Dodaj do ulubionych

Boje sie...

16.11.06, 17:16
Przez tego wczorajszego kapcia dzisiaj rano pojechalam latac opone i do pracy
dotarlam dopiero o 10.30. O tej porze wszystkie normalne parkingi sa zajete i
musialam zostawic auto w strrrasznym parkingu pietrowym, na samej gorze,
czyli na dachu. Bede teraz musiala wejsc 14 pieter smierdzaca klatka schodowa
po ciemku, calkiem sama. Jezeli mnie tu wiecej nie bedzie, to znaczy, ze mnie
ktos dopadl.
Obserwuj wątek
    • iberia30 Re: Boje sie... 16.11.06, 17:17
      nie ma windy?Nie wierze.
      To chyba nie do konca jest cywilizowany kraj....
      • spacecoyote Re: Boje sie... 16.11.06, 17:19
        Winda jest, ale tez straszna. I do windy trzeba isc przez parking, miedzy
        samochodami. To juz wole prosto do klatki schodowej i na gore.
        • iberia30 Re: Boje sie... 16.11.06, 17:49
          ale jak widac udalo Ci sie ;-)
          • spacecoyote Re: Boje sie... 16.11.06, 18:08
            Jeszcze nie. Mam dzisiaj zajecia na 18.00, ide na parking okolo 20.00. PS. Tu
            jest godzine wczesniej niz w Polsce.
            • Gość: saki Re: Boje sie... IP: *.kopernet.org 16.11.06, 23:38
              i jak?
    • Gość: all Re: Boje sie... IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.06, 00:42
      Ty jesteś chora -twoje problemy są natury psychicznej.
      • spacecoyote Re: Boje sie... 17.11.06, 08:44
        Tak... powszechnie wiadomo, ze trzeba byc chorym psychicznie, zeby sie bac noca
        samej wchodzic na 14 pietro ciemnego i zupelnie pustego parkingu, na ktorym
        klatka schodowa smierdzi moczem, wskazujac na czesta obecnosc zuli. Dziekuje za
        diagnoze, Dr All.
    • Gość: a Re: Boje sie... IP: 212.87.234.* 12.12.06, 18:04
      Jak było?
      • spacecoyote Re: Boje sie... 14.12.06, 11:09
        Nawet nie bylo tak strasznie, ladna panorama z gory :)

        Ale od tamtej pory juz tam nie parkowalam. Specjalnie wstaje o godzine
        wczesniej, zeby zdazyc na maly kameralny parking kolo pracy (kolo 8.00 koncza
        sie miejsca). W sumie ten kameralny tez teoretycznie nie jest zbyt bezpieczny,
        z dwoch stron jest osloniety 19-wiecznym gmachem, a z pozostalych dwoch ma
        krzaki dekoracyjne, ale nic nie jest tak straszne jak opustoszaly parking
        wielopietrowy w nocy...
    • Gość: pozdr Re: Boje sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 19:03
      14 piętro ???
      U nas nawet dwóch poziomów się nie robi !!!
    • zielony_listek moje historie... 12.12.06, 19:54
      Jednak Ci się udało :-)
      Mnie sie na takich parkingach zaraz przypominaja fragmenty kryminałów i
      horrorów ze scenami parkingowymi (minimum 1 trup, a najlepiej 2). Mozna by je
      wręcz nazwać filmami parkingów (w odróżnieniu od filmów drogi).

      Kiedyś po 22-giej, na duuuzym pustym parkingu przy hipermarkecie podszedl zul
      (niewysoki byl, to sie nie przestraszylam) z pytaniem czy moze koszyk
      odprowadzic (ze niby sobie te 2 zlote z niego wezmie), a ja akurat gadalam
      przez telefon i tak mnie zbil z tropu, ze mowie:"prosze natychmiast odejsc, jak
      pan moze tak samotna kobiete w nocy zaczepiac, prosze odejsc". I odszedl,
      grzecznie przepraszajac. Az go zawolalam i mu dalam te 2 zl.

      Drugi raz w podobnej sytuacji (pod innym marketem) podeszlo wielkie chlopisko i
      mowi, że wyszli wlasnie z kolegą z wiezienia i zbieraja na piwo (ale kolegi nie
      widzialam). No sie przestraszylam i dalam mu jakies pare zloty, zreszta tak
      zmeczona bylam ze mi się i rabanu nie chcialo potem robić.

      Jakos niedlugo po tym (akurat na tym samym parkingu co ten pierwszy biedaczek
      od koszyka) podobnie, facet zaczyna "dzień dobry" (fakt, ze sie jeszcze jacys
      ludzie po parkingu kręcili), a ja na niego z morda: "co, tez pan z wiezienia
      wyszedl?! pieniedzy pan potrzebuje?!! nie ma mowy, bo zawolam straznika!".
      Facet zgłupiał totalnie i odchodząc powiedział: "przepraszam, samochod mi sie
      zepsul, chcialem poprosic o podholowanie kawalek...". Znowu mi sie glupio
      zrobilo...

      pozdrawiam
      zielony_listek
      • kodem_pl Re: moje historie... 13.12.06, 07:43
        LoL, a mowia, ze to faceci dzialaja impulsywnie...
        • zielony_listek Re: moje historie... 13.12.06, 14:08
          kodem_pl napisał:

          > LoL, a mowia, ze to faceci dzialaja impulsywnie...

          Co do ostatniej historii to wiesz, miałam traume po tamtych przejściach. I
          dopiero jak zakończyłam kwestię zauważyłam, ża facet baaardzo sympatycznie
          wygląda i całkiem przystojny...

          A co do błędnego pierwszego wrażania... Kiedys jadąc do pracy mijałam
          płonącego poloneza. Jeszcze ktoś się zatrzymał, ale 3 gaśnice też nie
          wystarczyły, więc zaczęłam zatrzymywać samochody. Jechało ciemne BMW,
          pomyslałam: eee dres albo byznesmen, pewnie pojedzie. A nie, zatrzymał się i
          pomógł, młody człowiek w garniturze. Nie wiem jak dalej, bo już niewiele mogłam
          pomóc a spieszyło mi się do pracy.

          Pozdrawiam
          zielony_listek
          • stefan4 błędne pierwsze wrażenie 13.12.06, 17:57
            zielony_listek:
            > A co do błędnego pierwszego wrażania...
            [...]
            > Jechało ciemne BMW, pomyslałam: eee dres albo byznesmen, pewnie pojedzie. A
            > nie, zatrzymał się i pomógł

            Podobnie miałem w tym roku na jachcie na pochylniach między Iławą a Elblągiem.
            Tam oczywiście trzeba iść na silniku, ale nasz silnik zaczął kwękać, w końcu
            całkiem odmówił współpracy. A myśmy nie mieli nie tylko know-how ale nawet
            klucza do świec.

            Dobiliśmy do brzegu koło jakiejś drogi, a tam stało kilku pijanych drechów koło
            jakichś dwóch samochodów, zajęci byli bełkotaniem, z którego zrozumieć można
            było tylko przecinki kwalifikowane przez słowniki jako wulgarne. Zapytałem
            jednego, czy jest gdzieś w okolicy jakiś mechanik, czy inny specjalista od silników.

            Po chwili nasz silnik był rozkręcony i dwa drechy umazane po zęby świństwami,
            które zwykle w silnikach się mieszczą. Obrzucali się nadal najgorszymi
            plugastwami, tym razem dlatego, że ten drugi jakoby nie zna się na silnikach.
            Żeby ich do tej roboty nie dopuścić, musiałbym chyba się z nimi pobić, tak się
            do niej palili. Starałem się tylko zapobiec temu, żeby jakaś część wpadła do
            wody. Ale nie upuścili niczego, chociaż wyglądało na oko, że zaraz sami wpadną.

            Po chwili silnik zapalił i już do końca trasy nie wykazywał żadnej skłonności do
            buntu. A sprawcy jako zapłatę przyjęli uścisk dłoni i pożegnali nas serdecznie,
            po czym znowu zaczęli obrzucać się nawzajem ordynarnymi wyzwiskami.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • misiania Re: moje historie... 13.12.06, 11:34
        hyhy, wiecie co, ja z natury dość życzliwa ludziom jestem, dużo się śmieję itd.
        ale w sytuacjach typu parking przy hipermarkecie, pustawa ulica wieczorem,
        ulica zapełniona rozdawaczami ulotek itd. przybieram odpychający wyraz twarzy
        (coś takiego, jakbym się właśnie dowiedziała, że najbliższa przyjaciółka
        podkłada mi świnię, albo że ktoś przypisuje sobie moje osiągnięcia - no trudno
        opisać czemu się ma czasem wyraz twarzy zbója Madeja). i np. patrzę w
        przestrzeń parkingową jakbym ją chciała zabić, tę przestrzeń. broń Boże nie
        patrzę w ten sposób na ludzi, żeby nie wywoływać agresji, ale jakoś dziwnie
        nikt mnie nie prosi o pieniążka :))
        • zielony_listek Re: moje historie... 13.12.06, 14:15
          > przybieram odpychający wyraz twarzy

          Ja tak próbowałam na dzieci, co po parkingach wózki odwożą i sobie biorą te
          złotówki czy dwuzłotówki z zapięć. Ale na te małe uparciuchy to nie działa. A
          takie są zazwyczaj skubańce sympatyczne, że mnie od razu rozbroją :-)

          Pozdrawiam
          zielony_listek
          • misiania Re: moje historie... 13.12.06, 14:39
            hyhy, ja się nie łamię, bo cierpię na ustawiczny brak monet. złotówkę "wózkową"
            wożę w schowku w samochodzie (bo z portmonetki natychmiast by mi ją wywiało) i
            bez walki nie oddam ;))
            • anmar123 Re: moje historie... 13.12.06, 19:29
              Do wózka mam plastikowy żeton w breloczku na klucze. Jak żul chce odprowadzić
              wózek, to słyszy: "na żeton". I przepraszając odchodzi.
    • iljana Re: Boje sie... 13.12.06, 20:08
      spacecoyote napisała:


      > po ciemku, calkiem sama. Jezeli mnie tu wiecej nie bedzie, to znaczy, ze mnie
      > ktos dopadl.

      Jest po 20-stej? Dopadł cię ktoś?
      • Gość: parkingowy Re: Boje sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:08
        Juz nie zyje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka