Gość: Lech.
IP: *.lot.pl
22.10.03, 01:03
Odp.: Tak. Dwie baby. Z góry uprzedzam, że nie jestem wrogiem kobiet
kierujących i wiem, że w wielu wypadkach są ostrożniejsze i życzliwsze ale
to, co wczoraj widziałem w Warszawie na Modlińskiej mocno podważyło moją
wiarę. Otóż podążałem sobie spokojnie za Oplem Astrą II, gdy nagle zauważyłem
dziwne ruchy samochodu. Zwalniał, zmieniał kierunek, to znowu przyśpieszał.
Za następnym zwolnieniem znalazłem się na tyle blisko, że mogłem zobaczyć co
się dzieje. W Oplu jechały dwie panie: jedna kierowała, a druga siedziała
obok. I one się po prostu KŁÓCIŁY!!! Pasażerka wymachiwała rękami, zapewne
też krzyczała, machała kierującej przed nosem jakimś papierem. A tamta nie
była dłużna i również wymachiwała rękami - obiema!!! - odpychała papier,
pukała się w głowę. Auto w tym czasie dwa razy zmieniło pas ruchu - zapewne
bez wiedzy kierującej i kilka razy zahamowało na środku jezdni, wprowadzając
spory zamęt w ruchu. Na trąbienie zaskoczonych kierowców panie reagowały
solidarnie pokazując, co myślą o tych, którzy zakłócają im konwersację. Nie
ryzykowałem dłużej jazdy w ich pobliżu i przy najbliższej okazji wyprzedziłem
Astrę. Nie wiem jaką wyobraźnię trzeba mieć, żeby w ten sposób rozstrzygać
spory ale dość często widzę takie sytuacje kiedy dwie panie w aucie zajmują
się wszystkim, tylko nie kierowaniem. Oczywiście facetom też to się zdarza, a
jednak myślę, że w namiętności "pytlowania" za kierownicą panie nas
przewyższają. Nie będę tu radził, że można na parkingu, na stacji benzynowej,
itp, bo każdy kierowca to wie. Czy się zastosuje - zależy do jego wyobraźni.
W lecie widziałem faceta, który jechał z prędkością ok. 90 km/h z planem
miasta rozłożonym na kierownicy. Pewnie nie chciał tracić czasu na
zatrzymywanie się. A zapewne nie pomyślał, co by stracił gdyby z przeciwka
podążał podobny myśliciel... Ciekawe jak takie praktyki traktuje policja ? Bo
powinna traktować nie łagodniej, niż np. rozmowy przez komórki w czasie jazdy.