Dodaj do ulubionych

czym jest miłość

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 20:07
W gruncie rzeczy, to trudne pytanie, ale czym jest dla was milość? Skad
wiecie, ze zakochalyscie sie na dobre, a nie jest to zwykle zadurzenie na
kilka dni? Że po kilku latach związku gdy juz wiecie o sobie wszytsko, ze to
nie jest przyzwyczajenie, ze potrzebujecie kogokolwiek, komu by na was
zalezalo? Że to nie musi być on. Skąd to wiecie?
Z gory prosze o nie pisanie "po prostu wiem", bo to nie jest tak.
Obserwuj wątek
    • Gość: ktosiek Re: czym jest miłość IP: 81.18.219.* 12.03.04, 22:08
      ja wpadlam po uszy i mnie to przeraza
      kocham swojego chlopaka i to trwa juz pare lat:)
      a kiedy zorientowalam sie ze go kocham?moze ktos sie oburzy ale wtedy kiedy go
      bardzo zranilam a on byl przy mnie jak NAJLEPSZY PRZYJACIEL
      BO DLA MNIE MILOSC TO PRAWDZIWA GLEBOKA PRZYJAZN
      nie wyobrazam sobie zycia bez niego i to mnie przeraza naprawde tak jakby mi
      odebralo zdrowy rozsadek
      dla mnie nie ma milosci bez przyjazni ja to tak definiuje
      ktos oczywiscie moze miec inne zdanie na ten temat
      aha i nie wiem czy to musi byc on-tzn nie jestem w zwiazku z innym wiec nie
      wiem jak by bylo jakbym byla z innym
      chce byc z nim a jednoczesnie czasami czuje ze musze sie uwolnic i mnie to
      przeraza
      pewnie strasznie nagmatwalam ale tak to juz ze mna jest:|
      pozdrowionka
      P.S. u nas zaczelo sie od przyjacielstwa a potem dopiero sie to tak rozwinelo
      mysle ze od przyjazni do milosci najkrotsza droga
      poprzednie zwiazki ktore zaczely sie od randkowania czy zauroczenia fizycznego
      nie wypalily
      ale chetnie sie dowiem jak bylo u was:)
      • Gość: noJA Re: czym jest miłość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 11:47
        Widzisz, u mnie bylo inaczej. Zaczęlismy byc ze soba nagle, dy on slepo byl we
        mnie zakochany, a ja potrzebowalam zwyczajnie czulości. Szybko jednak i mnie
        wciagneło. Kochalam go sałym sercem, był moim bożkiem bez którego cięzko mi
        było spędzic chociażby jeden dzięn. Rzucił mnie po dwoch latach mówąc że jestem
        dla niego tylko przyjaciólka. Teraz po 3 miesiacach od rozstania (cały czas sie
        spotykamy tylko ze "po przyjacielsku" czyli on jest zadowolony, a ja troche
        cierpię) mówi mi ze niew ie, czym jest miłość, że ciągle mysli o mnie, chce
        mnie tulic, całowac, chce ze mna sie spotykav, bo daję mu ogromnie dużo
        szczęscia, że tak było 3 miesiące temu też, ale ze on nie wie czy to jest
        miłość, bo już nie byloby w stanie wstac w środku nocy i zasuwac 50 minut na
        piechote tylko po to, by odprowadzic mnie na pociąg, gdy wyjeżdzam nad morze,
        że zawsze mu sie wydawalo, ze jak sie kogos kocha, to i po 50 latach jest sie w
        stanie nie takie rzeczy robic. Że stan zaślepienia trwa dłużej niz dwa lata. I
        ze on niew wie.
        Wiesz, dla mnie związek zawsze byl udoskonaloną przyjaźnia, tak jakby kolejnym
        stopniem zaawansowania. Podobali mi sie inni faceci, miałam czasem ochote z
        jakmś pogadać (nie poflirtowac, tylko pogadac), ale zawsze dawalam im znać w
        rozmowie, że jestem zajeta i bardzo kocham swojego chlopaka. Wydawalo mi sie,
        ze po prostu kazda dziewczyna potrzebuje czasem czuc sie adorowana, ze to mile.
        Nie wierzylam w slepa milość do końca zycia. W koncu trzeba sie uczyc,
        rozwijac, by potem nie umrzeć z glodu. A ile mozna sie zachwycac kims, kto
        calymi dnami tylko zachwyca sie Toba i ani Ty sie nie rozwijasz, ani on. To
        normalna kolej rzeczy, ze tak jest, ze znika zaslepienie.
        Teraz nie wiem, moze rzeczywiście to byla tylko przyjażń i z mojej strony, a
        myślalam, ze to milość. Może źle definiowalam to uczucie. Moze milość z bajki
        istnieje.
        Sama nie wiem co mam myślec.
        Hehe, i tak juz do siebe nie wrocimy, zabil we mnie cale uczucie, a teraz sie
        nade mna pastwi. Chcialabym tylko wiedziec, jak to jest. Czy jest mozliwa taka
        milość, jak on ja definiuje.
    • Gość: ktosiek Re: czym jest miłość IP: 81.18.219.* 14.03.04, 16:32
      no wlasnie czy znacie takie przypadki "milosci jak z bajki"
      ze obie strony sa w stanie dla siebie tak wiele zrobic?ze sa w sobie tak
      szalenie zakochani?
      czy to w ogole istnieje??????
      • Gość: my Re: czym jest miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 22:43
        znamy, znamy, bo my właśnie jesteśmy takim przypadkiem :)
        po roku przyjaźnienia sie nagle odkryliśmy,ze jesteśmy w sobie zakochani. to rzeczywiście miłość jak z bajki- niespodzianki, liściki, ciągłe cieszenie się sobą, ślub w planach itd.
        mieszkamy w innych miastach, ale wiemy ze wystarczy telefon lub sms (nawet w środku nocy) zeby druga osoba wsiadła w pociąg i przyjechała.
        i tak dalej i tak dalej :)
        odsyłamy do wiersza "Miłość szcześliwa" Szymborskiej. :)
        pozdrawiamy
        maga i lothar
    • kimmay Re: czym jest miłość 14.03.04, 18:09
      Heh... Milosc z bajki... Taka jak na filmach... Chyba nie istnieje...
      A wracajac do pytania czym jest milosc musze powiedziec, ze...
      Nie wiem.
      Nie doswiadczylam.
      Nigdy nie bylam zakochana. I... Chyba sie z tego ciesze.

      I moze to glupie co pisze, ale czy ta cala MILOSC nie jest przereklamowana?
      No wiecie: milosc jako najwieksza sila, najwyzsza z wartosci w zyciu. Milosc
      tu, milosc tam...
      ehh...
    • Gość: heydy Re: czym jest miłość IP: *.zielman.pl 14.03.04, 18:53
      czym jest miłosć. ...... bezsensowna sprawa. najpierw sie zakochujesz w kimś,
      ofiarujesz wszytko, cała siebie a wzamian dostajesz nic, albo jescze gorzej
      ból i cierpienie. nie chem wiecej kochac jak ma byc tak jak tym razem.
      wspólnych pare lat, nadzieje i plany.wyszło wielkie g...........a miało być tak
      wspaniale. a najgorsze jest to że nie sadziłam ze to ta osoba może mnie tak
      zranic. NIE WARTO KOCHAĆ
      • Gość: RuMPeL Re: czym jest miłość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 21:08
        Niestety... ;/ True..

        Ja bym przytoczyl dwaprzyklady, obydwa przygarniete juz na forum... Jeden to
        taki bardziej z nienacka... A mianowicie przez internet (Cicho!... sluchac.)
        Nowiec po paru miesiacach klikania spotkalem sie z ta Panna i tak jakos wyszlo,
        ze na 40 pietrze PKiN w Wawie wzielo mnie do tego stopnia, ze pierwszy raz w
        zyciu wyrzucilem z siebie te dwa slowa (majac prawie 19 lat) Potem oczywiscie
        tendencja wzrostowa, wszystko coraz fajniej sie ukladalo... wspolny czas w
        wakacje, pomimo, ze mieszkalismy oboje na dwoch koncach polski. No... i
        wracajac do rzeczy, Zazdrosc zabila milosc. Standardowe rozwiazanie. A zazdrosc
        powstala na skutek odleglosci. <- tak to sobie tlumacze. ;-)

        Teraz drugi skrajny przypadek. Kiedy to juz minelo kilka miesicy... dalej zylem
        sobie z dolem po utraconych planach... napatoczyla sie sasiadka... po dwoch
        miesiacach znajomosci bylbym w stanie nazwac ja przyjaciolka... wspolne wypady
        wieczorami nad jezioro w srodku burzy... i inne akcje... fajnie bylo, ale gdy
        zaczynalo sie cos wiecej... (chcialem po raz drug powiedziec "te dwa slowa" )
        hmm... no wlasnie tego do dzisiaj nie wiem ;-) W pewnym momencie urwal nam sie
        kontakt... i nic poza "czesc" na ulicy juz nie ma. nie wiem do dzis czy ja cos
        zle powiedzialem, a moze za dlugo zwlekalem z powiedzeniem... Juz za pozno na
        wnikanie. Stalo sie... I teraz nie moge zwalic winy na odleglosc, bo w tym
        przpadku wyniosla ona kilkadziesiat metrow. ;-) a Panna do dzisiaj chodzi mi po
        glowie, choc minelo juz pol roku... ;-) I tak to jest z miloscia...

        aktualnie zaczynam... hmm... moze nie ... decyduje czy angarzowac sie w kolejny
        zwiazek... ale to jest stracona sprawa... panna mloda, piekna i inteligetna, a
        co za tym idzie, bardzo lubi jak ja adoruje kilku facetow na raz. to nie dla
        mnie. ;-) raczej wole miec wstep do serca bez kolejek. ;-)
    • Gość: agawka Re: czym jest miłość IP: *.wh12.tu / *.wh12.tu-dresden.de 14.03.04, 23:18
      Milsoc to znaczy umiec kogos sluchac godzinami.
    • gibki Re: czym jest miłość 16.03.04, 23:01
      Milosc to iluzja - Bonus od natury aby kopulacje uczynic mniej trywialna
      • Gość: Bella niezly cytat! IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 17.03.04, 10:17
        tyle,czy Ty naprawde wierzysz w to, co piszesz?...
        • gibki Re: niezly cytat! 17.03.04, 22:53
          ja w nic nie wierze ;-p
          • Gość: bella cytat za cytat;) IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 18.03.04, 23:16
            Kobieta, ktora kocha, wybaczy mezczyznei wsyztsko, nawet najwieksze zbrodnie,
            kobieta, ktora NIE kocha, nie wybaczy mezczyznie niczego,nawet jego cnot..

            ps. nikt nie traci wiary bez przyczyny..

    • Gość: trinity5 Re: czym jest miłość IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.03.04, 13:14
      Witam,

      wydaje mi sie ze prawdziwa milosc jest dojrzala,u mlodych najpierw jest
      zauroczenie.Milosc to dawanie,i nie oczekiwanie nic w zamiam,to ze po latach
      sedzonych pod jednym dachem dalej mozecie smiac sie i rozmawiac na kazdy temat
      jak dawniej,to zaakceptowanie drugiej osoby z jej wadami,i nie zmienianie jej
      na sile,to pomagac sobie,i byc przy sobie nawet w trudnych chwilach,to pöjscia
      na kompromis,i przebywajäc razem nie nudzic sie nawet w ciszy......
      Jest wiele slöw okreslajäcych milosc,nie starczylo by dnia na to,wbrew pozorä
      nauczyc sie milosci to ciezka sprawa....:)

      Pozdrawiam
    • Gość: trinity5 Re: czym jest miłość IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.03.04, 14:26
      mala poprawka....."milosc to dawanie i nie oczekiwanie czegos w zamian"....
    • Gość: Olaaaa Re: czym jest miłość IP: *.telpol.net.pl 17.03.04, 21:56
      Gdy dzwoni do mnie przed pracą żeby życzyć mi miłego dnia, dzwoni w czasie
      pracy zapytać co słychać, dzwoni po pracy zapytać jak mi minął dzień, na moje
      pytanie 90% odpowiedzi brzmi "zapomniałem", ten błysk w jego oczach gdy widzi
      mnie nagą, to jak się uśmiecha-szeroko, zabójczym "bananem", jak je, głośno
      dmuchając na gorące rzeczy, jak idzie na piwo z kolegami - zawsze o tym wiem,
      jak posyła mi MMS-y z pracy ze zdjęciem że właśnie jest na przerwie i mam
      zobaczyć co właśnie je, jak mnie całuje, obejmuje, przytula w miejscach
      publicznych, jak oddaje się z zapałem badaniu wszystkich zakamarków mojego
      ciała, jak szanuje swoją rodzinę, jak potrafi wydać 50 zł na zapach do
      samochodu...miłość to kochać kogoś takim jaki jest. To zaakceptować jego wady i
      cieszyć i doceniać zalety. To być i wspierać ukochaną osobę. To dbać o nią i o
      siebie. To kładąc sie spać cieszyć się na następny dzień. Bycie z kimś nie
      zawsze jest piękne i wspaniałe. Sama miłość to trochę za mało.Ja codziennie
      dziękuję Bogu za to, że dał nam sie spotkać.Że On JEST.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka