Dodaj do ulubionych

ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!!

22.07.05, 14:58
Nigdy by mi do głowy nie przyszło.Pojawił się z pod ziemi i uwiódł.Najgorsze
jest to że nie zostawił potym...ale...odwzajemnił narastające coraz bardziej
uczucie.Narzeczony wie o zdradzie, wybaczył bo mnie kocha.Żyjemy razem, ale
ja każdego dnia myślę o tamtym.Trwa to ze 4 miesiące.Nie wiem co robić.
Z narzeczonym mam dziecko.Mój kochanek właśnie się rozwodzi.Kocham jednego bo
daje mi ustabilizowane życie, ale ten drugi kocha zabawę jak ja,mamy podobne
zainteresowania,rozumiemy się bez słów, jest starszy, wie czego mi
brak.jestem załamana bo zakochana
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! 22.07.05, 15:13
      Współczuję bo nie łatwo ci pomóc
    • czarna.pantera.83 Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! 22.07.05, 15:15
      Kurcze nie wiem co Ci poradzić. Wiesz kochanek Ci się podoba bo po pierwsze to
      zakazany owoc, a po drugie jest to cos nowego. Dam sobie rękę uciąć że z Twoim
      obecnym na początku też tak było. Nie wiem czy jest sens rezygnować z tego co
      do tej pory razem zbudowaliście. Tym bardziej ze macie dziecko. Jeśli chodzi o
      mnie to starałabym się wnieść do mojego obecnego związku coś nowego,
      ekscytującego. Tak naprawde nie masz pewności ze z tym kochankiem nie będzie
      tak samo, po kilku latach. Widać kiepsko się z nim żyje skoro się własnie
      rozwodzi, a podejrzewam ze na pewno powiedział Ci że rozwodzi się z żoną z jej
      powodu. Bo to normalne.

      Ale i tak zrobisz jak zechcesz. Mało napisałaś tak naprawde. I cieżko cokolwiek
      zadecydować, ale ja bym walczyła o swój związek. To zauroczenie kochankiem Ci
      przejdzie. Uwierz mi. Jest jeszcze jedna rzecz. Strasznie lekko traktujesz
      słowo ,,kocham,,. Nie podoba mi się to. Jak można kogoś kochac po jednym
      odbytym stosunku ?? No chyba że tak naprawde nie wiesz co to znaczy.

      Pozdrawiam :)
    • Gość: confused Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! IP: *.btk.net.pl 22.07.05, 16:12
      Zachodzisz w glowe co jest grane a Ty po prostu zwykla ku.. jestes :P
      • aaliyah20 Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! 22.07.05, 20:51
        > Zachodzisz w glowe co jest grane a Ty po prostu zwykla ku.. jestes :P
        Właśnie - to po pierwsze. A po drugie - skoro jesteś z kimś tylko dlatego, że
        daje ci ustabilizowane życie (czyli rozumiem, że wpadka była...) to tylko
        świadczy o tobie w najgorszy sposób...
    • Gość: znudzony Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 21:14
      kamilajaworska223 napisała:

      >wybaczył bo mnie kocha

      Wybaczył bo jest naiwnym głupkiem.
    • elamodela Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! 22.07.05, 21:54
      Ee nie ma tak: czarne - białe. Nie można powiedzieć, że jak raz kogoś zdradziła
      to od razu k.. a on naiwny dupek bo wybaczył. To jest raczej bardziej
      skomplikowane.
      Kamila, ja w pewnym sensie rozumiem co czujes, ale wierz mi, że to może być
      złudzenie. Bo zawsze pociąga to czego się nie ma i to co nowe. Ja nie potrafię
      tak beztrosko przekreślić kilku wspólnie spędzonych lat w imię czegoś
      pociągającego, aczkolwiek bardzo niepewnego.. Nie wiem, może to mój błąd, a
      może czas pokaże... Daj sobie szansę i nie przekreślaj niczego zbyt pochopnie.
      Napisz co dalej. Trzymam kciuki.
      • aaliyah20 Taaaaaaaaaaaa... :/ 23.07.05, 07:24
        > Ja nie potrafię
        > tak beztrosko przekreślić kilku wspólnie spędzonych lat w imię czegoś
        > pociągającego, aczkolwiek bardzo niepewnego.. Nie wiem, może to mój błąd

        Tak - rzeczywiście! To teraz wszyscy zacznijmy się przekręcać! Zastanów się, co
        ty gadasz w ogóle. Jeśli ktoś nie jest szczęśliwy (a nie jest szukając wrażeń
        gdzie indziej) i oszukuje osobę, z którą jest dla dóbr materialnych to jak to
        inaczej nazwiesz? "Zawsze pociąga to, czego się nie ma, co nowe"??? Co za bzdury
        - ja jakoś ZAWSZE kiedy jestem z kimś - on jest dla mnie najważniejszy, bo
        świata poza nim nie widzę. Jestem z facetem nie dlatego, że boję się być sama,
        tylko dlatego, że go bezgranicznie kocham i wiem, kogo wybrałam - więc żadne
        takie "jazzy" potem nie wyskakują. Trzeba wiedzieć co się robi. Patrząc na moje
        koleżanki jestem naprawdę jedną z niewielu osób, bo prawie każdej odwala, woli
        szukać wrażeń tam, gdzie ich nie ma (wystarczy, że ktokolwiek inny okaże
        zainteresowanie i już są maślane oczy, więc pytam się - po cholerę pakować się w
        jakiś związek rzekomo na stałe, skoro byle kto potrafi od tej miłości, której na
        dobrą sprawę nie ma, odwieść - i nawet nie musi się przy tym specjalnie
        namęczyć. Co z tego, że się rozwodzi? Myślisz, że to zaowocuje korzystnie na
        twoim związku? Tym gorzej - oznacza to, że w związku on nie potrafi być. Trzymać
        kciuków to raczej nie ma za co, bo nie ma nic gorszego niż naiwność - trzeba
        myśleć o tym, co będzie dalej, a jak ktoś lubi żyć chwilą, to już jego sprawa...
        • Gość: ktośtam Wałek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 13:11
          A mnie się wydaje, że to kolejny wałek, no bo kto z takim tekstem podpisuje się IMIENIEM & NAZWISKIEM?
          A Wy ludzie dajecie się wkręcać w tą wirtualno-problemowo-decyzyjną grę :)))
        • elamodela Re: Taaaaaaaaaaaa... :/ 24.07.05, 05:35
          Dlatego właśnie, że "trzeba myśleć o tym co będzie dalej", mówię, żeby za
          szybko niczego nie przekreślała, tzn. tego co już udało jej się zbudować. Jeśli
          mówię bzdury, to dlatego, że sama jestem na podobnym zakręcie i nie wiem co mam
          z tym zrobić. Ty Aaliyah masz szczęście skoro masz kogoś poza kim świata nie
          widzisz. A ja np. tak nie mam, chciaż jak się "pakowałam w ten związek" to
          właśnie dlatego, że byłam przekonana o jak to mówisz bezgranicznej miłości. A
          teraz jest inaczej i nie jestem z nim dlatego, że boję się być sama, tylko
          dlatego że trudno mi z tego zrezygnować, choć już nie kocham bezgranicznie..:(
          I nikt mi nie powie, że w tej sytuacji i w innych zresztą też, flirtowanie nie
          jest pociągające.. Zwłaszcza jeśli nie wiesz czy jesteś szczęśliwa w stałym
          związku, a na drodze staje ci ktoś, kto dostarcza tego, czego właśnie dotąd ci
          brakowało... Ja trzymam kciuki żeby nie przeoczyć tego prawdziwego.
          • Gość: ja Re: Taaaaaaaaaaaa... :/ IP: 80.51.250.* 26.07.05, 14:56
            i to popieram, niestety nie kazdy umie zrozumiec takie dylematy, a swoja droga
            zatanawia mnie ile czasu wytrzymujesz w jednym zwiazku i czy po kilku latach
            razem spedzonych dalej twoja milosc byla by taka niezachwiana, wszytskie
            potrzeby spelnione i zaspokojone. niestety nie kazdy z nas potrafi zaakceptowac
            to co go otacza szczegolnie toczac walke z codziennoscia, rutyna i starymi
            nawykami.
    • Gość: zadrzemiona Re: ZDRADZIŁAM NARZECZONEGO....KOCHAM TAMTEGO!!! IP: *.net-serwis.pl 26.07.05, 15:31
      Żyj z narzeczonym, a seksuj się z kochankiem. Po co zaraz sie załamywać? takie
      rzeczy się zdarzają w przyrodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka