Dodaj do ulubionych

Kochani teściowie

07.04.07, 16:12
Jacy są wasi teściowie (lub potencjalni przyszli teściowie). Moi (potencjalni) teściowie jako ludzie są spoko, mili i w ogóle, problem pojawia się gdy widze ich stsunek do mojego chłopaka (to jak go wykorzystują, jak różnie traktują go i jego siostre). Prwie całą wypłate oddaje im (nie ważne, że ledwo wyrabia, bo sam opłaca szkołe, która troche kosztuje) na cały miesiąc zostaje mu około 100zł (za które musi sobie zapewnić wszystkie "przyjemności" typu papierosy, imprezy i ewentualne ciuchy- bo oni mu nie dadzą na ciuchy, ewentualnie porzyczą), cały czas mają jakieś pretensje i uważają, że ma być na każde ich zawołanie (wiem, że powinien im pomagać, ale oni troche przesadzają. Siostra natomiast nie musi robić nic, nie uczy się, ni pracuje i cały czas jest głaskana po główce. Krew mnie zalewa, ale jak z nim o tym rozmawiam słysze tylko "u mnie w domu tak jest" i tyle.
Obserwuj wątek
    • moviemann Re: Kochani teściowie 07.04.07, 16:16
      No to masz dobrze
      Facet jeśli postrzega własną sytuację rodzinną we właściwy (zakładam że dobrze
      opisałaś relacje rodzinne) sposób bardziej będzie z Tobą niż z rodzinką
      związany a Tobie to tylko na dobre wyjdzie .
      • Gość: anna Re: Kochani teściowie IP: *.chello.pl 07.04.07, 17:31
        czy twoj chlopak nie ma czasem na imie-hubert??
        • Gość: ja Re: Kochani teściowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 19:00
          Moi (przyszli) też są ogólnie ok. Ale mój narzeczony ma brata, który jest ich
          oczkiem w głowie (brat jest po 30 ma już własną rodzinę). Wyrażają się o nim w
          samych superlatywach, pomagają mu, znosza jego zachowanie. natomiast mój N jest
          na każde ich zawołanie. Co gorsza oni chcą żeby też był na każde zawołanie
          brata. I zdaje mi się, ze gdyby nie ja to tak by było. Powtarzają, ze trzeba
          ustępować, ze to rodzina itp. Mnie też czasami "trują" ale mam to głęboko.
          Zresztą z bratem N nigdy nie mogłam się dogadać, tym bardziej z jego żoną -
          podrabiane hrabiostwo. Nie lubimy się od samego początku. Przez jakiś czas ja
          próbowałam być "normalna" bo uważałam, ze to w końcu brat, ale później doszłam
          do wniosku, że nie jestem niczym gorszym i nie mam zamiaru im nadskakiwać. Nie
          widzieliśmy sie ponad rok (mieszkamy w sąsiednich miejscowościach) i zbliżają
          się swięta, na które teściowa zaprosiła mnie z N, i ich. Nie wiem może to błąd,
          ale nie zamierzam iść i patrzeć jak tamci panosza się w nie swoim domu i
          pokazują swoją wyższość, a mój N dla dobra wszystkich 9tylko nie mojego) robi
          dobrą minę.

          Pozdrawiam.
          • moviemann Re: Kochani teściowie 07.04.07, 21:11
            Moja była teściowa była super
            na sprawie rozwodowej świadczyła na moją korzyść
            • Gość: babcia Józia Re: Kochani teściowie IP: *.bel.vectranet.pl 08.04.07, 13:17
              Tesciowie są tak samo rózni jak ich synowe i zięciowie.
              Czasem można (i trzeba ich "wychować"), choć , przyznam jest to trudne zadanie.
              Mnie sie udało dość wcześnie zrozumieć, że dzieci po odejściu z domu i
              założeniu własnej rodziny powinny same o sobie stanowić. Tak traktuję swojego
              syna i synową. I jest tak między nami prawie normalnie. Prawie, bo ja , owszem,
              jestem , odwiedzana przez syna i synową, ale większosć czasu te moje dzieci
              spędzają u rodziców synowej, którzy są przez nią uwielbiani. Z tego też powodu
              są bardzo sowicie obdarowywani różnymi prezentami (cz. b.drogimi). Te prezenty
              przyjmują bez najmniejszej żenady, bo przecież dzieciom (harującym za granicą)
              dość dobrze sie powodzi.
              Tak myślę, że piszę to nieco z zazdrością i żalem, bo przecież syn powinien to
              czuć i nie powinnam mieć "nic" do synowej.
              A, jednak...
              Dzisiaj są Święta...dzieci u rodziców synowej.
              Ja sama...
              I zastanawiam się co źle robię, albo zrobiłam.
              • Gość: jolanta Re: Kochani teściowie IP: *.chello.pl 08.04.07, 13:23
                bardzo mnie wzruszyla twoja wypowiedz
                nie wiem czy to jakies pocieszenie ale tez jestem dzisiaj sama
                z wielu powodow
                co nie zmienia faktu ze troche mi przykro
                i łza sie kreci w oku jak pomysle o tym cudownym gwarze przy stolach szczesliwcow...
              • cas-cada Re: Kochani teściowie 09.04.07, 11:50
                Gość portalu: babcia Józia napisał(a):

                Nic złego nie zrobiłas,facet zawsze jest własnoscia kobiety i to ona rzadzi tym
                gdzie w danym momencie on ma być.Robia to czego same nie lubią.Zawsze walczyły o
                to by nie byc własnoscia faceta.Zebys nie wiem jak sie starała to rodzice
                synowej beda najwazniejsi i zejdz na ziemie bo naprawde nie warto nawet przez
                minute zastanawiac sie nad tym .Niektorzy tesciowie to nawet mowia ze ziec to
                rodzina a synowa obca i to chyba trzeba stosowac w zyciu.
          • agrafk_aaa Re: Kochani teściowie 14.04.07, 12:58
            Podobnie jest właśnie z rodzicami mojego...w ich domu panuje jakaś dziwna nie zrozumiała dla mnie heirarchia w której one jest na ostatnim miejscu. To on musi wszystkim pomagać i to on musi być na każde ich zawołanie...nie dostając nic w zamian.
    • Gość: Sara Re: Kochani teściowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 18:46
      Skąd ja to znam? Mój facet ma tak samo, tyle że nie oddaje im kasy, ale płaci
      część rachunków. Pomaga im we wszystkim, typu: zakupy, budowa, podwieźć gdzieś,
      przypilnować dzieci. Sam nie ma dla siebie czasu, a pracuje i studjuje, no i
      spotyka się ze mną. Ale to ostatnie teśćiowa uznaje za zbędne, bo wczoraj
      powiedziała mu (przy mnie),ze traci czas i trwoni kase na mnie. Kochana jest!
      Nie? A teść nie ma nic do powiedzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka