Gość: aga
IP: 80.51.252.*
10.01.05, 00:31
SPOKOJNY WIECZÓR "WE DWOJE"
osoby:
Wiktor: Graham Chapman
Iris: Carol Cleveland
Artur Przezywacz: Eric Idle
Brian Ruwnik: John Clease
Żona Ruwnika: Audrey- Terry Jones
Stara ciota: Terry Gillam
Facet z kozłem: Michael Palin
( przyciemnione światło, nastrojowa muzyka)
Iris: Oh Wiktorze
Wiktor: Oh Iris
(dzwonek)
Wiktor: Kto to może być?
Iris: Pozbądź się go!
Wiktor: Dobrze.
Artur Przezywacz: Cześć. Pamiętasz mnie?
Wiktor: Nie.
Artur Przezywacz: W pubie. Wysoki, szczupły z wąsikiem. Pamiętasz?
Wiktor: Niestety...
Artur Przezywacz: (nie czeka na odpowiedź)Jakieś trzy lata temu. Ależ tu
ciemno! (zaświeca światło) Tak będzie lepiej. Zapraszałeś mnie na drinka,
więc postanowiłem wpaść, bo odwołano koktajl w stowarzyszeniu filmowców.
Wiktor: Dziś jestem trochę zajęty.
Artur Przezywacz: Jestem Artur Przezywacz. Z nazwiska, ale nie z natury!
Zawsze tak powtarzałem. Co Wiki?
Wiktor: Naprawdę?
Artur Przezywacz: To twoja żona?
Wiktor: Właściwie nie...
Artur Przezywacz: Kapuję. Mną się nie przejmuj. Też lubię czasem coś
przelecieć na boku :)
Wiktor: Co proszę?
Artur Przezywacz: Mogę zmienić płytę?
Wiktor: My ją nastawiliśmy!!!
Artur Przezywacz: Słyszałem nowy kawał. Co jest długie, czerwone i nie staje
na zawołanie?
Wiktor: Słucham?
Artur Przezywacz: Długie, czerwone i nie staje na zawołanie?(zmienia płytę)
(Wiktor i Iris - zmieszani)
Artur Przezywacz: Tramwaj. Dobre co? Jeszcze chwila...
(płyta zaczyna grać)
Artur Przezywacz: No, od razu lepiej. Spokojnie. Poczekam, aż skończycie:)
(dzwonek)
Wiktor: A to kto?
Artur Przezywacz: To pewnie moi znajomi. Pozwoliłem sobie ich zaprosić.
Wiktor: Chcieliśmy spędzić spokojny wieczór we dwoje.
Artur Przezywacz: Nie przeszkadzajcie sobie. Oni są bardzo tolerancyjni.
(otwiera drzwi - do Brian`a)Cześć.
Brian Ruwnik: Dobry wieczór. Nazywam się Brian Ruwnik. Jak to kółko dookoła
Ziemi, tyle że przez "u" otwarte.
Brian Ruwnik i Audrey: He he he.
Brian Ruwnik: A to jest moja żona Audrey. Trochę śmierdzi, ale ma złote serce.
Brian Ruwnik i Audrey: He he he. (obleśny śmiech)
Wiktor: To jakieś nieporozumienie.
Brian Ruwnik: A to kto? Co to za cizia? Bombowe bufory. (łapie Iris za bufora
i całuje ją)
Iris: Aaaaaaaah!(wstaje z kanapy, chce uciec)
Brian Ruwnik: Milcz głupia szmato, to tylko zabawa!
Wiktor: Chwileczkę...
Brian Ruwnik: Duży Gin proszę.
Artur Przezywacz: Ja naleję.
Wiktor: Zostaw te butelki.
Audrey: A ja proszę trzy puszki fasoli!
Brian Ruwnik: Mówiłem, żebyś rzuciła fasolę, dziwko!
Audrey: Tylko trzy puszki!!!
Brian Ruwnik: Zamknij mordę, zdziro!!!
Brian Ruwnik i Audrey: He he he.
Brian Ruwnik: Zabawne? Co? Gdzie mój Gin?
Wiktor: A to kto?
Brian Ruwnik: Pozwoliłem sobie zaprosić starego znajomego. Jego żona niedawno
zmarła i jest nieco przygnębiony, biedaczysko.
(Artur Przezywacz otwiera drzwi)
Stara ciota: (ubrany jest w ślniącą pelerynę) Jak tu paskudnie!
Brian Ruwnik: Fakt niezbyt przyjemnie. Likier miętowy dla mojego przyjaciela.
(Artur Przezywacz: nalewa likier miętowy)
Brian Ruwnik: Co u ciebie stara cioto?!(siada w fotelu) Nie wygodny ten
fotel. (wstaje) Nic dziwnego, usiadłem na kocie!(wyrzuca go- kota, nie fotel)
(Iris płacze)
Stara ciota: Przyprowadziłem fantastycznego gościa, którego poderwałem pod
Odeonem.
Brian Ruwnik: Sexowny?
(wchodzi facet w nieco pogniecionym i przybrudzonym prochowczyku)
Facet z kozłem: Musiałem zabrać kozła, bo źle się czuje. Oby tylko nie nasrał
na dywan...
(Stara ciota całuje Faceta z kozłem)
Brian Ruwnik: (podchodzi do Iris)No kochana, bomby zrzuć!
Iris: Aaaaaaaaaaah!
Brian Ruwnik: Mało rozrywkowa! (siada na fotelu, który się rozsypał)
Audrey: Ha ha ha!!! Zsikałam się w majtki!
Facet z kozłem: Kozioł się zesrał!!!
(wchodzą górnicy!!!)
Wiktor: Wynoście się wszyscy! natychmiast!
Brian Ruwnik: Co proszę?
Wiktor: Wyrzucam was! Nie będę gościł zboczeńców!!! Daję wam 30 sekund, potem
wzywam policję? Wynocha!
Brian Ruwnik: Nie podoba mi się twój ton!(wyciąga pistolet i zestrzela
Wiktora z zimną krwią- jak na amerykańskich filmach)No to śpiewamy!
KONIEC