Dodaj do ulubionych

W sprawie hamowania silnikiem

IP: *.torun.mm.pl 31.08.05, 21:29
Mój samochód bardzo dobrze "hamuje silnikiem" - prawdę mówiąc, mogę jechać bez
dodawania gazu na czwórce (o ile nie zrobi się pod górkę) dowolną ilość
czasu... No właśnie - czy to jest ciągle hamowanie silnikiem czy bynajmniej?
Widzę z daleka światła, zdejmuję nogę z gazu, a on tak jedzie i jedzie -
najpierw oczywiście zwalnia, aż dojdzie do jakiejś tam swojej prędkości, którą
z satysfakcją sobie utrzymuje (no i wtedy to już chyba pobiera paliwo?). Jakoś
nie widzę sensu wrzucania w takim momencie trójki i hamowania, żeby zredukować
obroty, i tak dalej.
Więc czy to się kwalifikuje jako hamowanie silnikiem???
Obserwuj wątek
    • crannmer Re: W sprawie hamowania silnikiem 31.08.05, 23:10
      Gość portalu: iza napisał(a):

      > Więc czy to się kwalifikuje jako hamowanie silnikiem???

      Nie. To sie kwalifikuje jako pilowanie silnika na obrotach biegu jalowego. Zmien
      albo wyjmij bieg.

      MfG

      C.
    • vatseq Re: W sprawie hamowania silnikiem 01.09.05, 09:48
      Zrozumiesz, co to hamowanie silnikiem, jak zimą na szklance zobaszycz czerwone
      światła przed sobą i jedynym skutecznym sposobem zahamowania będzie cykliczna
      redukcja biegów, a dotknięcie pedału hamulca spowoduje, że poczujesz się jak w
      bobsleju (czego Ci nie życzę).

      vatseq
      • lukasz_j Re: W sprawie hamowania silnikiem 02.09.05, 10:32
        A jak ktoś ma ABS?
    • emes-nju Re: W sprawie hamowania silnikiem 01.09.05, 09:52
      Silnikiem hamujesz tym skuteczniej, im blizej obrotow max. jest silnik. W normalnych warunkach hamujesz po zdjeciu nogi z gazu. Jak silnik zbliza sie do obrotow jalowych, zmieniasz bieg na nizszy albo wyrzucasz na luz.

      To co opisalas jest katowaniem silnika na jalowych obrotach. Nie dosc, ze nie oszczedzasz paliwa, to jeszcze niszczysz silnik.
      • Gość: iza Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.torun.mm.pl 01.09.05, 18:34
        Niszczę (to jest, przepraszam, "katuję" i "piłuję") silnik? Jak i dlaczego??
        Chcecie powiedzieć, że jeżdżenie bez gazu jest w ogóle niedobre dla silnika?
        A co z bezpieczeństwem - nie jest to mimo wszystko lepsze niż jechanie na luzie?
        Dla jasności - pytam serio.
        • Gość: Judasz Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: 81.255.199.* 01.09.05, 19:14
          Hamowanie jest wtedy, gdy auto zwalnia. Nad czym tu sie w ogole zastanawiac...

          Jezeli na czworce jedziesz bez gazu mniej niz ok. 50 to zajezdzisz silnik. Ale
          wydaje mi sie ze auto powinno zwalniac. Jezeli wiecej, to jedz do mechanika na
          regulacje obrotow biegu jalowego, pewnie za wysokie obroty...

          Zreszta to zalezy od auta...
          • Gość: iza "Droga redakcjo pomóż" IP: *.torun.mm.pl 01.09.05, 19:56
            Wszystko to brzmi apokaliptycznie. Tym bardziej, ze ten silnik jakoś specjalnie
            nie protestuje.
            To jest t/diesel 1.8. Czy to coś zmienia (pewnie na gorsze...)?
            Czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego takie jeżdżenie bez gazu jest dla niego
            szkodliwe?

            Chodzi o to, że jak chcę hamować silnikiem, jadę na czwórce bez gazu, przyhamuję
            i wrzucę trójkę i znowu zdejmę nogę z gazu, to on zwyczajnie wręcz przyspiesza
            sobie i dalej jedzie. Więc powinnam wrzucać dwójkę, ciągle hamując, bo inaczej
            zaryczy i zarwie, i tak dalej, ciągle właściwie na hamulcu - czy to ma sens?
            Zamiast się koncentrować na drodze, będę sobie wyrabiać bicepsy walcząc z
            dźwignią i wyrabiać słuch próbując ocenić obroty (niestety obrotomierza nie
            posiadam).
            No ale oczywiście auta nie chcę zarżnąc, zakatować i co tam jeszcze.
            • Gość: zaq26 Re: "Droga redakcjo pomóż" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.05, 10:52
              też mam taki silniczek. taka jazda jak opisałaś jest dla niego tylko ciut
              męcząca, ale pod warunkiem że nie zaczniesz przyspieszać przy takich obrotach.
              obcążanie silnika na niskich obrotach to dla niego mordęga - lepiej wtedy
              zredukować bieg.
        • rkcb Re: W sprawie hamowania silnikiem 01.09.05, 19:55
          Jeżeli masz nowoczesny samochód, w którym silnikiem steruje komputer, to jazda
          na obrotach biegu jałowego (bez naciśnietego pedału gazu) jest możliwa i nie
          świadczy o złym wyregulowaniu silnika, programy sterujące często same utrzymują
          podwyższone obroty, jeżeli "widzą" włożony bieg, puszczone sprzegło i nie
          naciśniety pedał hamulca, ale nie powinno się próbować przyspieszać z takich
          obrotów, szczególnie na wysokich biegach (4,5), bo to niszczy silnik (jak chcesz
          wiedzieć dlaczego to napisz). Lepiej zredukować bieg i przyspieszać od 2000
          obrotów w górę.
          Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to jak jedziesz na biegu i hamujesz to
          teoretecznie masz mniejsze szansę, że wpadniesz w poślizg (pod warunkiem że nie
          masz ABS, bo wtedy to wszysko jedno), po za tym hamowanie silnikiem i hamulcami
          jednocześnie i wysprzeglenie dopiero w momencie kiedy silnik ma ok. 1000 obrotów
          pozwala silnikowi na lepsze ustabilizowanie warunków pracy na biegu jałowym,
          jest "zdrowsze" dla silnika bo jest lepiej chłodzony, a jak ma się turbinę to
          pozwala na łagodniejsze wytracenie przez nią obrotów, co turbina "lubi" :-).
          Jak hamujesz tylko silnikiem to wtedy nie zapalają się światła stop i to już
          może być nie bezpieczne.
          Ja osobiście nigdy nie jeżdże "na luzie" zawsze mam włożony jakiś bieg.
          A tak w ogóle to polecam automat, tam wkłada się "D" i nie trzeba sie nad iczym
          zastanawiać :-)))
          • Gość: Konrad Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 20:19
            Daj pan spokój z automatem!!!!!!!!!! Ludzi etacy jak pan psują piękno
            motoryzacji. Niedługo to człowiek wsiądzie do samochodu, naciśnie przycisk,
            powie samochodzikowi gdzie ma go zawieźć i tyle. Precz z automatyką w
            samochodach!!! Ne ma to jak skrzynia biegów, jest radość z jazdy a nei
            bezmyślne wciskanie gazu i hamulca. Tak samo jak w motorkach nic ni zastąpi
            starego dobrego "kopniaczka", a nie jakieś motory odpalane na przycisk. Jaka w
            tym przyjemnosć?
            • rkcb Automat 01.09.05, 20:24
              Ja osobiście wyrosłem już z wieku w którym musiałem bawić się "drążkiem" :-))
            • Gość: Maciek Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.05, 21:19
              Gość portalu: Konrad napisał(a):

              > Daj pan spokój z automatem!!!!!!!!!! Ludzi etacy jak pan psują piękno
              > motoryzacji. Niedługo to człowiek wsiądzie do samochodu, naciśnie przycisk,
              > powie samochodzikowi gdzie ma go zawieźć i tyle. Precz z automatyką w
              > samochodach!!! Ne ma to jak skrzynia biegów, jest radość z jazdy a nei
              > bezmyślne wciskanie gazu i hamulca. Tak samo jak w motorkach nic ni zastąpi
              > starego dobrego "kopniaczka", a nie jakieś motory odpalane na przycisk. Jaka w
              > tym przyjemnosć?

              [off-topic]

              Zastosowanie automatu w autach jezdzacych glownie po miescie wydluza zywotnosc
              calego ukladu napedowego srednio dwukrotnie.

              W nowoczesnych "ekologicznych" samochodach stosuje sie coraz czesciej automaty,
              powod: oszczednosc paliwa. Kiedys zuzycie paliwa bylo na niekorzysc automatow,
              teraz sie to zmienia (automat jest tylko z nazwy, elektronika w samochodzie
              potrafi lepiej dobrac przelozenia do charakterystyki samochodu niz jest to w
              stanie dokonac czlowiek. Jedno "ale"; takie samochody sa jeszcze drogie.

              Automat uzywany zgodnie z zaleceniami producenta (np. nie wolno wrzucac
              wstecznego, gdy jedziesz do przodu). jest niezniszczalny i bezobslugowy (olej z
              silnika smaruje takze przekladnie, ten pomysl zastosowano pozniej w recznych
              skrzyniach).

              Mowienie, ze to lub tamto niszczy przyjemnnosc z jazdy uwazam za nieco dziwne.
              Podobnie mowiono o wspomaganiu kierownicy i (o zgroza) o pompie wspomagajacej
              uklad hamulcowy.

              Z reszta niewiele osob umie sie poslugiwac automatem ("wrzucic "D" i do przodu"
              - potem sie dziwia, ze auto tyle pali).

              Sam jezdze na manualnej, ale kiedys, jak bedzie taniej moze przesiade sie na
              automat. Choc trzeba pamietac, ze skrzynie sa lepsze i gorsze i trzeba
              porownywac _konkretne_ rozwiazania.

              [/off-topic]
              • Gość: jarol Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 10:05
                automat jest lepszy bo człowiek ma dwie nogi a nie trzy poza tymj est
                bezpieczniej jezdzić:mniej czynności, od 20 lat jezdzę automatem i nigdy nie
                chće innego
    • Gość: tom Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.lnet.pl 01.09.05, 22:19
      Często jeżdżę z kolegą i mam wrażenie, że sposób jego jazdy wykańcza silnik.
      Wygląda to tak: piąty bieg wrzuca już przy 40-50km/g.Nawet kiedy zwolnni do 30,
      nie redukuje biegu tylko dodaje gazu i samochód powoli nabiera prędkości.
      Silnik aż buczy, a on twierdzi, że to zdrowo dla silnika i ekonomicznie. Ten
      silnik to Disel - chyba 1.8. Czyżby miał rację?
      • Gość: miki Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 06:45
        Bzdura do kwadratu.
      • Gość: tiggr Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.09.05, 09:36
        to powiedz Swojemu koledze że by wsiadł na rower, wrzucił najwyższe przełożenie
        i wystartował po górke....napoci się...nastęka....wytłumacz koledze, ze to samo
        przezywa Jego silnik, gdy "buja" go na piątym biegu od minimalnych obrotów.
        Pozdrawiam!
    • kamaoka Re: W sprawie hamowania silnikiem 02.09.05, 08:34
      hmm...no to powiedzcie mi w takim razie: hamuje silnikiem - wg mnie po prostu
      zdejmuje noge z gazu i sie turlam, czyli jak dojde do takiej predkosci przy
      ktorej zmieniam bieg, musze ow bieg zredukowac tak? bo mi sie wydawalo ze tak
      samo jak z hamowaniem - jade, zalozmy na czworce, hamuje przed swiatlami, jak
      sie zatrzymam zmieniam bieg na jedynke (sytuacja gdy musze sie calkiem
      zatryzmac), bo z tego co mowicie wynika ze hamujac powinnam stoponiowa redukowac
      biegi, do trojki, dwojki i wreszcie jedynki, ale tak to imho za duzo zabawy jest
      i poniekad odrwacania uwagi od drogi, bo jednak te zmiany biegow jakis minimalny
      kawalek mojej uwaznosci zabieraja.
      podsumowujac, czy hamujac silnikiem musze redukowac stopniowo biegi wraz ze
      spadkiem perdkosci? i prosze piszcie prostym jezykiem:)
      • Gość: tiggr Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.09.05, 09:43
        wiec wyglada na to,że dojezdzajc np. do swiateł....jedziesz np
        70km/h....wciskasz sprzeglo....wrzucasz jałowy...i schodzisz hamulcem do 0 km/h.
        Wszystko ok...lecz zauważ, że w momencie wytracania predkosci autko toczy sie
        bezwładnie...w przypadku poślizgu kół leżysz i kwiczysz...nie masz "mocy" na
        kółkach...często zdarzają się sytuacje w których potrzebna jest szybka reakcja
        "gazem". I teraz pomyśl, czy "zabawa" ze "schodzeniem" do najnizszego biegu jest
        taka zbędna :> p.s
        jeśli zmiana biegów az tak bardzo przykuwa Twoją uwagę...i powoduje brak
        koncentracji nad drogą...proponuje wrócić na placyk, bez urazy....pozdrawiam!
        • Gość: Gość Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.c.wavenet.pl 02.09.05, 10:17
          Ej, ludzie. Jade sobie powiedzmy 70 km/h, na czwartym biegu. Widze czerwone
          swiatla - puszczam gaz, powoli wciskam hamulec. Bieg jalowy mam przy 800
          obr/min. Jak schodze ponizej 1000 obr/min to mam juz ponizej 40 km/h, czyli
          prawie stoje. Wciskam sprzeglo i zatrzymuje sie. Zadnego machania skrzynia i
          zadnej jazdy na luzie. Takie trudne?
          • Gość: kierowca Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 10:47
            Mam za sobą: Syreną Lux-80 tys. km, Maluchem - podobnie, Skodą Favorit -ok.
            100.000 km, Chinqecento-180.000 km, Panda z gazem "elektronicznym"- 20.000 km.
            Wszystkie hamują podobnie silnikiem po zdjęciu gazu. Jedziemy powiedzmy: 70
            km/h i zdejmujemy gaz. Samochód jedzie siłą bezwładności i silnik zamienia się
            w sprężarkę, która go hamuje. Nic się nie dzieje, do pewnej prędkości, raczej
            małej, przy której silnik zacznie szarpać, resztki paliwa, które dostaje,
            pozwalają mu ciągnąć samochód na czwórce, np. z szybością 15 km/h. Do tego nie
            można dopuszczać, niszczy to silnik(panewki korbowe). Wcześniej wysprzęglić i
            niższy bieg, lub luz i hamulec. Redukcja biegów w czasie hamowania silnikiem,
            zwiększa skuteczność hamowania(np. zjeżdżamy coraz stromszym terenem). Może być
            przydatna w zimie, ale z wyczuciem, przy każdej zmianie biegu w dół należy
            dodać lekko gazu aby silnik pociągnął a potem ująć. Inaczej można wpaść w
            pślizg. Reducja w dół biegów w czasie hamowania silnikiem jest potrzebna, gdy
            spodziewamy się przyspieszyć, np. mamy 30 km/h na czwórce i należy
            przyspieszyć. Tu powinna być dwójka. Nie wypowiadam się na temat samochodów z
            elektronicznym sterowaniem(komputerowym) o mocnych silnikach. Nie znam się na
            tym, być może pociągną na wyższych biegach i przy 20 km/h.
            • kamaoka Re: W sprawie hamowania silnikiem 02.09.05, 17:58
              hmm...nie, chodzilo mi o to ze tak, moze przedstawie jak to u mnie ejst:
              jedynka - do ruszania albo takiego totalnego toczenia sie, np. na parkingu
              dwojka, po ruszeniu, do ok 30km
              trojka - od 30-40km/h
              czworka - 40-60km/h
              piatka - od 60km/h
              jade w miescie 50km/h (srednie miasto, nie jezdzi sie to szybciej, to nie
              warszawa:P), widze swiatla, wiec puszczam gaz i zostawiam na owej czworce i sie
              dotaczm do swiatel, przy czym i tajk musze hamowac bo nei wiem ile bym musialas
              ei toczyc zeby do zera dojsc, niemniej jednak zawsze pozostaje na czworce i
              dopiero na samym skrzyzownaiu jak juz stoje zmieniam na jedynke. Pamietam ze
              insruktor mowil tylko zebym nie jezdzila bez biegu bo niebezpiecznie, natomiast
              nidgy nie zwrocil mi uwagi ze mam zmieniac hamujac silnikiem
              zatem czy ja robe cos zle? aha i co to ejst bieg jalowy?
              • kamaoka Re: W sprawie hamowania silnikiem 02.09.05, 18:21
                dobra popytalam sie chlopaka
                wiec rzeczywiscie niszcze silnik, jacie nikt mi nigdy nie zwrocil uwagi, tzn
                instruktor, ze tak sie nie robi
                czyli jak rozumiem jak jade na czworce (powyzej 40km/h) i widze czewone,
                zaczynam sie toczyc, puszczajc wszystkie pedaly, to gdy zejde ponizej 40km/h,
                gdy powinnam jadac miec trojka, powinnam zredukwoac na trojka, bo jak bede wciaz
                jechala na czworce to wtedy rzne silnik? mam racje? wiec to jzu zrozumialam,
                lepeij pozno niz wcale:>
              • Gość: kierowca Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 18:31
                Instruktorzy(w każdej dziedzinie) nie są w stanie przekazać swoich wszystkich
                doświadczeń, np,z dwudziestu lat jazdy samochodem. Ściśle kursant i tak by tego
                się nie nauczył. Podaje się rzeczy najistotniejsze, przydatne na początek
                kierowcy. Następnie mamy lata praktyki za kierownicą i naukę(albo nie!). I tak
                się to toczy...Niektórzy przy tym twierdzą, że są dobrymi kierowcami. Choć tak
                naprawdę nie wiadomo jakie kryteria brali pod uwagę.
                Dlaczego czasem redukuje się bieg przy hamowaniu silnikiem. To nie jest kwestia
                dojazdu do świateł. Tu można hamować na czwórce i przy 20 km/h, luz i hamulec.
                Inna sprawa, gdy jesteśmy w górach, stromy zjazd z zakrętami, jedziemy np.
                kilometr w dół(różnica poziomów a nie długość drogi, która może mieć 20 km).
                Hamujemy silnikiem tak aby samochód toczył się z odpowiednią prędkością prawie
                bez dotykania hamulca. Częste hamowanie może doprowadzić do zagotowania płynu
                hamulcowego(była o tym mowa na tym forum). W rezultacie zmieniamy biegi,
                redukując, gdy droga jest stromsza i zmieniając na wyższy, gdy droga się
                kładzie. Redukcja jest też bardzo przydatna w zimie, na bardzo śliskiej
                nawierzchni, przy której nieraz lepiej prawie nie dotykać hamulca. Te sprawy
                przychodzą z praktyką, gdy się w takich warunkach jeździ i ktoś potrafi tego
                nauczyć.
                • kamaoka Re: W sprawie hamowania silnikiem 02.09.05, 20:34
                  mam wrazenie jakbys staral sie udowodnic ze kobiety i tak sie nei naucza jezdzic
                  tak swietnie samochodem jak mezczyzni, ale przy tym przekazujesz tez jakies
                  wiadomosci, wiec jednak cie jeszcze pomecze:)
                  aha, zatem prosze o krotka odpowiedz: redukujemy dojezdzajac do skrzyzowania?
                  druga rzecz, nie przegldam tego forum regularnie, a jak widze szkoda, wiem ze
                  musze sie ejscze duzo nauczyc, no bo skad mam wiedziec wiele rzeczy, samam tego
                  nie wymysle:>, zatem druga rzecz: hehe, no wlasnie zdarza mi sie ostatnio
                  jezdzic taka serpentynka, ale nie w gorach jeno na suwalszczyznie:P i nie bardzo
                  wiem jak sie zachowac zjezdzajac: jak uoszczam nogi to przyspieszam i wtedy nie
                  wiem czy zwiekszac bieg, skoro mi przeskoczylo na nastepny przedzial
                  "szybkosciowy" rzecz jasna slucham silnika, i zmianiam, ale caly czas hamuje
                  zeby nie przekroczyc 50km/h bo sie jednak boje, bo sa duze krzaki, nie widac czy
                  cos jedzie, a kierowcy, poniewaz to waska droga czasem jezdza blizej srodka:>
                  czyli takie ciagle hamowaie nei ejst zdrowe, jacie, to jak tam zjezdzac? te
                  zmiany biegow cos pomoga? hmm
                  • Gość: tiggr Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 03.09.05, 04:19
                    1,2,3,4,5,6,7,8,9,10...jestem spokojny :) mam nadzieje, że Twój chłopak poprawił
                    Twoje "przedziały biegowe". a co do hamowania - jadąc z górki...pomyśl...albo
                    inaczej ;)...jak często używasz hamulca nożnego? jak myslisz..do jakiej
                    prędkości "rozbuja" sie auto np. na trzecim biegu jadąc z górki? do jakiej
                    prędkości na drugim biegu? czy bedziesz zmuszona uzywac hamulca noznego tak
                    często jak np. (o zgrozo!) jadąc z górki "na luzie" ? poza bezpieczenstwem jazdy
                    wchodzi jeszcze w gre spalanie...jazda na luzie to wcale nie taka znowu
                    oszczędność :) pozdrawiam!
                    • Gość: kierowca Re: W sprawie hamowania silnikiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.05, 10:32
                      Nie staram się nikomu, a szczególnie kobietom udowodnić, że ktoś nie potrafi
                      jeździć, czy też się nie nauczy. Nie twierdzę, że jestem dobrym kierowcą.
                      Staram się jeździć według zasady "nie daj się zabić i nie zabijaj innych".
                      Lubię bardzo góry i narty(jeżdzę więcej w zimie). Jak zacząłem jeździć Syreną w
                      1976 roku, to interesowało mnie wszystko, aby w miarę bezpiecznie poruszać się
                      po drodze, szczególnie w trudnych warunkach: ślisko, góry, zła pogoda. Szukałem
                      różnych rad. Była swego czasu taka świetna książeczka Sobiesława Zasady
                      (najlepszy dotychczas polski kierowca rajdowy) "Szybkość bezpieczna". Wiele
                      cennych rad można znaleść w internecie. Są strony poświęcone technice jazdy
                      dla przeciętnych kierowców. S. Zasada napisał takie mądre słowa - niektórzy
                      uważają, że męższczyzna rodzi się dobrym kierowcą i kochankiem. Co jest
                      oczywistą nieprawdą - przynajmniej jeśli chodzi o kierowanie samochodem. Jest
                      to umiejętność taka sama jak inna i trzeba się ciągle uczyć.
                      Przy okazji nie da się na odległość nauczyć jazdy, np. hamowania silnikiem w
                      różnych warunkach. To trzeba poćwiczyć, świadomie. Im więcej się umie, jeśli
                      chodzi o technikę jazdy, to człowiek bardziej swobodnie czuje się za
                      kierownicą, nie po to aby szaleć i udowadnić innym, że jest doskonałyn
                      kierowcą, ale dla swojego i innych bezpieczeństwa. A o to chyba nam wszystkim
                      chodzi. Pozdrowienia dla wszystkich próbujących coś poprawić w swojej technice
                      jazdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka