Dodaj do ulubionych

Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać końca

IP: *.bredband.comhem.se 16.08.07, 18:36
Aż mnie skręca gdy słyszę pytanie policjanta pt. "A gdzie się panu tak spieszy
panie kierowco?"

Ja odpowiem: ku.. spieszy mi się bo jadę już 8h na dystansie zaledwie 350 km.
Zapie..m drogą pełną dziur, tirów, ciągników, kombajnów. Jestem totalnie
wy..y wyprzedzaniem, uważaniem na setki przejść dla pieszych, dziesiątek
skrzyżowań w dziesiątkach małych wiosek. Jestem też zmęczony znakami, jest ich
tyle, że głowa mnie boli i już nawet na nie nie patrzę. Poza tym boję się, że
gdy zwolnię to zasnę.

Czy dożyję czasów gdy wjadę na autostradę i przejadę sobie całą Polskę bez
pośpiechu w 7-8 h? Czy dożyję czasów takich, że pomiędzy każdym miastem
powyżej 70 tys mieszkańców będzie autostrada bądź droga szybkiego ruchu nie
przechodząca przez środki miast, wsi i miasteczek? Wątpię. Szczerze mówiąc w
Polsce nigdy tak nie będzie bo Polacy to głupi naród. Każdy w duchu to wie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maho Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:03
      jedyne sensowne "usprawiedliwienie" znacznego przekraczania predkosci to jak sie wiezie zaraz rodzaca kobiete albo chorego do szpitala na ostry dyzur. w innych przypadkach takich kierowcow powinno sie wieszac za jaja.
      • Gość: prawdziwy tebe wieszac za jaja, to sie powinno... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.07, 08:00

        ...kretynow uwazajacych, ze "znacznie" ma swoj wzorzec pod paryzem.
      • emes-nju Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k 17.08.07, 11:39
        Gość portalu: Maho napisał(a):

        > jedyne sensowne "usprawiedliwienie" znacznego przekraczania
        > predkosci to jak sie wiezie zaraz rodzaca kobiete albo chorego do
        > szpitala na ostry dyzur.

        Jestes w mylnym bledzie! Jak policja zlapie taka "spoleczna"
        karetke, to (byc moze) wezwie faktyczna, a kierowca moze nawet
        stracic PJ. Byl nawet na tym forum taki watek.

        > w innych przypadkach takich kierowcow powinno sie wieszac za jaja.

        Pod jednym warunkiem. Ograniczenia zaczna wreszcie miec jakikolwiek
        zwiazek z rzeczywistoscia!

        Absolutnie nie zgadzam sie na ponoszenie karnej odpowiedzialnosci za
        skutki tfurczej, mrufczej pracy znakologuf obsr.wajacych pobocza
        naszych drog hektarami blachy powycinanej w zgrabne koleczka z
        naklejonymi cyferkami. Przypominam, ze problem znakologii stosowanej
        zauwazyla nawet policja - kilka razy byly wklejane liki do strony
        policji.
        • Gość: Maho Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 12:00
          > Jestes w mylnym bledzie! Jak policja zlapie taka "spoleczna"
          > karetke, to (byc moze) wezwie faktyczna, a kierowca moze nawet
          > stracic PJ. Byl nawet na tym forum taki watek.

          No to pech. Ale moralnie kierowca jest czysty i o jajka moze byc spokojny.

          > > w innych przypadkach takich kierowcow powinno sie wieszac za jaja.
          >
          > Pod jednym warunkiem. Ograniczenia zaczna wreszcie miec jakikolwiek
          > zwiazek z rzeczywistoscia!

          Jasne, ograniczacze (szczególnie roboty drogowe "30", pozostawiane po pracy) powinni zawisnąć razem z piratami.
          • klemens1 Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k 19.08.07, 18:58
            > Jasne, ograniczacze (szczególnie roboty drogowe "30", pozostawiane po
            > pracy) powinni zawisnąć razem z piratami.

            Problem w tym, że po wywieszeniu ograniczaczy może się okazać że większość
            wiszących piratów na to wiszenie nie zasłużyło.
    • Gość: akodo ciekawa logika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 22:44
      nie ma autostrad więc pojadę przez teren zabudowany 140/h. Jeździmy
      tak bo takie są drogi, nie jest to usprawiedliwienie dla łamania
      przepisów. A pytanie gdzie się panu tak spieszy faktycznie jest bez
      sensu, policja w tym programie doprowadza mnie wręcz do szału
      wymieniając sobie żarciki z debilem który minutę wcześniej mógł
      pozbawić kogoś życia swoją debilną jazdą
      • Gość: true Ale takie są realia tłumu IP: *.bredband.comhem.se 16.08.07, 23:26
        Większość kierowców się tak spieszy. Jasne, że łamanie wszelkich zasad jest złe
        ale to jest trochę jak z chodnikami. Problem jest właśnie z logiką i myśleniem.
        W Polsce robi się wszystko pod włos jak np. wspomniane chodniki, które powinny
        być tam gdzie najczęściej jest wydeptana trawa.

        Gdy będą normalne drogi wtedy nikt się nie będzie spieszył. Zakazy, nakazy,
        światła, mandaty czy programy i głupie komentarze nic nie dają i
        najprawdopodobniej nic nie dadzą. To nie działa, czas to sobie w końcu powiedzieć.
      • Gość: true Re: ciekawa logika IP: *.bredband.comhem.se 16.08.07, 23:30
        Również uważam, że 140 przez teren zabudowany to przesada. Swoją drogą dostałem
        ostatnio mandat za to, że podczas wyprzedzania dwóch, robiących niebieską
        zasłonę dymną, motorowerów osiągnąłem zawrotną prędkość 70 km/h trafiając na
        wystającą zza drzewa rękę policjantki z radarem. 100 pln i 4 pkt karne. Nie
        kłóciłem się bo mi się należało.

        Staram się dociec istoty problemu.
      • emes-nju Re: ciekawa logika 17.08.07, 11:49
        Gość portalu: akodo napisał(a):

        > nie ma autostrad więc pojadę przez teren zabudowany 140/h.

        Tak jezdzacy, to bardzo widoczny i dokuczliwy MARGINES.

        Problemem sa raczej ci, ktorzy po prostu w terenie zabudowanym jada
        tak, jakby to nie byl teren zabudowany. Ostatnio widzialem (i
        jechalem za nim ok. 30 km zanim, niezbyt przepisowo go nie
        wyprzedzilem) tak wlasnie jadacy radiowoz drogowki, ale oni
        zagrozenie nie stwarzali, bo uni tu, panie, sluzbowo :-P Przyklad
        idzie z gory... Widziales kiedys jadacy przepisowo radiowoz?
        Wylaczam "patrolujacych", ktorzy jada max. 25 km/h.
        • Gość: true Teren zabudowany IP: *.bredband.comhem.se 17.08.07, 13:41
          Problemem jest to, że na drodze dróg krajowych są w ogóle tereny zabudowane.
          Jeśli mam w perspektywie jechać 100 km przez 2h różnymi drogami nie ma problemu:
          zwalniam, nie spieszę się. Problem jest w tedy gdy musisz jechać z pieprzonego
          Gdańska np. do Zielonej Góry. Sam byłem zwolennikiem jazdy na luzie bez stresu i
          prędkości po tym gdy jeździłem rok po Szwecji. Teraz zmieniłem zdanie. To co się
          dzieje na polskich drogach w pale mi się nie mieści, wioseczki, setki przejść
          dla pieszych (czasami dwa 10 m od siebie), znaki bez sensu (np. 40 km/h tam
          gdzie spokojnie może być 70 km/h). Jednym słowem chaos, sodoma i gomora. Przy
          takim stanie sieci drogowej nie da się inaczej jeździć i nie jest to kwestia
          kozactwa Polaków. Teraz wiem, że za to co się dzieje nie odpowiadają stan
          techniczny samochodów czy przywary kierowców: tylko i wyłącznie bezmyślnie
          wykonane drogi.
          • emes-nju Re: Teren zabudowany 17.08.07, 14:14
            Gość portalu: true napisał(a):

            > Problemem jest to, że na drodze dróg krajowych są w ogóle tereny
            > zabudowane.

            To jest oddzielna para kaloszy. Ale niestety nie da sie od razu wszystkiego zrobic. Tym bardziej, ze woli politycznej nie staje. Waaadza ma na wszystko cudowna recepte - zwolnic. I w terenie zabudowanym faktycznie trzeba zwolnic. Pytanie tylko o ile... Wedlug mnie sztywne trzymanie sie ograniczenia do 50 km/h bez patrzenia na faktyczne warunki w danym "terenie zabudowany", to bezsens. Ale widza go tylko ci, ktorzy musza przeciskac sie przez takie waskie drogowe gardla nie posiadajac sluzbowego kierowcy (ktory ponosi calkowita odpowiedzialnosc za efekty polecen szefa zajmujacego luksusowa tylna kanape) i immunitetu :-/

            > Jeśli mam w perspektywie jechać 100 km przez 2h różnymi drogami nie
            > ma problemu: zwalniam, nie spieszę się. Problem jest w tedy gdy
            > musisz jechać z pieprzonego Gdańska np. do Zielonej Góry.

            Mi tego tlumaczyc nie musisz... Pocztaj co pisze na ten temat na forum :-)

            > Sam byłem zwolennikiem jazdy na luzie bez stresu i prędkości po tym
            > gdy jeździłem rok po Szwecji. Teraz zmieniłem zdanie. To co się
            > dzieje na polskich drogach w pale mi się nie mieści, wioseczki,
            > setki przejść dla pieszych (czasami dwa 10 m od siebie), znaki bez
            > sensu (np. 40 km/h tam gdzie spokojnie może być 70 km/h). Jednym
            > słowem chaos, sodoma i gomora.

            Ci ktorzy nam to funduja absolutnie nie zadaja sobie trudu zastanowienia sie nad tym jak po naszych duktach sie jezdzi. Slusznie napisales, ze nie jest sztuka przejechac tak 100 km - sztuka jest przejechac 500. I nie o czas chodzi, tylko o narastajace zmeczenie, rozdraznienie, stres i irytacje. Tego nikt nie bierze pod uwage, bo nikt nie rozpatruje infrastruktury jako calosci - kazdy urzednik jest odpowiedzialny za swoj, wyizolowany z calosci infrastruktury, odcinek. I faktycznie jak sie popatrzy na te niesmiertelne 40 czy 60 km/h z perspektywy jazdy na dystansie tego odcinka (50 czy nawet 100 km) nie ma klopotu. Klopot jest wtedy, gdy trzeba pojechac dalej i zahaczyc o wiele odcinkow, na ktorych wyzywa sie wielu, owladnietych misja spowalniania ruchu za wszelka cene, urzedasow...

            Ale to nasz klopot! Jakbycus, to zawsze mozna udowodnic, ze predkosc byla nadmierna lub niedostosowana... A ze czesto jest to efekt zwyklego zmeczenia, to coz... Na nasze drogi maja wstep tylko doswiadczeni (mi doswiadczenie nakazuje odpuszczanie pedalu gazu - znaki nie, bo jak slusznie zauwazyles, sa bez ladu i skladu) albo z natury bliscy swietosci ludzie pokorni.

            > Przy takim stanie sieci drogowej nie da się inaczej jeździć i nie
            > jest to kwestia kozactwa Polaków. Teraz wiem, że za to co się
            > dzieje nie odpowiadają stan techniczny samochodów czy przywary
            > kierowców: tylko i wyłącznie bezmyślnie wykonane drogi.

            Zawsze twierdze, ze zachowania sa pochodna warunkow. Ale malo kto w to wierzy na sile starajac sie odizolowac jedno od drugiego. Niestety z waaadza, ktora powinna miec na etecie choc kilku psychologow (!), na czele.
            • Gość: true I to co napisałeś to sedno. Trzeba więcej.... IP: *.bredband.comhem.se 17.08.07, 14:32
              dyskutować na ten temat. Trzeba zmienić kryteria budowy dróg. Zmniejszyć liczbę
              przejść dla pieszych i znaków, niech obwodnice będą priorytetem (oraz brak
              zabudowy dookoła nich). Potem możemy walczyć z prędkością. Nie może być tak, że
              droga tranzytowa biegnie przez teren zabudowany. Zresztą jest inny aspekt.
              Ostatnio zatrzymałem się przejazdem w Chojnicach w McDonaldzie. Od tirów i
              spalin zwymiotowałem w krzakach na pobliskiej stacji benzynowej. Takiego smrodu
              nie zapomnę. Jak ludzie mogą tam mieszkać?
              • emes-nju Re: I to co napisałeś to sedno. Trzeba więcej.... 17.08.07, 14:37
                Gość portalu: true napisał(a):

                > Ostatnio zatrzymałem się przejazdem w Chojnicach w McDonaldzie. Od
                > tirów i spalin zwymiotowałem w krzakach na pobliskiej stacji
                > benzynowej. Takiego smrodu nie zapomnę. Jak ludzie mogą tam
                > mieszkać?

                Czesc nie ma innego wyjscia - jak dom budowali, to droga co jakis czas smigaly tylko Wolgi i Moskwicze aparatczykow. Ale co powoduje ludzmi, ktorzy buduja nowe, czesto luksusowe, domy tuz przy bardzo ruchliwych drogach...?
            • edgar22 Re: Teren zabudowany 17.08.07, 20:25
              emes-nju napisał:
              > Slusznie napisales, ze nie jest sztuka przejechac tak 100 km -
              > sztuka jest przejechac 500. I nie o czas chodzi, tylko o
              > narastajace zmeczenie, rozdraznienie, stres i irytacje.
              ...
              > faktycznie jak sie popatrzy na te niesmiertelne 40 czy 60 km/h z
              > perspektywy jazdy na dystansie tego odcinka (50 czy nawet 100 km)
              > nie ma klopotu. Klopot jest wtedy, gdy trzeba pojechac dalej i
              > zahaczyc o wiele odcinkow, na ktorych wyzywa sie wielu,
              > owladnietych misja spowalniania ruchu za wszelka cene, urzedasow..


              No to ja mam inaczej. Bez znaczenia, czy jadę 100 czy 500 km, czy więcej. Nie
              irytują mnie ograniczenia, nawet te mało przemyślane.
              Irytujący bywają dla mnie wyłącznie kierowcy niebezpiecznie zachowujący się na
              drogach. Ale mam na to sposób - odpowiedni dobór trasy, odpowiedni dobór pory
              wyjazdu (czasami trzeba wstać nieco wcześniej).
              Jeżdżę bez stresu z jednego końca Polski w drugi i nie uważam, że to jakaś
              wielka sztuka. Z Gdańska do Zielonej Góry też się da. :)
              • emes-nju Re: Teren zabudowany 20.08.07, 11:37
                edgar22 napisał:

                > No to ja mam inaczej. Bez znaczenia, czy jadę 100 czy 500 km, czy
                > więcej. Nie irytują mnie ograniczenia, nawet te mało przemyślane.

                Stanowisz zatem wyjatek. Zdecydowana wiekszosc (moze tych mniej
                pokornych - jakie to ma znaczenie co nimi powoduje) denerwuje sie. A
                zdenerwowanie to pierwszy krok do:

                > Irytujący bywają dla mnie wyłącznie kierowcy niebezpiecznie
                > zachowujący się na drogach.

                Sposob znakowania i organizacji naszych drog wymaga od (czesto
                bardzo zmeczonych i poirytowanych) kierowcow nieludzkiej
                cierpliwosci. Nie wszyscy ja maja (z roznych powodow), a nikt nie
                bierze tego pod uwage... Naprawde - naszym organizatorom
                (dezorganizatorom) ruchu przydalyby sie korepetycje z psychologii!

                > Ale mam na to sposób - odpowiedni dobór trasy, odpowiedni dobór
                > pory wyjazdu (czasami trzeba wstać nieco wcześniej).

                Nie wszyscy maja ten luksus... Np. kierowcy zawodowi czyli
                zdecydowana wiekszosc ruchu pozawakacyjnego. Do tego duza czesc
                ruchu wakacyjnego, to ludzie, ktorzy w ciagu roku jezdza jako REPy
                wszelkiej masci - na wakacje jada wiec REPowska "technika".

                Prosze tylko, zebys mi nie pisal, ze jak wszyscy beda idealami, to
                bedzie cacy. Nie bedzie, bo w zyciu nie istnieje ideal, o czym
                organizujaca ruch waaadza wyraznie zapomina. Zamiast organizowac
                ruch w taki sposob, zeby wiekszosc normalnych ludzi widziala sens
                jazdy zgodnie z przepisami (nie znaczy to braku ograniczen!), co
                pozwoliloby odsiac norotycznych bandytow, organizuje drogi tak, ze w
                zasadzie wszyscy (z wyjatkiem Ciebie i jeszcze paru...) jezdza
                niezgodnie z nieludzkimi wymaganiami. Nieludzkimi - za duzo
                powiedziane, ale jakos nazwac trzeba chocby to, ze w Polsce samych
                znakow jest o 50% wiecej niz w Czechach i dwukrotnie wiecej niz w
                Niemczech. Tam da sie w miare komfortowo, mimo obecnosci ograniczen,
                jezdzic przepisowo - wiekszosc ludzi sobie z tym radzi. W Polsce
                znakow jest czasem tyle, ze przy pierwszym "podejsciu" nawet sie
                wszystkich nie zarejestruje. Mnie np. stresuje to, z jadac z
                przepisowa predkoscia, czasem nie nadazam z odczytywaniem znakow...
                I dotyczy to szczegolnie nowych drog!
                • Gość: true Sedno, sedno i sedno. IP: *.kemi.kth.se 20.08.07, 14:58
                  Jesteś niezły bo to co piszesz to 100% prawdy. Wymieniłeś wszystkie przyczyny i
                  rozsądnie je przeanalizowałeś. Tak jest.
                • edgar22 Re: Teren zabudowany 20.08.07, 21:57
                  Emes, pozwól, że znowu odniosę się tylko wybiórczo ;)

                  > Stanowisz zatem wyjatek. Zdecydowana wiekszosc (moze tych mniej
                  > pokornych - jakie to ma znaczenie co nimi powoduje) denerwuje sie.

                  Ale skąd wiesz? Znasz większość? Jakoś nie zauważyłem irytacji u moich
                  znajomych. Nagminne przekraczanie prędkości - owszem, ale na spokojnie.

                  > > Ale mam na to sposób - odpowiedni dobór trasy, odpowiedni dobór
                  > > pory wyjazdu (czasami trzeba wstać nieco wcześniej).
                  >
                  > Nie wszyscy maja ten luksus... Np. kierowcy zawodowi

                  Akurat kierowcy zawodowi to ostatnia grupa kierowców, którzy powinni się
                  irytować oznakowaniem dróg. Skoro jeżdżą codziennie i dużo, to powinni się chyba
                  przyzwyczaić, a jeśli nadal się wkurzają, to chyba czas poszukać innej pracy.

                  > Tam [w Czechach i Niemczech] da sie w miare komfortowo, mimo
                  > obecnosci ograniczen, jezdzic przepisowo - wiekszosc ludzi sobie
                  > z tym radzi.

                  Po prostu za granicą jesteśmy grzeczniejsi i tyle.
                  • emes-nju Re: Teren zabudowany 21.08.07, 10:18
                    edgar22 napisał:

                    > > Stanowisz zatem wyjatek. Zdecydowana wiekszosc (moze tych mniej
                    > > pokornych - jakie to ma znaczenie co nimi powoduje) denerwuje
                    > > sie.
                    >
                    > Ale skąd wiesz? Znasz większość?

                    Widze reakcje kierowcow. Zdecydowana wiekszosc z tych lub innych
                    wzgledow jest co najmniej poirytowana (bo i skad agresja...?).
                    Sadzac z rozmow z moimi znajomymi, czesc tego zdenerwowania
                    powodowana jest znakologia, a przede wszsytkim ograniczeniami od
                    czapy. Nie! Nie denerwuje ich samo ograniczenie, bo wiekszosc nie
                    zawraca sobie nimi glowy. Denerwuje ich to, ze ograniczenia takie
                    sluza do wyludzania od nich pieniedzy. Bo sluza. Na odcinkach z
                    zasadnymi ograniczeniami albo bez ograniczen, radaru nie
                    uswiadczysz - sa tylko w miejscach pewnych lowow. Zeby plan
                    mandatowania latwiej wyrobic :-P

                    > Jakoś nie zauważyłem irytacji u moich znajomych.

                    J.w. Nikt nie przywiazuje do znakow wiekszej uwagi niz do innych
                    watpliwych ozdob naszych drog.

                    > > > Ale mam na to sposób - odpowiedni dobór trasy, odpowiedni dobór
                    > > > pory wyjazdu (czasami trzeba wstać nieco wcześniej).
                    > >
                    > > Nie wszyscy maja ten luksus... Np. kierowcy zawodowi
                    >
                    > Akurat kierowcy zawodowi to ostatnia grupa kierowców, którzy
                    > powinni się irytować oznakowaniem dróg.

                    Alez ja nie pisze o irytacji, tylko o tym, ze cudne rady Twoje i
                    innych ulepszaczy swiata sa bardzo czesto o kant d... potluc w
                    konfrontacji z rzeczywistoscia. Kierowcy zawodowi nie moga, idac za
                    Twoja swietlana rada, wybrac dogodnego czasu i trasy przejazdu...

                    > > Tam [w Czechach i Niemczech] da sie w miare komfortowo, mimo
                    > > obecnosci ograniczen, jezdzic przepisowo - wiekszosc ludzi sobie
                    > > z tym radzi.
                    >
                    > Po prostu za granicą jesteśmy grzeczniejsi i tyle.

                    Ja jestem "grzeczny" i tu i tam. Tak mnie wychowano. Dlatego mam
                    punkt odniesienia. Wiem jak w miare komfortowo (ograniczenia zawsze
                    sa przeszkoda, szczegolnie jezeli sa, zeby byc, nie zeby o czyms
                    informowac - nie tylko o ryzyku obecnosci radaru) jezdzi sie zgodnie
                    z ograniczeniami w krajach o normalniejszym stosunku do kierowcow, a
                    jak sie jezdzi u nas. Zeby nie bylo nieporozumien - i w Polsce i za
                    granica zdarza mi sie jechac szybciej niz znaki. W Polsce z braku
                    zaufania, co jest dla mnie wysoce niekomfortowe. A za granica patrze
                    jak jada inni i jade tak, zeby im nie przeszkadzac. Stad wiem, ze
                    mitem sa opowiastki o tym, ze wedlug predkosci jazdy samochodow za
                    granica mozna kalibrowac urzadzenia pomiarowe. Jest to tischnerowska
                    g... prawda! Zreszta gdyby zachodnie spoleczenstwa byly takie cudnie
                    zdyscyplinowane, to po kiego czorta mieliby tyle fotoradarow?
                    Przeciez nie dla ozdoby tylko, zeby loic az milo.
              • Gość: miecio Re: Teren zabudowany IP: *.aster.pl 20.08.07, 19:05
                "No to ja mam inaczej. Bez znaczenia, czy jadę 100 czy 500 km, czy
                więcej. Nie irytują mnie ograniczenia, nawet te mało przemyślane"
                Nie wierzę, nie przy 500-set kilometrach, jadąc według kodeksu to u
                nas jakieś dziesięć godzin jazdy.
                • edgar22 No to nie wierz. 20.08.07, 21:45
                  Gość portalu: miecio napisał(a):
                  > "No to ja mam inaczej. Bez znaczenia, czy jadę 100 czy 500 km, czy
                  > więcej. Nie irytują mnie ograniczenia, nawet te mało przemyślane"
                  > Nie wierzę, nie przy 500-set kilometrach, jadąc według kodeksu to u
                  > nas jakieś dziesięć godzin jazdy.

                  Na długich trasach w Polsce osiągam zwykle średnią 65-67 km/h (wg komputera).
                  Czyli samej jazdy jakieś 7,5 h. Do tego godzinka na krótkie przerwy.
                  Ale gdyby nawet wyszło 10 h, to co z tego? Ma to być powód do irytacji?
                  • Gość: true Ludzie są jak wszystko - krzywa Gaussa IP: *.bredband.comhem.se 20.08.07, 23:18
                    Ty być może jesteś gdzieś na samej krawędzi rozkład ludzi nie do zajechania. Po
                    przeciwnej stronie są mięczaki wykończone i poirytowane po 30 minutach jazdy.

                    Średnia jest taka, że irytacja następuje po paru godzinach.
                  • emes-nju Re: No to nie wierz. 21.08.07, 10:29
                    edgar22 napisał:

                    > Na długich trasach w Polsce osiągam zwykle średnią 65-67 km/h (wg
                    > komputera).

                    Czy Twoj komputer liczy tylko czas JAZDY czy rowniez postoje na
                    tankowanie, jedzenie, siusiu/kupka?

                    Ja srednia licze wg zegarka i ilosci km. Jazda z grubsza zgodnie z
                    ograniczeniami i z obowiazkowymi postojami (robie je nawet jadac
                    autostrada - srednia autostradowa u mnie, to 100-110 km/h) zbliza
                    srednia na jednojezdnowkach do "kwot" rzedu 50-60 km/h. Jak oleje
                    czesc blaszek, to czasem W NOCY zblizam sie do 70 km/h.

                    Srednie ponad 80 km/h wymagaja wariackiej jazdy - albo calkowitej
                    olewki terenow zabudowanych albo nadrabiania pomiedzy nimi z
                    szalonymi predkosciami.
                    • simr1979 Re: No to nie wierz. 21.08.07, 11:23
                      emes-nju napisał:


                      > Srednie ponad 80 km/h wymagaja wariackiej jazdy (...)

                      Jest w tym sporo racji,jednak nawet uzyskując przeciętną wyraźnie poniżej tej
                      granicy i dodając pól godziny na krótkie przerwy na kawę lub papierosa (dłuższe
                      zupełnie wytrącają kierowcę z rytmu i są w najwyższym stopniu niewskazane),
                      dystans 500 km powinniśmy pokonać w maks. 7 godzin.
                      Osoby uważające za naturalną kolej rzeczy poświęcanie na taką trasę 10 godzin
                      nie powinny nigdy spotkać się z prawem jazdy - dla nich jest transport zbiorowy.
                      • mejson.e 500 km 21.08.07, 11:37
                        simr1979 napisał:

                        "dystans 500 km powinniśmy pokonać w maks. 7 godzin."

                        Racja - średnia uzyskiwana bez zakleszczenia się w jakimś gigantycznym korku,
                        przy rozsądnie dobranej trasie powinna wynieść ok. 65/h.

                        "Osoby uważające za naturalną kolej rzeczy poświęcanie na taką trasę 10 godzin
                        nie powinny nigdy spotkać się z prawem jazdy - dla nich jest transport zbiorowy."

                        Trochę zbyt drastycznie oceniasz takich ludzi - dwie, trzy przerwy, w tym jedna
                        dłuższa na obiad (w restauracji można czasem poczekać na realizację zamówienia)
                        - i 10 godzin potrafi strzelić.

                        Fakt, że jechać tak można okazjonalnie, turystycznie, a nie zawodowo - wtedy nie
                        ma czasu na jego zbędne marnotrawstwo.
                        Ze dwa krótkie odpoczynki, jedno tankowanie i bez szaleństw można taką trasę
                        pokonać.

                        Pozdrawiam,
                        Mejson
                        --
                        Automobil
                        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • edgar22 Re: No to nie wierz. 21.08.07, 11:42
                      > Czy Twoj komputer liczy tylko czas JAZDY czy rowniez postoje na
                      > tankowanie, jedzenie, siusiu/kupka?

                      Oczywiście - jak to komputer - tylko czas jazdy. Na postoje dodałem we
                      wcześniejszym poście godzinkę.
                      Czyli, przy założonych 500 km, 7,5 h jazdy + godzina postoju daje 59 km/h.

                      > Srednie ponad 80 km/h wymagaja wariackiej jazdy

                      Dokładnie. A jaki jest zysk? Przy średniej (liczonej wg emesa)60 km/h jedziemy
                      8,5 h, przy 80 km/h (ryzykując życie swoje i innych) 2 godziny krócej. Moim
                      zdaniem nie warto.
                      • emes-nju Re: No to nie wierz. 21.08.07, 11:51
                        edgar22 napisał:

                        > > Srednie ponad 80 km/h wymagaja wariackiej jazdy
                        >
                        > Dokładnie. A jaki jest zysk? Przy średniej (liczonej wg emesa)60
                        > km/h jedziemy 8,5 h, przy 80 km/h (ryzykując życie swoje i innych)
                        > 2 godziny krócej. Moim zdaniem nie warto.

                        A wedlug niektorych warto - np. takich,ktorych praca polega na
                        jezdzie (25% oszczednosci, to bardzo duzo! Nawet wg. emesowej
                        sredniej :-P ). I nie byloby tak zupelnie bez sensu tak organizowac
                        ruch, zeby szybka jazda byla mozliwa i bezpieczna. To sie da zrobic -
                        wybierz sie do np. Holandii gdzie pozautostradowy ruch zachowuje
                        przyzwoita predkosc m. in. dzieki temu, ze nie w kazdej miejscowosci
                        kaza jechac w tempie dobrego rowerzysty. A raczej w wiekszosci
                        malych miejscowosci jest 70-80 km/h. I tam ginie zdecydowanie mniej
                        ludzi niz u nas, gdzie w kazdym terenie zabudowanym jest 50 km/h!
                        • edgar22 Re: No to nie wierz. 21.08.07, 12:03
                          > nie byloby tak zupelnie bez sensu tak organizowac
                          > ruch, zeby szybka jazda byla mozliwa i bezpieczna.

                          Oczywiście - masz rację. Tylko póki co nie mamy tu dróg jak w Holandii i dlatego
                          powinniśmy jeździć nieco wolniej niż tam. Niestety. Nie powiesz przecież, że
                          wystarczy zdjąć białe tablice i będzie jak w Holandii.
                          • emes-nju Re: No to nie wierz. 21.08.07, 12:24
                            edgar22 napisał:

                            > > nie byloby tak zupelnie bez sensu tak organizowac
                            > > ruch, zeby szybka jazda byla mozliwa i bezpieczna.
                            >
                            > Oczywiście - masz rację. Tylko póki co nie mamy tu dróg jak w
                            > Holandii

                            Ja pisalem o jednojezdniowkach, ktore od naszych roznia sie tylko
                            stanem nawierzchni i jakoscia organizacji ruchu.

                            > dlatego powinniśmy jeździć nieco wolniej niż tam.

                            Ale wyobrazasz sobie jakis sensowny sposob na FAKTYCZNE (w
                            odroznieniu od akcyjnego) wymuszenie tego na kierowcach, ktorzy
                            musza/chca zalatwic swoje sprawy (a czas to pieniadz...) i maja w
                            d... "przyczyny obiektywne"? Np. takie, ze waaadza zabiera im mase
                            pieniedzy na budowe drog, a w zamian daje drogi coraz gorzej
                            oznakowane i, popierane dzialaniami represyjnymi, "propozycje"
                            zmniejszenia predkosci.

                            > Niestety. Nie powiesz przecież, że wystarczy zdjąć białe tablice i
                            > będzie jak w Holandii.

                            A wiesz... Im lepiej poznam jakas droge, tym wiecej widze miejsc, w
                            ktorych zdjecie bialych tablic nie spowodowaloby wiekszego
                            zagrozenia.
                            • mejson.e Tablice 21.08.07, 12:28
                              emes-nju napisał:

                              > edgar22 napisał:
                              > > Niestety. Nie powiesz przecież, że wystarczy zdjąć białe tablice i
                              > > będzie jak w Holandii.

                              > A wiesz... Im lepiej poznam jakas droge, tym wiecej widze miejsc, w
                              > ktorych zdjecie bialych tablic nie spowodowaloby wiekszego
                              > zagrozenia.

                              Jemu chodziło chyba o białe tablice ... rejestracyjne. Holendrzy mają chyba
                              żółte? ;-)

                              Pozdrawiam,
                              Mejson
                              --
                              Automobil
                              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                              • emes-nju ;-) n/t 21.08.07, 14:03

            • mejson.e Teoria względności 21.08.07, 00:31
              emes-nju napisał:

              "Waaadza ma na wszystko cudowna recepte - zwolnic. I w terenie zabudowanym
              faktycznie trzeba zwolnic. Pytanie tylko o ile... Wedlug mnie sztywne trzymanie
              sie ograniczenia do 50 km/h bez patrzenia na faktyczne warunki w danym "terenie
              zabudowany", to bezsens."

              No właśnie - bezpieczna prędkość jest względna - jazda z tą sama prędkością
              wąską uliczką albo dwujezdniową drogą sprawia zupełnie odmienne wrażenie i
              wymaga zupełnie innej koncentracji.

              Tu mały przykład zza kierownicy:

              video.google.pl/videoplay?docid=3221235832835106987&hl=pl

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • ano.nim Re: Teoria względności 21.08.07, 16:10
                mejson.e napisał:

                "No właśnie - bezpieczna prędkość jest względna - jazda z tą sama prędkością
                wąską uliczką albo dwujezdniową drogą sprawia zupełnie odmienne wrażenie i
                wymaga zupełnie innej koncentracji."

                Bardzo dobry przykład!

                Widać, że jazda 40-ką przez tamtą wąską uliczkę wymagała koncentracji jak przy
                160 na autostradzie. :-)

                Co nie zmienia faktu kolego, że w pierwszym przypadku jadąc 40 ryzykowałeś
                zderzenie z jakąś niespodzianką wyskakującą zza jednego z zaparkowanych
                samochodów a w drugim mogłeś dłubać w nosie jadąc 55 na szerokiej, widocznej
                drodze, mając czas i miejsce by zareagować.

                Więc mandat dostałbyś za tę drugą jazdę...

                Pozdr.

                -
          • rapid130 Re: Teren zabudowany 17.08.07, 15:00
            Najbardziej zabawne w komentarzach „Uwaga, pirat!” jest to, że są
            przykładem klasycznego przyganiania kociołkowi przez wielki
            garnek. :D Oj, gdybyście wiedzieli jak spory procent ekipy TVN
            jeździ… :X

            Gość portalu: true napisał(a):

            > Przy
            > takim stanie sieci drogowej nie da się inaczej jeździć i nie jest
            to kwestia kozactwa Polaków.

            Po Polsce też da się jeździć „po bożemu”, ale uzyskanie w ciągu dnia
            średniej większej niż 70 km/h na trasach jednojezdniowych jest
            niemożliwe. Efektywność jazdy jest o wiele gorsza, niż 10-15 lat
            temu. Łapię się na tym, że mam teraz podobne średnie podróżne jak
            przed laty, gdy robiłem setki kilometrów bolidem marki... PF 126p. :O

            > Teraz wiem, że za to co się dzieje nie odpowiadają stan
            > techniczny samochodów czy przywary kierowców: tylko i wyłącznie
            > bezmyślnie wykonane drogi.

            Uściślę – nie jest winne wykonanie drogi, tylko nieefektywność
            organizacji ruchu.

            Przebiegi 3/4 dzisiejszych dróg krajowych i wojewódzkich wytyczono w
            XIX w. (!)

            I w zdecydowanej większości przypadków wykonano to doskonale (!!!),
            bardzo perspektywicznie, z długimi prostymi odcinkami, łagodnymi
            zakrętami, omijając wsie i przysiółki, nieraz z rozmachem
            inżynieryjnym, którego dziś już się nie spotyka (bo gryzłoby się to
            z ochroną środowiska).

            Wzorcowe były pod tym względem trasy w zaborze pruskim i w
            Kongresówce.

            Te szosy byłyby dziś świetnymi trasami dla samochodów, gdyby przez
            następne dziesięciolecia „nie obrosły” zabudową. :(

            (W tej ocenie pomijam drogi krajowe i wojewódzkie „z bożej łaski”,
            wytyczane dziś wyłącznie wskutek zwiększenia natężenia ruchu, na
            bazie sieci dróg niższej kategorii, nie spełniających wymagań
            technicznych).

            * * *
            Już dawno doszliśmy na tym forum do wniosku, że kiepska
            infrastruktura ma bezpośrednie przełożenie na zachowanie kierowców,
            prowokując ich agresywne zachowanie.

            Nie wynika to tylko z ich złej woli, czystego cwaniactwa (chociaż
            procent takich kierowców jest też dość znaczący), ale często z
            czystej fizjologii ludzkiego organizmu.

            Wstrząsy o amplitudzie X, trwające wiele godzin, nie są obojętne dla
            układu nerwowego. Budzą demony…

            Przyjrzyjcie się sobie. Jak denerwuje Was choćby
            kilkunastominutowe „tłuczenie” dziurawą, tysiące razy łataną drogą
            wojewódzką, a jak przyjemnie, gładko i SPOKOJNIE jedzie się trasą z
            nową, gładką nawierzchnią.

            (I nie piszcie, nasi drodzy święci, że Was dziury nie denerwują. Nie
            uwierzę w to, tak samo w strażaków, którzy w ogóle nie boją się w
            drodze na trudną akcję. :P).

            Wystarczy dodać do tego…
            …ruch łatwo zatykający się w ciągu dnia nawet w małych miasteczkach,
            których na trasie pokonujemy dziesiątki,
            …„niespodzianki drogowe”, o których znaki nie uprzedzają w należyty
            sposób (spotkałem wiele lokalnych dróg na Pomorzu Zachodnim, na
            których NIE MA znaków ostrzegających przed zakrętami), jezdnie z
            których nie odpływa woda zbierając się w głębokich okazjonalnych
            kałużach, etc. etc.
            …nieporadne lub agresywne zachowania innych użytkowników drogi

            I oto układają się na diabelskie puzzle obrazu przeciętnego
            polskiego kierowcy – już po 3-4 godzinach jazdy mocno zmęczonego
            fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Dodatkowo
            zniecierpliwionego, a więc skłonnego do łamania przepisów, do
            wykonywania zdumiewających głupot na drodze (w 90 % wskutek
            chwilowej utraty panowania nad sobą).

            Zachowanie pełnej równowagi psychicznej podczas dłuższej podróży po
            polskich drogach wymaga naprawdę ogromnego samozaparcia i silnej
            woli. Komu to się udaje, ten zasługuje na szczere gratulacje.

            A kto twierdzi, że nie ma z tym absolutnie żadnych problemów,
            najwyraźniej nie odbiera wszystkich bodźców, nie widzi wszystkich
            potencjalnych zagrożeń.

            My i tak jesteśmy – przypuszczam, że jako nacja - uodpornieni na
            takie ekstremalne warunki.

            W sierpniowym Auto-Moto jest ciekawa wzmianka:
            „Red. Maciej Pertyński zgłosił się w charakterze szczura
            laboratoryjnego do testu elektroencefalograficznego „na żywo”
            podczas prowadzenia samochodu w warunkach zwiększonego stresu. Próba
            przeprowadzona przez Mercedesa w Niemczech i według niemieckich
            standardów wykazała, że… mózg polskiego kierowcy ma zupełnie inną
            percepcję stresu! Sytuacje, w których kierowcy niemieccy, brytyjscy
            i japońscy reagowali wręcz histerycznie (tak przynajmniej wynikało z
            aktywnego odczytu z ekranów EEG), na Polaku nie robią wrażenia”.
            • emes-nju Re: Teren zabudowany 17.08.07, 15:10
              rapid130 napisał:

              > Najbardziej zabawne w komentarzach „Uwaga, pirat!” jest to, że są
              > przykładem klasycznego przyganiania kociołkowi przez wielki
              > garnek. :D Oj, gdybyście wiedzieli jak spory procent ekipy TVN
              > jeździ… :X

              Prawie codziennie ich widuje... Ale dosc krotko, bo szybko nikna daleko przede mna.

              Ale jak to juz pisalem nie raz - to problem kazdego skazonego bolszewizmem. Uwaza, ze jest najmondrzejszy jak tylko moze sie wywyzszyc nad innych. Sluzbowo wywyzszyc :-P

              > W sierpniowym Auto-Moto jest ciekawa wzmianka:
              > „Red. Maciej Pertyński zgłosił się w charakterze szczura
              > laboratoryjnego do testu elektroencefalograficznego „na żywo”
              > podczas prowadzenia samochodu w warunkach zwiększonego stresu.
              > Próba przeprowadzona przez Mercedesa w Niemczech i według
              > niemieckich standardów wykazała, że… mózg polskiego kierowcy ma
              > zupełnie inną percepcję stresu! Sytuacje, w których kierowcy
              > niemieccy, brytyjscy i japońscy reagowali wręcz histerycznie (tak
              > przynajmniej wynikało z aktywnego odczytu z ekranów EEG), na Polaku
              > nie robią wrażenia”.

              Wyglada na to, ze myle sie twierdzac, ze nie roznimy sie od innych...
              • franki8 Re: Teren zabudowany 17.08.07, 16:00
                I w tych właśnie cytowanych badaniach powinno tkwić sedno sprawy! Skąd więc w
                takim razie tak dramatyczne statystyki wypadków? Ano właśnie stąd... ta "inna
                percepcja stresu" powoduje podwyższenie granicy dopuszczalnego (i akceptowanego)
                ryzyka... często kończące się próbą pokonania praw fizyki.
                A co do samego programu "Uwaga Pirat" - jakoś nigdy się do niego nie
                przekonałem. Parę lat temu (ze trzy może) oglądałem i podziwiałem "Karambol",
                program chyba nielubiany (bo już go nie ma). A szkoda, bo intelektualnie i
                profesjonalnie było to kilka pięter wyżej. Może wróci w ramach mody na profilaktykę?
                • emes-nju Re: Teren zabudowany 20.08.07, 15:35
                  franki8 napisał:

                  > I w tych właśnie cytowanych badaniach powinno tkwić sedno sprawy!
                  > Skąd więc w takim razie tak dramatyczne statystyki wypadków? Ano
                  > właśnie stąd... ta "inna percepcja stresu" powoduje podwyższenie
                  > granicy dopuszczalnego (i akceptowanego) ryzyka... często kończące
                  > się próbą pokonania praw fizyki.

                  Powodow tego widze kilka.

                  Po pierwsze nasze drogi sa potwornie zatloczone. Sila rzeczy
                  przyzwyczajamy sie do autostradowej jazdy po jednojezdniowkach przy
                  minimalnych odleglosciach pomiedzy autami. To znieczula... Dlatego
                  nasz redaktorek nie spelnil oczekiwan :-D

                  Po drugie. Nasi znakolodzy robia wszystko, zeby kierowcy im nie
                  ufali. Na ograniczeniach z powodu szalenie niebezpiecznego zakretu
                  nieraz da sie przejechac ograniczenie x2. To powoduje zludne
                  przekonanie, ze "ja wiem lepiej". I jest tak w bardzo duzej czesci
                  ograniczen, ale do czasu...

                  Po trzecie. Poziom wyksztalcenia Polakow jest zenujaco niski.
                  Dotyczy to tez fizyki czy ogolnej kultury prawnej

                  Kazdy z tych czynnikow powoduje to, co widac na drogach.
                • rapid130 Re: Teren zabudowany 20.08.07, 18:15
                  franki8 napisał:

                  > I w tych właśnie cytowanych badaniach powinno tkwić sedno sprawy!
                  > Skąd więc w takim razie tak dramatyczne statystyki wypadków? Ano
                  > właśnie stąd... ta "inna percepcja stresu" powoduje podwyższenie
                  > granicy dopuszczalnego (i akceptowanego) ryzyka...

                  Ta inna percepcja stresu jest skutkiem, elegancko rzecz
                  ujmując, "innych" warunków jazdy niż na cywilizowanych drogach.

                  To normalne, że środowisko skłania nasze zmysły do zmian.

                  Przypuszczam, że pierwszego dnia pracy w rzeźni każdy by się
                  porzygał. Po pół roku przywyknie. :PPPP

                  Najgorsze, że to jest błędne koło -> fatalne drogi opóźniają nam
                  poziom "włączania alarmu". Jeździmy mniej ostrożnie, trenując
                  poziomy percepcji innym uczestnikom ruchu. :////
    • Gość: kierowca Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k IP: 195.205.191.* 17.08.07, 19:07
      True,mniemam ze jestes Polakiem,mieszkasz i rozwijasz sie w
      Polsce,wiec zapytuje ciebie,kto ma te autostrady wybudowac ?
      Mysle ze widzisz,jaka jest kondycja ekonomiczna
      spoleczenstwa polskiego,wiec nie mozna oczekiwac cudu od
      blizej nieokreslonych ONYCH,bo ONI to my,lacznie z toba.Nie
      zadawaj pytan retorycznych.
      • Gość: true Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k IP: *.bredband.comhem.se 17.08.07, 19:34
        Jak najbardziej tak jestem Polakiem. Chwilowo na wygnaniu za granicą tj. do
        przyszłego roku. Jasne, że ja my oni w pewnym sensie jesteśmy zbiorowo
        odpowiedzialni za istniejący stan rzeczy. Jedyne co możemy osobiście zrobić to
        głosować na jakąś "partię kierowców". Polska jest społeczeństwem robotników, 70%
        nie ma matury więc jest komu te drogi budować.

        Kondycja ekonomiczna społeczeństwa tym bardziej obliguje nas do rozsądnych
        inwestycji. Dobrze wiesz, że wydaje się mnóstwo pieniędzy na nawierzchnie
        bitumiczne kładzione na średnio utwardzone podkłady. Nowe drogi po 3-4 latach są
        do remontu i ciągle wywalamy pieniądze w błoto. Ja już nie chcę autostrad.
        Wystarczą drogi ekspresowe takie, w których można przejechać co najmniej 5-10 km
        bez zatrzymywania.
      • swoboda_t Re: Uwaga Pirat - obłudzie komentarzy nie widać k 20.08.07, 19:38
        Kasa w Polsce jest, tylko nie idzie na to, na co potrzeba. Gdyby
        zrezygnować z miliardów na PKP, przywileje dla 6232432423 zawodów,
        dotacje do nierentownych zakładów, fundusze (bez)celowe i mnóstwo
        innych rzeczy których nie jestem w stanie wymienić nie byłoby
        problemu. Tymczasem same transfery państwo -> Kościół Katolicki to
        ok. 1,5mld zł rocznie. Kasa która już idzie na drogi jest
        nieefektywnie wydawana - na nowych czasem już przed oddaniem trzeba
        robić remonty, albo są budowane bez ładu i skłądu (tu gdzieś
        kawałek, tam gdiześ, a pomiędzy XIX-wieczne dukty) robione są
        przewały jak z Via Balticą, wieczne "monitoringi stanu" i "analizy
        wpływu" itp. itd. Problemem nie jest brak kasy, ale sposób jej
        wydawania.
    • naprawdetrzezwy Na takie pytanie odpowiedż brzmi: "Tu.". 18.08.07, 18:22
      Gdyby policjant zapytał "dokąd", to podałbym mu cel...

      A skoro pyta gdzie, to: tu, wewnątrz auta mi się spieszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka