Gość: Asia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.05.05, 19:57
Jestem kierowcą od 10 lat, jeżdzę dużo i codziennie. Nauczyłam się już, że
trzeba uważać na dzieci, nieoświetlonych rowerzystów, pijanych pieszych...
Mój wypadek miał miejsce w zimie, głęboką nocą, w mieście, na mało
uczęszczanej i nieoświetlonej ulicy. Nie jechałam sama, obok mnie siedziała
koleżanka, z tyłu kolega, wracaliśmy z pracy. Obserwowałam drogę w normalny
sposób, nie klikałam w komórkę, nie rozmawiałam ze znajomymi, nie miałam
zamkniętych oczu, nie patrzyłam do tyłu... nic co mogłabym sobie zarzucić.
Nie byłam pijana ani szczególnie zmęczona... Jechałam z przepisową
prędkością, 30km/h i... przejechałam po leżącym na drodze człowieku.
Natychmiast wezwałam pogotowie i policję.
Człowiek przeżył! Złamane żebra, miednica, po 2 tygodniach wypisany ze
szpitala, ma się dobrze, chodzi, żyje. Cud, szczęście dla niego i dla mnie -
mogłam go zabić, przejechać po głowie, zobaczyć w ostatniej chwili i
zmiażdżyć hamowaniem, zobaczyć, skręcić i wylądować na drzewie - milion
możliwości. Ludzie nie powinni leżeć na drogach! Ale leżą, a wina jest zawsze
i tylko kierowcy.
Potem okazało się, że facet miał 3,2 promila alkoholu we krwi. Moja sprawa
trafiła do sądu, bez powoływania przez policję biegłego. Teraz sąd może
zgodzić się na powołanie go, ale wcale nie musi. Policja nie ma wątpliwości
co do mojej winy, ja - tak. Nie tylko ja go nie zauważyłam, osoba siedząca
obok mnie, nie widziała go także. Zmęczona jednak całą sprawą, od kilku
miesięcy nie myślę o niczym innym, ktoś kto kiedykolwiek miał wypadek wie o
czym mówię - postanowiłam dobrowolnie poddać się karze, by przyspieszyć bieg
sprawy sądowej i mieć to za sobą. Przejechany pijany chce oczywiście
odszkodowania na dużą kwotę (w tym klasyczne naciąganie - np. zniszczenie
odzieży za 2000zł itp itd).
Boję się jeździć. Mam objawy klasycznej depresji. Nie chce mi się żyć. A
student, lat dwadzieścia parę, co to zaszalał alkoholowo na imprezie śmieje
mi się w twarz i jeszcze zarobi na całej tej sprawie.
Uważajcie, jak jeździcie.