a potem możesz pisać takie rzeczy, jak piszesz.

                      Dopóki nie udowodnisz, twoje rewelacje trafiają do szufladki z napisem "pierdoły".
                      • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:28
                        > Udowodnij mi, że tylko w Polsce zdarzają się wypadki, bo kierowca czegoś nie zauważył, a potem możesz pisać takie rzeczy, jak piszesz.

                        W Polsce większość niezauważeń, to zwyczajne pomroczne wykręcanie się, aby nie przyznać się, że się zwyczajnie miało w dupie pieszego. Wypadki z prawdziwym niezauważeniem pewnie zdarzają się podobnie często jak w innych krajach. Cała nadwyżka w stosunku do innych krajów to pomroczność.
                        • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:41
                          tbernard napisał:

                          > W Polsce większość niezauważeń, to zwyczajne pomroczne
                          > wykręcanie się, aby nie przyznać się, że się zwyczajnie miało
                          > w dupie pieszego. Wypadki z prawdziwym niezauważeniem
                          > pewnie zdarzają się podobnie często jak w innych krajach.
                          > Cała nadwyżka w stosunku do innych krajów to pomroczność.

                          Mam nadzieję, że masz na te "pierdoły" jakieś dowody inne niż imaginacja?
                          • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 13:09
                            > Mam nadzieję, że masz na te "pierdoły" jakieś dowody inne niż imaginacja

                            Dowodów bezpośrednich nie mam. Ale jedynym innym wytłumaczeniem były by jakieś gorsze geny w naszym narodzie. Czy faktycznie różnimy się od innych na poziomie genetycznym?
                      • agios_pneumatos Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:30
                        emes-nju napisał:

                        > Udowodnij mi, że tylko w Polsce zdarzają się wypadki, bo kierowca czegoś nie za
                        > uważył, a potem możesz pisać takie rzeczy, jak piszesz.
                        >
                        > Dopóki nie udowodnisz, twoje rewelacje trafiają do szufladki z napisem "pier
                        >
                        doły".
                        >

                        A może jeszcze mam przeanalizować wpływ księżyca na pogodę na Syberii? Jaki to ma związek?

                        Gdzie napisałem nieprawdę? Skoro napisałem nieprawdę to wskaż gdzie.

                        Argument o biciu Murzynów jest aż nadto eksploatowany na tym forum. Zwłaszcza w przypadku konkretów. Ale co ja o tym wiem, skoro nie jestem konkretny.

                        W tym wypadku pierdołami nie jest to co napisałem ja, a to co zeznał kierowca Kamaza.
                  • jureek Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:20
                    emes-nju napisał:

                    > Tak! Popełnił błąd! Ale nie pisz mi, że Tobie nie zdarza się popełniać n
                    > a drodze błędów, co mogłoby tłumaczyć Twoją wielką chęć do "rzucania kamieniem"

                    W którym miejscu rzucam kamieniami? Póki co, to widzę raczej z Twojej strony rzucanie kamieniami w pieszą. Takie określenia, jak zupełnie nieprzewidywalne i niewytłumaczalne zachowanie, to są właśnie te kamienie.
                    Jura
                    • edek40 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:23
                      > W którym miejscu rzucam kamieniami? Póki co, to widzę raczej z Twojej strony rz
                      > ucanie kamieniami w pieszą.

                      Eee tam. Nikt w nia niczym nie rzuca. Widzac jej zachowanie nie trzeba. Sama sobie zrobi krzywde.
                      • jureek Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:34
                        edek40 napisał:

                        > Eee tam. Nikt w nia niczym nie rzuca. Widzac jej zachowanie nie trzeba. Sama so
                        > bie zrobi krzywde.

                        No i drugi pan E. też musiał swój kamyczek dorzucić.
                        Jura
                        • edek40 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:55
                          > No i drugi pan E. też musiał swój kamyczek dorzucić.

                          Ja nic nie dorzucam. Podkreslam - ta pani potrafi sama zrobic sobie krzywde. Nikt nie musi jej pomagac.
                  • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:22
                    > Nie trudno.
                    >
                    > Widzę, że wciąż nie potrafisz sobie wyobrazić, że kierowca ciężarówki nie zauważył pieszych zza rowerzysty, bo, jak sam zeznawał, za bardzo się na nim skupił.

                    Przecież nie może oficjalnie powiedzieć, że po prostu założył, że nie ośmielą się wejść. Ot "pomroczność" i "niewidzenie" jest zjawiskiem u nas powszechnym, zarówno wśród szlachty jak i plebsu.
                    • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:25
                      tbernard napisał:

                      > Przecież nie może oficjalnie powiedzieć, że po prostu założył,
                      > że nie ośmielą się wejść.

                      Zgodnie z polskimi przepisami, mógł.
                      • agios_pneumatos Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:32
                        emes-nju napisał:

                        > tbernard napisał:
                        >
                        > > Przecież nie może oficjalnie powiedzieć, że po prostu założył,
                        > > że nie ośmielą się wejść.
                        >
                        > Zgodnie z polskimi przepisami, mógł.
                        >

                        Na szczęście (przy dobrym układzie) jeszcze tylko 14,5 miesiąca pozostało...
                      • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:32
                        > > Przecież nie może oficjalnie powiedzieć, że po prostu założył,
                        > > że nie ośmielą się wejść.
                        >
                        > Zgodnie z polskimi przepisami, mógł.

                        Nic nie mógł. Miał obowiązek być gotowym do zatrzymania się w celu przepuszczenia pieszego na przejściu. Potrącenie było na przejściu, więc nie ustąpił pierwszeństwa.
                        • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 12:45
                          tbernard napisał:

                          > Nic nie mógł. Miał obowiązek być gotowym do zatrzymania
                          > się w celu przepuszczenia pieszego na przejściu.

                          Miał też prawo spodziewać się, że inni uczestnicy ruchu stosują się do przepisów. Np. tych o zakazie wchodzenia bezpośrednio pod jadący samochód.
                          • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 13:06
                            > Miał też prawo spodziewać się, że inni uczestnicy ruchu stosują się do przepisów. Np. tych o zakazie wchodzenia bezpośrednio pod jadący samochód.

                            Ale ten zapis może być zastosowany tylko, gdy kierowca faktycznie nie widział pieszego i wejście nastąpiło gdy już nie był w stanie zareagować. Jeśli go widział i mógł przepuścić, to nie może być mowy o wtargnięciu bezpośrednio przed jadący pojazd, tylko o nieustąpieniu pierwszeństwa. Zresztą takie rozumowanie wytrych (czyli czytanie nie swoich obowiązków lecz współuczestnika) stoi w obronie pieszego. Pieszy wie, że jeśli kierowca go zauważy zbliżającego się do przejścia (a tutaj piesza nie wyłoniła się zza przeszkody), to ma być przygotowany na udzielenie mu pierwszeństwa.
                            • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 14:24
                              tbernard napisał:

                              > > Miał też prawo spodziewać się, że inni uczestnicy ruchu
                              > > stosują się do przepisów. Np. tych o zakazie wchodzenia
                              > > bezpośrednio pod jadący samochód.
                              >
                              > Ale ten zapis może być zastosowany tylko, gdy kierowca
                              > faktycznie nie widział pieszego i wejście nastąpiło gdy
                              > już nie był w stanie zareagować.

                              1. Taka jest wersja wydarzeń, którą przedstawia kierowca, a której bez żadnych dowodów, że było inaczej, nie bardzo można obalić.

                              2. W polskim PoRD jest przepis zakazujący wejścia bezpośrednio pod jadący pojazd, a nie ma obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszemu zbliżającemu się do przejścia. Zbliżanie się pieszego do przejścia jest sygnałem do wzmożenia uwagi, ale niekoniecznie do hamowania - w wypadku jak na filmie, awaryjnego. Kierowca Kamaza zachował więc i dostosował o czym najlepiej świadczy to, że dwie (tiiit) panie przeżyły zderzenie z taką masa załadowanej z górka stali. W sytuacji awaryjnej, której nie miał obowiązku przewidzieć (widocznie nie wpadło mu do głowy, że ktoś wejdzie na przejście, na które już nieomal wjechał) to, co zrobił przed przejściem pozwoliło uniknąć zabicia dwóch (tiiiit) kobiet. Nie wszystkich wypadków da się uniknąć, bo np. zawsze znajdą się dwie np. (tiiiit) kobiety (w tym jedna nieletnia), które wlezą pod poruszającą się masę stali w odległości, w której nie da się tej masy stali wyhamować bez zawieszania praw fizyki. Można za to zachować i dostosować tak, żeby nie każdy wypadek kończył się śmiercią.

                              Jeszcze raz. Jak na razie w polskim PoRD nie ma przepisu nakazującego przepuszczanie pieszego zbliżającego się do przejścia.
                              • tbernard Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 15:41
                                > Jeszcze raz. Jak na razie w polskim PoRD nie ma przepisu nakazującego przepuszc
                                > zanie pieszego zbliżającego się do przejścia.

                                Ale jest obowiązek ustąpienia na przejściu. Uderzenie miało miejsce na przejściu a nie podczas zbliżania się do niego. Podczas zbliżania się kierowca miał możliwość zauważenia oraz obowiązek po zauważeniu być przygotowanym na ustąpienie pierwszeństwa, jeśli pieszy się na tym przejściu znajdzie. Jedyna linia obrony, to nie zauważenie ale to zwyczajną pomrocznością polską (czy to w wydaniu jaśnie panujących, czy plebsu) zalatuje:

                                > 1. Taka jest wersja wydarzeń, którą przedstawia kierowca, a której bez żadnych
                                > dowodów, że było inaczej, nie bardzo można obalić.

                                A co ma gadać? Oczywiście, że zapewne nie polował na życie pieszych. Ale, że po prostu miał ich w dupie powiedzieć nie może. Pozostaje pomroczność.
                                • emes-nju Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 15:51
                                  tbernard napisał:

                                  > Ale jest obowiązek ustąpienia na przejściu.

                                  Czy zawiesza on prawa fizyki?

                                  Chyba tak... Skoro powołujesz się na ten przepis w tej konkretnej sytuacji...

                                  > Ale, że po prostu miał ich w dupie powiedzieć nie może

                                  Może. Zgodnie PoRD może powiedzieć, że widział piesze, ale postanowił ich nie przepuszczać, bo były za blisko/bo miał je w dupie/bo jego żona miała okres i był wk... na kobiety itd. itp., a one weszły mu prosto pod maskę.
                            • misiu-1 Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 14:28
                              tbernard napisał:

                              Bzdury wypisujesz. W ogóle nie masz pojęcia o PoRD. To, że jeszcze żyjesz, świadczy, wbrew powszechnemu stereotypowi, że kierowców mamy doskonałych. Inaczej, z taką świadomością, już dawno wąchałbyś kwiatki od spodu.
                              • jureek Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 14:36
                                misiu-1 napisał:

                                > Bzdury wypisujesz. W ogóle nie masz pojęcia o PoRD. To, że jeszcze żyjesz, świa
                                > dczy, wbrew powszechnemu stereotypowi, że kierowców mamy doskonałych. Inaczej,
                                > z taką świadomością, już dawno wąchałbyś kwiatki od spodu.

                                O, witamy mistrza wnioskowania odnośnie do przyczyn tego, dlaczego ktoś jeszcze żyje.
                                Znajdziesz sam błąd w swoim rozumowaniu, czy trzeba Ci w tym pomóc?
                                Jura
                            • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 14:47
                              CZYLI JEDNAK MAMY ROZNIE ROZUMIENIE "BEZPOSREDNIOSCI"...

                              A JA PONOWNIE PRZYPOMINAM:

                              "4.Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających."

                              CO TO ZNACZY ?
    • bimota Re: Pan oszczędny, szybki i bezpieczny. 16.10.13, 11:11
      A W SUMIE KOGO UZNANO WINNYM ? NA JAKIEJ PODSTAWIE ZABRANO PRAWKO... ?

      WG PANUJACEJ INTERPRETACJI CHYBA NALEZY PRZYJAC, ZE BABA WLAZLA BEZPOSREDNIO... A MOZE, TRADYCYJNIE, WSPOLWINA... BO CHOC BEZPOSREDNIO, TO JEDNAK PRZED...

      POLICMAJSTRY PEWNIE "OSZACUJA", ZE KIEROWCA MIAL SPORO CZASU SKORO WPADLI POD LEWE KOLO, A NIE PRAWE...
    • rapid130 Oglądam ten filmik i oglądam... 16.10.13, 21:15
      ...i znów niestety dochodzę do wniosku, że nie warto jeździć powoli i grzecznie przepuszczać.
      Trzeba zap***ć i robić dużo hałasu. ;)
      Wtedy baba by nie weszła. Sklęłaby pirata, ale nie weszła.
      A tak? Wolno toczący się Kamaz zrobił wrażenie, że przepuszcza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka