Dodaj do ulubionych

nie umiem JUZ tak zyc!!

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.05, 17:28
2tyg temu sie rozstalismy w klotni.nie bede wam opowiadac szczegolow,ale byla
to taka afera(nie o zdrade zadna)ze wiekszosc kobiet by sie rozwiodla(ja nie
jestem mezatka,mam21lat,on24)i myslalam,ze teraz to juz zaden problem,ze bede
po tych wspolnych 4latach potrafila odejsc a z dnai na dzien emocje zwiazane
z tamtym wydarzeniem maleja,a ze mna jest coraz gorzej.nie moge zyc
normalnie.ale on nawet nie prosi o kolejna ostatnia szanse
Obserwuj wątek
    • Gość: businesswoman Re: nie umiem JUZ tak zyc!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 18:31
      Jeśli chcesz z nim być, schowaj dumę do kieszeni. Najwyrżniej nadal Ci a nim
      zależy, domyslam sie, że gdyby poprosił o tę szansę, to dostałby ją. Zastanów
      się nad sobą, nad przyczyna takiej sytuacji. Wina zawsze leży po obu stronach.
      Byliście razem długo i szkoda, żeby tak to się skończyło. Może warto wykonać
      pierwszy ruch? Prawdziwa miłość chce dawać, a nie brać. Jesli więc go kochasz,
      pokaż, że jest dla Ciebie ważny i zaproponuj spotkanie, aby wszystko na
      spokojnie wyjaśnić. Moze On czeka na twój pierwszy krok?
      • Gość: zgaszona do wszystkich sensacja!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 11:38
        tak,problem polega na tym,ze zadzwonilam,a on,ze nie wiedzial co zrobic,nie
        mogl,nie wiedzial jak,zebym sobie lepiej dala spokoj jak go kocham.to facet z
        problemami-agresywny,lubiacy wypic,przypalic,zaborczy.ale nie caly czas bylo
        zle.on mial dwa oblicza-zle i dobre.tylko proporcje z czasem zaczely sie
        wykrzywiac
        powodem tej wielkiej awantury bylo cos,o czym nawet boje sie napisac,on w akcie
        zazdrosci chcial mnie zabic na imprezie,po pijaku i w zlosci,ale "wymiekl"i
        wbil mi noz w przedramie.rozmawialam z nim dopiero wczoraj,wiem ze on strasznie
        przezyl to,co zrobil,bo gadalam tez z jego mamą,z tym,ze osobiscie.wiem,ze
        jedyne,co by mu pomoglo to jakas terapia.no i jeszcze musze powiedziec,ze
        koledzy sie od niego odwrocili,sami sie go boja.to sobie zadzwonil sie
        pocieszac u jakies panny z Wawy,ktora poznal w gorach6lat temu.i sobie pisza
        smski.
        • Gość: KARO Re: ODEJDŹ OD NIEGO IP: *.crowley.pl 13.01.05, 12:06
          odejdź od Niego na listość boską...jeżeli to prawda co piszesz to lepiej
          cierpieć i myslęć że go kochasz, ni ż z Nim być. Skąd masz pewność, że nie
          zrobi tego kolejny raz, facet wystartował do Ciebie z nożem, warto mu poświęcic
          zycie????? A jak sobie coś ubzdura na nowo i tym razem trafi celniej????
          Przemysl to, wiem ze jest to rodzaj toksycznej miłości, kochasz go, bylaś z Nim
          długo ale on robi Ci krzywdę.
          Zostaw Go, spal po Nim mosty, wyrzuc go ze swojego zycia.....
          Nie obciązaj się Nim
          • lsc Re: ODEJDŹ OD NIEGO 13.01.05, 12:08
            border="0"
            src="http://www.snuggle.com/tic kers/tdb.php?tid=56414">Martynk a ma teraz< /a>
            • Gość: zgaszona nie wiem co to za link IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 16:58
              mozesz napisac jasniej?dziekuje
          • Gość: zgaszona Re: ODEJDŹ OD NIEGO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 17:02
            wszystko,co napisalam jest prawda.ten facet to zlom,wiem o tym.pochodzi z tzw
            dobrej rodziny.wyksztalconej,bogatej i momentami wplywowej.jest jedynakiem.z
            tego,co wiem ma podjac psychoterapie u jakiegos prywatnego psychologa.mnie tez
            by sie ona prydala,z tym,ze mnie na nia nie stac.boje sie jednego,ze on wyjdzie
            na prosta,po np2,3miesiacach terapii,bedzie lepszym czlowiekiem,a ja zostane z
            niczym,a profity zgarnie jakas inna.profity w sensie korzysci plynacych z jego
            odmiany..
            • Gość: KARO Re: ODEJDŹ OD NIEGO IP: *.crowley.pl 13.01.05, 17:10
              Nie masz pewności ze terapia przyniesie skutek
              co z tego z jakiej rodziny pochodzi
              na listośc boska o jakich profitach Ty mowisz, profitem jest to ze jeszcze
              zyjesz.
              Pomysl o innej sytuacji, terapia przyniesie czasowy skutek, bedzie razem
              pojawia sie dzieci, bedziesz jego pewna, ja nie moglabym być z facetem który by
              mnie uderzył, nie mówiąc juz o uzywaniu noża!!!!!!
              Wiem jest Ci bardzo cięzko bo go kochasz, rozumiem to, ale ODEJDŹ OD NIEGO!!!!!
              Dziwne że jego rodzina nie zwracała na to uwagi, chcesz z Nim byc a nie boisz
              się ze bedzie Cię bił i pewnego dnia zakonczy sie to dla Ciebie naparwdę
              tragicznie!!!!
              spróbuj poszukac pomocy psychologa, pomocy kogoś kto pomoże Ci z tego wyjść.
              Nie mozesz byc z tym człowiekiem......
              ZADNA KOBIETA NIE ZASŁUGUJE NA TAKIE TRAKTOWANIE!!!!!
              Myslę że kolejna jego dziewczyna bedzie bardzo cierpieć, niestety tacy ludzie
              tak łatwo się nie zmieniają naprawdę, prosze pomysl o sobie, czy Ty masz zkims
              pogadać, kto może spojrzeć na tę sprawę obiektywnie????
              Rozmowa z jego rodzina nic nie da, bo Oni zawsze beda strali się zmniejszyc winę
            • Gość: Anna Re: ODEJDŹ OD NIEGO IP: *.elisa-laajakaista.fi 15.01.05, 16:10
            • Gość: Anna Re: ODEJDŹ OD NIEGO IP: *.elisa-laajakaista.fi 15.01.05, 16:15
              Wiec tu cie boli!
              Ty go nie kochasz!
              Czy przyszlo ci do glowy, ze byc moze nie jestes osoba odpowiednia dla niego?
              Ze moze inna nie prowokowalaby go do takich zachowan?
              Jak bys go naprawde kochala to bys ciaszyla sie, ze chce sie leczyc, a sama
              bylabys na dystans, by sluzyc ewentualnie PRZYJACIELSKA pomoca..
        • Gość: k... Re: do wszystkich sensacja!! IP: *.chello.pl 14.01.05, 22:53
          Dziewczyno ty sie ciesz ze zyjesz a nie zastanawiasz sie czy jemu jest przykro,
          tobie a raczej twojej rodzinie był by duzo bardziej przykro gdyby on
          zrealizowal swoj zamiar. Powinnas rowniez porozawiac z jakims specjalista
          zajmujacym sie problematyka osob wspoluzaleznionych,taka osoba podczas terapii
          pokazala by ci w na jakie rzeczy sie zgadalas, wtedy uzyskalabys pewnosc ze
          dobrze sie stalo ze zwiazek zakonczyl sie rozstaniem a nie twoja smiercia.
          Pozdrawiam i zycze wiecej szczescia w milosci :)
    • Gość: Nadi Re: nie umiem JUZ tak zyc!! IP: *.swk.vectranet.pl / 81.15.246.* 13.01.05, 17:12
      Zawsze jest gorzej, ja ze swoim jestem tez 4 lata i mysle ze jakby przyszlo nam
      sie rozstać to oboje byśmy mocno cierpieli. Nie martw się, w końcu uda Ci sie
      zapomnieć. Musisz tylko znaleźć sobie więcej zajęc dzięki któym nie będziesz
      wciąz o nim myślała. Chyba ze czujesz, ze ten związek da sie uratować. Ale
      skoro mówisz ze to była taka cięzka sprawa... Na początku zawsze jest źle
      ponieważ wciąz zastanawiasz sie jak to teraz będzie, co będziesz robić, że
      wasze wszystkie wspólne wyjazdy, plany i to co przez ten czas udało Wam sie
      zbudować "szlak trafił" Niemasz co sie przejmować! tego kwiatu pół światu, a
      szkoda twoich nerwów. Dziewczyny na ogół zawsze gorzej to przezywają, ponieważ
      są bardziej wrażliwe. Uśmiechnij sie wszystko sie ułoży ;) a jeśli będziesz
      chciała to napisz do mnie na gg (1040137) pogadać, jestem otwarta na tego typu
      rozmowy. Pozdrawiam i główka do góry !!
      • Gość: zgaszona gasnę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 18:53
        tak bym chciala,zeby czas sie cofnal,zebym mogla go jeszcze raz przytulic i nie
        puscilabym go juz nigdy.nie umiem tak zyc,staram sie,ale mi go tak brakuje.on
        byl taki moj jeden jedyny..
        • Gość: E@kiss Zrujnujesz sobie życie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:05
          Zryjnujesz sobie życie jeśli nadal będziesz z nim...Nigdy nie masz pewności czy
          przeżyjesz..Tyle się teraz slszy o takich tragediach..a ty za nim tęskisz
          itp.Wiem że trudno Ci teraz jest,a le nie pozwól bi ten Damski Bokser i
          zazdrośnik spie...ył Ci życie.Jeszcze tyle masz przed sobą...Cale życie..
          Jeszcze morzesz zadbać o to by być szczęśliwą..Pomyśl co Cie czeka za życie z
          takim człowiekiem on nie zasługuje na Ciebie....ani na Twoją miłośc.
          Proszę Cię przemyśl to!!!!
          • Gość: zgaszona Re: Zrujnujesz sobie życie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.05, 22:36
            Dziekuje za wpis,widac,ze jestes zyczliwa osoba.wiesz,ja licze na taka opcje,ze
            on sie zmieni,po terapii i stanie sie czlowiekiem takim,jakim w gruncie rzeczy
            jest-dobrym,troskliwym,czulym,w razliwym,tylko jak powiedzialam proporcje sie
            odwrocily,zaczelo z niego wychodzic niepojete zlo.a ja bede sama i bede
            cierpiec,a w nim takim po przemianie zakochac sie nie trudno i on bedzie mial
            kogos a ja nawet gdybym tez miala bede cierpiec,bo po psychoterapii czlowiek
            naprawde sie odbija od dna,a ja tez na takim dnie jestem
    • Gość: zgaszona przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.01.05, 12:19
      • Gość: K Re: przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 22:41
        Coś Ci napisze. Może nie do końca u mnie było jak jest u Ciebie, ale jakieś
        analogie widze. Poznałam cudownego człowieka. Po czasie sie okazało, że miał
        dwa oblicza. Kiedy pił był straszny. Nie było aż tak drastycznie jak u Was, ale
        w jego reku pistolet nie jeden raz sie zdarzył. Byliśmy ciągle razem. Miałam
        dość, ale wierzyłam, że mu jestem w stanie pomóc. Zaciągnełam go do różnych
        lekarzy, terapie itd. Pomogło. Ale, jak sie okazało, tymczasowo. Zbliżała sie
        data naszego ślubu. Pomyślałam, że go nie zostawie, bo zaprzepaści całe
        leczenie i bedzie moja wina i jeszcze na dodatek cos sobie zrobi, albo wyląduje
        w rynsztoku. Finał jest taki, że nie wytrzymaliśmy razem 2 lat. Szybko "osiadł
        na laurach" i wrócił do dawnego stanu. Żałuję. Żałuje prawie wszystkiego.
        Dobrze Ci radzę i szczerze, odpuść sobie, bo tacy ludzie sie nigdy nie
        zmieniają.
        K
        • Gość: zgaszona przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.05, 14:57
          Dziekuje Ci serdecznie za wpis.wlasnie obawiam sie,ze masz racje,ze terapia nie
          pomoze.ale sama rozumiesz jak to jest miec nadzieje,jak to jest chciec
          walczyc,wierzyc w sens.nie potrafie sie oszukac,ze go nie kocham,inni faceci
          moga mnie tylko pociagac,ale nigdy juz chyba tak sie nie zaangazuje.moze
          zostawisz jakis kontakt??
          • opiumm Re: przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja 15.01.05, 20:11
            To, ja - przedtem jako "K". Jeśli masz ochote pogadac, napisz maila. Jak
            bedziesz chciala to podam Ci nr gg. K
            • anex666 do Opiumm 16.01.05, 19:00
              4811582moje gg,mam nadzieje,ze zajrzysz
        • martita60 Re: przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja 15.01.05, 15:36
          a pobraliscie sie w koncu?..jesli tak to smutne :( mam nadzieje ze jakos
          ulozylas sobie zycie..
          • Gość: K Re: przeczytajcie moj dopisek,pt sensacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 20:08
            Pobraliśmy się, po niecałych dwóch latach ja sie wyprowadziłam i w styczniu
            tamtego roku dostalismy rozwod (po 3 latach od złożenia pozwu). A życia sobie
            nie ułożyłam, ciągle próbuję. Ciągle wierzę, że kiedys mi się uda. Ale
            przeszłość pozostawiła trwałe rany i na wszystko patrze inaczej. Czuje
            sie "wypaczona"... Chyba juz nigdy nie bede taka jak kiedys...
            K
    • Gość: bozka78 Re: nie umiem JUZ tak zyc!! IP: *.pft.wroc.pl 15.01.05, 17:17
      Przeczytaj sobie książkę amerykańskiej autorki (nie pamiętam nazwiska, pod
      tytułem " KOBIETY, KTÓRE KOCHAJĄ ZA BARDZO i liczą na to, że on się zmieni".
      Możliwe, że po tej lekturze zmienisz swoje podejście do sprawy, czego z całego
      serca Ci życzę, bo wiem, co to znaczy, kochać za bardzo. Sama mam takie
      doświadczenia i jestem właśnie na etapie rozstawania emocjonalnego z partnerem,
      z którym byłam 6 lat. Teraz wiem, że to musi boleć, ale wiem też, że można to
      przeżyć po to, aby wreszcie zacząć decydować o sobie, a nie uzależniać się od
      partnera.
      • Gość: zgaszona do bozki78 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.05, 19:09
        poszukam tej ksiazki,ale czy jestes dzieki niej szczesliwsza?widzisz szanse na
        odciecie sie od niego??
        • Gość: zgaszona dzieki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.05, 23:35
          dziekuje Wam za rady i czekam na nowe
    • Gość: zgaszona czuje jak gasnę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.05, 22:05
      nawet znajomy mi powiedzial,ze zaczynam więdnąć,nie wizualnie,tylko duchowo
    • Gość: gasne,ku..,gasne Re: nie umiem JUZ tak zyc!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.01.05, 19:07
      jak zapomniec???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka