Dodaj do ulubionych

Potrącenie pieszego - odszkodowanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 20:40
Potrąciłam na pasach kobiete, która wybiegła zza samochodu stojącego na lewym pasie (skręcał w lewo). Kobieta w ostatniej chwili pzewróciła się na jezdni, niestety nie zdążyłam wyhamować (dopiero się rozwidniało, zauważyłam ją w ostatniej chwili)i lekko ją potrąciłam. Dziewczyna z ogólnymi potłuczeniami trafiła do szpitala,wyszła do domu po 5 dnich. Zostałam ukarana mandatem i puntami karnymi.
Problem polega na tym, że w dziewczyna żąda ode mnie odszkodowania za straty moralne. Powiedziała, że jeżeli nie zapłacę jej sumy jaką ona chce to znajdziemy się w sądzie.
Czy to jest zgodne z prawem? Wydawało mi się, że w takim przypadku chroni mnie ubezpieczenie OC. Wiem, że może domagać się odszkodowania z mojej polosy OC ale czy dodatkowo ma prawo żądać odszkodowania ode mnie? Czy ma prawo pozwać mnie do sądu w postępowaniu cywilnym?

Proszę o poradę.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 20.10.06, 21:40
      Jezeli wypadek byl z jej winy, to ty ja mozesz oskarzyc o traumatyczne przezycia
      ;-) Ale chyba jednak wina jest twoja...

      Ale watpie, zeby cos ugrala. Nie daj sie zlamac.
    • robertrobert1 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 20.10.06, 21:47
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Kobieta w ostatniej chwili pzewróciła się na jezdni,

      Ciekawe sformulowanie. A co by bylo gdyby przewrocila sie np na poczatku.

      ...nie
      > stety nie zdążyłam wyhamować (dopiero się rozwidniało, zauważyłam ją w
      ostatnie
      > j chwili)

      To znaczy, ze masz problemy ze wzrokiem a wobec tego nie powinnas prowadzic
      pojazdow.

      i lekko ją potrąciłam.

      Tez ciekawe...A czy mozna kogos tylko lekko zabic...
      • iberia30 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 20.10.06, 22:15
        robertrobert1 napisał:

        > ...nie
        > > stety nie zdążyłam wyhamować (dopiero się rozwidniało, zauważyłam ją w
        > ostatniej chwili)

        > To znaczy, ze masz problemy ze wzrokiem a wobec tego nie powinnas prowadzic
        > pojazdow.

        odezwal sie kolejny madry...qrde rozumeim, ze pieszy to swieta krowa ale NIC
        nie zwalnia pieszego od MYSLENIA: jak mozna komus wyjsc zza samochodu i jeszcze
        miec pretensje ze go ktos potracil...niektorzy piesi faktycznie powinni
        skonczyc stosowny kurs poruszania sie po drogach.Czesto latwo zauwazyc po
        zachowaniu pieszego czy jest takze kierowca czy ta czynnosc jest mu obca.
        • robertrobert1 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 10:58
          Bzc moze jestem MADRY a byc moze zbyt wiele czasu spedzilem za granica czyli w
          cywilizowanych krajach. Tam pieszy ma zawsze pierszenstwo a u nas...tylko wtedy
          kiedy jest szybszy, niestety.
          • kozak-na-koniu Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 11:31
            Nieprawda.
          • tomek854 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 17:40
            To ciekawe. Czyli jak ja jestem kierowca w UK i mi pieszy wylezie z
            zaparkowanego autobusu, to sie mam zatrzymac na odcinku pol metra, bo on ma
            zawsze pierwszenstwo, tak?
          • iberia30 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 19:49
            robertrobert1 napisał:

            > Bzc moze jestem MADRY a byc moze zbyt wiele czasu spedzilem za granica czyli
            w cywilizowanych krajach. Tam pieszy ma zawsze pierszenstwo a u nas...tylko
            wtedy kiedy jest szybszy, niestety.

            Zanim zaczniesz pisac dyrdymaly moze wez postudiuj KD i doczytaj jakie sa
            obowiazki swietej krowy.
          • Gość: miecio Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie IP: *.aster.pl 23.10.06, 10:49
            Myślę że także za granicą pieszy musi troszeczkę myśleć i tamtejszych kodeksach
            jest też coś o pieszych tak jak u nas. Np:
            "Art. 13.
            1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować
            szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia
            dla
            pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
            pojazdem.
            2. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy
            odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje
            się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie
            jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu.
            3. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych, o którym mowa w
            ust. 2, jest dozwolone tylko pod warunkiem, że nie spowoduje zagrożenia
            bezpieczeństwa
            ruchu lub utrudnienia ruchu pojazdów. Pieszy jest obowiązany
            ustąpić pierwszeństwa pojazdom i do przeciwległej krawędzi jezdni iść drogą
            najkrótszą, prostopadle do osi jezdni."
            • mejson.e Mysleć 23.10.06, 11:54
              Gość portalu: miecio napisał(a):

              "Myślę że także za granicą pieszy musi troszeczkę myśleć i tamtejszych kodeksach
              jest też coś o pieszych tak jak u nas. Np:
              (...)
              <<Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.>>"

              Dodam więcej:

              "Art. 14. Zabrania się:

              1. wchodzenia na jezdnię:
              1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
              2. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

              2. przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;

              3. zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas
              przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;

              4. przebiegania przez jezdnię;"

              Ale myślenie jest także (a nawet - przede wszystkim) obowiązkiem kierującego,
              jako tego bardziej świadomego użytkownika drogi.

              Czy naprawdę może być zaskoczeniem pojawienie się pieszego na jezdni NA
              PRZEJśCIU? Nawet jeśli wychodzi zza samochodu? Zza samochodu stojącego przed
              przejściem?

              Czy nie zwalniacie w takich miejscach do prędkości, która umożliwia unikniecie
              potrącenia pieszego?
              Są przejścia widoczne, gdzie nie trzeba nawet zdejmować nogi z gazu, bo
              doskonale widać, że jest "czysto".
              Ale są i takie miejsca, gdzie wymuszone jest niemal pełzanie i wyciąganie szyi
              we wszystkie strony, by dojrzeć pieszego w bezpiecznej odległości.
              Ja często tak robię - codziennie np w na dwóch odcinkach ul. Dobrej w Warszawie.

              To żaden wstyd...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • bronek77 Re: Mysleć - tu nawet nie trzeba było myśleć ;) 02.11.06, 14:00
                Przecież jeżeli pieszy wychodzi zza pojazdu, który jest na jezdni (skoro chciał
                skręcać, to raczej był na jezdni), to jeżeli ktoś go potrącił na tych pasach -
                znaczy, że omijał pojazd, który zatrzymał się przed pasami. A to jest zbrodnia.
                To nie jest nawet kwestia myślenia, tylko znajomości przepisów. Mi na kursie
                na prawo jazdy pokazywali filmiki pod tytułem 'czego nie robić' - i to było
                bardzo podkreślane. Baj de łej - pieszy tu nie wchodził na jezdnię zza
                przeszkody, tylko przeszkoda była NA jezdni (samochód chciał przecież skręcić),
                i pieszy wychodząc zza niej był wcześniej NA jezdni ;)
                Odszkodowanie jak najbardziej się należy - takich, co wymijają samochody na
                przejściach trzeba karać.
          • pepegi Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 09.11.06, 16:39
            A znasz pojęcie "nagle wtargnięcie pieszego na jezdnię"?
        • jureek Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 24.10.06, 15:01
          iberia30 napisała:


          > odezwal sie kolejny madry...qrde rozumeim, ze pieszy to swieta krowa ale NIC
          > nie zwalnia pieszego od MYSLENIA: jak mozna komus wyjsc zza samochodu i jeszcze
          >
          > miec pretensje ze go ktos potracil...

          Zauważ, że ta potrącona kobieta znajdowała się na pasach.
          Jura
          • iberia30 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 24.10.06, 18:14
            jureek napisał:

            > iberia30 napisała:
            >
            >
            > > odezwal sie kolejny madry...qrde rozumeim, ze pieszy to swieta krowa ale
            > NIC
            > > nie zwalnia pieszego od MYSLENIA: jak mozna komus wyjsc zza samochodu i j
            > eszcze
            > >
            > > miec pretensje ze go ktos potracil...
            >
            > Zauważ, że ta potrącona kobieta znajdowała się na pasach.
            > Jura

            co absolutnie nie zmienia faktu, ze zanim na pasy sie wejdzie to ma obowiazek
            upewnic sie, ze nic nie jedzie ani swoim wejsciem na pasy nie zmusi do naglego
            hamowania.
      • Gość: Kasia Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 22:19
        robertrobert1 czy Ty sprawdzasz moją umiejętność opisywania zdarzeń? Bo jeśli tak to zamieszę mój post na forum z zakresu polonistyki.
        Jeżeli potrafisz tylko krytykować to odpuść sobie, sytuacja w której się znalazłam nie jest dla mnie śmieszna!!!!!
        Jak nie potrafisz doradzić to nie rozumiem po co w ogóle wypowiadasz się w wątku.
        Nie mam problemu ze wzrokiem! Nie jestem w stanie widzieć co się dzieje za samochodem, chyba słysząłeś co nieco o martwych punktach.

        Przykro mi też, że nie potrafisz rozróżnić lekkich obrażeń ciała od ciężkich, bo właśnie to miałam na myśli używając słów "lekkie potrącenie".

        Ciekawa jestem dlaczego się czepiasz szczegółów a nie widzisz sedna sprawy.
        • robertrobert1 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 11:03
          bo widzisz ...zbyt wielu slepych kierowcow jezdzi po naszych drogach.
          Przykladem sa moi sasiedzi, ktorzy pedza po osiedlowej uliczce jak po
          austradzie i nic sobie nie robia z tego, ze uliczka nie posiada chodnika a co 6
          m znajduje sie furtka, przez ktora moze wyjsc dziecko.

          Ja zyczylbym sobie tylko aby kazdy kierowca myslal o tym co sie moze stac na
          drodze a nie myslal o niebieskich migdalach.
          • kozak-na-koniu Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 11:43
            Zapewne dlatego na przejechanie trasy, w którą wybrałem się wczoraj (ok. 400km)
            zamiast 5-6 godzin w "normalnych" warunkach (wliczając w to niezbędne postoje w
            celu załatwienia paru spraw) potrzebowałem godzin dziewięciu. Najgorzej było po
            zmroku: jazda z prędkością 30-50km/godz (nie po osiedlowych uliczkach) i "z
            duszą na ramieniu", szczególnie gdy mijałem się z pojazdem nadjeżdżającym z
            przeciwka. Nigdy bowiem nie można mieć pewności, że szczególnie w takiej
            sytuacji nagle pod koła nie wyskoczy jakiś duży, ciemny obiekt. Rozumiem, że
            według Ciebie kierowca, który nie jest "ślepy" - to taki, który w oczach ma
            osłony przeciwodblaskowre, noktowizor i w dodatku jest jasnowidzem. Zastanawiam
            się do cezego w tym kraju służy policja drogowa - bo chyba nie do pilnowania
            porządku i bezpieczeńswtwa...
          • exentrycy Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 24.10.06, 20:41
            A ja bym sobie życzył, aby każdy użytkownik dróg myślał o tym, co się może stać
            na drodze. Czemu zwalniasz od tego rowerzystki, traktorzystów itd?
      • klemens1 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 22.10.06, 21:23
        > > i lekko ją potrąciłam.

        > Tez ciekawe...A czy mozna kogos tylko lekko zabic...

        Jednak pomiędzy lekkim a mocnym potrąceniem doszukiwałbym się pewnych różnic.
        Jeżeli ich nadal nie widzisz, spróbuj puknąć się w głowę młotkiem - raz lekko, a
        raz mocno.
    • iberia30 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 20.10.06, 22:18
      Wspolczuje bo sytuacje masz nieciekawa, ale jesli to bylo ewidentne wtargniecie
      zza pojazdu to na jej miejscu siedzialabym ccho i dziekoala Bogu ze zyje.
      Jesli owa ofiare stac na papuge to moze Ci wytoczyc proces z powodztwa
      cywilnego, jak dla mnie wyglada to na szantaz.I mam nadzieje, ze na drugi raz
      jak wejdzie na jezdnie to sie upewni, ze nic nie jedzie i moze przejsc na druga
      strone ulicy.
    • etom Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 21.10.06, 03:52
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Czy ma prawo pozwać mnie
      > do sądu w postępowaniu cywilnym?

      Ma prawo, a Ty wlasnie od tego masz OC :-)
      • entry etom- krótko i na temat 21.10.06, 15:44
        tylko etom bez wdawania się w moralizowanie odpowiedział na Twoje pytanie
        krótko i rzeczowo. Dodałbym jeszcze, że jeśli dostaniesz pozew z sądu
        bezpośrednio kierowany do Ciebie zgłoś się z nim prosto do Ubezpieczyciela tam
        gdzie masz OC. On będzie musiał (co jest zresztą w jego interesie) służyć Ci
        pomocą prawną. I w przypadku przegranej będzie musiał zapłacić (niejako za
        Ciebie).
        A moralizatorów jak robertrober nie słuchaj. Zmieni zdanie, ,jak sam kogoś
        trafi, albo o włos uniknie, bo takim oszolomom się wydaje że jeżdżą bezpiecznie
        bo przestrzegają przepisów. A nikt nie jest w stania przewidzieć wbiegającego
        znikąd pieszego, a samochód nie staje w miejscu niestety. Może się nawet
        zdarzyć, że pieszy nagle zawróci na przejściu i pobiegnie z powrotem, a wolno
        mu, bo żaden przepis tego nie zabrania. Konia z rzędem temu, co widząc
        schodzącego z przejścia pieszego zatrzymuje się.
        • Gość: Kasia Re: etom- krótko i na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 21:03
          Dziękuję bardzo za porady
        • emes-nju Re: etom- krótko i na temat 05.11.06, 12:47
          entry napisał:

          > Może się nawet zdarzyć, że pieszy nagle zawróci na przejściu i pobiegnie z
          > powrotem, a wolno mu, bo żaden przepis tego nie zabrania.


          Co do tego czy mu wolno, nie jestem pewien. Ale mialem taka sytuacje - gosciu byl juz na chodniku i nagle wykonal w tyl zwrot, prosto pod moje kola. Nie wiem jak udalo mi sie go nie trafic... Musialem potem z pol godzinki postac sobie w ustronnym miejscu, zeby sie "wyplakac".
    • mejson.e Moralizowanie? 23.10.06, 09:57
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      "Problem polega na tym, że w dziewczyna żąda ode mnie odszkodowania za straty
      moralne. Powiedziała, że jeżeli nie zapłacę jej sumy jaką ona chce to znajdziemy
      się w sądzie.
      Czy to jest zgodne z prawem? Wydawało mi się, że w takim przypadku chroni mnie
      ubezpieczenie OC. Wiem, że może domagać się odszkodowania z mojej polosy OC ale
      czy dodatkowo ma prawo żądać odszkodowania ode mnie? Czy ma prawo pozwać mnie
      do sądu w postępowaniu cywilnym?"

      Tak - ma prawo żądać od Ciebie odszkodowania, bo naraziłaś ją na
      niebezpieczeństwo utraty życia.
      W takim przypadku ewentualne wywalczone roszczenia pokryje Twoja polisa OC, choć
      nie wiem czy ubezpieczyciel nie może zażądać od Ciebie zwrotu części wypłaconej
      sumy. Powtarzam - nie wiem, ale wydaje mi się, że istnieje taka możliwość w
      przypadku ewidentnego złamania przepisów.

      "Potrąciłam na pasach kobiete, która wybiegła zza samochodu stojącego na lewym
      pasie (skręcał w lewo)."

      Dla wszystkich, którzy uważają, że dziewczyna zawiniła bo wtargnęła na jezdnię
      zza stojącego samochodu mam tylko dwa fakty: dziewczyna weszła NA PRZEJśCIE nie
      zza parkującego samochodu, tylko zza samochodu STOJąCEGO PRZED PRZEJśCIEM,
      ustępującego pierwszeństwa nie tylko samochodom nadjeżdżającym z przeciwka ale
      także PIESZEMU. A co mówią przepisy o omijaniu pojazdów zatrzymanych w celu
      ustąpienia pierwszeństwa pieszemu?
      To, że piesi przeważnie nie korzystają ślepo z przysługujacych im praw, nie
      oznacza, że praw tych nie mają - mają po prostu instynkt samozachowawczy.
      Niektórzy większy, niektórzy mniejszy.
      Dla mnie wina autorki wątku jest bezsporna, chyba że nie napisała o jakichś
      dodatkowych okolicznościach.

      "Kobieta w ostatniej chwili pzewróciła się na jezdni, niestety nie zdążyłam
      wyhamować (dopiero się rozwidniało, zauważyłam ją w ostatniej chwili)i lekko ją
      potrąciłam. Dziewczyna z ogólnymi potłuczeniami trafiła do szpitala,wyszła do
      domu po 5 dnich."

      Mogła się przewrócić, ponieważ zauważyła nadjeżdżający samochód i straciła
      równowagę - miała takie prawo.

      Mimo wszystko chciałbym pogratulować autorce wątku, że skończyło sie TYLKO na
      potłuczeniach, mandacie i punktach karnych. Nawet jesli dojdzie jeszcze do
      rozprawy sądowej to i tak niewiele w porównaniu z sytuacją, gdyby pieszą
      okaleczyła, zabiła lub wepchnęła pod inny pojazd.

      Ze to jest możliwe pokazuje ten slajd Komendy Stołecznej:

      strony.aster.pl/mejson/images/drogowka/piesza.swf
      Niech to będzie ostrzeżenie także dla tych, którzy uważają że można bezpiecznie
      przejeżdżać za plecami przechodzących pieszych i że niegroźne są lekkie potrącenia.

      Jak widać na slajdzie, bezpośrednio zabił przejeżdżający za plecami, mimo że
      sprawcą był inny, który tylko lekko potrącił przechodzącą dziewczynę.

      Czekam, kto pierwszy napisze że to faryzeuszowskie moralizowanie osoby nie
      mającej pojęcia o realiach ruchu drogowego w Polsce...


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mckern Re: Moralizowanie? 23.10.06, 11:18
        > Dla mnie wina autorki wątku jest bezsporna, chyba że nie napisała o jakichś
        > dodatkowych okolicznościach.

        Ciężko się z Tobą nie zgodzić, policja też tak uważała, stąd mandat. Niemniej
        kodeks zabrania przebiegania przez jezdnię. Nie ma tam co prawda podkreślenia,
        że tyczy się to także przejść, jak w zapisie o niewchodzeniu wprost pod
        nadjeżdżający pojazd, ale jezdnia to jezdnia. Na miejscu poszkodowanej, mając
        świadomość, że sam złamałem przepis, raczej nie żądałbym odszkodowania za
        straty _moralne_.
    • Gość: animka1 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie IP: *.aster.pl 23.10.06, 22:04
      Fakt jest faktem, że nie wolno wyprzedzać pojazdu który zatrzymał się w celu
      ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. To że ten samochód zatrzymał się w tym
      właśnie celu, jak dla mnie nie ulega wątpliwości, gdyż w przeciwnym wypadku
      podjechałby zapewne dalej, za pasy, w stronę środka skrzyżowania. Zatem nawet
      jeśli jej nie widziałaś, to Cię to nie usprawiedliwia, powinnaś zatrzymać się,
      przewidując obecność pieszego. No ale ona też złamała przepis, przebiegając
      przez jezdnię. Natomiast to grożenie sądem to zwykły szantaż, a w moim
      mniemaniu należy unikać poddawania się ludziom stosującym takie metody
      perswazji (bywają nieobliczalni). Tym bardziej, że ona też zawiniła.
    • ss85 Żadnych odszkodowań!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! 24.10.06, 14:47
      Debilizm. Nie byłaś w ogóle winna!
      Cytat z Prawa o Ruchu Drogowym:
      "Art. 14. [pieszemu] Zabrania się:
      1) wchodzenia na jezdnię:
      a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
      b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
      2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
      3) zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
      4) przebiegania przez jezdnię;"

      Piesi myślą, że są świętymi krowami!!! A takie sytuacje jak Twoja tylko ich w tym utwierdzają.
      Jak się przewrócę i potłukę to pozwę matkę, że mnie nie nauczyła dobrze chodzić. To jest chore!
      Prawo jest dobre, tylko trzeba je mądrze stosować...

      Pozdrawiam i współczuję walki z szajbusami.
      • stefan4 Re: Żadnych odszkodowań!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! 24.10.06, 22:34
        ss85:
        > Debilizm. Nie byłaś w ogóle winna!
        > Cytat z Prawa o Ruchu Drogowym:
        > "Art. 14. [pieszemu] Zabrania się:
        [...]

        Cytujesz nie na temat. Wina czy niewina kierowcy nie zależy od tego, co nie
        wolno pieszemu. Zacytuj, czego nie wolno kierowcy. Jeśli to naruszył, to
        powinien odpowiadać.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • ss85 Re: Żadnych odszkodowań!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! 30.10.06, 15:50
          A jak pieszy naruszył to nie odpowiada???
          Gdzie sens, logika i elementarna sprawiedliwość? Pieszy ma prawo wejść pod koła, a kierowca nie ma prawa zostać wtedy uniewinniony?
          Idę wleźć Stefanowi pod koła to zmieni zdanie... I jeszcze go skrobnę na niezłe odszkodowanie!
    • jane14 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 24.10.06, 17:27
      Absurdalnośc wypowiedzi niektórych forumowiczów próbujących usprawiedliwić to
      potracenie jest porażajaca. Ale to już ich sprawa...
      Natomiast co do meritum sprawy, jesli potrącenie jest lekkie to prawdopodobnie
      skończy się na niewielkim odszkodowaniu rzedu kilkuset złotych za tzw. straty
      moralne (potocznie "bólowe")czy oc obejmuje takie odszkodowania warto sprawdzić
      w warunkach ubezpieczenia.
      Natomiast wszystkim kierującym przypominam, że OC nie obejmuje kosztów leczenia
      ofiar wypadków (choć sa takie zamierzenia). A to oznacza ze zarówno NFZ jak i
      ofiara mogą zażądać bezpośrednio od sprawcy zwrotu tych kosztów. Podobnie ma
      się sprawa z rentą o ile nie przysługuje z innych żródeł a wchodzi w grę
      inwalidztwo. Wg Polskiego prawa odszkodowanie nie może przysługiwać z wiecej
      niż jednego żródła czyli jeśli ofiara jest ubezpieczona to pól biedy ale w
      Polsce coraz wiecej osób nie jest objeta ubezpieczeniem.
      Tak więc warto być ostrożnym w trosce nie tylko o innych ale i o własny portfel.
      Ten ostatni argument powinien trafić do tych nawet najbardziej przekonanych że
      ich pojazd jest ich twierdzą.

      PS. W procesie o odszkodowanie jeśli już została uznana wina (mandat+punkty)
      nikt nie bedzie się już zastanawiał czy któś wbiegał czy nie. Tylko roztrzygana
      bedzie sprawa wyceny strat poniesionych przez ofiarę
      • etom Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 25.10.06, 03:13
        jane14 napisała:

        > Natomiast wszystkim kierującym przypominam, że OC nie obejmuje kosztów
        > leczenia ofiar wypadków...

        Mylisz sie ,jak najbardziej obejmuje.
        • jane14 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 25.10.06, 16:20
          To dlaczego ubezpieczalnie oferują ci NW choć ono dotyczy tylko pasażerów auta ?
          No i o co ten szum robi Religa a ubezpieczalnie straszzą zwiekszeniem stawek OC?
          • etom Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 26.10.06, 01:34
            jane14 napisała:

            > To dlaczego ubezpieczalnie oferują ci NW choć ono dotyczy tylko pasażerów
            > auta ?

            NW ubezpiecza psazerow Twojego auta - mozesz miec wypadek "samodzielnie"
            a OC zabezpiecza Cie przed placeniem tym wszystkim ktorym Twoim aute wyrzadzisz
            szkode.

            > No i o co ten szum robi Religa a ubezpieczalnie straszzą zwiekszeniem stawek
            > OC ?

            Teraz poszkodowany w wypadku leczy sie bezplatnie ze swojego ubezpieczenia
            zdrowotnego a wszystko co poza bezplatnym leczeniem pokrywa OC sprawcy.
            Religa chce by cale koszty leczenia z wypadkow komunikacyjnych pokrywalo OC i
            dlatego TU "strasza" ze podniosa skladki
            • jane14 Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 26.10.06, 08:27
              etom napisał:
              >NW ubezpiecza psazerow Twojego auta - mozesz miec wypadek "samodzielnie"
              a OC zabezpiecza Cie przed placeniem tym wszystkim ktorym Twoim aute wyrzadzisz
              szkode.
              Rozumiem że "samodzielnie" to znaczy że ja powoduje wypadek bez udziału innych
              aut. A wiec według ciebie dlaczego wtedy nie działa OC (moje OC ?) a działa gdy
              mam "nie samodzielnie" (OC sprawcy?) Nie bardzo rozumiem róznice. Z punktu
              widzenia wyrządzenia straty to chyba obojetne czy wjadę do rowu i pan X rozwali
              sobie głowę siedzac w moim aucie czy wjadę w pana X na przejściu ( w obu
              przypadkach samodzielnie!)
              Natomiast rzeczywiście do tej pory ofiary wypadków sa leczone ze swojego
              ubezpieczenia zdrowotnego ( o ile je mają). To pozostałośc po systemie gdy i
              służba zdrowia i PZU to był jeden worek (państwowy). Dziś to się zmienia ofiara
              może np leczyć się prywatnie, może wymagać leczenia senatoryjnego rehabilitacji
              itd. Wiele z tych rzeczy jest niedostępna lub trudno dostępna przy użyciu NFZ.
              A i sam NFZ (zresztą słusznie) nie powinien pokrywać tych kosztów bo to
              nie "choroba" tylko wypadek i jeżeli nie jest to losowe a sprawca jest znany to
              sprawca (czyt. OC) powinno pokryć te koszty.
              Poza tym w grę wchodza inne straty np. nie kazdy pracuje na etacie
              więc "chorobowe" nie pokryje jego strat. W grę mogą wchodzić dośc duże
              pieniądze jak trafisz na przejściu takiego np. "Guzowatego" czy "Kulczyka" ?
              PZU tez przestało być państwowe a i ubezpieczamy się nie tylko w PZU. Z koleji
              kodeks cywilny zakłada w całości pokrycie strat przez sprawce. Czy pokryja je
              ubezpieczalnie z OC?
              Tu watpie, napewno nie zapłaca ani grosza ponad to co jest napisane czarno na
              białym że musza.
              PS
              Znam podobną sytuację gdzie po konsultacji z prawnikiem sprawca zapłacił
              niewielkie bo niewielkie odszkodowanie (1000 zł) nie znam szczegułów. Być moze
              były tam jakieś "inne" okoliczności, ale najwidoczniej jednak bardziej opłaciło
              się zapłacić niż ganiać po sądach i toczyc spory z ofiara z jednej i TU z
              drugiej strony.
              • etom Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 27.10.06, 03:40
                jane14 napisała:

                > Rozumiem że "samodzielnie" to znaczy że ja powoduje wypadek bez udziału innych
                > aut. A wiec według ciebie dlaczego wtedy nie działa OC (moje OC ?) a działa
                > gdy mam "nie samodzielnie" (OC sprawcy?) Nie bardzo rozumiem róznice.

                W skrocie :
                OC dotyczy poszkodowanych "spoza"(hmm) pojazdu ubezpieczonego
                NNW dotyczy kierowcy i pasazerow ubezpieczonego auta

                "Ubezpieczenie [ NNW ]obejmuje trwałe następstwa nieszczęśliwych
                wypadków, ......
                Ochroną ubezpieczeniową objęty jest KIEROWCA pojazdu oraz JEGO PASAŻEROWIE (w
                liczbie zgodnej z zapisem w dokumencie ubezpieczenia).
                Zaletą ubezpieczenia jest niska składka i szeroki zakres ochrony udzielanej
                kierowcy pojazdu, nawet jeśli jest on sprawcą zdarzenia. "

                > W grę mogą wchodzić dośc duże
                > pieniądze jak trafisz na przejściu takiego np. "Guzowatego" czy "Kulczyka" ?
                > PZU tez przestało być państwowe a i ubezpieczamy się nie tylko w PZU.Z koleji
                > kodeks cywilny zakłada w całości pokrycie strat przez sprawce.
                > Czy pokryja je ubezpieczalnie z OC?

                Nie maja wyjscia , pokryja bo musza - zgodnie z przepisami :-)

                " Odszkodowanie [z OC] ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności
                cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem, najwyżej jednak do wysokości sumy
                gwarancyjnej .....
                Suma gwarancyjna nie może być niższa niż równowartość w złotych.

                w przypadku szkód na osobie - 1 500 000 euro ........
                w przypadku szkód w mieniu - 300 000 euro ...... "
    • zielony_listek Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 25.10.06, 10:07
      Takie sprawy powinny byc załatwiane z OC, ale nie jestem pewna. A kontaktowałas
      się ze swoim agentem ubezpieczeniowym? W końcu od tego jest.

      Nie będę, jak niektórzy, oceniac Twojej winy lub nie-winy, ale szczerze Ci
      współczuje i wyobraźam sobie, jak sie musisz czuć.

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • ewosia Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 26.10.06, 12:04
        Prawie trzy temu miałam taką sytuację. Szłam przez przejście dla pieszych, trzy
        pasy w każdą stronę. Lewy wolny, prawy i środkowy zajęte przez pojazdy
        przepuszczające pieszych. Środkowym pasem z daleka jedzie szybko samochod.
        nawet nie analizuję za mocno, czerwone ma, wchodzę. Pojazd jadący środkowym
        pasem nie zwalnia, tylko zjeżdża na lewy i trafia we mnie. Karetka, szpital. 10
        dni w szpitalu - czyli niby tylko troszkę więcej, niż Twoja ofiara. Ale szpital
        wyrzuca dość szybko. Po wyjściu (wyniesieniu właściwie) ze szpitala po 10
        dniach (cały czas brzmi prawie jak twoja ofiara, przecież tylko 10 dni w
        szpitalu) spędziłam 2 miesiące w łóżku i na wózku inwalidzkim i drudzy musieli
        mnie myć i karmić. bywało, że zostawiali mi śniadanie, jeszcze spałam,
        śniadanie zjadał sobie pies a ja siedziałam do popołudnia głodna. Jak
        postanowiłam, że koniec ze stolcem do basenu, samodzielne dotarcie z łożka do
        klozetu z przeszkodą, bo wózek inwalidzki był szerszy niż wejście do łazienki,
        kombinowanie jak to zrobić zajęło mi godzinę, potem jak już wiedziałam jak,
        realizacja - czyli 2 metry od drzwi łazienki, pokonanie stopnia, wdrapanie się
        po wannie i dotarcie do klozetu zajęło mi 40 minut. Potem 10 miesięcy z kulami,
        jak było ślisko na chodniku to zdarzało mi się upaść i ktoś musiał mi pomóc,
        zaparkowane na chodniku samochody czasem uniemożliwiały przejście, 1,5 roku
        rehabilitacji, ćwiczeń i upokarzającej 29 - latkę nauki chodzenia od początku,
        patrzenie w lustro jak mi zabrali kule i powiedzieli "idź" a ja nie mogłam
        zrobić kroku, a potem jak zrobiłam kilka, to co ujrzałam w lustrze spowodowało,
        że płakałam 3 godziny na podłodze akademii medycznej bo było ohydne,
        powykręcane i totalnie nieludzkie, pokazywanie przyjaciołom: patrzcie, umiem
        już zrobić 8 kroków bez kul i spoglądanie w ich zażenowane twarze, bo
        poruszałam się jak jakaś bestia, zaledwie od wczoraj dwunożna, bez równowagi, z
        zaburzonym środkiem ciężkości, machając rękami jak opętana dla utrzymania
        równowagi. Po roku się okazało, że złamana w 9 miejscach noga źle się zrasta, i
        trzeba ją połamać jeszcze raz - zabieg w znieczuleniu miejscowym, od nowa gips,
        kule, nie pomogło do końca. A potem miłe uwagi: już chodzisz prawie normalnie,
        prawie nie widać, ale było widać. Potworny ból połamanych kośći za każdym
        razem, kiedy szło na deszcz, i cały czas świdrujące pytanie: za co? dlaczego
        ja? co zrobiłam złego, żeby leżąc na zapełnionym basenie w czteroosobowej sali
        bez parawanów czekać 25 minut na opryskliwą salową, która ma basen zabrać, ale
        nie za takie nędzne grosze... zresztą nie ma co rozdrapywać. Faktem jest, że
        czeka mnie jeszcze jeden zabieg polegający na zeskrobaniu stawu rzekomego,
        usunięciu gwoździa szpikowego i ześrubowaniu niezrośniętych kawałków kości.
        I to są właśnie cierpienia moralne. A tylko 10 dni w szpitalu, lekko mnie
        pańcio potrącił. Na przejściu dla pieszych. I za to właśnie dostałam kasę z OC
        sprawcy.
        A wszystko to była cena tego, że pańcio sprawca wiedział już, że się nie
        zatrzyma, bo jechał za szybko, a nie chciał się zderzyć z samochodem na
        środkowym pasie. Wolał zjechać na wolny. A ten wolny nie był.
        Także jak czytam, że lekko potrąciłaś to mnie krew zalewa. Dziewczyna na pewno
        cierpiała, na pewno była poturbowana, możliwe, że ma kłopoty z poruszaniem się.
        A ty uważasz, że jej się nic nie należy. Dziwna jesteś.
        • iberia30 Ewosia..... 26.10.06, 13:22
          Ciarki mnie przeszly jak przeczytalam Tojw histore , tym bardziej,ze jestem
          kierowca a piesza bywam dosc rzadko.
          Jestem przeczulona na punkcie pieszych i jak widze pasy to bacznie sie
          przygladam, czy aby jakis pieszy nie zamierza wejsc na ulice,zwlaszcza po
          zmroku.
          Raz zdarzyla mi sie taka sytuacja , ze auto jadace lewym pasem zatrzymalo sie a
          ja bedac na prawym nie-moje szczescie, ze pieszy sie zatrzymal....nie potrafie
          wytlumaczyc czemu tak sie stalo, klade to na karb niewielkiego wowczas
          doswiadczenia za kierownica.Od tamtej pory jesli przepuszczam pieszego to
          automatycznie zerkam czy auto na sasiednim pasie tez zwalnia.
          Problem w tym, ze mnie na kursie-podejrzewam, ze wiele osob ma podobne
          doswiadczenie-nikt nie mowil o pewnych kwestiach, ktore wychodza "w praniu" a
          szkoda.Owszem sa sytuacje, ktorych sie nie da przewidziec ale akurat taka o
          ktorej tu piszemy u nas niestety jest nagminna.Moze Ci, ktorzy sa
          odpowiedzialni za szkolenia kierowcow powinni takie tragedie jak Twoja
          opowiadac przyszlym demonom szos, pokazywac filmy -takie jak spoty w tv o
          niezapietych pasach itd, organizaowac spotkania z ofiarami wypadkow-innej
          metody nie widze.
          A wracajac do autorki tego watku i Twojej opinii to:Twoja sytuacja jednak -
          przynajmniej na razie-zasadniczo sie rozni, Twoja rehabilitacja trwala bardzo
          dlugo wiec nie moze byc mowy o delikatnym potraceniu, poza tym jak rozumiem Ty
          bylas na przejsciu na zielonym swietle a idiota, ktory Cie potracil mial
          swiatlo czerwone, a w przypadku autorki nie dosc ze widocznosc byla w jakims
          sensie ograniczona to wyszla zza auta stojacego.

          Do obroncow poszkodowanej pieszej- nie wiem jak wy ale po przeczytaniu
          pierwszego postu autorki :"Potrąciłam na pasach kobiete, która wybiegła zza
          samochodu stojącego na lewym pasie (skręcał w lewo). " nie bylo dla mnie
          kwestia oczywista, ze tamto auto sie zatrzymalo aby przepuscic piesza-nie wiem
          czy taki byl zamysl Kasi aby zminimalizowac swoja wine czy po prostu nie do
          konca trafnie opisala sytuacje.Jesli piesza wtargnela to nie mam pytan, jesli
          jednak byla na pasach i drugie auto ja puscilo a Kasia nie to nie ma dyskusji
          na temat winy kierowcy bo jest ona oczywista.
          • etom Re: Ewosia..... 27.10.06, 03:54
            iberia30 napisała:


            > nie bylo dla mnie
            > kwestia oczywista, ze tamto auto sie zatrzymalo aby przepuscic piesza...
            > Jesli piesza wtargnela to nie mam pytan, jesli jednak byla na pasach i drugie
            > auto ja puscilo a Kasia nie to nie ma dyskusji na temat winy kierowcy bo jest
            > ona oczywista.

            Dla dojezdzajacego do pasow kierowcy nie ma znaczenia z jakiego powodu to auto
            sie zatrzynalo przed przejsciem - nie powinien "gdybac" a przyjac domyslnie
            najgorszy - ze wzgledow bezpieczenstwa - wariant.
            Nie wolno mu omijac i wyprzedzac pojazdu ktory zatrzynmal sie przed przejsciem.
            • Gość: Sabella Re: Ewosia..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 20:34
              W polskim prawie nie ma czegoś takiego jak "straty moralne". Jest pojęcie
              naruszenia dóbr osobistych ale nie w związku z wypadkiem drogowym -nie chcę
              więc na ten temat poboczny się rozwodzić.

              Zobowiązania Ciebie jako sprawcy wypadku drogowego regulują następujące
              przepisy kodeksu cywilnego:
              Art. 444. § 1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia
              naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie
              poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę
              potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także
              sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.

              § 2. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy
              zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki
              powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody
              odpowiedniej renty.

              § 3. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się dokładnie ustalić,
              poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.

              Art. 445. § 1. W wypadkach przewidzianych w artykule poprzedzającym sąd może
              przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego
              za doznaną krzywdę.

              A więc w zasadzie ta poszkodowana dziewczyna może domagać się bezpośrednio od
              Ciebie odszkodowania- ale w praktyce nie słyszałam (oprócz jednego tylko
              przypadku w Polsce) aby poszkodowany w wypadku drogowym zwrócił się do sprawcy
              zdarzenia bezpośrednio. Od tego jesteś ubezpieczona jako posiadacz pojazdu aby
              takie kwestie załatwiał za Ciebie ubezpieczyciel. Więcej - jeśli zapłacisz jej
              z "ręki do ręki' możesz narazić się na eskalację jej roszczeń oraz na to, że
              ubezpieczyciel nie zwróci Ci wypłaconych jej pieniędzy argumentując, iż np
              według jego uznania kwota odszkodowania powinna być niższa. Mam więc wrażenie,
              że ta dziewczyna próbuje coś na Tobie wymusić, "przycisnąć" Cię, żebys jej
              zapłaciła.
              Podaj jej dane swojego ubezpieczyciela a jesli skieruje jednak roszczenia do
              Ciebie natychmiast skontaktuj się ze swoim towarzystem ubezpieczeń - oni beda
              wiedzieli jak dalej sprawę prowadzić.


        • mejson.e Realia poza zasięgiem 29.10.06, 00:15
          ewosia napisała:

          "10 dni w szpitalu) (...)2 miesiące w łóżku i na wózku inwalidzkim (...)10
          miesięcy z kulami,(...) 1,5 roku rehabilitacji, ćwiczeń (...)złamana w 9
          miejscach noga źle się zrasta, i trzeba ją połamać jeszcze raz (...)Potworny ból
          połamanych kośći za każdym razem, kiedy szło na deszcz, i cały czas świdrujące
          pytanie: za co? dlaczego ja? (...) czeka mnie jeszcze jeden zabieg polegający na
          zeskrobaniu stawu rzekomego, usunięciu gwoździa szpikowego i ześrubowaniu
          niezrośniętych kawałków kości."

          To są realia, szczegóły których nie potrafi sobie wyobrazić pędzący
          "bezpiecznie" w wygodnym samochodzie, traktujący innych jako rywali,
          przeciwników, przeszkody wreszcie, ten ... no ... człowiek?

          Szczere wyrazy współczucia i dziękuję, że to napisałaś.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • entry straszne, ale... 02.11.06, 20:13
            ... ale przeraża mnie też ta bezgraniczna naiwność i bezmyślność. Współczuję
            oczywiście Potrąconej, ,ale czy z tego co pisze "nawet nie analizuję za mocno,
            czerwone ma, wchodzę." nie powinien też wynikac drugi wniosek, MYŚLMY ZA
            INNYCH, a nie tępo egzekwujmy. W prawie o ruchu drogowym jest taki zapis
            mówiący o ograniczonej odpowiedzialności, ,czy i pieszych nie powinien
            dotyczyć? Anegdotyczny już przykłąd z dzwoniącym tramwajem na stojący na
            przejeździe pojazd jest analogiczny do tej sytuacji, nawet mając zielone nie
            wolno np. wjechac samochodem na skrzyżowanie jeśli nie ma miejsca na
            kontynuowanie jazdy, a pieszemu oczywiście wolno, bo ma zielone, ,tylko że nie
            jest uzbrojony to zawsze polegnie. Może to okrutne, ale nie zwalniajmy z
            myślenia w taki beztroski sposób. Przecież równie dobrze jadący pojazd mógł być
            karetką na sygnale, a może kierowca zasłabł, albo samochód został uszkodzony i
            co wtedy? A na marginesie dodam, że gdyby kierujący udowodnił że zasłabł, albo
            ktoś celowo uszkodził pojazd nie odpowiadłaby za ten wypadek, jedynie
            Ubezpieczyciel z tytułu ryzyka. Nie wymagajmy myślenia wyłącznie od kierowców,
            myślmy też chodząc.
            pozdr
            • ewosia Re: straszne, ale... 03.11.06, 17:27
              Nie zasłabł, w życiu nie pomyliłam karetki na sygnale z czerwonym nissanem,
              jego pojazd nie był uszkodzony co ustalił prokurator, stało się to na
              znakomicie oświetlonej ulicy Grunwaldzkiej w Gdańsku Wrzeszczu, 150 metrów
              wcześniej były światła, zresztą tam jest w trupa świateł, ktore przejechał na
              żółtym, razem ze mną przez przejście weszli też inni, ale oni nie dostali
              zderzakiem w podudzie. Nie przerażaj się moją bezgraniczną naiwnością i
              bezmyślnością, bo takowa nie występuje. Właśnie nie analizowałam dogłębnie, bo
              rzut oka wystarczył na przekonanie się, że pańcio się zatrzyma. Zeznał potem,
              że nie chciał zwalniać bo się spieszył, a potem uznał, że nie zdoła się
              zatrzymać za stojącym maluchem i liczył, że zdąży ewentualnie na tym wolnym
              pasie. Jestem kierowcą i nie wbiegam przed pojazdy, wiem, że to piekielnie
              niebezpieczne. Wezwanie: myślmy za innych nie zwalnia owych innych od
              respektowania norm narzuconych przez zdrowy rozsądek.
              I nie znam anegdoty o dzwoniącym tramwaju.
              • entry Re: straszne, ale... 05.11.06, 21:27
                rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie miej żalu. Ja tylko czytam co napisałaś
                a cytat nie był wyrwany z kontekstu. Nie pisałaś więcej szczegółów, zresztą nie
                o to chodziło, żeby Ciebie wskazać winną, zależało mi właśnie
                na "wytłuszczeniu" fragmentu Twoich słów, bo takie myślenie jest niestety dośc
                powszechne. I nie chodzi o to czego dopuścił się Kierujący, bo to jest poza
                dyskusją, ale o tym że np. nie zasłabł nie mogłaś wiedzieć wcześniej, więc
                ważne jest aby nie ufać wyłącznie zielonemu sygnałowi. Podobne zachowanie (czy
                też jak piszesz wezwanie) odnosi się zresztą i do kierujących - przed
                przejazdem kolejowym pomimo podniesionych szlabanów i braku mrugającego
                czerwonego sygnału mimo wszystko zwalniam i sprawdzam, czy mogę przejechać. Nie
                pcham się chociaż mi wolno, bo Kuzaj też miał prawo liczyć na rzetelność
                drużnika, a jednak życie zweryfikowało takie myślenie. Czujesz analogię.
                PS po kolizji tramwaju z samochodem zapytany motorniczy czemu widząc stojący
                na torach pojazd nie hamował, odpowiedział "przecież dzwoniłem"
                pzdr
    • ajwenhou Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 04.11.06, 16:02
      w całym wątku chyba tylko 3 osoby napisały sensownie co do oc.
      przede wszystkim w PL nie funkcjonuje pojęcie "strat moralnych".
      naoglądali się filmów made in usa i takie są efekty. po drugie:
      poszkodowanemu należą się 2 rodzaje wypłat: odszkodowanie i świadczenie.
      odszkodowanie - pokrycie strat - zniszczone ubranie, inne mienie, pokrycie
      wydatków związanych z leczeniem i rehabiltacją. świadczenie - kasa za doznany
      uszczerbek na zdrowiu (cos jak nnw).
      dalej: nnw kierowcy i psażerów nie ma tu nic do tego - to jest dobrowolnecałkiem
      osobne i inne ubezpieczenie (już to ktos wyżej wjaśnił)
      dalej: regresu raczej się nie spodziewaj - nie ma podstaw; sprawę (pismo
      roszczeniowe) przekaż swojemu ubezpieczycielowi
      • uyu Czy piesi maja "Prawo chodzenia"? 05.11.06, 22:09
        Bo my mamy "prawo jazdy". My, uzytkownicy samochodow! Nas nauczono jak jezdzic,
        jakie sa przepisy, jak reagowac.
        Liczenie na to, ze pieszy musi znac kodeks i sie do niego dostosowac jest
        czysta utopia. Wielu z was nie dostrzega faktu, ze tu nie chodzi o to kto co
        wie, tylko o to, ze ktos moze stracic zdrowie albo zycie na skutek kolizji z
        prowadzonym przez was samochodem! To wy macie w rece to wygodne lecz
        smiercionosne narzedzie jakim jest samochod! Nie przechodzien! Wasze spekulacje
        na temat tego co moze lub powinien pieszy sa wyrazem braku wyobrazni i
        bezdusznosci. To wy macie w reku conajmniej tone rozpedzonego zelastwa.
        Gdzies mam to, ze mam pierszenstwo przejazdu jesli mam przed maska gromade
        dzieciakow. Zwalniam i przepuszczam. Najwyzej palcem pogroze i tyle.

        Wiecie, znalam kogos kto spowodowal wypadek nie z wlasnej winy. Pekla wadliwa
        opona a on nie dal rady zapanowac nad pojazdem i mial czolowe. Zginal wtedy
        ojciec rodziny. Zona zabitego i jego dwoje dzieci przezyly. Pisze o nim w
        czasie przeszlym, bo mimo, ze nie byl winien zabil go ciezar odpowiedzialnosci.
        Wytrzymal z tym 10 lat. Wystarczajaco dlugo by wychowac wlasne dzieci.

        Wiec nie klepcie bzdur o obowiazkach innych, bo naszym zakichanym obowiazkiem
        jest myslenie i za siebie i za innych. A jesli ktos nie daje rady to znaczy ze
        sie nie nadaje i tyle !!!
        • zgryzliwy1 Re: Czy piesi maja "Prawo chodzenia"? 05.11.06, 23:24
          Pozostaje tylko podziekowac za ten tekst
          • uyu Re: Czy piesi maja "Prawo chodzenia"? 06.11.06, 03:00
            Nie ma za co. Zeby to chociaz cos dalo. Ale zawsze milo, ze ktos sie zgadza.
            Milo nie dlatego, ze sie zgadza, milo, bo milo wiedziec, ze sa rozsadni na tym
            swiecie:)))))
      • ewosia Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 06.11.06, 17:43
        ajwenhou napisał:
        > w całym wątku chyba tylko 3 osoby napisały sensownie co do oc.
        > przede wszystkim w PL nie funkcjonuje pojęcie "strat moralnych".
        Ale istnieje pojęcie utraconych korzyści (na zwolnieniu lekarskim nie dostaje
        wynagrodzenia, które mogłabym otrzymywać). Istnieje też pojęcie uszczerbku na
        zdrowiu (bo moja noga jest krótsza, niż była kiedyś), za który wypłacane jest
        odszkodowanie. Istnieje także konieczność naprawienia szkody(zniszczone
        ubrania, telefon komórkowy), pokrycia WSZELKICH kosztów wynikłych z leczenia
        (dojazdy do lekarza, koszty medykamentów, koszty opieki,etc) obowiązek
        świadczenia rentowego w przypadku utraty pracy lub widoków na nią. Ponadto,
        wbrew temu, co piszesz, art. 445 KC przyznaje sądowi możliwość przyznania
        poszkodowanemu zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (czyli per
        analogiam - straty moralne, cierpienia, upokorzenie związane z koniecznością
        publicznego się wypróżniania, wczasy, które przepadły bo kurs nurkowania ze
        złamaną nogą nie jest najsensowniejszym konceptem na rehabilitację).
        A co do autorki - wyślij swoją ofiarę do swojego ubezpieczyciela, on odpowiada
        do kwoty, którą ma wpisaną w umowie.
        • entry Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 06.11.06, 18:10
          > A co do autorki - wyślij swoją ofiarę do swojego ubezpieczyciela, on
          odpowiada
          > do kwoty, którą ma wpisaną w umowie.

          OC reguluje kodeks cywilny,, nie umowa z ubezpieczycielem. Wynosi obecnie
          bodajże 500 000 Euro na osobę
          • etom Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 06.11.06, 23:55
            " Odszkodowanie ustala się i wypłaca w granicach odpowiedzialności cywilnej
            posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, najwyżej jednak do ustalonej
            w umowie ubezpieczenia sumy gwarancyjnej. Suma gwarancyjna nie może być niższa
            niż równowartość w złotych EURO ustalana przy zastosowaniu kursu średniego
            ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski obowiązującego w dniu wyrządzenia szkody
            i wynosi:

            w przypadku szkód na osobie - 350 000 euro na każdego poszkodowanego
            w przypadku szkód w mieniu - 200 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia,
            bez względu na liczbę poszkodowanych (zakres i wartość uszkodzonego mienia)."
            • etom nowsze dane ! 06.11.06, 23:58
              znalazlem bardziej aktualne dane :

              Suma gwarancyjna nie może być niższa niż równowartość w złotych:

              w przypadku szkód na osobie - 1,5 mln euro, bez względu na liczbę
              poszkodowanych (wcześniej 350.000 euro na każdego poszkodowanego),

              w przypadku szkód w mieniu - 300 tys. euro (dotychczas 200.000 euro w
              odniesieniu do zdarzenia objętego ubezpieczeniem)
        • ajwenhou Re: Potrącenie pieszego - odszkodowanie 07.11.06, 19:39
          > Ale istnieje pojęcie utraconych korzyści (na zwolnieniu lekarskim nie dostaje
          > wynagrodzenia, które mogłabym otrzymywać).

          Oczywiście, nie napisałem, że nie.

          > Istnieje też pojęcie uszczerbku na
          > zdrowiu (bo moja noga jest krótsza, niż była kiedyś), za który wypłacane jest
          > odszkodowanie.

          Odszkodowanie to ogólnie rzecz biorąc wyrównanie poniesionych strat.
          W przypadku uszczerbku na zdrowiu wypłaca się świadczenie - już to pisałem.
          Bierze się to z tego, że życia i zdrowia nie da się wycenić (stąd różne sumy
          ubezpieczeń na życie zależne od samego ubezpieczającego) - a więc nie można
          mówić odszkodowaniu, dzięki któremu np. nasza noga wróci do swej pierwotnej
          długości.

          > art. 445 KC przyznaje sądowi możliwość przyznania
          > poszkodowanemu zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (czyli per
          > analogiam - straty moralne, cierpienia, upokorzenie związane z koniecznością
          > publicznego się wypróżniania, wczasy, które przepadły bo kurs nurkowania ze
          > złamaną nogą nie jest najsensowniejszym konceptem na rehabilitację).

          W PL za krzywdę nie uznaje się strat moralnych i upokorzeń w związku
          z przebywaniem w zakładach opieki zdrowotnej i konsekwencjami z tym związanymi
          (wg Ciebie normalny człowiek, który poszedł do szpitala, ma uznać za naturalne
          "strzelaniem brązem w kaczkę", a potrącony przez samochód już może za to dostać
          kasę?) Zwrot za wczasy owszem, o ile były wcześńiej wykupione. Renty, utraty
          przyszłych zarobków również można dostać z oc. Trzeba tylko wszystko
          udokumentować. Oprócz wszystkiego jest jeszcze oczywiście zadośćuczynienie
          za doznany ból i ogólne pogorszenie się zdrowia fizycznego i psychicznego
          w okresie po wypadku.

          Co do innych wypowiedzi: drodzy współforumowicze, jeśli chodzi o sumy
          gwarancyjne, to wystarczy zaglądnąć do swojej polisy (chyba, że piszą tacy,
          którym ojciec da się przejechać raz na miesiąc) lub wyszukać w google (może
          być strona sejmu) a nie pisać jakieś stare dane i postronnych czytelników
          wprowadzać w błąd. Przecież obecna ustawa obowiązuje już prawie 3 lata.
          Pozdrawiam wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka