Raport KE

22.02.06, 00:16
Polecam artykuł w GW:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3176803.html
Najciekawsze punkty:
Według Komisji Europejskiej stan dróg nie jest główną przyczyną b. niskiego
poziomu bezpieczeństwa w Polsce. Natomiast kolejno są to:
1. Lekceważenie praw pieszych i rowerzystów. (Ochrona pieszych na przejściach
jest fikcją, podobnie jak np. zachowywanie odl. 1m. od wyprzedzanego
rowerzysty.)
2.Przekracanie dozwolonej prędkości. (Na tym i innych forach dominuje pogląd,
że nie prędkość jest przyczyną wypadków tylko ...-tutaj wymieniane są
przez "szybkich ale bezpiecznych" najróżnorodniejsze zjawiska mające
usprawiedliwiać zbyt szybką jazdę).
3. Młodzi kierowcy (18-24 lat). Jednak tutaj wg "młodych gniewnych" problemem
są "kapelusznicy", którzy w ogóle mają odwagę zawadzać tym pierwszym np. nie
dość szybko sp...ąc z lewego pasa, nazwanego przez jednego z dyskutantów tego
forum "pasem ruchu szybkiego", gdzie wg niego można jeździć z dowolną
prędkością.
4.Alkohol. (Na jeździe po pijanemu przyłapywani są b. często policjanci,
sędziowie, prokuratorzy, nie wspominając o posłach wszelkich opcji
politycznych.)
Szkoda tylko, że KE nie oceniła naszej drogówki, której sposób pracy (i
jazdy) bardzo przyczynia się do tak niskiego poziomu bezpieczeństwa.
    • Gość: ja to jak twoim zdaniem wytlumaczysz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:03
      fakt ze w niemczech jest tych wypadkow mniej ?? a niemcy rownie szybko lub
      szybciej jezdza.. moja kolejnosc powodowania wypadkow
      1-alkohol/narkotyki
      2-stan drog i nie dostosowanie sie pieszych w nocy (brak odblaskow)to samo
      rowerzysci.
      3-predkosc.( ewidentnie nie dostosowana do warunkow)
      4-mlodzi kierowcy ktorzy nie jezdzac wczesniej, zaczynaja szalec po odebraniu
      prawka,
      • bratmarzeny Kto ci opowiedzial taka bzdure? 22.02.06, 09:12
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > fakt ze w niemczech jest tych wypadkow mniej ?? a niemcy rownie szybko lub
        > szybciej jezdza..

        Kto ci opowiedzial taka bzdure? Przejedz sie do Berlina albo Hamburga i porownaj
        zachowanie tamtejszych kierowcow z zachowaniem kierowcow w Warszawie.
        • Gość: ja jezdze raz w miesiacu do aachen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:28
          przejezdzam praktycznie 800km przez niemcy, i widze co sie tam dzieje na drogach
          150km/h zadko kiedy schodzi, w polsce mozna to okreslic za brawure ale tam sie
          tak poprostu jezdzi, kultura jazdy jest zupelnie inna niz w polsce, u nas
          poprostu jej nie ma, a porownanie niemcow do polakow jest tak jak porownanie
          miastowych z wiesniakami, takie jest moje zdanie i tyle wiem jak sie jezdzi w
          niemczech a jak sie jezdzi u nas...
          • Gość: F. Re: jezdze raz w miesiacu do aachen IP: *.thinprint.de / *.thinprint.de 22.02.06, 09:29
            > przejezdzam praktycznie 800km przez niemcy, i widze co sie tam dzieje na drogac
            > h
            > 150km/h zadko kiedy schodzi,

            Na autostradach - tam, gdzie nie ma ograniczenia predkosci. W Polsce nierzadko
            jezdzi sie ponad 100km/h po miescie. Jest roznica chyba?

            F.
            • Gość: ja jak jest droga 3 pasmowa to nie widze problemu..bt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:31
              .
              • stefan4 Re: jak jest droga 3 pasmowa to nie widze problem 22.02.06, 10:10
                Statystyka ludzi zabitych przez ścigantów nie jest dla Ciebie problemem?

                Trzy pasy w mieście sa nie po to, żeby gnać, tylko po to, zeby w czasie szczytu
                W OGÓLE dało się przejechać. Inaczej należałoby bardzo kosztowne miejsce w
                mieście poświęcić na coś użyteczniejszego niż głupi asfalt.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • bratmarzeny Re: jak jest droga 3 pasmowa to nie widze problem 22.02.06, 10:21
                "Nie widzisz problemu" i dlatego wlasnie mamy taki chlew jaki mamy.
                Powtorze sie: Przejedz sie do Berlina i przekonaj sie, czy na trzypasmowej
                jezdni w miescie ktokolwiek jezdzi tam 150.
                • Gość: ja a gdzie ja napisalem ze w miescie na 3 pasmowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 10:48
                  drodze jezdzi sie 150?? na autostradzie owszem w miescie raczej sie nie da
                  • stefan4 Re: a gdzie ja napisalem ze w miescie na 3 pasmow 22.02.06, 11:32
                    ja:
                    > drodze jezdzi sie 150?? na autostradzie owszem w miescie raczej sie nie da

                    Da się. Widuje się bandytów, którzy tak jeżdżą.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • bratmarzeny Re: jezdze raz w miesiacu do aachen 22.02.06, 10:20
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > przejezdzam praktycznie 800km przez niemcy, i widze co sie tam dzieje na drogac
            > h
            > 150km/h zadko kiedy schodzi,

            Co ty z czym porownujesz czlowieku? Autostrade z miastem?
            Czy ty nie widzisz roznicy miedzy 150 na szerokiej autostradzie a ulicami
            wewnatrz miast?
      • Gość: F. Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz IP: *.thinprint.de / *.thinprint.de 22.02.06, 09:26
        > fakt ze w niemczech jest tych wypadkow mniej ?? a niemcy rownie szybko lub
        > szybciej jezdza.. moja kolejnosc powodowania wypadkow

        Bzdura. Niemcy w zdecydowanej wiekszosci PRZESTRZEGAJA przepisow, w tym i
        ograniczenia predkosci. W Polsce przepisy traktuje sie jako zlo konieczne, ktore
        mozna lamac przy kazdej okazji kiedy policja nie widzi.

        F.
        • Gość: ja przestrzegaja jak stoja z suszarkami, bt. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 09:30
          .
          • bratmarzeny a gdzie ty widzisz te suszarki? 22.02.06, 10:24
            Gdybys rzeczywiscie jezdzil czesciej po Niemczech to nie wypisywalbys takich
            bzdur. Kontrole radarowe sie zdarzaja tak samo jak i ludzie, ktorzy jada
            szybciej niz wolno ale generalnie kwestia przestrzegania przepisow w Niemczech i
            w Polsce to dwa zupelnie rozne swiaty.
        • emes-nju Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 10:21
          Gość portalu: F. napisał(a):

          > > fakt ze w niemczech jest tych wypadkow mniej ?? a niemcy rownie szybko
          > > lub szybciej jezdza.. moja kolejnosc powodowania wypadkow
          >
          > Bzdura. Niemcy w zdecydowanej wiekszosci PRZESTRZEGAJA przepisow, w tym i
          > ograniczenia predkosci. W Polsce przepisy traktuje sie jako zlo konieczne,
          > ktore mozna lamac przy kazdej okazji kiedy policja nie widzi.


          A co sie dziwisz skoro waaadza wykonuje takie numery? Sugeruje to jednoznacznie, ze nie o bezpieczenstwo chodzi:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=37188826

          Niemcy i inni mieszkancy cywilizowanych krajow sa ograniczani tam gdzie trzeba i z grubsza tyle ile trzeba. Dlatego widza w tym sens. My czasem nie wiemy, do ktorego z widocznych za jednym razem ograniczen mamy sie stosowac. Pomijam juz taki drobiazg jak to, ze jezda zgodnie z ograniczeniami (szczegolnie tymi, ktore nie maja odwolania...) daje srednie predkosci oscylujace wokol 40 km/h - sprawdzalem to kiedys w czasie weekendowego snucia sie po woj. Mazowieckim. Ot, tak z ciekawosci.

          Poza tym troche jezdzilem po zachodzie Europy i NIGDZIE nie widzialem tylu ograniczen co u nas. I do tego tak "drastycznych". W kraju, w ktorym do wladzy nad znakami nie dorwali sie maniacy zatrzymywania ruchu, nie widuje sie ograniczen do 30 km/h na autostradzie (kilka lat temu widzialem cos takiego na autostradzie Katowice-Krakow bo byl remont zapadnietego pobocza!). W normalnym kraju remont pobocza skutkuje zwezeniem jednego pasa i ograniczeniem na tym pasie (zwykle do 80 km/h) - na reszcie pasow czesto mozna jechac 100 km/h.

          Nie jestem wrogiem ograniczen, ani nie jezdze "szybko, ale bezpiecznie". Widze za to karygodna (bo oplakana w skutkach) polityke naszych urzedasow. Polityka z grubsza polega na poprawie bezpieczenstwa wlasnej d... Spektakularnym przykladem urzedowego krycia d... byla "afera" wokol dwoch ciasnych zakretow na warszawskiej trasie Torunskiej (szeroka dwujezdniowka musiala byc ciasnym zakretem wcisnieta pomiedzy zabytkowy cmentarz i lasek-rezerwat). Faktycznie nie bardzo bylo jak te trase poprowadzic. Zdarza sie - szczegolnie w miescie bez jakiejkolwiek wizji urabanistycznej (znowu urzednicy...). Oczywiscie natychmiast pojawili sie dziennikarze z pytaniami czy to nie jest niebezpieczne. WSZYSCY pytani urzednicy odpowiadali tak samo - "nie jest niebezpieczne, bo ustawilismy ograniczenie do 60 km/h". I juz. Urzednikow calkowicie nie zwilza to czy ludzie beda sie tam zabijac, czy nie - oni ustawili znak i cala odpowiedzialnosc zostala przerzucona na kierowcow. Zabil sie bo jechal za szybko, a nie zabil sie bo droga nie spelniala jakichkolwiek standardow! Nowa droga... Ze starymi jest podobnie choc zabawa jest pomnozona przez stan techniczny tej drogi. Tak jest jak Polska dluga i szroka! A ludzie nie sa slepi i widza te gierke!

          Oczywiscie jezeli budzet gminy moze przy urzedniczym kryciu d... zarobic, to jeszcze lepiej. Vide radar na niedawno remontowanym odcinku drogi, na ktorym "zapomniano" zdjac ograniczenie - ustawione zwykle mocno na wyrost. Vide zakrety na Trasie Torunskiej. Radary stoja tam zawsze na szalenie niebezpiecznym odcinku ZA ostrym zakretem, ktorego koniec jest niewidoczny, bo jezdnia gwaltownie opada. Kierowca widzi radar w ostaniej chwili i... wdeptuje hamulec. A ten za nim? No coz... jezeli dojdzie do wypadku, to winna jest nadmierna predkosc :-P Nawet jezeli ten, ktory zaparkuje w hamujacym na widok radaru nie jechal za szybko!

          Z grubsza jest tak. Jezeli poszczegolne jednostki spoleczenstwa, zachowujac sie racjonalnie (z wlasnego punktu widzenia!!!), wywoluja niekorzystne spolecznie skutki, to winna jest waaadza, a nie te jednostki.
          • Gość: fragi Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz IP: 80.54.250.* 22.02.06, 10:58
            Tak, ale tą władzę wybraliśmy my (ja akurat nie, ale należę do społeczeństwa).
            Dopóki naród będzie łapał się na "3mln mieszkań" czy "leki za złotówkę" zamiast
            zacząć logicznie myśleć - nic się nie zmieni.
            • emes-nju Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 11:06
              Gość portalu: fragi napisał(a):

              > Tak, ale tą władzę wybraliśmy my


              Tej wladzy nie wybieramy. O tym jak w praktyce jezdzimy decyduja urzednicy - wcale nie tego najwyzszego, powiazanego z wladza obieralna, szczebla.

              Poza tym uwazam, ze zapisy KD, "produkowane" przez parlamentarzystow sa ok. Zapewne dlatego, ze wola oni mieszac w VAT (nowelizacje co kilka tygodni) niz w KD.
          • stefan4 Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 11:45
            emes-nju:
            > A co sie dziwisz skoro waaadza wykonuje takie numery? Sugeruje to
            > jednoznacznie, ze nie o bezpieczenstwo chodzi
            [...]

            Wszystko, co głosisz bez końca i zmiłowania w swoich odwiecznych kazaniach na
            temat fatalnej władzy, to prawda. Tak, mamy okropnych dygnitarzy, urzędników,
            dziennikarzy i biznesmenów.

            Ale w tym nie ma żadnego usprawiedliwienia dla gościa, który trzykrotnie
            przekracza dozwolona prędkość i zabija kilka osób na chodniku. Skoro wiesz, że
            nasza droga wyglądajaca tak jak niemiecka jest gorsza niż niemiecka (z powodów
            technicznych, albo politycznych, albo psychologicznych, albo jakichkolwiek), to
            masz sie na niej zachowywać jak na drodze polskiej a nie niemieckiej.

            A statystyki wyraźnie wskazują, że kierowcy upierają się przy podróżowaniu po
            drodze byle jakiej tak, jak kiedyś im się trafiło przejechać po niemieckiej
            autostradzie. I TO jest bezpośrednia przyczyną rzeźni, w którą przekształcają
            się nasze niedoskonałe drogi.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • simr1979 Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 11:54
              stefan4 napisał:
              (...)
              > I TO jest bezpośrednia przyczyną rzeźni, w którą przekształcają
              > się nasze niedoskonałe drogi.
              >
              > - Stefan
              >
              > www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

              A nie busz agresor wredny i kłamliwy...??
              ;)


            • emes-nju Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 12:10
              stefan4 napisał:

              > emes-nju:
              > > A co sie dziwisz skoro waaadza wykonuje takie numery? Sugeruje to
              > > jednoznacznie, ze nie o bezpieczenstwo chodzi
              > > [...]
              >
              > Wszystko, co głosisz bez końca i zmiłowania w swoich odwiecznych kazaniach na
              > temat fatalnej władzy, to prawda. (...)
              >
              > Ale w tym nie ma żadnego usprawiedliwienia dla gościa, który trzykrotnie
              > przekracza dozwolona prędkość i zabija kilka osób na chodniku.


              Usprawiedliwienia nie ma, ale jest wytlumaczenie. Jezeli pojmujesz te subtelna roznice!

              Mechanizm jest prosty. Najpierw robisz prawo jazdy, na ktorym ucza przy jakim polozeniu pacholka wzgledem ktorego slupka masz zaczac krecic kierownica. Nie ucza za to jezdzic. Jak juz przezyjesz bolesny czas nauki jazdy we wlasnym zakresie, dochodzisz do punktu zwrotnego swojej kariery kierowcy. Widzisz ograniczenie do 30 km/h, za to absolutnie (jestes mlodym kierowca i sie jeszcze starasz) nie widzisz przyczyny - oswietlona droga prosta, pusta i szeroka (nawet rowna jak stol). Postanawiasz zignorowac ograniczenie. Zwrotnosc tego punktu polega na tym, ze jeden kierowca bedzie staral sie analizowac kazdy napotkany znak (to koszmar naszych drog!), a drugi, po kilkuletniej praktyce w przekraczaniu ograniczen uzna, ze wszystkie sa do d..., a on jest webesciak i wszystko mu wolno bo jezdzi szybko, ale bezpiecznie. Na nasze szczescie tej drugiej kategorii jest zdecydowana mniejszosc. Na nieszczescie pierwsza kategoria co jakis czas popelnia bledy w swojej analizie... Bo ograniczenia przekraczaja wszyscy! Nie ma w Polsce kierowcy, ktory moglby "pierwszy rzucic kamieniem" w napotkanego "pirata" jadacego o 3 nad ranem 35 km/h przy szkole gdzie stoi ograniczenie do 30 km/h i radar.


              > Skoro wiesz, że nasza droga wyglądajaca tak jak niemiecka jest gorsza niż
              > niemiecka (z powodów technicznych, albo politycznych, albo psychologicznych,
              > albo jakichkolwiek), to masz sie na niej zachowywać jak na drodze polskiej a
              > nie niemieckiej.


              Ja to wiem, Ty to wiesz. Wie jeszcze duzo ludzi. Czesc, w opisanym powyzej mechanizmie, zapomniala, ze to wie! Najgorsze jest to, ze zdecydowana wiekszosc w slusznym dazeniu do jazdy, zamiast wleczenia sie, jedzie szybciej niz znaki, co nie jest tozsame z jazda za szybka - nasi znakolodzy stawiaja ograncizenia MOOOOCNO na wyrost.


              > A statystyki wyraźnie wskazują, że kierowcy upierają się przy podróżowaniu po
              > drodze byle jakiej tak, jak kiedyś im się trafiło przejechać po niemieckiej
              > autostradzie. I TO jest bezpośrednia przyczyną rzeźni, w którą przekształcają
              > się nasze niedoskonałe drogi.


              Konia z rzedem temu, kto uznajac, ze drogi de facto do jazdy sie nie nadaja przesiadzie sie do pociagu. Konia z rzedem, bo jak wszyscy wpadna na ten (sluszny) pomysl nie starczy miejsca w pociagach!

              Stefan! Czy Ty naprawde jestes SWIETY, czy tylko udajesz? Czy naprawde jezdzisz jak znaki kaza? Nawet te ewidentnie zapomniane (30km/h) po zeszlorocznym remoncie studzienki kanalizacyjnej na chodniku?
              • stefan4 Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 13:31
                emes-nju:
                > Mechanizm jest prosty. Najpierw robisz
                [...]
                > gdzie stoi ograniczenie do 30 km/h i radar.

                Przepraszam Cię, Emes-Nju, ale na tą częśc twojego postu nie miałem siły i nie
                przeczytałem. Ile razy mogę czytać w kółko to samo?

                emes-nju:
                > Konia z rzedem temu, kto uznajac, ze drogi de facto do jazdy sie nie nadaja
                > przesiadzie sie do pociagu.

                A czym będzie wysadzany rząd na tym koniu, którego od Ciebie dostanę?

                Każdy środek lokomocji ma właściwy dla siebie zakres odległości, na które się
                nadaje (mówię o stałym posługiwaniu się a nie np. o biciu rekordów):
                o- osobiste nogi: między 0 a 3 km;
                o- tramwaj: między 2 a 10 km;
                o- rower: między 2 a 15 km;
                o- samochód: między 10 a 100 km;
                o- pociąg: między 50 a 600 km;
                o- samolot: ponad 300 km;
                itp.
                Jeśli ktoś jedzie po mieście samochodem 3 kilometry, to zachowuje się tak, jak
                gdyby gwoździe przybijał rękojeścią wiertarki. Jeśli ktoś jedzie 300 kilometrów
                samochodem po drodze nie nadającej się do podróży, to zachowuje się tak, jak
                gdyby tą wiertarką wiercił tunel pod Bałtykiem. Obie rzeczy są bez sensu.

                emes-nju:
                > jak wszyscy wpadna na ten (sluszny) pomysl nie starczy miejsca w pociagach!

                Jak wszyscy zaczną COKOLWIEK robić razem w tym samym momencie, to coś
                pierdyknie. Jak wszyscy przeniosą się na szosy, to one natychmiast się
                zakorkują. Ty możesz nimi jeździć m.in. dlatego, że ja nimi jeżdżę znacznie
                mniej.

                Ale chwilowo z pociągami nie ma tego problemu, one bywają pełne tylko z okazji
                rzadkich zbiegów świąt z ważnymi meczami itp. Sporo jeszcze ludzi może się
                przesiąść na pociąg, zanim zaczną się kłopoty z miejscem. Widzisz, ja wiem, bo
                nimi jeżdżę.

                emes-nju:
                > Stefan! Czy Ty naprawde jestes SWIETY, czy tylko udajesz?

                Nie jestem święty, a najważniejsze, że popełniam błędy. Ale potem WSTYDZĘ SIĘ
                tych błędów a nie próbuję ich zwalić na urzędników. Nie dlatego, żebym uważał
                ich za mądrych, tylko dlatego, że ich głupota nie ulży mojemu sumieniu, gdybym
                kogoś zamordował na drodze.

                emes-nju:
                > Czy naprawde jezdzisz jak znaki kaza? Nawet te ewidentnie zapomniane (30km/h)
                > po zeszlorocznym remoncie studzienki kanalizacyjnej na chodniku?

                Próbuję sobie przypomnieć takie zjawisko i jakoś nie potrafię. Istotnie, przez
                długi czas po remoncie mostu w Kiezmarku była na nim zwężona jezdnia i
                drakońskie ograniczenia, ale to dlatego, że ten remont został spieprzony przez
                hiszpańskiego wykonawcę a nie można było dłużej używać zapasowego, bo się już
                rozpadał. Kiedy poprawili, to ograniczenia znieśli. Ty musisz mieszkać w
                jakimś bardzo skrzywdzonym przez los zakątku Europy.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • emes-nju Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 14:18
                  Popre Cie i nie odpowiem po raz kolejny tak samo, na to samo :-) Ale...

                  stefan4 napisał:

                  > emes-nju:
                  > > Stefan! Czy Ty naprawde jestes SWIETY, czy tylko udajesz?
                  >
                  > Nie jestem święty, a najważniejsze, że popełniam błędy. Ale potem WSTYDZĘ SIĘ
                  > tych błędów a nie próbuję ich zwalić na urzędników. Nie dlatego, żebym uważał
                  > ich za mądrych, tylko dlatego, że ich głupota nie ulży mojemu sumieniu,
                  > gdybym kogoś zamordował na drodze.


                  Tez popelniam bledy. I tez sie ich wstydze. Jezeli sa to moje bledy. Natomiast bledy innych - wybacz, ale do pracy osob, ktore pelnia funkcje uslugowa z zalozenia, a szkodnicza z praktyki, podchodze krytycznie - to nie moja brocha. Do pracy urzednikow podchodze krytycznie, ale nie krytykancko. Zwykle potrafie, z duza doza prawdopodobienstwa, wskazac czy znak stoi dla urzednika, czy dla mnie. Dzieki temu, jak na razie, mam zerowe konto punktowe, nie zaplacilem ani razu mandatu i nie mialem wypadku. Do tego wcale nie jezdze szybko. Obserwuje jednak rzeczywistosc i ja oceniam - wolno mi. Ocena ta wypada fatalnie! Nie dla mnie raczej.


                  > emes-nju:
                  > > Czy naprawde jezdzisz jak znaki kaza? Nawet te ewidentnie zapomniane
                  > >(30km/h) po zeszlorocznym remoncie studzienki kanalizacyjnej na chodniku?
                  >
                  > Próbuję sobie przypomnieć takie zjawisko i jakoś nie potrafię.


                  To ja podam przyklad z Warszawy. Dla ulatwienia dodam, ze to potwornie zakorkowane miasto. Przy jednej z wielopasmowych przelotowek remontowany byl chodnik. Oczywiscie wiazalo sie to z zablokowaniem ponad polowy prawego pasa i ograniczeniem do 40 km/h (wyobrazasz sobie co sie tam dzialo?). Pas byl zablokowany cala dobe, tak samo obowiazywalo ograniczenie. Robotnicy jezeli pracowali 7 godzin, to ja jestem swiety. Ok. - robotnicy sa przepracowani wiec nie moga usuwac barier i ograniczenia jak ida na zasluzony odpoczynek. Remont ok. 50 m chodnika przeciagnal sie do ponad tygodnia - to powazna sprawa jak ma 3 metry szerokosci. Ufff... Bariery zniknely. Ograniczenie zostalo! Jakies trzy tygodnie pozniej na tym ograniczeniu lapal radar. Oczywiscie skutecznie. Te dzialania skutecznie tez pokazywaly na czym waaadzy zalezy. I nie na bezpieczenstwie...

                  To tyle o tym skrzywdzonym zakatku Europy...
              • patriota Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 13:49
                emes-nju napisał:

                > Widzisz ograniczenie do 30 km/h, za to absolutnie (jestes mlodym kierowca i sie
                > jeszcze starasz) nie widzisz przyczyny - oswietlona droga prosta, pusta i
                > szeroka. Postanawiasz zignorowac ograniczenie.

                Polecam:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=29213399&a=29240030
                • emes-nju Re: to jak twoim zdaniem wytlumaczysz 22.02.06, 14:38
                  Masz racje, ze polega to na konsensusie. Tylko, ze konsensus ma obowiazywac w obie strony. To znaczy urzednik ma dawac mozliwosc jazdy i ograniczac wtedy, gdy jest to konieczne i o tyle, ile jest konieczne. W Polsce urzednik za punkt honoru uznaje takie organizowanie ruchu,zeby jazda byla jak najmniej plynna i uciazliwa dla kierowcow. Vide swiecace w nocy na stale czerwone swiatlo na WSZYSTKICH skrzyzowaniach dwupasmowej wylotowki z Warszawy - swiatlo zmienia sie na zielone za pomoca fotokomorki. Po co? Zapewne po to, zebym hamowal przed kazdym (taka jest idea - spowolnic ruch). Tylko, ze nie hamuje. Po przyzwyczajeniu sie do sekwencji zdarzen jade i czekam na zielone. Kiedys sie nie doczekalem bo z podporzadkowanej wyjezdzal samochod! Na szczescie jachalem zgodnie z przepisami i zdarzylem, w tumanach dymu, wyhamowac.

                  Skoro jezdzisz po Niemczech, napisz mi jak czesto widzisz na normalnych drogach (jednojezdniowych, wielopasmowych, autostradach - nie pytam o osiedlowki, czy drobne uliczki miejskie) ograniczenie do 30 km/h. Ja nie jezdzilem tam zbyt duzo wiec zapewne nie widzialem czegos takiego. Po Polsce jezdze sporo i widuje takie znaki na codzien. Mamy inne auta? Az tak inne drogi? A moze widziales kiedys kuriozum w postaci ograniczenia do 40 km/h w terenie zabudowanym, obowiazujacego WYLACZNIE na przelotowej (w tym wypadku miedzynarodowej) szosie, a nie powtorzonym na odchodzacych od niej wiejskich uliczkach? Ja widzialem cos takiego - na Mazurach.

                  Ja tu konsensusu nie widze. Widze sabotaz majacy na celu zatrzymywanie ruchu. Robia to tak skutecznie, ze inwestycje zaczynaja omijac Polske. Nie tylko dlatego, ze drogi sa kiepskie (w Czechach i Slowacji tez za rozowo do niedawna nie bylo...). Rowniez dlatego, ze organizacja ruchu jest de facto dezorganizacja, a to co sie robi, jest tak niespojne i poszatkowane, ze jezdzi sie coraz trudniej.

                  I te polowania na kierowcow - im bardziej od czapy ograniczenie, tym szansa na radar wieksza. Ale radarow NIGDY nie widzialem na szosie bez ograniczen - tam mozna grzac bezpiecznie (dla portfela!) z dowolna predkoscia!

                  Nie widze w dzialaniach waaadzy jakichkolwiek checi poprawy bezpieczenstwa - chodzi o to, zeby d... urzednika byla bezpieczna, i zeby waaadza (rekami policji) mogla pokazywac, ze moze wszystko, zawsze i w ogole ma racje. Skonfrontuj to, co teraz napisalem z tym co napisalem powyzej, czyli z tym, gdzie mozna natknac sie na radar - to nie sa wymysly.
    • Gość: na zimno Boze kochany, ilez tu w tych dyskusjach jest IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.02.06, 19:40
      rozdzierania szat, glebokich analiz i t.p.

      Czy nie jest prosciej zachowac spokoj i jezdzic zgodnie z przepisami ?
      Czy zawsze za wszystko winni sa "inni" ?

      Gdybysmy sie walneli raz, a dobrze, w piersi i powiedzieli sobie "moja wina",
      bylibysmy wszyscy zdrowsi.

      Niestety w kraju nomen omen katolickim, przyjecie takiej postawy
      przez kogokolwiek graniczy z prawdziwym cudem.

      Totez nie oczekuje tego wcale.





      • emes-nju ZUCH! 23.02.06, 09:15
        Najczestsze rozdzieranie szat po polsku polega na "wychwalaniu" "zalet" Polakow. Polaczki, debile, pozabierac prawa jazdy... Inni sa swietni i bez skazy (tacy np. Niemcy - szczegolnie na polskich drogach!), a my, polscy kierowcy, jestesmy zakala Europy.

        Mam propozycje - zacznij od siebie. Zacznij jezdzic zgodnie z przepisami! Na poczatek DOKLADNIE zapoznaj sie ze WSZYSTKIMI przepisami, zeby moc wyeliminowac wszystkie nieprzepisowo ustawione znaki (nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu, wg. znajomego inzyniera ruchu, wiele znakow stalo w jawnej sprzecznosci z przepisami dot. ich umieszczania) - to pozwoli Ci na jazde przez Polske z realna srednia w poblizu 50 km/h, a nie 40 km/h. Dzieki temu wypad z Warszawy do Zakopanego nie bedzie wiazal sie z noclegiem. Jezeli zechcesz jechac z Warszawy do Szczecina (dopoki nie bedzie Rydzykowki), musisz zarezerwowac sobie nocleg w okolicach 2/3 dystansu, albo ryzykowac nocna jazde po wielu godzinach przepisowej jazdy ze srednia 50 km/h. KONIECZNIE pamietaj, ze odwolanie np. ograniczenia predkosci nastepuje poprzez odpowiedni znak albo po minieciu skrzyzownia z droga, ktora ma min. 200 m nawierzchni bitumicznej lub innej utwardzanej - jezeli bedziesz mial watpliwosci, to zatrzymaj sie, wysiadz, zmierz, popukaj czy utwardzona. Oczywiscie niech Ci sie nie sni ignorowac znakow ograniczajacych predkosc z powodu robot drogowych sprzed roku - znak stoi, wiec obowiazuje (w razieczego radar pozbawi Cie zludzen)! Acha! Zebym nie zapomnial jeden z przepisow stanowi, ze trzeba jechac z predkoscia umozliwiajaca zatrzymanie auta w kazdych warunkach. Pamietaj o tym, bo dzieki temu przepisowi kazdy, kto ruszyl i w cos stuknal, zlamal przepisy. A Ty przepisow od dzis nie lamiesz!

        Jestem swiecie przekonany, ze swietnie Ci pojdzie i nie omieszkasz zdac nam relacji z efektow.

        Masz racje. Drogi sa fatalne (to nie ulega watpliwosci), ale oznakowane przez geniuszy, ktorych jedynym celem jest ulatwianie jazdy, uplynnianie ruchu i przychylanie niebios glupawemu, przypadkowemu narodowi debili (ja mam inne zdanie, ale jestem dosc odosobniony).

        Nie zycze szerokiej drogi, bo do jazdy z predkosciami, ktore od dzis bedziesz osiagal (dzieki rzetelnej, wykpiwanej przeze mnie, pracy urzednikow) wystarcza Ci drogi o szerokosci i jakosci lesnych duktow :-P Dylizansy sobie na takich radzily, a teraz nastapil znaczacy przelom w jakosci resorowania wiec glowy sobie nie rozbijesz :-P
        • mejson.e Re: ZUCH! 23.02.06, 10:15
          emes-nju napisał:

          "Jezeli zechcesz jechac z Warszawy do Szczecina (dopoki nie bedzie Rydzykowki),
          musisz zarezerwowac sobie nocleg w okolicach 2/3 dystansu, albo ryzykowac nocna
          jazde po wielu godzinach przepisowej jazdy ze srednia 50 km/h."

          Ale się ogrodnik z kolegi zrobił - przesadza na potęgę! ;-)

          Pewnie, że wyjechanie z Warszawy o 9:00 nie wróży dotarcia do Szczecina
          najprostszą drogą w ciągu 8 godzin, ale...
          Naturze zawsze można pomóc.
          1.Wyjechać ok 2-3 nad ranem.
          2.W okresie szczytu zamiast krajowych jednojezdniowych używać przyzwoitych
          wojewódzkich.
          3.Dobrze zaplanować trasę, nie gubić się.
          4.Nie wyprzedzać na siłę, czasami bardziej opłaca się wytrzymać w kolumnie 70-
          80 niz szarpać się i wyprzedzać po kawałku - mniejsze zmęczenie, dłużej można
          jechać bez odpoczynku.

          Ręczę (nie głową ani forsą) że wystarczy wtedy ok. ośmiu godzin na dotarcie do
          celu.
          Gorzej, że niektórzy jeszcze tego samego dnia będą chcieli wrócić z powrotem...

          Nie oznacza to, że nie POWINNO BYĆ SIECI AUTOSTRAD!
          Chciałbym wjechać na autostradę koło Warszawy i po 5 godzinach zjechać z niej w
          Szczecinie.

          Ale gdy się nie ma co sie lubi, to się lubi co się ma.

          "Acha! Zebym nie zapomnial jeden z przepisow stanowi, ze trzeba jechac z
          predkoscia umozliwiajaca zatrzymanie auta w kazdych warunkach. Pamietaj o tym,
          bo dzieki temu przepisowi kazdy, kto ruszyl i w cos stuknal, zlamal przepisy."

          Mniej nerwowa jazda to mniej nerwowych sytuacji i konieczności awaryjnego
          zatrzymania. Ściganie się z tirami na dziurawych drogach to dość nerwowe
          zajęcie...

          "Drogi sa fatalne (to nie ulega watpliwosci), ale oznakowane przez geniuszy,
          ktorych jedynym celem jest ulatwianie jazdy, uplynnianie ruchu i przychylanie
          niebios glupawemu, przypadkowemu narodowi debili"

          Nie ironizuj tak straszliwie!
          Poza przykładami idiotycznego oznakowania - szczególnie ograniczeń prędkości -
          większość dróg jest oznakowana na tyle czytelnie, by się nie pogubić.
          Pod warunkiem oczywiście choćby minimalnej zdolności orientowania się w terenie
          i umiejętności czytania map.

          Doskonale rozumiem, o co Ci chodzi emes-nju ale nie popadaj w skrajność.
          Sam wiesz, że rozsądni ludzie potrafią po naszych drogach rozsądnie jeździć i
          wcale nie są w mniejszości.
          Natomiast takimi postami jak ten zniechęcisz tych, którzy chcieliby trochę
          kultury na drogi wprowadzić.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: ZUCH! 23.02.06, 11:03
            mejson.e napisał:

            > Doskonale rozumiem, o co Ci chodzi emes-nju ale nie popadaj w skrajność.


            Moja skrajnosc jest komentarzem do tekstu "Czy nie jest prosciej zachowac spokoj i jezdzic zgodnie z przepisami?" O ile do spokoju sie nie czepiam, o tyle do kategorycznego nakazu jazdy zgodnie z przepisami tak. Sa kraje gdzie jest to z grubsza mozliwe, ale pod innym niebem :-/

            Ja jezdze spokojnie, bezmandatowo i bezwypadkowo od kilkunastu lat (to sie da sprawdzic). Widze co dzieje sie na drogach i skora mi sie marszczy na zadku jak widze, ze jedyne co waaadza ma do zaoferowania to kolejne ograniczenia, ktorych skutek jest odwrotny do zamierzonego (!). Bo ograniczenie realne jest lamane o niewielki procent (np. w Chorwacji jak przed zakretem w gorach stoi 50 km/h, to sprobuj pojechac 70 km/h!) i kazdy widzi, ze ma sens; natomiast ograniczenie nierealne lamane jest o trzycyfrowy procent (np. 40 km/h na zakrecie, ktory rozwierchutany Zuk pokonuje ze swistem opon z predkoscia 90 km/h - jezeli ma wiatr w plecy) i powoduje niewyobrazalna demoralizacje i erozje prawa!!! I to, a nie polaczkowatosc, debilizm, na ktory powoluja sie swietoszkowie, jest przyczyna tragedii. Drogi sa fatalne, ale da sie po nich jezdzic. Dopoki do znakow podchodzi sie z pewnym dystansem. Tylko, ze nie kazdy ma dosc dystansu do siebie, zeby (wymuszony) dystans z jakim traktuje znaki nie byl kosmiczny! A wystarczyloby dac kierowcom czytelny sygnal - traktuje cie jak doroslego i tego samego wymagam (nawet drakonskimi metodami!) od ciebie (teraz czuje sie jak dziecko, ktore ktos uparl sie przeprowadzac za raczke, zeby sobie krzywdy nie zrobilo). Jak stoi znak, to dla wlasnego bezpieczenstwa trzeba go przestrzegac (vide ograniczenia realne). A nie dla bezpieczenstwa portfela!


            > Sam wiesz, że rozsądni ludzie potrafią po naszych drogach rozsądnie jeździć i
            > wcale nie są w mniejszości.


            I dlatego wkurza mnie narodowe bicie sie w piersi! Ja swoich nie nadstawiam bo nie widze powodu! Ludzi, ktorzy tez go nie widza jest, jak slusznie zauwazyles wiekszosc. To skad te pierdoly o fatalnym polskim kierowcy? I do kogo jest to adresowane? Z tonu wypowiedzi wynika, ze do wszystkich. Oczywiscie z wyjatkiem wypowiadacza, bo skoro sie wypowiada, ze trzeba przestrzegac przepisow, to czuje sie lepszy (on nie przestrzega ich sluzbowo :-P ) i dzieki temu uprawniony do zabierania glosu w imieniu narodu debilowatych polaczkow. A ze zaden z nas nie czuje sie debilem, to wypowiedzi te traktuje... Sam wiesz jak sie czujesz sluchajac polajanek od kogos, kto sam nie ma zamiaru sie do nich stosowac.


            > Natomiast takimi postami jak ten zniechęcisz tych, którzy chcieliby trochę
            > kultury na drogi wprowadzić.


            Ale wprowadzanie kultury nie ma nic wspolnego z prezentowana swietoszkowatoscia w stylu "ja jezdze przepisowo". Gdzie jezdzi? Ja takich nie widuje. To jest kolejne myslenie zyczeniowe - powiem, ze jezdze przepisowo i bedzie cacy. Nie bedzie... Tak samo jak poprawa bezpieczenstwa nie nastapi dlatego, ze ktos ustawi kolejne ograniczenie. Bo jedyny efekt bedzie taki, ze bedzie mozna lepic wyzsze mandaty, a kierowcy coraz bardziej uodpornia sie na znaki i coraz bardziej beda bliscy osiagniecia "idealu" jakim jest traktowanie znakow jak elementow krajobrazu.

            Kultura jazdy rosnie niezaleznie od predkosci z jakimi sie poruszamy - jest to wynik przepelnienia drog. Nawet poldebile (calkowici debile sa straceni dla spoleczenstwa) zauwazaja juz, ze jak komus ustapia, to ktos kiedys ich wpusci.

            Najstraszniejsze jest to, ze wiekszosc moich rodakow z uporem mianiaka glosuje na ludzi obiecujacych gruszki na wierzbie, cieszy sie z kolejnego ograniczenia bo bedzie bezpieczniej itd. Nauczylismy sie zyc w jakims dwuswiecie, a ludzie, ktorzy sa, z mocy prawa i urzedu, za to odpowiedzialni tylko to poteguja. Mimo, ze komuna padla kilkanascie lat temu, nadal, ze zgubnymi chocby na drogach skutkami, obowiazuje podzial na my (narod) i oni (waaadza gardzaca przypadkowym narodem i dajaca temu narodowi znac o tym smutnym fakcie na kazdym kroku). To co sie dziwic, ze przepisy KD sa traktowane jako wrogie dzialanie, skoro waadza robi wszystko, zeby to udowodnic?

            Wedlug mnie to, a nie stan drog jest przyczyna masakry trwajacej na naszych drogach.
            • emes-nju PS 23.02.06, 11:18
              Skoro kierowcy czuja, ze sa traktowani jak dzieci (bo sa!), zaczynaja zachowywac sie jak dzieci. A dzieci maja to do siebie, ze zakazy lamia "jak nikt nie patrzy" :-P

              A ze jeszcze nie doszlismy do idealnego stanu z jednym szeryfem na jednego mieszkanca...
              • Gość: na zimno Re: PS IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.02.06, 11:57
                Gdyby w normalnie funkcjonujacej firmie,
                niezaleznie od jej wielkosci, wspolpracownicy
                zaczeli zachowywac sie wobec siebie analogicznie
                do do tych zachowan, jakie obserujemy na drogach
                i ulicach wsrod kierowcow, to kazdy przecietny
                szef wywalilby ze swojej firmy na zbita morde
                cale to "towarzystwo" i poszukalby albo
                innej zalogi, albo innego kraju, gdzie
                takie zachowania nie maja miejsca
                (np. ze wzgledow kulturowych).

                Przemyslcie to sobie.

                Na temat zas przyczyn obecnej sytuacji
                w naszym kraju (nie tylko na drogach)
                moznaby napisac pare doktoratow,
                habilitacji i naukowych ksiazek
                o tematyce socjologicznej.

                Tyle tylko, ze to nic nie da.
                Tylko kalendarz cos zmieni.
                Pare pokolen to potrwa.


                • emes-nju Re: PS 23.02.06, 12:13
                  U mnie w firmie panuja partnerskie stosunki. I wszystko gra. Praca jest wykonywana solidnie, w terminie i bez stresow.

                  W znajomych mi firmach, w ktorych szefostwo robi wszystko, zeby pokazac jacy to oni sa bonzowie i jak im wszystko wolno, pracownicy pracuja dokladnie tyle ile musza jak szef patrzy, a potem migaja sie do skutku. Wojskowe metody zarzadzania, rodza dekownikow :-)

                  U mnie pracownik wie, ze ma zrobic dobrze i tak robi. Jak zrobi zle, to poprawia - bez awantur z zadnej strony. W firmach zamordystycznych pracownik ma to w d... i robi tylko tyle, zeby nie podpasc. Czyli byle jak, bo nadzor nie moze byc wszedzie.

                  Zastanow sie nad tym.
                  • Gość: na zimno Dziwny sposob rozumowania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.02.06, 12:22
                    Z mojej wypowiedzi nie wynika, ze popieram zamordyzm,
                    choc pisalem o wywaleniu na morde.

                    Z mojej wypowiedzi nie wynika rowniez, ze jestem przeciwny
                    partnerskim stosunkom.

                    Wyciagasz bledne wnioski.
                    Przemysl to sobie.

                    Napisalem jedynie, ze pewne zachowania sa spolecznie
                    nie do zaakceptowania. I w pracy i na drodze.

                    Twojej wypowiedzi o tym, jaka to idealna sytuacje stwarzasz dla swoich
                    pracownikow, nie podwazam.

                    To tez sobie przemysl.



                    • emes-nju Re: Dziwny sposob rozumowania 23.02.06, 13:21
                      Nie komentowalem tego co napisales. Podalem konkretne przyklady, ktore bardzo latwo odniesc do sytuacji na drogach.


                      > Napisalem jedynie, ze pewne zachowania sa spolecznie
                      > nie do zaakceptowania. I w pracy i na drodze.


                      Jak najbardziej! Tylko, ze jak to jest, ze w firmach partnerskich praca jest wykonywana lepiej i z mniejszym stresem, niz w firmach prowadzonych przez zamordystow? Czy to znaczy, ze do zamordystow ida lesery? Jak to mozliwe? Dlaczego zatem kierowcy w krajach, w ktorych urzednicy dopuszczaja JAZDE jezdza bardziej przepisowo od kierowcow z krajow, w ktorych urzednicy stawiaja ograniczenia gdzie sie da i ile sie da? Jak to mozliwe, ze pare kim na zachod ludzie sa diametralnie inni niz u nas? A moze nie sa inni, tylko srodowisko, w ktorym przyszlo im zyc jest inne? Hm... bardziej dla ludzi, a nie dla przedszkolakow za jakich maja nas ci wszyscy, ktorym los, koledzy itd. podsuneli pod zadek jakis stolek!
                      • Gość: na zimno A ja mysle, ze ludzie na drodze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.02.06, 12:44
                        dlatego tak po chamsku reaguja, poniewaz pozwala im na to
                        pewna anonimowosc w metalowym opakowaniu.

                        I to wlasnie jest niestety smutne, poniewaz chamstwo wrodzone zawsze na wierzch
                        wyplywa w takich wlasnie sytuacjach.

                        Cynizm pilnowania sie przed popelnieniem chamskiego uczynku przez tych samych
                        ludzikow w sytuacjach konatktow bezposrednich i zupelnie inne zacowanie
                        na drodze tylko potwierdza moje przypuszczenie.

                        • emes-nju Re: A ja mysle, ze ludzie na drodze 24.02.06, 13:48
                          Odpowiedz mi na pytanie jak to jest, ze Polak ze Zgorzelca jest, wedlug Ciebie, tak diametralnie inny od Niemca z Gorlitz? Dzieli ich mala rzeczulka, a jeden jest chamem z blaszanej puszki, a drugi kulturalnym Niemcem? Jak to mozliwe?

                          Nie kupuje tego. Moge zgodzic sie, ze uwarunkowania kulturowe sa inne, ale z trudem (przez kilkadziesiat lat tkwilismy pod tym samym butem). To zreszta nie tlumaczy dlaczego Polak po Polsce jezdzi, jak jezdzi, a po wyjezdzie do Niemiec normalnieje, a Niemiec po Niemczech jezdzi jak Niemiec, a po Polsce jak... Polak :-P Dosc czesto zdarza mi sie jechac kawalek szosa na Poznan - to co sie tam dzieje jest dzielem wszystkich nacji. Niemcow tez - nawet jezeli uznac, ze polowa aut na niemieckich numerach prowadzona jest przez polskiego chama z blaszanej puszki, to druga polowa jednak przez niemieckiego...
                          • Gość: na zimno Wiesz jakie jest wyjasnienie ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.02.06, 15:49
                            Ja nie napisalem o kulturalnych Niemcach i chamskich Polakach.
                            Nie rozumiem Twoich konstrukcji.

                            Znowu sie zacietrzewiasz na tle narodowosciowym - jakies kompleksy ?

                            Pisalem o anonimowosci, ktora wyzwala chamskie zachowania
                            tak samo jak alkohol wyzwala reakcje, ktore na trzezwo sa malo prawdopodobne.
                            I nacja nie ma tutaj nic do rzeczy.
                            Ludzie sa rozni. Problem lezy w statystyce zachowan.

                            Jezeli piszesz, iz Polak za granica normalnieje, to po prostu dlatego,
                            iz wie, ze ma do czynienia z "inna" policja, a ponadto juz przez
                            same tablice rejestracyjne jest latwo wyluskiwany z tlumu,
                            a wiec juz nie anonimowy. I to tyle.






                            • emes-nju Re: Wiesz jakie jest wyjasnienie ? 24.02.06, 16:39
                              Gość portalu: na zimno napisał(a):

                              > Ja nie napisalem o kulturalnych Niemcach i chamskich Polakach.
                              > Nie rozumiem Twoich konstrukcji.
                              >
                              > Znowu sie zacietrzewiasz na tle narodowosciowym - jakies kompleksy ?


                              W tym watku katujemy temat glupawego polaczka-pirata za kierownica. A ja wlasnie dlatego, ze nie mam kompleksow bronie nas przed samymi soba. Uwazam, ze jako kierowcy jestesmy przecietni. Nieprzecietni za to jestesmy w rozrywaniu szat jacy to my jestesmy beznadziejni na tle swiata i, przede wszystkim, Europy.


                              > Pisalem o anonimowosci, ktora wyzwala chamskie zachowania
                              > tak samo jak alkohol wyzwala reakcje, ktore na trzezwo sa malo prawdopodobne.
                              > I nacja nie ma tutaj nic do rzeczy.
                              > Ludzie sa rozni. Problem lezy w statystyce zachowan.


                              I ta statystyka wypada podobnie w calej Europie.

                              Wpadl mi taki pomysl - w Polsce remont drogi MUSI laczyc sie z niesmiertelnym ograniczeniem do 30 km/h. W normalnych komunikacyjnie krajach ktos, kto zasadzilby taki znak bez WAZNEJ przyczyny poszedlby siedziec za sabotaz (przesadzam, ale raczej musialby sie tlumaczyc z gigantycznych korkow, ktore spowodowal). Remonty sa tam prowadzone w sposob jak najmniej utrudniajacy ruch i z jak najmniejszym ograniczeniem. I co? Ano to, ze Fritz w miejscu robot w Niemczech jedzie 80 km/h - dokladnie tyle samo jak Janek w Polsce :-) Tylko, ze Polak popelnia wykroczenie bo jemu znak nakazuje 30 km/h... Czy to, ze znaki sa u nas stawiane z inna ideologia (to tak, zeby bylo delikatnie i bez czepiania sie asekuranckich urzednikow) robi z nas piratow? Podreslam - chodzi mi o podobna droge, z podobnym zakresem robot, gdzie Niemiec ma ograniczenie do 80 km/h, a Polak do 30 km/h.


                              > Jezeli piszesz, iz Polak za granica normalnieje, to po prostu dlatego,
                              > iz wie, ze ma do czynienia z "inna" policja, a ponadto juz przez
                              > same tablice rejestracyjne jest latwo wyluskiwany z tlumu,
                              > a wiec juz nie anonimowy. I to tyle.


                              Cos w tym jest. Ale mnie nikt, nigdy nie czepial sie za "karygodne" przekroczenie predkosci na autostradzie. Zwykle np. w Austrii jezdze 140-150 km/h. Wiele razy wyprzedzany bylem przez radiowozy, ktorych zaloga nie zwracala uwagi, ze WIEKSZOSC aut podrozuje z taka predkoscia. Zapewne jakbym jechal 200 km/h, to by mnie zgarneli. To tylko kwestia tego co uwazamy za drobne przekroczenie predkosci, a co jest juz piractwem. Widocznie wg. austriackiej policji POLAK jadacy 150 km/h na autotradzie nie stanowi zagrozenia, a ten sam POLAK w Polsce na podobnej autstradzie, stanowi - lapiaca na radar policja go o tym przekona. Nie pisze tego po to, zeby kogos wychwalac, czy szczycic sie tym, ze jezdze szybko (nie jezdze). Pisze to po to, zeby zaznaczyc, ze idealizowanie innych jest bez sensu - predkosc przekraczaja wszyscy.

                              Zadam tylko jedno pytanie. Dlaczego Niemiec, po wjechaniu do Polski blyskawicznie zaczyna nabierac ulanskiej fantazji? Niemiec, Francuz, Holender. Nawet Szwed i Dunczyk, ktory i siebie jezdza bardzo karnie. Przeciez w Polsce tez jest policja. I tej policji rownie latwo wyhaczyc obcokrajowca w Polsce jak obcej policji Polaka u nich. Moze to jednak srodowisko generuje zachowania, a nie (jak chca zrodla oficjalne i duza czesc forumowiczow) srodowisko musi byc dostosowywane (czyt. spowalniane) do poziomu Polaka-polidioty?
    • wojtek33 Re: Raport KE 23.02.06, 13:12
      W środę, ok 17.30 Lew Starowicz tłumaczył w 3 PR, ze szybka i agresywna jazda
      bierze się z kłopotów z erekcją. Tak więc, panowie kierowcy, przezwyciężcie
      wstyd i ruszajcie do lekarzy i aptek, a nie wyładowujcie się na drogach.
      • emes-nju Re: Raport KE 23.02.06, 13:31
        Wspolczuje panu Starowiczowi :-P
      • simr1979 Re: Raport KE 23.02.06, 14:34
        wojtek33 napisał:

        > W środę, ok 17.30 Lew Starowicz tłumaczył w 3 PR, ze szybka i agresywna jazda
        > bierze się z kłopotów z erekcją.

        Profesor nie dodał, że ze .....zbyt czestą ;;))
        Można się domyślać, że jazda powolna i pasywna wiąże sie z kłopotami z
        erekcją.....zbyt rzadką :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja