power-puff-girl
27.06.06, 17:33
wiem ze byl juz watek o tesciowej ale to troche o cos innego chodzi.
No to sprawa wyglada tak: mój narzeczony pracuje za granica.Pojechl tam do
pracy zeby zarobic na mieszkanko zebysmy mogli mieszkac sobie razem.Strasznie
ciezko mu to jednak idzie bo ciagle wysyla pieniadze do swojej mamusi.Na
dodatek to ja musze jezdzic do sasiedniego miasta do banku i jej przywizic te
pieniadze bo jej sie nawet tyle nie chce tylka ruszyc.Wiem ze mozecie na mnie
najechec ze co ja sobie mysle ze to jego mama i wogole powinien jej pomagac
bla bla bla, ale ja utrzymuje maz i drugi syn nie brakuje jej pieniedzy a za
karzdym razem kiedy on tylko zadzwoni do domu ona zaraz na cos potrzebuje
nawet sie nie spyta czy u niego wszystko ok tylko odrazu przyslij mi
kase.Ostatnio jak wrocil do domu na wielkanoc pojechalam go odebrac z dworca
wchodzimy do domu a ona ani czesc ani pocaluj mnie w dupe tylko odrazu ile
kasy ma dla niej.No ch.j mnie strzela na miejscu jak takie rzeczy
slysze.Wogole jak tak mozna od wlasnego dziecka pieniadze tak wyciagac.Na
dodatek ona wie ze om tam na wszystkim oszczedza pracuje po 13 14 godzin
dziennie zeby jak najszybciej wrocic do domu a jak tyko wroci mamusi sprytnie
wyrzebra cala kase i on znowu jedzie i tak juz od roku.Widzujemy sie raz na 3
miesiace i to przez kilka dni a potem znowu jedze tyrac na mamuske.No qr...ca
mnie trzesie straszna grrrrrrrrr.
sorki ze was przynudzam takimi reczami ale strasznie mnie to denerwuje.