jacekstu
30.01.09, 09:45
Pan Nowak z synem postanowili udać się do hydraulika, aby namówić go do
odwiedzenia domu w sprawie beznadziejnie zepsutego kranu. Co prawda wyjeżdżali
teraz na miesięczny urlop, ale chcieli sobie zapewnić wizytę tego cenionego
specjalisty w pierwszych dniach po powrocie. Hydraulik znany był jako dobry
fachowiec i jako wielki dowcipniś. Po wyłuszczeniu prośby, hydraulik zamyślił
się i powiedział:
- Sprawa nie jest prosta. Jeśli panowie wracacie w poniedziałek, to w
poniedziałek nie będę mógł już chyba przyjść, bo pociąg się może spóźnić. We
wtorek mam pogrzeb wujka, we środę są imieniny mojej żony, a w czwartek zawsze
muszę siedzieć w warsztacie. W piątek zawsze chodzę do dyrekcji, mam więc
niewiele czasu, a w sobotę dzień pracy jest i tak krótki. Potem zaś ja sam
jadę na urlop, chyba więc odłożymy to do mojego powrotu.
Usłyszawszy to, pan Nowak zasmucił się nie na żarty. Ale jego syn uśmiechnął
się i powiedział:
- A więc oczekujemy pana we wtorek! Hydraulik mrugnął okiem i odparł:
- Widzę, młody człowieku, że nie jesteś żółtodziobem. A więc we wtorek!
Pytanie: Dlaczego młody Nowak był taki pewny tego wtorku?