elo2412
14.05.07, 23:51
Byłam jakiś czas temu u fryzjera i szczerze mówiąc juz od pierwszych chwil,
zastanawialam się czy nie uciec z fotela. Po raz pierwszy spotkałam się z
taka sytuacja. Pan MAKSYMILIAN miał być fachowcem, który miał sprostać moim
oczekiwaniom, o czym zapewniały koleżanki. Bełkot, smród alkoholu,
ignorancja. To wszystko, co miał do zaoferowania. Fryzura tragiczna! Jak dla
60-ciolatki! Drogie panie, w salonie we Wrocławiu na ul. świętokrzyskiej
można zostać profesjonalnie obsłużoną co teraz juz wiem na pewno, byłam u
Artura. Gdybym tylko zauwazyla wczesniej ze ten Maks jest wstawiony...