Gość: kenna
IP: *.zaw.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
18.03.05, 21:09
Wchodzę na forum i widze coś takiego:
"... mam 21 lat, jestem dziewicą, ale nie mam kompleksów z tego powodu..."
"... mam 21 lat, jestem dziewicą, i się wcale tego nie wstydzę!.."
Wiecie, na co mi to wygląda? na rozpaczliwą próbę dowartościowania się... te
dziewczątka (bo przecież nie kobiety) piszą tak, bo chcą przeczytać
komentarz: tak, to bardzo dobrze, że nią jesteś... chowaj swoją "czystość"
dla tego jedynego na białym koniu, jesteś "czysta" - to znaczy, ze się
szanujesz, w przeciwieństwie do innych kobiet, które nie są dziewicami.
Ktoś pisze, że ma 17 lat. I ta osoba jest przerażona, bo 17-latki uprawiają
seks. Tak, "jest to przerażające".
Ludzie... jeśli kobieta uprawia seks, bo chce, bo lubi, to nie znaczy, że się
nie szanuje... Jeśli dziewczyna traci cnotę w wieku 16 lat, bo stwierdza, że
albo jest zakochana i chce wyrazić w ten sposób swoje uczucie, albo po prostu
ma na to ochotę, to nie znaczy, że nie ma szacunku do siebie, że jest w jakiś
sposób "wybrakowana"... matkoboska... pomyślcie czasem.
Drogie dziewice, drodzy mężczyźni, którzy popieracie ich wypowiedzi...
Przyjmijcie do wiadomości, że są na tym świecie kobiety, które odrzucają
bezsensowne normy, nakazujące im pozostawanie laikami w sprawach seksu...
takie osoby dokonują prostego bilansu zysków i strat... dziewice zyskują
tylko wątpliwą satysfakcję, że pierwszy raz przeżyją w wieku 28 lat po
ślubie... a co zyskują pozostałe: poczucie wyzwolenia się spod bzdurnych,
dyskryminujących kobiety reguł, spod więzów "religii", spod kontroli rodziców
i otoczenia - to ich włąsna, suwerenna decycja, dająca poczucie bycia wolnym.
A co zyskują poza tym... świat miłości nie tylko już platonicznej, ale także
cielesnej staje przed nimi otworem... I dlaczego nie miałyby się nim
cieszyć...?