Dodaj do ulubionych

Różnica prędkości

08.03.09, 20:22
Powszechnie się trąbi, że duża prędkość jest niebezpieczna.
Wszystko zależy od sytuacji, bo przecież jazda 130 na autostradzie jest bezpieczniejsza niż nocna 60-ka przez wieś.

Bardziej niebezpieczna od dużej prędkości jest duża różnica prędkości.

Wiadomo, że pędząc szybko sami sobie stwarzamy mnóstwo spotkań z dużą różnicą prędkości.
Ale nawet jadąc czterdziestką przez wieś można spotkać dużą różnicę prędkości z pełzającym autochtonem.

Zobaczcie jak wybija z rytmu spotkanie na drodze kogoś jadącego 30-40 km wolniej.


video.google.pl/videoplay?docid=-6318982082063442501&hl=pl
A jeśli zamiast setką jeździłbym po takich drogach 140?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • 0rwell Mój komentarz 08.03.09, 22:41
      > Powszechnie się trąbi, że duża prędkość jest niebezpieczna.
      > Wszystko zależy od sytuacji, bo przecież jazda 130 na autostradzie jest
      bezpiec
      > zniejsza niż nocna 60-ka przez wieś.

      Jeśli jadąc 130 autostradą najedziesz na żelastwo które ktoś inny przed chwilą
      zgubił możesz skończyć gorzej niz najeżdżając na nie we wsi przy 2x mniejszej
      prędkości. To tylko przykład, życie pisze różne scenariusze, więc chyba cos w
      tym gadaniu o prędkości jest.

      Kiedy ktos jedzie poniżej predkości dopuszczalnej zazwyczaj przypina mu się
      etykietke zawalidrogi. To stereotyp. Ludziom nie przychodzi do głowy że można
      mieć powód do wolniejszej jazdy. Zgodnie ze strereotypem przypuszcają od razu
      że kierowca ma problemy z głową. Do tych którzy tak uważają: w przepisach nie
      ma ogólnej prędkości minimalnej. Jadąc 70 na drodze ograniczonej do 90 nie
      tamuje się, jak ktoś mógłby zarzucić, ruchu.
      ________________________________
      Było 4 wyprzedzania:

      1,2 - nie wiem co chcesz w ogóle powiedzieć przez te filmiki, hamowałeś
      silnikiem + ew. lekko hamulcem a potem wyprzedziłeś. Wszystko płynnie. Gdzie tu
      zakłócenie rytmu. Gdzie niebezpieczenstwo. Zbliżając się do zakrętu też
      zdejmujesz nogę z gazu.

      3 - czerwony samochód jechał wolno - jak wcześniej pisałem ma prawo. Bardzo
      prawdopodobne ze nie chciał przegapic stacji benzynowej. Lepsza chyba
      wolniejsza jazda niż (w tej sytuacji) jazda zgodna z twoim rytmem a potem nagłe
      hamowanie + kierunek w ostatniej chwili (bądź wcale) + skręt. To by dopiero
      było niebezpieczne.

      4 - to samo co 1 i 2 z zaznaczeniem że wyprzedzałeś na krzyżówce oznaczonej
      znakiem, który był widoczny dużo wcześniej, przypuszczam tez że znasz tę drogę
      więc tym bardziej hmmm... nie pochwalam.

      5 - nie ma rady na takich co skręcaja w lewo ze środka jezdni. Po prostu trzeba
      uważać. Kierunek też mógł być wcześniej. Moim zdaniem dobry przykład tego jak
      czyjaś ignorancja wybija z rytmu.
      • cooba75 Re: Mój komentarz 09.03.09, 08:00
        Wyjeżdżając na drogę zakładasz, że nic takiego nie będzie miało miejsca, że nie znajdziesz na drodze nieruchomych przeszkód, w miejscach w których nie powinno ich być - do których różnica prędkości jest równa twojej prędkości.

        To tak jakbyś bał się wyjść na ulicę, ponieważ na dachu wieżowca może czaić się snajper.
        • 0rwell Re: Mój komentarz 09.03.09, 12:38
          A skąd niby wiesz co ja zakładam? Mów za siebie.

          cooba75 napisał:

          > nie znajdziesz na drodze nieruchomych przeszkód, w miejscach w
          których nie powinno ich być

          Użyj wyobraźni. Życie nie jest usłane różami.
          Kilka osób juz napisało w tym watku co im się przytrałiło - poczytaj.

          • cooba75 Re: Mój komentarz 09.03.09, 13:47
            Oczywiście, że wypowiadam się tylko i wyłącznie w swoim imieniu.

            Wyjeżdżając na publiczne drogi zakładam, że:

            - Nie spotkam przeszkód w postaci leżących żelastw,
            - Kierowcy nie jeżdżą pod prąd,
            - Nikt nie będzie mi przebiegał przed samochodem
            na autostradzie / drodze ekspresowej.

            Stosuję wobec innych uczestników ruchu drogowego zasadę ograniczonego zaufania.

            Rozumie, że wszystkie wymienione przez Ciebie innych uczestników forum przypadki są możliwe i prawdopodobne to jednak wyjeżdżając pomijam to ryzyko.
            • 0rwell Re: Mój komentarz 09.03.09, 14:22
              cooba75 napisał:

              > pomijam to ryzyko.

              a nie uważasz, że warto byłoby byc gotowym na takie ewentualności,
              biorac pod uwage to jak źle mogą się skończyć?
              • misiu-1 Re: Mój komentarz 10.03.09, 11:02
                Czy wychodząc z domu, wkładasz na głowę kask ochronny, żeby być gotowym na
                ewentualność przedmiotów spadających z dachu? Wiele lat temu, kiedy
                przechodziłem obok 10-piętrowego wieżowca na rogu ulic Rembielińskiej i
                Wyszogrodzkiej w Warszawie, nie dalej jak dwa metry przede mną spadł na chodnik
                sporej wielkości zawór wodociągowy. Tak na oko kilka kilogramów. Stanowi to
                namacalny dowód, że takie przypadki się zdarzają. Pamiętaj - od dzisiaj zawsze
                chodź w kasku na głowie, bo warto być gotowym.
                • nazimno Mozesz juz teraz chodzic spokojnie--- 10.03.09, 11:38
                  ---hydraulicy wyjechali na saksy.
                • 0rwell Re: Mój komentarz 10.03.09, 13:42
                  Przede wszystkim, gdybys dostał tym zaworem to nawet kask by cię nie
                  ochronił. Takie ekscesy są o wiele rzadsze niż przeszkody na drodze.
                  Przeszkodą wcale nie musi być żelastwo, wystarczy dziura na
                  głębokośc połowy koła a takie spotkac to nie problem.

                  Żeby uniknąc zaworu z nieba trzeba by cały czas patrzec w górę idąc
                  chodnikiem. Niestety nie da się iść chodnikiem i patrzeć w niebo.

                  Jadąc samochodem patrze do przodu i widze co znajduje się na jezdni.
                  Jak cos spadnie z góry na samochód to raczej tego nie uniknę. Ale
                  mogę uniknąć tego co bedzie lezało na jezdni, dbając o odpowiednie
                  pole widzenia (jazda na zderzaku odpada) ryzyko że wpadne na
                  przeszkodę z dużą prędkością i będę miał wypadek jest niskie. być
                  może w wielu sytuacjach moja ostrożność okaże się niewystarczająca
                  ale na pewno nie dam się zaskoczyć i skutki bedą mniej poważne.

                  > Wyjeżdżając na publiczne drogi zakładam, że:
                  >
                  > Kierowcy nie jeżdżą pod prąd,

                  Więc dlaczego tego nie zakładasz skoro oni to robią?
                  www.youtube.com/watch?v=bgXUVQ2Uj5s
                  www.youtube.com/watch?v=ePpD_xnsdHU


                  - Nikt nie będzie mi przebiegał przed samochodem
                  na autostradzie / drodze ekspresowej.

                  Zdarza się i w Polsce, kilka z tych 5000 tysięcy zabitych do tego
                  się zalicza. Autostopowicze miewają takie pomysły. uderzenie w
                  człowieka przy dopuszczalnych 130 osobówką jest śmiertelnie
                  niebezpieczne i dla tego człowieka, i dla pasażerów osobówki.

                  Twoje założenia są dla mnie niedorzeczne.

                  Równie dobrze można założyć: wjeżdzając z prędkoscią 120/h w grube
                  drzewo zakładam, że nic mi się nie stanie.
      • mejson.e Re: Mój komentarz 09.03.09, 09:19
        0rwell napisał:

        > Jeśli jadąc 130 autostradą najedziesz na żelastwo które ktoś inny przed chwilą
        > zgubił możesz skończyć gorzej niz najeżdżając na nie we wsi przy 2x mniejszej
        > prędkości. To tylko przykład, życie pisze różne scenariusze, więc chyba cos w
        > tym gadaniu o prędkości jest.

        Zgadza się - w korku najechałem pandą na połówkę bębna hamulcowego od naczepy, która trąciła mi drążek kierowniczy co ściągnęło mnie na krawężnik. Co potrafią gubić polskie graty na naszych autostradach to się w pale nie mieści...

        > Jadąc 70 na drodze ograniczonej do 90 nie
        > tamuje się, jak ktoś mógłby zarzucić, ruchu.

        Nie tamuje ruchu, ale wybija z rytmu jadących szybciej.
        Im szybciej tym bardziej...

        ________________________________
        > Było 4 wyprzedzania:
        >
        > 1,2 - nie wiem co chcesz w ogóle powiedzieć przez te filmiki, hamowałeś
        > silnikiem + ew. lekko hamulcem a potem wyprzedziłeś. Wszystko płynnie. Gdzie tu
        >
        > zakłócenie rytmu. Gdzie niebezpieczenstwo. Zbliżając się do zakrętu też
        > zdejmujesz nogę z gazu.

        Bo jechałem setką i miałem czas na odjęcie nogi z gazu.
        Miałem czas na wątpliwości.

        Jadąc 140 po prostu łykałbym takich normalnych albo hamował awaryjnie.

        > 3 - czerwony samochód jechał wolno - jak wcześniej pisałem ma prawo. Bardzo
        > prawdopodobne ze nie chciał przegapic stacji benzynowej. Lepsza chyba
        > wolniejsza jazda niż (w tej sytuacji) jazda zgodna z twoim rytmem a potem nagłe
        >
        > hamowanie + kierunek w ostatniej chwili (bądź wcale) + skręt. To by dopiero
        > było niebezpieczne.

        Zgoda - przejechałem się kilka minut siedemdziesiątką zamiast setką - wszyscy zdrowi...


        > 4 - to samo co 1 i 2 z zaznaczeniem że wyprzedzałeś na krzyżówce oznaczonej
        > znakiem, który był widoczny dużo wcześniej, przypuszczam tez że znasz tę drogę
        > więc tym bardziej hmmm... nie pochwalam.

        Tylko prezes PiS jest doskonały ;-)

        > 5 - nie ma rady na takich co skręcaja w lewo ze środka jezdni. Po prostu trzeba
        >
        > uważać. Kierunek też mógł być wcześniej. Moim zdaniem dobry przykład tego jak
        > czyjaś ignorancja wybija z rytmu.

        Najbardziej oczywisty przykład pozostawiłem na koniec... ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • nazimno Gubienie - jechalem kiedys za TIRem na A18. 09.03.09, 11:38
          Ta czesc A18 posiada jeszcze dzis stare betonowe plyty, ktore
          zapewniaja nieustanny lomot kazdemu pojazdowi.

          TIR jechal lewym pasem, prawy jest zalosnie zniszczony.
          Kierowca TIRa musial mnie widziec, poniewaz dal znak migaczem,
          prawym, ze zjedzie na prawo, abym mogl go wyprzedzic.
          On zaczal zmieniac pas, a ja zaczalem sie do niego zblizac.

          Z TIRa przede mna, z jakigos schowka na lewej jego burcie wypadla okazala
          pelnowymiarowa gasnica. Odbila sie od drogi i przeleciala w odl. ok 1 m od
          prawego przedniego slupka nadwozia mojego samochodu.

          Ten 1 metr mnie uratowal.

        • rapid130 Re: Mój komentarz 10.03.09, 16:39
          > Zgadza się - w korku najechałem pandą na połówkę bębna hamulcowego
          > od naczepy, która trąciła mi drążek kierowniczy co ściągnęło mnie
          > na krawężnik. Co potrafią gubić polskie graty na naszych
          > autostradach to się w pale nie mieści...

          Dopóki na A2 obowiązywały i winiety, i opłaty dla ciężarówek, po A2
          jeździła artystokracja wśród tirów.

          Gdy pozostały tylko winiety, jakoś tak w lipcu 2005 roku, wjechała
          uboższa, wesoła menażeria. :/

          Od tej pory można utrafić na elementy "porzucone" przez ciężarówki i
          naczepy. Kołpaki. Węgiel. Złom, co sobie krotochwilnie spadł, bo był
          zbyt czubato naładowany. Latem powszechne są nadlewki z
          bieżnikowanych opon. Ze dwa razy widziałem bezdomną zapasówkę. :X

          Dlatego w nocy nigdy nie jeżdżę po autostradach więcej niż 110-120
          km/h. Przy jeździe na krótkich światłach pozostaje wtedy te
          absolutne minimum czasu na manewr ominięcia. Na hamowanie już nie.
          Oczywiście światła innych aut - jadących w tym samym kierunku -
          pomagają, pozwalają dojrzeć więcej. Ale nie wszystko.
        • emes-nju Re: Mój komentarz 11.03.09, 13:50
          mejson.e napisał:

          > Zgadza się - w korku najechałem pandą na połówkę bębna hamulcowego
          > od naczepy, która trąciła mi drążek kierowniczy co ściągnęło mnie
          > na krawężnik. Co potrafią gubić polskie graty na naszych
          > autostradach to się w pale nie mieści...

          Wygralem!

          Ja kiedys rozjechalem tlok z korbowodem ;-)
          • mejson.e Re: Mój komentarz 11.03.09, 19:49
            emes-nju napisał:

            > Ja kiedys rozjechalem tlok z korbowodem ;-)

            Ale nie ściągnęło Cię na krawężnik?

            Mnie machnęło przy 10 km/godz...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • etom Re: Różnica prędkości 09.03.09, 05:36
      mejson.e napisał:

      > Bardziej niebezpieczna od dużej prędkości jest duża różnica
      > prędkości.

      Szybkosc sama w sobie nie istnieje, zawsze okeresla sie ja w stosunku do czegos.
      Jadac szybciej, stwarza sie wieksza roznice w stosunku do jadacych w tym samym
      kierunku, jadacych w kierunku przeciwnym i do np. ...drzew przy drodze :-)
      Wiec na jedno wychodzi.
    • inguszetia_2006 Re: Różnica prędkości 10.03.09, 16:05
      Witam,
      Mejson,ty bijesz rekordy płodności literackiej;-D
      Gdzie nie spojrzeć, tam Mejson;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • rapid130 Re: Różnica prędkości 10.03.09, 16:42
        Chodzi mi po głowie wykorzystanie jego dzieł zebranych.

        Miałby dział "Mesjanizm Mejsona" na planowanej od pewnego czasu,
        klubowej podstronce pt. "Jak BMW i się nie zabić".

        Jeszcze jakby zaczął jeździć BMW, to zostałby [dla klubowiczów] guru
        stuprocentowym. :P
        • rapid130 Re: Różnica prędkości 10.03.09, 16:50
          rapid130 napisał:

          > pt. "Jak BMW i się nie zabić".

          Miało być: "Jak jeździć BMW i się nie zabić" :P

          alias

          "Jak dożyć z BMW do emerytury" :P
          • mejson.e Jak... 10.03.09, 19:07
            rapid130 napisał:


            > "Jak dożyć z BMW do emerytury" :P

            A jak wyżyć z BMW z emerytury?
            Albo jak odłożyć na BMW do emerytury? ;-)


            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • mejson.e Mesjanizm 10.03.09, 19:06
          rapid130 napisał:

          > Chodzi mi po głowie wykorzystanie jego dzieł zebranych.
          >
          > Miałby dział "Mesjanizm Mejsona" na planowanej od pewnego czasu,
          > klubowej podstronce pt. "Jak jeździć BMW i się nie zabić".

          Nie krępuj się - takie zacne miejsce to zaszczyt.
          Tylko miłośnicy BMW nie lubią kazań...

          > Jeszcze jakby zaczął jeździć BMW, to zostałby [dla klubowiczów] guru
          > stuprocentowym. :P

          Nobodys's perfect...

          Chociaż...
          W mojej bliskiej rodzinie już pojawiły się dwa BMW, w tym Z4...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Rekordy 10.03.09, 19:00
        inguszetia_2006 napisała:

        > Gdzie nie spojrzeć, tam Mejson;-D

        Sfrustrowany chłopina, że na drodze nikt go nie docenia tylko objeżdża, to musi
        się trochę polansować na forum... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • rapid130 Re: Różnica prędkości 10.03.09, 16:49
      mejson.e napisał:

      > Bardziej niebezpieczna od dużej prędkości jest duża różnica
      > prędkości.

      Dlatego nie mam wyrozumiałości dla kierowców, którzy mają przed sobą
      dłuuuuuuugi na 400-500 metrów pas włączania, ale muszą władować się
      przede mnie - z prędkością 50-60 km/h na pierwszych stu metrach -
      nie mającego gdzie im uprzejmie zrobić miejsca (bo lewy pas zajęty).

      To są te rzadkie momenty, kiedy używam świateł drogowych niezgodne z
      przeznaczeniem. :XXXXX

      W ŻADNYM programie o BRD nie słyszałem, żeby ktoś podjął temat
      różnicy prędkości. A od kilkunastu lat staram się oglądać wszystkie
      osiągalne. :/

      Niestety, u nas wciąż panuje kult jazdy ekonomicznej, choćby po
      trupach.
      - Po co pałować silnik? A niech uważają, nawet niech przede mną
      hamują, skoro tak zap***ją!

      [Niestety, jest to także ideologia mojego kochanego taty. :P)
      • staszek585 Re: Różnica prędkości 11.03.09, 13:59
        Rapid1. Bo zrobili pasy włączania, ale już nie wytłumaczyli do czego służą.
        Początkujący skąd ma to wiedzieć? Przecież ma tylko odpowiedzieć na 16 z
        osiemnastu pytań w testach. Wybranych chyba z 400. Niezmiennych od lat.
        Skoro fachowcy uznali, że to wystarczy to tym bardziej wierzy w to początkujący.
        A później? No kto go ma nauczyć? Przecież już wszystko wie, nie?
        • 0rwell Re: Różnica prędkości 11.03.09, 19:41
          > Bo zrobili pasy włączania, ale już nie wytłumaczyli do czego służą.
          > Początkujący skąd ma to wiedzieć? Przecież ma tylko odpowiedzieć
          na 16 z
          > osiemnastu pytań w testach. Wybranych chyba z 400. Niezmiennych od
          lat.
          > Skoro fachowcy uznali, że to wystarczy to tym bardziej wierzy w to
          początkuj
          > ący.
          > A później? No kto go ma nauczyć? Przecież już wszystko wie, nie?

          Nauczyłby go system kontroli z prawdziwego zdarzenia. Wystarczyłoby
          dołożyc trochę pytań (np. 600, czyli razem 1000, a co, to tylko 2,5
          raza więcej)i każdemu kontrolowanemu kierowcy podtykac pod nos 10
          pytanek. Umie? - dziękuję i szerokiej drogi. Nie umie? - zapraszamy
          na kurs doszkalający. Ludzie sami by sie wzieli za studiowanie
          kodeksu drogowego (większośc pierwszy raz w życiu).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka