Dodaj do ulubionych

co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością....

01.07.05, 18:26
zakochalam się w żonatym mężczyźnie! żaden inny nie pociąga mnie tak bardzo,
żaden inny nie budzi we mnie pożadania!!! jak myślicie- czy jeśli się mu
oddam ten jeden jedyny raz... czy będę zaspokojona???zaspokojona na dłużej???
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 01.07.05, 18:32
      Może żeby starczyło na dłużej oddawaj mu sie po kawałku - jak sie dobrze
      podzielisz na części, to i do końca zycia starczy.

      Ale czy to warto tak za darmo oddawać?
      Może choc mała zapłata?
      • rrudaa Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 01.07.05, 18:34
        a co z jego żoną?? Z jego rodziną??to akurat masz w D***e tak?? Liczy się tylko
        twoja "miłość"??
        • po_godzinach Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 01.07.05, 18:35
          To do mnie ???
          • Gość: rrudaa Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.krzeszowice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 22:59
            Nie, przepraszam..oczywiście,że nie do Ciebie:) Tylko do autorki postu..jeszcze
            raz wielki sorry!
          • Gość: dagusia666 Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 23:28
            A właściwie to dlaczego niby miałoby nie być do Ciebie? Jak tam Twoja miłość?
            Na pewno nie zagrażasz czyjemuś szczęściu? Co?
            No, powiedz...
    • czerwona_truskawka Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 01.07.05, 18:49
      Jak mu sie oddasz to nigdy nie bedziesz zaspokojona jedynie sie bardziej
      pogłebisz w chorym uczuciu. Lepiej se kup wibrator, dopiero poczujesz sie
      zaspokojona jak go uzyjesz
      • Gość: :/ Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 19:12
        o k..a niektorzy to dopiero maja nasrane we łbie,juz zaczynacie niektorzy sami
        siebie przechodzic na tym forum:/w koncu jaki masz problem to ze kochasz
        zonatego czy to ze sie nie mozesz zaspokoic?ja bym na twoim miejscu z tym
        problemem do bravo napisala tam by ci napewno pomogli:/
    • Gość: Femina18 Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 01.07.05, 20:10
      bedziesz kur.a bo po 1 rozbiszesz rodzine a po 2 sie puscisz on sie zmoczy w
      tobie i polezie dalej.
      • Gość: Kala Klin klinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 02:38
        Na litość... "Zmoczy"???
        Odnośnie niewygodnej miłości...
        Po 1. Nie słuchaj oskarżeń typu "będziesz kurwą"- nie masz obowiązku obciążać
        swojego sumienia sumieniem faceta.
        Po 2. Radze wybić go sobie z głowy, najskuteczniejszą ze znanych metod- znaleźć
        jakiegoś innego, ciekawszego... Klin klinem. Jednorazowy wyskok z obiektem
        westchnień nie przyniesie efektu- albo Cię upokorzy, albo rzeczywiście
        narobicie jakiegoś bałaganu... Jeśli facet ma dzieci- rywalizację z żoną
        najprawdopodobniej przegrasz.
        • Gość: lala Re: Klin klinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 23:34
          no przecierz dobrze napisane czego bym sie czepiała A co on niby zrobi jak nie
          freda przymoczy w jej szparce? To o co sie tu rozchodzi bo nie kleje
    • Gość: hondzia Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 21:33
      ale tu chodzi nie o samo zaspokojenie żądzy, tylko o swego rodzaju lekarstwo.
      może gdybym raz jedyny "skonsumowala" ta miłość to moglabym sie od niej
      uwolnić???!!! inne metody nie pomogły- wierzcie mi- probuje przestac go kochac
      od 4 lat i nic!!! nie chce by zaden inny meżczyzna sie ze mna kochal, bo bez
      milosci sex sam w sobie jest dla mnie niczym!!! chce choc raz w zyciu miec
      poczucie spełnienia!!! wiem ze to moze sie wydawac niektorym nienormalne. ale
      chyba kazdy kto naprawde kocha chcialby ta miłość jakos przypieczetowac i moc
      kiedys powiedziec-tak!kochalam(em) sie z mężczyzna (kobieta) w imie wielkiego
      uczucia!!!
    • Gość: rrudaa Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.krzeszowice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 23:00
      Przypomniam autorce postu, która mimo iż napisała,ale chyba zapomniała: ON JEST
      ŻONATYY!!!
      • Gość: Lustereczko Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 04.07.05, 17:25
        no i co ztego? Czy ona chce wychoidzić za niego za maż, czy co?

        Ile Ty masz lat?

    • czerwona_truskawka Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 02.07.05, 17:41
      A on by w ogóle chciał???
      moze on jest wierny swej zonie
      • Gość: hondzia Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 22:35
        on by chcial i to bardzo. jeszcze jak nie byl jej mazem to posypaly sie
        wyznania w moim kierunku, a ja pomimo tego ze go kochalam nie chcialam wchodzic
        pomiedzy niego a jego dziewczyne ( obecna zone). wzieli slub ze wzgledu na
        tzw "wpadke"... sam mi powiedzial ze obraczka i akt zawarcia zwiazku nic dla
        niego nie znaczy!!!zrobil to pod presja dziewczyny. dzis jest mezem i ojcem a
        ja nadal o nim mysle, nie moge zapomniec i przestac kochac...a na dodatek
        powiedzial mi ze nie jest szczesliwy...i co teraz powiecie???
        • Gość: apsik Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 02.07.05, 23:53
          no to tym bardziej go zostaw!nie dosc z edziecko "niechciane "to chcesz mu ojca
          odebrac?co ty uwazasz sie za kobiete ktora ma zbawic caly swiat i uwolnic
          mezczyn od ich problemow??zajmij sie soba i kup sobie szczote ryzowa.jak by mnie
          jaks kobieta zrobil atakie swinstwo jakie ty chcesz zrobic jego zonie to bym ja
          zabila.
          • maja45 Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 03.07.05, 11:33
            Ale Ty naiwna jesteś!
            Koleś wciska Ci łzawe historie ,ze zawarł związek pod presją, a Ty to łykasz
            jak młody pelikan.
            Kazdy tak mówi, a prawda jest taka-jak facet nie chce to się go na siłe przed
            ołtarz nie zaciągnie.
            Daj sobie spokój-to jakiś dupek.
            M.
    • taki_jeden_gosc Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 01:07
      Ja miałem 1 zakazana miłość :). Chyba jedyną szczerą i prawdziwą.
      Z nikim tak sie ine czułem jak z nią.

      Miałem.....walczylem.........i przegralem.

      Co wcale nie znaczy że Ty także musisz przegrać. Ja zawsze walczę
      o swoje ale pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Pomyśl o jego
      rodzinie. Żonie i dzieciach (jeśli je ma). Nie powinnas im niszczyc
      domu.

      A co do tego 1 razu - bedziesz chciała tylko więcej i napewno na 1
      razie sie nie skonczy. Chyba ze on sie kapnie co robi swoim bliskim
      i Cie zostawi.

      Pozdrawiam.
      P.S. - napisz jak sie skończyło bo jestem bardzo ciekaw.
      Szczególnie ostanio :).
    • elamodela Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 02:23
      Dokładnie. Naprawdę chcesz to skończyć? To przespanie się z nim jest
      najgłupszym sposobem. Tylko się utwierdzisz w przekonaniu, że żyć bez niego nie
      możesz i ciągle będziesz wracać. To bez sensu. Jak chcesz skończyć, to przestań
      się z nim widywać. Raz na zawsze. Nie wiem czy ty zdajesz sobie sprawę, że
      ciągnąc to, robisz krzywdę jemu, jego rodzinie i przede wszystkim sobie.
      Zastanów się nie chciałabyś mieć szansy na normalne życie i normalny związek?
      To z dala od niego.
      • Gość: Kala Nie zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 02:49
        elamodela napisała:

        > Dokładnie. Naprawdę chcesz to skończyć? To przespanie się z nim jest
        > najgłupszym sposobem. Tylko się utwierdzisz w przekonaniu, że żyć bez niego
        nie
        >
        > możesz i ciągle będziesz wracać. To bez sensu. Jak chcesz skończyć, to
        przestań
        >
        > się z nim widywać. Raz na zawsze. Nie wiem czy ty zdajesz sobie sprawę, że
        > ciągnąc to, robisz krzywdę jemu, jego rodzinie i przede wszystkim sobie.
        > Zastanów się nie chciałabyś mieć szansy na normalne życie i normalny związek?
        > To z dala od niego.

        Skąd to idiotyczne przekonanie, że dziecko będzie szczęśliwe w domu, w którym
        rodzice się nie kochają? Po co rodzice mają się męczyć ze sobą całe życie?
        Jeśli są cywilizowanymi ludźmi, wychowają to dziecko porządnie, po rozwodzie.
        BUNTUJĘ SIĘ przeciw tezie, że dla WĄTPLIWEGO szczęścia dziecka, trzeba
        poświęcać szczęście trojga ludzi- nieszczęśliwego małżeństwa i osoby trzeciej-
        hondzi. Jakby po rozwodzie życie dziecka miało legnąć w gruzach!

        Irytuje mnie bezwarunkowe poświęcenie dla "rodziny", choćby była powstałą z
        przypadku, bezwartościową efemerydą!

        Hondziu- nie sądziłam, że jest to sprawa na tyle poważna, gdy pisałam mój
        pierwszy post- myślałam, że to zauroczenie, erotyczna fascynacja, niewiele
        więcej. Ale to jest nieszczęście. Walcz o swoje.
        • Gość: apsik Re: Nie zgadzam się! IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 04.07.05, 19:15
          nie wiem czy twoi rodzcie sie rozwidli ale moi tak iw iem ze zycie po czyms
          takim to horror
        • taki_jeden_gosc Re: Nie zgadzam się! 05.07.05, 02:56
          Żal mi Cię...jeśli 2 ludzi ma dzieci to powinno sie w 1 kolejności
          kierowac ich dobrem i powinni byc razem i wychowac je jak najlepiej.

          > Irytuje mnie bezwarunkowe poświęcenie dla "rodziny", choćby była powstałą z
          > przypadku, bezwartościową efemerydą!

          A mnie irytuje to jak bardzo jesteś nie dojrzała nie szanując cudzej rodziny!!!
          Może kiedyś jakaś młoda laska zabierze Ci męza kiedy bedziesz miaął 2 czy 3 dzieci i zobaczymy co powiesz.

          Zal mi na Ciebie epitetów, zasmarkana małolato.
          • Gość: Kala Re: Nie zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 03:44
            Właśnie użyłeś epitetu, imbecylu.
            Moi rodzice się nie rozwiedli, ale tylko ze względu na wzajemne uzależnienie
            ekonomiczne. I mnie. Kiedy patrzę codziennie jak na siebie warczą, robią sobie
            na złość, NIENAWIDZĄ SIĘ, naprawdę nie widzę w tym małżeństwie sensu, ani
            pożytku dla siebie (sformułowanie ryzykowne, bo zaraz zarzucisz mi egoizm- ale
            w końcu, idąc Twoim tokiem rozumowania, moje dobro jest tu NAJWAŻNIEJSZE,
            CHOĆBY ŚWIAT SIĘ WALIŁ). Moi rodzice są ludźmi spokojnymi, odpowiedzialnymi i
            bardzo mnie kochają. Tylko kiedy przebywają ze sobą- coś im odbija. Zdrowiej
            dla nas wszystkich byłoby, gdyby się rozwiedli.

            Dość emocji, teraz logika.

            Przed rozwodem:
            Szczęście dziecka w tym domu uważam za wątpliwe.
            Podobnie jak szczęście rodziców tkwiących w związku bez miłości.
            Oraz szczęście Hondzi.

            Po rozwodzie:
            Nieszczęście dziecka uważam za wątpliwe.
            Szczęście Hondzi i faceta jest raczej nieuniknione.
            Laska ze związku pewnie będzie nieszczęśliwa- ale nikogo do miłości zmuszać nie
            można.

            Kalkulacja jest prosta.
          • bea52 Re: Nie zgadzam się! 15.07.05, 21:52
            Do taki jeden gosc
            masz racje , popieram fakt ze posuiadanie dzieci jest motorem wszystkich
            naszych prawych poczynan, jednak ale.................zycie jest jedno i czy w
            rodzinie gdzie jest jakikolwiek chory zalazek dzieci wychowuja sie dobrze?
            moze wlasnie lepiej zeby wychowywaly sie w dobrej zdrowej atmosferze ktora
            tworza ludzie kiedy sie kochaja a co namniej szanuja.i wcale nie musza byc ze
            soba na codzien wystarczy ze daja dzieciom tyle ile im serce dyktuje ..a
            niestety trzeba w zyciu myslec o sobie i jesli jest "ta druga" lub " ten drugi"
            to bez sensu na siłę sie uszcesliwiac i nie ma po co obwiniac i wyzywac te
            druga osobe dlatego ze pokochala czyjegos meza czy zone,
            pzrezylam w takim zwiazku gzdie braklo uczuc przez dobrych nascie lat,
            wychowujac sama dzieci i myslac tylko o ich dobrym samopoczuciu w rodzinie...i
            co? ..w tej chwili dzieci juz prawie odchodza w swoj swiat a ja zostalam sam ze
            swym popieprzonym malzonkiem i mam co?..............mozna samilo pwoeidziec
            NIC! bo nie myslalam o sobie tylko o rodzinie, a moje dzieci dzis wrecz mowia
            ze bylam glupia bo ojca mialay dosc i bylyby o woeele szczesliwsze nie widzac
            mnie ze lazami w oczach i szczesliwa usmiechnieta na codzien jak inne
            mamy.............tak wiec jesli ktos cie inny pokochal i ty obdarzasz go
            uczuciem to najwazniejsze zeby zorganizwoac to tak by wszyscy -czytaj: dzieci
            woedzialy ze one sa na pierwszym meijscu ale NMA tez pzrysluguje prawo do
            szczescia..............wiec nie badzmy pruderyjni tylko KOCHAJMY I SZANUJMY sie
    • lilarose Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 14:21
      Odpuść sobie tego gościa. Pogrywa z toba nie fair, on chciałby "mieć ciastko i
      zjeść ciastko". A co do wyleczenia się, to chyba po przespaniu sie z nim
      mogłabyś czuć sie jeszcze gorzej, wtedy dopiero by ci było żal.
    • hondzia791 Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 15:14
      troszkę więcej na ten temat:
      R + A byli poczatkowo narmalna, szczesliwa i chyba kochajaca sie para.ona
      pracowala do pozna a on cale dnie po pracy poswiecal swoim pasjom ( wierzcie mi
      ze pasjom bardzo ryzykownym i wymagajacym wolnosci)...widywali sie praktycznie
      kilka godzin dziennie, a czasem on zostawal na noc...w malym uproszczeniu tak
      minely 3 lata ich zwiazku. potem zaczely sie zyciowe porazki- śmierć jej
      rodzicow, siostry i powazna choroba brata...on tego powoli nie wytrzymywal- ona
      potrzebowala opiekuna, pocieszyciela, ale pomimo wszystko zepchnela go na drugi
      plan. on potrzebowal wolnosci...ona o tym dobrze wiedziala. zauwazyla ze coraz
      bardziej sie oddalaja i postanowila go zatrzymac- dzidzius w drodze a potem
      szybki slub. presja otoczenia byla tak silna ze on musial sie zgodzic na
      wszystko!!! rozmawialam z nim pol roku po zawarciu małżeństwa.powiedzial ze nie
      moze sie w tym wszystkim odnalezc ,ze jest przerazony, ze nie tak mialo byc,
      dodal ze nie moglby jej teraz zostawic bo ona przezyla tyle osobistych
      tragedii, ze jest do niej przyzwyczajony... powiedzial ze nie jest szczesliwy

      Dzisiaj jego zycie jest jakgdyby ulożone. Wierze ze jest dobrym ojcem, bo widze
      jak zajmuje sie swoim dzieckiem, ale wiem ze nie jest szczesliwym mezem...
      Od kiedy zrozumialam jak wiele dla mnie znaczy powiedzialam sobie: ze ze mna
      czy beze mnie, jesli on bedzie szczesliwy to ja rowniez!!!!!!
      ale jak widzicie nie mozna powiedziec ze jest szczesliwy...
      wiec i ja nie jestem...

      A jesli chodzi o potencjalna wspolna noc to wiem ze byloby to moje spelnienie!!!
      i jednoczesnie moje lekarstwo: majac swiadomosc ze kochalam sie z mezczyzna
      swego zycia, mysle ze moglabym zaczac zyc dalej, od poczatku, zupelnie na nowo
      z kims innym...bo wiem ze zasluguje na szczescie!!!!
      nie mam innego pomyslu na to zeby przestac go kochac!!!
      bo latwo jest powiedziec a trudniej zrobic!!!
      probuje od 4 lat i efekty sa marne!!!!

      a jesli ktos mi teraz napisze ze probuje rozbic rodzine
      to niech sie puknie w glowke
      wiem ze sa takie laleczki
      ktore daza do celu po trupach
      ale ja tak nie potrafie!!!
      wole plakac co noc do poduszki niz sprawic zeby ktos przeze mnie cierpial lub
      oskarzal mnie o kradzież męża czy rozbijanie malzenstwa
      nigdy o niczym takim nie myslalam i nie pomysle
      wybor pozostawiam R!!! jesli bedzie niszczesliwy ze swoja zona i bedzie chcial
      od niej odejsc to bedzie mial do kogo...ja bede czekac
      czasem ludzie schodza sie po 20, 30 latach i sa szczesliwi
      a dla takich chwil warto czekac!!!!!
      a jesli chodzi o wspolna noc, to wiedzialyby tylko dwie osoby...
      • Gość: rrudaa Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.krzeszowice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.05, 16:03
        Ale ty jesteś egoistyczna......
      • agniesia.g Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 16:37
        moge ci powiedziec tylko jedno , ze na jednym razie sie nie skonczy ...
      • Gość: apsik Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 04.07.05, 19:18
        podzielam zdanie z ena jednym razie sie nie skonczy.nie rozumiem jak mzlesz
        wsciubiac nos w nie swoje sprawy.jesli on jets nieszczesliwy naprawde,powinien
        to zalatwic z zona a nie topic zale(i nie tylko)w tobie.to jets ich sprawa i
        lepiej tak to zostaw.widze ze masz pozadna chcice wiec wyzyj sie nie wiem z
        wibra np.i daj sobie spokuj
      • taki_jeden_gosc Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 05.07.05, 03:03
        Cały tekst świadczy o tym że myślisz tylko o sobie i swoim spełnieniu.
        Szkoda słów. Pomyśl chwilkę o jego żonie i dziecku. Jakbys się czuła
        na jej miejscu gdyby jakaś c*pa przespała się z Twoim mężczyzną. Poza tym
        skąd wiesz że ona go nie kocha? To co pokazujesz to Twój punkt widzenia
        a nie obiektywna prawda.

        Na 1 nocy sie NIE SKOŃCZY. Dam sobie głowę uciąć. Rób co uważasz, w koncu
        to Twojew sumienie (bo z tego co pisałas to je masz i to niemałe).
        • Gość: Kala Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 03:57
          Chciałabym zwrócić uwagę na to, że w całej sprawie istnieje także sumienie
          faceta i powiedziałabym, że ono odgrywa tu rolę kluczową. Jego rodzina, jego
          żona, jego sumienie. Co nie znaczy, że pochwalam pomysł zdrady- wolę uczciwe
          załatwianie spraw. I jeśli rzeczony R. nie kocha A., wszystko wskazuje na to,
          że kocha Hondzię i jest, jak rozumiem, dobrym ojcem, może problem rozwiązać
          tak, by nie unieszczęśliwić dziecka, a uszczęśliwic siebie i hondzię. Z żoną-
          postąpić uczciwie. Kierować się miłością, ale i rozsądkiem, jak dorośli ludzie
          w XXI wieku. W co wliczam między innymi elementarne wsparcie dla A.

          Hondziu, jeśli w Twoim interesie jest jego szczęście- nie jest w Twoim
          interesie przedłużanie męczarni funkcjonowania ich małżeństwa. Tak, na zdrowy
          rozsadek.

          Poza tym w mojej hierarchii wartości "uczciwość" i "miłość", znajdują się wyżej
          niż "rodzina" i "święty węzeł małżeński".

          Pozdrawiam kontrowersyjnie
    • elamodela Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 18:39
      Po pierwsze: pisząc gdzieś wyżej, że unieszczęśliwisz jego, siebie i jego
      rodzinę, nie miałam na myśli ani tego, że ludzie powinni być ze sobą tylko ze
      względu na dziecko, ani tymbardziej nie oskarżam Cię o to, że próbujesz komuś
      odbić męża. Ja nie widzę tylko dla Ciebie miejsca w tej konfiguracji: Tatuś,
      Mamusia, Baby i Pani "Marzenie". To bez sensu. Jeśli on się tak strasznie
      męczy, to nie rozumiem dlaczego to ciągnie. Czy to chłop czy kalesony???
      Po drugie: kogo Ty chcesz oszukać, że jak prześpisz się z "Mężczyzną Swojego
      Życia", to będziesz mogła bez żalu go zostawić? O ile wiem, taka noc działa
      wręcz odwrotnie. I schemat będzie prosty: Mąż, Żona i Kochanka. I o co Ty
      chcesz tu walczyć? W tej sytuacji faktycznie dziecko nie będzie szczęśliwe w
      tej rodzinie. Ani zdradzana żona. Facet bedzie się czuł szczęśliwy, bo wiadomo.
      A Ty.. To zależy już od twego sumienia.
      Po trzecie: i tak zrobisz, co zechcesz. Napisz kiedyś czy warto było i czy
      umiałaś odejść, po jednym jedynym razie z tym jedynym..
    • Gość: siniaczek Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 04.07.05, 19:51
      baw się, flirtuj, czaruj. Bądz kokietką, waampem. I nie bierz tego na serio.
      • po_godzinach Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 04.07.05, 19:53
        heh) A potem siniaczki).
    • Gość: lilia-wanilia Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 09:34
      Nie rozumiem, po co Wam żonaci faceci? Kompletny idiotyzm! ŻONATY=ZAJĘTY!!!!!
      Po co marnować czas? No chyba, że kogoś to kręci...
      • Gość: GuGu Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 18:46

        Gość portalu: lilia-wanilia napisał(a):

        > Nie rozumiem, po co Wam żonaci faceci? Kompletny idiotyzm! ŻONATY=ZAJĘTY!!!!!
        > Po co marnować czas? No chyba, że kogoś to kręci...


        MIŁOŚĆ=NIERACJONALNE MYŚLENIE. Tak już jest.
    • Gość: anitka Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 20:35
      tez to przezylam..milosc, dziwne deklaracje z jego strony, potem depresja, proba samobojcza...teraz jestem z Facetem wolnym ktorego kocham, a myslaalm ze swiat konczy sie tylko na Zonatym...Bylo ciezko, zwlaszcza ze jestesmy z tego samego miasta, kregu znajomych, ale udalo mi sie z "tego" otrzasnac i teraz sama sobie sie dziwie jaki swiat moze byc piekny...Byloby zapewne calkiem inaczej gdyby On byl wolny, ale nie mozzna miec wszystkiego...
    • elamodela Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. 06.07.05, 14:24
      Wiecie czytając wasze wypowiedzi tak sie zastanawiam: dlaczego to niby wszystko
      ma zależeć od tej trzeciej? "Jak go kochasz, to walcz." Nie rozumiem. Czy już
      nie ma facetów, którzy potrafiliby sami podjąć decyzję, a nie zdawać się
      na "jaja" kochanki?
      Poza tym walczyć to może żona lub mąż o uratowanie małżeństwa, a nie jakaś
      pokręcona laska, której nie stać na to, żeby wyjść z domu i poznawać wolnych
      facetów.
      Po trzecie: jeżeli ktoś nie szanuje "instytucji" małżeństwa, to po co w taki
      związek wstępuje??? Przecież żyjemy w takich czasach, że mieszkanie i życie ze
      sobą bez, nikogo nie bulwersuje.
      Po czwarte: tak sie składa, że to właśnie z hasłami "dom" i "rodzina" powinny
      się łączyć "miłość" i "uczciwość".
    • Gość: zenka Re: co zrobić z tą miłością??? zakazaną miłością. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 21:14
      ludzie czy wy juz nie wierzycie w milosc?????
      przeciez mozna sie zakochac w zonatym i moze to byc prawdziwa milosc
      tyle tylko ze nieszczesliwa
      • fankaradzia zakazany owoc 07.07.05, 10:49
        wierzę że można się zakochac i to bez pamięci! sama tego doświadczam od 3 lat:)
        tyle tylko ze mój facet nie ma żony! uważam że na tym świecie byłoby 100 razy
        lepiej jeśli każdy kierowałby się zasadą że to co zajęte to nietykalne!!!
        jeśli ktoś ma kogoś to nie jest mięsem do wzięcia i tyle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka