anka205
09.12.06, 17:27
witam.prosze was o obiektywna opinię.mój mąż duzo pracuje,rozumiem,nie ma
czasu na nic.prowadzi swoją firmę.ale... czemu ja mam być pokrzywdzona?zasypia
w połowie zdania,nie ma czasu na rozmowy ze mną,na wyjścia,na nic.doceniam
bardzo jegop pracę,ale ile można być samemu w zwiazku?wiem,ze mnie kocha,ale
nie potrafie sie od jakiegos czasu z nim porozumieć.mam swoje
problemy,chciałabym sie nimi z nim podzielić,porozmawiać,wyjść razem itp.a tu
nic,albo go nie ma,albo nie ma czasu,albo zasypia.
próbowałam z nim porozmawiać,ale mam wrazenie,ze do niego nic nie dociera.albo
sie wkurza,albo nie reaguje.chyba uważa,ze przesadzam.nie wie nic o tym co
robie,jaką czytam ksiażkę,jakiej słucham muzyki,jakie są me problemy itp.nie
chce mu sie odpowiadać na me pytania,gdy pytam o jego pracę.hmm... co mam
sobie myśleć?najbardzioej boli mnie to,ze wieczorem przed snem zaczynamy
romzawiać dwie minuty,zaczynam do niego mowic i słyszę chrapanie...