Dodaj do ulubionych

Chamstwo na drodze

09.08.02, 10:53
Witam!
cieszę się, ze jest takie forum bo jeśli tutaj nie odreaguję stresu na
drogach będzie jeszcze bardziej niebezpiecznie!!!! I bardziej chamsko!
Jeżdżę od niedawna. Napewno nie jestem super kierowcą, ani nawet dobrym
kierowcą, ale myślę, że w miarę nabierania doświadczenia będzie coraz lepiej.
Obawiam się jednak, że totalnie "schamieję".
Przejawy buractwa na drogach są pewnie wszystkim dobrze znane. Nadużywanie
klaksonów, jazda na zderzaku itd. Mnie najbardziej wkurza cwaniactwo
kierowców wpychajacych się do kolejki frajerów takich jak ja, grzecznie
czekających w dłuuuuuuuugim korku.
Mieszkam w Warszawie i dojeżdżam do centrum z Tarchomina. W tej chwili jest
remont mostu Grota-Roweckiego i by wjechać na most trzeba sobie poczekać. A
to dlatego, że banda chamów preferuje szybszy pas by potem, przy samym
wjeździe wpychać się bezceremonialnie - do jednego pasa usiłują się wtedy
wepchać 4 kolejne rzędy samochodów.
To jakiś kompletny absurd! I jeżdżenie po lewej stronie chodnikiem!
Czy w innych miastach też tak jest? Czy wpuszczacie takich kierowców przed
siebie? Czy ignorujecie ich narażając swój samochód na stłuczkę?
Ja kiedyś byłam naiwna i wpuszczałam wszystkich - najpierw z uprzejmości,
potem ze strachu, że wjadę takiemu bezczelnemu facetowi czy babce w bok.
Teraz coraz rzadziej to robię, ale wciąż mnie to straszliwie denerwuje
Co gorsze, przez takich cwaniaków ludzie, którzy np nie znają miasta i za
późno orientują się, że muszą zmienić pas też cierpią.
Jakie macie sposoby na takie sytuacje?
Bardzo sfrustrowana
Ata


Obserwuj wątek
    • Gość: Qrakki Re: Chamstwo na drodze IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 12:10
      Witam - jak milo spotkac kogos kto tak samo jak ja stoi jak 'frajer' w korku na
      GROCIE zamiast cwaniakowac:)- moze pogadamy sobie czasem! he, he
      Ale ATO nie zauwazylas ze teraz gdy wjazdy z wislostrady sa zamkniete to jakby
      tych cwaniaczkow mniej?

      Aha - nie ma rady - ja zalecam stac i czasem wpuszczac - ja np. nie wpuszczam
      samochodow z tablicami z Bialoleki, Targowka, Legionowa bo te Jasie dobrze
      wiedza gdzie sa zwezenia i moga wczesniej sie ustawiac w kolejke!

      pozdrawiam
      Qrakki
      • mouchi Re: Chamstwo na drodze 09.08.02, 12:14
        Gość portalu: Qrakki napisał(a):

        > Witam - jak milo spotkac kogos kto tak samo jak ja stoi jak 'frajer' w korku
        na
        >
        > GROCIE zamiast cwaniakowac:)- moze pogadamy sobie czasem! he, he
        > Ale ATO nie zauwazylas ze teraz gdy wjazdy z wislostrady sa zamkniete to
        jakby
        > tych cwaniaczkow mniej?
        >
        > Aha - nie ma rady - ja zalecam stac i czasem wpuszczac - ja np. nie wpuszczam
        > samochodow z tablicami z Bialoleki, Targowka, Legionowa bo te Jasie dobrze
        > wiedza gdzie sa zwezenia i moga wczesniej sie ustawiac w kolejke!
        >
        > pozdrawiam
        > Qrakki

        nie jeżdżę Grotem, ale do uwag się przypisuję. generalnie wpuszczam tych
        grzecznych, co nie cwaniakują, a dla reszty zwykle nie mam dnia dobroci dla
        zwierząt.
    • kilroy_was_here Re: Chamstwo na drodze 09.08.02, 12:37
      ata3 napisała:

      > Czy wpuszczacie takich kierowców przed
      > siebie? Czy ignorujecie ich narażając swój samochód na stłuczkę?


      Zasadniczo wpuszczam, zwłaszcza jeśli taki ma włączony kierunkowskaz (bo są i
      tacy, co nie włączają, jakby chcieli tego stojącego w kolejce przechytrzyć).

      Ludzie wpychają się z najrozmaitszych względów - czasem z cwaniactwa, ale
      czasem naprawdę bardzo im się śpieszy albo się pomylili i stoją nie na tym
      pasie co trzeba. Czasem wyjeżdżają z prawej strony z bocznej ulicy od razu w
      korek i nie mają innej szansy na lewy pas jak tylko się wepchać (tzn. skorzystać
      z czyjejś uprzejmości). Wpuszczam, bo za jakiś czas ja mogę być w takiej samej
      sytuacji.

      Natomiast stawiam opór, jeśli na przykład jest skręt w lewo z mojego pasa, a z
      tego drugiego w prawo, i jakiś bus z prawego pcha się w "mój" kierunek równo ze
      mną.
      • Gość: Qrakki Re: Chamstwo na drodze IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 13:02
        Zgodze sie z toba ze mozna sie pomylic, itd. Ale jak sie jezdzi stała trasa
        (dom - parac -dom) przez dluzszy czas to dobrze wiesz gdzie sie 'cwaniakuje' i
        zasadniczo mozna 'cwaniaka' rozpoznac!
        Co do autobusow - zawsze wpuszczam - z 2 powodow - szkoda mi ludzi ktorzy nie
        dosc ze stoja w busie to jeszcze w korku (ja przynajmniej siedze) a drugi powdo
        to to ze czesto przystanki sa tak ustawione ze kierowca busa nie ma jak
        wczesniej wjechac na np. lewy pas!

        pzdr.
        Qrakki
        • Gość: Ata3 Re: Chamstwo na drodze IP: 217.153.44.* 09.08.02, 13:45
          Gość portalu: Qrakki napisał(a):

          > Zgodze sie z toba ze mozna sie pomylic, itd. Ale jak sie jezdzi stała trasa
          > (dom - parac -dom) przez dluzszy czas to dobrze wiesz gdzie sie 'cwaniakuje'
          i
          > zasadniczo mozna 'cwaniaka' rozpoznac!
          > Co do autobusow - zawsze wpuszczam - z 2 powodow - szkoda mi ludzi ktorzy nie
          > dosc ze stoja w busie to jeszcze w korku (ja przynajmniej siedze) a drugi
          powdo
          >
          > to to ze czesto przystanki sa tak ustawione ze kierowca busa nie ma jak
          > wczesniej wjechac na np. lewy pas!
          >
          > pzdr.
          > Qrakki

          Zgadzam się z Tobą w 100 %. W większości cwaniaków można rozpoznać, Ci którzy z
          pewnych powodów zagapili się, nie wiedzieli, po prostu nie mogą czekać po
          pierwsze sygnalizują chęć zmiany pasa wcześniej (w ogóle sygnalizują!), jak
          trzeba to czekają grzecznie aż ktoś się zlituje. Na mnie działa na przykład to,
          że ktoś sie obejrzy i wzrokiem "zapyta" - zawsze wtedy wpuszczam.
          Autobusy - jasne, że tak - pasażerowie stoja jeszcze na przystanku :-)
          Jeśli ktoś chce wjechac z prawej na pas - też zawsze wpuszczam bo oni nie maja
          wyjścia.
          Ale skończyłam już z kobiecą solidarnością - w ogóle nie wiem dlaczego w coś
          takiego kiedyś wierzyłam i łaskawiej patrzyłam na kobiety kierowców. Ale
          przekonałam się, że brak kultury nie ma się nijak do płci...
          Mam jeszcze dodatkowe pytanie - czy dziękujecie za wpuszczenie do kolejki?
          Dla mnie jest to oczywiste i zawsze będę to robić. Może dlatego gdy mi ktoś nie
          podziękuje czuję się jakby mi ktoś napluł w twarz?
          Lekko pokrzepiona na duchu
          Ata
          • Gość: Qrakki Re: Chamstwo na drodze IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 13:55
            Witka ponownie!
            tak dziekuje - reka lub awaryjnymi ....staram sie zawsze to zrobic lecz czasami
            zdarza mi sie nie dziekowac od razu - sytuacja na drodze - lepiej nie machac
            czy grzebac w desce rozdzielczej zeby nie bylo potem przykro;)

            Wiec z tym pluciem w twarz to chyba nie tak... ale ostatnio bardzo przyjemnie
            sie zdziwilem na plochocinskiej zjechalem troche motocykliscie i podziekowal -
            totalne zaskoczenie jak dla mnie!

            moze idzie ku lepszej kulturze???

            pozdrawiam
            Q
            • Gość: Ata3 Re: Chamstwo na drodze IP: 217.153.44.* 09.08.02, 14:09
              Gość portalu: Qrakki napisał(a):

              > Witka ponownie!
              > tak dziekuje - reka lub awaryjnymi ....staram sie zawsze to zrobic lecz
              czasami
              >
              > zdarza mi sie nie dziekowac od razu - sytuacja na drodze - lepiej nie machac
              > czy grzebac w desce rozdzielczej zeby nie bylo potem przykro;)
              >
              > Ja też ponownie witam "sąsiada"!
              To że nie od razu to rozumiem i że sytuacje są różne - ja mówię o korku
              posuwajacym się z prędkoscią ciężarnej żółwicy!
              Aha, no i nie spodziewam się podziękowań od kogoś kto się po prostu bezczelnie
              i wbrew mojej woli wpakował przede mnie - to by dopiero była bezczelność!
              Ata
              • Gość: Qrakki Re: Chamstwo na drodze IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 14:16
                Eee nie... wlasnie to podstawa wepchnac sie komus i podziekowac - zauwaz
                wtedy jak taki 'cwaniaczek' patrzy w lusterko wsteczne obserwujac z usmiechem
                twoja reakcje - ggguuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuullllll!!!!!
                he, he
                ale z tym korkiem bylbym wlasnie uwazny - moze i nie stanie sie nic wielkiego
                ale zderzak czy lampa to tez niemaly koszt;)

                Q.

            • kilroy_was_here Re: Dziękowanie na drodze 09.08.02, 14:16
              Na mnie największe wrażenie, jeśli chodzi o dziękowanie, zrobiło coś takiego:
              jadę, przede mną autobus na przystanku ma włączony kierunkowskaz, że będzie
              wyjeżdżał. Ja się zatrzymałem, a on wyjechał i... podziękował. A przecież
              miałem obowiązek "w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu
              autobusem włączenie się do ruchu" (Kodeks drogowy, Art. 18).
              • Gość: Qrakki Re: Dziękowanie na drodze IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 14:36
                Taaak tez mi sie to pare razy zdarzylo - ale oczywiscie dostalem z tylu traba
                od jakiegos 'mistrza kierownicy' a ciebie nie obtrabili? he, he
                Q
        • kilroy_was_here Busy 09.08.02, 15:06
          Gość portalu: Qrakki napisał(a):

          > Co do autobusow - zawsze wpuszczam - z 2 powodow - szkoda mi ludzi ktorzy nie
          > dosc ze stoja w busie to jeszcze w korku (ja przynajmniej siedze) a drugi
          > powod to to ze czesto przystanki sa tak ustawione ze kierowca busa nie ma jak
          > wczesniej wjechac na np. lewy pas!



          Autobus i bus - to dla mnie pewna różnica (busy, jeśli można tak zgeneralizo-
          wać, zachowują się najbardziej arogancko z miejskich pojazdów). Ale przyznam,
          że nigdy nie myślałem akurat o tych, którzy w nich stoją czy siedzą jako pasa-
          żerowie. Po tym, co piszesz, może łaskawszym okiem spojrzę również na rozpycha-
          jącego się busa...
          • Gość: Qrakki Re: Busy IP: *.stacje.agora.pl 09.08.02, 15:24
            Male nieporozumienie:)
            myslalem ze chodzi Ci o autobusy!
            Jak teraz sie domyslam chodzi Ci o cos wiekszego niz osobowy czyli jakies tam
            vany i takie tam?
            hmmm... nie zauwazylem by byli bardziej 'cwaniaccy' niz inni ale to nie znaczy
            ze tak nie jest:)

            Ale nie da sie ukryc ze ciezarowki wykorzystuja swoja pozycje 'wiekszy moze
            wiecej' - choc z drugiej strony rzadko kto chce ich wpuszczac!

            pzdr.
            Q
            • joanka72 Re: Busy 12.08.02, 18:16
              Co do "większy może więcej"...Ostatnio wracając znad morza żeby
              uniknąć "czołówki" z olbrzymim TIR'em, króry wyprzedza; sobie spokojnie w nocy
              na trzeciego "moim" pasem o mały włos urwałam podwozie maksymalnie uciekając na
              pobocze rzy prędkości ponad 100. Jakimś cudem autko jest w jednym kawałku.
              Chciałam podałać nr rejestracyjne TIR'a na 112 ale ponieważ nie miałam
              świadków ...

              Też zdarzyło mi się ( i to parę razy !!!) zobaczyć podziękowanie od kierowcy
              autobusu, szkoda tylko, że kierowcy za mną z wrażenia nadużywają klaksonu.

              I jeszcze coś o pieszych:jak są na pasach to mamy obowiązek ich wpuścić (i to
              robię) ale co jeśli na skos przez ulicę (ograniczenie do 80, główna,
              trzypasmowa, droga wyjazdowa ze Szczecina) drepcze sobie spokojnie starsza
              pani, a samochody ostro hamując wjeżdżaja jeden na drugiego...?

              Albo samochod jadący sobie najspokojniej w świecie lewym pasem tejże
              trzypasmówki z prędkościa tak około 50km/h.... Gdzie w tym momencie jest
              policja!!! Dlaczego nie wyłapuje takich ignorantów?!?!? A, prawda,
              zapomniałam, stoi z suszarką... :-)))))))
              • Gość: abc Re: Busy IP: 212.76.37.* 13.08.02, 09:08
                joanka72 napisała:

                > Co do "większy może więcej"...Ostatnio wracając znad morza żeby
                > uniknąć "czołówki" z olbrzymim TIR'em, króry wyprzedza; sobie spokojnie w
                nocy
                >
                > na trzeciego "moim" pasem o mały włos urwałam podwozie maksymalnie uciekając
                na
                >
                > pobocze rzy prędkości ponad 100. Jakimś cudem autko jest w jednym kawałku.
                > Chciałam podałać nr rejestracyjne TIR'a na 112 ale ponieważ nie miałam
                > świadków ...



                Nie patrz na świadków, zawsze dzwoń na policję niezależnie czy ktoś oprócz
                ciebie widzi łamanie przepisów, czy widzisz to łamanie sama. Być może, że ktoś
                jeszcze zgłosi na policję, że ten sam pojazd łamie przepisy (i też nie będzie
                miał na to świadków), nawet w innym miejscu i czasie, później jeszcze ktoś itd.
                Wtedy da to policji do myślenia i prędzej czy później, a jeśli od razu
                zareagujemy to prędzej, weźmie się za takiego delikwenta, nawet bez pomocy
                świadków.
                Z bandytyzmem trzeba walczyć!
                • joanka72 Re: Busy 14.08.02, 07:14
                  to o tych swiadkach to cytat od osoby dyżurujacej na 112... A mój potencjalny
                  świadek spał sobie na tylnym siedzeniu...
                  Ale masz rację, może jak Policja zostanie "zarzucona" tego typu skargami to
                  coś zrobią...
                  Jest szansa, że jest nadzieja...:)
                  Pozdrawiam
              • Gość: Qrakki Re: Busy+ Staruszki! IP: *.stacje.agora.pl 13.08.02, 14:11
                No... co do ludzi starszych - to dzieki pewnej Pani w czerwonym Punto (na oko
                jakies 70 lat) mialem ostatnio okazje poczuc sie Anglikiem - owa Pani po prostu
                na czerwonym, bez kierunkowskazu, bez zatrzymania, bez rozgladania - wjechala
                sobie przede mnie z lekka spychajac mnie na przeciwlegly pas ruchu - szczerze
                mowiac nie mialem nawet sily trabic - bo pewnie i tak by nie uslyszala:)

                Ona po prostu jechala tam gdzie ja wzrok i checi wiodly! zastanawiam sie co by
                bylo gdyby to byla droga szybkiego ruchu i ta Pani by ot tak sobie wlaczyla sie
                do ruchu!
                Pewnie powstalby niezly material do wieczornych wiadomosci w kilku stacjach +
                jakiegos programu pokroju 'ratownicy' czy cos takiego:) (raczej smutny usmiech)

                pozdrawiam
                Q.
              • Gość: kranik Re: Busy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 15:18
                joanka72 napisała:
                > Co do "większy może więcej"...Ostatnio wracając znad morza żeby
                > uniknąć "czołówki" z olbrzymim TIR'em, króry wyprzedza; sobie spokojnie w nocy
                > na trzeciego "moim" pasem o mały włos urwałam podwozie maksymalnie uciekając > na pobocze rzy prędkości ponad 100. Jakimś cudem autko jest w jednym kawałku.
                > Chciałam podałać nr rejestracyjne TIR'a na 112 ale ponieważ nie miałam
                > świadków ...


                spróboj mi wytłumaczyć w którym momencie mogłaś zczytać nocą nr rejestracyjne tego tira? mi przychodzą do głowy dwie możliwości
                1. gdy jechałaś z nim na czołówkę. raczej nie ponieważ pomiędzy jego dwoma światłami widziałaś czarna dziurę, jednocześnie intensywnie myśląc nad tym co zrobić by się z nim nie zderzyć
                2. patrząc w lusterko wsteczne po minięciu się z nim. też raczej nie ponieważ wątpie czy da się zczytać ten numer w ten sposób na równej drodze a Ty byłaś mocno zajęta powrotem na pas ruchu z pobocza (co przy tej prędkości wcale nie jest takie łatwe).

    • Gość: OLO. Re: Chamstwo na drodze IP: *.lot.pl 24.08.02, 01:43
      Ja też dojeżdżam z Tarchomina do Centrum i od lat widzę to co Ty. Brak policji
      i jej zaniechanie działania powodują to co się dzieje przy wjeździe na Grota.
      Ci, co wciskają się na chama dobrze wiedzą, co robią. Kalkulują. Jeżeli widzą
      kobietę za kółkiem, to jadą. Jeżeli widzą, że masz nowy samochód, to też jadą.
      Ja mam starego Opla i mnie się nie wciskają. Najbardziej mnie wkurza, jak ktoś,
      kogo przed chwilą wpuściłem nie chce wpuścić innych. Wyjazd z Auchan przecina
      się z wjazdem na Grota, stłuczki są co drugi dzień i co? I nic. Polcja zawsze
      przyjeżdża po. Zero prewencji, zapobiegania. Modlińska to trasa na Zegrze i
      wyścigi debili trwają tu od lat. Ostatnio popisują się "dawcy" na motorach,
      jadąc często ok. 150/h. i ignorując czerwone światło. To są ci sami ludzie co
      dzień, na tych samych motorach.I wszyscy ich znają. Tylko nie policja. Policja
      przyjedzie po.
      • qrakki999 Nowe wiesci z 'Grota' 26.08.02, 09:02
        Narzekalismy tu sobie na cwaniaczkow wciskajacych sie wszedzie na Grocie - i co!
        Oto nastal czas remontu - na jednej nitce zrobiono ruch wobie strony (obecnie
        dwa pasy w strone Brodna i 3 w strone Zoliborza - i co!
        Ano praktycznie bez korka (wjazd z Wislostrady od centrum) lub w jadacym
        sznurku przejezdzam Wisle! Oczywiscie na Grocie nie cwaniakuja ale przy
        wjezdzie (opisanym wczesniej) owszem!

        I pozdrawiam buraka w BMW 700 iles tam (taka brzydka nowka sztuka) ktory
        zajechal mi droge - podaje jego numer rejestracyjny moze choc przez chwile mu
        bedzie glupio:)) W0 OKEY - facet wcale nie bylo okey!

        pozdrawiam

        Q
    • Gość: Zet1 Re: Chamstwo na drodze IP: *.lanbanpol.com.pl / 192.168.1.* 26.08.02, 09:31
      Zauważyliście, że mimo ciągle tych samych miejsc w których dochodzi do
      cwaniactwa, nigdy nie widzieliście tam policji? Jeśli idzie o Warszawę, to
      wszelkie zwężenia, np. Czerniakowska, al. Krakowska (na wys. Raszyna),
      al.Jerozolimskie, Radzymińska i mnóstwo innych.
      Może stwórzmy listę takich miejsc i wyślemy ją do Wot'u. Tylko pokazywane przez
      nich sytuacje odnoszą jakiś skutek. Pokazali parking przy centralnym - już nie
      ma gdzie się zatrzymać, pokazywali plac Unii, też miejsce wielkiego cwaniactwa -
      będzie porządek po remoncie. Pisanie do policji chyba nie da efektu...
      A jak Wam podobają się inteligenci, którzy na pełnym gazie wjeżdżają między
      samochody stojące w korku? Jak takiego nie wpuścić????
    • Gość: arcious Re: Chamstwo na drodze IP: 195.94.218.* 27.08.02, 12:34
      Co sie tyczy chamstwa i buractwa na drogach: bylo, jest i bedzie.
      Mozemy sie tylko modlic, by tego typu zjawiska rosly wolniej niz ilosc
      wystawianych Praw Jazdy. Na spadek takich zachowan niestety liczyc nie mozna.

      Jazda chodnikiem poza tym, że stanowi niewatpliwy przejaw buracta, jest w mysl
      Kodeksu Drogowego wykroczeniem.

      Jesli jednak mowimy o tym, ze samochody jada zanikajacym pasem do samego konca,
      a potem probuja sie dostac na pas, ktorym mozna kontunyowac jazde, to osobiscie
      nie uwazam tego za nic godnego potepienia. Czasem ktos po prostu nie zdazy
      zmienic pasa, a juz korek uniemozliwia mu zjazd, czasem watpliwosci budzi
      oznakowanie, a kiedy juz sie dostrzeze "czarno na bialym" jak zorganizowany
      jest ruch, to nie ma juz miejsca, by sie odpowiednio ustawic.
      I teraz najciekawsze: jesli probujesz zmienic pas na ten drozny daleko przed
      miejscem zwezenia drogi (gdzie twoj pas zanika) to nie znajdzie sie nikt zeby
      Cie wpuscic, a gdy dojedziesz do konca zanikajacego pasa, wtedy nie ma problemu
      i nawet nie musisz sie specjalnie wciskac. Wiesz dlaczego tak jest.
      To siedzi w naszej psychice.
      Jesli probujesz dostac sie na sasiedni pas pomiedzy dwa samochody stojace w
      korku daleko od miejsca zwezenia, to ten kierowca, przed którego wjezdzasz nie
      wpusci Cie z prostego powodu: sam stoi w korku i nie wie jak dlugo to potrwa,
      ale wie, ze gdy Cie wpusci to postoi na pewno dluzej. Tuz przed zwezeniem
      kierowcy sa bardziej "laskawi", bo wiedza, ze ich stanie w korku juz sie
      konczy, poprawia sie samopoczucie i wzrasta sklonnosc do robienia "dobrych
      uczynkow". Ddokladnie tak, jak u Grzesia, ktoremu ciocia z "miasta" kupila
      ulubiona zabawke.
      Ewidentnym chamstwem jest natomiast sytuacja, w której samochod stojacy w korku
      zmienia pas na ten zanikajacy i "zasuwa" do konca, by tam liczyc na to, ze ktos
      nie zauwazyl jego manewru taktycznego w lusterku i zrobi mu "przysluge".
      Osobiscie zalecalbym logike nastepujaca: ten ktos obok ma takie samo prawo do
      przejechania przez zwezenie jak ja - pomimo, ze stoi na "zlym" pasie. Gdy
      widze, jak ktos prubuje wjechac przede mnie, bo przed nim stoi samochod
      na "awaryjnych", to przeciez nie bede kazal mu czekac, az przyjedzie pomoc
      drogowa i uprzatnie zlom z drogi. Dlatego, gdy jestem w takiej sytuacji, zawsze
      wpuszcze jeden samochod przed siebie. Jesli zrobi to kazdy przede mna i kazdy
      za mna, wowczas korki beda krotsze, a stac sie w nich bedzie tylko tyle, ile
      jest obiektywnie niemozliwe do unikniecia. Pamietac tez trzeba, ze jesli
      zaczniemy wpuszczac przed siebie "na potege", to bedziemy nie w porzadku w
      stosunku do tych, ktorzy stoja za nami. Wiec trzeba byc uprzejmym, ale musi to
      miec swoje granice.

      Warto tez poruszyc inny przejaw chamstwa na warszawskich ulicach. Samochody
      jadac wielopasmowymi drogami, np. Trasa Lazienkowska albo Trasa Torunska
      zachowuja od pojazdow poprzedzajacych tyle miejsca, zeby zaden z tych, ktorzy
      jada obok nie zajal na ich pasie miejsca przed nimi.
      Niektorzy sa nawet tacy, ze zostawiaja przed soba sporo miejsca, ale gdy tylko
      jadac obok wlaczysz kierunkowskaz sygnalizujacy zamiar zmiany pasa, nagle
      zaczyna im sie spieszyc. Mam znajomego, ktory wyznal mi, ze z tego powodu
      przestal uzywac kierunkowskazow przy zmianie pasa.

      Pozdrawiam,
      arcio(us)
      • kilroy_was_here Co za herezje! 28.08.02, 11:07
        Gość portalu: arcious napisał(a):

        > Warto tez poruszyc inny przejaw chamstwa na warszawskich ulicach. Samochody
        > jadac wielopasmowymi drogami, np. Trasa Lazienkowska albo Trasa Torunska
        > zachowuja od pojazdow poprzedzajacych tyle miejsca, zeby zaden z tych, ktorzy
        > jada obok nie zajal na ich pasie miejsca przed nimi.


        Ty to nazywasz przejawem chamstwa??? A ile odstępu powinien zachować kierowca
        od jadącego przed nim samochodu? Na trzy samochody? Na pięć? Ci z sąsiedniego
        pasa mają kierunkowskazy. Zasygnalizuje taki, to się go wpuści. Jak jeden go
        nie wpuści, zrobi to drugi albo trzeci. Bez obawy, dobry moment na taki manewr
        prawie zawsze się znajdzie. Ale żeby jechać ze specjalnie większymi odstępami?
        A toś dopiero wymyślił? Ty wiesz, jak to by rozciągnęło kolumnę samochodów?

        Przepisy określają to dość dobrze: pierwszeństwo ma ten, kto jedzie swoim pasem.
        To Ty nie musisz koniecznie zajmować miejsca przed nim!!!



        > Niektorzy sa nawet tacy, ze zostawiaja przed soba sporo miejsca, ale gdy
        > tylko jadac obok wlaczysz kierunkowskaz sygnalizujacy zamiar zmiany pasa,
        > nagle zaczyna im sie spieszyc. Mam znajomego, ktory wyznal mi, ze z tego
        > powodu przestal uzywac kierunkowskazow przy zmianie pasa.


        Wybacz, ale to, co robi Twój znajomy, to przykład zwykłej obłudy. Jeśli gość
        nie potrafi przejechać przez miasto używając kierunkowskazów, to powinien wziąć
        sobie parę lekcji jazdy. Ja jakoś używam kierunkowskazów i trafiam tam, gdzie
        chcę, nawet jeśli ktoś zrobi to, o czym piszesz, tzn. zacznie się wyścigować,
        żeby mnie nie wpuścić. Zmienię pas za nim. A taki, co bez sygnalizacji zmienia
        pas, to stwarza niebezpieczeństwo. Cwaniaczek i tyle. I jeszcze do tego
        wygłasza usprawiedliwiające go pseudoteorie.
        • Gość: arcious Re: Co za herezje! IP: 195.94.218.* 30.08.02, 12:42
          No wiesz... moje spostrzeżenia są takie, że jeśli chcąc wjechać pomiędzy dwa
          samochody na sąsiednim pasie ruchu mam 10m-15m miejsca, to po włączeniu
          kierunkowskazu i wykonaniu manewru w lusterku wstecznym widzę gościa siedzącego
          mi na zderzaku (pomimo, że sam nie jeżdzę "LONG VEHICLE'm" lecz zwykłym
          czterometrowym autkiem). Dodatkowo gość za mną wali "długimi" i daje po
          klaksomie jakbym mu zajechał drogę. Oczywiście nie dzieje się to często i
          nagminnie, niemniej uważam, że takie zachowanie JEST CHAMSKIE.

          Nie usprawiedliwia to oczywiście nie używania kierunkowskazów i nie taka była
          intencja mojej wypowiedzi.

          Co się zaś tyczy używania kierunkowskazów, to sprawa też jest dość złożona.
          Można:
          1. NAJPIERW w łączyć odpowiedni kierunkowskaz a POTEM wykonać stosowny manewr;
          2. włączyć kierunkowskaz w momencie rozpoczynania manewru;
          3. włączyć kierunkowskaz, będąc już "okrakiem" na dwóch pasach;

          Zapewniam Cię, że stosując metodę 2. i 3. spośród wyżej opisanych dużo łatwiej
          zmienić pas na zatłoczonej jezdni, niż stosując według mnie JEDYNĄ PRAWIDŁOWĄ
          metodę 1.

          Co do odstępów pomiędzy samochodami w czasie jazdy, to absolutnie się z Tobą
          nie zgadzam. Co innego, gdzy samochody stoją w korku lub jadą w nim 10 km/h.
          Stosowanie wówczas dużych odstępów jest pozbawione sensu. Ale jeśli jedziesz 70-
          80 km/h i zachowujesz 3-5m przerwy, to narażasz kierowcę jadącego przez Tobą na
          kolizję. Na trasach zdarzają się karambole wielu pojazdów nawet przy suchej
          nawierzchni i dobrej pogodzie, bo kierowcy nie chcieli jechać zbyt "rozwlekle".

          Chamstwem jest miganie "długimi" na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej, by
          poinformować kierowcę pojazdu poprzedzającgo: "uważaj! Zaczynam Cię wyprzedzać!"
          Być może ktoś kto tak robi ma dobre intencję, ale to nie wystarczy. potrzebna
          jest jeszcze wyobraźnia i kultura.

          To, oczywiście, nie są tak jaskrawe historie, jak opróżnianie popielniczki w
          czasie jazdy wprost na szybę samochodu jadącego z tyłu, ale są to przejawy tego
          samego zjawiska.

          pozdrawiam,
          arcious
          • kilroy_was_here Re: Co za herezje! 30.08.02, 13:30
            Gość portalu: arcious napisał(a):

            > Co do odstępów pomiędzy samochodami w czasie jazdy, to absolutnie się z Tobą
            > nie zgadzam. Co innego, gdzy samochody stoją w korku lub jadą w nim 10 km/h.
            > Stosowanie wówczas dużych odstępów jest pozbawione sensu. Ale jeśli jedziesz
            > 70 - 80 km/h i zachowujesz 3-5m przerwy, to narażasz kierowcę jadącego przez
            > Tobą na kolizję.


            Prędkość wbrew pozorom nie ma tu nic do rzeczy. Oczywiście, że wpływa ona na
            wielkość odstępu bezpiecznego, ale niezależnie od tego, ile to jest,
            odstęp ten jest zachowywany - jak sama nazwa wskazuje - dla bezpieczeństwa,
            a nie po to, żebyś Ty miał w ten odstęp wjeżdżać, bo się zmieścisz.
            Dla prędkości 60 km/h odstęp bezpieczny wynosi 22 m. Dla 90 km/h już 30 m.
            A więc powiedzmy, że zachowuję te 22 czy te 30 metrów. Zmieścisz się? Pewnie
            byś się zmieścił, ale policz sobie, co się stanie z odstępami, kiedy już się
            zmieścisz.

            Jeszcze raz podkreślam: nie ma znaczenia, który przypadek zachodzi. Czy jest to
            prędkość 10 km/h i odstęp 5 m, czy jest to może 60 km/h i odstęp 22 m, czy
            wreszcie jest to 90 km/h i odstęp 30 m. To nie są Twoje, tylko moje metry.
            Włącz kierunkowskaz, to zwolnię, odstęp się zwiększy i Cię wpuszczę. I nie jedź
            lewym pasem do samego skrzyżowania, jeśli masz zamiar skręcać w prawo - ta
            prosta zasada uchroni Cię przed zdziwieniem, że Ci trudno zmienić pas.
          • bama7 Re: Co za herezje! 28.10.03, 15:58
            zwykle mało uzywam klaksonu i tylko jak naprawde ktoś mi bezczelnie zajedzie
            drogę powodując, ze musze gwałtownie hamować, ale po Twojej wypowiedzi
            odnośnie nie uzywania kierunkowskazu przy zmianie pasa ruchu "bo tak łatwiej
            wjechać" oswiadczam, że OD DZISIAJ BEDE TRĄBIŁA NA WSZYSTKICH ZMIENIAJĄCYCH
            PAS BEZ WŁĄCZENIA KIERUNKOWSKAZU. Dla mnie nie używanie kierunkowskazu i
            wpychanie sie na siłę jest największym przejawem chamstwa.

            Pozdrawiam,
            bama7
    • Gość: Alicja Re: Chamstwo na drodze IP: *.dialup.medianet.pl 27.08.02, 14:38
      Jestem autorką programu tv dot. bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jeden z odcinków programu chciałabym
      poswiecic kulturze ... a może braku kultury na naszych drogach. Szczególnie zależy mi na kontakcie z osobami, które
      mają niedawno prawo jazdy.
      Bede wdzięczna za każdy kontakt.
      alicjamp@gazeta.pl
      Dziekuję.
    • Gość: Jureek Re: Chamstwo na drodze IP: 62.8.156.* 27.08.02, 14:50
      ata3 napisała:

      > Przejawy buractwa na drogach są pewnie wszystkim dobrze znane. Nadużywanie
      > klaksonów, jazda na zderzaku itd. Mnie najbardziej wkurza cwaniactwo
      > kierowców wpychajacych się do kolejki frajerów takich jak ja, grzecznie
      > czekających w dłuuuuuuuugim korku.
      > Mieszkam w Warszawie i dojeżdżam do centrum z Tarchomina. W tej chwili jest
      > remont mostu Grota-Roweckiego i by wjechać na most trzeba sobie poczekać. A
      > to dlatego, że banda chamów preferuje szybszy pas by potem, przy samym
      > wjeździe wpychać się bezceremonialnie - do jednego pasa usiłują się wtedy
      > wepchać 4 kolejne rzędy samochodów.

      Nie bardzo rozumiem, co jest złego w tym, że ktoś jedzie lewym pasem tak
      daleko, jak się da? Przcież po to ten pas tam jest. Co innego przepychanie się
      chodnikami, czy poboczami.
      W Niemczech zachowanie się kierowców w przypadku takich zwężeń regulowane jest
      ustawowo tzw. zasadą zamka błyskawicznego. Tzn. dojeżdża się obydwoma pasami aż
      do przeszkody, a tam na zmianę raz z jednego, raz z drugiego pasa samochody
      zajmują pozycję do dalszej jazdy. Jeśli uparcie nie wpuszczasz kogoś z
      sąsiedniego pasa, to popełniasz wykroczenie. Takie uregulowanie wydaje mi się
      rozsądne, po co tworzyć korek już kilkaset metrów przed przeszkodą. A co mówi w
      takiej sytuacji polskie prawo o ruchu drogowym?
      Jurek
    • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 27.08.02, 15:53
      Chamstwo na drodze? Ależ oczywiście. To codzienność polskich ulic.
      Przypomniałem sobie mój kilkumiesięczny pobyt w Anglii i Irlandii. Zdarzyło mi
      się kilka razy stać na chodniku w pobliżu przejścia dla pieszych. Jadący w
      pobliżu kierowca zatrzymał się i czekał aż przejdę. Ale ja nie miałem w ogóle
      zamiaru przechodzić na drugą stronę. I przeszedłem tylko dlatego, żeby nie
      sprawić mu zawodu (śmieszne).
      Ostatnio jechałem samochodem na warszawskim Bemowie i zatrzymałem się przed
      przejściem dla pieszych aby ich przepuścić. Po chwili usłyszałem za sobą
      bluzgi. Za mną w BMW wymachiwał łapami jakiś obywatel o subinteligentnym
      wyrazie twarzy złoszcząc się, że nie wjechałem w 3 metrową przerwę miedzy
      przechodzącymi. Żałosne? Po prostu codzienność.
      pozdrawiam
      • Gość: Jureek Re: Chamstwo na drodze IP: 62.8.156.* 27.08.02, 16:15
        Gość portalu: hip napisał(a):

        > Chamstwo na drodze? Ależ oczywiście. To codzienność polskich ulic.
        > Przypomniałem sobie mój kilkumiesięczny pobyt w Anglii i Irlandii. Zdarzyło
        mi
        > się kilka razy stać na chodniku w pobliżu przejścia dla pieszych. Jadący w
        > pobliżu kierowca zatrzymał się i czekał aż przejdę. Ale ja nie miałem w ogóle
        > zamiaru przechodzić na drugą stronę. I przeszedłem tylko dlatego, żeby nie
        > sprawić mu zawodu (śmieszne).

        A może takie traktowanie pieszych na pasach wynika nie z kultury tylko jasno i
        niedwuznacznie sformułowanych przepisów? Otóż w Polsce pieszy dopiero wtedy ma
        pierwszeństwo, kiedy już jest na pasach. Natomiast w wielu krajach przepisy
        nakazują kierowcy przepuszczenie pieszego już w momencie gdy ten sygnalizuje
        zamiar przejścia przez jezdnię. To drugie uregulowanie bardziej mi się podoba,
        mniej w nim niejasności i miejsca na interpretacje.
        Co na to panie ekspertki? Nie dałoby się tak i w Polsce?
        Jurek
        • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 28.08.02, 07:58
          Gość portalu: Jureek napisał(a):

          A może takie traktowanie pieszych na pasach wynika nie z kultury tylko jasno i
          > niedwuznacznie sformułowanych przepisów?

          Ja jednak jestem przekonany, że raczej z kultury. Większość Polaków uważa, że
          przepisy są po to aby je omijać lub łamać. A zmiana przepisów nie zmieni w
          żaden sposób mentalności i zachowania tego obywatela w BMW jadącego za mną.
          pozdr
    • Gość: Marek Re: Chamstwo na drodze IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.10.02, 17:26
      W Warszawie jest wiele takich miejsc gdzie chamstwo ma szerokie pole do popisu.
      Co na to POLICJA, czy nie zna tych miejsc, czy może obawia się, że bloczków z
      mandatami nie wystarczy. Może wpływy z mandatów zastąpiły by wpływy z WINIET?.
      • Gość: KK Re: Chamstwo na drodze IP: *.sgh.waw.pl 16.12.02, 13:20
        Według mnie cham to ktoś, kto uważa, że na drodze ma większe prawa niż inni, a
        w ogóle to tylko on może jechać, a inni tylko zawadzają.

        Taki człowiek nie rozumie, że na trasie katowickiej, gdzie jest ograniczenie do
        100 km/h, ktoś jadący 120 wcale nie blokuje ruchu! Ostatnio wyprzedzałem tam
        TIRa - jestem równo z TIRem, a z tyłu czarne bmw trąbi, mruga długimi i siedzi
        mi na zderzaku. Co taki cham myślał? Że tylko on ma prawo wyprzedzać
        ciężarówki? Że mam się wlec za TIRem, bo a nuż pojawi się taki mistrz
        kierownicy, który koniecznie musi po drodze publicznej jechać 180? A może
        miałem wjechać między ciągnik a naczepę? Oczywiście, gdy wyprzedziwszy TIRa
        zjechałem na prawy pas, mignęły mi z prawej trzy paski na rękawie i gęba
        dzieciaka - na oko 18 lat. Dalszego ciągu możecie się domyślić...

        • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 16.12.02, 13:32
          Gość portalu: KK napisał(a):

          > Według mnie cham to ktoś, kto uważa, że na drodze ma większe prawa niż inni,
          a
          > w ogóle to tylko on może jechać, a inni tylko zawadzają.
          >
          > Taki człowiek nie rozumie, że na trasie katowickiej, gdzie jest ograniczenie
          do
          >
          > 100 km/h, ktoś jadący 120 wcale nie blokuje ruchu! Ostatnio wyprzedzałem tam
          > TIRa - jestem równo z TIRem, a z tyłu czarne bmw trąbi, mruga długimi i
          siedzi
          > mi na zderzaku. Co taki cham myślał? Że tylko on ma prawo wyprzedzać
          > ciężarówki? Że mam się wlec za TIRem, bo a nuż pojawi się taki mistrz
          > kierownicy, który koniecznie musi po drodze publicznej jechać 180? A może
          > miałem wjechać między ciągnik a naczepę? Oczywiście, gdy wyprzedziwszy TIRa
          > zjechałem na prawy pas, mignęły mi z prawej trzy paski na rękawie i gęba
          > dzieciaka - na oko 18 lat. Dalszego ciągu możecie się domyślić...


          hip: Porażająca jest powszechność tego zjawiska i brak reakcji odpowiednich
          służb. Powtarzam po raz setny: wysokie kary pieniężne mogą spowodować odwrót od
          takich zachowań. Śwołocz ma tendencje do nie liczenia się z innymi, lecz do
          liczenia pieniędzy we własnej kieszeni. Uszczuplenie portfelika doskwiera
          takiemu ćwokowi najbardziej.
          pozdr
          • Gość: AndrzejM Re: Chamstwo "zagraniczne" IP: *.acn.pl 16.12.02, 17:03
            Gość portalu: hip napisał(a):

            >
            > hip: Porażająca jest powszechność tego zjawiska i brak reakcji odpowiednich
            > służb. Powtarzam po raz setny: wysokie kary pieniężne mogą spowodować odwrót
            od
            >
            > takich zachowań. Śwołocz ma tendencje do nie liczenia się z innymi, lecz do
            > liczenia pieniędzy we własnej kieszeni. Uszczuplenie portfelika doskwiera
            > takiemu ćwokowi najbardziej.
            > pozdr

            Witam,
            zgadzam się w 100% co do kar, ale cynicznie nie wierzę w tzw "kulturę
            bezinteresowną". W Anglii, o której pisałeś parę postów wyżej, byłem świadkiem
            takiego zdarzenia: na slimaku zjazdu chamowi angielskiemu (w mercedesie
            był...) przeszkadzał jakiś jegomość w odrapanej fieście. Ciepło, fiesta bez
            klimatyzacji, szyba opuszczone. W mercedesie uchyla się prawe okno (wyprzedza z
            lewej) i "pan szos" PLUJE CELNIE do wnętrza tej fiesty... to oczywiście
            zdarzenie skrajne i jednostkowe, może to był psychol, ale przejechałem tam parę
            tysięcy mil i zjawiska obserwowane na naszych pseudoautostradach i innch
            drogach też tam są powszechne, aczkolwiek, przyznam, nie aż tak jak u nas.
            Nie wiem natomiast, jakie tam są kary - szczęsliwie nie miałem okazji się z tym
            problemem zetknąc ani o tym rozmawiać.
            Często natomiast robię trasę Warszawa - Monachium w także wariancie przez
            Pragę. No i tam (w Czechach, tuż za granicą) super grzeczni i zrównoważeni
            Niemcy zaczynają przypominać naszych ułanów. Dlaczego? No bo czeski mandat sto
            czy dwieście euro to drobiazg. U siebie jak już płącą, to tak, że budżet
            rodziny przez parę miesięcy to odczuwa (o dziwo, znam takich paru, których by
            może i nie odczuł, ale oni akurat zbyt cenią sobie to , czego się dorobili,
            aby ryzykować przedwczesny nekrolog).
            Zresztą zapłącenie mandatu za niebezpieczną jazdę to w gruncie rzeczy swego
            rodzaju "akt łaski" ze strony ich policji: w wielu landach policja ma tyleż
            niezbyt oficjalnie nakazany co stosowany sposób: taki ułąn jest traktowany
            zwyczajnie jako zbir uciekający z miejsca przestępstwa, z wszelkimi
            wynikającymi a tego skutkami: po zatrzymaniu wyjść z wozu, ręce na maskę nogi
            szeroko (kopniaki w piszczele mile widziane), sprawdzenie, czy nie ma broni,
            potem na parę (albo i nie parę) godzin do paki, samochód na parking, góra
            kosztów. Sam akt takiego zatrzymania widziałem dwukrotnie na własne oczy, a o
            tych półoficjalnych "procedurach" dowiedziałem się z wiarygodnych źródeł.
            No i po niemieckich szosach i miastach jeździ się spokojnie nie tylko dlatego,
            że są technicznie bez zarzutu. I nie tylko dlatego, że tam są tacy kulturalni
            kierowcy...

            Pozdrawiam

            AndrzejM
            • Gość: hip Re: Chamstwo 'zagraniczne' IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 09:07
              Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

              cynicznie nie wierzę w tzw "kulturę
              > bezinteresowną".

              hip: Żadne społeczeństwo nie jest wolne od chołoty i przestępców, ale musisz
              się zgodzić, że w różnych krajach wygląda to różnie. Co innego Kenia, co innego
              Rosja, co innego Nemcy, a co innego New Zealand. I nie tylko wysokość kar
              decyduje o poziomie obywateli. Także inne czynniki: ogólny poziom życia,
              wykształcenie, tradycja etc.

              zjawiska obserwowane na naszych pseudoautostradach i innch
              > drogach też tam są powszechne, aczkolwiek, przyznam, nie aż tak jak u nas.

              hip: Takie jest też moje odczucie.

              > Nie wiem natomiast, jakie tam są kary

              hip: Dokładnie tego też nie wiem , ale znacznie wyższe. Pewnie można to łatwo
              sprawdzić w internecie.

              (w Czechach, tuż za granicą) super grzeczni i zrównoważeni
              > Niemcy zaczynają przypominać naszych ułanów.

              hip: Tym nie mniej nie podejrzewam Miemców o powszechność tego typu zachowań.

              w wielu landach policja ma tyleż
              > niezbyt oficjalnie nakazany co stosowany sposób: taki ułąn jest traktowany
              > zwyczajnie jako zbir uciekający z miejsca przestępstwa, z wszelkimi
              > wynikającymi a tego skutkami: po zatrzymaniu wyjść z wozu, ręce na maskę nogi
              > szeroko (kopniaki w piszczele mile widziane), sprawdzenie, czy nie ma broni,
              > potem na parę (albo i nie parę) godzin do paki, samochód na parking, góra
              > kosztów. Sam akt takiego zatrzymania widziałem dwukrotnie na własne oczy, a o
              > tych półoficjalnych "procedurach" dowiedziałem się z wiarygodnych źródeł.
              > No i po niemieckich szosach i miastach jeździ się spokojnie nie tylko
              dlatego,
              > że są technicznie bez zarzutu. I nie tylko dlatego, że tam są tacy kulturalni
              > kierowcy...

              hip: No i przecież o to właśnie chodzi. Część społeczeństwa jest dojrzała do
              respektowania norm społecznych i prawa, a część nie. I tę drugą należy
              ostro "rypać" po kieszeni to albo się uspokoi albo źle skończy. A u nas jest,
              niestety, tzw. "dymokracja" i chołota ma normy w d...
              pozdr
          • nelsonek Re: Chamstwo na drodze 16.12.02, 22:05
            wysokosc kary moze i ograniczy chamstwo na drodze. niemniej uwazam iz
            podniesienie sciagalnosci mandatow bylaby lepszym rozwiazaniem przy
            dzisiejszych stawkach.
            dopiero gdy mandaty beda sciagane wtedy mozna podnosic ich wysokosc.
            pozdrawiam
            • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 09:13
              nelsonek napisał:

              > wysokosc kary moze i ograniczy chamstwo na drodze. niemniej uwazam iz
              > podniesienie sciagalnosci mandatow bylaby lepszym rozwiazaniem przy
              > dzisiejszych stawkach.
              > dopiero gdy mandaty beda sciagane wtedy mozna podnosic ich wysokosc.


              hip: Zgadzam się. Samo podniesienie egzekwowalności kar dałoby z pewnością
              efekty. Ale co szkodzi podnieść ich kwoty? Za łamanie prawa trzeba słono
              płacić, inaczej brniemy w dalszą demoralizację. A wybór masz prosty: albo
              żyjesz zgodnie z obowiązującymi normami tak jak zdecydowana większość
              społeczeństwa, albo świrujesz i płacisz.
              pozdr
              • Gość: marba Re: Chamstwo na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 09:25
                Gość portalu: hip napisał(a):

                > nelsonek napisał:
                >
                > > wysokosc kary moze i ograniczy chamstwo na drodze. niemniej uwazam iz
                > > podniesienie sciagalnosci mandatow bylaby lepszym rozwiazaniem przy
                > > dzisiejszych stawkach.
                > > dopiero gdy mandaty beda sciagane wtedy mozna podnosic ich wysokosc.
                >
                >
                > hip: Zgadzam się. Samo podniesienie egzekwowalności kar dałoby z pewnością
                > efekty. Ale co szkodzi podnieść ich kwoty? Za łamanie prawa trzeba słono
                > płacić, inaczej brniemy w dalszą demoralizację. A wybór masz prosty: albo
                > żyjesz zgodnie z obowiązującymi normami tak jak zdecydowana większość
                > społeczeństwa, albo świrujesz i płacisz.
                > pozdr

                Podniesienie kwoty zaskutkuje tym że jak ty dostaniesz mandat, a jeśli bedziesz
                jeździł regularnie w trasy to od czasu do czasu dostaniesz, to go zapłacisz, a
                ja nie.
                Najbardziej ucieszyli by się panowie w białych czapeczkach, bo juz by się nikt
                nie wykupił za 50-100 zł, a za dwa razy tyle. Więc chyba jednak nie tędy droga.
                • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 10:10
                  Gość portalu: marba napisał(a):

                  > Podniesienie kwoty zaskutkuje tym że jak ty dostaniesz mandat, a jeśli
                  bedziesz jeździł regularnie w trasy to od czasu do czasu dostaniesz, to go
                  zapłacisz, a ja nie.

                  hip: No i trudno. Takie są reguły i albo będę się do nich stowował albo nie i
                  będę za to płacił. Za posiadanie luksusowego samochodu też trzeba zapłacić, to
                  dlaczego nie płacić za luksus łamania prawa?

                  > Najbardziej ucieszyli by się panowie w białych czapeczkach, bo juz by się
                  nikt nie wykupił za 50-100 zł, a za dwa razy tyle.

                  hip: A to już zupełnie inna sprawa. Zakładasz funkcjonowanie prawa w warunkach
                  totalnej korupcji. Dla mnie jest oczywiste, że korupcja powinna zostać
                  zminimalizowana. Bo inaczej to rzeczywiście tworzenie jakichkolwiek praw
                  pozostaje tylko czymnikiem demoralizacji. Trzeba oczywiście jednocześnie
                  zmierzać do likwidacji korupcji aby nie tworzyć państwa bezprawia. Ale przede
                  wszystkim należy zacząć działać.

                  Więc chyba jednak nie tędy droga.

                  hip: A którędy?
                  pozdr
                  • Gość: marba Re: Chamstwo na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 10:48
                    Gość portalu: hip napisał(a):

                    > Gość portalu: marba napisał(a):
                    >
                    > > Podniesienie kwoty zaskutkuje tym że jak ty dostaniesz mandat, a jeśli
                    > bedziesz jeździł regularnie w trasy to od czasu do czasu dostaniesz, to go
                    > zapłacisz, a ja nie.
                    >
                    > hip: No i trudno. Takie są reguły i albo będę się do nich stowował albo nie i
                    > będę za to płacił. Za posiadanie luksusowego samochodu też trzeba zapłacić,
                    to
                    > dlaczego nie płacić za luksus łamania prawa?
                    >
                    > > Najbardziej ucieszyli by się panowie w białych czapeczkach, bo juz by się
                    > nikt nie wykupił za 50-100 zł, a za dwa razy tyle.
                    >
                    > hip: A to już zupełnie inna sprawa. Zakładasz funkcjonowanie prawa w
                    warunkach
                    > totalnej korupcji. Dla mnie jest oczywiste, że korupcja powinna zostać
                    > zminimalizowana. Bo inaczej to rzeczywiście tworzenie jakichkolwiek praw
                    > pozostaje tylko czymnikiem demoralizacji. Trzeba oczywiście jednocześnie
                    > zmierzać do likwidacji korupcji aby nie tworzyć państwa bezprawia. Ale przede
                    > wszystkim należy zacząć działać.
                    >
                    > Więc chyba jednak nie tędy droga.
                    >
                    > hip: A którędy?
                    > pozdr

                    Powiemn szczerze, tak jak jest mi odpowiada, ale jak mamy zmusić wszystkich,
                    mnie również, do przestrzegania przepisów, w moim przypadku ograniczeń
                    prędkości, głównie w trasie, to należało by zlikwidować tzw. dawanie w łape, to
                    po pierwsze. Nigdy sam nie proponuje i casem biore mandat, ale najczęściej
                    policjant, tak niby od niechcenia, przez przypadek, zasugeruje że można to
                    załatwic inaczej i w zależności od przekroczenia daje im od 50, do 100 zł.
                    Stówka załatwia nawet bardzo duże przekroczenia prędkości. Ale stówki też
                    szkoda i na katowickiej w dzień, zwalniam na wszystkich siedemdziesiątkach,
                    chyba że mam dobrego zająca. Zlikwidowanie tego zjawiska wydaje się być
                    stosunkowo łatwe, ale ktoś musi chcieć to zrobić. Chyba wszystkim jest z tym w
                    miare wygodnie.
                    Po drugie, niska ściągalność mandatów. Pracuje 450 km od miejsca zameldowania i
                    mandaty ze mnie mogły by być praktycznie nie ściągalne, ale jek komornik
                    przynosi kwit do moich rodziców to już płace, ale i tak przynosi około połowy.
                    Po trzecie punkty, najpierw nikt się ich nie dolicza, przez misiąc na przełomie
                    maja i czerwca miałem ich 28 i jakoś nic, a jak się już doliczy, to ślą
                    wezwania do oddania prawka, które w żaden sposób nie są w stanie nikogo zmusić
                    do odniesienia tego prawka. Do tego policja kontroluje tego kolesia na drodze
                    i sprawdza stan punktów i co, ja już jestem gotowy że zastąpie go za kierownicą
                    w dalszej podruży, a im wychodzi że konto czyste. Pewnie nawet jak by wyszło
                    pełne to dwie, trzy stówki załatwiły by sprawe. To jest kabaret. Więc mogą do
                    woli podnośić stawki mandatów i obniżać limit punktów. Najpierw niech zrobią
                    pożądek u siebie, efekty będą murowane.
                    • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 11:17
                      Gość portalu: marba napisał(a):

                      > Powiemn szczerze, tak jak jest mi odpowiada,

                      hip: Czyli dla twojej wygody odpowiada ci:
                      korupcja, łapówkarstwo, nieegzekwowalność przepisów, powszechne ich łamanie. To
                      brzmi fatalnie. Ale, niestety, tak rozumuje znaczna część społeczeństwa.

                      ale jak mamy zmusić wszystkich,
                      > mnie również, do przestrzegania przepisów, w moim przypadku ograniczeń
                      > prędkości, głównie w trasie, to należało by zlikwidować tzw. dawanie w łape,
                      topo pierwsze. Nigdy sam nie proponuje i casem biore mandat, ale najczęściej
                      > policjant, tak niby od niechcenia, przez przypadek, zasugeruje że można to
                      > załatwic inaczej i w zależności od przekroczenia daje im od 50, do 100 zł.
                      > Stówka załatwia nawet bardzo duże przekroczenia prędkości. Ale stówki też
                      > szkoda i na katowickiej w dzień, zwalniam na wszystkich siedemdziesiątkach,
                      > chyba że mam dobrego zająca. Zlikwidowanie tego zjawiska wydaje się być
                      > stosunkowo łatwe, ale ktoś musi chcieć to zrobić. Chyba wszystkim jest z tym
                      w miare wygodnie.

                      hip: Tym krótko myślącym tak. A ponieważ ludzie mają tendencję do widzenia
                      tylko wokół własnego nosa (ewentualnie własnej d...) to tych rzeczywiście jest
                      znaczna liczba.

                      > Po drugie, niska ściągalność mandatów. Pracuje 450 km od miejsca zameldowania
                      i mandaty ze mnie mogły by być praktycznie nie ściągalne, ale jek komornik
                      > przynosi kwit do moich rodziców to już płace, ale i tak przynosi około połowy.
                      > Po trzecie punkty, najpierw nikt się ich nie dolicza, przez misiąc na
                      przełomie maja i czerwca miałem ich 28 i jakoś nic, a jak się już doliczy, to
                      ślą wezwania do oddania prawka, które w żaden sposób nie są w stanie nikogo
                      zmusić do odniesienia tego prawka. Do tego policja kontroluje tego kolesia na
                      drodze i sprawdza stan punktów i co, ja już jestem gotowy że zastąpie go za
                      kierownicąw dalszej podruży, a im wychodzi że konto czyste. Pewnie nawet jak by
                      wyszło pełne to dwie, trzy stówki załatwiły by sprawe. To jest kabaret. Więc
                      mogą do woli podnośić stawki mandatów i obniżać limit punktów. Najpierw niech
                      zrobią pożądek u siebie, efekty będą murowane.

                      hip: To wszystko prawda co piszesz. Tylko tragedią jest to, że dodajesz: jest
                      mi dobrze tak jak jest. To przygnębiające. To tak jakby tkwić w gównie i tym
                      gównem się żywić. Ja takiemu podejściu mówię: NIE!
                      • Gość: AndrzejM Re: Chamstwo na drodze IP: *.zigzag.pl / 217.11.129.* 17.12.02, 12:24
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > Gość portalu: marba napisał(a):
                        >
                        > > Powiemn szczerze, tak jak jest mi odpowiada,
                        >
                        > ..........niech (CI ONI....) zrobią pożądek u siebie, efekty będą murowane.
                        >
                        > hip: To wszystko prawda co piszesz. Tylko tragedią jest to, że dodajesz: jest
                        > mi dobrze tak jak jest. To przygnębiające. To tak jakby tkwić w gównie i tym
                        > gównem się żywić. Ja takiemu podejściu mówię: NIE!

                        AndrzejM
                        To dyskusja z daltonistą o kolorach. Ty i ja przyznajemy, że nie jesteśmy bez
                        grzechu, ale zdajemy sobie sprawę, że na szali po jednej stronie jest
                        rzekoma "wygoda" ułanów (i czasem nasza własna, ja się przyznaję)a na drugiej
                        szali życie tysięcy ludzi rocznie w naszym kraju. I ci ludzie to nie są żadni
                        ONI. Co tu do rzeczy ma łapówkarstwo drogówki - jeżeli chodzi o zasadę. To
                        sprawa ściśle techniczna. A dyskusja Panie Kolego Na Drodze Marba zmierza
                        raczej ku pryncypiom, a nie ku wykazaniu, że jak da się coś ukraśc, to winien
                        jest strażnik, nie złodziej.

                        Pozdrawiam
                        AndrzejM
                        • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 12:47
                          Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                          I ci ludzie to nie są żadni
                          > ONI. Co tu do rzeczy ma łapówkarstwo drogówki - jeżeli chodzi o zasadę.

                          hip: Jeśli chodzi o zasadę to istotnie nic. Natomiast jeśli chodzi o
                          funkconowanie państwa prawa to łapówkarstwo oczywiście ma znaczenie, bo nie da
                          się zbudować dobrego prawa w kraju gdzie łapówkarstwo jest powszechne i, co
                          więcej, akceptowane przez znaczną część społeczeństwa.

                          To
                          > sprawa ściśle techniczna. A dyskusja Panie Kolego Na Drodze Marba zmierza
                          > raczej ku pryncypiom, a nie ku wykazaniu, że jak da się coś ukraśc, to winien
                          > jest strażnik, nie złodziej.

                          hip: Chyba, że strażnik wziął łapówę o odwrócił głowę. Ale to rzeczywiście
                          sprawa techniczna choć trudna zapewne do szybkiego rozwiązania. Mnie też
                          głównie chodziło o zasadę.
                          pozdr
                        • Gość: marba Re: Chamstwo na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 12:55
                          Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                          > Gość portalu: hip napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: marba napisał(a):
                          > >
                          > > > Powiemn szczerze, tak jak jest mi odpowiada,
                          > >
                          > > ..........niech (CI ONI....) zrobią pożądek u siebie, efekty będą murowane
                          > .
                          > >
                          > > hip: To wszystko prawda co piszesz. Tylko tragedią jest to, że dodajesz: j
                          > est
                          > > mi dobrze tak jak jest. To przygnębiające. To tak jakby tkwić w gównie i
                          > tym
                          > > gównem się żywić. Ja takiemu podejściu mówię: NIE!
                          >
                          > AndrzejM
                          > To dyskusja z daltonistą o kolorach. Ty i ja przyznajemy, że nie jesteśmy bez
                          > grzechu, ale zdajemy sobie sprawę, że na szali po jednej stronie jest
                          > rzekoma "wygoda" ułanów (i czasem nasza własna, ja się przyznaję)a na drugiej
                          > szali życie tysięcy ludzi rocznie w naszym kraju. I ci ludzie to nie są żadni
                          > ONI. Co tu do rzeczy ma łapówkarstwo drogówki - jeżeli chodzi o zasadę. To
                          > sprawa ściśle techniczna. A dyskusja Panie Kolego Na Drodze Marba zmierza
                          > raczej ku pryncypiom, a nie ku wykazaniu, że jak da się coś ukraśc, to winien
                          > jest strażnik, nie złodziej.
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > AndrzejM

                          Chodzi mi o to że najwspanialsze nawet przepisy i najprofesjonalniejsze akcje
                          uswiadamiajace zagrożenie, nie przyniosą tyle efektów, co zapewnienie
                          prawidłowego funkcjonownia już istniejącego systemu. Mówiąc ONI miałem na mysli
                          policje i urzędników, którzy maja u siebie bałagan i chyba szczególnie tym
                          pierwszym najmniej zależy na jakich kolwiek zmianch.
                          Po za tym już tu kiedyś pisałem o bezsensownosci niektórych ograniczeń w naszym
                          kraju i są miejsca gdzie zwalniam nawet mając pewność że w poblizu nie ma
                          policji, a w wielu innych zwalniam tylko z obaway o spotkanie z nimi.
                      • Gość: marba Re: Chamstwo na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 12:29
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > Gość portalu: marba napisał(a):
                        >
                        > > Powiemn szczerze, tak jak jest mi odpowiada,
                        >
                        > hip: Czyli dla twojej wygody odpowiada ci:
                        > korupcja, łapówkarstwo, nieegzekwowalność przepisów, powszechne ich łamanie.
                        To
                        >
                        > brzmi fatalnie. Ale, niestety, tak rozumuje znaczna część społeczeństwa.
                        >
                        > ale jak mamy zmusić wszystkich,
                        > > mnie również, do przestrzegania przepisów, w moim przypadku ograniczeń
                        > > prędkości, głównie w trasie, to należało by zlikwidować tzw. dawanie w łap
                        > e,
                        > topo pierwsze. Nigdy sam nie proponuje i casem biore mandat, ale najczęściej
                        > > policjant, tak niby od niechcenia, przez przypadek, zasugeruje że można to
                        >
                        > > załatwic inaczej i w zależności od przekroczenia daje im od 50, do 100 zł.
                        >
                        > > Stówka załatwia nawet bardzo duże przekroczenia prędkości. Ale stówki też
                        > > szkoda i na katowickiej w dzień, zwalniam na wszystkich siedemdziesiątkach
                        > ,
                        > > chyba że mam dobrego zająca. Zlikwidowanie tego zjawiska wydaje się być
                        > > stosunkowo łatwe, ale ktoś musi chcieć to zrobić. Chyba wszystkim jest z t
                        > ym
                        > w miare wygodnie.
                        >
                        > hip: Tym krótko myślącym tak. A ponieważ ludzie mają tendencję do widzenia
                        > tylko wokół własnego nosa (ewentualnie własnej d...) to tych rzeczywiście
                        jest
                        > znaczna liczba.
                        >
                        > > Po drugie, niska ściągalność mandatów. Pracuje 450 km od miejsca zameldowa
                        > nia
                        > i mandaty ze mnie mogły by być praktycznie nie ściągalne, ale jek komornik
                        > > przynosi kwit do moich rodziców to już płace, ale i tak przynosi około poł
                        > owy.
                        > > Po trzecie punkty, najpierw nikt się ich nie dolicza, przez misiąc na
                        > przełomie maja i czerwca miałem ich 28 i jakoś nic, a jak się już doliczy,
                        to
                        >
                        > ślą wezwania do oddania prawka, które w żaden sposób nie są w stanie nikogo
                        > zmusić do odniesienia tego prawka. Do tego policja kontroluje tego kolesia
                        na
                        > drodze i sprawdza stan punktów i co, ja już jestem gotowy że zastąpie go za
                        > kierownicąw dalszej podruży, a im wychodzi że konto czyste. Pewnie nawet jak
                        by
                        >
                        > wyszło pełne to dwie, trzy stówki załatwiły by sprawe. To jest kabaret. Więc
                        > mogą do woli podnośić stawki mandatów i obniżać limit punktów. Najpierw
                        niech
                        > zrobią pożądek u siebie, efekty będą murowane.
                        >
                        > hip: To wszystko prawda co piszesz. Tylko tragedią jest to, że dodajesz: jest
                        > mi dobrze tak jak jest. To przygnębiające. To tak jakby tkwić w gównie i tym
                        > gównem się żywić. Ja takiemu podejściu mówię: NIE!

                        Nie twierdze że mi się to wszystkom podoba, ale nie zapłace mandatu jeżli wiem
                        że w najgorszym możliwym przypadku przyjdzie komornik i doliczy sobie siedem
                        złotych, albo nikt nie przyjdzie i mi się upiecze. Nie pójdę do urzędu z
                        żądaniem odebrania mi prawa jazdy, bo mam za dużo punktów, bo jestem normalny,
                        zwyczajny.
                        I o ile dla mnie samego jest nie najgorzej, to jednak martwi mnie fakt że skoro
                        ja się mogę wykupic za przekroczenie prędkości, to gość po dużej wódzie też się
                        wykupi, to już mnie przeraża.
                        • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 12:58
                          Gość portalu: marba napisał(a):

                          Nie pójdę do urzędu z żądaniem odebrania mi prawa jazdy, bo mam za dużo
                          punktów, bo jestem normalny, zwyczajny. I o ile dla mnie samego jest nie
                          najgorzej, to jednak martwi mnie fakt że skoro ja się mogę wykupic za
                          przekroczenie prędkości, to gość po dużej wódzie też się wykupi, to już mnie
                          przeraża.

                          hip: A mnie chodzi o zasadę, tak jak pisał AndrzejM. Mnie przeraża zarówno to,
                          że ty możesz się wykupić za przekroczenie o 60 jak i to, że ktoś inny za wódę.
                          Sam fakt możliwości przekupstwa ma tu zasadnicze znaczenie. Mniejsze czy
                          większe zło zawsze jest złem i od tego trzeba wychodzić. Istnienie większego
                          zła nie jest usprawiedliwieniem dla mniejszego.
                          • Gość: marba Re: Chamstwo na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.02, 13:07
                            Gość portalu: hip napisał(a):

                            > Gość portalu: marba napisał(a):
                            >
                            > Nie pójdę do urzędu z żądaniem odebrania mi prawa jazdy, bo mam za dużo
                            > punktów, bo jestem normalny, zwyczajny. I o ile dla mnie samego jest nie
                            > najgorzej, to jednak martwi mnie fakt że skoro ja się mogę wykupic za
                            > przekroczenie prędkości, to gość po dużej wódzie też się wykupi, to już mnie
                            > przeraża.
                            >
                            > hip: A mnie chodzi o zasadę, tak jak pisał AndrzejM. Mnie przeraża zarówno
                            to,
                            > że ty możesz się wykupić za przekroczenie o 60 jak i to, że ktoś inny za
                            wódę.
                            > Sam fakt możliwości przekupstwa ma tu zasadnicze znaczenie. Mniejsze czy
                            > większe zło zawsze jest złem i od tego trzeba wychodzić. Istnienie większego
                            > zła nie jest usprawiedliwieniem dla mniejszego.

                            Bardzo to wszystko pięknie brzmi i oczywiście od strony moralnej masz racje,
                            ale w życiu, w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. I chba w praktyce jednak
                            łatwiej zmusić policje do nie brania, niż ludzi do nie dawania, tym bardziej że
                            często jest to wręcz wymuszanie łapówki. To najpierw urząd ma być upożądkowany
                            i czysty jak łza, a potem bedzie mógł tego skutecznie żądać od obywatela, w
                            drugą strone się nie da.
                            • Gość: hip Re: Chamstwo na drodze IP: *.pgi.waw.pl 17.12.02, 13:58
                              Gość portalu: marba napisał(a):

                              I chba w praktyce jednak
                              > łatwiej zmusić policje do nie brania, niż ludzi do nie dawania, tym bardziej
                              że często jest to wręcz wymuszanie łapówki. To najpierw urząd ma być
                              upożądkowany
                              > i czysty jak łza, a potem bedzie mógł tego skutecznie żądać od obywatela, w
                              > drugą strone się nie da.

                              hip: Zgadza się. Tylko jaka moralność przeciętnego obywatela taka i urzędnika i
                              policjanta. A więc sytuacja wynika z ogólnego stanu moralnego społeczeństwa.
                              Według mnie nie najlepszego (delikatnie mówiąc).
    • Gość: młody generalnie, źle podchodzicie do zagadnienia IP: *.acn.pl / 10.71.3.* 17.12.02, 23:43
      w krajach cywilizowanych istnieje zasada o której wielu w Polsce też słyszało,
      mianowicie zasada zamka błyskawicznego
      -pasy pełne do końca i na zwężeniu sprawnie wszyscy wjeżdżają jak w klpesydrze
      piasek PROSTE, tylko trochę dyscypliny i myślenia za kierownicą

      prawde mówiąc taki sznur jednej nitki samochodów długości 500m znacznie dłużej
      będzie wjeżdżał w zwężenie niż 2 snury aut po 250m

      uwazam że słusznym jest narzekanie jeśli ludzie wpychaliby się z pasa
      skrecającego w prawo(czy w lewo), mostem Grota Roweckiego nie jeżdżę więc nie
      mogę stwierdzić jednoznacznie kto ma rację

      pozdrawiam
      p.s. do autorki wątku: nerwy w konserwy i na eksport, bo jak będziesz się tak
      denerwować to wrzodów niechybnie dostaniesz lub doprowadzisz do stłuczki
    • irekk2 Re: Chamstwo na drodze 12.12.03, 19:21
      problem jest dość szeroki, cwaniactwo na drodze przenosi się na inne
      dziedziny, jest to damoralizujące, w pewnym momencie myślisz sobie dlaczego ja
      mam być frajerem
    • irekk2 Re: Chamstwo na drodze 12.12.03, 19:21
      problem jest dość szeroki, cwaniactwo na drodze przenosi się na inne
      dziedziny, jest to demoralizujące, w pewnym momencie myślisz sobie dlaczego ja
      mam być frajerem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka