Dodaj do ulubionych

"Strefy smierci" przed samochodami

22.07.08, 10:57
Przy uderzeniu z szybkoscia 30 km/h srednie prawdopodobienstwo przezycia
wypadku przez pieszego wynosza okolo 90%.
Przy szybkosci 50 km/h prawdopodobienstwo przezycia wypadku spada do 40%.
Od 70 km/h wzwyz pieszy nie ma juz praktycznie zadnych szans przyzycia kolizji
z samochodem.

Jesliby wziac 30 km/h jako punkt wyjsciowy, kiedy pieszy ma bardzo wysokie
szanse przezycia kolizji (90%) to wychodza dosyc ciekawe wartosci dla
przecietnego samochodu osobowego na suchej nawierzchni:

Przy 30 km/h - pieszy nawet tuz przed zderzakiem ma okolo 90% szanse przezyc
wypadek.

Hamowanie z 50 km/h - 14 metrow od maski pieszy ma szanse przezycia wynoszace
40%. 30 km/h (90% szansa przezycia) samochod osiaga po 22,5 metrach

Hamowanie z 70 km/h - 20 metrow przed zderzakiem to strefa smierci dla
pieszego. Dopiero 33 metry przed zderzakiem pieszy ma 40% szanse ze przezyje.
Szybkosc 30 km/h (90% szanse przezycia) samochod osiaga dopiero po 41,5 m.

Hamowanie ze 100 km/h - strefa smierci przed zderzakiem wynosi co najmniej 56
metrow. Dopiero od tego momentu szybkosc zaczyna sie redukowac z 70 km/h.
Pieszy ma szanse przezycia wynoszace 40% dopiero w odleglosci 70 metrow od maski.



Obserwuj wątek
    • Gość: na zimno Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.08, 11:05
      (umiem odejmowac, ale mi sie nie chce)
      Przezyc takie uderzenie i jezdzic do konca na wozku?
      Czasem warto miec wyobraznie. Jako kierowca i jako pieszy.
      • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 11:29
        Wniosek może być tylko jeden: im wolniej, tym bezpieczniej oraz
        jedynie prędkość 0 (zero) gwarantuje 100% bezpieczeństwo. Chyba, że
        cegłówka spadnie na łeb, ale jak kto ma pecha, to mu spadnie nawet w
        drewnianym kościele i nic się na to nie poradzi, bo to jest siła
        wyższa, czyli zdarzenie losowe.
        • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 11:44
          kozak-na-koniu napisał:

          > Wniosek może być tylko jeden: im wolniej, tym bezpieczniej oraz
          > jedynie prędkość 0 (zero) gwarantuje 100% bezpieczeństwo.

          Nie bylbys soba, gdybys nie walnal tym "argumentem".

          Az zal d... sciska, ze sa ludzie, ktorzy miedzy rzeznia a la Wa-wa i "100%
          bezpieczenstwa" POTRAFIA (rzeczywiscie!) znalezc kompromis pozwalajacy im
          zreduowac ilosc ofiar wsrod pieszych prawie o 90% i to mimo to, ze poruszaja sie
          samochodami nie gorzej niz w Warszawie!

          Niepojete, nie?
          • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 11:49
            O co chodzi? Co jest lepsze: jeździć 30 km/godz. i uratować 90%
            pieszych, czy też jeździć 0 km/godz. i uratować 100%? I Ty mówisz o
            logice... A w ogóle, do emes ma rację. Kulturalnym ludziom nie są
            potrzebne inwektywy i nie muszą zarzucać kłamstwa, bo potrafią
            kłamstwo obnażyć kulturalnymi metodami.
            PS Na czym w Wiedniu polega jazda "pionowo" i "poziomo"?
            • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:16
              kozak-na-koniu napisał:

              > O co chodzi? Co jest lepsze: jeździć 30 km/godz. i uratować 90%
              > pieszych, czy też jeździć 0 km/godz. i uratować 100%?

              Lepiej jest jezdzic srednio 30 km/h niz 60 km/h bo przy 30 km/h mozna
              zredukowac ilosc ofiar wsrod pieszych o blisko 90%.

              Jazda z 0 km/h jest takim samym idiotyzmem jak nie wychodzenie z domu, nie
              uzywanie pradu i nie schodznie po schodach, czyli "argumentem" dyskwalifikujacym
              cie jako doroslego czlowieka.

              > PS Na czym w Wiedniu polega jazda "pionowo" i "poziomo"?

              Sprobuj sobie wyobrazic wycinek planu...
              I jak ciagle nie bedziesz wiedzial o co chodzi, popros kogos o pomoc.
              • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:22
                Myśle że jedyny sposob gwarantujący zniesienie stref śmierci przed samochodem do
                zera nie musi być tak drastyczny jak zerowa prędkosć, wystarczy przepis
                nakazujący żeby przed kazdy pojazdem biegł człowiek z czerwoną chorągiewką.
                Wtedy nawet ograniczenia prędkosci stana sie zbędne.

                Tylko tak mi sie zdaje że to już chyba kiedyś było.
                • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:31
                  Nie tylko było, ale podobno nawet (teoretycznie) wciąż jest - gdzieś
                  w USA.:) Cóż, jazda ze średnią prędkością 30 km/godz ma sens -
                  głównie w strefie zamieszkania, gdzie zdaje się i tak taka prędkość
                  jest maksymalną dopuszczoną, albo na odcinku, gdzie znajdują się
                  jakieś przeszkody - wtedy taki odcinek powinien być wyraźnie
                  oznakowany a ograniczenie powinno być kasowane po minięciu
                  niebezpiecznego miejsca. Poza strefą zamieszkania lub wymienioną
                  sytuacją natomiast jest to prędkość, przy której wszelka jazda traci
                  sens. Już lepiej "na piechtę".
                  PS Wziąłem sobie wycinek planu, oglądałem go i pionowo i poziomo i
                  na skos i dalej, w żaden sposób nie potrafię sobie wyobrazić jazdy
                  pionowej. Może to jest coś ze słynnych "pionowych korytarzy", a może
                  rakietami w tym Wiedniu jeżdżą?
                  • marek.dumle Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:50
                    > jazda ze średnią prędkością 30 km/godz ma sens -
                    > głównie w strefie zamieszkania, gdzie zdaje się i
                    > tak taka prędkość
                    > jest maksymalną dopuszczoną

                    O ile wiem 20 km/h, ale niektórzy twierdzą co innego :)
                    • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:59
                      Fakt, pierdykłem się żem był. Właśnie posypałem pałę popiołem i
                      zjadłem własne gumofilce.:)
                      • marek.dumle Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:03
                        Ci którzy żądają prędkości 30 km/h to jacyś popaprani liberałowie...
                • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:37
                  Fajne (i bardzo smieszne) propozycje, w kraju, gdzie na drogach zabija sie kilka
                  razy wiecej ludzi niz tuz za (zachodnia) miedza.

                  Masz jeszcze pare innych takich... propozycji "do smiechu"?

                  Nas mnogo....
                  • kozak-na-koniu Ja mam. 22.07.08, 12:41
                    Jeździć z prędkością 0 (zero) km/godz.. Ofiar nie będzie w ogóle a i
                    na budowie dróg zaoszczędzimy (po co drogi w kraju, w którym jeździ
                    się 0 km/godz?), tylko wpływy z fotoradarów spadną...
                  • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:50
                    czemu smieszne? skuteczne to raz, już wytestowane to dwa (działało bezbłędnie -
                    co z tego że hamowało rozwój motoryzacji jak uratowało pare osób)
                    Jak sie nie umie pogodzić z pewnymi kompromisami to moze lepiej wrócić do takich
                    pomyslów
                    • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:53
                      trypel napisał:

                      > czemu smieszne? skuteczne to raz,

                      Czy nalezysz moze do tych, ktorzy sie dziwia, dlaczego o Polakach opowiada sie w
                      USA tyle dowcipow?

                      • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:05
                        Nie. Bardzo lubię dowcipy z różnych nacji i grup społecznych :)
                • marek.dumle Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:48
                  > przepis nakazujący żeby przed kazdy pojazdem biegł
                  > człowiek z czerwoną chorągiewką.

                  Wystarczy, że będzie szedł :)
                  • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 12:51
                    marek.dumle napisał:

                    > > przepis nakazujący żeby przed kazdy pojazdem biegł
                    > > człowiek z czerwoną chorągiewką.
                    >
                    > Wystarczy, że będzie szedł :)

                    Rzeczywiscie mozna sie usmiac po pachy, prawie jak z jakiegos "polish joke".
                    Trzeba ten patent "made in Poland" zaproponowac glupim Austriakom...
                    • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:04
                      to nie jest polski pomysł - tak przepis istniał w Anglii w poczatkach
                      motoryzacji i ograniczał max predkosc pojazdu do 7 km/godz. Tylko żeby to
                      wiedzieć trzeba zdjąć klapki z oczu :)
                      • goldbaum Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:14
                        trypel napisał:

                        > to nie jest polski pomysł - tak przepis istniał w Anglii w
                        > poczatkach motoryzacji

                        No wlasnie, Anglicy juz 100 lat temu uznali ten pomysl za idiotyzm a ty i kozak
                        wlasnie do niego dojrzeliscie.

                        Gratulacje.
                        • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:15
                          :)))))

                          Lepiej pozno niz wcale.
                          • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:20
                            Nie - ja osobiscie godzę sie z tym że czasem ktoś zginie pod kołami bo jest to
                            nieunikniony efekt jazdy metalowym pudełkiem. To ty sugerujesz że to straszne że
                            ginie tyle osób nie ja. Te same cele przyswiecały Anglikom 100 lat temu...
                            zniesli przepis i ludzie zaczeli ginąc :)
                            • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:29
                              trypel napisał:

                              > Nie - ja osobiscie godzę sie z tym że czasem ktoś zginie pod
                              > kołami bo jest to nieunikniony efekt jazdy metalowym pudełkiem.

                              Problem w tym ze "godzisz sie" na to widzac wylacznie swoj interes i nie
                              ineteresujac sie tym, ze niewielkie ograniczenie tego interesu moze kolosalnie
                              zredukowac ilosc ofiar.

                              Jest tak, bo twoje otoczenie i te potencjalne ofiary sa ci zupelnie obojetne.

                              > To ty sugerujesz że to straszne że ginie tyle osób nie ja.

                              Owszem. Skoro stosunkowo niewielkim nakladem i dobra wola mozna byloby
                              zredukowac ilosc ofiar az o kilkadziasiat procent to jest to "straszne" i
                              przerazliwie glupie.

                              > Te same cele przyswiecały Anglikom 100 lat temu...

                              Ale metoda okazala sie absurdalna. Dlatego ja zniesiono, juz 100 lat temu.
                              Ty jak ujal to goldman do tej idei dopiero dojrzales :))))
                              Akurat wtedy, gdy juz od lat funkcjonuja i sprawdzaja sie duzo lepsze metody,
                              znacznie redukujace ilosc ofiar i gwarantujace mobilnosc na dobrym poziomie.
                              Czy to dowodzi twojej inteligencji?
                              • goldbaum Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:32
                                hanni napisał:

                                > Ty jak ujal to goldman

                                goldbaum! Jesli mozna prosic.
                              • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:32
                                te metody redukują o ileś procent a zasugerowałem rozwiazanie redukujące ilość
                                wypadków o 100%. Dlaczego jest złe? Bo ogranicza niewiele prędkosć? 7/godz
                                zamiast 30 to żadna róznica przecież jesli mamy na mysli dobro ludzkie.
                                Ja do tej idei nigdy nie dojrzeje bo takie rzeczy jak ograniczanie prędkosci
                                żeby tylko świetej krowie (czyt. pieszemu) sie nic nie stało są mi kompletnie
                                obce poza bardzo ograniczonymi obszarami typu okolice szkoły. Ale idea ta jest
                                bardzo bliska twojemyu rozumowaniu. Jak tego nie widzisz to juz nic nie poradze.
                                Nawet jak miałem kiedyś praktyke w szkole to jednak nie była to szkoła specjalna
                                i lepiej tłumaczyć nie umiem
                                • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:39
                                  trypel napisał:

                                  > te metody redukują o ileś procent a zasugerowałem rozwiazanie redukujące ilość
                                  > wypadków o 100%. Dlaczego jest złe? Bo ogranicza niewiele prędkosć? 7/godz
                                  > zamiast 30 to żadna róznica

                                  Sorry ale jestes coraz bardziej zenujacy. Ty chyba rzeczywiscie dojrzales
                                  mentalnie dopiero teraz do pomyslow, ktore Anglicy (ze swoim oeczesnym bagazem
                                  wiedzy) juz 100 lat temu odrzucili jako kompletny idiotyzm.

                                  Czeka cie jeszcze dluga droga. Powodzenia.
                                  • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 14:05
                                    Uważasz, że te 10% pieszych można zabić? Wkalkulowałeś to w "ryzyko
                                    zawodowe"? A gdyby wśród tych 10% znalazła się Twoja matka?
                                    • hanni Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 14:22
                                      Widze, ze usilujesz jeszcze byc dowcipny ale i to nie za bardzo ci wychodzi....

                                      Ale nie przejmuj sie. Niektorzy potrzebuja jak widac troche dluzej, zeby dojrzec
                                      mentalnie do rozwiazan wychodzacych poza rzeznie a la Warszawa/Moskwa i realia
                                      XIX-wiecznej Anglii.

                                      Jesli nie ty, to moze twoje wnuki....
                                      • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 14:29
                                        Zupełnie nie rozumiem. Już trzy dni klepiesz w kółko, że w Polsce to
                                        ginie tyle a w Austrii to tyle i że wszystko przez to, że w Austrii
                                        jeżdżą 30/godz a w Polsce szybciej, bo gdyby jeździli 30/godz., to i
                                        wyhamować by zdążyli i wogóle, bo drogi w Polsce i w górnej Austrii
                                        są takie same... A jak ktoś chce żeby ofiar nie było wogóle, to mu
                                        ubliżasz. O co Ci tak właściwie chodzi, habudzik nie daje rady i
                                        kolesi zwołał?
                                        • habudzik Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 15:12
                                          Nie ma takiej rzeczy z którą Habudzik nie dałby sobie rady . To raczej Ty
                                          wypaliłeś się do cna i dlatego tak jak Eduś/Emciak , Klemens , Marecek.cóśtam
                                          obracasz wszystko w stek paranoidalny .
                                          • sokolasty Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 25.07.08, 13:04
                                            Gwoli ścisłości: angielski pomysł z chorągiewką był efektem lobbigu
                                            przewoźników dyliżansowych (za drem inż. Krzysztofem Miksiewiczem z
                                            PWr) słusznie upatrujących w automobilach niebezpiecznej konkurencji.
                                    • trypel Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 14:45
                                      kozak-na-koniu napisał:

                                      > Uważasz, że te 10% pieszych można zabić? Wkalkulowałeś to w "ryzyko
                                      > zawodowe"? A gdyby wśród tych 10% znalazła się Twoja matka?

                                      widać matka siedzi z tyłu i mozna szafować życiem tych 10% - on w ogóle nie ma
                                      szacunku do ludzkiego życia
                        • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:19
                          Wypraszam sobie. Ja postuluję wprowadzenie ograniczenia do 0 (zera)
                          km/godz. bo chcę, by polskie rozwiązania dorównały najlepszym
                          rozwiązaniom zachodnim a nawet je przewyższyły.:P
                    • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:07
                      A wiesz, jak najłatwiej zatopić belgijski okręt podwodny? Trzeba
                      zapukać - otworzą...
                      Stary kawał z serii "belgijskich" - prosto z Francji.
                      • goldbaum Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:16
                        A wiesz ilu Polakow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki?
                        • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:21
                          Przed maturą, czy po? Tego znam - kiedyś był o milicjantach.
                          • goldbaum Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:30
                            kozak-na-koniu napisał:

                            > Tego znam - kiedyś był o milicjantach.

                            W USA opowiadaja go o Polakach. Tak jakby Polacy byli opoznieni....
                            o jakies 100 lat. Jak cie tak czytam to zaczynam miec obawy, ze cos w tym moze byc.
                            • Gość: Poll Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 13:41
                              Niestety to forum można czytać i w USA stąd może takie kawały o naszych debilach
                            • kozak-na-koniu Re: Lepiej bylo podac, jaki procent nie przezyje. 22.07.08, 13:59
                              Bardzo możliwe, że ten kawał wyeksportowali Polacy. Od kiedy tam go
                              opowiadają? Bo w Polsce już od co najmniej 30 lat...
    • iberia.pl czy te dane sa w podreczniku na kursie PJ? n/t 22.07.08, 11:08

    • emes-nju Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:08
      Nie sadzisz, ze 30 km/h, to szalencza predkosc?! Przeciez jadac z taka predkoscia masz statystycznie 10% szans, ze w kolizji zabijesz jakiegos prawowitego pieszego uzytkownika jezdni, ktory wyskoczy Ci pod kola np. zza zaparkowanej ciezarowki!

      Ja nadal jednak pozostane przy swoim - uwazam, ze dla pieszych sa chodniki i pobocza, a dla samochodow jezdnie. Jezeli pieszy chce wejsc na jezdnie, to ma to robic tak, zeby nie grozic sobie i innym. Mi, jako pieszemu, ta skomplikowana sztuczka od lat sie udaje! Moze dlatego, ze nikt nie tlukl mi do lba, ze pieszy "ma pierwszenstwo" bo jest slabszy. Mi tlumaczono, ze to, ze jestem slabszy, ma skutkowac tym, ze JA o siebie mam zadbac, a nie liczyc na to, ze ktos zrobi to za mnie... FU! Ale nie po ewropjejsku! Ale mam to w d... Dzieki temu zyje i nie mam zadnych klopotow jako pieszy :-)
      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:25
        emes-nju napisał:

        > Nie sadzisz, ze 30 km/h, to szalencza predkosc?! Przeciez jadac z taka predkosc
        > ia masz statystycznie 10% szans, ze w kolizji zabijesz jakiegos prawowitego pie
        > szego uzytkownika jezdni, ktory wyskoczy Ci pod kola np. zza zaparkowanej cieza
        > rowki!
        >
        > Ja nadal jednak pozostane przy swoim - uwazam, ze dla pieszych sa chodniki i po
        > bocza, a dla samochodow jezdnie. Jezeli pieszy chce wejsc na jezdnie, to ma to
        > robic tak, zeby nie grozic sobie i innym.

        Nie każdy pieszy jest tak rozgarnięty czy dorosły by to wiedzieć a jeśli do tej
        grupy dodasz to czym tak uwielbiasz tłumaczyć "niewinnego kierowce nieboraka" a
        mianowicie zmęczenie , chorobe , podenerwowanie to ta grupa pieszych robi się
        całkiem spora co by nie powiedzieć 100% .
      • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:29
        W zasadzie to bardzo proste.
        Ruch drogowy to system, w ktorym okreslone przyjete normy zachowan generuja
        prawdopodobienstwo okreslonych zdarzen.

        I chocbys osobiscie byl nie wiem jak bardzo sprawnym gosciem, niczego nie
        zmienisz w tym, ze w systemie, gdzie przyjete sa srednie szybkosci 60 km/h
        bedzie ginelo bez porownania wiecej ludzi niz tam, gdzie srednie szybkosci
        wynosza 35 km/h.

        To tylko kwestia wyboru preferencji:
        "Ewropejskie" normy i 16 zabitych rocznie albo inne normy ("u nas mnogo ljudjej,
        baby urodza") i.... 119 zabitych rocznie.

        To tylko kwestia tego, jaka wartosc widzi sie w ludzkim zyciu.
        • emes-nju Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:55
          hanni napisał:

          > I chocbys osobiscie byl nie wiem jak bardzo sprawnym gosciem,
          > niczego nie zmienisz w tym, ze w systemie, gdzie przyjete sa
          > srednie szybkosci 60 km/h bedzie ginelo bez porownania wiecej ludzi
          > niz tam, gdzie srednie szybkosci wynosza 35 km/h.

          Pisalem juz, ze Warszawa przemieszcza sie ze srednimi dobowymi predkosciami na poziomie grubo ponizj 30 km/h. I co? Czy, zeby cos zmienic w smutnej statystyce nalezy na wszystkich drogach wprowadzic limit 30 km/h i sparalizowac i tak sparalizowane miasto? A jak w "Twoim" Wiedniu udaje sie zachowac niska liczbe ofiar i dosc przyzwoite predkosci przemieszczania sie? Moze separujac miekkich od twardych...? Np. w Wiedniu nie widzialem niesterowanych przejsc dla pieszych na wielopasmowych tranzytowkach wyprowadzajacych ruch z miasta. A w Warszawie? Standard! I tam ginie najwiecej ludzi! Nie w centrum! (Pomijam to, ze w Warszawie obserwuje zdecydowanie wieksze niz w Wiedniu tendencje do pieszych pielgrzymek przy wielopasmowych tranzytowkach).

          > To tylko kwestia tego, jaka wartosc widzi sie w ludzkim zyciu.

          Tak. Ale to nie kierowcy ORGANIZUJA ruch w koszmarnie kolizyjny sposob! To nie kierowcy nie prowadza jakiejkolwiek edukacji komunikacyjnej w spoleczenstwie!

          Kierowcy maja swoje za uszami (nigdy nie twierdzilem inaczej!), ale to tez jest efekt braku edukacji komunikacyjnej. Sami z siebie nie zaczniemy zachowywac sie inaczej, bo i dlaczego - nie wszyscy biora udzial w dyskusjach na forum. Wiekszosc jezdzi jak ich nauczono (a dbania o pieszych nie nauczono! Nauczono formulek i parkowania miedzy slupkami) i juz. Do tego wiekszosc zbyt optymistycznie ocenia swoje umiejetnosci (tez nie nauczono ich realnej oceny siebie samego).

          Polska motoryzuje sie od 15-20 lat. W stosunku do Zachodu jestesmy opoznieni o ladny kawalek czasu - oni, po wstepnym nasyceniu drog, przestali ginac na drogach w latach 70. i 80. Mozemy czekac az spoleczenstow samo dorosnie do poziomu edukacji komunikacyjnej normalnej w krajach Zachodu, albo edukowac.

          A jak wyglada edukacja komunikacyjna? "Noga z gazu" (nikt nie mowi tylko gdzie i kiedy, a zdejmowanie nogi z gazu w calej Polsce jak srednie predkosci wynosza ok. 50-60 km/h malo komu przychodzi do glowy - poniekad slusznie), "wariaci drogowi", albo umieszczanie workow na zwloki przy jezdniach. Za taka edukacje komunikacyjna spoleczenstwa, ktorego ok. 5000 przedstawiecieli co rok schodzi z tego padolu, ktos powinien pojsc siedziec. A ida siedziec tylko kierowcy - niektorzy tez lezec :-/
          • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 12:35
            emes-nju napisał:

            > Pisalem juz, ze Warszawa przemieszcza sie ze srednimi dobowymi predkosciami na
            poziomie grubo ponizj 30 km/h.

            A ja pisalem, ze rzeczywista srednia szybkosc (przy uwzglednieniu korkow) nie ma
            nic wspolnego z rzeczywistymi szabkosciami chwilowymi mierzonymi w celu badania
            zachown kierowcow, gdy moga szybkosc dobierac swobodnie.

            Srednia rzeczywista szybkosc na autostradach niemieckich wynosi 60 km/h. Wiekosc
            ta ma sie nijak do szybkosci chwilowych mierzonych na autostradach, gdy kierowcy
            moga swobodnie dobierac szybkosc.


            > I co? Czy, zeby cos zmienic w smutnej statystyce nalezy na
            > wszystkich drogach wprowadzic limit 30 km/h i sparalizowac i tak
            > sparalizowane miasto?

            Skad ta pewnosc, ze miasto zostaloby "sparalizowane"? Czy Graz albo Wieden to
            "sparalizowane" miasta"? Na autostradzie przechodzacej przez miasto prawie wcale
            nie tworza sie korki moze wlasnie dlatego, ze malo kto przekracza 80 km/h.

            Pierwszym srodkiem zapobiegacym tworzeniu sie korkow w wielu miastach na
            zachodzie przy rosnacym natezeniu ruchu jest redukcja dozwolonej szybkosci.


            > A jak w "Twoim" Wiedniu udaje sie zachowac niska liczbe ofia
            > r i dosc przyzwoite predkosci przemieszczania sie?

            "Przyzwoite predkosci"??? Na prawie polowie ulic Wiednia nie mozna jechac
            szybciej niz 30 km/h.

            Niska liczba ofiar (i byc moze korkow?) to byc moze przede wszystkim rezultat
            przestrzegania ograniczen.


            > Moze separujac miekkich od twardych...?

            Jak chcesz cokolwiek "separowac" w miescie o tak gestej zabudowie?
            W Berlinie jest to bardziej mozliwe bo to stosunkowo mlode miasto z o wiele
            szerszymi ulicami niz np. Wieden.


            > Np. w Wiedniu nie widzialem niesterowanych przejsc dla pieszych na
            > wielopasmowych tranzytowkach wyprowadzajacych ruch z miasta. A w
            > Warszawie? Standard! I tam ginie najwiecej ludzi!

            Prosilbym jesli mozna o jakies wiarygodne dane.
            Poza tym, jesli tak jest, to moze to jeszcze jeden powod wiecej jechac w tych
            miejscach mniej niz 120?
            Co rusz pojawiaja sie tu "miszczowie" tlumaczacy, ze gdyby chcieli jechac
            zgdionie z ograniczeniami to zostaliby rozjechani.

            > Tak. Ale to nie kierowcy ORGANIZUJA ruch w koszmarnie kolizyjny sposob!

            Ale to kierowcy W DECYDUJACY sposob TWORZA ruch!
            Zwalanie odpowiedzialnosci na innych w takim miescie jak Warszawa, gdzie malo
            kto przejmje sie ograniczeniami, gdzie lamie sie je nagminnie to szczyt hipokryzji.

            > To nie
            > kierowcy nie prowadza jakiejkolwiek edukacji komunikacyjnej w spoleczenstwie!

            Zadna edukacja komunikacyjna nie pomoze w spoleczenstwie, gdzie inny (pieszy,
            policjant, drogowiec) a zwlaszcza "slabszy" uwazany jest za "smiecia", niedojde
            itd...

            > Sami z siebie nie zaczniemy zachowywac sie inaczej, bo i dlaczego

            Tutaj masz wytlumaczenie calego rozgardiaszu, jego przyczyn i powodow.
      • kozak-na-koniu Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:34
        Jak ktoś ma ciągoty samobójcze, żadna perswazja nie pomoże, on to
        zrobi - i tyle! Podobno niektórzy "dawcy narządów" na szybkich
        motocyklach jeżdżą nawet ze strunami fortepianowymi, bo śmierć im
        jest milsza od kalectwa.
    • edek40 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:24
      Do czego zmierzasz?
      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 11:26
        edek40 napisał:

        > Do czego zmierzasz?

        Może do tego że jeśli bedziemy jeździli jak w Wiedniu 30km/h to nikt nie popełni
        samobójstwa bo mu się nie uda .
        • Gość: na zimno Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurkiem? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.08, 11:40
          Jedyny wniosek to taki, ze programy zawierajace tematy szkolenia
          kierowcow sa pozbawione "sily przekonywania" i po prostu sa zbyt
          "suche". A jazda za kolkiem, niestety, konczy sie czasem "mokra
          robota", z czego nie kazdy zdaje sobie sprawe, bedac wyedukowany
          przez niedouczonych instruktorow teorii i praktyki, ktorzy swoja
          mentalnoscia nie dorosli do uzywania lepszych materialow
          audiowizualnych w celach dydaktycznych.

          W czasach obecnych mozliwosci wizualizacji sa prawie nieograniczone.

          Strefa smierci jest tym pojeciem, ktore zostalo lepiej zdefiniowane
          dopiero wraz z rozwojem metod "crash tests", a wiec panowie
          instruktorzy jeszcze widocznie nie trafili na te materialy.

          Nie mowiac juz o tych "tfurcah", ktorzy zajmuja sie zawartoscia
          podrecznikow.
          • edek40 Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 11:45
            Zdanie prawa jazdy w Polsce sprowadza sie:

            1. do wykucia na pamiec testow dostepnych na CD, ktore tak na marginesie maja szalenie malo wspolnego z ruchem drogowym, ale za to bardzo duzo z brakiem logiki i probami sprawdzenia "refleksu umyslowego", a nie znajomosci KD

            2. do malpiego nauczenia ukladu drog w okolicach osrodka egzaminacyjnego oraz "cyrklowego" pokonywania luku oraz "ekierkowego" parkowania

            Kursy, jako ze wykonywane sa przez podmioty posiadajace tzw. rachunek ekonomiczny, ucza zdawania egzaminu, a nie jazdy. W Polsce bowiem sa to dwie rzeczy, nieznacznie tylko o siebie zahaczajace.
            • kozak-na-koniu Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 11:53
              Nie, żebym bronił polskich szkół jazdy, bo na pewno można im wiele
              zarzucić, jednak chyba nie ma takiej szkoły, która potrafiła by
              nauczyć wszystkiego. Umiejętność znalezienia się na drodze
              przychodzi wraz z doświadczeniem, a tego kierowca nabywa
              przejechawszy co najmniej kilkadziesiąt tysięcy km - zakładając, że
              przejedzie je w miarę krótkim okresie (np. 1 rok - 2 lata).
              • edek40 Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 12:15
                W drodze do domu mijam tzw WORD. Ilosc eLek powala. O dowolnej porze dnia. Zycie szkoleniowe koncentruje sie wiec na drogach przyleglych. Powiedz mi czy te drogi zmieniaja konfiguracje, rozmalowanie, uklad przeszkod naturalnych? Chyba nie. Uczacy sie wiec nie zdobywaja nawet tej ilosci doswiadczenia, jaka moga zdobyc w ciagu obowiazkowych i minimalnych kursow. Ucza sie na pale i na pamiec ukladu pasow, pulapek egzaminacyjnych itp. Po zrobieniu prawa jazdy ucza sie wiec zupelnie od nowa.
                • kozak-na-koniu Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 12:22
                  Zgadza się. Ja też znam miejsca, gdzie wręcz szlag trafia: na
                  wąskiej, zastawionej ulicy jednocześnie 5 "eLek" ćwiczy parkowanie
                  tylko dlatego, że w tej okolicy odbywają się egzaminy. Zadaniem
                  szkoły jest nauczyć podstaw, ukierunkować przyszłego kierowcę,
                  zwrócić uwagę na najważniejsze zasady, zagrożenia itd.. Reszta jest
                  kwestią doświadczenia, które przychodzi z czasem i przejechanymi
                  kilometrami. Niestety, polskie szkoły uczą przede wszystkim jak zdać
                  egzamin a i to bez przesady, bo przecież klient, który zda od razu
                  płaci tylko raz...:(
                • Gość: Poll Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 13:29
                  A nie dziwiło Cię że największe zagęszczenie mrówek jest przy mrowisku?
          • habudzik Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 11:51
            Jest w tym i sporo racji ale jak to teraz naprawić ? Jak mnie i Edusia
            przeszkolić ( jeśli sami tego nie chcemy )
          • rapid130 Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 22.07.08, 21:06
            Hanni, dałeś bardzo dobry wykład o "strefie śmierci". Ale trzeba
            mieć dużą wyobraźnię, żeby zrobić z niego użytek.

            Na tym polega podstawowy błąd najlepszych polskich ekspertów od BRD.
            (Bo ci gorsi koncentrują się tylko na powtarzanym jak mantra "Noga z
            gazu"). Oni MUSZĄ się nauczyć podawać przykłady potwierdzające ich
            tezy "na tacy". W prostej formie.

            > W czasach obecnych mozliwosci wizualizacji sa prawie
            > nieograniczone.

            Mówisz masz:
            www.youtube.com/watch?v=-izycNgKsyA&NR=1
            www.youtube.com/watch?v=Ctkqd6hYMy8
            www.youtube.com/watch?v=i6Mrv5WqVrI
            • hanni Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 23.07.08, 09:28
              Mocne. Jak to ogladam to dziekuje Bogu, ze los obszedl sie ze mna tak laskawie i
              nie musialem czegos takiego przyzyc (lub nie).

              Mysle, ze takie filmy w polaczeniu z dobrze zrobionymi, latwymi do zrozumienia
              grafikami ukazujacymi roznice skutkow kolizji przy roznych szybkosciych (czasami
              nawet przy roznicy tylko 10 km/h) powinny byc stala czescia skladowa kursow na
              PJ albo nawet juz wczesniej powinny nalezec do programu szkol.
            • emes-nju Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 11:34
              rapid130 napisał:

              > Mówisz masz:
              > www.youtube.com/watch?v=-izycNgKsyA&NR=1
              > www.youtube.com/watch?v=Ctkqd6hYMy8
              > www.youtube.com/watch?v=i6Mrv5WqVrI

              Mocne. Swietnie zrobione i tylko "troche" rozniace sie od mojej ulubionej reklamy z niepijacym kierowca Poloneza :-P

              Tylko jakos nie moge pozbyc sie wrazenia, ze zgodnie z idea tych filmow, kierowcy maja dostosowywac swoja jazde do FAKTU (nie mierzonej procentami ewentualnosci), ze piesi zaczynaja korzystac z jezdni jak z chodnika... Przeciez w tych trzech filmach do kolizji dochodzilo nie dlatego, ze jezdnia jechal samochod, tylko dlatego, ze pieszy nie byl uprzejmy nawet spojrzec przed wejsciem na jezdnie!

              Sorry, mam w d..., ze to niepoprawne politycznie, ale to jest chore!
              • habudzik Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 11:53
                emes-nju napisał:

                > Tylko jakos nie moge pozbyc sie wrazenia, ze zgodnie z idea tych filmow, kierow
                > cy maja dostosowywac swoja jazde do FAKTU (nie mierzonej procentami ewentualnos
                > ci), ze piesi zaczynaja korzystac z jezdni jak z chodnika... Przeciez w tych tr
                > zech filmach do kolizji dochodzilo nie dlatego, ze jezdnia jechal samochod, tyl
                > ko dlatego, ze pieszy nie byl uprzejmy nawet spojrzec przed wejsciem na jezdnie


                Do wypadku doszło dlatego że kierowca jechał zbyt szybko i nie mógł się
                zatrzymać przed pieszym który wszedł na jezdnie . Pieszy mógł być niewidomy ,
                chory , zmęczony , pokłócił się z żoną , wylali go z roboty . Nie mamy na to
                wpływu ale mamy wpływ na to by go nie zbić bo popełnił błąd .
                W trzecim filmie dziewczyne widzimy dopiero na jezdnie więc nie wiemy czy się
                nie spojrzała . Możliwe że to zrobiła i nie widziała samochodu więc weszła .



                > Sorry, mam w d..., ze to niepoprawne politycznie, ale to jest chore!


                Aby ugasić pożar wystarczy wyeliminować jeden z trzech czynników . To samo
                dotyczy wypadków z tym że cięzko jest wyeliminować ludzką głupote , naiwność ale
                łatwo wyeliminować jedno : nadmierna prędkość przy której pieszy nie ma szans .
                • kozak-na-koniu Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 13:25
                  habudzik napisał:

                  > Aby ugasić pożar wystarczy wyeliminować jeden z trzech czynników .
                  To samo
                  > dotyczy wypadków z tym że cięzko jest wyeliminować ludzką
                  głupote , naiwność al

                  Najlepszym sposobem na ugaszenie pożaru jest nie dopuścić do niego.
                  Niestety, habudzikokształtne wrzeszczą że to nieprawda, bo przecież
                  można kiepować w stodole lub w beczce z benzyną, nie trzeba dbać o
                  instalację elektryczną i w ogóle niczym się nie przejmować. Ważne
                  jest tylko to, by straż pożarna miała wygodny dojazd.
                  • habudzik Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 13:42
                    Jesteś głupszy Koza niż dziurka od nosa . Dbanie o instalacje to także
                    wyeliminowanie jednego z tych trzech czynników . Ponieważ jednak nie ma tak
                    fajnie by do wypadków i pożarów nie dochodziło pisze już o powstałym zagrożeniu .
              • rapid130 Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 25.07.08, 13:36
                emes-nju napisał:

                > Tylko jakos nie moge pozbyc sie wrazenia, ze zgodnie z idea tych
                > filmow, kierowcy maja dostosowywac swoja jazde do FAKTU (nie
                > mierzonej procentami ewentualnosci), ze piesi zaczynaja korzystac
                > z jezdni jak z chodnika... Przeciez w tych trzech filmach do
                > kolizji dochodzilo nie dlatego, ze jezdnia jechal samochod, tylko
                > dlatego, ze pieszy nie byl uprzejmy nawet spojrzec przed wejsciem
                > na jezdnie

                Też to zauważyłem, ale...

                Nie sztuką jest mieć wypadek i nie być sprawcą.
                Sztuką jest w ogóle nie mieć wypadków.
                (R.I.P. Witold Rychter)

                Piesi zawsze będą robić głupoty korzystając z infastruktury
                drogowej. Tak było, jest i będzie. Nie wydaje się "prawa chodzenia",
                a nawet jeśliby było...

                Sam też w zamierzchłych latach 90. zrobiłem RAZ głupotę, wchodząc na
                pasy bez patrzenia. Zbyt długi moment zamyślenia. Ocknąłem się
                dopiero słysząc kwik opon. Ale wtedy byłoby już za późno. Gość w VW
                Polo na moje szczęście zdążył, chociaż zatrzymał się już na pasach.

                Nieboszczykiem zapewne bym jeszcze nie został, bo parę metrów za
                przejściem był skręt o 90 stopni. Ale połamańcem zapewne tak. :PPP

                Ale teraz chodzę pieszo jak kierowca. :P Tzn. przechodzę przez
                jezdnię w taki sposób, żeby nie podnosić kierowcom ciśnienia.
                Da się. Nawet w gęstym ruchu.

                Tym niemniej zgoda w całej rozciągłości, że akcje uświadamiania w PL
                powinny obejmować wszystkich uczestników ruchu, a nie tylko
                kierowców.
            • edek40 Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 12:39
              > www.youtube.com/watch?v=-izycNgKsyA&NR=1
              > www.youtube.com/watch?v=Ctkqd6hYMy8
              > www.youtube.com/watch?v=i6Mrv5WqVrI

              Bardzo piekne filmiki. Jestem akurat po satysfakcjonujacej defekacji, a w kiblu zawsze przychodza mi do glowy znakomite pomysly. Mam kilka:

              1. Nalezy nakrecic cykl filmikow o wkladaniu palcow do kontaktu i rozpetac ogolnonarodowa batalie (koniecznie z licznymi exxxxpertami) o koniecznosci obnizenia napiecia w sieci do bezpiecznych 50 km/h, przepraszam voltow

              2. Nalezy nakrecic filmy informujace o efektach wkladania palcow, glow oraz innych czlonkow miedzy drzwi, a reszte nadwozia lub futryny drzwi w domu/sklepie/firmie. Konieczna jest powszechna dyskusja o koniecznosci obijania tych krawedzi miekkimi tworzywami o grubosci 50 km/h, sorry udziela mi sie, oczywiscie 50 mm

              3. Widze rowniez koniecznosc szerokiego opublikowania kwestii... ech, bohatersko, na wlasna prosbe, ze zwyklej i skrajnej glupoty mozna polec na tyle sposobow. Nalezy wiec zorganizowac miedzyresortowa komorke rzadowa, ktorej zadaniem bedzie eliminacja wszelkich zagrozen obywateli.

              Te filmiki zrealizowane sa profesjonalnie i przekonywujaco. Skierowane sa jednak do niewlasciwych osob. To nie kierowcy sa sprawcami kolizi tylko piesi. Z powodu wlasnej glupoty, nierozwagi, zamyslenia i czegokolwiek badz. Ale OK, poprawnie politycznie jest oskarzyc pana, ktory jechal 55 km/h o umyslne spowodowanie smierci. Co bedzie jesli do kolizji dojdzie przy 50 km/h? Kto bedzie wtedy winien, gdy jednak pieszy polegnie? Ale idzmy dalej - wyegzekwujemy 50 km/h, a w srefach zabudowanych jeszcze mniej. Piesi beda czuli sie jak krolowie szos, co, moim zdaniem, mocno kloci sie z idea motoryzacji. Do wypadkow, rowniez smiertelnych, bedzie nadal dochodzilo. Ludziska, juz przyzwyczajeni do ograniczenia liczby smierci na drogach zarzadaja rozwiazania tej kwesti (wg. znanej ludowej zasady - daj kurze grzede...). Ograniczymy wiec predkosci do.... tu kazdy paranoik moze wpisac dowolnie mala cyferke.

              Ja uwazam zas, ze nalezy przeszkolic pieszych o koniecznosci zachowania rozwagi.
              • kozak-na-koniu Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 13:41
                Prawdę mówiąc, te filmiki nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia.
                Wśród macherów od PR od jakiegoś czasu panuje moda na szokowanie
                konsumenta - czy to spoty wyborcze, czy walka z "zabijaniem
                nienarodzonych", czy też różne duszaszczypacielnyje kampanie
                organizowane przez różnych obrońców natury, dom owych zwierzątek
                itd.. Wszystkie dotyczą detali i wywołują gwałtowne, acz
                krótkotrwałe i z reguły negatywne reakcje. Gdy takiego szajsu robi
                się za dużo, po prostu przestaje się na niego reagować w ogóle albo
                przełącza kanał na "M - jak Miłość"...
              • emes-nju Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 13:46
                Ad 1, 2 i 3:

                Nic nie filmowac, nic nie obnizac, nic nie obkladac gabka itd. Za to, ze ktos wsadzil paluch do kontaktu - 10 lat wiezienia dla dzielnicowego elektryka; za przyciecie jakiegos czlonka w drzwiach 2 lata dla projektanta drzwi lub producenta itd.

                Bedzie to zgodne z idea pociagania do odpowiedzialnosci kierowcy za to, ze pieszy zszedl z przeznaczonego dla niego chodnika na jezdnie, nie dajac szans na hamowanie. no bo to oczywista oczywistosc, ze to kierowca jest winien zajsciu - przeciez jechal po jezdni :-P
              • habudzik Re: Uda mu sie uda, macie tam problemy ze sznurki 24.07.08, 16:56
                edek40 napisał:

                > Bardzo piekne filmiki. Jestem akurat po satysfakcjonujacej defekacji, a w kiblu

                To że nie masz wszystkiego na swoim miejscu wiemy nie od dziś . Nic nowego więc
                nam nie napisałeś .




                > 1. Nalezy nakrecic cykl filmikow o wkladaniu palcow do kontaktu i rozpetac ogol
                > nonarodowa batalie (koniecznie z licznymi exxxxpertami) o koniecznosci obnizeni
                > a napiecia w sieci do bezpiecznych 50 km/h, przepraszam voltow
                >
                > 2. Nalezy nakrecic filmy informujace o efektach wkladania palcow, glow oraz inn
                > ych czlonkow miedzy drzwi, a reszte nadwozia lub futryny drzwi w domu/sklepie/f
                > irmie. Konieczna jest powszechna dyskusja o koniecznosci obijania tych krawedzi
                > miekkimi tworzywami o grubosci 50 km/h, sorry udziela mi sie, oczywiscie 50 mm
                >
                > 3. Widze rowniez koniecznosc szerokiego opublikowania kwestii... ech, bohatersk
                > o, na wlasna prosbe, ze zwyklej i skrajnej glupoty mozna polec na tyle sposobow
                > . Nalezy wiec zorganizowac miedzyresortowa komorke rzadowa, ktorej zadaniem bed
                > zie eliminacja wszelkich zagrozen obywateli.

                Już od dłuższego czasu wszędzie stosuje się zabezpieczenia . Nie oddasz domu do
                użytku jeśli nie bedziesz miał "różnicówki" , nie wsadzisz gwoździa do kontaktu
                i wiele wiele innych rzeczy . Twoje wywody NIE DZIAłAJą .





                > Te filmiki zrealizowane sa profesjonalnie i przekonywujaco. Skierowane sa jedna
                > k do niewlasciwych osob. To nie kierowcy sa sprawcami kolizi tylko piesi. Z pow
                > odu wlasnej glupoty, nierozwagi, zamyslenia i czegokolwiek badz. Ale OK, popraw
                > nie politycznie jest oskarzyc pana, ktory jechal 55 km/h o umyslne spowodowanie
                > smierci. Co bedzie jesli do kolizji dojdzie przy 50 km/h? Kto bedzie wtedy win
                > ien, gdy jednak pieszy polegnie?

                W takiej sytuacji pieszy bedzie traktowany jakby się rzucił pod koła .




                Ale idzmy dalej - wyegzekwujemy 50 km/h, a w s
                > refach zabudowanych jeszcze mniej. Piesi beda czuli sie jak krolowie szos, co,
                > moim zdaniem, mocno kloci sie z idea motoryzacji.

                A jaka jest idea motoryzacji Twoja ?




                Do wypadkow, rowniez smiertel
                > nych, bedzie nadal dochodzilo.

                Tyle że zamiast XXX ofiar w mieście będzie ich X lub może w porywach XX . Nikt
                nawet nie myśli o tym by znieść "obowiązek" wypadków ale można je dość znacznie
                ograniczyć i to nie wydając gigantycznych pieniędzy na przebudowe miasta i nie
                ograniczając swobód tych będących w gorszym położeniu .




                Ludziska, juz przyzwyczajeni do ograniczenia lic
                > zby smierci na drogach zarzadaja rozwiazania tej kwesti (wg. znanej ludowej zas
                > ady - daj kurze grzede...). Ograniczymy wiec predkosci do.... tu kazdy KOZAK
                > moze wpisac dowolnie mala cyferke.


                > Ja uwazam zas, ze nalezy przeszkolic pieszych o koniecznosci zachowania rozwagi

                Ale jak to zrobić , nie wydając gigantycznych pieniędzy , to nie jesteś w stanie
                napisać . Jak chcesz wyedukować nieedukowalnych ? Tego też nie wiesz . A jak
                chcesz zmęczonych wypocząć ? Pokłóconych pogodzić , zamyślonych otumanić ?
    • marek.dumle Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 13:05
      Uwielbiam takie zaklęcia jak "strefa śmierci" albo "drogi
      zaufania" :)
      W tym ministerstwie infrastruktury chyba siedzą jakieś "szpece od
      marketingu" i tworzą takie kryptonimy :)
      Założę się, że "Akcja Znicz" to też ich dzieło :)))
      • kozak-na-koniu Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 13:11
        Nieee, "akcja znicz" to jest stary, jeszcze
        komunistyczny "wynalazek".
        • marek.dumle Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 13:12
          A akcja "Bezpieczny Powrót do Domu"? :)
          • kozak-na-koniu Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 13:23
            Eee... Nie wiem. Chyba coś nowszego.:)
            • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 13:34
              A "akcja liść dębu" ?????
          • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 10:55
            W serialu "Ekstradycja", rosyjski przemytnik narkotyków dowiaduje się od swojej
            "wtyczki" w UOP o policyjnej akcji "trzeźwość i akcyza". Komentuje to tak:
            "znaczit' w polskoj palicji astalis' jeszczio nastajaszczije kammunisty". :-)

    • Gość: Werek Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 14:36
      Więcej w tym temacie:

      www.prawko-kwartnik.info/hamowanie.html
      • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 15:54
        Niezla ta grafika z przeszkoda 34 m przed samochodem. Dzieki za link.
    • Gość: :)))) Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: *.com 22.07.08, 23:02
      Taka sobie ciekawostka. Właściwie nawet nie "ciekawostka", wot
      zabawa liczbami bez większego znaczenia. Ciekawe, dlaczego władcy
      epatują nas takimi wyliczeniami lub czarnymi workami przy drogach?
      Chodzi o to, żebyśmy jeździli nerwowo sparaliżowani strachem? To
      pomaga "bezpieczeństwu"? Stu procentową przeżywalność pieszych
      gwarantuje brak fizycznego kontaktu z jadącym pojazdem. To można
      osiągnąć odpowiednio organizując ruch. Ale tego się nie robi, bo to
      drogie. Stawia się fotoradary i prowadzi histeryczną kampanię "stop
      wariatom". Wot, głupota. Liczbowo więcej nieszczęśliwych wypadków
      wydarza się w domach/mieszkaniach. Dlaczego nie ma kampanii "stop
      wariatom mieszkaniowym" i przepisów nakazujących użytkowanie domu w
      kasku?

      Ja tam mam swoją teorię: usprawniając transport przyczyniamy się do
      rozwoju cywilizacyjnego kraju. A kraj cywilizowany to kraj słabo
      religijny. A zapowiedziano nam lata temu, że będziemy silnie
      religijni choć wiecznie biedni (Goryszewski). Stąd sabotaż.
      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 22.07.08, 23:24
        Gość portalu: :)))) napisał(a):

        > Taka sobie ciekawostka. Właściwie nawet nie "ciekawostka", wot
        > zabawa liczbami bez większego znaczenia. Ciekawe, dlaczego władcy
        > epatują nas takimi wyliczeniami lub czarnymi workami przy drogach?
        > Chodzi o to, żebyśmy jeździli nerwowo sparaliżowani strachem? To
        > pomaga "bezpieczeństwu"? Stu procentową przeżywalność pieszych
        > gwarantuje brak fizycznego kontaktu z jadącym pojazdem.

        Im nie potrzeba 100% przeżywalności , im wystarczy zmniejszenie śmiertelności do
        poziomu zbliżonego jaki istnieje w innych krajach Unii .
        • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 09:22
          habudzik napisał:

          > Im nie potrzeba 100% przeżywalności , im wystarczy zmniejszenie śmiertelności d
          > o
          > poziomu zbliżonego jaki istnieje w innych krajach Unii .

          Ale wytlumacz to tym, ktorzy wlasnie dojrzeli do pomyslow, ktore Anglicy juz 100
          lat temu uznali za idiotyzm?

          Wschod Europy wyglada niestety tak jak wyglada bo ciagle tak wielu nie wie, ze
          miedzy piciem do nieprzytomnosci i abstynencja istnieje cala masa innych opcji.

      • kozak-na-koniu Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 08:26
        Strach stał się w tym kraju podstawowym elementem systemu państwa -
        tradycyjnie już słabego, molochowatego i nie radzącego sobie z
        najprostszymi sprawami. Zobacz, ile jest różnych debilnych,
        doraźnych "akcji" typu "psie kupki", "noga z gazu" itd.. Mechanizm
        wszystkich jest prosty i zawsze taki sam: od pokazania popularnego
        winnego lub wroga (Żyd, pirat drogowy, zapluty karzeł reakcji,
        kułak, agent obcego wywiadu, były TW...), przez administracyjną
        regulację, typu zakaz - nakaz do karania, najlepiej drakońskiego.
        Wszystko to obliczone jest przede wszystkim na osiągnięcie efektu
        propogandowego, gdyż bez tworzenia ludziom możliwości dostosowania
        się do wymagań o jakichkolwiek trwałych efektach nie może być mowy.
        Taki kraj...
        • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 09:29
          kozak-na-koniu napisał:

          > Strach stał się w tym kraju podstawowym elementem systemu państwa -

          Nie wmawiaj innym że się bać muszą . Ja się nie mam czego bać ,czuje
          się ( nie licząc zachowań innych na drodze ) bezpiecznie . Ciebie
          może matka z ojcem za często lali i to niestety chyba nie tym co
          trzeba i nie po tym co trzeba bo od paska na tyłku idiotą się nie
          zostaje .


      • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 09:39
        Gość portalu: :)))) napisał(a):

        > Chodzi o to, żebyśmy jeździli nerwowo sparaliżowani strachem?

        Naprawde myslisz, ze Austriacy sa "nerwowo sparalizowani strachem" bo maja tak
        duzo stref z ograniczeniami do 30 i 50 km/h ktore przestrzegaja albo jezdza
        bardzo niewiele powyzej?
        • Gość: na zimno Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.08, 09:45
          Zupelnie jak dzieciaki. Sa powazniejsze tematy.

          Niech ludzie jezdza, ile chca. Kazdy jest dorosly i wie, kiedy i
          gdzie i ile km/h powinien jechac. Jak go przydupia, to zaplaci za to
          tak czy inaczej. Albo zmnieni podejscie do tego albo nie zmieni
          i znowu zaplaci. W cholere z takimi dylematami.

          Juz wszystko wyartykulowaliscie, co tylko do wyartykulowania bylo.
          • marek.dumle Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 23.07.08, 10:10
            Zawsze jeszcze możnaby trochę pobić tę pianę...
            Niektórych to bawi...
          • Gość: Poll Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! IP: 195.245.213.* 23.07.08, 10:29
            Gdyby cena za złą jazde były tylko ubytkiw kieszeni to bym się
            zgodził ale jeżdżący źle powodują śmierć i kalectwo i potem takie
            Klemnesy czy Kozy na forum głos zabierają .
            • kozak-na-koniu Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 23.07.08, 10:48
              Przestań jeździć 160 w terenie zabudowanym i 120 po alejkach
              osiedlowych, to nikt przez Ciebie nie zginie.
          • kozak-na-koniu Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 23.07.08, 10:46
            Problem w tym, że są ludzie, którzy absolutnie nie dopuszczają do
            świadomości możliwości istnienia innych poglądów i różnic zdań.
            Dlatego po zwykłych drogach każą jeździć 30 km/godz tylko dlatego,
            że w miastach górnej Austrii są strefy z takimi ograniczeniami. W
            ogóle, od jakiegoś czasu, przy okazji "przepychania" jakiejś
            kolejnej bzdury przez to forum przelewa się moda na robienie z
            Polski drugiej jak nie Szwecji, to Danii; jak nie Austrii, to
            Szwajcarii... Metoda jest klasyczna: wybiera się jedno, całkowicie
            wyrwane z kontekstu rozwiązanie stosowane w tych krajach, bardzo
            logicznie "wykazuje się" że ponieważ w Polsce jest inaczej - to
            znaczy, że w Polsce jest dzicz, syf, hołota itd. a tam nie, i idzie
            się "w zaparte".;)
            • jureek Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 23.07.08, 11:57
              Czerpanie ze sprawdzonych rozwiązań innych krajów to nie jest robienie z Polski
              drugiej Szwecji, Danii czy czego tam jeszcze. Czy każdy musi sam wymyślać koło?
              Ty natomiast traktujesz to prawie jak zamach na niepodległość, a przynajmniej
              jak ujmę na honorze.
              Dlaczego tak "patriotycznie" nie reagujesz, gdy pojawiają się na forum wątki o
              pieszych świętych krowach, o pijakach leżących na jezdni, o najtrowerach itp., a
              tylko wtedy, gdy napisze się, że polscy kierowcy nie są mistrzami świata? Czy ci
              piesi, najtrowerzyści itd. nie są Polakami i tylko kierowcy reprezentują polski
              naród?
              Jura
              • kozak-na-koniu Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 23.07.08, 12:57
                Dlatego, że lubię pisać konkretnie i na temat. Niestety, nie widzę
                takich możliwości widząc gościa, który zachowuje się jak opisałem
                powyżej. Nie jestem "patriotą - idiotą". Wiem, że na polskich
                drogach dzieje się wiele złych rzeczy, ale jestem kategorycznie
                przeciwny wrzucaniu wszystkiego do wspólnego wora i proponowaniu
                rozwiązań, które sprawdzają się w konretnych warunkach, czasie i
                miejscu, jednak wyrwane z kontekstu i bezkrytycznie przeflancowane z
                reguły dają efekty odwrotne do zamierzonych. Poza tym, nie podoba
                się zwalanie całej winy zbiorowo, hurtem na jedną, wybraną i
                najbardziej "medialną" grupę. Co mają wspólnego lokalne strefy
                spowolnionego ruchu w zatłoczonych dzielnicach miast ze zwykłymi
                drogami, że o głównych komunikacyjnych arteriach nie wspomnę??? Dość
                mam notorycznie sprowadzanej do absurdu dyskusji o fotoradarach
                (fotoradary nie służą do egzekwowania przepisów ani dbania o
                bezpieczeństwo, tylko do egzekwowania urzędowych ograniczeń
                prędkości - i to będę powtarzał "do bólu") i prędkości: czy na
                przykład pokonując trasę 100 km w normalnych warunkach napotykasz 20
                obszarów zabudowanych, 50 dodatkowych ograniczeń prędkości, 100
                skrzyżowań lub wlotów bocznych dróg, kilkuset pieszych idących
                poboczem lub skrajem jezdni, za każdym zakrętem możesz wpakować się -
                szczególnie w nocy na bezmyślnego rowerzystę lub furę błota
                nawiezionego z pola (idą żniwa, wkrótce się zacznie) itd., zawsze
                zwalniasz do "bezpiecznej" (bezpiecznej - czyli jakej? 50/godz?
                30/godz? 10/godz?) prędkości? Zawsze i wszystko jesteś w stanie
                przewidzieć? W Polsce - nie da się! To już jest powtarzany po raz n-
                ty truizm: przenoszenie na wszystkie polskie drogi rozwiązań z dróg
                lokalnych w Holandii, Austrii, Szwecji bez inwestowania
                wystarczających środków w poprawę jakości tych dróg, jakości pod
                każdym względem oraz w ROZDZIELENIE RUCHU - to bzdura, która w końcu
                doprowadzi do zablokowania całego kraju. W roku 1978 byłem na
                południu Hiszpanii. Ten kraj, wówczas niecałe 2 lata po śmierci
                generała Franco już przygotowywał się do wejścia w europejskie
                struktury (Wówczas EWG). WSZYSTKIE drogi były wóczas w zasadzie
                jednym wielkim placem budowy i trwało to kilka lat. Polska po 14
                latach przygotowsań i 5 latach członkostwa w UE nie zrobiła chyba
                nawet 20% tego, co Hiszpanie wtedy - może by sprowadzić do Polski
                także takie, niewątpliwie dobre rozwiązania? W końcu może kraje w
                dużej części żyjące z turystyki i handlu wiedzą co robią? Wołanie na
                puszczy, bo przecież najpierw fotoradary i korkowanie dróg, także a
                nawet szczególnie tych ważniejszych nie tylko dla Polski - a potem
                dłuuuuuuuugo nic...:(
                • Gość: Poll Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! IP: 195.245.213.* 23.07.08, 17:16
                  Stawianie radarów i ograniczenia prędkości przynoszą i u nas
                  doskonałe efekty . Wystarczy poczytać to forum i widać jasno i
                  dokładnie jakie wzbudza to emocje . Zwolennicy takich rozwiązań
                  przyjętych od tych którym się udało nie używają dziecinnych
                  argumentów o "0km/h" , o straszących z za roga radarach ( ich one
                  nie straszą ) , o cofajacej się fali , o kirpskich drogach . Nie ma
                  to bowiem znaczenia jaka bedzie jakość nawierzchni , nie ma
                  znaczenia ile przez rzekę wiedzie przepraw bo on są tylko pomocą .

                  > To już jest powtarzany po raz n-
                  > ty truizm: przenoszenie na wszystkie polskie drogi rozwiązań z
                  dróg
                  > lokalnych w Holandii, Austrii, Szwecji bez inwestowania
                  > wystarczających środków w poprawę jakości tych dróg, jakości pod
                  > każdym względem oraz w ROZDZIELENIE RUCHU - to bzdura

                  Bzdura jest to że tam , w tych krajach ruch jest rozdzielony . Nikt
                  tam powazny nie postuluje by go rozdzielać bo to działanie pomaga
                  tylko kierowcom ograniczając swobode pieszych . Obserwuje się raczej
                  odwrotną sytuację zamykania całych kwart miast dla ruchu kołowego ,
                  stawia wielkie i ciężkie kwietniki w poprzek dawnej drogi mocno
                  uczęszczanej przez pojazdy i maluje ściezki rowerowe
                  i "spacerniaki" .
                  Jezu , jak ja się ciesze że bedzie wkrótce można swobodniej się
                  poruszać po centrum i w naszym pięknym kraju .
                  • kozak-na-koniu Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 24.07.08, 08:32
                    To Twoja wiocha ma jakieś centrum? No, niby ma - raz nawet widziałem
                    tam jednego menela, który o 8 rano lał do kosza na śmieci w samym
                    wejściu do miejscowej gospody (nazywa się Mariott, czy też coś w tym
                    stylu), a na miejscowym przystanku (nazywają go Centralny - penie
                    dlatego to się nazywa centrum), to smród, jakby się małpy waliły a
                    ruch kołowy, rzeczywiście, nie jest tam odddzielony od pieszego.
                    Ruch pieszy zresztą jest skazany na wymarcie, bo chodniki opanowali
                    ściganci na rowerach.
                • jureek Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! 24.07.08, 10:28
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Dość
                  > mam notorycznie sprowadzanej do absurdu dyskusji o fotoradarach

                  Dziwne. Piszesz, że masz dość dyskusji o fotoradarach, a tutaj:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=82534785&a=82543215
                  sam wywołujesz fotoradary, chociaż wątek o fotoradarach nie był.
                  Jura
            • Gość: Poll Re: Ludzie, skonczcie juz te "przkrzykiwanke"! IP: 195.245.213.* 23.07.08, 12:37
              A co , wolałbyś by wyrwano wszystkie rozwiązania ? To chyba normalne
              że bierze się to co najlepsze pomijając to co nam nie pomoże nie da
              dobrych rezultatów . Mogło być gorzej , mogli wziąć przykład ze
              Szwecji i dawać pod sąd kierowce złapanego na przekroczeniu
              prędkości o więcej niż 30km/h . Tego chcesz?
    • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 11:26
      Może oblicz sobie w podobny sposób szanse przeżycia ludzi przy upadku na ziemię
      z różnych wysokości. Wówczas będzie można ocenić, na ile należy ograniczyć
      wysokość budowanych domów.

      Drogi budowane są dla ruchu kołowego, a ruch kołowy powstał w celu szybkiego, a
      nie powolnego przemieszczania się. Dlatego socjalistycznym absurdem są
      drakońskie ograniczenia prędkości dla zapobiegania skutkom ekscesów pieszych.
      Przypomina to stary żydowski kawał o tym, jak to rada kahalna debatowała, czy
      podłogę w synagodze wyłożyć deskami heblowanymi, czy nieheblowanymi. Z
      nieheblowanej mogła komuś wejść drzazga, za to na heblowanej ktoś mógł się
      poślizgnąć. W końcu znaleziony został kompromis: deski oheblowano tylko z jednej
      strony i ułożono je stroną heblowaną do dołu.
      Ten sam sposób rozumowania tkwi w ograniczeniu prędkości do 30km/h.
      Ograniczanie praw jednej osobie (kierowcy pojazdu) tylko dlatego, że inna osoba
      (pieszy) może nagle wtargnąć na jezdnię, jest bzdurą, którą wielu akceptuje
      tylko dlatego, że wpojono im socjalistyczny światopogląd. W skrajnym przypadku
      taki sposób myślenia prowadzi do zasądzania odszkodowań od właściciela domu na
      rzecz włamywacza, który podczas włamania doznał szkody, np. pogryzienia przez
      psa. Obowiązek dbania o bezpieczeństwo pieszego powinien spoczywać przede
      wszystkim na samym pieszym, a jeśli ktoś chce zmniejszyć liczbę i ograniczyć
      skutki wypadków wynikających z nieuwagi lub lekkomyślności pieszych, powinien
      ograniczać możliwości pieszym, a nie prawa kierowcom.
      • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: 195.245.213.* 23.07.08, 12:29
        Ruch kołowy powstał po to byśmy się bezpiecznie przemieszczali bo do
        niebezpeicznego przemieszczania się ruch kołowy nie jest potrzebny .
        Chcesz szybko to leć samolotem a jeśli Cię nie stać to siedź na
        doopie i nie marudź
        • kozak-na-koniu Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 13:03
          Części do Airbusa A380 nie da się przewozić samolotem - sam to
          udowodniłeś.
          • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: 195.245.213.* 23.07.08, 16:58
            Bo na prędkości nie zależy
        • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 16:41
          Gość portalu: Poll napisał(a):

          > Ruch kołowy powstał po to byśmy się bezpiecznie przemieszczali

          Nieprawda. Bezpiecznie można się poruszać piechotą, lekko ubitą ścieżką przez
          miedze. Nie potrzeba do tego ani dróg, ani samochodów.

          > bo do niebezpeicznego przemieszczania się ruch kołowy nie jest
          > potrzebny.

          Jak chcesz być bezpieczna, to zgłoś się do ośrodka wyposażonego w pomieszczenia
          bez okien, bez klamek i z miękko obitymi ścianami. Tam zaradzą twojej potrzebie
          bezpieczeństwa, dziewczynko.

          > Chcesz szybko to leć samolotem a jeśli Cię nie stać to siedź na
          > doopie i nie marudź

          Jak będę potrzebował szybko pokonać parę tysięcy kilometrów, wtedy zapewne
          polecę samolotem. Mając do pokonania kilkaset, pojadę samochodem, a ty, jak cię
          nie stać na samochód, to siedź sobie sam na doopie, nie zazdrość innym i i nie
          marudź.
          • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: 195.245.213.* 23.07.08, 16:58
            Na szczęście to ty bedziesz się musiał przystosować do bezpiecznej
            jazdy a nie ja do niebezpiecznej . I sie tak nie denerwuj bo żyła
            nie wytrzyma .
            • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 17:11
              Na szczęście, kiedyś władza twoich ideowych, czerwonych przyjaciół się skończy,
              z powodu bankructwa systemu, jaki mozolnie budują. Dlatego ja się nie denerwuję,
              tylko spokojnie czekam.
              • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: 195.245.213.* 23.07.08, 17:17
                Niedoczekanie Twoje .
                P.s. Ja nie mam przyjaciół . Ani białych ani czerwonych ani
                bezbarwnych a Ty bedziesz jeździł wkrótcer jak cała Europa .
                • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 17:28
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > Niedoczekanie Twoje .
                  > P.s. Ja nie mam przyjaciół . Ani białych ani czerwonych ani
                  > bezbarwnych a Ty bedziesz jeździł wkrótcer jak cała Europa .

                  Tobie się pewnie wydaje, że rację ma ten, kto może powiedzieć: "czy tego chcesz,
                  czy nie, będziesz robił, co ja chcę, bo moja banda rządzi na tym podwórku"?
                  • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: 195.245.213.* 23.07.08, 17:31
                    Nie , mi się nie tyle wydaje co wiem ,że racje ma ten którego
                    działania doprowadzą że przestanie nasz kraj byc na szarym końcu w
                    dziedzinie zwanej bezpieczeństwem drogowym . Bedzie tedy czas na
                    zajęcie się wygoda podróży - nigdy na odwrót .
                    P.s. Nie moja banda rządzi .
                    • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 18:31
                      Gość portalu: Poll napisał(a):

                      > Nie , mi się nie tyle wydaje co wiem ,że racje ma ten którego
                      > działania doprowadzą że przestanie nasz kraj byc na szarym końcu w
                      > dziedzinie zwanej bezpieczeństwem drogowym.

                      Ja natomiast uważam, że rację ma ten, którego działania będą prowadzić do tego,
                      żebyśmy byli na czele stawki w dziedzinie wolności osobistych, a nie
                      bezpieczeństwa. W kraju, gdzie największą troską jest bezpieczeństwo, rządzi
                      bezpieka.

                      > Bedzie tedy czas na zajęcie się wygoda podróży - nigdy na odwrót .

                      Właśnie na odwrót, bo u nas brak uwagi przywiązywanej przez rządy do wygody
                      podróży jest istotnym czynnikiem pogarszającym bezpieczeństwo.

                      > P.s. Nie moja banda rządzi .
                      Skoro nie twoja banda, to może trochę mniej gorliwie popieraj jej bandyckie
                      poczynania?
                      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 24.07.08, 00:33
                        misiu-1 napisał:

                        > Gość portalu: Poll napisał(a):
                        >
                        > > Nie , mi się nie tyle wydaje co wiem ,że racje ma ten którego
                        > > działania doprowadzą że przestanie nasz kraj byc na szarym końcu w
                        > > dziedzinie zwanej bezpieczeństwem drogowym.
                        >
                        > Ja natomiast uważam, że rację ma ten, którego działania będą prowadzić do tego,
                        > żebyśmy byli na czele stawki w dziedzinie wolności osobistych, a nie
                        > bezpieczeństwa. W kraju, gdzie największą troską jest bezpieczeństwo, rządzi
                        > bezpieka.

                        Nie jesteś normalny . Dbanie o bezpieczeństwo nie jest związane z bezpieką .
                        Lepiej żebyś się z tym pogodził , będzie Ci łatwiej żyć . Nadrzędnym celem jest
                        bezpieczeństwo i dla bezpieczeństwa czasami trzeba ograniczać swobody
                        obywatelskie skoro bydło nie rozumie że w rządku trzeba stać .





                        > > Bedzie tedy czas na zajęcie się wygoda podróży - nigdy na odwrót .
                        >
                        > Właśnie na odwrót, bo u nas brak uwagi przywiązywanej przez rządy do wygody
                        > podróży jest istotnym czynnikiem pogarszającym bezpieczeństwo.

                        W innych krajach które legitymują się wygodą podróżowania stosuje sie identyczne
                        zasady . Wygodniej się podróżuje wtedy gdy masz poczucie bezpieczeństwa i nie
                        musisz na wszystkich patrzeć z obawą czy nie czyhają na Twoje zdrowie i życie .
                        Francja rozważa wprowadzenie ograniczenia do 110km/h na autostradzie a jak
                        wejdzie cos takiego we Francji pójdzie wszystko w tym kierunku w całej Unii .




                        > > P.s. Nie moja banda rządzi .
                        > Skoro nie twoja banda, to może trochę mniej gorliwie popieraj jej bandyckie
                        > poczynania?

                        Właśnie jestem zły że nie oddałem na nich głosu bo robia to co lubie - starają
                        się jak mogą zapewnić mi i moim najbliższym bezpieczeństwo kosztem tych którym
                        się nie chciało wstać 2 godziny wcześniej .
          • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 17:05
            misiu-1 napisał:

            > Nieprawda. Bezpiecznie można się poruszać piechotą, lekko ubitą ścieżką przez
            > miedze. Nie potrzeba do tego ani dróg, ani samochodów.

            Czyli wedlug ciebie ruch kolowy MUSI byc tak niebezpieczny jak w Polsce bo
            alternatywa sa tylko bite sciezkim przez miedze?


            > Jak chcesz być bezpieczna, to zgłoś się do ośrodka wyposażonego w pomieszczenia
            > bez okien, bez klamek i z miękko obitymi ścianami. Tam zaradzą twojej potrzebie
            > bezpieczeństwa, dziewczynko.

            Naprawde nie widzisz roznicy miedzy porzadnymi gniazdkami w domu a nieizolwanymi
            kablami z pradem na scianie?

            • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 18:11
              hanni napisał:

              > Czyli wedlug ciebie ruch kolowy MUSI byc tak niebezpieczny jak w
              > Polsce bo alternatywa sa tylko bite sciezkim przez miedze?

              Zrozum, że poruszanie się wszelkimi środkami transportu JEST niebezpieczne i
              nigdy nie będzie inaczej. Można redukować związane z tym ryzyko, ale nie
              podważając sensu istnienia tych środków w ogóle. Ograniczanie prędkości do
              30km/h podważa ten sens. Zrozum, że poświęcając wolność dla bezpieczeństwa,
              wkracza się na niebezpieczną ścieżkę. Kiedy weźmiemy sobie statystyki zgonów,
              zobaczymy, że zgony w wyniku wypadków w ruchu drogowym stanowią niewiele ponad
              1% ich ogólnej liczby. Za to choroby serca i nowotwory to ponad 75% zgonów. Co
              to oznacza? Ano to, że minimalna poprawa stanu zdrowia społeczeństwa
              przyniosłaby znacznie większą redukcję ryzyka przedwczesnej śmierci niż całe
              ryzyko związane z ruchem drogowym. Wyobraź sobie teraz, że władza, doszedłszy do
              wniosku, że społeczeństwo jest już dostatecznie wytresowane w przedkładaniu
              bezpieczeństwa ponad wolność osobistą na takich poligonach doświadczalnych, jak
              ruch drogowy, zacznie ingerować w to, co masz na talerzu. Tłumacząc to,
              oczywiście, Twoim bezpieczeństwem i przedkładając badania, z których będzie
              wynikać, że zmiana Twojej diety zmniejszy ryzyko nowotworów i chorób serca.
              Jeśli ograniczenie wolności swobodnego poruszania się jest akceptowalną ceną za
              zmniejszenie ryzyka przedwczesnej śmierci o mniej niż 1% (mniej, bo przecież
              wszystkich wypadków się nie zlikwiduje), to ile wolności można byłoby oddać za
              choćby tylko 7,5% (licząc, że zmniejszy się ryzyko chorób serca i nowotworów
              tylko o 1/10)?
              I to jest sedno sprawy - wydaje Ci się, że nie mając samochodu, możesz sobie
              mówić: "mnie to nie dotyczy, moja chata z kraja, niech ci wstrętni burżuje się
              martwią, dobrze im tak". Ale bądź spokojny, czerwoni upomną się i o twoją
              wolność. Powiedzą Ci, co masz jeść i jaki tryb życia prowadzić, żeby nie
              chorować. I wtedy może przejrzysz na oczy.

              > Naprawde nie widzisz roznicy miedzy porzadnymi gniazdkami w domu a
              > nieizolwanymi kablami z pradem na scianie?

              Ty nie proponujesz bezpiecznych gniazdek, bo bezpieczne gniazdka nie
              przeszkadzają w żadnym stopniu korzystać z prądu. Ty byś chciał gniazdek, w
              których możliwą do uzyskania moc ograniczono by do poziomu niezagrażającego
              człowiekowi, bez oglądania się na to, że jedynym odbiornikiem, który wówczas
              dałoby się użyć, byłaby ładowarka do telefonu komórkowego.
              • jureek Re: OT 23.07.08, 19:47
                Jeśli chodzi o zdrowie, to już się zaczęło. Spróbuj kupić sól bez jodu.
                Jura
                • emes-nju Re: OT 24.07.08, 11:25
                  jureek napisał:

                  > Jeśli chodzi o zdrowie, to już się zaczęło. Spróbuj kupić sól bez
                  > jodu.

                  A sprobuj wprowadzic zakaz palenia w miejscach publicznych, bo niepalacy BOJA sie raka. Fotoradarowa histeria, to maly pikus przy histerii pojawiajacej sie na najmniejsza wzmianke o zakazie palenia. Ciekawe dlaczego ograniczanie predkosci w celu uratowania pieszego jest git, a ograniczenie jednym mozliwosci trucia innych jest be? Nawet bardzo be - niektore argumenty zwolennikow palenia "do kotleta" o Konstytucje sie opieraja :-P

                  A jak emes pyskuje, ze pomysl karania za przekroczenie predkosci wlasciciela auta, bez wnikania kto jechal, jest niekonstytucyjny itd., to nikt nie ma dylematow ;-)
                  • Gość: Poll Re: OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 11:37
                    Przeciw zakazom są ci którzy "muszą" je łamać . To chyba jasne . Nałogowy palacz
                    nie zrozumiez że wielu sobie nie życzy wąchania dymu . Z kierowcami-rajdowcami
                    jest tak samo .
                • misiu-1 Re: OT 24.07.08, 19:21
                  Dalsze kroki też już widać:
                  gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5486431,Europoslowie_calkowicie_zakaza_handlu_tytoniem__Palacze.html
                  I mimo tego, że nie palę papierosów i nienawidzę ich smrodu, nie poprę
                  faszystów, którzy wyciągają rękę po ludzką wolność.

                  "Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
                  Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
                  Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem
                  socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem
                  związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nie było komu protestować."
              • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 20:36
                misiu-1 napisał:

                > Ograniczanie prędkości do 30km/h podważa ten sens.

                Podalem w innym watku przyklad Austrii, w ktorej ginie mniej pieszych niz w
                jednej tylko Warszawie. Cala Austria upstrzona jest strefami z ograniczeniami do
                30 km/h, cale miasto Graz to jedna wielka strefa z ograniczeniem do 30 km/h.
                Przecietny Austriak porusza sie w takiej strefie z predkoscia 34 km/h.

                Czy Austriacy "podwazyli sens istnienia srodkow transportu" i "poswiecili" swoja
                "wolnosc"?

                > Za to choroby serca i nowotwory to ponad 75% zgonów.

                To odrazajaca demagogia. Prawdopodobienstwo zgonu na choroby serca i nowotwory
                rosnie wraz z wiekiem ofiar. Przeciwko jednemu i drugiemu wydawane sa miliardy
                wlasnie po to, zeby ratowac tych ludzi.

                > Ty nie proponujesz bezpiecznych gniazdek, bo bezpieczne gniazdka nie
                > przeszkadzają w żadnym stopniu korzystać z prądu.

                Co prosze??
                Czy bezpieczne gniazdka nie powoduja kosztow i powaznych ograniczen?
                Majac gole druty na scianie nie mussisz budowac a potem tynkowac kanalow na
                przewody i mozesz w kazdej chwili umiescic gniazdko tam, gdzie ci to pasuje.

                Czyz gniazdka na prad to nie zaprzeczenie wolnego dostepu do energii i
                "ograniczenie wolnosci"?
                • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 24.07.08, 19:16
                  hanni napisał:

                  > Czy Austriacy "podwazyli sens istnienia srodkow transportu" i
                  > "poswiecili" swoja "wolnosc"?

                  Oczywiście.

                  > To odrazajaca demagogia.

                  Zarzut demagogii pojawia się wtedy, kiedy brakuje argumentów. Zarzut odrażającej
                  demagogii - wtedy, kiedy brakuje argumentów w sposób odrażający.

                  > Prawdopodobienstwo zgonu na choroby serca i nowotwory
                  > rosnie wraz z wiekiem ofiar.

                  To zupełnie nieistotna okoliczność.

                  > Przeciwko jednemu i drugiemu wydawane sa miliardy
                  > wlasnie po to, zeby ratowac tych ludzi.

                  To, że się wydaje miliardy, będzie właśnie argumentem za ograniczeniem wolności.
                  Wydaje się, ale chciałoby się nie wydawać.

                  > Co prosze??
                  > Czy bezpieczne gniazdka nie powoduja kosztow i powaznych
                  > ograniczen?

                  Nie. Nie powodują. Do bezpiecznego gniazdka włączysz każdy odbiornik tak samo,
                  jak do niebezpiecznego.

                  > Majac gole druty na scianie nie mussisz budowac a potem tynkowac
                  > kanalow na przewody i mozesz w kazdej chwili umiescic gniazdko
                  > tam, gdzie ci to pasuje.

                  Ty w ogóle nie potrafisz ogarnąć tego, co piszę. Bezpieczne gniazdko w omawianej
                  analogii odpowiada pojazdowi zaprojektowanemu w sposób podwyższający
                  bezpieczeństwo - z poduszkami powietrznymi, napinaczami pasów, odpowiednimi
                  strefami zgniotu, konstrukcją zmniejszającą ryzyko pieszego przy uderzeniu itp.
                  Taki pojazd jedzie tak samo, jak bez tych wynalazków. Tak samo bezpieczne
                  gniazdka możesz sobie instalować gdzie tylko ci potrzeba i używać ich do tego
                  samego, co gołych drutów. Ograniczanie prędkości samochodu to coś w rodzaju
                  ograniczenia dostępnej w gniazdku mocy. Niby masz gniazdko, w gniazdku napięcie,
                  ale telewizora już nie podłączysz, bo prądu zabraknie. Takie ograniczenia
                  podważają sens istnienia - z jednej strony samochodu, z drugiej strony gniazdek
                  elektrycznych. Pojmujesz? Co ci po samochodzie, którym możesz jeździć najwyżej z
                  prędkością rowerzysty? Co ci po gniazdku, do którego podłączysz tylko lampkę nocną?

                  > Czyz gniazdka na prad to nie zaprzeczenie wolnego dostepu do
                  > energii i "ograniczenie wolnosci"?

                  Nie. Normy bezpieczeństwa dla gniazdek mają wpływ co najwyżej na działania ich
                  producenta. Użytkownik może tego nawet nie zauważyć.
                  • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 24.07.08, 22:58
                    misiu-1 napisał:

                    > hanni napisał:
                    >
                    > > Czy Austriacy "podwazyli sens istnienia srodkow transportu" i
                    > > "poswiecili" swoja "wolnosc"?
                    >
                    > Oczywiście.

                    Kto ją poświęcił i dla kogo ????



                    > > To odrazajaca demagogia.
                    >
                    > Zarzut demagogii pojawia się wtedy, kiedy brakuje argumentów.

                    Argumenty są i to świetne . Wszędzie tam gdzie zastosowano takie ograniczenia
                    zmalała liczba rannych i zabitych co dość znacznie obniżyło koszty związane z
                    następstwami wypadków .
                    • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 08:50
                      Wszędzie, gdzie ograniczy się prędkość pociągów, zmniejszy się liczba zabitych i
                      rannych w wypadkach na przejazdach kolejowych. Wszędzie, gdzie zrezygnuje się ze
                      stawiania wieżowców, na rzecz parterowych domków, zmaleje liczba rannych i
                      zabitych w wyniku wypadnięcia z okna. Wszędzie, gdzie zakaże się budowania
                      huśtawek, karuzeli i boisk z wywracającymi się bramkami, znacząco spadnie liczba
                      rannych i zabitych dzieci.

                      Najadłeś się, trollu? Bo więcej nie będzie.
                      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 10:20
                        misiu-1 napisał:

                        > Wszędzie, gdzie ograniczy się prędkość pociągów, zmniejszy się
                        liczba zabitych

                        Tylko jeśli kierocy nie bedą wjeżdżali na zamknięty niesymetrycznymi
                        zaporami przejad .




                        Wszędzie, gdzie zrezygnuje się z
                        > e
                        > stawiania wieżowców, na rzecz parterowych domków, zmaleje liczba
                        rannych i
                        > zabitych w wyniku wypadnięcia z okna.
                        Nie ma wielu zabitych którzy wypadli z 45 pientra budynku .


                        Wszędzie, gdzie zakaże się budowania
                        > huśtawek, karuzeli i boisk z wywracającymi się bramkami, znacząco
                        spadnie liczb
                        > a
                        > rannych i zabitych dzieci.

                        A co to ma wspólnego z bezpieczeńtwem na drodze? Nikt nie zakazuje
                        budowy dróg tylko zakazuje szybszego niż bezpieczne poruszaania się
                        na nich . Jeśli dzieci nie beda wariowały na huśtawkach to wypadki
                        śmiertelne (!) nie bedą się zdarzały bo hustawki same z siebie nie
                        zabijaja .




                        > Najadłeś się, trollu? Bo więcej nie będzie.

                        A co to ma znaczyć ? Brak kontrargumentów???
                      • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 19:03
                        A gdzie odpowiedź na moje pytanie ?????
                  • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 10:14
                    misiu-1 napisał:

                    > hanni napisał:
                    >
                    > > Czy Austriacy "podwazyli sens istnienia srodkow transportu" i
                    > > "poswiecili" swoja "wolnosc"?
                    >
                    > Oczywiście.

                    Acha.
                  • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 10:23
                    misiu-1 napisał:

                    > hanni napisał:
                    >
                    > > Czy Austriacy "podwazyli sens istnienia srodkow transportu" i
                    > > "poswiecili" swoja "wolnosc"?
                    >
                    > Oczywiście.

                    Cale szczescie, ze Warszawa, Moskwa i Stambul pozostaly jeszcze jako ostatnie
                    bastiony wolnosci.... w Europie.


                    > > Prawdopodobienstwo zgonu na choroby serca i nowotwory
                    > > rosnie wraz z wiekiem ofiar.
                    >
                    > To zupełnie nieistotna okoliczność.

                    Fakt. To przeciez bez znaczenia czy umiera 8-letnie dziecko pod kolami
                    "bojownika o wolnosc) czy 70-letni dziadek na zawal.


                    > > Co prosze??
                    > > Czy bezpieczne gniazdka nie powoduja kosztow i powaznych
                    > > ograniczen?
                    >
                    > Nie. Nie powodują.

                    Kucie kanalow w scianach, kladzenie przewodow, tynkowanie nie powoduje kosztow?
                    Doprawdy? Moglbys to jakos... uzasadnic?



                    > Ty w ogóle nie potrafisz ogarnąć tego, co piszę. Bezpieczne gniazdko w omawiane
                    > j
                    > analogii odpowiada pojazdowi zaprojektowanemu w sposób podwyższający
                    > bezpieczeństwo - z poduszkami powietrznymi, napinaczami pasów, odpowiednimi
                    > strefami zgniotu, konstrukcją zmniejszającą ryzyko pieszego przy uderzeniu itp.


                    Nie. To ty w ogole nie mozesz ogarnac tego, co pisze. Poduszki powietrzne, pasy,
                    strefy zgniotu nie odgrywaja zadnej roli dla bezpieczenstwa pieszego.
                    Samochod jadacy 30 km/h jest porownywalny dla niego z bezpiecznym gniazdkiem a
                    samochod jadacy 70 km/h do golych drutow polozonych na tynku bo gdy zostanie
                    przez taki samochod uderzony to nie pomoze mu NIC. Ani pasy, ani poduszki, ani
                    napinacze ani nawet "odpowiednie strefy zgniotu".



                    • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 25.07.08, 16:33
                      hanni napisał:

                      > Cale szczescie, ze Warszawa, Moskwa i Stambul pozostaly jeszcze
                      > jako ostatnie bastiony wolnosci.... w Europie.

                      Całe szczęście, że na Europie świat się nie kończy.

                      > Fakt. To przeciez bez znaczenia czy umiera 8-letnie dziecko pod
                      > kolami "bojownika o wolnosc) czy 70-letni dziadek na zawal.

                      Oczywiście, że bez znaczenia. Uważasz, że człowiek 70-letni jest mniej wart od
                      8-letniego? Zauważ, że jednym z argumentów drogowych totalitarystów jest także
                      istnienie wśród pieszych grupy osób starych i niedołężnych. Zresztą na zawał
                      umierają nie tylko 70-letni staruszkowie, ale także 40-latki, a leczenie choroby
                      wieńcowej serca czy nowotworu u 70-latka jest kosztowne nie mniej niż leczenie
                      poszkodowanego w wypadku 8-latka.

                      > Kucie kanalow w scianach, kladzenie przewodow, tynkowanie nie
                      > powoduje kosztow? Doprawdy? Moglbys to jakos... uzasadnic?

                      Instalacje elektryczne układa się przed tynkowaniem, a przykrycie kabli tynkiem
                      wynika nie ze względów bezpieczeństwa, tylko z estetyki. Istnieją przecież także
                      instalacje natynkowe. W dodatku nie o koszty chodzi w całej sprawie, bo systemy
                      bezpieczeństwa stosowane w pojazdach, wykonywanie testów zderzeniowych, wysiłki
                      konstruktorów, też kosztują.

                      > Nie. To ty w ogole nie mozesz ogarnac tego, co pisze. Poduszki
                      > powietrzne, pasy strefy zgniotu nie odgrywaja zadnej roli dla
                      > bezpieczenstwa pieszego.

                      Nie tylko piesi giną w wypadkach, a konstrukcję pojazdów dopasowuje się też pod
                      kątem uderzenia pieszego, więc głupie wykręty nic ci nie pomogą.

                      > Samochod jadacy 30 km/h jest porownywalny dla niego z bezpiecznym
                      > gniazdkiem a samochod jadacy 70 km/h do golych drutow polozonych
                      > na tynku bo gdy zostanie przez taki samochod uderzony to nie
                      > pomoze mu NIC.

                      Nie. Samochód jadący 30km/h jest porównywalny do gniazdka, do którego można
                      podłączyć tylko ładowarkę do telefonu komórkowego.
                      Ideą bezpiecznego gniazdka nie jest zmniejszenie napięcia do bezpiecznego, tylko
                      izolacja potencjalnej ofiary od zagrożenia. To, co ty postulujesz, to uczynienie
                      prądu nieszkodliwym nawet w przypadku bezpośredniego z nim kontaktu. Dlatego
                      twoja argumentacja jest fałszywa.

                      > Ani pasy, ani poduszki, ani napinacze ani nawet "odpowiednie
                      > strefy zgniotu".

                      Dopóki gniazdko ma napięcie i wydajność prądową wystarczającą do śmiertelnego
                      porażenia, dopóty żadne "bezpieczne instalacje" nie pomogą. Idiota zawsze
                      znajdzie sobie sposób, bo np. będzie suszył włosy siedząc w wannie.
                      • Gość: Poll Re: "Strefy smierci" przed samochodami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 18:55
                        Stary co Ty bredzisz . Dzis dotkniecie 'żywego" przewodu elektrycznego niczym
                        nie grozi a do gniazdka ciężko wsadzić gwóźdź , chyba że dwa . Nikt nie
                        zmniejsza napięcia do bardziej bezpiecznego bo takiego nie ma tylko stawia
                        przeszkody w róznej formie by zapobiec nieszczęściu . Tak jak nie da sie
                        wyszkolić i uczulić pieszego , tak nie można nauczyć idioty by nie wsadzał palca
                        do kontaktu . Trzeba im pomóc w inny sposób .
                        • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 26.07.08, 08:18
                          Gość portalu: Poll napisał(a):

                          > Stary co Ty bredzisz. Dzis dotkniecie 'żywego" przewodu
                          > elektrycznego niczym nie grozi

                          Jeśli czegoś nie rozumiesz, poproś o wyjaśnienie. Prąd elektryczny w gniazdku
                          wciąż jest groźny dla życia, a bezpieczniki różnicowo-prądowe zabezpieczają
                          przed porażeniem tylko w przypadku dotknięcia jednego przewodu.

                          > a do gniazdka ciężko wsadzić gwóźdź , chyba że dwa.
                          > Nikt nie zmniejsza napięcia do bardziej bezpiecznego bo takiego
                          > nie ma

                          Owszem, jest. Wystarczy wprowadzić ograniczenie prądowe do kilku miliamperów.
                          Skoro jednak wiesz, że napięcie w gniazdku jest niebezpieczne, to po co
                          bajdurzysz, że "dotknięcie żywego przewodu niczym nie grozi"? Chyba tylko żeby
                          się popisać, bo argument z tego jest chybiony.

                          > tylko stawia przeszkody w róznej formie by zapobiec nieszczęściu .

                          I o to chodzi - trzeba więc postawić pieszym przeszkody w różnej formie, aby
                          zapobiec ich wchodzeniu na jezdnię, a nie zmniejszać prędkość pojazdów do granic
                          absurdu.

                          > Tak jak nie da sie wyszkolić i uczulić pieszego , tak nie można
                          > nauczyć idioty by nie wsadzał palca do kontaktu. Trzeba im pomóc
                          > w inny sposób.

                          O tym właśnie piszę. Jeśli nie można nauczyć idioty, żeby nie wchodził na
                          jezdnię przed jadące samochody, to albo trzeba mu to uniemożliwić w inny sposób,
                          albo pogodzić się z tym, że wpadnie pod samochód i poniesie śmierć. Sam będzie
                          za to odpowiedzialny.
                          • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 26.07.08, 11:45
                            misiu-1 napisał:

                            > Gość portalu: Poll napisał(a):
                            >
                            > > Stary co Ty bredzisz. Dzis dotkniecie 'żywego" przewodu
                            > > elektrycznego niczym nie grozi
                            >
                            > Jeśli czegoś nie rozumiesz, poproś o wyjaśnienie. Prąd elektryczny w gniazdku
                            > wciąż jest groźny dla życia, a bezpieczniki różnicowo-prądowe zabezpieczają
                            > przed porażeniem tylko w przypadku dotknięcia jednego przewodu.

                            Bzdura . Dzięki różnicówkom nie bedziesz porażony prądem i przy jedym i przy dwu
                            i trzech i 8 kablach . Tzn poczujesz najwyżej szczypanie jak przy użądleniu
                            pszczoły nie bedzie żadnego negatywnego wpływu na organizm co było oczywistym
                            dawniej .




                            > > a do gniazdka ciężko wsadzić gwóźdź , chyba że dwa.
                            > > Nikt nie zmniejsza napięcia do bardziej bezpiecznego bo takiego
                            > > nie ma
                            >
                            > Owszem, jest. Wystarczy wprowadzić ograniczenie prądowe do kilku miliamperów.

                            Ludziom z rozrusznikiem to nie pomoże . Chyba że umawiamy się iż tacy sa
                            niewiele warci i można ich eliminować .



                            > Skoro jednak wiesz, że napięcie w gniazdku jest niebezpieczne, to po co
                            > bajdurzysz, że "dotknięcie żywego przewodu niczym nie grozi"? Chyba tylko żeby
                            > się popisać, bo argument z tego jest chybiony.

                            Napiecie jest i zawsze bedzie niebezpieczne ale dzieki różnicówce nic nam nie
                            grozi gdy dotkniemy przewód , zrozumiałeś czy rozpisać z podziałem na role ???????



                            >
                            > > tylko stawia przeszkody w róznej formie by zapobiec nieszczęściu .
                            >
                            > I o to chodzi - trzeba więc postawić pieszym przeszkody w różnej formie, aby
                            > zapobiec ich wchodzeniu na jezdnię, a nie zmniejszać prędkość pojazdów do grani
                            > c
                            > absurdu.


                            Po pierwsze bariery ( w sensie przeszkód ) dla pieszych wszędzie będą kosztowały
                            i zapłacimy za nie wszyscy .
                            Po drugie taniej a właściwie za darmo można zmniejszyć ryzyko zmuszając
                            kierowców do jazdy np 30km/h w obszarze gdzie piesi sa częstymi użytkownikami .
                            A po trzecie nie wszyscy piesi mogą być odseparowani od pojazdów z różnych
                            przyczyn .
                            No i po czwarte nie wszyscy piesi sa na tyle dojrzali by bariery stanowiły
                            jakąkolwiek przeszkode we wtargnięciu na jezdnię .





                            > > Tak jak nie da sie wyszkolić i uczulić pieszego , tak nie można
                            > > nauczyć idioty by nie wsadzał palca do kontaktu. Trzeba im pomóc
                            > > w inny sposób.
                            >
                            > O tym właśnie piszę. Jeśli nie można nauczyć idioty, żeby nie wchodził na
                            > jezdnię przed jadące samochody, to albo trzeba mu to uniemożliwić w inny sposób
                            > ,
                            > albo pogodzić się z tym, że wpadnie pod samochód i poniesie śmierć. Sam będzie
                            > za to odpowiedzialny.

                            Nie . Wystarczy innego idiote zmusić do wolnej jazdy i wtedy wszystko będzie cacy .
              • habudzik Re: "Strefy smierci" przed samochodami 24.07.08, 22:55
                misiu-1 napisał:


                > Zrozum, że poruszanie się wszelkimi środkami transportu JEST niebezpieczne i
                > nigdy nie będzie inaczej. Można redukować związane z tym ryzyko, ale nie
                > podważając sensu istnienia tych środków w ogóle. Ograniczanie prędkości do
                > 30km/h podważa ten sens.

                Nie , ono ogranicza skutki ewentualnej czyjeś pomyłki .



                Zrozum, że poświęcając wolność dla bezpieczeństwa,
                > wkracza się na niebezpieczną ścieżkę.

                Czyją wolność i w jaki sposób ją się poświęca ? Jakie masz rozwiązanie
                zamiast....??????
      • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 16:30
        misiu-1 napisał:

        > Drogi budowane są dla ruchu kołowego, a ruch kołowy powstał w celu szybkiego, a
        > nie powolnego przemieszczania się. Dlatego socjalistycznym absurdem są
        > drakońskie ograniczenia prędkości dla zapobiegania skutkom ekscesów pieszych.

        Dziwne, ze Austriacy ktorzy wybudowali drogi w tym samym celu i wprowadzili na
        duzej czesci drog ten "socjalistyczny absurd" maja sie nienajgorzej (chyba
        nawet nie gorzej niz Polacy) a do tego zabija sie tam kilka razy mniej pieszych
        niz w Polsce?
        • misiu-1 Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 17:00
          hanni napisał:

          > Dziwne, ze Austriacy ktorzy wybudowali drogi w tym samym celu i
          > wprowadzili na duzej czesci drog ten "socjalistyczny absurd" maja
          > sie nienajgorzej (chyba nawet nie gorzej niz Polacy) a do tego
          > zabija sie tam kilka razy mniej pieszych niz w Polsce?

          Skuteczność jakiegoś rozwiązania niekoniecznie przemawia za jego zastosowaniem.
          Przede wszystkim należy kierować się sprawiedliwością. Nakładanie ciężarów na
          wszystkich kierowców z powodu nieostrożności części pieszych sprawiedliwe nie
          jest. To, że w jakichś krajach takie rozwiązania funkcjonują nie jest argumentem
          za ich wprowadzaniem u nas. Przywołałem przykład Szwecji. Jesteś za tym, żeby
          dać złodziejom prawo dochodzenia od okradanego szkód doznanych podczas kradzieży?
          • hanni Re: "Strefy smierci" przed samochodami 23.07.08, 17:02
            misiu-1 napisał:

            > Skuteczność jakiegoś rozwiązania niekoniecznie przemawia za jego zastosowaniem.

            Oczywiscie. Kto by sie w Polsce przejmowal ograniczeniami do 30 km/h skoro malo
            kto przejmuje sie innymi ograniczeniami?


          • Gość: na zimno Sprawiedliwosc? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.08, 17:10
            A co to jest ta "sprawiedliwosc", he?

            To jest slowo puste w tresci, poniewaz kazda strona konfliktu
            powoluje sie zawsze na subiektywna "sprawiedliwosc", ktora
            po obu stronach ma calkowicie rozne konotacje.

            Nawet najbardziej zamordystyczne wladze ZAWSZE powolywaly sie na
            "sprawiedliwosc". I ma to wiekszy zwiazek z upierdliwoscia,
            niz ze sprawiedliwoscia.

            Upierdliwosc jest o tyle jednoznacznym pojeciem, ze pasuje do
            kazdej wladzy, ktora to wladza namolnie wtrazala sie we wszystko,
            w co tylko moze, czy to jest potrzebne czy nie.

            Dlatego tez im mniej tej upierdliwosci, tym lepiej.


            • misiu-1 Re: Sprawiedliwosc? 23.07.08, 17:25
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > A co to jest ta "sprawiedliwosc", he?

              Niewątpliwie, czerwoni ze swoją "sprawiedliwością społeczną" mocno namieszali
              ludziom w głowach, ale sprawiedliwość, ta zwykła, tradycyjna, wciąż istnieje.
              Wciąż nie ma wątpliwości, że jeśli za coś zapłaciłeś, to ci się to należy. Nie
              ma też wątpliwości, że okradając kogoś, czynisz niesprawiedliwość. Nie ma
              wątpliwości, że jeśli ktoś zawinił, kara należy się właśnie jemu, a nie stu
              niewinnym. Czy się mylę?
              • Gość: Poll Re: Sprawiedliwosc? IP: 195.245.213.* 23.07.08, 17:29
                I wszystko gra . Przekracza gość prędkość - dostaje mandat . Ci co
                nie przekrocza - nie dostaną . Wymogi sprawiedliwości spełnione .
                Mniej ofiar tak przy okazji .
              • Gość: na zimno Jezeli ktos zawinil... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.08, 17:43
                Problem polega na "systemie uznawania kogos za winnego".
                System moze byc ustawiony w ten sposob, ze ludzie zupelnie
                bezbronni i faktycznie niewinni stana sie nagle celem represji.

                A co bedzie, gdy bedziesz musial zaplacic za cos, co Ci sie nie
                nalezy? Zaplacisz?

                Dlatego powiedzialem, ze im mniej tej upierdliwosci i szczegolowosci
                tym lepiej. Daleko lepsze rezultaty daje wprowadzenie ogolnych
                zasad uniwersalnych i oparcie sie na poczuciu odpowiedzialnosci
                tak, aby podmiot, czyli czlowiek, podejmowal decyzje sam.

                Wtedy niczego nigdzie nie trzeba bedzie regulowac w sposob
                szczegolowy, a tym bardziej upierdliwy.

                Wladza, niezaleznie od koloru sztandarow, pod ktorymi maszeruja
                jej funkcjonariusze, zawsze popelnia ten sam blad.
                Na tym polega jej glupota, niestety.
                • misiu-1 Re: Jezeli ktos zawinil... 23.07.08, 18:23
                  Gość portalu: na zimno napisał(a):

                  > Problem polega na "systemie uznawania kogos za winnego".
                  > System moze byc ustawiony w ten sposob, ze ludzie zupelnie
                  > bezbronni i faktycznie niewinni stana sie nagle celem represji.

                  Przecież tak właśnie jest. Posiadacze pojazdów są celem represji i szykan. Tak
                  to należy traktować. Przez fakt, że niektórzy pieszy nie potrafią stosować się
                  do kardynalnych zasad bezpiecznego przechodzenia przez jezdnię, szykanuje się
                  wszystkich kierowców.

                  > A co bedzie, gdy bedziesz musial zaplacic za cos, co Ci sie nie
                  > nalezy? Zaplacisz?

                  Tak też się dzieje. Płacisz na rzeczy, które Ci się nie należą i z których nie
                  masz żadnego pożytku.

                  > Daleko lepsze rezultaty daje wprowadzenie ogolnych
                  > zasad uniwersalnych i oparcie sie na poczuciu odpowiedzialnosci
                  > tak, aby podmiot, czyli czlowiek, podejmowal decyzje sam.
                  > Wtedy niczego nigdzie nie trzeba bedzie regulowac w sposob
                  > szczegolowy, a tym bardziej upierdliwy.
                  > Wladza, niezaleznie od koloru sztandarow, pod ktorymi maszeruja
                  > jej funkcjonariusze, zawsze popelnia ten sam blad.
                  > Na tym polega jej glupota, niestety.

                  W tym rzecz, że nie mieliśmy szansy przekonać się do władzy o sztandarach w
                  innym kolorze, niż czerwony. Odkąd żyjemy, mamy tylko ten jeden kolor, co
                  najwyżej w różnych odcieniach.
                  • Gość: na zimno Dlatego tez to wyartykulowalem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.07.08, 18:29
                    w sposob bardzo ogolny, zamiast wiklac sie w nic nie znaczace detale.

                    Cieszy mnie, ze nie pozostaje sam ze swoimi opiniami.
                  • habudzik Re: Jezeli ktos zawinil... 24.07.08, 00:38
                    misiu-1 napisał:

                    > Gość portalu: na zimno napisał(a):
                    >
                    > > Problem polega na "systemie uznawania kogos za winnego".
                    > > System moze byc ustawiony w ten sposob, ze ludzie zupelnie
                    > > bezbronni i faktycznie niewinni stana sie nagle celem represji.
                    >
                    > Przecież tak właśnie jest. Posiadacze pojazdów są celem represji i szykan. Tak
                    > to należy traktować. Przez fakt, że niektórzy pieszy nie potrafią stosować się
                    > do kardynalnych zasad bezpiecznego przechodzenia przez jezdnię, szykanuje się
                    > wszystkich kierowców.

                    I na odwrót . Przez to że kierowcy nie stosują się do kardynalnych zasad
                    "niewyprzedzania" na przejściach dla pieszych innego pojazdu który zatrzymał się
                    celem przepuszczenia pieszego pozwala się na to by piesi prawidłowo przechodzący
                    na przejściu gineli pod kołami idioty .
                    • Gość: na zimno Potrzebny jest wiec nowy znak drogowy: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.07.08, 09:53
                      "Zakaz wjazdu idiotow".

                      Po ostatnich "sensacyjnych" wydarzeniach powinno sie go ustawic
                      w paru conajmniej miejscach w Warszawie...

                      PS
                      A sam postulowalem, aby nie wprowadzac regulacji szczegolowych,
                      eaaahhh... Zlapalem sie we wlasne sidla.

                      Powaznie: procent idiotow w kazdym spoleczenstwie jest
                      wartoscia rozna od zera i na nieszczescie dodatnia.
                      Nie da sie z tym nic zrobic.
                      • Gość: Poll Re: Potrzebny jest wiec nowy znak drogowy: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 11:23
                        > Powaznie: procent idiotow w kazdym spoleczenstwie jest
                        > wartoscia rozna od zera i na nieszczescie dodatnia.

                        Zgadza się . Tylko dlaczego u nas Europa widzi ich najwięcej . Wolałbym byśmy
                        plasowali się chociaż w środku stawki a nie byli dublowani .




                        > Nie da sie z tym nic zrobic.

                        Da , ale to kosztuje .
    • emes-nju Nie zrozumielismy!!! 24.07.08, 14:02
      Przeciez te dane sa dla pieszych! Zeby wiedzieli jaka jest DLA NICH "strefa smierci" przed samochodem...

      Powinni tego uczyc w podstawowkach. Wtedy wszyscy uczestnicy ruchu beda mieli minimum swiadomosci.
      • edek40 Re: Nie zrozumielismy!!! 24.07.08, 14:10
        Tak. Samochody powinny miec z przodu duze wyswietlacze, pokazujace ich predkosc. Kazdy pieszy bedzie mogl oszacowac ryzyko wtargniecia pod taki samochod wg. zestawienia z poczatku watku.
        • emes-nju Re: Nie zrozumielismy!!! 24.07.08, 14:19
          Ja mysle, ze na poczatek wystarczy uswiadomic znacznej czesci ludzi, ze wtargniecie pod nawet bardzo wolno jadacy (niech to nawet bedzie ogolnowiedenskie :-P 30 km/h) pojazd daje nieakceptowalnie wysokie ryzyko poniesienia smierci...
          • Gość: na zimno Nie dotrzesz do wszystkich. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.07.08, 14:37
            Male dzieci i tak nie kapuja.

            Duze dzieci spiesza sie do szkoly i skacza na "druga strone".

            Studenci "skracaja sobie droge na zajecia".

            Dorosli wlaza pod samochody, bo nie chce im sie "isc dookola".

            Starsze osoby nic juz nie kapuja tak jak male dzieci.
            • trypel Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 14:40
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > Male dzieci i tak nie kapuja.
              >
              > Duze dzieci spiesza sie do szkoly i skacza na "druga strone".
              >
              > Studenci "skracaja sobie droge na zajecia".
              >
              > Dorosli wlaza pod samochody, bo nie chce im sie "isc dookola".
              >
              > Starsze osoby nic juz nie kapuja tak jak male dzieci.


              To chyba ma jakąs nazwę w biologii - selekcja naturalna czy jakos tak.
              • Gość: Poll Re: Nie dotrzesz do wszystkich. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 14:54
                Dlatego że jest to niesprawiedliwe któś wpadł na pomysł i rozpoczął kampanie
                selekcji sztucznej zakupując sporo radarów i budując wszelkiej maści
                spowalniacze utrudniające dość stanowczo swobodę ruchu nam kierowcom .
                Jeśli sie okaże jakakolwiek partia ( może być Leppera ) w przyszłych wyborach
                zadeklaruje podkręcenie tego trendu poprzez coraz mocniejsze zaciskanie żenieni
                na kagańcu kierowców z całą stanowczością przełamie wstręt do oddawania głosów i
                pójdę na nich zagłosować .
                • kozak-na-koniu Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 08:13
                  Towarzyszu kierowco, Wy jesteście zakałą wszystkich kierowców. Wy
                  sobie szalejecie 160 w obszarze zabudowanym i 120 po alejkach
                  osiedlowych, a płacą za to normalni, przeciętni ludzie, którzy
                  starają się trzymać przepisów, ale - jak to ludziom, zdarza im się
                  czasem przekroczyć urzędowe ograniczenie o kilka - kilkanaście
                  km/godz albo nieopatrznie wejść na jezdnię, nie rozejrzawszy się.
                  Dziś w interpretowaniu takich wykroczeń panuje pełna dowolność i
                  limity tolerancji radarów w Polsce wahają się w granicach 10 - 20
                  km/godz. Jeśli jednak jakaś kolejna ekipa zauważy, że w wyniku coraz
                  lepszego "przestrzegania przepisów" wpływy z fotoradarów
                  spadną "zaciskanie RZEMIENI" sprawi, że fotoradary urzędowo zaczną
                  mierzyć z dokładnością do 5 km/godz, a potem do 1 km/godz. Ponieważ
                  ilość wypadków od tego raczej znacząco nie spadnie (bo kierowcy
                  zamiast obserwować drogę i jej okolice oraz dostosowywać swe
                  zachowanie do sytuacji będą trzymali nosy w licznikach), przyjdą
                  więc kolejne ograniczenia i restrykcje, bo przecież kasy na dobre
                  drogi nie ma i nie będzie a na wykorzystanie unijnych dotacji Polacy
                  są za głupi. A przecież można prościej: wysłać na drogi trochę
                  lotnych patroli na motocyklach, parę helikopterów i takich
                  niereformowalnych bandytów jak Wy (którzy na szczęście są w
                  zdecydowanej mniejszości) wyłuskiwać i odstrzeliwać na miejscu, albo
                  zatrzymywać i dożywotnio izolować od społeczeństwa. No tak, tylko
                  kto wtedy będzie przeglądał zdjęcia z fotoradarów - przecież nie
                  komputer...
                  • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:26
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Towarzyszu kierowco, Wy jesteście zakałą wszystkich kierowców. Wy
                    > sobie szalejecie 160 w obszarze zabudowanym i 120 po alejkach
                    > osiedlowych,

                    Czyli jednak można w Polsce tak szybko jeździć ? A pierniczą że w
                    żółwim tepie się jeździ .



                    a płacą za to normalni, przeciętni ludzie, którzy
                    > starają się trzymać przepisów, ale - jak to ludziom, zdarza im się
                    > czasem przekroczyć urzędowe ograniczenie o kilka - kilkanaście
                    > km/godz

                    Przecietna predkość na autostardzie A-2 to 160km/h i nazywamy
                    ją "kilka kilkanasie" ????
            • emes-nju Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 15:31
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > Male dzieci i tak nie kapuja.
              >
              > Duze dzieci spiesza sie do szkoly i skacza na "druga strone".
              >
              > Studenci "skracaja sobie droge na zajecia".
              >
              > Dorosli wlaza pod samochody, bo nie chce im sie "isc dookola".
              >
              > Starsze osoby nic juz nie kapuja tak jak male dzieci.

              Pierwsze co niektorzy powinni skapowac, to to, czego mnie uczono w pierwszej klasie (a moze wczesniej?) - zanim wejdziesz na jezdnie spojrzyj w lewo, potem w prawo i jeszcze raz w lewo.

              Ale ja to sie za komuny wychowywalem - wiem, ze moje prawa jako pieszego byly wtedy w karygodny sposob lamane ;-P
              • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 16:25
                emes-nju napisał:

                > Pierwsze co niektorzy powinni skapowac, to to, czego mnie uczono w pierwszej kl
                > asie (a moze wczesniej?) - zanim wejdziesz na jezdnie spojrzyj w lewo, potem w
                > prawo i jeszcze raz w lewo.

                Zamyslone dziecko spojrzy w lewo, potem w prawo i jeszcze raz w lewo po czym
                wejdzie na jezdnie pod nadjezdzajacy samochod.

                Tam gdzie kierowcy z zasady jezdza ostrozniej (i wolniej), bedzie mialo
                kilkukrotnie wieksze szanse przezycia lub nie zostania kaleka do konca zycia niz
                tam, gdzie jezdza szybciej.


                • emes-nju Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 16:36
                  Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze skladanie bezpieczenstwa wszystkich w rekach kierowcy (ROWNIEZ moze byc zamyslony, chory, niewyspany, wk. na zone), to prosta droga do masakry? No bo jak piesi naprawde uwierza, ze tak ma byc i straca te nedzne resztki instynktu samozachowawczego, jakie jeszcze maja...

                  Najtrowery i nieoswietlone piesze wycieczki cala szerokoscia duktu miedzynarodoewgo, to beda male pikusie - na porzadku dziennym beda akcje jak z wrzuconych przez Rapida filmow, w ktorych calkiem "niewinni", za to rozkoszni w swojej niedbalosci o zycie i zdrowie piesi plynie, bez zastanowienia i bez chocby rzucenia okiem przez ramie wmaszerowywali pod JADACY pojazd wazacy najczesciej sporo ponad tone. Nie ma bezpiecznej dla tak zachowujacych sie pieszych predkosci! Twoje magiczne 10% szans na poniesienie bohaterskiej smierci w konfrontacji z wlekacym sie 30 km/h autem, to (jak dla mnie!) zdecydowanie za duzo.

                  Nie chce byc morderca pieszego kretyna. A moze sie mi to zdarzyc nawet jak bede jechal z predkoscia MNIEJSZA niz teraz przemieszczam sie rowerem!
                  • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 17:02
                    emes-nju napisał:

                    > Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze skladanie bezpieczenstwa wszys
                    > tkich w rekach kierowcy (ROWNIEZ moze byc zamyslony, chory, niewyspany, wk. na
                    > zone), to prosta droga do masakry?

                    Nie , kierowca nie ma prawa być w jakimkolwiek stopniu ułomny . A ponieważ
                    niektórzy mimo iż wiedzą że są, wsiadają i jadą to przynajmniej powinni jechać
                    wolniej .
                    • tbernard Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:58
                      > Nie , kierowca nie ma prawa być w jakimkolwiek stopniu ułomny . A ponieważ
                      > niektórzy mimo iż wiedzą że są, wsiadają i jadą to przynajmniej powinni jechać
                      > wolniej .

                      Na ułomność w dużym stopniu składa się brak świadomości, że coś takiego się
                      posiada. Ktoś świadomy swych ułomności jest o wiele mniej ułomny od kogoś komu
                      taka myśl nawet w śladowych ilościach nie pojawia się.
                      Skoro piszesz o prawie, to w równym stopniu kierowca nie ma prawa być ułomnym,
                      co pieszy wskakiwać przed pojazd. Zarówno jedno i drugie jest niezgodne z prawem.
                  • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 19:31
                    emes-nju napisał:

                    > Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze skladanie bezpieczenstwa wszys
                    > tkich w rekach kierowcy (ROWNIEZ moze byc zamyslony, chory, niewyspany, wk. na
                    > zone), to prosta droga do masakry?

                    Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego że w Europie właśnie składa sie
                    całkowitą niemal odpowiedzialność za wypadki w ręce kierowców . Im to sie udaje
                    a nam nie może ???? Dlaczego ????
                    • kozak-na-koniu Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 08:24
                      Jak zwykle, kłamiesz. Normalka.
                  • kozak-na-koniu Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 08:23
                    W Grazu też są najtrowery, nieoświetlone piesze wycieczki idące całą
                    szerokością drogi, w okolicy nie ma ani jednej autostrady ani
                    obwodnicy, wszystkie drogi biegną przez centrum i w ogóle, jest tak
                    samo jak w Polsce. Tyle, że centrum Grazu jest jedną wielką strefą
                    ograniczenia prędkości do 30 km/godz, którego to ograniczenia
                    wszyscy przestrzegają z dokładnością do 3 km/godz - i nikt się nie
                    zabija, a w Polsce wszyscy jeżdżą 200 km/godz i jest masakra.:DDD
                    • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:13
                      W Polsce natomiast wszyscy jezdza na nieoswietlonych najtrowerach idac cala
                      szerokoscia drogi i zabijaja ich tylko Austriacy jezdzacy 200 km/h bo po
                      przyjezdzie do Polski inaczej nie potrafia.
                      • kozak-na-koniu Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:26
                        W Polsce najtrowery rozbijają się po chodnikach i potrącają
                        pieszych, bo żaden austriacki Najlepszy Teoretyk W Całej Wsi nie
                        wytłumaczy im, że "Przy uderzeniu z szybkoscia 30 km/h srednie
                        prawdopodobienstwo przezycia wypadku przez pieszego wynosza okolo
                        90%..." i tak dalej.
                        • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:29
                          kozak-na-koniu napisał:

                          > W Polsce najtrowery rozbijają się po chodnikach i potrącają
                          > pieszych, bo żaden austriacki Najlepszy Teoretyk W Całej Wsi nie
                          > wytłumaczy im, że "Przy uderzeniu z szybkoscia 30 km/h srednie
                          > prawdopodobienstwo przezycia wypadku przez pieszego wynosza okolo
                          > 90%..." i tak dalej.

                          Nie ma takich przypadków wiele .
                    • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:28
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > W Grazu też są najtrowery, nieoświetlone piesze wycieczki idące
                      całą
                      > szerokością drogi,

                      W Polsce też ich za dużo nie ma a zreszta nie sa powodem wielu
                      wypadków . Przypaominam że gros zabójstw odbywa się w terenie
                      zabudowanym , w dzień i w dobrych warunkach widoczności .
                  • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:08
                    emes-nju napisał:

                    > Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze skladanie bezpieczenstwa wszys
                    > tkich w rekach kierowcy

                    A gdzie sie tego u mnie doczytales, jesli mozna spytac?
                    Wypadki byly, sa i beda bo popelnianie bledow lezy w naturze ludzkiej. Ruch
                    kolowy to system, w ktorym takie zdarzenia to kwestia prawdopodobienstwa. Jedyne
                    o co chodzi, to taki dobor parametrow, zeby wystepowala jak najrzadziej nie
                    zaprzeczajac rownoczesnie podstawowemu zalozeniu tego systemu jakim jest mobilnosc.

                    Masz racje piszac, ze odpowiedzialnosc lezy po jednej i po drugiej stronie ale
                    to nie piesi zabijaja kierowcow tylko kierowcy zabijaja pieszych. Dlatego na
                    nich spoczywa szczegolan odpowiedzialnosc, zwlaszcza wobec dzieci, od ktorych
                    nie mozesz wymagac tego, czego mozesz wymagac od doroslych.

                    > Twoje magiczne 10% szans na poniesienie bohaterskiej smierci w
                    > konfrontacji z wlekacym sie 30 km/h autem, to (jak dla mnie!)
                    > zdecydowanie za duzo.

                    Dlatego wolisz isc "na pewniaka" nie dajac pieszym zadnej szansy przy 70 km/h?
                    • emes-nju Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 11:40
                      hanni napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze skladanie
                      > > bezpieczenstwa wszystkich w rekach kierowcy
                      >
                      > A gdzie sie tego u mnie doczytales, jesli mozna spytac?

                      Widocznie cos przeoczylem. Wrzuc mi jakis link do postu, w ktorym piszesz, ze o sprawy bezpieczenstwa pieszych, piesi rowniez powinni dbac. Bo te, w ktorych piszesz, ze caly "cywilizowany" swiat wstrzymuje ruch jak w zasiegu wzroku pojawia sie pieszy, znam na pamiec :-P

                      > Masz racje piszac, ze odpowiedzialnosc lezy po jednej i po drugiej
                      > stronie ale to nie piesi zabijaja kierowcow tylko kierowcy zabijaja
                      > pieszych.

                      I wlasnie dlatego skrajnym, podszytym chora polityczna poprawnoscia, kretynizmem sa proby takiej organizacji ruchu, zeby piesi zyli w poczuciu, ze wszystko moga. Bo to oni ponosza tego konsekwencje. I obawiam sie, ze nawet odsiadka kierowcy jadacego 31 km/h nie zmniejszy ich bolu. Zeby tylko ich... Czesto tylko bolu ich rodzin...

                      > > Twoje magiczne 10% szans na poniesienie bohaterskiej smierci w
                      > > konfrontacji z wlekacym sie 30 km/h autem, to (jak dla mnie!)
                      > > zdecydowanie za duzo.
                      >
                      > Dlatego wolisz isc "na pewniaka" nie dajac pieszym zadnej szansy
                      > przy 70 km/h?

                      Nie. Wole taka organizacje ruchu, w ktorej sa strefy (nie cale miasto jak Wieden - wyglada na to, ze po roznych Wiedniach jezdzimy, bo mi, jadac tranzytem w roznych kierunkach i omijajac korki po dosc lokalnych drogach nie "udalo sie" wjechac w ani jedna strefe ograniczenia nizszego niz 50 km/h; wiekszosc przejazdu przez to miasto pokonywalem raczej gnajac ze smiertelna 80-tka) spowolnionego ruchu z MOZLIWOSCIA (ale nadal nie prawem pieszych do chodzenia po jezdni) mieszania sie ruchu kolowego i pieszego, oraz strefy, w ktorych po prostu piesi nie powinni sie pojawiac na jezdni poza miejscami do tego wyznaczonymi. Bo nawet jak jakis chory sabotazysta wprowadzi w calej Warszawie ograniczenie do 30 km/h i specjalne bomby niszczace auta, ktore przekrocza 34 km/h :-P , to nadal beda gineli piesi. Tym bedzie ich wiecej, im bardziej uwierza, ze JEZDNIE sa dla nich.

                      Za glupi jestem, zeby zrozumiec skad ten upor w lansowaniu smialej tezy, ze jezdnie sa dla samochodow POD WARUNKIEM, ze jakis pieszy nie postanowi sobie po jezdni pochodzic :-P Za glupi i skamienialy w swoim, wkutym mi do lba przez niszczacy mi umysl komunistyczny system szkolnictwa pogladzie, ze pieszy na jezdni jest gosciem, ktory zanim wlezie, ma sprawdzic czy moze. Po lekturze tego forum wiem, ze nie wolno pieszych stresowac koniecznoscia krecenia glowki w lewo i w prawo (moga miec zwyrodnienie kregoslupa :-P ) zanim wleza na swoje podworko, przez pomylke zwane jezdnia :-P

                      Mam wiec propozycje - chodniki dla pieszych, a jezdnie przemianowujemy na CHODNIE (musi sie to jakos odroznicac od chodnika, po ktorym w ogole nie wolno jezdzic), po ktorej samochody moga jezdzic pod warunkiem, ze nikt nie chodzi.
                      • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 13:28
                        emes-nju napisał:

                        > Widocznie cos przeoczylem. Wrzuc mi jakis link do postu, w ktorym piszesz, ze o
                        > sprawy bezpieczenstwa pieszych, piesi rowniez powinni dbac.

                        I z tego wywnioskowales, ze "cala odpowiedzialnosc" za bezpieczenstwo pieszyh
                        skladam w rece kierowcow?

                        Jesli kazda moja wypowiedz mialbym komentowac dziesiatkami zastrzezen, zeby
                        czytajacy je nie wyciagnal tak absurdalnych wnioskow jak ty, to dyskusja tutaj
                        stracilaby wszelki sens.


                        > I wlasnie dlatego skrajnym, podszytym chora polityczna
                        > poprawnoscia, kretynizmem sa proby takiej organizacji ruchu, zeby
                        > piesi zyli w poczuciu, ze wszystko moga.

                        I to, ze "wszystko moga" tez gdzies napisalem?
                        Ani w Austrii ani w Skandynawii nie moga "wszystkiego" ale - to fakt - sa bez
                        porownania bardziej respektowani niz w Polsce.

                        kraje te o dziwo dobrze funkcjonuja, nic sie tam jeszcze nie zawalilo a ilosc
                        zabitych pieszych jest smiesznie niska w porownaniu z takimi krajami jak Polska
                        albo Rosja.

                        • emes-nju Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 15:54
                          hanni napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > Widocznie cos przeoczylem. Wrzuc mi jakis link do postu, w ktorym
                          > > piszesz, ze o sprawy bezpieczenstwa pieszych, piesi rowniez
                          > > powinni dbac.
                          >
                          > I z tego wywnioskowales, ze "cala odpowiedzialnosc" za
                          > bezpieczenstwo pieszyh skladam w rece kierowcow?

                          Owszem.

                          > Jesli kazda moja wypowiedz mialbym komentowac dziesiatkami
                          > zastrzezen, zeby czytajacy je nie wyciagnal tak absurdalnych
                          > wnioskow jak ty, to dyskusja tutaj stracilaby wszelki sens.

                          Wiesz... Jezeli w trakcie dyskusji zaczynasz podejrzewac, ze druga strona nie jarzy, to chyba nie byloby glupio probowac prostowac nieporozumienie?

                          > > I wlasnie dlatego skrajnym, podszytym chora polityczna
                          > > poprawnoscia, kretynizmem sa proby takiej organizacji ruchu, zeby
                          > > piesi zyli w poczuciu, ze wszystko moga.
                          >
                          > I to, ze "wszystko moga" tez gdzies napisalem?
                          > Ani w Austrii ani w Skandynawii nie moga "wszystkiego" ale - to
                          > fakt - sa bez porownania bardziej respektowani niz w Polsce.

                          I tak i nie.

                          Kierowcy na Zachodzie sa bardziej zdyscyplinowani niz polscy. Ale zachodni piesi tez... Nawet jak (pozornie) bez ladu i skladu szlajaja sie po jezdniach, to nie wykazuja sie sklonnosciami samobojczymi w takim stopniu jak piesi polscy (kazdy z nas wiecej niz raz mial sytuacje, w ktorej tylko cudem ominal jakiegos samobojce spacerujacego po nieoswietlonej drodze - kilka miesiecy temu tylko dzieki temu, ze jeden koles mial na sobie biala kurtke, nie stalem sie morderca trzech chloptasiow idacych cala szerokoscia pasa szosy wojewodzkiej tylem do nadjezdzajacych samochodow). Rowniez dlatego, ze jezeli spowoduja wypadek, to poniosa tego realne konsekwencje finansowe - polscy piesi realnie nie ponosza zadnych (sprobuj wyegzekwowac CHOCIAZ koszta naprawy auta od kogos, kto oficjalnie zarabia minimum socjalne).

                          > kraje te o dziwo dobrze funkcjonuja

                          Bo ruch kolowy i pieszy KOEGZYSTUJE, a nie ze soba walczy!

                          Zeby to w Polsce sie zmienilo, trzeba wielu lat kosztujacej tysiace ofiar "ewolucji" albo solidnej, wielokrotnie ponawianej kampanii spolecznej. Jakby nie patrzec mamy spore opoznienie cywilizacyjne. Jako cale spoleczenstwo - nie tylko kierowcy!

                          > ilosc zabitych pieszych jest smiesznie niska w porownaniu z takimi
                          > krajami jak Polska albo Rosja.

                          Poszperaj w zachodnich statystykach sprzed, powiedzmy, 20-30 lat. Bo my wlasnie teraz jestesmy na takim poziomie motoryzacyjnym (i pod wzgledem ilosci aut i pod wzgledem spolecznego "wyksztalcenia" komunikacyjnego) jak oni wtedy.
                  • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 10:11
                    emes-nju napisał:

                    > Twoje magiczne 10% szans na poniesienie bohaterskiej smierci w
                    > konfrontacji z wlekacym sie 30 km/h autem, to (jak dla mnie!)
                    > zdecydowanie za duzo.

                    Na wschodzie Europy nie jestes w tym osamotniony. Dlatego dlugo jeszcze na
                    ulicach Warszawy albo Moskwy beda rozgrywac sie tak krwawe sceny jak obecnie,
                    podczas, gdy "wlekacy sie 30 km/h" Austriacy beda zabijac kilka razy mniej
                    swoich pieszych.
                    • edek40 Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 11:28
                      > Na wschodzie Europy nie jestes w tym osamotniony. Dlatego dlugo jeszcze na
                      > ulicach Warszawy albo Moskwy beda rozgrywac sie tak krwawe sceny jak obecnie,
                      > podczas, gdy "wlekacy sie 30 km/h" Austriacy beda zabijac kilka razy mniej
                      > swoich pieszych.

                      Pytalem wczesniej, ale ponowie:

                      Co bedzie, gdy ruch kolowy zwolni do 30 km/h, a wypadki smierci wciaz sie beda zdarzaly. Skad pewnosc, ze piesi nie skretynieja ostatecznie i nie zaczna spacerowac zygzakiem od sklepu do sklepu z przecieciem jezdni? Dalej bedziemy obnizac predkosc?

                      Swiat zmierza w dziwnym kierunku. Smierc w wyniku wypadku, wojny zaczyna dziwic i szokowac. Smierc w wyniku zabojstwa tylko oburza. Tak na zdrowy rozum powinno byc odwrotnie.

                      Niektorzy na tym forum zapluwaja sie na temat jakiegos holenderskiego miasteczka, gdzie zlikwidowano wszystkie znaki. Innymi slowy sprawy poszly w rece ludu. Kazdy uwaza na kazdego i tak jest dobrze. Zaloze sie, ze piesi rowniez. Takie bowiem podejscie wymusza tak ostroznosc, jak i wlaczenie, zanikajacego u niektorych, zdrowego rozsadku. Jezeli z reszta o zdrowy rozsadek chodzi, to najszybciej stracili go ci, ktorzy stale krzycza o bezpieczenstwie pieszych wylacznie w kontekscie kierowcow, ktorzy jezdza wiecej niz 50 km/h lub mniej (zalezy w jak skretynialym srodowisku przychodzi im sie poruszac).

                      Tak z ciekawosci, jaka proponujesz predkosc na dwujezdniowej wylotowce z Warszawy, ktora ma pecha mijac spore centrum handlowe? Dzis jest 80 km/h i fotoradar. Zaloze sie jednak, ze co jakis czas dochodzi do potracen pieszych, poniewaz wielu okoliczny mieszkancom blizej jest przez dwie rozpedzone jezdnie i barierki niz do wiaduktu obok.
                      • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 12:27
                        edek40 napisał:

                        > > Na wschodzie Europy nie jestes w tym osamotniony. Dlatego dlugo
                        jeszcze n
                        > a
                        > > ulicach Warszawy albo Moskwy beda rozgrywac sie tak krwawe sceny
                        jak obec
                        > nie,
                        > > podczas, gdy "wlekacy sie 30 km/h" Austriacy beda zabijac kilka
                        razy mnie
                        > j
                        > > swoich pieszych.
                        >
                        > Pytalem wczesniej, ale ponowie:
                        >
                        > Co bedzie, gdy ruch kolowy zwolni do 30 km/h, a wypadki smierci
                        wciaz sie beda
                        > zdarzaly.

                        To samo co gdzie indziej . Wypadki będą się trafiały ale w znacznie
                        mniejszej ilości piesi ponosic będa śmierć .




                        Skad pewnosc, ze piesi nie skretynieja ostatecznie i nie zaczna
                        space
                        > rowac zygzakiem od sklepu do sklepu z przecieciem jezdni?

                        Bo ci piesi jak sa kierowcami to sie uwazaja za europejczyków więc
                        jako piesi tez się jak europejczycy zachowywac będa .
                      • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 13:13
                        edek40 napisał:

                        > Co bedzie, gdy ruch kolowy zwolni do 30 km/h, a wypadki smierci
                        > wciaz sie beda zdarzaly.

                        Beda nadal sie zdarzac ale kilkakrotnie mniej niz teraz, co potwierdzaja realne
                        doswiadczenia z innych krajow.

                        > Skad pewnosc, ze piesi nie skretynieja ostatecznie i nie zaczna
                        > spacerowac zygzakiem od sklepu do sklepu z przecieciem jezdni?

                        Bo zaden racjonalny argument za tym nie przemawia a praktyka z innych krajow
                        dowodzi, ze tak sie nie stalo.

                    • emes-nju Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 11:44
                      hanni napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Twoje magiczne 10% szans na poniesienie bohaterskiej smierci w
                      > > konfrontacji z wlekacym sie 30 km/h autem, to (jak dla mnie!)
                      > > zdecydowanie za duzo.
                      >
                      > Na wschodzie Europy nie jestes w tym osamotniony.

                      Z trudem powstrzymuje sie od obdarzenia Cie epitetem...

                      Ale udalo sie! Polecam GORACO przeczytanie jeszcze kilka razy tego, co ja napisalem, a co Ty zacytowales i probe zrozumienia o co mi chodzi :-P Dla ulatwienia napisze, ze wcale nie chodzi mi o prawo do mordowania pieszych.
                      • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 13:22
                        emes-nju napisał:

                        > Ale udalo sie! Polecam GORACO przeczytanie jeszcze kilka razy tego,
                        > co ja napisalem, a co Ty zacytowales i probe zrozumienia o co mi
                        > chodzi :-P

                        Jak sie domyslam chodzi ci o to, ze ograniczenie do 30 km/h jest zupelnym
                        bezsensem poniewaz samochod wtedy sie "wlecze" a potraciwszy pieszego ciagle
                        istnieje 10%-ryzyko, ze go zabije.
                        Dobrze?

                        Wyciagnalem z tego wniosek, ze - podobnie jak niektorzy inni - dopuszczasz tu
                        tylko dwie mozliwosci albo zupelny bezruch, jako gwarancje blisko 0%-zagrozenia
                        dla pieszych albo taki stan rzeczy, jaki mamy obecnie, czyli szybkosci lezace
                        dwu- trzykrotnie powyzej 30 km/h, a wiec w zakresie, gdzie smierc pieszego w
                        przypadku kolizji jest kilkukrotnie, jesli nawet nie kilkunastokrotnie wyzsza.

                        Czy dobrze cie zrozumialem? Nie chcialbym, zebys obrzucil mnie "epitetem", jesli
                        sie okaze, ze znow czegos nie zrozumialem.

                        > napisze, ze wcale nie chodzi mi o prawo do mordowania pieszych.

                        Oczywiscie!
                        Ale tak niestety glupio sie sklada, ze tam, gdzie samochody poruszaja sie w
                        zakresie szybkosci... od 20 km/h powyzej 30 km/h prawdopodobienstwo zabicia
                        pieszego rosnie w zastraszajacym tempie w prownaniu z tymi miejscami, gdzie
                        samochody poruszaja sie z szybkoscia 30 km/h.
                        • emes-nju Wyciagnales zly wniosek 25.07.08, 15:23
                          No to jak lopata :-P

                          Pieszy, ktory bez patrzenia wchodzi pomiedzy jadacy "tylko" 30 km/h sznur pojazdow ma WIELOKROTNIE wieksza szanse na smierc niz kompletny swir w czasie szalonej wycieczki samochodowej w te i we wte po Polsce.

                          Ja nie zgadzam sie na te 10% jezeli moja rola sprowadzac sie ma do uwazania na pieszych, a pieszych do... niczego. Nie chce, jadac nawet 20 km/h, byc winnym smierci czlowieka tylko dlatego, ze ten nie zada sobie trudu rzucenia okiem przez ramie!

                          Ponial? Mi nie chodzi o predkosci, a o to, ze "odciazanie" pieszych z chocby cienia odpowiedzialnosci za siebie (bo sa slabsi) do niczego nie prowadzi.
                          • habudzik Re: Wyciagnales zly wniosek 25.07.08, 15:35
                            emes-nju napisał:

                            > Ja nie zgadzam sie na te 10% jezeli moja rola sprowadzac sie ma do
                            uwazania na
                            > pieszych, a pieszych do... niczego. Nie chce, jadac nawet 20 km/h,
                            byc winnym s
                            > mierci czlowieka tylko dlatego, ze ten nie zada sobie trudu
                            rzucenia okiem prze
                            > z ramie!

                            Ale wtedy masz czyste sumienie że zrobiłeś ze swojej strony co
                            mogłeś by do tego nieszczęsnego wypadku nie doszło i szczerze mówiąc
                            nie ma siły by przy zachowaniu z Twojej strony odpowiedniej
                            koncentracji pieszy poniósł śmierć . Zawsze może sie trafić że
                            spadając z dywanu na podłoge ktoś złamie sobie kark ale na
                            takie "przypadki" nie ma rady .




                            > Ponial? Mi nie chodzi o predkosci, a o to, ze "odciazanie"
                            pieszych z chocby ci
                            > enia odpowiedzialnosci za siebie (bo sa slabsi) do niczego nie
                            prowadzi.

                            NIe masz racji a to że jej nie masz potwierdzaja przykłady innych
                            państw .
                          • misiu-1 Re: Wyciagnales zly wniosek 25.07.08, 16:07
                            Możesz tłumaczyć, jak krowie na miedzy, a i tak można postawić każde pieniądze,
                            że troll nie zrozumie. Z prostego powodu. Trollowi-nieudacznikowi nie chodzi o
                            rację, tylko primo: o zadymę, secundo: o danie upustu swojej zawiści do tych,
                            których stać na samochód.
                            • habudzik Re: Wyciagnales zly wniosek 25.07.08, 19:02
                              misiu-1 napisał:
                              Z prostego powodu. Trollowi-nieudacznikowi nie chodzi o
                              > rację, tylko primo: o zadymę,

                              Kto robi zadymę , no kto ? Ci którzy jeszcze nie zrozumieli albo udają że nie
                              zrozumieli iż klamka już zapadła i można ewentualnie dyskutować nad obszarem na
                              jakim zostanie zastosowane a nie nad jego zasadnością . To że jakas menda z
                              Gazety napisze że ograniczeniem wolności jest zakaz palenia tytoniu nie oznacza
                              że tak jest . Ta menda po prostu jest nałogowym palaczem .



                              secundo: o danie upustu swojej zawiści do tych,
                              > których stać na samochód.

                              Przecież wszyscy tu mamy samochody i wszyscy jeździmy tylko nie wszyscy mamy tak
                              krótki wzrok że widzimy tylko koniec własnego nosa . Wolność jest wtedy gdy mam
                              wole prawo wyboru pomiędzy samochodem do kiosku ruchu a per pedes . Jesli ze
                              strachu że nie dojdę cały na pieszkę musze wybrać samochód , to nie ma mowy o
                              wolności .
                • edek40 Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 11:09
                  Czy aby predkosci "przezycia" nie sa liczone dla nieco wiekszych obywateli? Dziecko, tak na oko, przy malej predkosci natychmiast laduje pod kolami. Tu nawet 5 km/h nie uratuje mu zycia.

                  Dzieci sa dosc specyficznym elementem krajobrazu. Moga bowiem na waziutkiej osiedlowce wylezc prosto zza innego samochodu i pozostac niewidoczne, az do czasu gdy cos puknie o podwozie. Na dzieci jest swietna rada - opieka rodzicow oraz edukacja. Moje wsiowe dzieci same lapia mnie za reke, gdy wybierzemy sie do miasta poogladac tramwaje.
                  • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 12:32
                    edek40 napisał:

                    > Czy aby predkosci "przezycia" nie sa liczone dla nieco wiekszych
                    obywateli? Dzi
                    > ecko, tak na oko, przy malej predkosci natychmiast laduje pod
                    kolami. Tu nawet
                    > 5 km/h nie uratuje mu zycia.

                    I tu się znowu mylisz . dziecko to nie tylko maluch z przedszkola .
                    A co z upośledzonymi fizycznie i psychicznie ? Oni tez ze względu na
                    ułomność ladują pod samochodem ? Czy może o nich nie warto sobie
                    zawracać głowy ?




                    Na dzieci jest swietna rada - opieka rodzicow oraz e
                    > dukacja. Moje wsiowe dzieci same lapia mnie za reke, gdy
                    wybierzemy sie do mias
                    > ta poogladac tramwaje.

                    A dzieci bez opieki ? Co z nimi ?
                  • hanni Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 25.07.08, 13:23
                    edek40 napisał:

                    > Czy aby predkosci "przezycia" nie sa liczone dla nieco wiekszych obywateli?

                    Dane, ktore podalem, sa - jak sie domyslam - statystycznie usrednione.
              • Gość: na zimno Ale wtedy nie bylo gier komputerowych i kazdy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.07.08, 16:37
                wiedzial, ze ma tylko JEDNO zycie.

                Dzisiaj im sie tak po...rabalo w glowach, ze nic nie skutkuje.
              • habudzik Re: Nie dotrzesz do wszystkich. 24.07.08, 17:00
                emes-nju napisał:

                > Gość portalu: na zimno napisał(a):
                >
                > > Male dzieci i tak nie kapuja.
                > >
                > > Duze dzieci spiesza sie do szkoly i skacza na "druga strone".
                > >
                > > Studenci "skracaja sobie droge na zajecia".
                > >
                > > Dorosli wlaza pod samochody, bo nie chce im sie "isc dookola".
                > >
                > > Starsze osoby nic juz nie kapuja tak jak male dzieci.
                >
                > Pierwsze co niektorzy powinni skapowac, to to, czego mnie uczono w pierwszej kl
                > asie (a moze wczesniej?) - zanim wejdziesz na jezdnie spojrzyj w lewo, potem w
                > prawo i jeszcze raz w lewo.

                I co , i zawsze jesteś skoncentrowany , zawsze wypoczęty i zawsze w zgodzie z
                innymi ????
                • Gość: na zimno Nie odpowiadam na....pytania. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.07.08, 18:19
                  • Gość: na zimno upierdliwe oczywiscie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.07.08, 18:45
                    Namolnosc i Upierdliwosc. To "kocham" nad wyraz.

    • naprawdetrzezwy I tego, co napisałeś wynika jedna rzecz: 25.07.08, 11:40
      Pieszy MUSI uważać*, bo inaczej zginie.
      • edek40 Re: I tego, co napisałeś wynika jedna rzecz: 25.07.08, 11:44
        Ciagle to mowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka