Dodaj do ulubionych

Brak mi tchu...

08.05.06, 19:28
Jestem razem z moim narzeczonym od 3 lat. Od roku mieszkamy razem. A mnie
zaczyna brakować tchu. Po pracy razem wracamy do domu samochodem (bo nie
opłaca sie trzymać dwóch), razem sprzątamy, razem gotujemy, razem spotykamy
się z przyjaciółmi, razem wypoczywamy... Pewnie niektórzy pomyślą, że jestem
głupia i powinnam sie cieszyć... ale brakuje mi czasem tchu. Czasami mam
ochotę na spotkanie w damskim towarzystwie czy chwile samotnośći ale nie mogę
sobie na to pozwolic bo Krzysiek jest zawsze obok. Kocham go bardzo ale
czasem mam ochotę odpocząć. Kiedy go pytam czy czasem nie ma ochoty pobyć w
swoim własnym świecie z kumplami odpowiada, że ja jestem jego światem... Co
mam mu powiedzieć, żeby go nie urazić?
Obserwuj wątek
    • kalinazkalinowa Re: Brak mi tchu... 08.05.06, 19:29
      u nas jest dokładnie na odwrót - osobno robimy zakupy, sprzątamy, oglądamy
      telewizję, itp.
      ja bym wolała więcej czasu spędzać razem ;)
    • vanite1 Re: Brak mi tchu... 08.05.06, 19:33
      moze mu powiedz ze sie chcesz spotkac z samymi kolezankami.... babskie
      spotkanie itp:) obgadywanie swoich facetow;)
      • Gość: rrose7 Re: Brak mi tchu... IP: 80.54.176.* 08.05.06, 19:37
        szczerze? zazdroszcze Ci, tez chcialabym takie slowa uslyszec:)
        Pozdrawiam
    • super_mo Re: Brak mi tchu... 08.05.06, 19:41
      Hej:-) Kluczem do rozwiązania problemu jest rozmowa z partnerem:)
      Ja też mam tak, że przebywam ze swoim chłopakiem bardzo dużo czasu, prawie 24h
      na dobę. Studiujemy razem na tym samym kierunku i roku, więc w szkole jesteśmy
      razem, po szkole też spędzamy czas razem. Nie mieszkamy ze sobą, ale rzadko się
      zdarza nocować osobno (raz ja u niego, raz on u mnie).
      I taka sytuacja też mnie czasem przerastała, gdyż jestem osobą, która
      potrzebuje od czasu do czasu pobyć sama - poszperać w internecie, poczytać
      książkę, poleżec słuchając muzyki itp. Nie umiałam mu tego jakoś powiedzieć,
      więc zawsze się wykręcałam jakimiś obowiązkami, ale w końcu stwierdziłam, że to
      jest bez sensu i po prostu mu powiedziałam jak jest. Tzn. że lubię od czasu do
      czasu pospędzać czas samotnie, bez uczucia oddechu na karku tej drugiej
      osoby ;), pospędzać czas sama ze swoimi myślami, odciąć się od świata i w
      spokoju właśnie np. poczytać książkę, napisać maile, zrobić manicure;), połazić
      po mieście. I nie dlatego że nie lubię spędzać z nim czasu, bo to uwielbiam,
      ale po prostu potrzebuję czasami ciszy i samotności, żeby się skupić na sobie.
      Zrozumiał to i już nie ma do mnie pretensji, kiedy chce sama posiedzieć w domu.
      Komentuje to zazwyczaj słodko "OK, rozumiem, musisz pobyć sama ze sobą". I
      wszystko OK:-))
      Także pogadaj z nim, na pewno zrozumie:-) Niech się sam wypuści gdzieś od czasu
      do czasu na miasto, na zakupy, na rower, na piwko ze znajomymi. Albo siedzcie
      razem w domu, ale róbcie "swoje". Niby samemu a jednak razem, co też jest
      przyjemne. Pozdrawiam i życzę powodzenia:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka