Dodaj do ulubionych

...Ten Drugi....

19.08.06, 08:15
Jestem z Chłopakiem 5 lat...
Jest różnie, raz lepiej, raz gorzej...
Ale z każdym dniem zaczynam się dusić...
Zaczynam dostrzegać, że On jest inny - niż myślałam, inny ode mnie...
Zdarza się, że jestem Nim po prostu rzczarowana, że nie chcę mi się nawet
myśleć, że mogę z Nim być przez resztę życia...
Z drugiej strony potrafi być kochany - szczególnie jak wyczuwa moje wahanie...
Na rozmowy na temat tego, że mi źle reaguje zwykle niezadowoleniem, że mogę
być z kimś takim /czytaj: wspaniałym/ nieszczęśliwa...
Już po mału się zaczynałam przyzwyczajać do tego, że tak po prostu będzie
moje życie wyglądać, że Jego rodzina - będzie moją... Może dlatego, że
przynajmniej skoro Miłość się wypala - mam dla Niego jeszcze bardzo wiele
Przyjaźni, Sympatii...

Byliśmy ostatnio na 18-stce Jego Kuzyna. Fajnie się bawiłam. Nawet nie
zauważyłam, jak szczególnie z jednym z gości - Arkiem. To też jest kuzyn
mojego chłopaka, rok ode mnie młodszy... Myślałam na początku, że to p prostu
sympatia, że fajnie nam się rozmawia i to wszystko...

Jednak ta znajomość może mieć ciąg dalszy... Jest coś w tym Chłopaku, co mnie
do Niego przyciąga. On też nie chce, aby to się tak skończyło...
Mój chłopak nigdy, nawet na początku naszego związku nie powiedział mi tylu
pięknych słów. Arek bez przerwy "przypomina mi", że jest i czeka...

Nie namawia mnie do tego, abym się rozstała z Chłopakiem, ale jednocześnie
udowadnia, że gdyby tylko miał szansę...
Już dawno nikt mnie tak nie fascynował jak ten Chłopak, już dawno o nikim tak
nie mogłam zapomnieć, nie mogę o Nim przestać myśleć:((

Pomóżcie... Proszę... Wytłumaczcie mi to jakoś ...
Obserwuj wątek
    • aashenta Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 08:20
      Może warto dać szanse temu drugiemu. Skoro z chłopakiem Ci sie juz od dłużeszgo
      czasu nie układa, jest monotonia i nic sie nie zmienia to pewnie juz by tak
      zostało. Czujesz do niego przyjaźń i przyzwyczajenie. A w nowym związku
      mogłabyś odżyć. Myśle, że to jakaś szansa dla Ciebie. Warto spróbować. Takie
      jest moje zdanie na ten temat
      • aurelia-anna Zawsze ciagnie do nowego 19.08.06, 09:27
        Jak swiat stary i szeroki zawsze ciagnie do nowego :)
        Po jakims czaaie tez Ci sie znudzi ten nowy
      • aashenta Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 10:26
        Sory;) Myslałam ze to kolega a nie kuzyn;/ zle przeczytałam. Jesli kuzyn to tez
        jestem raczej na nie. Ale jestem zdania zeby chłopaka obecnego juz sobie
        odpuscic
    • cienmotyla A pomyśl sobie... 19.08.06, 09:32
      ... czy mogłabyś być z tym drugim skoro to kuzyn? Jeśli nawet zostawisz swojego
      chłopaka to co dalej? Na jakiejś imprezie rodzinnej, gdzie bedziecie w
      trójke... Jak się będziecie czuć? Naprawdę rozumiem Twoją sytuacje jeśli chodzi
      o uczucia do tego "pierwszego". Moim zdaniem najlepszym wyjściem było by
      kompletnie się odciąć. Jezeli źle się czujesz z nim i nie wyobrażasz sobie
      reszty zycia to po co sie meczyć? Przeciez Ty tez masz byc szczesliwa...
    • kotek_vel_lol2 Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 10:24
      wiazac sie z kims, z rodiny obecnego partnera/partnerki - samobojstwo ...
    • myosotis86 Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 10:51
      zerwac z obecnym- tak, zwiazek z jego kuzynem- bardzo ryzykowne, ale moze
      warto... moze zacznij od przyjazni i zobacz jak to sie rozwinie
    • pupciulka Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 13:13
      ja myślę... jeżeli uważasz, że warto zaryzykowac i to może byc właśnie TEN..
      to powinnaś spróbowac z kuzynem.. :)
    • elamodela Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 13:59
      Trochę Cię rozumiem, bo mam dosyć podobnie. Tzn. miałam. Mój ktoś jest teraz
      znów cudny i kochający, ale i tak wiem, że to wszystko jest takie
      niedoskonałe.. Jest tyle rzeczy, które robimy inaczej i które nas dzielą..
      Spotykam się z kolegami, którzy dają mi to czego nie mam w moim związku. Tzn.
      nie że jakieś bzykanie, tylko o tak trochę szaleństwa.. I biję się z myślami
      czy to jest tak, ze po prostu za szybko zaczęłam być z kimś na poważnie i
      jeszcze potrzebuję się wyszumieć, i czy ci koledzy są tacy fajni, czy po prostu
      jeszcze czegoś mi trzeba.. Nie wiem. W sumie to nie chcę się jeszcze określać.
      Ale jeżeli Ty wiesz jednoznacznie, że nie wyobrażasz sobie całego życia z tym
      człowiekiem, to chyba powinnaś się jednak wyzwolić od niego.. Ja Cię rozumiem,
      że to jest takie przykre zostawić kogoś, z kim się jest emocjonalnie związanym.
      Ale przecież możecie zostać przyjaciółmi. Moim zdaniem powinnaś przemyśleć, czy
      to jest tylko zwykła nuda w związku i dlatego Cię ciągnie do nowego, czy też
      Twoje uczucia się zwyczajnie wypaliły, a wcześniej po prostu nie miałaś
      motywacji i odwagi:D Jeżeli jednak kochasz swojego starego faceta, to powinnaś
      z nim porozmawiać na temat, czego Ci tak bardzo brakuje w tym związku i jeżeli
      on nie chce, żeby się rozleciało, to niech Ci zacznie to dawać. A jeżeli
      dojdziesz do wniosku, że to tylko przyzwyczajenie, to podziękuj mu za piękne
      chwile, powiedz, że zawsze może na Ciebie liczyć, ale szczęśliwsi chyba
      będziecie z kimś bardziej do siebie podobnym. I delikatnie to wszystko załatw,
      nie obnosząc sie nową miłością:D
      • epox123 Re: ...Ten Drugi.... 19.08.06, 15:10
        Moja koleżanka miała taki przypadek:
        poznała fajnego chłopaka,chodzili ze sobą już jakiś czas,spotykali się w
        kinie,restauracjach,chodzili na spacery,było jej z nim dobrze,ale...kiedy
        poznała jego brata poprostu jej świat zwariował,coś miedzy nimi
        zaskoczyło,zrozumiała,że kocha tego drugiego,ale to był brat,najbliższa osoba
        tego chłopaka z którym była,ale uczucia okazały się silniejsze,zerwała z tym
        chłopakiem i zaczęła spotykać się z bratem...od tej chwili mijają już 4 lata,a
        dziś o 15:30 będą sobie ślubować miłoś,wierność itd,itd.....
        a co do Ciebie,to powiem Ci tylko tyle,wkradła się monotonia w Wasz związek i
        albo to jest tylko chwilowe,albo to nie jest jeszcze ten z którym masz dzielić
        swoje smutki i radości,a może właśnie tym kimś jest kuzyn Twojego chłopaka...
        • Gość: blue Re: ...Ten Drugi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 16:54
          co wy z ta rodzina? przeciez napisala ,ze to kuzyn jej chłopaka,wiec raczej nie
          są spokrewnieni( chyba;D)
          • zbuntowany_aniol2 Re: ...Ten Drugi.... 20.08.06, 22:25
            "Mój chłopak nigdy, nawet na początku naszego związku nie powiedział mi tylu
            pięknych słów. Arek bez przerwy "przypomina mi", że jest i czeka..." po
            pierwsze nie slowa sa wazne ale czyny...bajerowac kazdy umie.po drugie
            czeka,ale wiesz na co?na seks!!!!!!!!!nie badz idiotka...kazdy po 5 latach
            zaczyna sie nudzic...nie wiem jak mozna kogos tak nagle przestac kochac.jestes
            hipokrytka!1odejdz od chlopaka,jak ci jest tak duszno:/ po co masz sie meczyc i
            go ranic?idz do tego drugiego moze da ci to co ci trzeba,tylko pozniej nie
            wyplakuj sie na forum bo to zenada......
      • zbuntowany_aniol2 Re: ...Ten Drugi.... 20.08.06, 22:28
        taa najlepiej zostancie przyjaciolmi!!!!!!!!!zenada......i spotykajcie sie od
        czasu do czasu na bzykanko jak ktos tu juz wczesniej na forum wspomnial.taki
        uklad jest naprawde wygodny!!!!!!!!!plakac sie chce!serce nie sluga zostaw go
        idiotko:/
        • yo-anna84 Re: ...Ten Drugi.... 22.08.06, 20:36
          Hej,
          Dziękuję za wpisy.
          Myslę wciąż o tym i sama już nie wiem. Zaciągnęłam nieco info na temat Arka i
          jednak to nie jest chłopak, jak niektórzy sugerują, że tylko seks mu w głowie,
          że chce sobie przygruchać panienkę i takie tam...

          Pośpiech złym doradcą, więc niczego nie robię na siłę. Jak tu ktoś stwierdził,
          może faktycznie w moim związku monotonia miesza się z przyzwyczajeniem,
          bardziej przyjaźnią niż czymś co mozna nazwać wielkim porywem serca. Staram się
          więc walczyć o ten związek i "pracować" nad swoim facetem, ale nie wiem, czy to
          ma po takim czasie sens, skoro do tej pory wiele nie zdziałałam. Są chwile, że
          sobie przypomina o tym, że jestem Jego ukochaną a nie kumpelą, sprzątaczką,
          biurem porad wszelakich... I wtedy myślę na co mi do cholery ładować się w
          nieznane...
          Są jednak chwile też, że szkoda mi, iż tak właśnie wygląda moja codzienność z
          moim facetem... Ja książka, on piwko i TV...

          Jednocześnie postanowiłam /za co pewnie niejeden,-a mnie zgani/ bliżej poznać
          Arka. Smsujemy, czasem się spotykamy. Jest super, on mnie też do niczego nie
          zmusza, nie jest nachalny... Cały czas daje mi do zrozumienia, że Mój Facet
          jest Jego Kuzynem i nie chciałby, aby nasz związek przez Niego się rozleciał...
          Na pierwszy rzut oka wiem, że to co najmniej cynicznie brzmi, ale nie potrafie
          wyjaśnić, dlaczego jednak tak się dzieje. Doszłam do wniosku, iż skoro Mój
          Facet nie ma na tyle zrozumienia dla mnie, aby wymyśleć, że jest mi potrzebna
          jakaś odmiana, to ja nie widzę nic złego w umówieniu się na spacer z Arkiem.
          Nic zdrożnego nie robimy, choć na pewno "pachnie to" zdradą emocjonalną...

          Dla wielu moich bliskich nie ma to jednak takiego wydźwięku, gdyż mam sporo
          kumpli, kilku przyjaciół /płci męskiej/, z którymi zdarzało mi się pić piwko,
          czy spacerować, najczęściej "bez asysty" mojego Faceta.
          Być może brzmi to jak próba wytłumaczenia siebie, albo udawanie przed sobą
          samą, że Arek to tylko kumpel...

          Dla mnie jednak najważniejsze jest, abym nie przeoczyła Kogoś dla mnie
          Wyjątkowego...

          Powiedzcie, czy popieracie Mój Kierunek ROzumowania:/
    • Gość: nekromanta Re: ...Ten Drugi.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.06, 21:57
      jezu dziewczyno... nie nie ... nie obrazanie twojej osoby chyba nic mi nie da
      (nie o to tu chodzi, chyba bardziej cie zainteresuje moja wypowiedz) ... jestes
      z chlopakiem 5 lat ? - wiesz ile to chwil spedzonych razem... emocji..
      poswieconego czasu........ uczuc ? jestem facetem... czytajac to forum widzialem
      wiele rzeczy wrecz absurdalnych, smiesznych wrecz zalosnych... ale czytajac to
      zdenerwowalem sie jak nigdy... nie wiem moze jestem jeszcze jakims pierdzielonym
      idealista czy cos takiego.. wierze w uczucie doskonale... nie nie bez
      przesady... ciekawe jak bys sie czula gdyby twoj facet se spacerowal esemesowal
      z inna... byc moze teraz juz cie to nie obchodzi... ale powiem ci jedno...
      zastanow sie nad soba i powiedz czy masz/wyznajesz jeszcze jakies wartosci... ok
      o wiem ze jeszcze nic nie zrobilas... ale...
      • yelena87 Re: ...Ten Drugi.... 22.08.06, 23:34
        Rozumiem cię i zgadazam sie z Toba w pełni. Być z kims tylko po to zby być to
        nie ma sensu. Ja byłam ze swoim facetem 4 lata i nie wytrzymałam. Nie
        wytrzymałam nie dlatego, ze kogos sobie znalazłam, nie z powodu nudy w związku
        a z powodu braku dalszych perspektyw. Mozliwe, że niektorzy cię posądza o
        głupotę, ba beda skłonni obrzucic cie obelgami tylko dlatego, ze "niszczysz" 5
        lat wspolnego zycia z człowiekiem, ktory przestał być dla ciebie zagadka i
        fascynacją. W imie czego masz z nim zostac? W imie wspolnie przeżytych emocji,
        chwil...? Fakt ktos powiedział: "Najpierw jest wielka fascynajcja partnerem i
        jego seksualnością a następnie zostaje przyjaźń" ale jestes jeszcze młoda i
        jeśli całym sercem i dusza nie czujesz, że ten (obecny meżczyzna) to ten jedyny
        daj sobie szanse na nową miłość... a jak to zrobisz to zalezy od ciebie...
        powodzenia...
        • Gość: losie Re: ...Ten Drugi.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 09:26
          A po jakimś czasie jak bedziesz z kuzynem swojego byłego, on zacznie na innej
          imrezie patrzeć na inną bo z tobą bedzie monotonnia, i tamta bedzie miała to coś
          i ciebie spodka to samo co twojego pierwszego chłopaka, tobedzie kara dla ciebie
          miłego
    • Gość: Guest Prosta sprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 10:40
      Po co się kisisz tyle w tym związku? Widzisz, że to nie to więc skończ z tym
      chociaż i tak jest już za późno bo zranisz swojego faceta na maksa!

      Swoją drogą to powinni zamknąć to forum żeby takie głupie pindy na nim nie pisały!
    • Gość: nekromanta Re: ...Ten Drugi.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.06, 11:38
      "Swoją drogą to powinni zamknąć to forum żeby takie głupie pindy na nim nie
      pisały!" - no i tu chyba trzeba sie zgodzic... i czytam dzis to wszystko jeszcze
      raz i cud ze komputer ocalal... alez sie zdenerwowalem.. eh....
      • yo-anna84 Re: ...Ten Drugi.... 24.08.06, 19:52
        Ale co Was tak oburza?? Że moje uczucia do Mojego Faceta wypalają się... Między
        innymi dlatego, bo Ja mam inne spojrzenie na rzeczywistość niż On ma.. Niż
        miałam ja jakiś czas temu... Czy może to, że ośmieliłam się czuć i to o
        zgrozo!! do kogoś innego... Bo uczucia podobno jak gusta - nie powinno się o
        nich dyskutować!!

        Więc wnisokuję, że faceci faktycznie uważają, że z uwagi na fakt, że facet 5
        lat mi poświęcił - a ja Jemu to nie pozostaje mi nic innego jak wiernie przy
        mnie trwać...

        Tylko dlaczego Mojego Kochającego Faceta nie interesuje os tygodnia, co się ze
        mną dzieje... Nie odpowiada na telefony... Ogólnie jest bardzo zajęty i nie ma
        czasu. CHoć przecież mieszkamy w jednej mijscowości. Są wakacje - dla mnie i
        dla Niego.

        MOże powiecie, że ze mnie dzieciuch, że ludzie mają też jakiś margines
        prywatności. ALe gdzie zwykła troska. Ja ostatnio więcej widzę się z kumplami,
        więcej wiem o kumpel facetach - co się u nich dzieje, niż o swoim facecie.

        A ja idiotka zamiast wiernie jak Penelopa czekać nad telefonem a nóż zadzwoni
        ośmieliłam się iść na spacer - z kimś kogo interesuję, kto chce ze mną spędzić
        czas...
    • Gość: Kylie Re: ...Ten Drugi.... IP: *.mnc.pl 25.08.06, 02:32
      Po pięciu latach? Ojezu kobieto
    • fields1 spokojnie złotko 25.08.06, 14:20
      "Miłość" w sensie chemicznym trwa max 8 miesięcy. Potem siłą rzeczy zaczyna się
      dostrzegać, sprawy które w okresie zauroczenia były przysłonięte przez hormony.
      Na imprezie troszeczkę ci te hormony zabuzowały i zabierasz się za porównywanie
      rzeczy nieporównywalnych. Zapewniam cię, że gdy zerwiesz ze swoim chłopakiem i
      zwiążesz się z tym nowym to po roku-dwóch też zaczniesz widzieć, rzeczy których
      przedtem nie dostrzegałaś. I co ? Znowu zerwiesz ? Poszukiwanie ideału to jest
      generalnie przedsięwzięcie beznadziejne. Oczywiście możesz próbować ale uważaj
      by nie zastała cię emerytura (którą spędzisz sama).
    • makwa.lz Re: ...Ten Drugi.... 25.08.06, 14:32
      najgorsze to to ze ten drugi po jakims czasie tez moze sie znudzic... ja w
      sumie mialam kiedys podobnie ( nie o kuzyna chodzi ). moj mezczyzna raz byl
      kochany a potem niedozniesienia. i gdy juz mialam ochote umowic sie na piwo z
      kolega to on mnie jakby wyczuwal i stawal sie "aniol". przeszlo mi juz to, ale
      czasem dalej mam pewne obawy, choc wiem ze nie powinnam, bo....
      • chani-nr1 Re: ...Ten Drugi.... 25.08.06, 15:26
        oj... rozumiem Was.. tez jestem z Facetem od 5-u lat imam wrażenie że cos sie
        wypaliło, skończyło, że wkradł osie przyzywyczajenie... On poświęca mi mało
        czasu - widujemy sie tylko w weekendy, a to dla mnei za mało... Ja dość aktywnie
        spędzam i organizuje sobie czas - bynajmnie jnei na samych przyjemnościach...
        Ostatnio odkryłam, z e więcje frajdy sprawia mi spotkanei sie z eznajomymi
        kolegami, a zwłaszcza jednym, niz z moim Facetem... i cóż... Nie chce po raz
        n-ty próbowac ratowac coś, co wygasło, dlatego za kilka dni podejmę decyzję, co
        dalej będziez z moim związkiem
        • makwa.lz Re: ...Ten Drugi.... 28.08.06, 07:35
          tylko nie podejmuj decyzji pod wplywem chwili, zebys nie zalowala:) zycze
          podjecia tej wlasciwej:)
          • chani-nr1 Re: ...Ten Drugi.... 30.08.06, 20:53
            dzięki... większośc dezyzji, które podejmuje jest dobra... nad neiktórym
            inaprawde długo się zastanaiwam, ale... ja chyba mam szczęście zapisane w genach:)
    • Gość: bezimienna Re: ...Ten Drugi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 15:33
      rozumiem cię doskonale, przeszlam przez bardzo podobna sytuacje i dzis jestem
      naprawde szczesliwa.
      tylko on nie byl kuzynem,a najlepszym kumplem mojego chlopaka..dzis juz eks
      chlopaka.
      nie bede opowiadac mojej historii bo nie w tym rzecz.
      chcę Ci tylko powiedziec,że musisz byc odważna,jesli proba zmiany zachowania
      Twojego chlopaka nie dala zadnych efektow, to daj sobie spokoj... jesli on jest
      na tyle malo rozarniety,ze po 5 latach znajomosci Ciebie, nie zauwazyl,ze
      czegos Ci brakuje,ze stajesz sie obca czy smutna,to sorry lala- on zachowuje
      sie jak mąż z 50letnim stażem!!
      nie męcz się..jesteś zbyt mloda,zeby tylko dla wspomnien i przyzwyczajenia byc
      z kims. jest szansa na nowa milosc- nawet jesli mialaby byc ona tylko chwila,to
      naprawde warto! bo gdybys byla 100%zakochana w swoim obecnym facecie,na innego
      nie zwrocilabys uwagi.brakuje ci czegos, co znajdujesz u innych facetow, a to
      znaczy, ze powinnas zaryzykowac...
      a wy dajcie jej spokoj piszac,ze po 5 latach nie powinna tak myslec. ona jest
      zbyt mloda,zeby zycie spedzic z kims, z kim sie dusi, nie rozwija..brak w jej
      zwiazku szalenstwa,spontanicznosci, tych motylkow w brzuchu, wiec czemu ma z
      tego zrezygnowac,jesli jest to w zasiegu jej reki? dlatego,ze 5 lat jest z
      chlopakiem? dlatego,ze ten nowy to jego kuzyn? bez przesady, szansy na
      szczescie nie mozna ot tak przegapic, bo potem, na stare lata, kiedy jej
      chlopak bedzie jej mezem, ona usiadzie w bujanym fotelu, obok mezczyzny,
      ktorego tak naprawde nigdy nie kochala pelnią milosci, i zawsze bedzie miec zal
      do niego,do siebie i do calego swiata,ze wtedy nie sprobowala...
      pozdrawiam cieplutko:*
    • Gość: życzliwa_23 Re: ...Ten Drugi.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 16:50
      Hej Yo-asiu84! Wiesz, ja od paru miesiecy jestem w bardzo podobnej sytuacji do
      twojej. Byłam z facetem 6 lat, ale postanowiłam zakończyć ten związek... Co z
      tego wynikło mogę Ci opowiedziec na gg - jak chcesz, to pisz na nr: 5868414.
      Pozdrawiam (o;
      • yo-anna84 Re: ...Ten Drugi.... 26.08.06, 15:52
        Hej!
        Dziękuję za wszystkie słowa te ciepłe i te mniej - też...

        Mam wrażenie, że powstały generalnie "Dwa obozy" do dyskusji. CI co uważają, że
        będąc przez 5 lat z facetem podpisałam na siebie cyrograf, że powinnam
        doceniać, iż w ogóle GO mam a nie wymagać jeszcze, aby On dostrzegał we mnie
        coś...
        Powiedzcie, czy o to w związku chodzi?? Że już "zaklepane, pochodzone", więc
        cieszyć się, że było i jest bylejakoś a reszta się ułoży??
        Może to dziecinne co teraz napiszę, ale jest osobą strasznie uczuciową,
        wrażliwą, mój facet doskonale zdążył tego się dowiedzieć przez 5 lat, a
        jednak... Od miesiąca krzyki, pretensje, jak sam stwierdził przed dwoma
        tygodniami słowa "Kocham CIę" napisał machinalnie w sms-sie, z przyzwyczajenia.
        A ostatnio jak zadzwonił do mnie to dlatego, że potrzebował kierowcy, bo jechał
        na piwo z kolesiami...
        Super - wiąże nas mnóstwo pięknych chwil, chcę dać temu związkowi szansę, nasze
        rodziny ciągle napomykają o naszym ślubie, podsuwają jakieś kontakty do
        orkiestry, obsługi, lokalów... I być może jest tak jak powiedział ostatnio mój
        przyjaciel: Mój facet za mocno uwierzył, że jestem JEGO, dosłownie JEGO! i Że
        tak już będzie...

        Śmieszy mnie jak mi piszecie, że zachwyca mnie nowe, nieznane, że znudzi mi się
        to... Bo wokół mnie sporo facetów, Kolegów, Przyjaciół, Chętnych do umówienia
        się. Nie jestem już pierwszą lepszą Nastolatką, która wierzy w każde magiczne
        słowo. Arek może mi otworzył oczy na kilka spraw, może nie pozwala mi przestać
        myśleć, ale to nie jest tak, że straciłam resztki zdrowego rozsądku przez
        Niego. Jeśli by było inaczej i wierzyłabym w romantyczną historię a propo
        naszego spotkania, zakochania się, przeznaczenia to pewnie bym od razu
        kategorycznie powiedziała bye, zakończyła obecny związek i byłoby po sprawie.

        Wiem, że pierwsze zauroczenie mija, ale jest jeszcze troska o związek, ciągłe
        podsycanie ognia, chęć wzajemnego układania wszystkiego, aby obojgu było
        dobrze. A Mój Facet - no cóż, chyba nie chce Mu się...

        A nie wiem, czy ja mam na tyle siły, aby mi się chciało za dwoje...:/
        • aquira Re: ...Ten Drugi.... 27.08.06, 16:11
          Nie rozumiem tych nieżyczliwych komentarzy... Ta dziewczyna nie potrzebuje
          waszych obelg, tylko pomocy i wparcia. Autorzy tych dziwnych wypowiedzi chyba
          nie posiadają przyjaciół, a jeśli tak to im wpółczuje - bo zamiast odrobiny
          życzliwości otrzymają wyzwiska :/
          Droga yo-anno84! Nie słuchaj ich, moim zdaniem jesteś inteligentną dziewczyną
          (nie zniżasz się do ich poziomu...), która po prostu sie zagubiła trochę w tym
          wszystkim. To, że byłaś z facetem 5 lat na pewno coś znaczy, ale nie powinnaś
          ciągnąc związku jedynie ze względu na ten fakt. Skoro nie czujesz się z nim
          dobrze teraz, to później może być jeszcze gorzej. Spróbuj dać mu szansę, ale
          jesli nic się nie zmieni to lepiej by było gdybyś się z nim rozstała.
          Porozmawiaj z nim, powiedz o swoich uczuciach, obawach - w końcu powinień być
          też twoim przyjacielem, który zawsze Cię wysłucha. Arek otworzył Ci oczy na
          sprawy, których wcześniej nie widziałaś... Jednak pamiętaj, że on może
          specjalnie działać na niekorzyść twojego faceta - to zupełnie logiczne, w końcu
          jest jego konkurentem. Teraz stara sie wyglądać dobrze w twoich oczach, sprawiać
          wrażenie idealnego... Jeśli chcesz się rozstawać ze względu na niego, to
          popełniasz błąd. Jeśli zaś chcesz zakończyć swój 5-letni związek, ponieważ nie
          czujesz się w nim szczęśliwa i spełniona - popieram Cię. Być może twój obecny
          chłopak po prostu nie jest materiałem na męża. Lepiej zerwać z nim teraz, niż
          brać później rozwód. Moim zdaniem nie powinnaś spotykać się z Arkiem przez
          pewien czas, by przemyśleć sobie to wszystko - on nie powinien wpływać na twój
          wybór.
          Życzę Ci powodzenia:)
    • makwa.lz Re: ...Ten Drugi.... 27.08.06, 00:08
      powiem szczerze ze ten terz mi wystarczy.....
      • makwa.lz Re: ...Ten Drugi.... 28.08.06, 07:32
        tzn TEŻ - przepraszam za błąd:)
    • Gość: nekromanta Re: ...Ten Drugi.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 18:08
      wiesz.... jak o swoim facecie piszesz z malej litery.. a o tamtym kolesiu wielka
      eh.. ogolnie rzecz biorac jestes bardzo dziwna dziewczyno (i to nie jest [raczej
      nie jest] obelga)... a tak swoja droga to "aquira" nie taka glupia jestes i
      twoja wypowiedz rowniez...
    • daphny1 Re: ...Ten Drugi.... 29.08.06, 18:15
      5 lat to długo. Nawet bardzo... Mam podobny problem, może nie całkowice, ale
      część z niego jest podobna do Twojego. Tak mi sę przynajmniej wydaje.Może
      tęsknisz za czymś w związku? Ja np.tęsknie za dzieckiem,tak, chciałabym już
      założyć rodzinę. Często z tego powodu są nieporozumienia.Ja chcę a on jeszcze
      nie.Też trochę się duszę.Powoli wdziera się monotomia.Rano wstajemy, idziemy do
      pracy albo na uczelnię,ja gotuje obiad bo wracam wczesniej, kąpiel i spać, bo on
      jest zmęczony.Może zbyt długo tkwicie na tym samym poziomie? Może czas zrobić
      krok do przodu?
      • yo-anna84 Re: ...Ten Drugi.... 29.08.06, 21:45
        Hello...

        Dziękuje za te mądre rady. Szczególnie te, iż nie powinnam pod wpływem
        chwili,a już najbardziej pod wpływem Arka podejmować TAKICH decyzji.
        Otóż z Arkiem na razie się nie spotykam. Codziennie śle mi "porcję" czułych,
        troskliwych sms-ów...
        Dyskusje i próby "negocjacji" z moim Chłopakiem nie wnoszą nic nowego, raczje
        wałkujemy sprawę wciąz tak samo...

        Jemu też źle. Też się zdaniem Jego zmieniłam, też widzi, że nie potrafimy ze
        sobą rozmawiać. Ja chcę czegoś innego i On też oczekuje czegoś innego.
        Jednocześnie mówi, że kocha, ale w Jego oczach daje mi wszystko, co facet
        powinien kobiecie dawać, a ja jeszcze wymyslam nie wiadomo co...

        Doszło nawet do tego, że sama się zastanawiam, czy czasem nie jestem
        rozpieszczoną egoistką, która dziecinnie marzy o kwiatkach, spacerach,
        kolacjach przy świecach i innych żenująco romantycznych tandetnych gestach. A
        może po prostu jestem Kobietą i nie umiem się zgadzać na Jego głupie komentarze
        a propo, jakie cycki ma baba która przed chwilą przeszła i że On to by pokazał
        dziewczynie swojego kumpla, jak się rżnąć pożądnie...
        Może keidyś nie dostrzegałam, jak wulgarne i prostackie miał teksty, może byłam
        po prostu zakochana, a może nie miał...

        Pewnie Was zanudzam, jednak wciąż we mnie tli się ta iskierka ciepłych myśli
        dla mojego CHłopaka. Nieraz patrzę na Niego i myślę sobie, jak ja mogę odejść
        od Niego, przecież tyle razem przeszliśmy, zdążył mnie już poznać, tyle o mnie
        wie / a jednak jak to możliwe, że wobec tego nie potrafi zrozumieć, czego mi
        brakuje, czym mnie rani.../.

        Ostatnio też spytał mnie, czy jest w moim życiu ktoś inny... Powiedziałam, że
        nie w tym sensie, co mysli, ale jak tak dalej będzie, bliżej mi będzie do
        tamtej osoby niż do Niego i Jego odpowiedź - Twój wybór...

        Może i racja, ale zabolał chłód bijący od Niego...
        Mam wrażenie, że bardziej Mu przeszkadza, że oddaliliśmy się w łóżku, że od
        jakiegos czasu się nie kochamy... Niż że mnie /może/ traci...
    • evel86 Re: ...Ten Drugi.... 29.08.06, 22:11
      po prostu nie kochasz swojego chlopaka, bo gdybys kochala nawet nie myslalabys
      o innych... moze skoncz to skoro sie dusisz, bo nie ma sensu sie męczyc a czas
      to pieniadz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka