Dodaj do ulubionych

czyja wina?

09.04.15, 16:34
Ot taka dzisiaj ciekawa sytuacja: skrzyżowanie z przejściem i drogą dla rowerów. Dla samochodów świeci się czerwone z warunkową strzałką do skrętu w prawo, dla pieszych i rowerów - czerwone. Na przejście pełną prędkością wjeżdża rowerzysta. Czyja wina w przypadku potencjalnego zderzenia? Samochodu, bo miał tylko warunek? Czy rowerzysty, bo nie powinno go być na przejściu - miał czerwone?
Uzupełniając - na tym konkretnym skrzyżowaniu co prawda nie ma kierunkowego sygnalizatora do skrętu w prawo, ale w stronę odwrotną jest sygnalizator kierunkowy do bezwarunkowego skrętu w lewo. Strzałka do skrętu w prawo pali się równocześnie z kierunkowym zielonym dla przeciwnego kierunku (i tylko wtedy). Czyli, jadąc w przeciwnym kierunku, byłaby to wina rowerzysty, bo kierowca miał zielone, a rowerzysta - czerwone. A jak w sytuacji, jeżeli kierowca miał tylko zieloną strzałkę?
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: czyja wina? 09.04.15, 17:17
      W praktyce taki casus zakończyłby się w sądzie, a werdykt zależałby od konkretnego sędziego.

      Sytuacja podobna jak w moim niedoszłym przypadku, kiedy biały furgon ciął przez stację "pod prąd", stąd się go nie spodziewałem.
    • bimota Re: czyja wina? 09.04.15, 18:48
      NASZ WSPANIALY KODEKS TAKICH SYTUACJI NIE ROZSTRZYGA...

      WG "LOGIKI" CZESTO STOSOWANEJ PRZEZ POLICJE I POPIERANEJ PRZEZ FORUMOWCOW - WINNY KIEROWCA...
    • oixio Re: czyja wina? 09.04.15, 20:32
      W rozp. o znakach:
      § 96. ...
      "3. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa
      w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący
      zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje
      utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom."

      Wina tych, którzy twierdzą, że na zachodzie mają taką sygnalizację na której piesi, rowerzyści mogą poruszać się na czerwonym :)
    • tbernard Re: czyja wina? 10.04.15, 00:49
      Ja bym powołał się na zasadę,
      Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

      Jeśli kierowca zatrzymał się i rozejrzał i nie było widać rowerzysty ani pieszego, ponadto sygnał czerwony dla rowerzysty zakazywał by wjazd w obszar kolizyjny, to kierowca miał prawo skorzystać z warunkowego wykonania manewru. Jeśli w takim momencie rowerzysta w pełnym pędzie wpakuje się mu na auto i kierowca nie miał przesłanek, że do tego dojdzie, to nie można dopatrzeć się u niego winy.
      • bimota Re: czyja wina? 10.04.15, 12:15
        WTEDY POLICJA POWOLA SIE NA PASUJACA DO WSZYSTKIEGO ZASADE O OSTROZNOSCI...
        • tbernard Re: czyja wina? 10.04.15, 14:24
          Pewnie niestety masz rację.
        • klemens1 Re: czyja wina? 13.04.15, 13:32
          Wtedy kierowca może odpowiedzieć, że pomimo zachowania ostrożności i tak się nie udało wypadku uniknąć.
          • bimota Re: czyja wina? 13.04.15, 13:39
            WTEDY POLICJA, ZE OSTROZNOSC BYLA NIESZCZEGOLNA.

            ALE JEST TEZ PRZEPIS MOWIACY, ZE NALEZY USTAPIC PRZEJEZDZAJACEMU ROWERZYSCIE...
      • a_weasley Granice zaufania 10.04.15, 23:35
        Tbernard napisał:

        > Ja bym powołał się na zasadę,
        > Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo lic
        > zyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chy
        > ba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

        >
        > Jeśli kierowca zatrzymał się i rozejrzał i nie było widać rowerzysty
        > ani pieszego, ponadto sygnał czerwony dla rowerzysty zakazywał by wjazd
        > w obszar kolizyjny, to kierowca miał prawo skorzystać z warunkowego
        > wykonania manewru.

        Powiem więcej, gdyby nawet było widać, że ktoś jedzie na rowerze w stronę czerwonego, na razie do niczego to kierowcy nie zobowiązywało. Jedzie to jedzie, jego prawo, ma obowiązek stanąć przed czerwonym, a nie sto metrów wcześniej. Dopiero gdyby się pojawiły okoliczności (np. rowerzysta zbliża się z niezmniejszoną prędkością i jest już w takiej odległości, że musiałby hamować z piskiem opon lub zgoła nie ma szans zatrzymać się przed światałami), kierowca powinien przyjąć, że to jakiś wariat jest.
        A i w tym przypadku zagrożenie wypadkowe spowodowałby rowerzysta, bo to jego zachowanie zmusza prawidłowo jadącego uczestnika ruchu do manewrów obronnych. Czyli można liczyć na uznanie, że rowerzysta spowodował wypadek, a kierowca ewentualnie się przyczynił (np. zareagował zbyt późno). Gwarancji nie ma, bo w sprawie, w której po jednej stronie jest rowerzysta, wszystko się może zdarzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka