28.04.04, 16:15
Prawie 4 lata spotykam sie chlopakiem, ale w sumie nigdy nie bylam zadowolona
z tego wszystkiego. W tym sensie, ze praktycznie na wszystko mamy inne
poglady, jestesmy bardzo roznie. Nigdy nie potrafilam odejsc (milosc, a moze
tylko jej pozory). Jedna z rzeczy, ktora mnie zawsze bardzo bolala bylo to,
że brakowalo mi takiego "romantyzmu", przezentow, typu bielizna, zaproszenie
na kolacje do restauracji. Jak mi cos dal, to musiala byc okazja(zreszta
bywalo, ze i wtedy konczylo sie na slowach). Moze jest we mnie troche
materializmu, a moze potrzebuje po prostu poczuc sie jak kobieta, kobieta
jego zycia, a mam dopiero 23 lata! Wszyscy mnie zawszeprzekonywali, ze jest
jeszcze bardzo mlody, nie ma kasy itd. Ale w ostatnim czasie jestem juz na
100 % pewna, ze to nie to, ze on sie nigdy nie zmieni, a na komputer czy
uzywane auto (wstyd mowic jakie) ma srodki. Ja po prostu mam dosyc
tej "bylejakosci" z jego strony, naszego bylejakiego zwiazku, chce czegos
wiecej. Dotad chociaz seks byl w miare dobry, ale ostatnio nawet to jest do
niczego, tylko przysparza mi frustracji i bezsennych nocy(jak jest u mnie).
Co mam zrobic? Przeciez milosc powinna przynosic szczescie, a nie tylko bol.
I czy spotkania 2-3 razy w tygodniu pozna noca to "milosc"? Moze nie umiem
przyciagnac tego "wlasciwego"? Jak sie tego nauczyc? Czesto zaluje, ze go
ponalam !
Obserwuj wątek
    • weeeronika Re: prezenty 28.04.04, 19:40
      hmmm..problem wydaje sie trapiacy..ale ja chyba czegos nie rozumiem,mianowicie
      tego,ze jesli w zasdzie nigdy nie bylas zadowolona to po co wogoile z nim
      bylas..ok..nie chce Cie atakowac ani krytykowac,moga byc tego rozne powody.Moja
      propozycja jest taka,zeby go nie urazic uwaga typu;moglbys sie bradziej
      starac..polecam wyciagniecie Twojej inicjatywy..Ty zacznij,kup mu cos bez
      okazji,jesli jest inteligentnym mlodym mezczyzna zrozumie o co Ci
      chodzi.Natomiast jesli chodzi o twojej potrzeby doskonale je rozumiem,dostawac
      kwiaty to najpiekniejsza rzecz na swioecie a do tego inne prezenty -
      rozkosz..ale pomyslmy wspolnie,jesli decydujemy sie byc z kims nie mozemy
      oczekiwac od niega ciaglego nadskakiwania.taka mala dygresja hmm chyba w sumie
      nawet nieodpowiednia bo przeciez on cie nigdy nie obdarowywal..z doswiadczenia
      wiem ,ze zycie to nie film i facceci tacy jak w pretty woman czy innych
      romansidlach..nie powiem,ze nie istenieja ale ciezko na nich trafic..pozdrawiam
      cieplo i zycze powodzenia.
      • Gość: ice-tea Re: prezenty IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 20:39
        Dzieki za odpowiedz. Ja juz probowalam przejmowac inicjatywe nieraz. Na
        poczatku zwiazku moze nawet za bardzo sie "wczuwalam", latalam i pozyczalam
        filmy video, szlam specjalnie po zakupy itd. Na pewno nie mozna powiedziec, ze
        ja sie nigdy nie staram i tylko chce otrzymywac. Pozdrawiam:)
        • Gość: ala Re: prezenty IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 28.04.04, 23:37
          Najlepiej popros zaufana kolezanke by pokazala mu Twoj post i udawaj ze nic o
          tym nie wiesz ;)
    • Gość: kohol Re: prezenty IP: *.crowley.pl 29.04.04, 16:27
      ice-tea napisała:

      > Prawie 4 lata spotykam sie chlopakiem, ale w sumie nigdy nie bylam zadowolona
      > z tego wszystkiego.

      To po co się z nim spotykałaś? Trzeba było to zakończyć, gdy tylko zauważyłaś,
      że coś Ci nie pasuje i nie umiesz na to wpłynąć. Im dłużej to trwa, tym
      trudniej zakończyć.

      > Jedna z rzeczy, ktora mnie zawsze bardzo bolala bylo to,
      > że brakowalo mi takiego "romantyzmu", przezentow, typu bielizna, zaproszenie
      > na kolacje do restauracji. Jak mi cos dal, to musiala byc okazja(zreszta
      > bywalo, ze i wtedy konczylo sie na slowach).

      O, to tak jak u mnie :)
      Bielizne trudno, żeby mi kupował, skoro sama musze ją sobie załatiwać zza
      granicy, ale jeśli chodzi o restauracje, to najwyżej PizzaHut wchodzilo w grę :D

      > na komputer czy
      > uzywane auto (wstyd mowic jakie) ma srodki.

      Dlaczego wstyd mówić? Przecież nie lecisz na auto :)
      My jeździliśmy Tico, a przedtem spotykałam się z chłopakiem, który musiał
      pożyczyć, żeby kupić używanego malucha.

      > Co mam zrobic? Przeciez milosc powinna przynosic szczescie, a nie tylko bol.
      > I czy spotkania 2-3 razy w tygodniu pozna noca to "milosc"? Moze nie umiem
      > przyciagnac tego "wlasciwego"? Jak sie tego nauczyc?

      Szczerze? Gdyby mi coś nie pasowało w związku i nie umiałabym tego naprawić -
      przerwałabym to. Pobyłabym sama, odpoczęła i zajęła się szukaniem na nowo. To
      może przyjść w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Nie ma co się męczyć, to
      może być tylko strata czasu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka