Dodaj do ulubionych

Niebezpieczna zmiana ... biegów...

13.05.07, 18:53
Wraz z przejeżdżanymi kilometrami nabiera się doświadczenia praktycznego. Nie
da się wszystkiego nauczyć na kursach, przeczytać w książkach, nie da się
wyobrazić wszystkiego tego, co może przytrafić się na drodze.
Z czasem człowiek też się nasłucha przygód innych i ma szansę nauczyć się nie
tylko na własnych ale i na cudzych błędach.

Są rzeczy, które młodym wilkom nie przychodzą nawet do głowy, a otrzaskany
weteran z otwartą głową o nich wie czasami nawet nieuświadamiając sobie tego,
że wie.
Wie, że nie pędzi sie drogą przez las, nawet najgładszą i najszerszą, jeśli
nie ma siatek odgradzających jezdnię od lasu, nie przejeżdża się szybko nawet
znanych zakrętów, jeśli nie widać, czy za nimi nie stoi pojazd kogoś, kto
postanowił kupić grzybki czy zaoszczędzić na toalecie (z reguły i tak bezpłatnej).
Nie wyprzedza się na skrzyżowaniach, nie zmienia w końcu ... biegów na
przejeździe kolejowym.

Jak ktoś nie rozumie dlaczego, to nie pomogą mu żadne zakazy w przepisach.

Spotkałem przedwczoraj jednego PecHowca, który zrozumiał to praktycznie.
Na przejeździe kolejowym. Jednym z najruchliwszych w okolicy...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 13.05.07, 19:05

      mejson napisal:

      >nie zmienia w końcu ... biegów na
      > przejeździe kolejowym.
      >
      > Jak ktoś nie rozumie dlaczego, to nie pomogą mu żadne zakazy w przepisach.
      >
      > Spotkałem przedwczoraj jednego PecHowca, który zrozumiał to praktycznie.
      > Na przejeździe kolejowym. Jednym z najruchliwszych w okolicy...


      niech zgadne:zgasl mu?

      Mejson-jak zwykle nic dodac nic ujac do tego co napisales:-).
      • mejson.e Lawina 13.05.07, 19:59
        iberia.pl napisała:

        "niech zgadne:zgasl mu?"

        Na takie błahe zdarzenie całe mnóstwo fachofcuf ma na pewno pełen worek
        rozwiązań problemu - zapalić i zjechać, jak się nie da zapalić, to zapalać na
        jedynce lub wstecznym, by wyciagnął rozrusznik, jak się nie da, to zepchnąć.

        Ciekawe jakie rozwiązanie będzie miał fachofiec, gdy na torach wyskoczy mu
        wodzik ze skrzyni blokując ją na "luzie", będzie jechał przeładowanym
        dostawczakiem a do pociągu niespełna trzy minuty...?

        Czas start!
        • crannmer Re: Lawina 13.05.07, 20:29
          mejson.e napisał:

          > Ciekawe jakie rozwiązanie będzie miał fachofiec, gdy na torach wyskoczy mu
          > wodzik ze skrzyni blokując ją na "luzie", będzie jechał przeładowanym
          > dostawczakiem a do pociągu niespełna trzy minuty...?

          Ok. Laps za kamizelke i trojkat ostrzegawczy i w dyrdy naprzeciw pociagowi
          (jesli kierunek nieznana, dwie osoby w dwie przeciwne strony). Za trzy minuty
          dobiegnie akurat tak daleko, ze winno starczyc drogi awaryjnego hamowania pociagu.

          Jesli za nami stoi ciezarowka, albo cos solidnego, albo cos starego, kazac sie
          przepchac i zaplacic za uszkodzenia.

          Pozostale osoby zajmuja dogodne miejsca i szykuja aparaty i kamery na nagrania
          zycia :-)

          MfG

          C.

          Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
          • mejson.e Re: Lawina 13.05.07, 22:59
            crannmer napisał:

            "Ok. Laps za kamizelke i trojkat ostrzegawczy i w dyrdy naprzeciw pociagowi
            jesli kierunek nieznana, dwie osoby w dwie przeciwne strony). Za trzy minuty
            dobiegnie akurat tak daleko, ze winno starczyc drogi awaryjnego hamowania pociagu.

            Jesli za nami stoi ciezarowka, albo cos solidnego, albo cos starego, kazac sie
            przepchac i zaplacic za uszkodzenia."

            Tak zrobiłby doświadczony, nie żółtodziób.

            Z jednym zastrzeżeniem - doświadczony nie dałby się wmanewrować w taką gó...ną
            sytuację ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • cougar4 Re: Lawina 26.05.07, 18:32
              Dobrze rozpedzony pociag hamuje nawet 1,5-2 km;-)
        • viking2 Re: Lawina 15.05.07, 04:13
          mejson.e napisał:
          > Na takie błahe zdarzenie całe mnóstwo fachofcuf ma na p

          Przepraszam, a czy nie powinno byc "fahofcuf"?...:-)))
    • crannmer Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 13.05.07, 19:15
      mejson.e napisał:

      > Wie, że nie pędzi sie drogą przez las, nawet najgładszą i najszerszą, jeśli
      > nie ma siatek odgradzających jezdnię od lasu, nie przejeżdża się szybko nawet
      > znanych zakrętów, jeśli nie widać,

      Niby tak. A jednak spotyka sie ciagle osoby przekonane o swym doswiadczeniu,
      ktorego jednak nijak w praktyce zastosowac nie moga. A bledow szukaja w systemie
      i ukladzie (podla zwierzyna, co wtargnela na droge i spowodowala wypadek), a nie
      u siebie.


      > Jak ktoś nie rozumie dlaczego, to nie pomogą mu żadne zakazy w przepisach.

      I odwrotnie - gdyby wszyscy mysleli, nie trzeba byloby wszystkich przepisow poza
      czterema podstawowymi:
      - jezdzi sie prawa strona
      - wyprzedza lewa
      - na skrzyzowaniu jadacy z prawej strony maja pierszenstwo
      - czerwone - stoisz, zielone - jedziesz

      Ale to niestety stan nieosiagalny.

      MfG

      C.

      Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
      • Gość: FRAGI Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... IP: *.zebyd.com.pl 13.05.07, 19:38
        Gdyby wszyscy myśleli nie potrzeba by w ogóle przepisów. Wystarczyłyby zasady.
    • a_weasley Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 13.05.07, 21:08
      mejson.e napisał:

      > Wie, że nie pędzi sie drogą przez las, nawet najgładszą i najszerszą, jeśli
      > nie ma siatek odgradzających jezdnię od lasu, nie przejeżdża się szybko nawet
      > znanych zakrętów, jeśli nie widać, czy za nimi nie stoi pojazd kogoś, kto
      > postanowił kupić grzybki czy zaoszczędzić na toalecie (z reguły i tak bezpłatnej).

      A za następne ...dziesiąt czy ...set tysięcy przestanie mu się zdawać, że swoją
      przemyslnością zdoła wyeliminować wszelkie zagrożenia.
      • mejson.e Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 13.05.07, 22:56
        a_weasley napisał:

        "A za następne ...dziesiąt czy ...set tysięcy przestanie mu się zdawać, że swoją
        przemyslnością zdoła wyeliminować wszelkie zagrożenia."

        ...i zwolni ;-)

        Przede wszystkim zrozumie, że najlepszy refleks i samochód nie zastąpią
        doświadczenia i ... fartu.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • ano.nim Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 14.05.07, 22:34
      Tak samo choć trochę myślący nie wjedzie na przejazd, jak nie będzie za nim
      miejsca do zjechania.

      Ale na skrzyżowaniach już częściej wciskamy się za zderzak bez gwarancji
      przejazdu na tym samym cyklu świateł.

      Ciekawe dlaczego?

      Pozdr.
      • a_weasley Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 22.05.07, 20:53
        ano.nim napisał:

        > Ale na skrzyżowaniach już częściej wciskamy się za zderzak bez gwarancji
        > przejazdu na tym samym cyklu świateł.

        Niech zgadnę... bo na skrzyżowaniu nie nadjedzie raczej nic, co by (przy
        prędkościach, jakie się rozwija w tak gęstym ruchu, przy jakim zdarzają się
        takie sytuacje) nie mogło wyhamować?
        Dojedzie, stanie, postoi... Najbardziej mnie wzrusza, jak coś takiego robi
        autobus, blokując przejazd przez skrzyżowanie w obu kierunkach.
        • tbernard Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 23.05.07, 09:49
          Jeszcze bardziej wkurzający są ci którzy to robią gdy sami
          mają już "późne" żółte, a czasami już czerwone i robią to świadomie,
          widząc jaka jest sytuacja. Policja po zarejestrowaniu takiego zdarzenia powinna
          po prostu odbierać prawo jazdy. Jestem przekonany, że zjawisko to szybko
          by wtedy zanikło.
    • Gość: Kokeeno Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... IP: *.crowley.pl 15.05.07, 09:31
      Większość polskich kierowców nie ma pojęcia do czego służą kierunkowskazy, a Ty
      wymagasz od nich głębszych filozoficznych przemyśleń na temat: dlaczego bieg
      musi być wrzucony PRZED przejazdem przez skrzyżowanie/przejazd kolejowy? A może
      jeszcze: czy warto używać niższego biegu podczas zjeżdżania z dużej góry, czy
      może sam hamulec zasadniczy wystarczy (i na jak długo), albo: czy dzięki
      zmuszaniu innych pojazdów do zjeżdżania na pobocze podczas wyprzedzania
      przyrasta penis?
    • krejziwoman pisze na wlasna odpowiedzialność ;P 22.05.07, 20:21
      ale , prosze powiedzcie mi, dlaczego własciwie nie mozna zmieniac biegu na
      przejezdzie? Niby logiczne , zawsze o tym pamietam, ale tak naprawde nie wiem,
      co sie moze stac? Przeciez jesli bieg nie wejdzie, mozan dac na luz i znowu
      spróbowac? i czemu mialby silnik zgasnac?

      • Gość: bieg Re: pisze na wlasna odpowiedzialność ;P IP: *.chello.pl 22.05.07, 20:31
        No zasadniczo, trudno powiedzieć, to raczej taki przesąd, nikt przecież nie przejeżdza tuż przed pociągiem, jak zgaśnie to w sumie można zepchnąć, jak się zablokuje na biegu to można ciągle przepchnąć, prosząc kogoś by wciskał sprzęgło.

        Moim zdaniem, jak coś się stanie, to raczej utrudni ruch niż spowoduje katastrofę. Ale wiadomo, wypadki chodzą po ludziach..
        • crannmer Wiecej wyobrazni prosze 22.05.07, 21:08
          Gość portalu: bieg napisał(a):

          > No zasadniczo, trudno powiedzieć, to raczej taki przesąd,

          No pewnie. Wogole gadanie, ze po tych smiesznych zelaznych pretach moglyby
          jezdzic takie kilkusettonowe wery agli madafaka, za grosz niepodatne i majace
          droge hamowania rzedu kilkuset metrow stwory, toz to czysty przesad, panie tam.

          > nikt przecież nie prz
          > ejeżdza tuż przed pociągiem, jak zgaśnie to w sumie można zepchnąć, jak się
          > zablokuje na biegu to można ciągle przepchnąć, prosząc kogoś by
          > wciskał sprzęgło.

          Stojac wlasnie w glebokich wertepach przejazdu, majac duzy i do pelna zaladowany
          samochod, ew. pasazerow na pokladzie, ew. dzieci na pokladzie.

          Zycze przyjemnych prob przepychania i poszukiwania chetnych do wspolprzepychania.

          I nieco wiecej wyobrazni zycze.

          > Moim zdaniem, jak coś się stanie, to raczej utrudni ruch niż spowoduje
          > katastrofę. Ale wiadomo, wypadki chodzą po ludziach..

          Dziesiec razy utrudni ruch, za jedenastym zmusi pociag do awaryjnego hamowania,
          a za dwunastym zostanie rozmazany na odcinku stukilkunastu metrow razem z
          samochodem po nasypie.

          MfG

          C.

          Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
          • Gość: Kokeeno Re: Wiecej wyobrazni prosze IP: *.crowley.pl 23.05.07, 07:15
            Właśnie w piątek miałem okazję obserwować głupotę kierowców na przejeździe
            kolejowym. We Wrocku na Strzegomskiej zrobił się mały koreczek (jak zwykle w tym
            miejscu - dlaczego, to już inna historia), no ale samochody jechały jako tako.
            Natomiast cóż kierowcy robili na torach? A mianowicie wesoło sobie stali
            (przejazd zajmował około minuty)... Ciekawe co by zrobili, gdyby w tym momencie
            nadjechał pociąg (może za szybko to one nie nadjeżdżają akurat w tym miejscu,
            ale jednak ciężko jest je zatrzymać)...
            • tbernard Re: Wiecej wyobrazni prosze 23.05.07, 09:58
              Jeśli piszesz o tym szerokim przejeździe z kilkoma torami, to co sugerujesz?
              Zatrzymać się, aż wszyscy zjadą i dopiero wtedy wjechać? Efekt będzie
              taki, że ten za Tobą będzie wkurzony, że blokujesz go a reszta
              będzie lewą stroną omijać Cię i zapełniać powstałą lukę i możesz tak sobie
              kilka godzin postać.
              • Gość: kaqkaba Re: Wiecej wyobrazni prosze IP: *.gapp.pl 23.05.07, 10:50
                Przeca napisał, że się zrobił mały koreczek. Jak widać korek to sie nie wjeżdza
                ani na przejazd ani na skrzyżowanie ani nawet na pasach dla pieszych nie staje.
                Trzeba do tego co prawda obserwować drogę i jej otoczenie a nie tylko stopy
                poprzednika no ale cóż.
                • tbernard Re: Wiecej wyobrazni prosze 23.05.07, 20:17
                  Nie wiesz o jakie miejsce chodzi.
                  Tam jest około 15 metrów pomiędzy zaporami, 3 lub 4 tory, w środku jest
                  odstęp pomiędzy torami (chyba pierwszym i drugim) mieszczący jeden samochód
                  osobowy. A zaraz za przejazdem jest skręt w prawo gdzie widoczność ograniczają
                  krzaki i jakiś płotek, w każdym razie widać co najwyżej pojazd opuszczający
                  przejazd. Jeśli więc postanowimy sztywno przepisów przestrzegać w godzinach
                  szczytu, to może przesadziłem poprzednio, że kilka godzin będziemy stać.
                  Wybawieniem będzie zamknięcie przejazdu i przejazd pociągu który za 5 minut się
                  pojawi potem w żółwim tempie przejedzie i w tym czasie trochę opróżni się za
                  przejazdem. Do tego czasu ten za nami będzie przeraźliwie trąbił z rozpaczy,
                  że nie zostawił sobie miejsca na wymanewrowanie w celu ominięcia, reszta
                  która wcześniej sytuację rozpozna będzie omijać nas lewą stroną (dodać należy,
                  że tam jest odcinek drogi jednokierunkowej łącznie z samym przejazdem, jednak
                  na tyle jest szeroko, że często pojazdy jadą tam na 2 pasy nieoznakowane)
                  uniemożliwiając wykonanie przejazdu zgodnie z przepisami, bo zawsze coś co nie
                  zjechało będzie się tam znajdować a my nie znamy sytuacji za przejazdem i musimy
                  przypuszczać, że zaraz wszystko może stanąć. Tym samym możemy śmiało silnik
                  wyłączyć aż do przejazdu następnego pociągu aby niepotrzebnie atmosfery nie
                  zatruwać. Tam innej możliwości nie ma.
                  • Gość: Kokeeno Re: Wiecej wyobrazni prosze IP: *.crowley.pl 24.05.07, 08:39
                    No więc, nie było jak zwykle - a pojazdy czekały w równiutkich dwóch rzędach na
                    całym przejeździe ruszając się o metr, czy dwa co kilkanaście sekund. Otóż
                    ustawiłem się PRZED zaporami i nikt na mnie nie trąbił, nikomu nie utrudniłem
                    ruchu (przejechałem, jak widziałem, że jednak mogę zjechać z tego nieszczęsnego
                    przejazdu) - bo za przejazdem nadal stałem w korku...

                    Natomiast "przetaczanie wagonów" co pół godziny na tym przejeździe jest dosyć
                    wkurzające (bo potrafi trwać czasami i 15 minut), ale zdarza się, że przejeżdża
                    tamtędy coś szybszego...

                    P.S.
                    Tak, wyłączam tam silnik, bo wiem, że jak już przejazd jest zamknięty, to sobie
                    trochę postoję, ale czasami jest ciekawie, jak gamoń z przodu przez 15 minut
                    trzyma stopę na hamulcu i pięknie iluminuje okolicę (może jeszcze nie odkrył
                    hamulca pomocniczego?)...
                    • tbernard Re: Wiecej wyobrazni prosze 24.05.07, 09:21
                      Więc twierdzisz, że gdy z ostatniego toru zjeżdżał pojazd, ale Ty jeszcze nie
                      byłbyś w stanie zjechać, to jeszcze stałeś i nikt z lewej strony nie wpychał się?
                      Więc musiało stać się coś dziwnego, jakąś świętością emanujesz. Trochę
                      dziwna to sprawa zważywszy, że ci przed Tobą już nie załapali się na tą
                      świętość i tylko objęło to tych za i obok Ciebie lub przypadkowo
                      wszyscy w lewym rzędzie mieli zamiar skręcić w lewo za przejazdem.

                      Odnośnie wyłączania silnika podczas czekania aż pociąg przejedzie, to też
                      to robię i nie chodzi mi o jakąś oszczędność. Po prostu jakiś wyczulony
                      jestem odnośnie zatruwania środowiska, jeśli więc jest okazja aby na chwilę
                      nie truć, to z niej korzystam. U wielu z kolei dominuje poczucie: stać mnie
                      więc niech sie kopci, czy potrzeba czy nie.
                      • Gość: Kokeeno Re: Wiecej wyobrazni prosze IP: *.crowley.pl 25.05.07, 08:07
                        Nie ma we mnie żadnej świętości, natomiast większość kierowców dba jednak o
                        własne życie stosując się do przepisów (a nie zwalając potem winę na wszystkich,
                        tylko nie na siebie, jak coś się przydarzy, bo im było tak wygodnie).

                        P.S.
                        W tym miejscu bardzo rzadko zdarza się, by ci z lewego pasa jechali prosto za
                        przejazdem.
                        • tbernard Re: Wiecej wyobrazni prosze 25.05.07, 12:12
                          > P.S.
                          > W tym miejscu bardzo rzadko zdarza się, by ci z lewego pasa jechali prosto za
                          > przejazdem.

                          Oj nie tak bardzo. Oczywiście, że dominują ci jadący w lewo, lecz cwanych
                          wcale nie brakuje. Chyba w całkowicie różnych godzinach tam jeździmy.
                          Ja w tamtym miejscu staram się rozbijać to na etapy z wykorzystaniem
                          tej przestrzeni wolnej pomiędzy torami w okolicy środka przejazdu tak aby
                          utknięcia na torach uniknąć.
                          Zresztą korek korkowi nierówny. Nieraz częściej się stoi niż jedzie.
                          Innym razem toczy się równiutko na biegu i tylko sporadycznie zwalnia
                          jeszcze rzadziej zatrzymując się. Jeśli w tym drugim przypadku zrobisz
                          tak wielką lukę jak na owym przejeździe (bo nie widać co za przejazdem
                          i teoretycznie akurat może nadejść chwila, że wszystko raptownie teraz utknie)
                          to nie wierzę, że nie będzie omijających i wpychających się.
                          A tak swoją drogą jest to miejsce, gdzie życzliwość, to po prostu czysta głupota
                          a mimo to bardzo często obserwuję, jak ktoś życzliwy (inteligentny inaczej)
                          sam na torach stoi i wpuszcza kilka pojazdów migających z lewego rzędu.
                          O ile na ogól życzliwość i ułatwianie innym są pożądane, to nie za wszelką
                          cenę i w każdych okolicznościach.
      • crannmer Dobra praktyka 22.05.07, 20:43
        krejziwoman napisała:

        > ale , prosze powiedzcie mi, dlaczego własciwie nie mozna zmieniac biegu na
        > przejezdzie?

        Alez mozna. Nie ma przepisu, ktory tego zabrania. Tyle, ze to nie jest dobra
        praktyka.

        > Niby logiczne , zawsze o tym pamietam, ale tak naprawde nie wiem,
        > co sie moze stac? Przeciez jesli bieg nie wejdzie, mozan dac na luz i znowu
        > spróbowac? i czemu mialby silnik zgasnac?

        Albowiem prawdopodobienstwo wystapienia problemow z wlozeniem biegu, zgasniecia
        silnika i problemow z ponownym zapaleniem gwaltownie wzrasta wraz z malejacym
        czasem czasem do nadjechania pociagu i nerwowoscia kierujacego. I wraz z
        rosnacymi nieprzyjemnosciami konsekwencji zostania przejechanym przez rzeczony
        pociag.

        Wstrzasy na duzych nierownosciach przejazdu moga ulatwic wystapienie problemow.

        Zgodnie z zasadami Murphyego jesli cos moze sie sp.dolic, to sie sp.doli. I to
        najczesciej w najmniej pasujacej chwili i w sposob maksymalizujacy szkody.

        MfG

        C.

        Murphy byl optymista.
        • Gość: teodor Blokada skrzyni biegów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 10:31
          Zasada nie zmieniania biegów na przejeździe kolejowym powstała w związku z
          zakleszczaniem się skrzyni biegów - czyli w sytuacji stresu włożeniem dwu
          biegów na raz.
          W takiej sytuacji silnik gasł a pojazd zostawał zablokowany na przejeździe.
          Wtedy nie ma możliwości wyłączenia biegów - jedynie demontaż układu sterowania
          (wodziki, zabieraki) umożliwi odblokowanie skrzyni biegów.
          Wtedy nie ma możliwości zepchnąć pojazdu gdyż koła napędowe są zablokowane.

          pozdr
      • krejziwoman bardzo dziekuje 23.05.07, 19:52
        za wyczerpujące odpowiedzi. Teraz o wiele łatwiej mi to zrozumieć-
        szcególnie to o zakleszczeniu skrzyni biegów trafiło do wyobraźni mojej :)

        no i dziekuje, ze nie zmieszaliscie mnie z błotem za to ,ze moje ograniczenia
        wyobraźni w kwestiach mechaniki samochodowej nie potrafiały mi znalezc sobie
        samej odpowiedzi na to pytanie ;P

        to se pogadałam :) w każdym razie dzieki!
        • tbernard Re: bardzo dziekuje 24.05.07, 00:48
          Tylko, że ja nie znalazłem tu odpowiedzi konkretnej.
          Spodziewałem się, że będzie coś o zębatkach które jak samochód
          skacze na nierównościach, to coś tam może zgrzytnąć. Gusła
          w stylu: skrzyna biegów się zakleszcza, bo kierowca się zestresował
          jakoś mnie nie przekonują. Niby jak ona rozpoznaje ten stres?
          Oczywiście nie chcę negować, że to jest dobra zasada. Być może
          to prawda, lecz tutaj jak na razie uzasadnienia nie znalazłem.
          • crannmer Re: bardzo dziekuje 24.05.07, 07:50
            tbernard napisał:

            > Tylko, że ja nie znalazłem tu odpowiedzi konkretnej.
            > Spodziewałem się, że będzie coś o zębatkach które jak samochód
            > skacze na nierównościach, to coś tam może zgrzytnąć.

            Akurat to by byly gusla. A podany przyklad swiadczy, ze nie masz pojecia o
            temacie. Skoro tak jest, to nie widze uzasadnienia do autorytawnego ("gusla")
            zabierania glosu.

            Poprzez wstrzasy mozna co najwyzej nie trafic w bieg. Wstrzasy nie maja wplywu
            na zmiane biegu, o ile dzwignia zmiany biegow zostala wlasciwie prowadzona.

            > Gusła
            > w stylu: skrzyna biegów się zakleszcza, bo kierowca się zestresował
            > jakoś mnie nie przekonują. Niby jak ona rozpoznaje ten stres?

            Trzeba tlumaczyc jak krowie na granicy.
            Kierowca w stresie nie prowadzi drazka tak, jak nalezy - delikatnie, powoli i
            dokladnie po przewidzianym torze - lecz gwaltownie, z calej sily i jak badz,
            byle mniej wiecej w kierunku zamierzonego biegu.

            Przy takim traktowaniu prawdopodobienstwo trafienia nie tylko zamierzonego, ale
            jakiegokolwiek biegu, mocno spada.

            A przy panicznej reakcji na pierwsze nietrafienie niewprawny kierowca moze
            rozwinac sily, ktore moga prowadzic do uszkodzenia elementow mechanizmu zmiany
            biegow (mechanizm zmiany biegow: podzespol skrzyni biegow skladajacy sie z
            dzwigni, wodzikow, przesuwek, zatrzaskow, blokad itp.) albo zespol ciegien do
            niego prowadzacych.

            Znane mi jest zdarzenie z rodziny, gdzie kierowca zlamal drazek zmiany biegow.

            Przyznasz sam, ze wlozenie biegu ze zlamanym drazkiem jest cokolwiek utrudnione.

            > Oczywiście nie chcę negować, że to jest dobra zasada. Być może
            > to prawda, lecz tutaj jak na razie uzasadnienia nie znalazłem.

            Gdybys nieco glebiej nad tematem pomyslal, to znalazlbys szukane uzasadnienie
            juz dawno.

            MfG
            C.
            Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
            • tbernard Re: bardzo dziekuje 24.05.07, 09:53
              Aby było jasne: nie jestem ekspertem i proszę nie odbierać mojego
              głosu jako autorytatywny. Cieszę się za to, że w końcu trafiłem
              na kogoś, kto laikiem w temacie nie jest i dokładnie zna te zawiłości:
              > biegow (mechanizm zmiany biegow: podzespol skrzyni biegow skladajacy sie z
              > dzwigni, wodzikow, przesuwek, zatrzaskow, blokad itp.) albo zespol ciegien ...

              Wyjaśniam więc co uznałem za gusła: stres kierowcy i dlatego biegi się blokują.
              Jednak w ostatniej odpowiedzi tłumacząc jak krowie na rowie wyjaśniłeś, że
              nie o telepatię chodzi, tylko kierowca w stresie może źle machać dźwignią.
              Być może to jest istota całego tego zagadnienia nie zmieniania biegu
              na przejeździe. Zastanawia mnie tylko, jak ktoś kto pod wpływem stresu
              zapomina prawidłowych ruchów dźwignią zdał egzamin na prawo jazdy. Tam
              to dopiero stres panuje.
              • Gość: se obrazowo: IP: *.3.cust.bredband2.com 25.05.07, 08:26
                www.youtube.com/watch?v=hhCyYjKu2Vo
                predkosc pociagu: 39km/h.
                • krejziwoman ...ała... 27.05.07, 20:58
                  no... do mnie dotarło ...
                  • crannmer Wlasnie: ...ała... 27.05.07, 21:22
                    ... i dlatego wlasnie nalezy zaniechac wszystkiego, co moze doprowadzic do
                    utkniecia na przejezdzie. Bo choc prawdopodobienstwo utkniecia moze byc mlo
                    przekonywujace, to konsekwencje utkniecia sa bezdyskusyjne.

                    Tutaj jeszcze jeden filmik typu "bezpieczny samochod vs. lokomotywa", ale
                    troszke bardziej spektakularnie.
                    Lokomotywa oczywiscie wygrala.

                    www.youtube.com/watch?v=zCrHwqGfkYs
                    MfG

                    C.

                    Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
                    • mejson.e Re: Wlasnie: ...ała... 27.05.07, 22:33
                      crannmer napisał:

                      "Tutaj jeszcze jeden filmik typu "bezpieczny samochod vs. lokomotywa", ale
                      troszke bardziej spektakularnie."

                      Szczególnie ciekawe są wnioski - "Jeżeli nie chcesz, by Ciebie to spotkało,
                      zawsze ... noś kamizelkę odblaskową" ;-)

                      Podejrzewam tu podobnie ironiczne traktowanie brytyjskiego obowiązku noszenia
                      takich kamizelek, jak polskiego nakazującego jazdę na światłach przez całą dobę.
                      Skutek pewnie byłby taki sam.
                      Z espace nienaruszona została chyba tylko ... klamka drzwi kierowcy.

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • mejson.e Dobry uczynek ;-) 27.05.07, 22:23
                    krejziwoman napisała:

                    "no... do mnie dotarło ..."

                    Wątek spełnił zadanie - co najmniej jedna rodzina uratowana ;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • tbernard Re: obrazowo: 28.05.07, 08:22
                  Tylko co mają te scenki odnośnie zmiany biegów.
                  Nijak z nich nie mogłem wywnioskować, że pojazdy te utknęły, bo
                  kierowcy pomyliły się ruchy dźwignią. Jak dla mnie bardziej prawdopodobne
                  wydaje się, że scenki te wyreżyserowano aby wywołać wrażenie.
                  Nadal nie twierdzę, że to bzdura. Tylko nie mogę udawać, że tu padły
                  argumenty przekonywujące. Skoro ekspert od mechaniki stwierdził, że
                  mechanizm nie ma prawa pod wpływem podskoków źle zadziałać i cała
                  przyczyna leży w stresie kierowcy, który wtedy może dźwignią źle ruszać.
                  Pewnie podskoki mogą też mieć wpływ na te nieprawidłowe ruchy.
                  Być może to jest sedno. Zależy to mimo wszystko od osobowości
                  kierowcy i jakości układu zmiany biegów. Bywają auta gdzie faktycznie
                  dość mocno trzeba machać i być może to tam może problem powstać. W moim
                  bowiem aucie wystarczą bardzo lekkie ruchy i przyzwyczajony jestem
                  do używania siły nie większej niż potrzeba na wrzucenia biegu. Gdybym
                  wykonał ruch nieprawidłowy, to niemożliwością jest złamanie czegokolwiek,
                  po prostu zaraz poprawiłbym nadal używając siły nie większej niż potrzeba.
                  Ale wtedy porada powinna brzmieć: jeśli prowadzisz auto gdzie trzeba
                  zwykle siłować się z biegami, to lepiej nie zmieniać na przejeździe.
                  • tiges_wiz Re: obrazowo: 28.05.07, 08:45
                    >Skoro ekspert od mechaniki stwierdził, że
                    >mechanizm nie ma prawa pod wpływem podskoków źle zadziałać
                    Szczegolnie w zdezelowanych PF125 i 126p :)
    • tiges_wiz Re: Niebezpieczna zmiana ... biegów... 24.05.07, 10:06
      a ja widzialem jeszcze jednego madrego ;)
      tinyurl.com/2zcux4
      widac jak idzie droga i tory. Zeby bylo smieszniej tam przy Bazaltowej sa
      szlabany, a za za kretem tylko krzyz i swiatlo. Nie ma nawet znaku STOP.

      I ciagle jest korek. Inteligenty kierowca wie, ze jak korek stoi, to sie nie
      wjezdza na przejazd, bo to moze oznaczac, ze dalej jest zamkniety przejazd, a to
      oznacza pociag towarowy (inne tam nie jezdza). Raz sobie siedzialm w autobusie i
      wlasnie widzialem mniej inteligentnych kierowcow. Jeden wjechal na przejazd.
      Reszta podjechala (tez madrale), a tu zaczely sie swiecic czerwone swiatelka i
      zza zakretu wylonil sie pociag. Panika. Gosc nie wiedzial co robic. Zaczal cos
      manerwowac na malej przestrzeni, w dodatku tak co by jeszcze innym zderzakow nie
      popsuc. Cale szczescie ze przed nim mieli wiecej rozumu i wjechali na lewy pas,
      zeby mial sie gdzie zmiescic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka