Dodaj do ulubionych

nie wiem, z której strony to ugryźć :/

07.01.06, 12:10
Otóż sytuacja wygląda tak: Jestem z moim facetem stosunkowo krótko, bo
niecałe 5 m-cy, bardzo długo na siebie czekaliśmy, wszystko rozwijało się jak
w romantycznym filmie. Nie potrafie opisać tego szczęścia. Jednak, gdy
wyjechaliśmy ze znajomymi na sylwestra w góry na kilka dni, coś się popsuło.
Przynajmniej tak mi się wydaje... Sprzeczaliśmy się o pierdoły, ale nie
obrażaliśmy się na siebie, były to tylko wymiany zdań. Normalnie się
przytulaliśmy, okazywaliśmy sobie uczucie. Jednak On przestał być wylewny jak
wcześniej. Wracając do domu bardzo się na mnie zdenerwował, co do niego jest
w ogóle nie podobne, bo jest chodzącą cierpliwością. Teraz jest tak jakby
obok, smutny, cichy, ale też przyczepia się chwilami do mnie o błahostki,
jest uszczypliwy, ale chyba nieświadomie. Na moje pytania co sie stało
odpowiada: "Nie wiem", gdy mówię, że mam nadzieję, że nie dotyczy to Nas
odpowiada: "Nie wiem"... Irytuje się, mówiąc, że zadaję za dużo pytań, że mam
nie być smutna przez Niego, że jak się dowie co Mu jest to powie. Powiedział,
że na nic nie ma ochoty i nie wie dlaczego. Jednak z drugiej strony sam chce
się do mnie przytulać, całować, spotykać... Nie muszę go do tego zmuszać.
Chciałabym mu jakoś pomóc. Doszukuję się błędów w sobie. Bardzo mi na Nim
zależy, bo to wspaniały człowiek. Boję się, że zrobiłam gdzieś błąd... Co o
tym myślicie? Proszę tylko bez żartów. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: kali Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.ztpnet.pl 07.01.06, 14:01
      Hmmm chyba przylapal Cie w sylwestra z kims innym.
    • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 14:04
      Hmmmm 100%, że nie.
      • d_znajomy Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 16:23
        a skąd to hmmm czyzbys miala jakis grzeszek :>
        • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:19
          Sumienie mam czyściuteńkie, zapewniam. Przedrzeźniałam sobie autora postu ;]
    • Gość: ona20 Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 07.01.06, 14:13
      Byc moze ma jakies problemy natury psychologicznej. Ciagle odpowiada - 'nie
      wiem, nie wiem' - moze cos w jego umysle sie rozgrywa, z czyms walczy i
      dlatego nie moze jednoznacznei odpowiedziec jak to z Wami jest. POwiedzial ze
      gdy sie dowie to Ci powie- zaufaj mu wiec i badz dobrej mysli.
    • destillers Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 14:14
      moze ma tzw "okres" przejdzie mu,poczekaj troche
    • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 14:24
      Chyba nic innego mi nie pozostaje. Tylko, że czas dłuży mi się
      niemiłosiernie :/ Próbuję dać mu więcej przestrzeni, nie wchodzić na jego teren
      zbyt mocno, nie naciskać... Przeczekam tak jak radzicie, chociaż to strasznie
      trudne :/
      • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 15:52
        ona20 bardzo dobrze moim zdaniem to ujęła. A takie czekanie bywa cholernie
        trudne - to fakt. Może spróbuj przetrwać ten okres spotykając się z
        przyjaciólkami - ja się zawsze im żale, takie wygadanie się przed kimś dobrze
        mi robi, nie truje potem tyłka facetowi.
        • Gość: dede Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 07.01.06, 16:21
          jasne! kobieta ma przeczekac trudny okres faceta! a dlaczego? bo kobiety sa z
          wenus a mezczyzni z marsa i juz tak jest w ich naturze, ze moga zachowywac sie
          jak chca bez słowa wyjasnienia? a kobieta ma cierpliwie i grzecznie czekac , az
          ukochany zechce wyjsc ze swojej "jaskini"? czy nam sie nic nie nalezy? dlaczego
          mamy spokojnie znosic ich "humory"? nie ma nic gorszego, kiedy widac ze cos
          trapi naszego partnera a my o niczym nie wiemy i nie potrafimy pomoc:/ takak
          okropna bezsilnosc i ciekawosc...

          faceci w ogole sa inni...kobiete jak cos gryzie to pierwsze co mysli zeby sie
          wygadac komus (mamie, kolezance, facetowi) a faceci zamykaja sie w sobie i nie
          pisna ani slowka, bo to przeciez nie przystoi mezczyznie ujawniac swoich
          słabosci czy zalic sie problemami
          ale na tym polega zwiazek, ze jesli cos sie dzieje to dobrze jest rozwiazywac
          problem razem
          nienawidze "jaskin" mojego faceta!:(
          • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 16:52
            Dobrze powiedziane, dede... Chociaż wcześniejsze opinie też są trafne. No i
            właśnie nie wiadomo co robić. Czuję się bezsilna i zagubiona w tym wszystkim.
            Bardzo ważna w związku jest rozmowa. Mimo wszystko, mimo odmiennych zdań nie
            powinno dochodzić do awantur, ale trzeba na spokojnie wszystko sobie wyjaśniać.
            Już raz przechodziłam przez zwiazek z brakiem rozmów tylko ciagłymi kłóniami i
            nie zamierzam popełaniać tego samego błędu. Czekam, kiedy mojemu Ukochanemu
            wróci lepszy humor. Ciężko, ale jestem w stanie dla Niego zrobić wiele...

            ps. Ja też nie lubię tych "jaskiń" :(
    • smoczyca1005 Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 17:01
      Wyluzuj się, odpocznij trochę od niego, staraj się tyle nie myśleć o nim i jego
      fochach. Myśl teraz o sobie i nie daj się złemu humorowi. Wiadomo, ze facet na
      początku związku jest bardziej wylewny, stara sie, zabiega o kobietę, ale
      niestety stan tez szybko mija. Niestety. Dlatego niech jego humorki nie
      wpływają tak na Ciebie, Ty ciesz się życiem i nie zadręczaj, bo to nie Twoja
      wina. Wytrwałości i głowa do góry!
      • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:14
        Dziękuję za wsparcie! Trudno mi o tym nie myśleć, bo naprawdę obawiam się, że
        to ja coś źle zrobiłam lub robię :/ Chociaż moim problemem jest właśnie to, że
        szukam dziury w całym i doszukuję się dziwnych rzeczy mimo, że wiem, że to bez
        sensu. Postaram się to przetrwać. Pozdrawiam!
      • Gość: dede Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 07.01.06, 17:22
        a ja tak nie potrafie - odciac sie od jego spraw, zapomniec o jego humorach,
        jeszcze bardziej mnie to wnerwia i mam rozne głupie domysły, tłumaczace czemu
        on sie nie odzywa, czemu nie chce mi powiedziec, czemu sie tak dziwnie
        zachowuje? moze to przeze mnie? i dopadaja mnie chore mysli, bo ja czuje sie
        pewnie i bezpiecznie kiedy wiem co sie dzieje, kiedy wiem co on mysli...

        ja nie umiem "odpsuscic" i cichutko czekac na zmiane, domagam sie wyjasnien i
        robie "podchody", ale kiedy ten stan trwa za długo to trace cierpliwosc
        jak nie wiem co jest grane to czuje ze trace kontrole nad zwiazkiem i boli mnie
        strasznie, ze moze on mi nie ufa na tyle, zeby mi powiedziec o co chodzi:(

        tak byc nie moze, rozmawiaj z nim jak najwiecej, obserwuj zachowanie, pytaj,
        pokaz mu, ze sie niepokoisz i martwisz o niego, ze jesli cos jest nie tak, to
        masz prawo o tym wiedziec, powiedz ze chcesz mu pomoc jak ma kłopoty...
        • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:29
          Tylko, że po Nim nie widać, że chce jakiejkolwiek pomocy. Może gdzieś w głębi
          tego potrzebuje, ale na zewnątrz tego nie pokazuje. Myślę, że wynika to z tego
          co przeszedł jako dziecko i nastolatek (poważne kłopoty rodzinne). Chce być
          twardy, samowystarczalny i silny. Próbuję go roztopić, pokazać, że jestem dla
          Niego i nie chcę go skrzywdzić w żaden sposób. Czekam...

          Ps. Właśnie do Niego zadzwoniłam i miał jakiś taki żywszy głos, a nie znudzony
          jak przez ostatnie kilka dni :] Krok do przodu?
          • Gość: dede Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 07.01.06, 17:59
            obys miała racje:)
            faceci tez maja swoje dziwne okresy, pewnie mu przeszło:)
            • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 18:21
              Zadzwonił do mnie, bo się umawialiśmy na telefon no i rozmawialiśmy ze 20 min.
              Opowiadał co robił w ciągu dnia, co robi teraz, był w lepszym humorze. Ja nie
              pytałam o jego samopoczucie, bo wolałam przejść nad wszystkim do porządku
              dzienniego, nie robić wyrzutów, nie czepiać się itd.

              Może się dziś spotkamy... :)
        • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 18:50
          > tak byc nie moze, rozmawiaj z nim jak najwiecej, obserwuj zachowanie, pytaj,
          > pokaz mu, ze sie niepokoisz i martwisz o niego, ze jesli cos jest nie tak, to
          > masz prawo o tym wiedziec, powiedz ze chcesz mu pomoc jak ma kłopoty...

          a on mas prawo siedzieć w tej swojej "jaskini" jak to nazwałaś, a Ty to
          powinnaś uszanować
          • Gość: dede Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 07.01.06, 19:02
            a niby czemu???
            a gdy kobieta ma zły humor, nie chce rozmawiac, zamyka sie w sobie to faceci
            mowia: " znowu na fochu?"
            trudno jest uszanowac taki zachowanie, w zwiazku powinno byc wszystko jasne, a
            nie jakies niedomowienia i niejasne sytuacje
            • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 19:21
              związek to powinien się opierać na zufaniu i wzajemnym szacunku. i nie zawsze
              trzeba wszystko wiedzieć. z resztą - co ja będę z Tobą dyskutować...
              • Gość: genisuinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 19:29
                A moim zdaniem i dede i zla.dziewczyna mają rację. Z partnerem trzeba
                wypracować sobie pewne rzeczy, dogadać się, kiedy mamy ochotę na rozmowy, a
                kiedy nie. I nie możemy wzajemnie na siebie naciskać. Nie mówię, że to jest
                łatwe, bo łatwo jest to powiedzieć, a dogranie z partnerem wymaga czasu,
                cierpliwości i chęci. Wierzę, że będzie dobrze.
                • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 19:34
                  Ale dede nie może się pogodzić z tym, że facet nie zawsze ma ochotę rozmawiać!
                  • porwanyobledem Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 19:41
                    Byc moze US siadl mu na konto albo prowadzi jakies interesy z mafia i ci zaczeli
                    go szantazowac ze cie porwa? ..nie wiem z ktorej strony to ugryzc...
                    • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 19:42
                      Jakie to było błyskotliwe :] Wzruszyłam się...
                  • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 19:41
                    Ale nie denerwuj się odrazu na dede. Ma prawo się z tym nie godzić. Chociaż
                    warto ustąpić i czekać na powrót naszych mężczyzn do normalności ;] Owszem,
                    wolałabym, żeby mój facet ze mną porozmawiał i wyrzucił z siebie wszystkie
                    smutki, bo czułabym się wtedy potrzebna, a na pewno nie uwarzałabym go za
                    mięczaka.
                    Ja nie mówię, że rozumiem ich postępowanie, bo nie rozumiem, ale staram się
                    szanować mojego partnera, pokazać mu, że nie jestem zołzą, ale ciepłą i oddaną
                    Mu kobietą.
                    • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 19:53
                      ehh, no właśnie bo my kobiety chcemy wszystko ROZUMIEĆ, a tu nie ma nic do
                      rozumienia: jest tak i nie inaczej, kropka
                      • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:09
                        No dobra, ale jakieś przyczyny takiego, a nie innego zachowania chyba są,
                        prawda?
                        • zla.dziewczyna Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ 07.01.06, 20:16
                          no pewnie, że są; i może nawet kiedyś je poznasz, jak już Twój Piękny zdecyduje
                          się zeznawac ;)
                          • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:21
                            No właśnie. Przyczyny są, ale facet nie chce o tym mówić - NIE ROZUMIEM :P Co
                            mu szkodzi powiedzieć? Co mu szkodzi porozmawiać ze mną i wspólnie rozwiązać
                            problem?
                            • Gość: dede Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 08.01.06, 01:25
                              wiele razy było tak, ze moj men siedział cicho nie chciał pisnac słowka co go
                              gryzie, ja zaczełam sie obwiniac o jego zachowanie, myslałam ze mu nigdy nie
                              przejdzie...wreszcie (po 2 tygodnich, gdy ja juz "chodziłam po scianach" z
                              niepewnosci i roznych domysłow), powiedział mi o co chodzi (sprawy rodzinno-
                              biznesowe), bo poczuł, ze sam juz nie da z tym rady...problemu nie dało sie
                              rozwiazac od razu, ale razem było lepiej, po wszytskim powiedział, ze załuje ze
                              nie przyszedł z tym do mnie wczesniej, bo choc niewiele mogłam zdziałac w tej
                              sprawie, to mogł to z siebie "zrzucic" i pogadac...a ja poczułam sie wtedy
                              doceniona jako partnerka, zaufana osoba, ktorej jest pewien, przed ktora nie
                              wstydzi sie okzywac słabosci
                              mimo ze była to przykra przygoda, to uswiadomiła mu, ze nie musi zgrywac
                              twardziela, ze moze sie przyznac ze nie radzi sobie z czyms w zyciu

                              takie sytuacje zblizaja ludzi
                              zauwazyłam, ze od tamtej pory duzo łatwiej przychodzą mu rozmowy na trudne
                              tematy, czesciej radzi sie mnie w roznych sprawach

                              no i co wazne - oboje spokojniej sypiamy;)
                          • terre4 dasz rade kochanie:) 08.01.06, 01:51
                            Właśnie przeczytałam to co napisałaś i jakoś dziwnie znajome mi sie to wydało.
                            ja miałam to samo,a właściwie mam nadal,a trwa to dokladnie miesiąc i dostaje
                            już powoli na głowe,ale z upływem czasu doszłam do wniosku że musze mu dać
                            troche wiecej czasu i może sam sie wreszcie otworzy i mi powie o co chodzi,bo
                            na moje pytania typu: "kochanie,jakiś dziwny ostatnio jesteś czy coś sie
                            stalo?", odpowiada: "nie wiem,sam tego nie umiem określić". na początku
                            obwiniałam sie,że może to moja wina ale to nic nie dało. zależy mi bardzo na
                            nim <pewnie równie mocno jak Tobie> i nie jest to dla mnie łatwe,czekać aż Pan
                            i Władca,ożeknie że juz jest ok. i moge spać spokojnie. mam nadzieje,że
                            niedługo u Ciebie wszystko sie wyjaśni i będzie tak jak przed sylwestrem.
                            A tak przy okazji, zabierz koleżanke i idzcie na "Serce nie sługa". Idealny
                            film na taki nastrój. Ja właśnie wróciłam z kina i ściągam go od razu z netu:)
                            buziak i pozdrawiam:*
                            • Gość: dede Re: dasz rade kochanie:) IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 08.01.06, 02:03
                              troszke nie na temat: "Serce nie sługa" lajcikowy filmik i moja ulubiona Uma:)
                              po tym jak "naogladałam sie" Kill Bill'a jakos trudno było mi wyobrazic sobie
                              ja w roli zakochanej kobiety w komedii romantycznej;) ale jestem mile zaskoczona
                              • terre4 uma 08.01.06, 02:10
                                nie na temat,ale w dobry nastrój wprawia:) chociaż mi też przez cały film
                                kojarzyła sie z kill bill'em...
    • Gość: asia Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 21:47
      wiesz co mi sie wydaje że on ma kogoś na boku..........
      innej mozlewości nie widzę
      • Gość: geniusinsanity Re: nie wiem, z której strony to ugryźć :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 20:57
        Pudło asiu.

        Dziś mieliśmy dłuższą rozmowę. Jesteśmy chyba na etapie tzw. docierania się.
        Powiedzieliśmy sobie co nas boli, co nam nie pasuje, bo już trochę się tego
        nagromadziło i mam nadzieje, że minie jeszcze kilka dni lekkiego odpoczynku od
        intensywnego spotykania się, pisania smsów, dzwonienia do siebie i wszystko
        wróci do normy. Jestem dobrej myśli :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka