Dodaj do ulubionych

A jednak...

25.08.09, 08:42
Jak się chce, to się może...

miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,6958280,138_pkt_karnych_i_23_wykroczenia__W_20_minut.html
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: A jednak... 25.08.09, 10:31
      Chlopcy patrolowcy za duzo amerykanskich filmow sie naogladali albo
      maja za silna presje na wyrobienie planu.

      No chyba, ze ktos mnie przekona, ze jadacy 100 km/h na ograniczeniu
      do 70 km/h motocyklista, jest niebezpieczniejszy od sciganego w
      miescie z predkoscia 200 km/h.

      PS Wiem, ze niebezpieczny byl tylko motocyklista. Policjanci byli w
      czasie wykonywania czynnosci sluzbowych, a wiec bezpieczni. I dla
      siebie i dla innych...
      • kozak-na-koniu Re: A jednak... 25.08.09, 10:35
        A co, jak kierowca dwuślada przekroczy o 8km/godz. - to jest pirat
        i morderca, a jak kierowca jednoślada przekroczy o 30 - to
        nic??? "Jak wszyscy, to wszyscy - babcia też", a policajów się nie
        czepiaj, bo właśnie udowodnili, że z tym paliwem do radyjowozów to
        była zwykła ściema.:P
      • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 10:57
        Tak sie akurat składa że często w obronie życia innych "słuzby"
        muszą działąc zdecydowanie co nie oznacza że zupełnie bezpiecznie .
        Jesli terrorysta weźmie zakladnika to czasmi trzeb strzelić
        zakładnikowi w kolano i pozbawić go nogi by uratować mu życie .
        Wiem , ideałem byłoby zabić terrorystę ale nie zawsze się da .
        • kozak-na-koniu Re: A jednak... 25.08.09, 11:03
          No właśnie, a najlepiej było by zainstalować karabin maszynowy i
          walić na oślep, a że przyokazji dostanie jakiś niezainteresowany -
          to jego wina. "Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą". Po co stawał władzy
          na linii strzału? Przecież mógł w tym czasie siedzieć w kinie.

          miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,5883067,Tragedia_w_Chodlu__Nie_strzelal__aby_sie_bronic_.html
          • qqbek Re: A jednak... 25.08.09, 11:12
            kozak-na-koniu napisał:

            > No właśnie, a najlepiej było by zainstalować karabin maszynowy i
            > walić na oślep, a że przyokazji dostanie jakiś niezainteresowany -
            > to jego wina. "Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą". Po co stawał władzy
            > na linii strzału? Przecież mógł w tym czasie siedzieć w kinie.
            >
            > miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,5883067,Tragedia_w_Chodlu__Nie_strzelal__aby_sie_bronic_.html

            Akurat co do zdarzeń w Chodlu różnimy się co do zdania bardzo znacząco.
            W cytowanym artykule dość stronniczo pomija się kilka ważnych okoliczności zajścia:
            1. motocyklista nie zatrzymał się do kontroli i doszło do pościgu
            2. zarządzono blokadę, którą pomimo strzałów ostrzegawczych motocyklista ominął,
            o mało nie rozjeżdżając policjanta
            3. motocyklistę chciano zatrzymać w związku z podejrzeniem udziału w rozboju,
            motocyklista nie chciał się zatrzymać, bo od swoich nader inteligentnych
            rodziców otrzymał motocykl, rodzina nie zawracała sobie du..y takim drobiazgiem,
            jak fakt, że pociecha nie ma prawa jazdy na ten motor
            • kozak-na-koniu Re: A jednak... 25.08.09, 12:17
              Cóż, akurat tę historię znam nie tylko z GW (nie jestem też związany
              z osobami w jakikolwiek sposób zainteresowanymi tą sprawą),
              a "polskę powiatową" znam na tyle, że nie uważam używania motocykla
              nie posiadając prawa jazdy kategorii B za jakąś wyjątkową sprawę. To
              jest raczej przysłowiowy "wierzchołek góry lodowej", są o wiele
              większe przewinienia, na które też nikt nie reaguje - chyba że
              przypadkiem. Poza tym, mam wrażenie że policjant próbował nie tyle
              zatrzymać motocyklistę, co spanikował i wywalił pół magazynka do
              uciekającej plamy celując tylko z grubsza oraz kompletnie nie myśląc
              o ewentualnych konsekwencjach. Dla budzika nie ma to znaczenia, on
              też kształtuje swój światopogląd opierając się wyłącznie na
              holywoodzkich filmach i "googlarze" oraz własnych mitomańskich
              urojeniach. :P
        • black.tiguan Re: A jednak... 25.08.09, 11:46
          Dotąd skłaniałem się do przypuszczeń, że habudzikowi ktoś kurę
          przejechał w piękne niedzielne przedpołudnie, i dlatego on taki
          jest..

          ale po tym teraz:
          cyt.: Jesli terrorysta weźmie zakladnika to czasmi trzeb strzelić
          zakładnikowi w kolano i pozbawić go nogi by uratować mu życie


          widać wyrażnie, że on cierpi na antyspołeczne zaburzenia osobowości,
          zwane wprost psychopatią:

          Zaburzenie osobowości typu B (zaburzenia dramatyczno-
          niekonsekwentne), charakteryzujące się lekceważeniem norm
          współżycia społecznego, agresywnością i impulsywnością
          ,
          beztroskim stwarzaniem zagrożenia dla siebie i innych, obrażaniem,
          krzywdzeniem, okradaniem, okłamywaniem innych ludzi, brakiem
          odpowiedzialności i zdolności do oceny skutków swoich czynów,
          ubóstwem emocjonalnym, niskim poziomem empatii
          i poczucia winy
          po wyrządzeniu komuś krzywdy oraz innymi zachowaniami aspołecznymi.



          Wygląda niestety na to, że będziemy musieli biedaka znosić nadal:


          Jak większość ludzi dotkniętych zaburzeniami osobowości, także
          cierpiący na antyspołeczne zaburzenie osobowości rzadko podejmują
          terapię, zmagając się z objawami przez całe życie. Gdy już zostaną
          do tego zmuszeni przez sąd lub rodzinę, najczęściej starają się
          udowodnić terapeucie, że ich obecność u niego jest bezcelowa i że
          nie mają żadnych zaburzeń. Ważne jest, aby terapeuta stworzył
          atmosferę zaufania, pogłębiając swój kontakt z pacjentem. Nawiązanie
          bliskiej relacji czasem jest prawie niemożliwe, ponieważ pacjent po
          prostu nie potrafi tego uczynić. W takim przypadku terapeuta
          powinien starać się zwiększyć zdolność do wyrażania uczuć i empatię
          pacjenta. Dalsze działania terapeuty powinny koncentrować się na
          wygaszaniu negatywnych zachowań i wzmacnianiu pozytywnych.



          • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 14:39
            Nie jestem ani agresywny ani impulsywny a o normy współzycia
            społecznego włąśnie staram sie walczyć .
            • kozak-na-koniu Re: A jednak... 25.08.09, 14:43
              o normy współzycia społecznego włąśnie staram sie walczyć .

              O tak, to widać bardzo wyraźnie.:D
              • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 14:44
                O dziekuję za to że ktos to w końcu zauważył .
          • emes-nju Re: A jednak... 25.08.09, 14:58
            black.tiguan napisał:

            > Dotąd skłaniałem się do przypuszczeń, że habudzikowi ktoś kurę
            > przejechał w piękne niedzielne przedpołudnie, i dlatego on taki
            > jest

            Ja raczej stawiam na zespol bitego dziecka.

            Jednym z objawow jest niezauwazanie innych niz silowe metod
            wywierania presji. A Habudzik tylko by karal, karal, karal...
            • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 16:23
              mes-nju napisał:
              >A Habudzik tylko by karal, karal, karal...

              Bo tylko kar przynosi oczekiwany efekt w szkoleniu bydła .
      • tbernard Re: A jednak... 25.08.09, 12:07
        > No chyba, ze ktos mnie przekona, ze jadacy 100 km/h na ograniczeniu
        > do 70 km/h motocyklista, jest niebezpieczniejszy od sciganego w
        > miescie z predkoscia 200 km/h.

        Wolisz podejście: lepiej nie przeszkadzać bandziorowi, bo się zdenerwuje i komuś
        krzywdę zrobi? To może logikę tą rozszerzmy: policja ma obowiązek pomagać i
        wspierać przestępców, bo brak owej pomocy mógłby być odebrany jako niechęć, co
        może przestępców zdenerwować a wiadomo, że taki zdenerwowany może być niebezpieczny.
        • emes-nju Re: A jednak... 25.08.09, 14:32
          tbernard napisał:

          > > No chyba, ze ktos mnie przekona, ze jadacy 100 km/h na
          > > ograniczeniu do 70 km/h motocyklista, jest niebezpieczniejszy od
          > > sciganego w miescie z predkoscia 200 km/h.
          >
          > Wolisz podejście: lepiej nie przeszkadzać bandziorowi, bo się
          > zdenerwuje i komuś krzywdę zrobi?

          Hm... Czy swiat wystepuje tylko w bieli i czerni?

          No dobra. Napisze co wole ;-)

          Skoro radiowoz przystapil do interwencji, to znaczy, ze mial
          wideorejestrator. A skoro go mial i skoro na filmie z cala pewnoscia
          widac numer motocykla (jakby go nie bylo, to nie przystepowaliby do
          interwencji, bo nagranie moze byc uzyte w sadzie - nagranie bez
          numeru rejestracyjnego ma znikoma wartosc dowodowa...), to
          wystarczyloby zadzialac metoda jak fotoradar - wyslac wlascicielowi
          pisemko z odpowiednio wycenionym kadrem z filmu.

          Tylko ze to za malo punktow... Tylko jedno wykroczenie...

          Poscig 200 km/h po ulicach miasta i kilka milionow uzbieranych
          punktow lepsze - po blyskawicznym wyrobieniu planu mozna sie pozniej
          opierd... do konca miesiaca, a moze nawet kwartalu :-P
          • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 14:44
            emes-nju napisał:

            > tbernard napisał:
            >
            > > > No chyba, ze ktos mnie przekona, ze jadacy 100 km/h na
            > > > ograniczeniu do 70 km/h motocyklista, jest niebezpieczniejszy
            od
            > > > sciganego w miescie z predkoscia 200 km/h.
            > >
            > > Wolisz podejście: lepiej nie przeszkadzać bandziorowi, bo się
            > > zdenerwuje i komuś krzywdę zrobi?
            >
            > Hm... Czy swiat wystepuje tylko w bieli i czerni?
            >
            > No dobra. Napisze co wole ;-)
            >
            > Skoro radiowoz przystapil do interwencji, to znaczy, ze mial
            > wideorejestrator. A skoro go mial i skoro na filmie z cala
            pewnoscia
            > widac numer motocykla (jakby go nie bylo, to nie przystepowaliby
            do
            > interwencji, bo nagranie moze byc uzyte w sadzie - nagranie bez
            > numeru rejestracyjnego ma znikoma wartosc dowodowa...), to
            > wystarczyloby zadzialac metoda jak fotoradar - wyslac
            wlascicielowi
            > pisemko z odpowiednio wycenionym kadrem z filmu.

            A wtedy właściciel i kierowca zarazem złapany za reke powie "to nie
            moja reka" i masz po ptokach . Napisze następnego dnia na forum że
            na niego nie ma wuja we wsi czym zarobi na miano "kazdy łorze jak
            może" co jest godne naśladowania . Tak oto działć będą nowe nauki i
            szkolenia kierowców których ty jesteś strasznym zwolennikiem .
          • qqbek Re: A jednak... 25.08.09, 16:11
            emes-nju napisał:

            > No dobra. Napisze co wole ;-)
            >
            > Skoro radiowoz przystapil do interwencji, to znaczy, ze mial
            > wideorejestrator. A skoro go mial i skoro na filmie z cala pewnoscia
            > widac numer motocykla (jakby go nie bylo, to nie przystepowaliby do
            > interwencji, bo nagranie moze byc uzyte w sadzie - nagranie bez
            > numeru rejestracyjnego ma znikoma wartosc dowodowa...), to
            > wystarczyloby zadzialac metoda jak fotoradar - wyslac wlascicielowi
            > pisemko z odpowiednio wycenionym kadrem z filmu.

            Tylko:
            1) Nie wolno piratowi odebrać prawa jazdy, jeżeli nie złapie się go na gorącym
            uczynku. Nawet jak zarobi ponad 24 punkty na fotoradarze/wideorejestratorze (i
            będzie na tyle durny, żeby się do tego przyznać), to zabrać prawo jazdy można mu
            dopiero podczas następnej kontroli drogowej... do której trzeba go wpierw zatrzymać.
            Nie wiem z resztą, jakiej głupoty trzeba, żeby przyznać się do fotki z
            fotoradaru... zakładając, że jesteśmy właścicielem pojazdu na którym nas złapano
            to koszt ten sam co przy mandacie z punktami... tylko punktów nam nikt nie
            dopisze, jak powiemy, że tego dnia nie tylko my na tej trasie prowadziliśmy i że
            tak właściwie nie jesteśmy w stanie wskazać osoby "uwiecznionej".

            > Tylko ze to za malo punktow... Tylko jedno wykroczenie...

            To zero punktów! Taki mamy durny system, chroniący zwłaszcza motocyklistów (oni
            mają kaski, spod których nie wyzierają twarzyczki... kierowcy się czasem uda z
            fotki udowodnić i wlepić punkty, motocykliście nigdy, o ile sam się nie
            przyzna). Dlatego ich ścigają... bo mają już dość tych nonsensów!

            > Poscig 200 km/h po ulicach miasta i kilka milionow uzbieranych
            > punktow lepsze - po blyskawicznym wyrobieniu planu mozna sie pozniej
            > opierd... do konca miesiaca, a moze nawet kwartalu :-P

            Oj dużo oni ryzykują zaczynając taki pościg... dużo więcej niż uciekający...
            nawet gdy wszyscy zdrowi wyjdą z niego za wyjątkiem auta... to jako, że Policja
            nie ma wykupionych polis AC, to podejmujący pościg funkcjonariusz musi mieć
            niezłe cohones, żeby potrącenie 3 pensji w razie czego zaryzykować.
            • emes-nju Re: A jednak... 25.08.09, 16:23
              Tak naprawde, to nie przekonuja mnie zadne "okolicznosci lagodzace".

              Z punktu widzenia spoleczenstwa lepiej, zeby ten motocyklista
              pozostal nieukaranym za jazde 100 na 70 km/h niz ukaranym po dlugim
              i bardzo niebezpiecznym poscigu w miescie.
              • habudzik Re: A jednak... 25.08.09, 16:24
                emes-nju napisał:

                > Tak naprawde, to nie przekonuja mnie zadne "okolicznosci
                lagodzace".
                >
                > Z punktu widzenia spoleczenstwa lepiej, zeby ten motocyklista
                > pozostal nieukaranym za jazde 100 na 70 km/h niz ukaranym po
                dlugim
                > i bardzo niebezpiecznym poscigu w miescie.
                >
                Nieukarany będzie robił to 365 dni w roku to więcej okazji do
                wypadku niez 20 minut szybszgo pościgu .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka