Dodaj do ulubionych

O miłościwej policji

09.04.09, 20:34
Witam,
Byłam na rowerze. Jechałam po chodnikach z córką i po ścieżkach
rowerowych(też z córką)i potem jechałam ulicą. Też z córką(lat
prawie 8). Pietra miałam jak diabli, bo mała się buja troszkę. I tak
sobie jechałyśmy,samochody nas wymijały i potem przejeżdżała
policja. I się uśmiechnęli i pojechali dalej.
Wniosek; wcale nie można na nich liczyć.
Powinnam dostać mandat i to sowity, albo chociaż jakieś pouczenie.
Jestem zawiedziona;-D
Pzdr.
Inguszetia
Obserwuj wątek
    • marek_m5 Re: O miłościwej policji 10.04.09, 00:49
      Super, też jestem zawiedziony.
    • tomek854 Re: O miłościwej policji 10.04.09, 04:57
      To mi przypomina taką sytuację.

      Dawno dawno temu podróżowałem stopem po Europie z moją przyjaciółką. No i
      wylądowaliśmy w Szwajcarii, gdzie policja akurat organizowała jakąś blokadę dróg
      - kolczatki, broń długa i tak dalej.

      Wylegitymowali, pogawędzili i puścili. A była jakaś 11 wieczór. Za chwilę
      dogonili i zapytali, CZY NIE BĘDZIEMY MIELI NIC PRZECIWKO, JEŻELI ONI NAS
      PODWIOZĄ NA KEMPING, BO ONI SIĘ BĘDĄ LEPIEJ CZULI JEŻELI NIE BĘDZIEMY SIĘ
      SZWĘDAĆ PO NOCACH KIEDY JAKIŚ BANDYTA GRASUJE. Było nam bardzo miło. Radiowóz
      zawrócił, jeden policjant kierował ruchem (dwoma samochodami nadjeżdżającymi z
      dwóch stron, z których jeden musiał ominąć radiowóz do którego się ładowaliśmy)
      i pojechaliśmy na najdalszy kemping we wsi, bo policjanci wiedzieli jak się ceny
      kształtują. Taktownie powiedzieli, ze "jakby nam kemping nie odpowiadał" to
      mozemy rozbić się w niedalekim lesie.

      W jakiś tydzień potem zakończyliśmy naszą trasę w Wałbrzychu. Udając się na
      dworzec kolejowy w nadzieli na pociąg do Wrocławia okazało się, że jest za
      późno, za to właśnie przyjechał pociąg Z WROCŁAWIA, z którego wysypała się
      wataha kiboli. NIe czekając aż nas zauważą daliśmy w długą w kierunku
      Szczawienka. Kibice szli kilkaset metrów za nami tyralierą całą szerokością
      jezdni a my chowaliśmy się w cieniu, żeby nas nie było widać. Nadjechał
      radiowóz. Minął nas, na zakręcie ujrzał kibiców, zahamował, zawrócił i też daje
      dyla w kierunku Szczawienka. Zatrzymaliśmy go i zapytaliśmy, czy nie mógłby nas
      podwieźć, bo się boimy kiboli. Oni nam odpowiedzieli, że NIE, BO ONI _TAM_ NIE
      JADĄ. Kumpela trzeźwo odpowiedziała, że gdzie indziej też nas satysfakcjonuje.
      Oni na to, że Policja to nie taksówka. My jeszcze raz napomknęliśmy o grupie
      kiboli, której ryki słychać było coraz głośniej. A co na to panowie policjanci?
      "NO TAK, NOCĄ, PRZEZ WAŁBRZYCH, PIECHOTĄ, TO JA NIE ZAZDROSZCZĘ" po czym
      dokonali niebywałej sztuki ruszenia polonezem z piskiem opon zostawiając nas na
      środku jezdni. Na szczęscie widział to stróż z pobliskiego parkingu który
      zaprosił nas do swojej kanciapy w której wspólnie się zaryglowaliśmy i
      przeczekaliśmy parę godzin...

      Nie na temat, ale o polskiej policji mówi dużo... ;-)
      • edek40 Re: O miłościwej policji 10.04.09, 10:50
        > Nie na temat, ale o polskiej policji mówi dużo... ;-)

        Tak. Za czasow milicji bylo lepiej. Jeden moj znajomy wracal z Zakopanego do Warszawy pociagiem. Na okolicznosc zaczal spozywac juz na Krupowkach. Na dworzec dotarl juz nieco rozluzniony. Wsiadl do pociagu byle jakiego. Pociag konczyl bieg w Nowym Saczu. Zdeziorientowany uznal, ze przespi sie na komisariacie. Tuz pod dworcem zaczepnie spytal milicjanta, gdzie tu jest najblizsza melina. Nie zaskoczony milicjant rozejrzal sie i powiada: "Marycha jest tuz za rogiem, ale ona dolewa wody, Jozek jest w szpitalu po ostatniej libacji. Hm... Franeeeeeeek, dawaj radiowoz!!!" I pojechali razem do Mietka, ktory mial dobry towar, a dla strozow prawa i ustroju mial specjalne ceny. Moj kolega nie zabardzo pamieta te noc, ale pamieta ze milicjancji ustalili o ktorej odjezdza pociag do Warszawy i wsadzili go do wlasciwego. I po co nam ta wolnosc byla...?
    • edek40 Re: O miłościwej policji 10.04.09, 10:42
      Traktuj to jak komplement ;)
    • emes-nju O olewczej raczej... n/t 10.04.09, 10:49

    • bimota Re: O miłościwej policji 10.04.09, 12:35
      Za co ten mandat... ?

    • ptasiekm Re: O miłościwej policji 10.04.09, 13:43
      > Jestem zawiedziona;-D
      > Pzdr.
      > Inguszetia
      ------------------------------------------------------
      Moderator nie był podobnego zdania co i ja więc usuwa wpisy ??!!
      Wyrażę się delikatniej: Inguszetia współczuję Tobie i Twojej
      rodzinie. Zawiedzona dopiero będziesz miała okazję być kiedy rowerek
      Twojego chwiejącego się dziecka zawiśnie się na czyimś lusterku.
      (czego oczywiście nie życzę)
    • marek.dumle Re: O miłościwej policji 10.04.09, 14:17
      Zawiedziona?!
      Wam się na tym Ursynowie w głowach przewraca Inguszetia.
      Następnym razem patrol wyślę, żeby was stosownie usadził.
      Czuwaj! :)
    • pacanek_ten_prawdziwy Re : Do nieodpowiedzalnej matki(?) 11.04.09, 21:25

      Hallo inguszetia_2006

      Naprawde nie rozumie twojej mentalnosci i twojego toku myslenia !!!

      Najpierw narazasz swoja 8 letnia corke na niebezpieczenstwo :
      "potem jechałam ulicą. Też z córką(lat prawie 8). Pietra miałam jak diabli, bo
      mała się buja troszkę."

      I pomimo jej "bujania" sie w czasie jazdy,jedziesz z nia ulica -
      nie zalezy ci na jej zyciu? - i jeszcze sie skarzysz ze policja nie dala ci
      mandatu !!!!

      Ja nie dal bym ci mandatu ,jak bym cie spotkal ,tylko "spral" dupe palka i moze
      odebral prawa rodzicielskie - moze tak uratowal bym zycie twojej corki ,bo kto
      wie co jeszcze z nia zrobisz ,aby mogla znowu otworzyc temat na forum.

      Pozdrawiam pacanek
      • jorn To tak dla równowagi trzy historyjki: 16.04.09, 22:37
        1. Neuilly-sur-Marne (aglomeracja paryska). Z lekka zabłądziłem i postanowiłem o drogę spytać. Akurat zobaczyłem, jak państwo policjanci kończą jakiś samochód kontrolować, więc zatrzymałem się przy nich, bacząc, żeby jakiegoś przepisu nie złamać i gdy zakończyli czynności kontrolne zadałem pytanie typu "jak dojechać do...?". W odpowiedzi usłyszałem żądanie okazania dokumentów własnych i samochodu. Gdy je sobie obejrzeli, dokumenty oddali, wskazówek nie udzielili.
        2. Lille. Miasto zakorkowane jak 150, bo jakaś demonstracja właśnie przeszła. Podjeżdżam do skrzyżowania obstawianego przez dwóch policjantów. Jeden na piechotę, tyłem do mnie, drugi na skuterze patrzy na mnie i daje znak, że mogę przejeżdżać. W tym momencie ten pierwszy postanowił przejść na skos przez skrzyżowanie (w końcu policyjny mundur zawiesza prawa fizyki) i gdybym się nie wykazał refleksem, wlazłby mi pod samochód. Udało mi się go jakoś ominąć i pojechałem dalej. Chwilę później dogonił mnie ten na skuterze i załomotał pięścią w moją szybę. gdy otworzyłem okno, zapytał, czy widziałem, co zrobiłem jego koledze i tonem nieznoszącym sprzeciwu oznajmił, że trzeba uważać. Ja na to, że się z tym stwierdzeniem zgadzam, ale to jego kolega był tym, który nie uważał. Pojechał.
        3. Autostrada A2, okolice Wrześni. Samochód odmówił dalszej współpracy. Doturlałem się na ten plac obok jezdni w miejscu, gdzie droga jest jednocześnie rezerwowym lądowiskiem dla samolotów. Po chwili podjechał radiowóz. Poprosiłem policjantów o pomoc, zaprosili do środka (zimno było), połączyli się z kolegami w komisariacie, a ci zadzwonili po holownika dla mnie. Ci z radiowozu dalej mnie gościli w swoim samochodzie i odjechali dopiero po upewnieniu się, że holownik mnie zabierze wraz z samochodem.

        I jak to świadczy o polskiej i francuskiej policji?
        • viking2 Re: To tak dla równowagi trzy historyjki: 17.04.09, 01:37
          jorn napisał:

          > 1. Neuilly-sur-Marne (aglomeracja paryska). Z lekka zabłądziłem i postanowiłem
          > o drogę spytać.

          Twoje doswiadczenia jak najbardziej paryskie. Podobnie i ja, zabladzilem kiedys
          poznym wieczorem, po wizytowaniu kogos tam w paryskim Villejuif (slabo znam te
          czesc), a towarzystwu w samochodzie akurat zachciewa sie ostryg, ktore o tej
          porze mozna dostac w pewnej knajpie na Montparnasse. W jednej z ciasnych ulic
          radiowoz na srodku jezdni, kogut wlaczony, dalej policyjny bus, jakis ruch wokol
          niego - z moich obserwacji wynika, ze wygarneli nielegalny burdel - gliniarze
          chodza w te w tamta...
          Pytam jednego o najprostsza droge do Peripherique (bo stamtad juz trafie). Ten
          mi na to z pytaniem a dokad ja chce jechac. Na Montparnasse, powiadam mu.
          Zamyslil sie na chwile, westchnal, patrzy na mnie i powatpiewaniem w glosie mowi
          "ale to daleko...". I wyraznie widze, ze czeka z nadzieja, ze ja zrezygnuje i
          nie bedzie mi musial tlumaczyc, jak jechac. I w koncu nie powiedzial, ale zaraz
          potem znalazlem taksowkarza, ktory mnie "popchnal" we wlasciwym kierunku.
          • nioma Re: To tak dla równowagi trzy historyjki: 17.04.09, 08:53
            Szkoda dzieciaka, ze ma nieodpowiedzialna matke, ale przy
            sprzyjajacych okolicznosciach ma szanse dozyc do pelnoletnosci.
            Niech sie tylko nie bujnie na rowerku przed tirem.
    • inguszetia_2006 Re: O miłościwej policji 17.04.09, 09:26
      Witam,
      Ale przynudzacie z tą odpowiedzialnością.
      Sprawa jest oczywista, jak bym nie musiała wyjeżdżać na ulicę, to
      bym nie wyjeżdżała, ale że chodnik był "pogięty" i rozbebrany, bo w
      remoncie,to bezpieczniej było ulicą jechać.
      Natomiast wątek był o czym innym; dlaczego policja nie zatrzymała
      się i nie zapytała; czemu pani tak jedzie? Chętnie bym
      odpowiedziała. Dlaczego policja przymyka oko na drobne wykroczenia?
      Dlaczego nie zainteresuje się? Dlaczego olewa?
      Od małych spraw się zaczyna, od ścigania drobnych wykroczeń.
      To sprawdzone i skuteczne.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nioma Re: O miłościwej policji 17.04.09, 09:39
        Moze nie lubia dzieci i sobie pomysleli: o, jednego bedzie mniej?
        Napisz na nich skarge najlepiej.

        Przynudzamy z odpowiedzialnoscia? Dziewczyno, zachowalas jak jak
        idiotka i dziwisz sie, ze my sie dziwimy?
      • gweeny Re: O miłościwej policji 17.04.09, 10:11
        taa, "od małych spraw się zaczyna", zaraz znalazł by się taki, co by
        powiedział, że Policja się pierdołami zajmuje zamiast ścigać
        prawdziwych przestępców...
        "uwielbiam" takie narzekanie na wszystko...
        • pacanek_ten_prawdziwy Re: O nieodpowiedzialnej "mamusi" ???? 17.04.09, 18:05

          Hallo !!!!

          Powtarzam swoja wczesniejsza wypowiedz , jak przeczytasz drugi raz to moze sie zastanowisz i WRESZCIE zrozumiesz :

          "Hallo inguszetia_2006

          Naprawde nie rozumie twojej mentalnosci i twojego toku myslenia !!!

          Najpierw narazasz swoja 8 letnia corke na niebezpieczenstwo :
          "potem jechałam ulicą. Też z córką(lat prawie 8). Pietra miałam jak diabli, bo mała się buja troszkę."

          I pomimo jej "bujania" sie w czasie jazdy,jedziesz z nia ulica -
          nie zalezy ci na jej zyciu? - i jeszcze sie skarzysz ze policja nie dala tobie mandatu !!!!

          Ja nie dal bym ci mandatu ,gdy bym cie spotkal ,tylko "spral" dupe palka i moze odebral prawa rodzicielskie - moze tak uratowal bym zycie twojej corki ,bo kto wie co ty jeszcze z nia zrobisz ,abys mogla znowu otworzyc nowy temat na forum."

          Pozdrawiam pacanek
          Ps: Jesli teraz nie zrozumiesz o co w tym twoim poscie chodzi ,
          to moje wyrazy wspolczucia !!!!
          • staszek585 Re: O nieodpowiedzialnej "mamusi" ???? 17.04.09, 20:45
            Cóż, zgadzam się z pacankiem_ten_prawdziwy.
            Wykazujesz się brakiem rozwagi, jeszcze się tym chwalisz ?
            W dodatku chciałabyś, aby Policja opiekowała się nie tylko Twoim dzieckiem, ale
            i Tobą? Nie przesadzasz?
            PS: Podobno kobiety są rozsądne. Chyba nie wszystkie.
            • billy.the.kid Re: O nieodpowiedzialnej "mamusi" ???? 18.04.09, 20:24
              jak nie ma jak jechac to rowerek za rogi i do przodu.
              • kerofca Re: O nieodpowiedzialnej "mamusi" ???? 19.04.09, 17:58
                Bylem na swieta w Polsce, samochodem.
                Akcja wlasciwa.
                Syn rozwalil w swoim aucie opone razem z felgą, na wystajacej studzience
                kanalizacyjnej. Wezwal policje w celu spisania protokołu coby miec podkladke do
                ubezpieczenia.
                Radiola przyjechala, a co! Spisali wszystko jak nalezy, ok.
                Podjechalem swoim samochodem jak juz syn byl w trakcie zmiany kola.
                Coś tam pogadalismy, i wtedy pan policjant zapytal, czy to moj samochod? Tak
                moj! czy ma pan wszystkie dokumenty na ten pojazd? bo jesli nie, to
                musieliby zatrzymać auto do wyjasnienia. Musze nadmienic, ze moje autko ma
                kierownice po "złej" stronie.
                Co mialo na celu to pytanie?! Do dzis nie wiem.
                Tak tylko, zeby postraszyc?!
                Radiola tak stala, ze blokowala droge i syn musial mocno sie nakombinowac po
                krawężniku, zeby wyjechac - zaraz potem odjechali.
                To tylko tak o przychylnosci wladzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka