emi.emi1
04.08.06, 19:18
W ostatnim numerze Cosmo ukazał się artykuł " Gdy zazdrość niszczy pezyjaźń".
Czytając go czułam się jakby był zupełnie o mnie. Tyle że niestety porady w
nim zawarte niestety w moim przypadku nie znajdą zastosowania bo ja swojej tak
zwanej przyjaciółce zazdroszczę.....biustu. Nie pomoże mi zatem ani awans w
pracy, ani poznanie nowych ludzi. Musiałabym po prostu zaakceptować siebie
taką jaka jestem a to łatwe nie jest. Mam tylko jeden kompleks i jest nim
właśnie biust:(Poza tym znam swoją wartość, wiem że jestem mądrą i piekną
kobietą cieszącą się zainteresowaniem mężczyzn. Czemu więc ten problem nie
daje mi spokoju? No tak czy inaczej, bo nie o moim kompleksie tu mialo być
choć wydaje się to banalne z tego właśnie powodu nasza przyjaźń wisi na
włosku, a ja szczerze mówiąc chyba nie mam zamiaru robić nic żeby ją uratować.
W zwiążku z tą kwestią zawiodłam się na Kaśce ze sto razy a jej idiotyczne
rady po prostu doprowadzają mnie do szału. Zrobiła tylko jedną dobrą
rzecz...Przysłała mi link do ciekawej książki
przyjazn.zlotemysli.pl/emiemi.php
ciekawe, chociaż w naszym przypadku chyba już nic nie pomoże.