Gość: Katarzyna
IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.*
11.02.05, 16:20
Jestem świeżym kierowcą. Dopiero jak zaczęłam robić prawo jazdy zdałam sobie
sprawę jak niewłaściwie zachowują się piesi, w tym czasie i ja. Zimą, albo
późnym wieczorem przysłowiowe "gie" widać z więcej niż 10 metrów z samochodu.
Zwłaszcza że samochód nie oświetla dobrze pobocza. A światła innych
oślepiają. Oczywiście, pieszy nie ma szans z samochodem, ale dlaczego kurza
twarz wymagamy tylko od kierowców by umieli sie poruszać po drodze i mieli
oczy z każdej strony głowy? Przecież założenie jest nierealne! Gdzie jest
jakaś sensowna edukacja o poruszaniu się po drogach pieszych?
DLaczego nie dba się o to by ubiór pieszego miał elementy odblaskowe, no
wiem, paniusia w futrze czy płaszczyku miec nie bedzie, ale dzieci i młodzież
w kurtkach? Czy nie można sygnalizować ze ubiór na czarno w zimę i jesien
jest do bani, bo człeka nie widać i zwiększa zagrożenie wypadkiem jak nie
stosuje się do przepisów?
Ja noszę okulary i nie mam sokolego wzroku. Na dodatek w samochodach
wiekszość ludzi ma radio, CD, telefon, dmuchawe i diabli wiedzą co jeszcze,
co tam sie podczas jazdy ustawia. Jak można oczekiwać że będa widzieć zawsze
i wszystko? Ile lat można jeżdzić bezwypadkowo mysląc zawsze za kierowcę
obok, z tyłu, z przodu, pieszych goniących autobusy, tramwaje, zamyślonych na
spacerze, prowadząc samochód i czasem jeszcze gawedzac z pasazerem?