Dodaj do ulubionych

Komunia...

17.05.08, 11:05
Koszmar Starutkich?czy raczej przyjemność?:DD
Obserwuj wątek
    • agulaszek Re: Komunia... 17.05.08, 15:46
      też pytanie ;P
      można zobaczyć ukochaną teściową, postać sobie przy garach, jest
      pretekst do wysprzątania wwszystkich kątów....sama radość ;P
      • marta_i_koty Re: Komunia... 18.05.08, 11:30
        Powinnam olać komunię, bo durnowato uległam presji - w klasie mojego dziecka są
        sami kościółkowcy i nie chciałam, aby mu bachory truły. Na szczęście syn idzie
        do gimnazjum i zamierza wypisac sie z religii - i tak wku..wia mnie na maksa to,
        ze w państwie niby świeckim dziecko MUSI SIĘ WYPISAĆ z religii (widac jest
        przypisane do kościółka), a nie zapisać na nią..
    • fettinia Re: Komunia... 18.05.08, 16:51
      Przyjemnosc:)Mieszkam tu,gdzie nie ma pompy i przesady:)I li i jedynie
      przyjemnosc-naprawde:)
      • scrivo Re: Komunia... 18.05.08, 20:35
        No cóż, dla mnie, starutkiej ze starutkim potomstwem, to już temat na wspomnienia jak to było gdy półki puste a standardem był zegarek czy rower co najwyzej, jak rodzina mogła sobie pozwolić na ten luksus. Dzis jednak odbyłam komunie rodzinną, ojciec "komunisty" skwitował chwile wręczania prezentów: "no tak, teraz już przez 2 lata nie musze mu niczego kupować". Smacznie i przyjaźnie, acz niewystawnie zanadto, w lokalu, pogaduchy z dawnoniewidzianą rodziną lub pseudorodziną, w sumie przyjemnosć tylko gdzie się podziała po tym moja TALIA??????
    • mma_ramotswe Re: Komunia... 17.06.08, 11:12
      Dla mnei każda impreza to koszmar.
      Mam 4 dzieci, robimy wszytskie urodziny i imieniny, mam wrażenie, że
      cały czas gotuję dla pułku zołnierzy
      Komunia na szczęście ma wymiar duchowy - i on mnie trzyma w pionie
    • sillke Re: Komunia... 04.07.08, 01:06
      Niektóre mają to juz za sobą... I wspominają jako piękne duchowe
      przeżycie...
      Marto! Twój syn nie musi wypisywac się z religii tylko się na nią
      MOŻE zapisać.Wystarczy Twoje oświadczenie woli. Jesli go nie ma (na
      piśmie)młody nie chodzi i tyle.
      Może jednak warto poszukac katechety Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA?
      • buka007 Re: Komunia... 04.07.08, 12:17
        sillke napisała:

        > Niektóre mają to juz za sobą... I wspominają jako piękne duchowe
        > przeżycie...

        ciekawe, jak Debest to wspomina? :D
    • debest3 Re: Komunia... 04.07.08, 20:25
      jak?No Buka chyba czytałaś?:DDDDDDD
      • buka007 Re: Komunia... 04.07.08, 20:33
        ja tak, ale dziewczyny nie:)))
        • debest3 hmm..sam nie wiem,nie chcę zanudzać 05.07.08, 11:53
          nt.
    • debest3 Krótki opis komunii córki:) 05.07.08, 11:57
      jako samozwańczy kronikarz i etnograf amator,winien jestem przedstawić opis
      rytuałów i zwyczajów związanych z Pierwszo Komunio ,jak niektórzy dodają
      jeszcze Święto,tu akurat bym podyskutował nieco z tym ostatnim
      określeniem,gdyż ostatnimi czasy profanum wzięło górę nad sacrum,ale czegóż tu
      wymagać,kiedy pasterze którzy powinni swą trzódkę paść,zwracają baczniejszą
      uwagę coby ją raczej dobrze strzyc:)takie czasy nastały,dlatego raczej nie mam
      za złe dzieciom które z tym pierwszym sakramentem,kojarzą deszcz prezentów
      oraz huczne imprezy.Dobrze chociaż że obyczaj zarzynania barana lub kozy w
      ofierze przeszedł do lamusa,bo ja za bardzo przejmujący jestem i muchy nie
      zabiję:)A ileż to zabiegów,wyrzeczeń,gimnastyki i różnych czarów wymaga,aby
      uroczystość ta zgodna była z rytuałami reszty katolickiego plemienia,chociaż
      ja do niego nie bardzo sie zaliczam a już napewno ze szczepem Ojcorydzykowym
      tożsamości nie czuję,ale córka jak na razie przejawia w tym zakresie myśl
      stadną.Zabiegi,przedbiegi,zawody czy wyścigi komunijne,zaczynają sie już długo
      przed,bo myliłby sie ten który by sądził ze wprowadzenie jednolitych ubiorów
      ,często kroju worka po ziemniakach,przyniosło jakiś spadek zbytków w tym
      względzie,co to,to nie,oj nie.Moja skromna osoba zadowoliła zie używano
      Albo,bo po co szopkę odstawiać na jeden raz?ale niektórzy sprawę stroju
      traktują ambicjonalnie,musi być mocno rzucający sie w oczy ,najlepiej obszyty
      świecidełkami ,perełkami i różnymi takimi duperelami,byłem mocno rozczarowany
      że nie zobaczyłem takiej z mrugającymi lampkami choinkowymi lub chociaż wężęm
      z diód święcacych,ale myślę ze w przyszłości ktoś na taki znamienity pomysł
      wpadnie.No dobrze to Albę już miałem,za darmo,piękno ,biało i jak mi sie
      wydawało to wcale nie najbrzydszo:)Następnym etapem były buty,koniecznie białe
      i świecące,nie wiem,chyba po to żeby w tych butach bieliznę było widać.Cena
      obuwia oczywiście w sklepach szybowała w okolicy szczytu Mont Blanc,lub
      chociaż naszych swojskich Rysów,takie dodatki jak rękawiczki,torebki,wianki to
      można było kupić kładąc na jednej szali rzeczony dodatek,a na drugiej złoto
      tej samej wagi.Poszaleli sklepikarze ze szczętem,książeczki do nabożeństwa
      były równie deficytowym towarem jakby je z wysp Hula-Hula sprowadzano.Całe
      szczęście z końcem marca całe oporządzenie i uzbrojenie Pierwszokomunisty było
      skompletowane i gotowe.Tylko w moim portfelu czuć było dziwny przeciąg.
      Następną rzeczą godno uwagi i opisania,jest zwyczaj łupienia rodziców
      pierwszokomunijnych przez pasterza,wielebnego proboszcza parafii
      tutejszej,jeszcze z kościołem w budowie.Co sie z tym wiąże,ojciec kochany
      przewielebny ,skrupułów na polu grabieży środków materialnych raczej nie
      okazywał?a wręcz odwrotnie,jego repertuar wprowadzał mnie w
      zdumienie.Najbardziej podobały mi się zloty stada owieczek,na których ustalano
      uroczysto oprawę Komunii,niektórym owieczkom to musiała grubość runa do główki
      nieco uderzyć,bo pomysły mieli iście nie z tej planety.Ja po krótkim
      posłuchaniu,zaproponowałem zakup z pieniędzy składkowym,młotka,coby niektórzy
      mogli sie w te puste łby puknąć,niestety mój pomysł nie został
      przegłosowany,co mnie nieco zdziwiło.Ustalono że jedni rodzice,czyli klasy
      mojej córki przystrojo te budę w stanie surowym,zwaną kościołem(chociaż ja
      byłem zdania,że najlepszym przystrojeniem było by,otynkowanie i wstawienie
      okien,ale moich uwag nie uwzględniono,ze względu na wysokie koszty które
      musiałby ponieść wielebny)a rodzice z drugiej klasy,oporządzo ten chlew i
      krajobraz księżycowy wokół "kościoła".Zaproponowałem żeby wynająć po prostu
      gostka który te różne fiu bździu w kościele pozawiesza i problem z bańki,no i
      był to pierwszy mój pomysł który został zaakceptowany.Na jednym z licznych
      tych zlotów trzódki,ustalono także,że zakupiony zostanie "dobrowolny"prezent
      od dzieci komunalnych,komunistycznych,komunikacyjnych czy jak te dzieci się
      tam zwą.Prezentem tym był konfesjonał,ze względu na dość niemałą cenę
      tego"prezentu" mnie osobiście przypominającego skrzynkę na
      odpadki,zaproponowałem coby umieścić na nim nazwiska fundatorów i
      zastrzeżenie,że osoby one spowiadane będą bez kolejki,ale pomysł mój znów nie
      znalazł zrozumienia,nie wiem czemu.No przecież jak sie płaci to sie wymaga no
      nie?Dobra,ustalenia odnosnie "dobrowolej ofiary" mieliśmy z głowy,przynajmniej
      mnie się tak wydawało.Wielebny już z marszu oznajmił że zdjęć w kościole oraz
      żadnego kamerowania,nie będzie,bo on samowoli i amatorszczyzny nie toleruje i
      zostaje wyznaczony i osobiście namaszczony "pomazaniec Boży" zwany dalej
      nadwornym fotografem wielebnego(pewnie się bał coby amatorszczyzna nie
      sfilmowała tych odrapanych ścian tego kurnika),co pewniejsze to zapewne
      dzielił się z panem fotograficznym ,procentem,albo innym fifty-fifty.Cena
      zdjęć i filmu z tego ze wszech miar historycznego wydarzenia,przypomniała jako
      żywo kontrybucję nakładano na podbite miasta,ale tu KK wprawę ma i tradycje z
      wypraw krzyżowych,np.w ten sposób potraktowano Konstantynopol.Na szczęście
      termin Pierwoj Kamunii zbliżał sie wielkimi krokami,te kroki musiały mi nieźle
      portfel podeptać,bo jakiś płaski sie zrobił.Została jeszcze sprawa przyjęcia
      komunijnego,pierwotny plan owej batalii zakładał koncentrację sił w wysokości
      jakiś dwóch plutonów(nie dziwcie sie że taki jezyk wojskowy,toż to cała
      batalia),ale z różnych względów,w większości na "misje pokojowe
      zagraniczne",pokojowe dlatego ze zarobkowe,Anglia i Irlandia,zasoby ludzkie
      skurczyły się do 15 głów,w związku z tym nie było sensu szarpać sie na
      lokal,wystarczyło przyjątko w domu.Tej decyzji nie będę komentował,bo z
      perspektywy czasu wydaje mi się błędna,a napewno wydaje sie błędna moim
      nogom(które od stania w kuchni mi w tyłek wlazły)moim oczom(czerwonym z
      niewyspania)i różnym innym obolałym kościom.Po krótkim rekonensansie po
      sklepach i paru wypadach w celu zdobycia półproduktów do karmy,zabrałem sie do
      gotowania,menu było ustalone,żadnych tam wygłupów w stylu krewetki w syropie
      słodko-kwaśnym,tylko swojska przaśna kuchnia.Tort oczywiście zamówiłem,musowo
      musi być w kształcie książki,osobiście pani od czarowania tortów zwróciłem
      uwagę żeby ortów nie było,a najlepiej żeby dzieło było jednotomowe(ze względu
      na cenę,40 zeteł za kg,rozbój)Dwa dni pichcenia,w sobotę do rana.Potem o 4
      rano ustawianie,przystrajanie i te różne czary mary przy stole i komunia
      gotowa.Aha ,w miedzyczasie okazało sie że rodzice od sprzątania przekabacili
      panią katechizową żeby to oni stroili kurnik..eee znaczy kosciół,a my mamy
      sprzątać.Okazało sie że my posprzątaliśmy,wielebny mało co aby ode mnie w
      pusty,święty łeb nie zarobił,bo kazał nam tako hałdę ziemi rozrzucić,na co ja
      mu powiedziałem żeby sobie baran ładowarkę wynajął(na oko 20 ton ziemi miało
      10 osób rozplantować,bo oczywiście połowa nie przyszła),widocznie czuł do mnie
      sympatię(tym większą że miałem wielkie grabie w ręku)bo zrezygnował z tego
      bzdurnego pomysłu.Natomiast Ci kretyni od strojenia kościoła,oczywiście nie
      mieli pojęcia jak sie za to zabrać,gostek który miał pomóc,wkurzył sie bo nic
      nie było przygotowane,ja zabrałem mój szanowny tyłek do domu mówiąć że jeżeli
      sie czegoś podejmują,to muszą wiedzieć na co sie porywajo,dla mnie to kościół
      może być wyłożony nawet słomą.Dzieciątko w niedzielę zostało uczesane przez
      znajomo fryzjerkę(że też jej się chciało rano przyjeżdżac)i wio na komunię.W
      czasie mszy oczywiście "poborca"mało mi tym koszykiem od datków oka nie
      wybił,z takim rozmachem podsunął mi pod nos.Jakim oburzonym wzrokiem popatrzał
      na mnie jak mu rzuciłem 50 gr.rozmyślnie przedtem grzebiąc w bilonie,coby jak
      najmniejszy datek rzucić:))
      Po komunii do domu i tu zaczęło sie dopiero święto,przynajmniej dla córki bo
      prezenty przymowała,dla mnie trochę mniejsze bo musiałem koło stołu
      skakać,Reszty już nie będę opowiadał bo to szablon.Ważne że przeżyłem i mam za
      sobo:)
      • pierwahrabini Re: Krótki opis komunii córki:) 11.07.08, 13:02
        Łooo (tu buzia otwarta ze zdumienia)
        Debest, to jak opis bitwy pod Grunwaldem. Bić krzyża (i księdza)!

        Ja sobie przypominam, jak wiele lat temu, po głównej uroczystości w
        kościele wracamy do domu, a tam mi goście mówią "wyskakuj z tych
        ładnych ciuchów, zakładaj fartuszek i jazda do kuchni". Jeżu i tak
        wiele godzin na nogach przy garach. Koszmar, brrrr
    • sillke Re: Komunia... 07.07.08, 12:27
      o matko z córką!!
      Debest... żyjemy chyba w innych światach... Albo mówimy o innych
      sakramentach...
      Bo u mnie było zupelnie inaczej.... Ale moje dziecko szło do
      wczesnej komunii, może dlatego...
      Bo o komuniach normalnych tez slyszałam różńe rzeczy, ale takiego
      czegoś nie... To po co Ty posłałes dziecko - DO CYRKU???- nie
      mogłeś znaleźć innej parafii?
      • onion68 Re: Komunia... 07.07.08, 12:44
        Z moich obserwacji wynika (na szczęście już obserwacji), że żyję w tym samym
        świecie, co Debest...
        Niedawno uczestniczyłam w spotkaniu towarzyskim, podczas którego uszczęśliwiona
        mamusia pokazywała zdjęcia takiej małej komunijnej Lolity (rodzice w tej parafii
        do krwi ostatniej stali przeciwko albom). Niestety, zanim się zorientowałam, już
        powiedziałam, co myślę na ten temat. Pociesza mnie tylko to, że zapewne mamusia
        nie poczuła się ani trochę zachwiana w swoich priorytetach, a jedynie mnie
        uznała za grubiankę (i właściwie słusznie, stwierdzam samokrytycznie).
        • mma_ramotswe Re: Komunia... 07.07.08, 18:26
          w naszej parafii też matki protestowały pzreciwko albom - już miały
          zakupione suknie ślubne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka