0rwell
13.10.13, 19:35
Oszczędza ułamki sekund. Łaskawie przepuszcza pieszych wedle zasady "spieprzaj piechur, bo cię rozjadę". Jak się piechur potknie - to go rozjedzie. Jedzie tak, żeby nie rozjechać i zyskać jak najwięcej ułamków sekundy. Ale potknie się piechur - to już jego wina, że się potknął i zginął rozjechany.
www.dziennik.pl/wideo/440352,ciezarowka-potracila-matke-z-dzieckiem.html
To samo jak pan oszczędny jedzie za samochodem. Samochód skręca? Skręcaj dziadu, bo cię rozjadę, mam czym. Samochód zatrzymał się przed przejściem na przecznicy? Pan oszczędny go rozjechał. Walnął w tylny słupek i skręcił komuś kark. Bo pan oszczędny jeździ, omija, wyprzedza na dojazd pod zderzak, oszczędza czas, tylko jak ktoś zahamuje - jego wina, po co hamował?
Mogło by się wydawać, że piesza wtargnęła. Ale prawda jest taka, że to bydle, jak większość owiec, widzimy to na co dzień, nie pozwoliło rowerzyście bezpiecznie opuścić przejścia i nie wygląda na to żeby zwolniło zbliżając się do niego. Z przyzwyczajenia, skupione na swojej strategii jeżdżenia po piętach, dodało bydle gazu licząc w głębi duszy, rechocząc ochryple, zaoszczędzone ułamki.