Gość: kierowniczka
IP: *.poczta / *.poczta-polska.pl
01.08.05, 11:20
3 tygodnie jezdzenia po Skandynawii. Glownie Norwegii. Ech... po prostu
rewelacja. Tam jazda samochodem to przyjemnosc.
Na poczatku maly szok - tam sie przestrzega przepisow! W Norwegii max predkosc
80. I oni tak jezdza! Troche sie glupio czulam poczatkowo: droga prosta,
widocznosc, jade 80 a za mna jakas niezla bryka. I nie wyprzedza. Co jest? Jak
to co, po co ma wyprzedzac jak i tak nie pojedzie szybciej?? Wjezdzamy do wsi.
Ograniczenie do 70 - wszyscy zwalniaja. Do 50 - tez. Do 30 - wszyscy jada max
40.
Jesli sie trafi ktos jadacy sporo wolniej od max dopuszczonej i jest waska,
krecaca droga, to co powien czas taki powolny zjezdza do zatoczki i
przepuszcza tych za nim. Czasem mnie tak przepuszczali, czasem ja tak
przepuszczalam zwlaszcza na widokowych drogach. Zadnego ryzykownego
wyprzedzania. Nikt sie nie spieszy, nie pogania.
Oczywiscie wszyscy swiatla wlaczone.
No i przepuszczaja pieszych. Wystarczy zblizyc sie do przejscia a wszyscy stoja.
Dla kobiety nasuwa sie jeden wniosek: tam faceci maja wieksze ...... samochody
:) i niczego nie musza udowadniac :)
pozdrawiam