Gość: Adam Kowalski
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.05.07, 18:35
Ostatnio miałem taki przypadek, że jechałem bardzo wolno, w korku, prawym
pasem ruchu a między mną i krawężnikiem przeciskał się na centymetry
rowerzysta, oczywiście jechał trochę szybciej niż ja samochodem. Gdy był tuż
za mną i za chwilę by mnie wyprzedził z prawej, ja próbując ominąć dziurę na
swoim pasie, lekko odbiłem w prawo, raptem może ze 20-30cm, ale to by
wystarczyło, żeby rowerzystę zahaczyć. Na szczęście go w ostatniej chwili
dojrzałem i nie doszło z nim do kontaktu. Z motocyklistami takiego problemu
nie ma, bo ich idzie z daleka usłyszeć (chyba, że głośno muzyka leci albo
ktoś niesłyszący).
Niech mi ktoś powie kto byłby winny w razie takiej kolizji? On łamie
przepisy, wiadomo, ale mnie też pewnie uznano by współwinnym?
A jak z patrzeniem w lusterka w takich sytuacjach, czyli jazdy ciągle swoim
pasem, ale lekkiej korekty kierownicą i zmiany toru, patrzycie zawsze w
lusterka? Ja przyznam szczerze, że nie zawsze...