Dodaj do ulubionych

Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo?

15.11.06, 16:48
Dzisiaj musialam zmienic. Nigdy tego nie robilam i balam sie nawet probowac;
pewnie by mi sie udalo, ale chyba bym nie ufala wlasnym talentom i bala sie
tak wracac do domu. Facet z ochrony odwalil za mnie robote, ja podawalam
srubki. Wstyd mi troche bylo, ale dzwonic po pomoc drogowa byloby mi jeszcze
bardziej glupio.

Zastanawiam sie, czy wiekszosc kobiet-kierowcow umie sama zmienic kolo i
tylko ja jestem taka lewa?
Obserwuj wątek
    • drzewko_szczescia Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 16:54
      Podnieść lewarkiem auto, odkręcić śrubki, zdjąć koło, założyć nowe, przykęcić
      śrubki, opuścić samochód i wiuuuuu. W 6 ruchach :))
      A na poważnie to dzięki Bogu nigdy tego nie robiłam i mam nadzieję, że nie będę
      musiała. Raz złapałam gumę, ale nawet nie poczułam i dojechałam na feldze do
      domu, znaki innych kierowców i przechodniów odbierając jako podryw ;))
      • spacecoyote Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 17:06
        No ja wlasnie tez dzisiaj jechalam wolno i ostroznie (ze wzgledu na kubek
        herbaty opisany w innym watku), wiec na prostej drodze nawet tego za bardzo nie
        czulam. Na rondach mnie mocno zarzucalo, nawet myslalam ,ze musze w koncu
        sprawdzic cisnienie w oponach. Ale o tej porze jestem nieprzytomna, jak
        zaparkowalam w pracy, zapomnialam spojrzec na opony. I potem telefon do
        ochrony, ze moje auto stoi na kapciu...
      • crannmer Przepis kuchenny na zmiane kola 15.11.06, 19:08
        drzewko_szczescia napisała:

        > Podnieść lewarkiem auto, odkręcić śrubki, zdjąć koło, założyć nowe, przykęcić
        > śrubki, opuścić samochód i wiuuuuu. W 6 ruchach :))

        Przyklad braku kompetencji polaczonego z brakiem wyobrazni.

        1. Stanac w miejscu nie zagrazajacym innym i sobie i nie tamujacym ruchu. Jesli
        stoi sie przy drodze, zapalic swiatla awaryjne i wystawic trojkat. O ile obecna
        w samochodzie, zalozyc kamizelke odblaskowa.

        2. Zgasis silnik, wyjac kluczyki i schowac do kieszeni. Wlozyc pierwszy bieg i
        zaciagnac mocno (!) reczny hamulec.

        3. Wyjac podnosnik, klucz do kol i kolo zapasowe. Sprawdzic, czy kolo zapasowe
        nie jest flakiem. Jesli jest, zakonczyc prace i zadzwonic po pomoc drogowa.

        4. Koncem klucza albo korbka do podnosnika zdjac kolpaki. Kluczem poluzowac (tak
        o jeden caly obrot) wszystkie sruby uszkodzonego kola. Jesli sruby nie chca dac
        sie ruszyc, ustawic klucz w odpowiedniej pzycji i stanac na nim trzymajac sie
        samochodu. Dla pan wskazane jest posiadanie w samochodzie specjalnego
        teleskopowego klucza do kol, bo standardowym wiekszosc pan nie bedzie w stanie
        odkrecic srob.

        5. Dopiero teraz podlozyc podnosnik w przewidzianym miejscu. Jesli grunt jest
        miekki, podlozyc kawalek deski pod podnosnik. Jesli nie ma deski, stanac tak,
        aby podnosnik opieral sie o umocnione podloze.

        6. Podniesc samochod tak, aby kolo ledwo stracilo kontakt z podlozem.

        7. Odkrecic wszystie sruby. Przy ostatniej uwazac, coby kolo nie spadlo. Sruby
        wkladac do kolpaka albo do kieszeni. Sruby kladzione na jezdni albo ziemi brudza
        sie lub/i gina bezpowrotnie.

        8. Zdjac uszodzone kolo. Jesli nie chce zejsc, dac mu pare mocnych (!)
        kopniakow, az zejdzie.

        9. Uszkodzone kolo umiescic w bagazniku, przytoczyc zapasowe.

        10. Zalozyc nowe kolo i zlapac jedna sruba. Przytrzymujac zlapane kolo we
        wlasciwej pozycji, wkrecic pozostale sruby. Jesli sruby wpadly w piach itp.,
        oczyscic je chusteczka przed wkrecaniem.

        11. Dociagnac wszystkie sruby kluczem do pierwszego (!) powazniejszego oporu.
        Podczas dociagania mozna kilka razy kopnac kolo.

        12. Opuscic samochod z podnosnika.

        13. Dokrecic w kilku przejsciach sruby na moc. W przypadku posiadania klucza
        telekopowego do dokrecania nie wyciagac teleskopu. Dokrecanie winno odbywac sie
        nie po kolei, lecz na krzyz (np. dla pieciu srob 1 - 3 - 5 - 2 - 4 albo dla
        czterech 1 - 3 - 2 - 4).

        14. Sprawdzic, czy sie nie zapomnialo dokrecic ktorejs ze srob!

        15. Zalozyc kolpak, schowac na miejsce uszkodzone kolo, podnosnik i klucz.

        16. Zwinac ewentualne zabezpieczenia miejsca akcji.

        17. Jechac do najblizszego warsztatu i kazac mechanikowi dociagnac sruby na
        wlasciwy moment. Sruby dociagane fabrycznym kluczem przez typowa kobiete beda
        dociagniete za slabo.

        18. Koniec.

        W zasadzie proste i dla myslacego czlowieka naturalne.

        MfG

        C.
        • iberia30 Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 15.11.06, 20:31
          twoje mentorstwo oraz czepialstwo dot.detali jest powalajace....
          • crannmer Po slowiansku 15.11.06, 20:43
            iberia30 napisała:

            > twoje mentorstwo

            Rozumiem to, jako przyznanie, ze nie masz merytorycznych zastrzezen. Dziekuje za
            komplement.

            > oraz czepialstwo dot.detali jest powalajace....

            1. Jak masz cos robic, to zrob to dobrze. Albo nie rob wcale.
            2. Nieposzanowanie detali w rzeczonej sytuacji konczy sie zwaleniem samochodu z
            podnosnika (szczesliwie, jesli nie na noge), utraceniem du.. zmieniaajacego
            przez inny samochod, co nie zauwazyl zawalidrogi, albo wyprzedzeniem samochodu
            przez wlasne, zle dokrecone kolo. O drobiazgach w stylu zgubionej albo
            zapapranej, a wiec nie dajacej sie dobrze dokrecic, a pozniej rdzewiejacej
            sruby, juz nie wspomne.

            Moze to po slowiansku, miec takie detale w rzyci, a ewentualnymi konsekwencjami
            pogardzac. Ale ja na szczescie nie jestem slowianinem.

            MfG

            C.
            • iberia30 Re: Po slowiansku 15.11.06, 20:53
              chyba kolego nie zrozumiales, Twoja przedmowczyni napisala w wielkim skrocie
              etapy zmiany kola a Ty .....oczywiscie musiales sie doczepic, i
              skrytykowac :"Przyklad braku kompetencji polaczonego z brakiem wyobrazni".
              To, ze nie rozpisala sie tak szczegolowo i lopatologicznie jak Ty nie oznacza
              Jej braku wyobrazni czy kompetencji.
              • qwertys22 Re: Po slowiansku 15.11.06, 21:40
                iberia30 napisała:

                > chyba kolego nie zrozumiales, Twoja przedmowczyni napisala w wielkim skrocie
                > etapy zmiany kola a Ty .....oczywiscie musiales sie doczepic, i
                > skrytykowac :"Przyklad braku kompetencji polaczonego z brakiem wyobrazni".
                > To, ze nie rozpisala sie tak szczegolowo i lopatologicznie jak Ty nie oznacza
                > Jej braku wyobrazni czy kompetencji.

                A czy opisywanie czegokolwiek "w wielkim skrócie" usprawiedliwa kardynalne błędy w owym opisie?! Moim zdaniem nie, dlatego zupełnie nie rozumiem Twoich pretensji do Crannmera. On przynajmniej przedstawił prawidłowy schemat tej prostej (jak widac nie dla wszystkich) czynności jaką jest zmiana koła. Może ktoś na tym skorzysta i nauczy się czegoś przydatnego.

                Pozdrawiam.
                • iberia30 Re: Po slowiansku 15.11.06, 22:54
                  qwertys22 napisał:

                  > A czy opisywanie czegokolwiek "w wielkim skrócie" usprawiedliwa kardynalne
                  błędy w owym opisie?!

                  a mozesz owe kardynalne bledy zacytowac?Jak mozna popelniac bledy nie piszac o
                  nich?

                  > On przynajmniej przedstawił prawidłowy schemat tej prostej (jak widac nie dla
                  wszystkich) czynności jaką jest zmiana koła.

                  tego nie kwestionuje, chodzilo mi jego pierwsze slowa skierowane do
                  przedmowczyni, ktore gdyby ktos nie zauwazyl byly napisane z przymruzeniem
                  oka...
                  • crannmer Re: Po slowiansku 15.11.06, 23:22
                    iberia30 napisała:

                    > a mozesz owe kardynalne bledy zacytowac?Jak mozna popelniac bledy nie piszac o
                    > nich?

                    Glowny blad: kolejnosc "Podnieść lewarkiem auto, odkręcić śrubki"

                    Sruby luzuje sie i dokreca na sile przy samochodzie stojacym stabilnie na ziemi.

                    MfG

                    C.
                    • drzewko_szczescia Re: Po slowiansku 16.11.06, 09:36
                      Dziękuję za zwrócenie uwagi, obelgi mnie nie dotknęły :)
                      • crannmer Re: Po slowiansku 16.11.06, 09:58
                        drzewko_szczescia napisała:

                        > obelgi mnie nie dotknęły :)

                        Nie przypominam sobie, abym uzyl wyrazen mogacych byc uznane za obelge.

                        MfG

                        C.
                  • qwertys22 Re: Po slowiansku 16.11.06, 07:50
                    iberia30 napisała:


                    > a mozesz owe kardynalne bledy zacytowac?Jak mozna popelniac bledy nie piszac o
                    > nich?

                    Jak widzę Crannmer odpowiedział już na Twoje pytanie-tym błędem w opisie jest kolejność działań. Od siebie dodam jeszcze tylko, że znana jest mi osoba, która taką właśnie kolejność zastosowała. Szarpanie się z niepoluzowanymi śrubami po podniesieniu samochodu na fabrycznym podnośniku skończyło się mało przyjemnym przyziemieniem auta.

                    Pozdrawiam!
                    • iberia30 Re: Po slowiansku 16.11.06, 11:33
                      qwertys22 napisał:

                      >Od siebie dodam jeszcze tylko, że znana jest mi osoba, która
                      > taką właśnie kolejność zastosowała. Szarpanie się z niepoluzowanymi śrubami
                      po podniesieniu samochodu na fabrycznym podnośniku skończyło się mało
                      przyjemnym przyziemieniem auta.


                      no coz pewnie ktos tej oosbie nie powiedzial zeby.....wlaczyla myslenie.
                • jaketi Re: Po slowiansku 19.11.06, 02:21
                  Ja umiem teortycznie, gdyraz sie za to zabralam problem pojawił sie przy
                  odkrecemiu śrud. Moja tezyzna fizyczna nie pozwoliła na to, nie szło ręka, nie
                  szło noga, skakanie na klucz tez nic nie pomogło. A mezczyzna podszedł 1,2,3 i
                  sruby puściły. Z góry uprzedze "dociekliwych"- kreciłam w dobra strone,
                  samochód nie był podniesiony na lewarku
                  • stefan4 Re: Po slowiansku 20.11.06, 10:59
                    jaketi:
                    > A mezczyzna podszedł 1,2,3 i sruby puściły.

                    Czy odtąd wozisz większy klucz, czy też starasz się atrakcyjniej wyglądać?

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • foreks Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 15.11.06, 21:43
          zapamietac sobie, gdyz you never know. tydzien temu przy 100km/h rozerwalo mi
          gume, szczesliwie rf. jechalem do pracy pod krawatka, w bialej koszuli.
          jakze sie ucieszylem, ze kiedys zabralem ze soba zniszczony, ale wygotowany
          duzy, recznik, nowe rekawiczki, kamizelke, i ze sprawdzilem, czy lewarek umiem
          jeszcze obslugiwac. i ze dojazdowka napompowana.
          a jak pojdzie przod, i jakas gapa zmieni dziure na dojazd z przodu, po czym po
          chwili uzna, iz przepisy slusznie wskazuja tylnia os dla dojazdowki, co
          poskutkuje potrojna praca /wieksze tarcze z przodu/, szybko uzna, iz almanach by
          heart nie zaszkodzi. elo.
        • Gość: kaqkaba Re: Przepis kuchenny na zmiane kola IP: 194.150.166.* 16.11.06, 08:56
          crannmer napisał:
          > 1.
          > 2.
          > 3. (...)
          > 8. Zdjac uszodzone kolo. Jesli nie chce zejsc, dac mu pare mocnych (!)
          > kopniakow, az zejdzie.
          > (...)
          > 11. Dociagnac wszystkie sruby kluczem do pierwszego (!) powazniejszego oporu.
          > Podczas dociagania mozna kilka razy kopnac kolo.

          Zapomniałeś dodać:
          17. (bis) Kopnąć koło po dokręcenu na szczęście. Pozostałe też żeby im smutno
          nie było. Jak w pobiżu są jacyś ludzie można ich też kopnąć.
          • crannmer Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 16.11.06, 10:11
            Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

            > Zapomniałeś dodać:
            > 17. (bis) Kopnąć koło po dokręcenu na szczęście. Pozostałe też żeby im smutno
            > nie było. Jak w pobiżu są jacyś ludzie można ich też kopnąć.

            Osoba, ktora w zyciu juz zmieniala kolo (albo przynajmniej przygladala sie
            zmianie) wiedzialaby, ze kola czesto po odkreceniu srub mocno sie trzymaja i
            trzeba urzyc sily. W warsztacie mozna urzyc mlota przez deske albo klocek. W
            drodze z naturalnego braku mlota uzywa sie kopniaka.
            Ta osoba wiedzialaby rowniez, ze podczas dokrecania celowe jest uderzenie kola,
            coby latwiej przybralo wlasciwe polozenie, lekko dociskane srubami.

            Natomiast osoba nie potrafiaca nawet wezwac pomocy drogowej moze jedynie
            dodadwac pseudodowcipne (czyli dowdupne) komentarze.

            MfG

            C.
        • zielony_listek brawo! 16.11.06, 12:52
          Cranmer, brawo, świetnie to ująłeś! Konkrety, krótko i węzłowato, a niczego nie
          pominąłeś.
          Jeśli ktos nie zmienial nigdy koła i nie wie jak, powinien wydrukować Twoja
          instrukcje i wozić ze sobą :-)

          Ja akurat zmianiałam koła, na szczęście nigdy jeszcze nie trafiłam na bardzo
          oporne.

          Rozumiem, że niektóre kobiety nie lubia sie babrać i prosza o pomoc kogoś -
          bardzo dobra metoda, a przede wszystkim skuteczna, czemu nie. Ja na przykład
          żarówek z przodu sama nie wymieniam, podjeżdzam na stacje beznzynowa (zazwyczaj
          na Shella, tam nigdy nie ma z tym problemu).

          Ale nie ma co dorabiac ideologii, że kobietka biedna i słaba. Nie chce Ci sie,
          nigdy tego nie robiłaś - OK. Ale jeśli kobieta sie uprze, że zmieni sama, to w
          90% przypadków zmieni.

          Dla mnie jedynym problemem było znalezienie tego niby oznaczonego miejsca pod
          lewarek (po ciemku i przy ubłoconym samochodzie, bez instrukcji, nie mój
          samochód), ale jakoś poszło.

          Kobiety, nie bójcie się, dacie radę!

          Pozdrawiam
          zielony_listek
        • dewulot1 Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 16.11.06, 22:30
          Crannmer napisal:

          > 13. Dokrecic w kilku przejsciach sruby na moc. W przypadku posiadania klucza
          > telekopowego do dokrecania nie wyciagac teleskopu. Dokrecanie winno odbywac
          sie
          > nie po kolei, lecz na krzyz (np. dla pieciu srob 1 - 3 - 5 - 2 - 4 albo dla
          > czterech 1 - 3 - 2 - 4).

          Kilka pytan:
          Dlaczego do dokrecania nie wyciagac teleskopu? Zeby celowo sruby byly dokrecone
          slabo?
          Dlaczego dokrecac sruby nie po kolei tylko zawracac sobie glowe jakims szyfrem
          1-2-5-4-3 czy cos takiego?

          Napisales:
          > W zasadzie proste i dla myslacego czlowieka naturalne

          A mnie sie wydaje ze metoda opisana wyzej jest prosta i naturalna tylko dla
          myslacego inaczej. Proste i naturalne jest uzywac rozciagniety klucz
          teleskopowy jak juz go sie ma, i dokrecac sruby po kolei. Koncowy rezultat
          bedzie lepszy, wszystkie sruby beda dokrecone mocniej.

          • crannmer Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 16.11.06, 22:43
            dewulot1 napisał:

            > Dlaczego do dokrecania nie wyciagac teleskopu? Zeby celowo sruby byly
            > dokrecone slabo?

            Zeby nie byly dokrecone za silnie.

            > Dlaczego dokrecac sruby nie po kolei tylko zawracac sobie glowe jakims szyfrem
            > 1-2-5-4-3 czy cos takiego?

            To nie jest szyfr, tylko lopatologiczne wyjasnienie zasady dokrecania srub na
            krzyz. Zasady slusznej i stosowanej od dziesiecioleci.

            > A mnie sie wydaje ze metoda opisana wyzej jest prosta i naturalna tylko dla
            > myslacego inaczej. Proste i naturalne jest uzywac rozciagniety klucz
            > teleskopowy jak juz go sie ma, i dokrecac sruby po kolei. Koncowy rezultat
            > bedzie lepszy, wszystkie sruby beda dokrecone mocniej.

            1. Nieprawda jest, jakoby w tym wypadku zasada "im mocniej, tym lepiej" byla
            sluszna. Sruby maja byc dociagniete wlasciwie, a nie maksymalnie mozliwie.
            Dlugosc fabrycznego albo wsunietego teleskopowego klucza jest akurat, aby
            osiagnac te szacunkowe stokilkanascie Nm.
            2. Dokrecanie srub na moc po kolei moze owocowac pozniejszym biciem kola, a nie
            lepszym dokreceniem.
            3. Czep sie pociagu, jak juz trolowac musisz.

            MfG

            C.
            • dewulot1 Re: Przepis kuchenny na zmiane kola 16.11.06, 23:31
              Uzycie rozciagnietego klucza teleskopowego i nawet dokrecenie srub przez
              stawanie na tym kluczu najwyzej dokreci te sruby za mocno. To jest lepsze niz
              dokrecenie reka (przez kobitke) ZA SLABO. Kolo bijace jest lepsze niz kolo
              odpadniete.

              Zasady slusznej i stosowanej od dziesiecioleci.
              >

              Ludzkosc od tysiacleci stosuje zasady ktore sa niesluszne.
              Po prostu namawiasz ludzi do uzywania sposobu faktycznie stosowanego
              powszechnie, ale nie majacego zadnego logicznego wytlumaczenia. Jezeli znasz
              takowe to podziel sie z nami.

              Ja sie nie czepiam, tylko dziwi mnie ze na forum "Bezpieczenstwo na drodze"
              zalecasz celowe dokrecanie srub trzymajacych kolo za slabo, "zeby nie byly
              dokrecone za silnie".
              • Gość: kobitka Re: Przepis kuchenny na zmiane kola IP: *.veo.pl 19.11.06, 15:17
                Ale ta zasada JEST słuszna!!! Bo chodzi o to żeby koło było RÓWNO dokręcone na
                śrubach a nie przesunięte na bok!!! I dlatego dokręca się na krzyż.
    • emes-nju Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 17:04
      Nie wiem czy Cie pociesze, ale duza czesc facetow tez tego nie umie zrobic :-)
    • renja Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 17:06
      Zawsze można do korporacji taksówkowej zadzwonić to kogos podeślą i koło zmieni.
      • uyu Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 19:51
        Sama zmieniam.
    • radiomis Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 19:50
      Teorie opisas crannmer. I bardzo ladnie opisal. Najbardziej podoba mi sie pomysl
      z kopaniem w kolo, zeby zeszlo :) Szczegolnie wizja kobiety na obcasach kopiacej
      w to kolo.....
      Ale na powaznie - w ktorym miejscu podstawic ten cholerny lewarek? Bo do
      odkrecenia i dokrecenia srub potrzeba sily. Do odkrecenia wiecej sily :)
      Crannmer napisal o wszystkim. Nawet o deseczce i kamizelce. ALe gdzie ten
      podnosnik podstawic?? O tym napisano w ksiazce obslugi. Moze maz wie? Jakis inny
      facet? zapytajcie - nie bedzie wiedzial :) Trzeba sprawdzic w instrukcji, dobrze
      jest sprobowac, w wolnej chwili co z tym lewarkiem zrobic :)
      • crannmer Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 20:29
        radiomis napisał:

        > Teorie opisas crannmer.

        IMHO opisalem (dobra) praktyke. A ze nie wszyscy dobra praktyke stosuja, to inna
        sprawa.

        > I bardzo ladnie opisal. Najbardziej podoba mi sie
        > pomysl z kopaniem w kolo, zeby zeszlo :)

        Jak zmienisz kilka kol, to poznasz uzasadnienie kopania.

        > Szczegolnie wizja kobiety na obcasach kopiacej
        > w to kolo.....

        ... w dodatku majacej pieciocentymetrowe paznokcie i ubranej w obcisla
        snieznobiala sukienke. A na powaznie w takich wysokich obcasach nie powinno sie
        jezdzic. No i zawsze mozna zdjac bucik przed kopaniem.

        A na powaznie zmienialem kiedys kolo ubrany w wyjsciowy garnitur z muszka i
        wytworne polbuty. Ubior nie poniosl strat. I zajechalismy punktualnie. Tylko
        rece przed uroczystoscia musialem umyc.

        > Ale na powaznie - w ktorym miejscu podstawic ten cholerny lewarek? Bo do
        > odkrecenia i dokrecenia srub potrzeba sily. Do odkrecenia wiecej sily :)
        > Crannmer napisal o wszystkim. Nawet o deseczce i kamizelce. ALe gdzie ten
        > podnosnik podstawic??

        To elementarne. Podnosnik podstawia sie pod progiem (prog to pas nadwozia pod
        drzwiami) ze strony najblizszej wymienianemu kolu.

        Jest kilka mozliwosci:
        1. gniazda - otwory (zaslepione korkami) w progu , w ktore wprowadza sie
        wlasciwy pret podnosnika
        2. oznaczenia (czesto w ksztalcie trojkata - strzalki w dol) na bocznych
        powierzchniach progow, pod ktorymi nalezy podstawic podnosnik
        3. naciecia na pasach blachy pod progami, miedzy ktorymi nalezy podlozyc stopke

        > O tym napisano w ksiazce obslugi.

        RTFM

        > Moze maz wie? Jakis inny
        > facet? zapytajcie - nie bedzie wiedzial :) Trzeba sprawdzic w instrukcji,
        > dobrze
        > jest sprobowac, w wolnej chwili co z tym lewarkiem zrobic :)

        A owszem, trening na sucho i w cieple i spokoju zawsze moze sie przydac

        MfG

        C.
    • iberia30 Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 20:30
      Nikt mnie tego nie uczyl-bo po co na kursie taki element jak zmiana kola, skoro
      mozna po placu z linijka biegac, prawda?Zatem przyznaje sie bez bicia:pojecia
      nie mam,nie potrafie itd., malo tego jako, ze nie naleze do kobiet, ktore maja
      krzepe wiec nawet gdybym wiedziala jak sie do tego zabrac to pewnie i tak
      niemoc by mnie zdominowala:-)
      Poki co nie zdarzylo mi sie zlapac gumy i mam nadzieje, ze niepredko to nastapi
      a jesli nawet to licze na pomoc innych kierownikow :-)))
    • Gość: mikis Zmiana koła - taki trik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 22:39
      Ktoś kiedyś mi powiedział, że jak się zmienia koło, to trzeba dbać, aby zawsze gdy samochód stoi na podnośniku, podłożyć pod niego piąte koło, na wypadek, gdyby samochód ześlizgnął się z podnośnika (z nerwów - bywa - źle włożony podnośnik, nie poluzowane śruby przed podniesieniem, itp.)

      Dzieki temu, gdy samochód będzie leciał, to nic nie przytrzaśnie, i co najważniejsze - nie uszkodzi gołej tarczy hamulcowej i/lub zawieszenia.
    • dorianne.gray Re: Ja umiem 15.11.06, 22:46
      ... zadzwonić po pomoc ;)

      Nie umiem nalać paliwa do baku, sprawdzić poziomu oleju, zmienić żarówki, a co
      dopiero zmienić koło, ho ho! ;)))
      Od takich spraw mam mężczyznę (btw. mój mężczyzna dzisiaj zdał na prawo
      jazdy) ;)


      Słynna rodzinna historia o mojej ciotce i jej koleżance:

      Pewnego dnia moja ciotka jechała sobie z koleżanką boczną drogą. Złapały gumę.
      Nie było nikogo, to było przed erą telefonów komórkowych. Nie miały wyjścia,
      zabrały się za zmianę koła.
      Zajęło im to mnóstwo czasu, ale w końcu się udało! :) I wtedy moja ciotka
      powiedziała: "Ty, ale w tamtym kole wentyl był na górze..."
      Chyba nie muszę opowiadać, jakie miały miny, kiedy po odkręceniu i ponownym
      przykręceniu koła załapały, jakie są głupie?... ;)))
    • qw994 Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 22:57
      Ja w teorii umiem, w praktyce nie. Czyli de facto nie umiem. Ale nie chciałabym
      nigdy sama zmieniać, bo potem bałabym się jechać na niedokręconym kole.
      • uyu Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 23:01
        Do zmiany kola nie trzeba nadludzkiej sily. No chyba, ze 159 wzrostu i 55 kg to
        herod baba.
        • crannmer Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 23:20
          uyu napisała:

          > Do zmiany kola nie trzeba nadludzkiej sily. No chyba, ze 159 wzrostu i 55 kg
          > to herod baba.

          Moze sie zdarzyc, ze 55 kg baba heroda fabrycznym kluczem nie odkreci
          zardzewialych albo zaciagnietych na amen udarowym kluczem pneumatycznym przez
          partacza w warsztacie srub.

          Co nie jest dyshonorem, bo i mnie (90 kg) trafilo sie kolo, ktorego mimo
          stawania na kluczu nie zluzowalem. Dopiero metr dwadziescia gazrurki na klucz
          pomoglo.

          MfG

          C.
        • qw994 Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 23:47
          > Do zmiany kola nie trzeba nadludzkiej sily.

          Nadludzkiej pewnie nie, ale trochę sił potrzeba. A ja mam naprawdę słabe ręce,
          o czym nieraz się przekonałam, chociażby przy okazji skręcania mebli.
    • wojtek33 Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 15.11.06, 23:19
      NIe umiesz - nie próbuj. Niedawno spotkałem u blacharza kobietę, którą ktoś
      lekko uderzył z boku, ale na tyle nieszczęśliwie, że przebił jej oponę. Był tak
      miły, że postanowił wymienić to koło. Niestety, podnośnik podłożył w złym
      miejscu (pewnie też wiedział, że pod próg od strony tego koła). Skończyło się
      pięknym rozdarciem drzwi i baaardzo kosztowną naprawą.
      PS. Nikt chyba nie wspomniał, że warto podłożyć jakąś przeszkodę pod koło
      stojące na ziemi.
      • Gość: Sylwia Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? IP: *.amg.gda.pl 16.11.06, 07:44
        Umiem zmienić koło, już 2 razy zmieniałam.
        Według mnie ważne są buty, które mamy na nogach. Za pierwszym razem miałam
        sandały, ciężko było!
        Teraz w bagażniku wożę trapery na zmianę.

        P.s. Zmiany koła nauczył mnie mój młodszy brat.

        Pozdrawiam
        Sylwia
        • Gość: buc Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? IP: *.sejm.gov.pl 16.11.06, 09:32
          wychodzi na to ze kobiety wiedza co pisza. a panowie pisza, co wiedza :)
    • pawro2001 Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 17.11.06, 11:51
      Nie prościej zadzwonicna assistance?
      • spacecoyote Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 17.11.06, 11:57
        Pewnie ,ze prosciej, ale glupio.
      • zielony_listek Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 17.11.06, 12:12
        Prosto to może i jest, ale pozostaje aspekt finansowy i czasowy. Nie wszystkie
        assistance maja opcję, że pomoc przyjeżdza zawsze, szybko i za darmo :-(

        A ludzie, którzy są bardzo bogaci i nigdy im sie nie spieszy, to zazwyczaj mają
        własnego kierowcę, który w takich wypadkach również wymienia koło :-)

        Pozdrawiam
        zielony_listek
        • ewosia Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 17.11.06, 13:48
          Ja umiem i parę razy zmieniałam, nigdy w swoim.
          • Gość: buc Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:52
            to, ze kobieta nie potrafi zmienic kola nie powinno nikogo dziwic.
    • bamboo Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 17.11.06, 18:01
      nie umiem. jak złapię kapcia, to się nauczę dzięki uprzejmości jakiegoś
      dżentelmena :)
    • mckern Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 20.11.06, 08:51
      cranmer napisał:

      > 3. Wyjac podnosnik, klucz do kol i kolo zapasowe. Sprawdzic, czy kolo zapasowe
      > nie jest flakiem. Jesli jest, zakonczyc prace i zadzwonic po pomoc drogowa.

      Cała procedura bardzo dobra, zwłaszcza, że tego rzeczywiście nie uczą na
      kursie, a mało komu się chce nauczyć się bez przymuszenia przez okoliczności.
      Ale punkt trzeci mnie zastanowił. Czy naprawdę dziś nikt już nie wozi ze sobą
      pompki? Pompka nożna kosztuje ze 20 zł, stoi sobie człowiek spokojnie, ogląda
      krajobraz i pompuje. Kupiłem jakiś czas temu po tym, jak objechałem chyba 3
      stacje i na żadnej nie było sprawnego kompresora. Postąpiłem niezgodnie z
      modą? :-)
      • Gość: Ola Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 20:57
        Mnie na kursie nauczono - musiałam zmienić osobiście. NA części teoretycznej a
        nie praktycznej. Byłam zdziwiona, że to takie proste!
    • Gość: ja Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 22:19
      Ja umiem zmienić koło, sprawdzić i dolać oleju, płynu do spryskiwaczy, ale umiem też wymienić filtr przeciwpyłkowy:) Mój mąż nie umie żadnej z tych rzeczy.
    • Gość: iffa4 umiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.06, 09:05
      Umiem i zmienialam kolo pare razy. Nie jest to mila robota i - powiem
      szczerze - zadzwonilabym teraz po Assistance i wcale sie tego nie wstydzila.
      Kurna, dlaczego mam sie babrac w brudzie i szarpac, jesli cos moge miec za
      darmo ??? (zaznaczam ze zmienialam PRZED era assistance).

      I pare uwag do teoretykow.

      1. jak slusznie zauwazyl ktos z forumowiczow, KONIECZNIE trzeba podlozyc pod
      kolo/kola z tej strony, ktorej nie podnosimy, jakies klocki drewniane, cegle
      itp. Reczny moze puscic, moze byc niewielki spadek terenu - i klopot gotowy ...

      2. niech sie panowie za bardzo nie madrza, ostatnio pan mechanik przy wymianie
      opon na zimowe mial problem z odkreceniem jednego z kol mego auta. Silny, duzy
      facet. Skoro on mial problem - to jak mi by sie udalo odkrecic ??

      3. najlepsza lekcja pogladowa jest przygladanie sie, jak panowei w warsztacie
      zdejmuja/zakladaja kola przy wymianie opon. Oczywiscie, maja podnosniki
      hydrauliczne, srubokrety elektryczne - ale zasada jest ta sama. No i zawsze
      mozna podpytac.

      Dziewczyny, w dziecinstwie pomagalam mojej mamie gniesc makaron i krecic
      majonez. Teraz juz malo kto to robi - kupujemy gotowe w sklepie i nikt sie tego
      nie wstydzi.
      Nie wstydzmy sie wiec i oddajmy wymiane kol w rece fachowcow. "Murarz domy
      muruje, krawiec szyje ubrania .." - pamietacie ten wierszyk? Wiec fachowiec
      wymienia kola,a my na szpilkach i z czerwonymi pazurami stoimi obok!!

      Na marginesie-dla mnie duzo bardziej wredne jest zakladanie lancuchow na kola,
      chocby dlatego, ze robi sie to w niesprzyjajacych warunach (zimnica + snieg) i
      zawsze sie czlowiek ubabrze po pachy .... Tez bym chetnie wzywala do tego
      assistance - placac i nie przejmujac sie kasliwymi uwagami - ale zwykle
      musialam to robic w takich okolicznosciach, ze zamarzlabym, zanim bym sie
      doczekala na assistance :)



    • zewszad_i_znikad Re: Dziewczyny: ktora z Was umie zmienic kolo? 26.12.06, 13:18
      Moja mama zmieniała koło dwa razy, w tym za drugim razem z moją pomocą i nie
      przy jezdni w mieście, tylko na względnie niezaśnieżonym kawałku
      dróżki "osiedlowej" w miasteczku Oberwiesenthal (dla niezorientowanych -
      najwyżej położone miasto w Niemczech, i gwoli ciekawostki bynajmniej nie w
      Alpach, tylko w niewysokich Rudawach). Specjalnych problemów nie było. Ale moja
      mama jest dzielna i ze wszystkim sobie radzi. Mój tata przez kilka ostatnich
      lat życia ciężko chorował i zawsze wszystko robiłyśmy same w domu. Zdarzały się
      nawet prace hydrauliczne (tata miał zwyczaj wlewać do umywalki jakieś pół
      butelki "kreta" i za którymś razem kolanko nie wytrzymało), a to, że do
      powieszenia obrazu albo półki żaden facet nie jest potrzebny, jest dla nas
      wręcz oczywiste. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka