Dodaj do ulubionych

Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć?

01.09.07, 13:59
Ja tam nigdy kobiety nie uderzyłem, w ogóle nikogo nie uderzyłem. Mam miękkie
serce. Ale z obserwacji wiem, że kobiety lubią jak im czasem przyłożyć,
inaczej świrują i nie wiadomo o co im chodzi. Wiem z doświadczenia, jakbym
czasem przyłożył swojej dziewczynie (nie mówię mocno) to pewnie bylibyśmy
razem do dzisiaj. Ech, zresztą to pewnie też wszystko zależy od charakteru
kobiety, nie wolno uogólniać, ale są takie, z którymi inaczej nie idzie się
dogadać.
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 14:06
      Co ty chrzanisz, chlopcze?! Lubia? Pewnie tez lubia jak je sie gwalci po pijaku,
      przyklada noz do gardla i lamie piescia kosci? Ach, jaaakaaa to rozkosz, ach!
      • pether_23 Zwariowałaś? 01.09.07, 14:11
        Chyba widzisz różnicę pomiędzy łamaniem kości i gwałtem po pijaku od
        potrząśnięcia albo nawet przyłożenia z otwartej? Uderzasz, Joanno, w skrajność.
        Ja o żadnych nożach przy gardle nie mówiłem. Tak jak z dzieckiem, czasami po
        prostu musisz dać klapsa. Co innego klaps co innego znęcanie się nad
        dzieciakiem. Widzisz różnicę? Z dużą częścią kobiet jest tak samo.
        • Gość: Joanna Re: Zwariowałaś? IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 14:15
          A ty nie widzisz roznicy miedzy klapsem a przylozeniem z otwartej w twarz?
          Mojego dziecka nigdy nie uderzylam, sa znacznie lepsze metody wychowawcze. I nie
          pisz o duzej ilosci kobiet, poniewaz tego nie wiesz. Jesli ktos w taki sposob
          traktuje swoja kobiete, jest zwyklym bucem. Stosowanie przemocy jest oznaka
          kompleksow, tyle.
          • pether_23 Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 14:20
            Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem. Mało tego: nie zrobiłem tego nawet
            wtedy, kiedy się należało jak psu zupa.

            Metody wychowawcze się dostosowuje do dziecka, a nie odwrotnie. Nie mam racji?
            Jednego dzieciaka klaps może skrzywdzić, innemu wyjdzie na dobre. Wszystko
            zależy od temperamentu. Znam się np. trochę na psach, bo miałem kilka psów w
            życiu. I metody wychowawcze się dostosowuje do charakteru i temperamentu psa.
            Jeden piesek wymaga silniejszej ręki inny więcej wyrozumiałości i pochwał.
            Charaktery ludzkie również się różnią.

            Jakbym Ci powiedział co niektóre kobiety potrafią wyczyniać, to sama byś
            przyznała, że czasem nie ma innego wyjścia jak przyłożyć. Tylko trzeba umieć.
            • Gość: Joanna Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 14:30
              Kobieta/pies/dziecko - swietne porownanie.
              Wiesz, pracuje w szpitalu i jakbym ci napisala, co faceci robia swoim
              kobietom... I zaczyna sie zwykle bardzo niewinnie. Te kobiety nie kochaja, te
              kobiety boja sie. I uwazaj, bo jak ci sie zdarzy (w co akurat nie watpie po
              takich kometarzach), to taki "pies" moze ci oddac i od razu do sadu podac. Wiesz
              co w pierdlu robi sie z damskimi bokserami? Ha ha!
              • kolorittan Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 15:28
                Gość portalu: Joanna napisał(a):
                > Kobieta/pies/dziecko - swietne porownanie.

                I znowu mamy popisy w demagogii.
                Relacje układać sobie trzeba i z dzieckiem i z psem i z kobietą I Z
                MĘZCZYZNĄ. I wszystko to się rózni miedzy soba i też ma coś
                wspólnego.

                > Wiesz, pracuje w szpitalu i jakbym ci napisala, co faceci robia
                swoim kobietom...

                Wszyscy mężczyżni wszystkim kobietom ?
                A jakbyś popracowała w szpitalu psychiatrycznym to byś wiedziała do
                czego kobiety potrafią doprowadzić swoich niegdys ukochanych.
                Istnieja też zwyrodniali rodzice OBOJGA PŁCI - i co, znaczy to że
                rodzice rodza dzieci by je maltretować i należy nienawidzieć
                wszystkich każdego kto urodziła-spłodził dziecko ?

                > I zaczyna sie zwykle bardzo niewinnie.

                A czy zawsze kończy się winnie ?

                > Te kobiety nie kochaja, te kobiety boja sie.

                Trza im pomóc wmiarę możliwości. Też jest pełno bojacych się
                mężczyzn. Ich oprawców należy w miarę możliwości zmienić, a często i
                ukarać (w ramach prawa KONIECZNIE).

                > I uwazaj, bo jak ci sie zdarzy (w co akurat nie watpie po
                > takich kometarzach), to taki "pies" moze ci oddac i od razu do
                sadu podac.

                Czemu Ty go straszysz ? Po co nawiązujesz do rzekomego utożsamiania
                kobiety z psem (przecież to tylko Twój wymysł)?

                > Wiesz co w pierdlu robi sie z damskimi bokserami? Ha ha!

                O widze poparcie dla przemocy. Widzę że łapiesz RELATYWIZM jeśli
                jest Tobie na korzyść.
                Przepraszam że śmiem doradzać, ale masz za dużo złości w sobie.
                Zwróć uwagę by nie wyładowywać ją na niezasługujących na to osobach,
                a najlepiej wogule zostaw karanie odpowiednim do tego służbom,
                ponieważ sama trafiasz pod określenie "ludzi stosujących przemoc".
                • Gość: Joanna Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 15:37
                  Odsylam do komentarza jj. i m.
                  I dziekuje za uwage. Pogoda piekna, szkoda czasu na bezowocne dyskusje:-)
                • Gość: Justyna Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 01.09.07, 15:45
                  Drugi cap. Szkoda gadac.
                  • kolorittan Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 15:56
                    Gość portalu: Justyna napisał(a):
                    > Drugi cap. Szkoda gadac.

                    Jak ći szkoda to nie gadaj.
                    Jak chcesz wyładować swoja złość - zaryzykuj, wyładuj
                    Jak chcesz pogadać - gadaj - po to jest forum
                    • dzikowy Dlaczego ofiary przemocy pozostają w ziązku? 01.09.07, 17:44
                      Dlaczego osoby doznające przemocy pozostają w krzywdzącym związku?

                      • Odczuwają lęk przed zemstą ze strony sprawcy,
                      • Odczuwają wstyd i upokorzenie,
                      • Są zależne finansowo,
                      • Ze względu na uwarunkowania kulturowo – religijne,
                      • Obwiniają siebie za przemoc

                      Są przekonane że (a fakty są takie):

                      Nie ujawnia się tajemnic rodzinnych.
                      (Przemoc nie skończy się sama. Pierwszym krokiem do jej przerwania jest
                      przełamanie izolacji i milczenia)

                      Nikt nie powinien wtrącać się w prywatne sprawy rodziny.
                      (Przemoc w rodzinie jest przestępstwem. Każdy ma prawo zapobiec przestępstwu.)

                      Jeśli ofiara jest bita, to znaczy, że na to zasługuje.
                      (Nikt nie ma prawa bić i poniżać kogokolwiek bez względu na to co zrobił)

                      Przemoc jest wtedy gdy są widoczne ślady pobicia.
                      (Nie trzeba mieć siniaków i złamanych kości, aby być ofiarą przemocy domowej.
                      Poniżanie i obelgi bolą tak samo jak bicie.)

                      Nie można zmienić swego przeznaczenia.
                      (Nawet po wielu latach ofiara może przerwać przemoc. Nigdy nie jest za późno,
                      aby powiedzieć NIE!)

                      Alkoholizm jest przyczyną przemocy.
                      (Uzależnienie od alkoholu nie zwalnia od odpowiedzialności za czyny. Należy
                      karać sprawcę przemocy i leczyć jego chorobę.)

                      Przemoc w rodzinie to problem marginesu społecznego.
                      (Przemoc domowa zdarza się we wszystkich grupach społecznych niezależnie od
                      poziomu wykształcenia i sytuacji ekonomicznej.)


                      za: www.niebieskalinia.org/?id=9
                      • Gość: . Kilka "niescislosci" w artykule IP: 91.109.134.* 02.09.07, 00:47
                        > W związku może pojawić się przemoc, jeżeli partner:

                        > kontroluje cię

                        Odrobina ostroznosci to niestety koniecznosc.

                        > wciąga w zależność emocjonalną

                        Ta "zaleznosc emocjonalna" jest przez niektorych tradycjonalistow nazywana
                        "miloscia".

                        > ma nieoczekiwane zmiany nastroju

                        Czy to znaczy, ze kazda kobieta bije?

                        > miewa wybuchy złości

                        Zdarza sie. W zyciu sa nie tylko wybuchy radosci.

                        > izoluje cię od przyjaciół i rodziny

                        To raczej sprawdzanie grubosci pepowiny. Polecam.

                        > uznaje sztywny podział ról na męskie i kobiece

                        Bez jaj. Chyba nie wszyscy nasi dziadkowie bili nasze babcie.

                        Ktos kto pisal te porady bardzo staral sie przemycic kilka informacji zwiazanych
                        raczej z feminizmem niz z udanym i bezpiecznym zwiazkiem.
                        • dzikowy Re: Kilka "niescislosci" w artykule 02.09.07, 01:22
                          W związku M-O-Ż-E pojawić się przemoc...

                          Symptomy opisują pewien typ temperamentu, który może, chociaż nie musi, mieć
                          skłonność do stosowania przemocy wobec partnera.
            • stop.klatka Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 14:39
              jak ci nie pasuje, przerzuc sie na chlopcow...
            • Gość: jj och pether :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 15:18
              Jak to czytam to chętnie z otwartej w twarz!!! i kopa w dupę. Na
              pewno to lubisz i dobrze by ci to zrobiło.
              No ok, żartuję, bicie głupków nic nie daje, moga tylko jeszcze
              bardziej zgłupieć...
            • meg303 Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 17:52
              Nie zabieraj głosu na temat dzieci, jeśli ich nie masz.
              Swoją nieudolnośc w kontaktach z kobietami chcesz kompensować przemocą?
              Młody jesteś , wiele musisz się jeszcze nauczyć.....
            • czarnuszka Re: Przecież napisałem że nigdy nie zastosowałem 01.09.07, 21:54
              cóż za cudowne podejście... kobiecie się należy
              klaps, same się o niego prose.. a faceci to chodzące ideały, tylko
              usługiwać i umizgiwać się doń?

              a kysz!

          • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 15:08
            Gość portalu: Joanna napisał(a): > A ty nie widzisz
            roznicy miedzy klapsem a przylozeniem z otwartej w twarz?

            Jasne że widzi - i ja widzę. Widzimy też że w typowo kobiecy sposób
            uogólniasz i łaczysz ze sobą rzeczy niepołączalne

            > Mojego dziecka nigdy nie uderzylam,
            > sa znacznie lepsze metody wychowawcze.

            Ale są i dzieci o innych charakterach. Sa i rodzice o innych
            charakterach - lepszych i gorszych. Tak samo do jednych ludzi da się
            przemówić, a innych trzeba wsadzać do więzienia.

            > I nie pisz o duzej ilosci kobiet, poniewaz tego nie wiesz.

            I nikt nie wie. Po to jest dane człowiekowi abstrakcyjne myslenie by
            mógł rozważać o tym czego nie widział i nie doświadczył. A forum
            jest właśnie po to by pisać !!!

            > Jesli ktos w taki sposob traktuje swoja kobiete, jest zwyklym
            bucem.

            A oto i przemoc słowna i oznaka niezrównoważenia psychicznego - może
            i kompleksów

            > Stosowanie przemocy jest oznaka kompleksow, tyle.

            Też nie zawsze.
            • Gość: Joanna Re: Zwariowałaś? IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 15:12
              > Jasne że widzi - i ja widzę. Widzimy też że w typowo kobiecy sposób
              > uogólniasz i łaczysz ze sobą rzeczy niepołączalne

              Gdzie tu jest uogolnienie, hm?

              >I nikt nie wie. Po to jest dane człowiekowi abstrakcyjne myslenie by
              > mógł rozważać o tym czego nie widział i nie doświadczył. A forum
              > jest właśnie po to by pisać !!!

              Ja wiem, poniewaz stykam sie z tym kazdego dnia w pracy.

              > A oto i przemoc słowna i oznaka niezrównoważenia psychicznego - może
              > i kompleksów

              Psycholog z ciebie marny:-)
              • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 15:54
                Gość portalu: Joanna napisał(a):

                > > Jasne że widzi - i ja widzę. Widzimy też że w
                > > typowo kobiecy sposób
                > > uogólniasz i łaczysz ze sobą rzeczy niepołączalne
                >
                > Gdzie tu jest uogolnienie, hm?

                No n.p. to Twoje; Kobiety z psem. Mężczyzn WOGULE. Dziecka WOGULE.
                Konstruktywne zastosowanie przewagi fizycznej z najbrutalniejszymi
                przykładami z kodeksu karnego. Czemu nie uogólnisz bicie przez
                mężczyzn z biciem przez kobiety i słowną przemocą ?

                > > I nikt nie wie. Po to jest dane człowiekowi abstrakcyjne
                > > myslenie by mógł rozważać o tym czego nie widział i nie
                > > doświadczył. A forum jest właśnie po to by pisać !!!
                >
                > Ja wiem, poniewaz stykam sie z tym kazdego dnia w pracy.

                Ale szpital nie może być oknem na świat. W szpitalu sa choroby !!!
                Nie odważę się na polecenie zmiany pracy, ale moja kobieta była
                nauczycielką i zmieniła zawód, bo zaczęła patologicznie nienawidzieć
                dzieci (szczególnie w wieku gimnazjalnym. Ja wiele sie z nia
                męczyłem, bo ona wylewała złość na mnie lub swoja mamę. Poświęciłem
                wiele godzin na tlumaczenie, filozoficzne roztrząsanie problemu.
                Zmiana pracy dała więcej niż te rozmowy, bo codziennie trza było
                znowu uspokajać, tłumaczyć. I moja kobieta była mi wdzieczna za to.
                Ale ja nie jestem z metalu - mi też puszczają nerwy. Po godzinie jej
                syczenia za moimi plecami, wymyslania mi wszystkich win potrafiłej
                jej lekko ale wymownie przylać - i wiesz co była mi wdzięczna bo jak
                mówi:"nie mogłam nad soba zapanować, choć wiedziałam że przesadzam".
                Przypomnienie jej tego momentu wywołuje uśmiech i przeprosiny, choć
                nie zawsze - kiedy ona jest w takim nastroju jak Ty w tej chwili to
                znowu znoszę obelgi i jadowite syczenie. Czasem pogadam, przytulę a
                czasem pokrzyczymy razem, pokłócimy się by wyrzucić z siebie złość i
                pogodzić się spowrotem. Tak juz jest - by coś robić trza użyć
                energii-siły, ale trafiąjąc na działanie innej osoby można się
                zderzyć; wtedy będzie zgrzyt, siniaki; można ustąpić, spróbować
                wyminąć się i t.d., a można i zmierzyć się siłami (zwyciężyć-zostać
                pokonanym); tych którzy zawsze stosuja siłe trza izolować od reszty;
                trza umieć i ustępować i wymijać się i walczyć bo co nas nie zabije
                to wzmocni; no i kategorycznie nie wolno zabijać-zostawać zabitym.
                Kumasz zlekka ?

                > Psycholog z ciebie marny:-)

                Jaki jestem takiego odbieraj :)
                Głowa do góry - nie wszyscy źle Tobie życza, nawet jak się z Tobą
                nie zgadzają, kłócą się, ... biją.
                Ale jeśli Cię mordują - żle Tobie rzyczą i powinni byc odizolowani
                • Gość: purysta Re: Zwariowałaś? IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.09.07, 16:47
                  kolorittan napisała:
                  Mężczyzn WOGULE. Dziecka .

                  co to za słowo WOGULE?

                  może chodzi o" w ogóle".
                • dzikowy Przemoc to nie tylko bicie! 01.09.07, 17:12
                  To każdy rodzaj upokorzenia, zatem skatowanie, zwyzywanie, obśmianie w
                  towarzystwie, groźby, szantaż, odmawianie pieniędzy, jeżeli jedna osoba zarabia,
                  czy izolowanie od towarzystwa i rodziny - wszystko to jest forma przemocy. Można
                  człowieka zniszczyć nie podnosząc ręki nawet. Ciekaw jestem jak w ogóle można
                  dopuścić do siebie możliwość uderzenia, poniżenia czy zwyzywania osoby, którą
                  się kocha???
                  • Gość: prawda Re: Przemoc to nie tylko bicie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:34
                    właśnie jak?
        • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 15:00
          pether_23 napisał: > Chyba widzisz różnicę ...
          > Uderzasz, Joanno, w skrajność. ... Widzisz różnicę?

          I oto właśnie przykład kobiety którą do "zobaczenia różnicy" można
          przywołać albo kilkugodzinną filozoficzną rozmową albo zdecydowanym
          lekkim trzaśnięciem.
          Jak taka się wkurzy to nic nie widzi oprócz swojej świętej racji, no
          i oczywiście będzie stosowała słowną przemoć w związku.
          • stop.klatka Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 15:05
            jak taka sie wkurzy...hahahaha! baba ma gebe na klodke trzymac i latac za
            facetem jak piesek. wtedy jest cacy.
            • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 16:00
              stop.klatka napisała: > jak taka sie wkurzy...hahahaha!
              > baba ma gebe na klodke trzymac i latac za
              > facetem jak piesek. wtedy jest cacy.

              "co ty wiesz o zabijaniu", "bo to zła kobieta była"
              przecież jesli twoja kobieta ma być jak piesek to ty
              jesteś tego samego gatunku - nieprawdaż.
          • Gość: Joanna Re: Zwariowałaś? IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 15:09
            Ha! I juz wszystko o mnie wiesz?:-) Nie masz bladego pojecia, w jakim zwiazku
            jestem. Wiesz w ogole czym jest przyjazn w zwiazku? Bo ja wiem. Jedni zyja jak
            kot z psem, inni calkiem inaczej. Ale zeby zobaczyc roznice, trzeba najpierw z
            piaskownicy wyjsc, chlopcze;-) A to co wy nazywacie skrajonoscia, jest chlebem
            powszednim wielu kobiet, ktorych "mezczyzni" uwazaja, ze kobieta sobie
            zasluzyla. Wspolczuje waszym kobietom. Pewnie ktoregos dnia pojawia sie u mnie
            na oddziale.
            • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 16:17
              Gość portalu: Joanna napisał(a):
              > Ha! I juz wszystko o mnie wiesz?:-)

              Nie nie - tylko wnioskuję z Twoich słów.
              Masz w sobie bardzo dużo złości. Szerzysz tę złość -
              przynajmniej w tej chwili. Mam nadzieję ze w pracy
              niesiesz pomoc innym. Ale jesli musisz wyrzucić złość
              z siebie to tutaj jest najbezpiecznejsze miejsce - działaj.

              > Nie masz bladego pojecia, w jakim zwiazk jestem.

              Nie mogłem wiedziec - nie pisałaś o tym.
              Myślałem że w żadnym, bo tyle przemocy słownej ile
              przyniosłas ze soba niewiele kto wytrzyma.

              Wiesz w ogole czym jest przyjazn w zwiazku? Bo ja wiem.

              Ja też wiem. Dbam o nią. Zwalczam złość wszelkimi metodami.
              Klin klinem też. W tej chwili słowem.

              > Jedni zyja jak kot z psem, inni calkiem inaczej.

              Nie nie. Jak człowiek z człowieiem właśnie. Poprostu jedni
              jak zły człowiek ze złym człowiekiem, a inni w przyjaźni.
              Ale złość jest nieodłączną częścią psychiki. Nie da się jej
              wyeliminować - trza nauczyć się sobie z nią radzić.

              > Ale zeby zobaczyc roznice, trzeba najpierw z
              > piaskownicy wyjsc, chlopcze;-)

              Wyjść z piaskownicy to zdecydowanie za mało. Trza też
              nauczyć się radzić sobie ze złością. Trza też umieć
              zarobić sobie na życie i wiele czego jeszcze.
              Wyjść z piaskownicy to za mało - za proste by było.

              > A to co wy nazywacie skrajonoscia, jest chlebem
              > powszednim wielu kobiet, ktorych "mezczyzni" uwazaja,
              > ze kobieta sobie zasluzyla.

              Zgadza się - wiele kobiet przebywa w tej skrajności.
              Też wiele mężczyzn i dzieci w niej przebywa.
              Ale jesli przebywa się niemal że wyłącznie wśród takich
              ludzi - czy nie ma cię wypaczonego obrazu rzeczywistości ?

              > Wspolczuje waszym kobietom.

              Szczerze ? Mogę was umówić na spotkanie - przekonasz się.
              Jednak wątpie w owe "współczucie" - raczej usiłujesz
              współzłoscić.

              > Pewnie ktoregos dnia pojawia sie u mnie na oddziale.

              Nie jest ći przykro że sama tam się znajdujesz ?
              Widzę Twoje zdecydowanie złośliwe nastawienie.
              Uważaj na siebie.
          • Gość: JC Re: Zwariowałaś? IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 01.09.07, 15:49
            A swieta racje przeciez ma tylko pan i wldca z klapkami na oczach, ktory madrosc
            o wszystkich dziedzinach zycia zaczerpnal z programow sportowych, filmow
            sensacyjnych i od kolesi przy piwie. Nieomylni, kurna. Sprobowalbys mna
            potrzasnac, kolo i zywy bys z tego nie wyszedl. Chamow trzeba tepic jak stonke.
            • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 16:23
              Gość portalu: JC napisał(a):

              > A swieta racje przeciez ma tylko pan i wldca z klapkami
              > na oczach, ktory madrosc o wszystkich dziedzinach
              > zycia zaczerpnal z programow sportowych, filmow
              > sensacyjnych i od kolesi przy piwie. Nieomylni, kurna.

              No tacy rzeczywiście zasługują na Twoja pogardę. Ale mnie
              też do takich zaliczyłaś ?

              > Sprobowalbys mna potrzasnac, kolo i zywy bys z tego
              > nie wyszedl. Chamow trzeba tepic jak stonke.

              Widze obietnice zastosowania przemocy !
              Ja napewno bym nie spróbował Toba potrząsnoć, bo po co ?
              Ktoś chce wogule Toba potrząsać ? W jakim celu ?
          • Gość: Pan Dobra Rada Re: Zwariowałaś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:53
            Ech.. A miałem się nie wypowiadać w tej niezwykle jałowej dyskusji, szczególnie
            ze względu na wypowiedzi kobiet pokroju "Joanny".. Zazwyczaj rozmowa z takimi
            kobietami to strata czasu.. Zarówno Kolorittan, jak i pether_23 mówią o pewnym
            wąskim aspekcie "agresji", a nie "przemocy", co ze względu na mocny ucisk
            ośrodków mózgowych ze względu na stan pobudzenia hormonalnego, który to w
            przypadku kobiet na ogół wyznacza granicę między posiadaniem rozsądku a jego
            brakiem, stara się Joanna, niezwykle zajadle, wręcz agresywnie, przekrzyczeć..
            Sęk w tym, że właśnie w takich sytuacjach, po godzinach prób, wyrzeczeń i
            zaciskania zębów w nadziei na to, że kobieta odzyska świadomość, najczęściej "ma
            się ochotę kobiecie przyłożyć".. Czy tak jest, czy nie - przyjmijmy, że jest..
            Zupełnie inną sprawą jest, czy mężczyzna zachowa zimną krew, czy też nie.. To,
            czego Joanna nie bierze również pod uwagę, to przemoc psychiczna.. To, że
            kobiety nie są w stanie mężczyźnie "przywalić" - to fakt.. Ale faktem jest też,
            że kobiety mają skłonność do nadużywania wielu pojęć (przytoczę choćby słowo
            "miłość"), w związku z czym, bardzo często, nie kontrolują wagi tego, co mówią,
            nierzadko formułując zdania, które zadając mężczyźnie więcej bólu niż wszystko
            do tego momentu.. Niestety tak się zdarza.. Tak więc pozwolę sobie powiedzieć
            jedno.. Nigdy w życiu nie uderzę kobiety bez powodu, ani tym bardziej z własnej
            inicjatywy.. ALE.. Gdyby moja kobieta podniosła na mnie rękę, oddałbym 10 razy
            mocniej, aby wiedziała, co mi właśnie zrobiła.. Gdyby kobieta uderzyła w jakąś
            ze sfer, które są dla mnie świętością, gdyby w jakikolwiek sposób starała się
            celowo mnie upokorzyć wypowiadają pewną bliżej nie określoną, magiczną
            kombinację słów, które byłyby w stanie mnie wyprowadzić z równowagi (a szczerze
            powiedziawszy trudno mi sobie coś takiego wyobrazić, jako że należę do osób
            wybitnie silnych psychicznie) przyłożyłbym Jej tylko raz, ale nie po to, aby z
            Nią być (tak jak w poprzednim przypadku), ale po to by się pożegnać.. I to są
            chyba dwie jedyne sytuacje, w których mógłbym w jakikolwiek sposób zareagować
            siłą fizyczną.. Natomiast, trzeba to jasno powiedzieć, nie wyobrażam sobie do
            takich sytuacji doprowadzić.. :) Owszem, to nie będzie zależało tylko ode mnie,
            ale jestem na tyle mądry, aby nie wybrać sobie za kobietę niezrównoważoną
            psychicznie wariatkę, tak jak nie jestem na tyle słaby, by nie móc kobiety
            zostawić w imię "wielkiej miłości".. "Wielka miłość" to "wielka przyjemność"..
            Nie ma czegoś takiego jak "miłość w cierpieniu".. To taka bajka dla małych
            dziewczynek, spragnionych "uroków życia", które to prowadzą życie zupełnie
            pozbawione emocji.. Tak, takim osobom można wciskać kit, że "z miłością wiąże
            się cierpienie" i takie osoby są zdolne trwać w "uczuciu" będą ofiarą, a nie
            "stroną".. Ja taki naiwny nie jestem, więc nie wyobrażam sobie wytrzymać z
            kobietą do momentu, w którym mogłaby, podkreślam mogłaby, wyprowadzić mnie z
            równowagi.. :) I takie rozwiązanie też polecam.. Jeżeli w związku dochodzi do
            aktów "agresji" (bądźmy szczerzy, uderzyć kobietę raz, to nie "przemoc" -
            "przemoc" to stan permanentny), to znaczy, że od dłuższego czasu coś jest nie
            tak, więc przyczyn należy szukać dużo wcześniej, tak jak należy się pytać samego
            siebie, dlaczego aż do tego krytycznego momentu zupełnie nic się nie zrobiło, bo
            to "coś" zmienić.. Wrócę jeszcze na chwilę do wypowiedzi Pana, który napisał, że
            "gdyby swojej kobiecie na czas przyłożył, może do dziś byliby razem".. Hmm..
            Trzeba zauważyć, że jest to sporego kalibru skrót myślowy, tak więc wynurzenia
            typu "u mnie na oddziale leży 100 kobiet maltretowanych przez mężczyzn" nie mają
            tu zastosowania i obrazują jedynie "stronniczość" takiego sposobu widzenia..
            Niestety prawdą jest, że istnieją kobiety, które nie tyle chcą, co wręcz MUSZĄ
            czuć, że są słabsze.. Takie kobiety nie są w stanie szanować mężczyznę dopóki
            ten dobitnie nie wskaże im miejsca w szeregu.. To nie jest ani śmieszne, ani
            głupie.. To jest przykre! Niestety kobiety zwykły mówić tak: "Chcę mieć Faceta
            mądrego, Facet czułego, Faceta wiernego itd".. Jest w tym klucz.. Otóż te
            kobiety potrzebują "Faceta".. A Facet kobietom, niestety, a może na szczęście,
            kojarzy się z zupełnie innymi cechami.. Właściwie to z cechami, które na co
            dzień przeklinają.. Z agresją, z egoizmem, ze stanowczością itd.. I faktem jest,
            że istnieją kobiety, które zwyczajnie potrzebując dostać wycisk, aby mieć
            szacunek do tego, co posiadają, bo w przeciwnym razie, jak to ktoś ładnie ujął,
            "świrują".. Tak się niestety zdarza.. Jest to oczywiście dalekie od reguły, a ja
            daleki od szacunku i afektu do takich kobiet, ale się zdarza, dlatego rozumiem,
            co mają na myśli ludzie piszący, że "kobietą trzeba od czasu do czasu potrząsnąć"..

            Dla przykładu, mam znajomego, który jest jak "do rany przyłóż".. Jest silny jak
            wół, ale ma wielkie serce.. Na co dzień muchy by nie skrzywdził, ale w obronie
            przyjaciół staje jako pierwszy.. Jego kobieta jest jaka jest.. Często Jej coś
            odbija.. Facet na prawdę wiele znosi.. Znam Go i Jego potrzeby, wiem jak wiele
            musiał poświęcić, aby być z Tą kobietą.. Jest szczęśliwy mimo, że często
            cierpi.. Dlaczego..? Jak mówi - kocha ją.. Ale pewne dnia kobieta przesadziła..
            Jak zwykle kłapiąc ustami byle co, byle jak, powiedziała za dużo.. Nie
            wytrzymał i zwyczajnie Jej "chlasnął".. Jak o tym z Nim rozmawiałem to wyglądał,
            jakby właśnie człowieka zabił.. Szczerze nie wiem, kogo to bardziej zabolało..
            Ale chyba zrozumiała co zrobiła, bo dalej są razem i nie zauważyłem, by miała do
            Niego o to pretensje.. Widocznie wiedziała, co zrobiła.. Takie historie też sie
            zdarzają.. Owszem, bardzo często winni są mężczyźni, ale są i takie sytuacje, w
            których winę ponoszą kobiety..

            Resumując, ideałem jest, by do takich sytuacji nie dopuścić - niestety do tego
            trzeba woli dwóch stron.. :)
        • Gość: strax Re: Zwariowałaś? IP: *.chello.pl 01.09.07, 15:50
          Poczekaj, aż to dziecko urośnie i stwierdzi, że niektórym dorosłym trzeba dawać klapsa, bo wyjdzie im to na dobre. I wtedy padnie na Ciebie. Może lepiej już teraz zapamiętać, że DZIECI NIE WOLNO BIĆ. To samo dotyczy KAZDEJ innej istoty. Wbij to sobie do łba, póki jeszcze czas.
          • kolorittan Re: Zwariowałaś? 01.09.07, 16:35
            Gość portalu: strax napisał(a):
            > Poczekaj, aż to dziecko urośnie i stwierdzi, że
            > niektórym dorosłym trzeba dawać klapsa, bo wyjdzie
            > im to na dobre. I wtedy padnie na Ciebie. Może lepiej
            > już teraz zapamiętać, że DZIECI NIE WOLNO BIĆ.

            Różnie bywa wiesz. Niektórzy własnie "wyrośli i
            stwierdzili". Niektórzy nie mogą przez to wyrosnąć.
            Niektórzy wyrośli na porządnych ludzi.
            ALE !!! - Wielu - za wielu wyrosło w przekonaniu
            że można wszystko bo nic za to nie będzie, bo właśnie
            "DZIECI NIE WOLNO BIĆ" !!! - A dieciom wszystko wolno
            bo są mali i za siebie nie odpowiadają. Ten właśnie
            brak odpowiedzialności pozwala nastoletnim bandziorom
            rozrabiać po dorosłemu a ponosić owa dziecinną karę.
            Zasada "DZIECI NIE WOLNO BIĆ" stała się ich bronią !
            Przyznasz że część z tych dzieci była bita w swoich
            patologicznych rodzinach, część była bita po zasługach
            u uczona uczciwosci i kulturze ale na nic, a DUŻA część
            nigdy nie była bita i NIE BĘDZIE, bo albo tata jest
            szychą, albo ma inny "parasol"

            > ... NIE WOLNO BIĆ.
            > To samo dotyczy KAZDEJ innej istoty.
            > Wbij to sobie do łba, póki jeszcze czas.

            Przepraszam za sarkazm - PRZECIEŻ NIE WOLNO !!!
            • Gość: strax Re: Zwariowałaś? IP: *.chello.pl 01.09.07, 20:29
              Kto twierdzi, że dzieciom wszystko wolno? W gestii rodziców (mądrych rodziców) leży, żeby dzieci od swoich najwcześniejszych chwil wiedziały, co im wolno a czego nie oraz to, żeby nauczyli dzieci szacunku do siebie i innych. Mądre dzieci mądrych rodziców nie rozrabiają po dorosłemu w wieku kilkunastu lat i nie muszą za to ponosić żadnych kar.
      • kolorittan Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 14:54
        Bicia i bólu oczywiście nikt nie lubi - kobiety również, ale jakoś
        zdecydowanie bardziej szanują mężczyzn umiejących zapanować nad ich
        histeriami, i o dziwo tym bardziej jeśli robia to zdecydowanie i za
        pomocą siły. Ale konieczne jest poczucie kobiety że sama na to
        zasłużyła. Natomiast znęcania się, bicia bez jej winy czy za mocno
        nie wytrzyma nawet bezwolna kobieta 9odejście będzie kwestią czasu).
        Ale przemoc to nie tylko bicie kobiety przez mężczyznę. Też zdaża
        się i odwrotna sytuacja. I co najważniejsze: istnieje też przemoc
        słowna nagminnie stosowana przez kobiety. Ja przyznam że szanuje
        swoja kobietę za to że mnie czasem trochę postresuje słownie żebym
        ruszył się sprzed przysłowiowego telewizora. Natomiast nie
        wytrzymałbym takiego ciągłego syczenia i udupiania jakiego dopuszcza
        się wiele moich znajomych kobiet wobec własnych partnerów i nawet
        dzieci. Tak że wszystko jest RELATYWNE !!!
        • stop.klatka Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 15:02
          wow, coraz ciekawsze teorie. co musi zrobic kobieta, zeby ZASLUZYC sobie na
          lanie? gderanie? no, swietnie! wg mnie, nie ma nic, co mogloby spowodowac, ze
          uderze kobiete. jesli cos komus nie pasuje, droga wolna, nikt nikogo na sile nie
          trzyma. w artykule jest tez o wykorzystywaniu seksualnym, czy to, ze kobieta nie
          chce czegos w lozku robic, tez jest powodem, zeby ja zlac?
          • figgin1 I tu sie nie zgodzę. 01.09.07, 19:16
            Jest jedna rzecz, która usprawiedliwia uderzenie kobiety. Jeśli ona uderzy pierwsza.
            • Gość: Agata Re: I tu sie nie zgodzę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:36
              Bzdura. Jak ktos Cie uderzy, nie masz prawa oddac, chyba, ze nie jestes inaczej w stanie zapobiec nastepnemu. Jak ktos Cie spoliczkuje, to wystarczy odejsc. Ja bym zakonczyla zwiazek po pierwszym uderzeniu.
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: I tu sie nie zgodzę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 11:04
                > Bzdura. Jak ktos Cie uderzy, nie masz prawa oddac, chyba, ze nie jestes inaczej
                > w stanie zapobiec nastepnemu. Jak ktos Cie spoliczkuje, to wystarczy odejsc. J
                > a bym zakonczyla zwiazek po pierwszym uderzeniu.

                Bzdura. Figgin ma rację, to jest właściwie jedyna sytuacja, w której Facet nie
                tylko może, ale i ma prawo uderzyć kobietę.. Oko za oko.. Nikt nikomu nikogo bić
                nie każe.. Jeżeli kobieta uderzyłaby mnie jako pierwsza (zakładając, że byłym w
                tym momencie bez winy), to bym oddał, jak już napisałem, 10 razy mocniej.. Nie
                oddanie, w takim i tego typu przypadkach, kończy się się bezkarnością i
                recydywą.. Kobieta nie jest "świętą krową" i podlega takim samym zasadom jak
                każdy człowiek.. Nie ma czegoś takiego jak "absolutna nietykalność cielesna"
                kobiety.. Jeżeli ktokolwiek zadaje ból, powinien liczyć się z konsekwencjami.. W
                tym względzie płeć nie ma znaczenia..
        • stop.klatka Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 15:03
          jeszcze cos. nie myl szacunku ze strachem.
          • kolorittan Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 16:37
            stop.klatka napisała:

            > jeszcze cos. nie myl szacunku ze strachem.

            Ty też nie myl wolna droge z byciem z kimś.
        • kj1971 Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 15:18
          Kobiety sa rozne, mezczyzni tez. Jesli zenisz sie z wariatka, sam sobie winny
          jestes. Sam takiego wyboru dokonujesz. Jesli kobieta jest w zwiazku z mezczyzna,
          ktory sie nad nia zneca, sama zgotowala sobie taki los. Jednak nigdy, przenigdy,
          nie powiedzialbym, ze kobieta zasluzyla. Jesli nie ma zroumienia, mozna rozstac
          sie i nie meczyc sie ze soba.
          • dzikowy Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE 01.09.07, 17:33
            kj1971 napisał:

            > Jesli nie ma zroumienia, mozna rozstac
            > sie i nie meczyc sie ze soba.


            Podświadomie wybieramy na partnerów profile osobowościowe wykształtowane w
            dzieciństwie, często na podstawie obrazu rodziców, czy relacji rodzice-dzieci.
            Bardzo trudno przełamać ten schemat, dlatego Twój post wskazuje, że nie bardzo
            wiesz, o czym piszesz. Niektóre kobiety 'męczą się' w związku, dlatego, że przez
            lata były kształtowane do znoszenia takiego losu. Często rodzina i znajomi,
            czasem forumowicze utwierdzają na każdym kroku, że widocznie zasłużyła i to jej
            wina, dlatego nie powinna się skarży.

            Więc się nie skarży.
        • Gość: jj tuman, tuman, durny tuman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 15:23
          chciałbym żebyś trafił do wiezienia między grypsujących. Czułbyś sie
          tam jak kobieta z twoich teorii. ma się rozumiec nie bili by cie
          chyba żebyś za bardzo histeryzował i nie zaspokajał ich oczekiwań.
          jestem pewien z po pewnym czasie byś się przystosował i jako
          kobiecie żyłoby ci się tam całkiem fajnie.
          • kolorittan Re: tuman, tuman, durny tuman 01.09.07, 16:39
            Gość portalu: jj napisał(a):

            > tuman, tuman, durny tuman

            Miło mi - kolorittan
            • bogatka1 Re: Przemoc przemocy nierówna 01.09.07, 16:58
              Przeczytałam artykuł i dotychczasowe komentarze.
              Jest przemoc psychiczna, znacznie gorsza, niż przemoc fizyczna.
              Przemoc fizyczna zostawia ślady, jest dowód w razie czego.
              Przemoc psychiczna często prowadzi do samobójstwa. Nikt nie wnika w
              umysł ofiary po śmierci. Przed śmiercią też ofiara rzadko się
              skarży. Ofiara to nie jest obiekt sympatii, ludzie odwracają się od
              ofiary, wolą trzymać z oprawcą.
              A że ofiara nie odchodzi od takiego "partnera"? Powody są tak różne,
              że trudno je wymienić na jednym wydechu.
              Podstawowy jest taki, że ofiara jest przyzwyczajona do swej roli już
              w dzieciństwie: apodyktyczny ojciec, albo co gorsza, dominująca
              matka. Potem, poprzez przyzwyczajenie, ofiara wybiera sobie na
              partnera wzór dominującej osoby w rodzinie. Z kolei dzieci ofiary są
              osobami dominującymi. Zaklęty krąg. Tylko trudno uwierzyć w to, że
              ofiara jest sama sobie winna, że tkwi w takim chorym związku, że
              pozwala dzieciom na wykorzystywanie rodzica.
            • Gość: jj Re: tuman, tuman, durny tuman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 17:45
              mnie tam wcale nie jest miło, niestety pełno takich idiotów w kraju.
              Najpierw tłumaczysz że niesfornej żonce trzeba dac w ryja a potem
              mówisz żeby ludzie są różni: jednej trzeba w ryj drugiej tylko
              klapsa. i to jest ok bo niektóre żonki właśnie tego potrzebują. ale
              zauwazmy to ty (mężczyzna) decydujesz czy dac w ryja, czy tylko
              klapsa czy dajmy na to skarcić słownie. Talibem jesteś? A może ty
              czasami potrzebujesz w ryja? Tyle że żonka słabsza i nie może sobie
              na to pozwolić. Tatuś bijał? to może stąd takie poglądy powstają w
              twoim małym łebku. przemoc kojarzy ci sie z męskością. W gruncie
              rzeczy rozmowa z tobą to strata czasu, tak jakbym dyskutował ze
              zwolennikiem płaskości ziemi. biedny z ciebie głupek i miejmy
              nadzieję kiedys to zauważysz albo jeśli nie to będziesz bardzo
              bardzo samotny bo żadna rozsądna dziewczyna nie będzie chciała być z
              takim durnym tumanem. I tym miłym akcentem kończę bo jak zauwazyłem
              niewłaściwie zrozumiałeś tytuł mojego komentarza.
              • Gość: thor [...] IP: *.stargard.mm.pl 01.09.07, 20:35
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: JC Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 01.09.07, 15:51
          Ty czlowieku udaj sie na leczenie, i to farmakologiczne albo elektrowstrzasy, bo
          tobie normalna terapia w niczym juz nie pomoze.
        • Gość: Indianski Re: Przemoc w związku - pojęcie RelatywnE IP: *.adsl.alicedsl.de 01.09.07, 16:58
          Typowy damski bokser : Sfrustrowany tym ze "nikt go nie rozumie" , z jedymym
          argumentem ktorym jest sila . Krotko mowiac DUPEK
    • Gość: hit_me Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 14:12
      Ja sie nie spodziewałem, po prostu Danka zawsze miała mocny charakter i takiż prawy sierpowy.

      Kiedyś nie zdążyłem z kolacją dla znajomych Danusi, którzy i tak się spóźnili, to mnie po wszystkim zaskoczyła. Kuflem od piwa.

      W sumie to mi na dobre wyszło bo zęby z przodu i tak się do wymiany kwalifikowały, to sobie korony założyłem. Przynajmniej teraz po zębach nie bije; szkoda wydanej kasy. Rurę od odkurzacza wymieniłem na plastikową, powiedziałem, że metalowa się pogięła, wolałem nie dodawać, że na moich żerbach.

      Ogólnie to nam się układa, gdy Danusia nie okłada.
      • sikorka68 Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 16:22
        Gość portalu: hit_me napisał(a):

        Ogólnie to nam się układa, gdy Danusia nie okłada.

        A ja mam pytanie: Gdzie ty mózg zgubiłeś???
    • poranny_browarek Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 14:42
      A najgroźniejszym sygnałem ostrzegawczym jest ujawnienie, że partner
      jest sympatykiem Samoobrony.
    • Gość: Polak Jasne że się da przewidzieć ale kobiety to idiotki IP: *.kolornet.pl 01.09.07, 15:17
      wolą groźnego, umiejącego walczyć o swoje, dającego onnym w mordę
      przy jej obronie facetów. Tylko często same padają ofiarą tej
      agresji... wcale mi ich nie żal, śmieje im się w twarz. Same tego
      chciały.
      • dzikowy Re: Jasne że się da przewidzieć ale kobiety to id 01.09.07, 17:28
        Mylisz się, często do aktów przemocy dochodzi nawet po roku i jeszcze później,
        czasami po prostu po ślubie. Czasami sadystami wcale nie są pakerzy i krzykacze,
        ale ludziki małe i ciche, które frustracje za poniżenie od świata wyładowują na
        jednej ofiarze, która nie odda.
        • Gość: prawda Re: Jasne że się da przewidzieć ale kobiety to id IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:31
          Widzę, że bardzo dużo wiesz, podzielam wszystko o czym napisano pod tym nickiem,
          bo jestem osobą mocno doświadczoną znęcaniem się każdej maści. Wymądrzanie się
          tu niektórych kobiet mogę skwitować krótko: nie wiedzą co piszą, że rządzą, ba,
          poniewierają swoimi partnerami, jeśli tak można ich określić, bo to partnerstwem
          nie jest. Przemoc ujawnia się zbyt późno u bardzo wyrafinowanych graczy,
          czułych, miłych, nadrabiających braki czułości wyniesione z domu
          rodzinnego.Dotyczą obu płci, ale pewnie ze strony silniejszych fizycznie
          częściej. Nie jest łatwo ani sie przyznać ani otrzymać pomoc. Tu gdzieś przewija
          się link niebieskiej linii, której de facto nie ma, tak jak nie ma żadnej innej
          pomocy, która skutecznie zapobiegnie znęcaniu. Częściej skarżący się trafia na
          badania psychiatryczne niż cyniczna bestia, która wie jak się manipuluje, gra, w
          przeciwieństwie do ofiary.
          Jedno co można zrobić, to uciec w siną dal, zostawiając wszystko. Nie daj Boże
          podziału majątku, wspólnego dachu z oprawcą, w dodatku po rozwodzie. Nikt w
          Polsce poza słowami pocieszenia, jakiejś formy terapii gdzieś w gabinecie, jak
          sie dobrze trafi, nie załatwi sprawy tak, by oprawca został ukarany. Nie ma
          śladów, nie ma świadków, tak jakby bandyta nie wiedział jak bić bez zostawiania
          śladów, albo czekał na świadków. Wiem, że idą duże pieniądze na walkę z
          przemocą, ale one są marnowane i pozostają tylko hasła. Mogę napisać książkę o
          torturach jakie mi było dane znieść i o tym jak o mały włos nie umieszczono by
          mnie zakładzie psychiatrycznym, choć osobą się znęcająca jest ktoś, kto ma
          zdiagnozowaną psychopatię, ale różnimy się zawartością portfela... . Odreagowuję
          tym postem, bo na temat i dziwię się aberracji tu obnażanej zwłaszcza przez
          kobiety... .
    • pani.zemsta Joanno,Twoje posty są jedynymi wartościowymi tutaj 01.09.07, 15:17
      Nie denerwuj się tymi wypocinami.To wołanie o pomoc.Dla pana o
      piesków-wielkie brawa-tłumacz się człowieku,że za dobry byłeś i
      dlatego odeszła.Pewnie wyczuła twoją psującą siępsychikę,a nawet
      jeśli nie to może przewidziała poziom twoich postów.
      Pozdrowienia Joanno!
    • Gość: m. nieźle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 15:23
      Z każdego komentarza napisanego powyżej przez mężczyzn wynika, że mają problem,
      jak ci opisani w artykule.
      Podnieść rękę na drugiego człowieka? Słabszego fizycznie?
      Argumentować, że "zasłużył(a), lubi"? że zupa była za słona?
      Leczcie się póki czas.
      • Gość: xyz Widziały gały to co widzieć chciały... IP: *.puck.net.pl 01.09.07, 15:47
        W wielu przypadkach da się to przewidzieć...,.
        Co ciekawe właśnie ci " męscy " zawsze mają duże " branie " u kobiet,
        na początku zawsze właśnie ktoś taki daje " poczucie bezpieczeństwa ",
      • Gość: xyz Re: nieźle IP: *.puck.net.pl 01.09.07, 15:52
        Gość portalu: m. napisał(a):

        > Z każdego komentarza napisanego powyżej przez mężczyzn wynika, że mają problem,
        > jak ci opisani w artykule.
        > Podnieść rękę na drugiego człowieka? Słabszego fizycznie?
        > Argumentować, że "zasłużył(a), lubi"? że zupa była za słona?
        > Leczcie się póki czas.


        A czytałeś( aś ) wszystkie posty ?
        kj1971 , Polak - napisali prawidłowo jak jest.
    • Gość: Justyna Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 01.09.07, 15:42
      Brak mi slow, po prostu brak mi slow. Jaki psychol moze tak rozumowac?
    • Gość: Arbuz Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 62.73.210.* 01.09.07, 15:50
      Dziewczyny, przyznac sie: ktora uwielbia klapsy w pupe podczas seksu?
      • Gość: terri Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 91.109.68.* 01.09.07, 16:18
        Mezczyzni - przyznajcie sie - ktory lubi klapsy i to mocne od
        kobiety podczas seksu? Ktory lubi byc przezywany od 'ostatnich
        draniow'?
        Dla mnie jak mezczyzna tylko reke podniesie na kobiete, to trzeba ta
        reke jemu uciac i to natychmiast.
        A mezczyzni sa tylko po to na tym swiecie, zeby kobieta miala sie
        czym bawic.
        • Gość: nyrm Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 18:25
          ja to uwielbiam , naprawde :D . Przyznaje sie bez walki :D
          • Gość: Arbuz Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 62.73.210.* 01.09.07, 21:37
            Mialem dotychczas w zyciu kilkanascie kochanek i KAZDA to uwielbiala
            bo to atawiam - kobieta lubi byc zdominowana w seksie, czuc sie
            suczka. Ponoc nie ma kobiet, ktore nie lubia klapsow, po prostu nie
            wszystkie o tym wiedza bo nie trafily na dobrego kochanka ;-)
            • dzikowy Mylicie pojęcia 01.09.07, 22:59
              Co innego różne zachowania seksualne, które akceptują obie strony, a co innego
              "ustawianie" kogoś przy pomocy wyzwisk, poniżania i bicia. Klaps w sypialni, ba,
              nawet wiązanie, ciąganie za włosy, czy co tylko zechcecie (oboje!!!) nie ma nic
              wspólnego z przemocą. Przemoc to używanie przewagi fizycznej i/lub psychicznej
              do zmuszenia drugiej osoby do pewnych zachować. Jeżeli chcesz "rozhisteryzowaną"
              kobietę uspokoić bijąc ją w twarz, to jest przemoc. Jeżeli ona powie przy Tobie
              przyjaciółkom, że Ci nie staje i w ogóle miernota jesteś, to tak samo przemoc.
              Powtarzam. PRZEMOC TO WYKORZYSTYWANIE PRZEWAGI!!
      • ursz-ulka Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 13.10.08, 09:30
        Klaps w pupe to nie to samo co przemoc. Bez przesady. Nieraz mój
        facet klepnie mnie gdy np. gotuję, czy idę przed nim po schodach.
        Nie widzę nawiązania do tematu przemocy.
    • Gość: DSD Milosc jest slepa IP: *.plantpath.wisc.edu 01.09.07, 16:54
      Wydaje mi sie ze te wszystkie damsko-meskie docinki, wyzwiska i
      psychoanalizy pomijaja jedna rzecz ktora bije w oczy w powyzszym
      artykule. Jest tam wyliczone kilkanascie sygnalow ktore ostrzegaja
      ze partner moze stosowac przemoc. Tak na zdrowy - chlopski czy
      babski - rozum ta lista to same oczywistosci. Jesli kto jest
      chorobliwie zazdrosny czy znajduje przyjemnosc w kopaniu psa to w
      kazdym mozgu - chlopskim czy babskim - powinna zapalic sie lampka
      ostrzegawcza. Do tego nie potrzeba doktoratu z psychologii ani nawet
      zbyt duzego doswiadczenia zyciowego. Ale zakochana osoba - chlop czy
      baba - jest slepa na takie rzeczy. I tyle.
      • Gość: pitt Re: Milosc jest slepa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 16:59
        "Jesli kto jest
        chorobliwie zazdrosny czy znajduje przyjemnosc w kopaniu psa to w
        kazdym mozgu - chlopskim czy babskim - powinna zapalic sie lampka
        ostrzegawcza. Do tego nie potrzeba doktoratu z psychologii ani nawet
        zbyt duzego doswiadczenia zyciowego. Ale zakochana osoba - chlop czy
        baba - jest slepa na takie rzeczy. I tyle. "

        ha! pewien pan posiadał tylko jedną cechę z wymienionej listy: wszystkich i
        wszystko obwiniał za swoje niepowodzenia. I to wystarczy, zapewniam. Poza
        tym-dusza człowiek. Muchy by nie skrzywdził. Tyle, że jak mu w pracy nie poszło,
        to żona oberwała.
        Nie ma zasady.
        • Gość: humus Tylko że z podanych 15 "punktów wysokiego ryzyka" IP: *.core.lanet.net.pl 01.09.07, 23:27
          co najmniej 11 "nie posiada płci". Mogą dotyczyć zarówno mężczyzn,
          jak i kobiet. Pozostałe raczej nie zdarzają się kobietom, jako
          słabszym fizycznie - trudno podejrzewać, by stosowały siłę wobec
          partnera mającego przewagę w tej dziedzinie. Mogą natomiast
          stosować - i stosują - inne formy agresji, a zwiastunem takiej
          postawy są te same punkty, które wymieniono na zakonczenie tekstu,
          może w trochę mniejszej liczbie. Czy szanowne Panie znajdują jakieś
          uzasadnienie dla takiej postawy? Dla mnie agresja fizyczna i
          psychiczna to dwie strony tego samego medalu, tak samo nie do
          przyjęcia. Tylko że przemoc psychiczna nie pozostawia śladów, które
          mogłaby odkryć powierzchowna obdukcja lekarska...
      • ktosiaczek Re: Milosc jest slepa 01.09.07, 18:49
        > Ale zakochana osoba - chlop czy
        > baba - jest slepa na takie rzeczy.

        Albo i nie. Może też mieć słaby charakter i chęć bycia "z kimś" jest silniejsza od zdrowego rozsądku, i świadomie przymyka oko. Bywa...
    • Gość: Marek Moim zdaniem to wszystko dlatego, ze ludzie IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.07, 17:21
      ...za wczesnie łacza sie w pary.

      Gdyby mnie partnerka uderzyła, to by był koniec zwiazku. Bo potrafie zyc sam, nie boje sie tego, i wiem ze sa na swiecie inne kobiety.

      A jak ktos nikogo poza ta jedna osoba nie widzi i rozstanie jawi mu/jej sie jak koniec swiata, to pozwala ze soba robic rózne rzeczy.
    • mniklas5 Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 17:25
      oczywiscie jestem przeciwny jak kobieta bije mezczyzne, jest to
      sprawa rownego traktowaia plci, zastanawiajace sa te amerykanskie
      ststystyki wsrod nastolatkow, trudno w nie uwierzyc , jakkolwiek
      nalezy uzna ze sa prawdziwe, dlaczego, otoz dlatego ze przemoc w
      zwiazkach zalegalizowanych jest znikoma ze wzgledu na realna grozbe
      zaaresztowania za uderzenie wspolmalzonka. wystarczy ze uderzona
      zona , najczesciej, zawiadomi policje, ktora sie zjawi dwoma
      radiowozami po dwoch minutach i na miejscu skuwa meza i odwozi do
      aresztu.Mnie to nie spotkalo bo nigdy nie uderzylem, ale po jedynej
      w naszy 15 lat zwiazku klotni ja wykrecilem numer policji , a
      pozniej byl tylko wstyd, oni przyjezdzaja nawet jak rzucisz
      sluchawke, adres momentalnie sie wyswietla w radiowozie
    • Gość: portal gościa Przemoc kobiet - temat tabu IP: 62.215.3.* 01.09.07, 17:26
      Według redaktorów GW przemoc w związku = przemoc mężczyzn wobec kobiet.

      Ciekawostka, że kobieca przemoc jest tematem tabu. A kobiety potrafią, oj potrafią. Ktoś tu już pisał o przemocy słownej i psychicznej. Wiele kobiet sączy jad i poniża swich facetów przy każdej okazji, a czasem i bez. Gdyby robił coś takiego szef w pracy, nazywanoby to mobbingiem i GW by pewnie stała twardo za pokrzywdzoną osobą, zwłaszcza gdyby była nią kobieta. Jeśli zaś kobietą nęka miesiącami czy latami swojego faceta, jest ok. A co jeśli mu w końcu siądzie psycha i się jej odwinie? To wtedy męski bokser, niebieska linia, te sprawy.
      Albo ataki histerii - kobiety potrafią kopać, bić, szarpać za włosy, drapać, dokładając do tego plucie i wyzwiska. Co ma robić facet kiedy ona dostanie szału? Dać się bić i czekać, aż jej przejdzie? Uciekać z własnego domu? Dzwonić na niebieską linię (buhahahaha już sobie wyobrażam reakcję operatora)? Wzywać pogotowie? A może przytulać i szeptać jej czułe słówka? I nie każda kobieta jest wątłą roślinką ważącą 40 kg i mieżącą 150 cm, zdarzają się roślejsze. Co jeśli taka do tego ćwiczyła sztuki walki czy inny kickboxing? Wtedy taka furia może być niebezpieczna dla zdrowia albo i życia, bo się kobieta kompletnie nie kontroluje, a pałer ma. Gdyby się chciało taką powstrzymać czy obezwładnić, może się polać krew po obu stronach.
      Przemoc poprzez niszczenie sprzętów - dopóki moja eks tłukła talerze byłem w stanie to przełknąć, aczkolwiek z trudem, ale wybaczcie, jak mi zaczeła rzucac o ścianę telefonem czy aparatem cyfrowym albo zrzucać z biurka monitor? Co wtedy robić? Wytoczyć jej sprawę cywilną o odszkodowanie lub karną o wandalizm?
      Bierna przemoc seksualna - kobieta odmawia seksu albo zachowuje się podczas stosunku tak, ze facet w końcu nabawia się seksualnej nerwicy. To nie jest przemoc?
      Jak znam życie zaraz się odezwą głosy że faceci to świnie i sami są sobie winni ale uwierzcie mi drogie panie: kobiet z psychicznymi odchyłkami jest mnóstwo. Tak jak bywają niewinne kobiety pokrzywdzone przez agresywnych, stukniętych mężczyzn, tak jest też odwrotnie. To że sie o tym nie mówi, wcale nie znaczy że nie ma takich przypadków albo że to jakiś nieistotny margines. Moim zdaniem ciemna liczba kobiecej przemocy pewnie dorównuje ciemnej liczbie gwałtów nba kobietach, bo w obu przypadkach ofiary się wstydzą, nie liczą na pomoc ani na ściganie sprawców i nie chcą być obwiniane, że same sprowokowały.
      • Gość: Marek Nie wiem czy w Polsce sa statystyki IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.07, 17:59
        ...ale wiem ze w Niemczech 55% przypadków przemocy domowej to przemoc kobiet wobec mezczyzn.

        Mimo to osrodek pomocy dla bitych kobiet jest w kazdym wiekszym miescie, a dla bitych mezczyzn, o ile wiem, w całych Niemczech jest tylko jeden.


        Nie ma wcale wielkiego znaczenia, czy kobieta jest drobniejszej budowy - bo jezeli ma w reku wałek, nóz, zelazko, garnek z wrzatkiem, to wszystko jedno czy jest mniejsza.

        Czesto zreszta przemoc zdarza sie w zwiazkach z duza róznica wieku, kiedy maz jest juz stary i niedołezny, a zona jeszcze w pełni sił. Maz jest zdany na opieke zony i praktycznie nie ma wyjscia, dzieciom tez nic nie powie bo po prostu sie wstydzi - zreszta dzieci czasem w ogóle nie interesuja sie rodzicami.
      • Gość: bity czym popadnie Re: Przemoc kobiet - temat tabu IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.09.07, 18:14
        W koncu madry komentarz. Poprzednie ujawniaja tylko kompleksy i
        malosc osob piszacych. Najlepiej widac jak jest w rzeczywistosci w
        zachowaniu par na ulicy albo ich rozmowy. Szkoda komentowac trzeba
        zaakceptowac "innych".
      • Gość: Yen Re: Przemoc kobiet - temat tabu IP: 80.55.145.* 01.09.07, 18:23
        Z większością tego co napisałeś sie zgodzę. Przemoc dotyka zarówno kobiety jak i
        mężczyzn, a to, że przemoc wobec mężczyzn jest tematem tabu to tez jest jak
        najbardziej prawdziwe.

        Z jednym sie jednak nie zgodzę:

        > Bierna przemoc seksualna - kobieta odmawia seksu

        seks to nie obowiązek. Jesli którakolwiek ze stron sie na niego nie zgadza, i
        niewazne która, to ma do tego prawo. Co innego jesli posluguje sie ktos seksem
        jako narzedziem szantażu. To juz zdecydowanie nie jest ok.
        • bogatka1 Re: Przemoc kobiet - temat tabu 01.09.07, 19:20
          Yen, a co powiesz na taką sytuację:

          Żona mówi do męża: - stosunki z tobą sądla mnie bardzo bolesne,
          plamię i nie mogę mieć seksu.
          - Wymyślasz.
          - Tak się zastanawiam, czy ty mnie kochasz. Bo skoro mówię ci, że
          to, co powinno sprawiać przyjemność, sprawia mi ból i ty mimo to
          wymuszasz stosunek, to jaka to jest miłość?
          - sp...aj. Do niczego sie nie nadajesz.
          (autentyczne)
          • Gość: Yen Re: Przemoc kobiet - temat tabu IP: 80.55.145.* 01.09.07, 20:16
            Bogatko1 skoro to byl autentyk to współczuje owej żonie braku zrozumienia ze
            strony męża. Moim zdaniem to przykład instrumentalnego traktowania seksu. Nawet
            sobie nie wyobrażam żeby moj mąż tak zareagował.
            Nie wiem tylko dlaczego pytasz mnie o ta sytuacje? Nie był to przykład użycia
            odmowy współżycia jako szantażu (seks/brak seksu w zamian za cos), tylko całkiem
            nieźle uargumentowana odpowiedź oraz przy okazji zasygnalizowanie problemu.

            Pozdrawiam
      • total_immersion Re: Przemoc kobiet - temat tabu 01.09.07, 18:32
        Bardzo madry i prawdziwy post.
        Bylem w zwiazku z kobieta o silnej osobowosci , ktora uwazala ze racja
        jest zawsze po jej stronie , kompletny brak empati , narzucanie otoczeniu
        swojego punktu widzenia . Z boku wygladalo to , ze to normalna kobieta ; nie
        pila , nie zdradzala , prowadzila dom , opiekowala sie dzieckiem.
        W rzeczywistosci byla psychicznym tyranem , nie cofala sie przed zdnym
        argumentem zeby osiagnac swoje cele .
        Nie zawsze mezczyzna jest agresywny z natury. Czasami jest do tego
        doprowadzony.Od paru lat jestem w drugim zwiazku , miedzy mna a obecna partnerka
        nie zdazylo sie ,zeby w czasie klotni ktos nawet podniosl glos. I wcale nie jest
        to kobieta ulegla ,wrecz przeciwnie.
        Po prostu wie jak postepowac z mezczyzna.Niestety wiele kobiet nie ma o tym
        pojecia.Tyle sie wymaga od nas , jak powinnismy traktowac kobiety .Powiedzmy ,ze
        kazdy z nas to wie tylko nie zawsze starcza mu sil i woli zeby to stosowac na
        codzien.Obawiam sie , ze wiekszosc kobiet nawet nie wie , zapatrzone same w
        siebie jak nalezaloby traktowac mezczyzne.

        • Gość: prawda Re: Przemoc kobiet - temat tabu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:38
          A czyja to wina, że kobiety są takie, że nie wiedzą?
          Matek? Szkoły? Genów? Jeśli nie wie, to czy do końca jest winna?
      • figgin1 Re: Przemoc kobiet - temat tabu 01.09.07, 19:37
        Oczywiście masz rację. O kobiecej przemocy pisze się rzadziej bo jest dużo
        rzadszym zjawiskiem, jest mniej groźna (pomijając te karateczki) bo statystyczna
        kobieta jest słabsza od statystycznego mężczyzny, no i z wielu względów
        mężczyźnie łatwiej odejść. Rzadkością są mężczyźni pozostajacy na utrzymaniu
        żon. Uważam, ze kiedy kobieta zachowuje sie agresywnie należy jej po prostu oddac.
        • Gość: Marek piszesz bzdury IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.07, 19:52
          figgin1 napisała:

          > O kobiecej przemocy pisze się rzadziej bo jest dużo
          > rzadszym zjawiskiem, jest mniej groźna (pomijając te karateczki) bo statystyczn
          > a
          > kobieta jest słabsza od statystycznego mężczyzny, no i z wielu względów
          > mężczyźnie łatwiej odejść.

          ze "rzadsza i mniej grozna" to czyste uprzedzenia, wynikajace po prostu z tego ze mezczyzni wstydza sie przyznac ze kobieta ich bije. Jak widzisz faceta z podbitym okiem to pomyslisz ze wdał sie w bójke w jakims podejrzanym lokalu, ew. ze go napadli - a w kobieta pietrwszy komentarz który słyszy to "chyba maz ja bije" (kazda kobieta uprawiajaca jakis sport po którym sa slady zna takie komentarze).

          Mezczyzna, jesli nie jest duzo starszy, jest statystycznie silniejszy od partnerki - ale mało który facet uzyje przeciw kobiecie noza, wałka, zelazka itp.

          > Uważam, ze kiedy kobieta zachowuje sie agresywnie należy jej
          > po prostu oddac.

          Nalezy, fakt. Tylko ze potem jak wezwie policje to mezczyzna bedzie winny.
        • total_immersion Re: Przemoc kobiet - temat tabu 01.09.07, 21:18
          figgin1 napisała:
          "... no i z wielu względów mężczyźnie łatwiej odejść. "
          Kobieta nie odchodzi od mezczyzny.Ona sie z nim rozchodzi.
          Wystepuje o rozwod , zostaje z dziecmi , dostaje polowe majatku.
          Byly partner przestaje dla niej istniec. Nie wazne czy jest zdrowy czy chory ,
          samotny czy w zwiazku , bogaty czy bez srodkow.Ona jest "czysta", gotowa do
          ewentualnego nowego zwiazku.
          Mezczyzna do konca zycia pozostaje zwiazany z byla partnerka , matka jego dzieci.
          W opini speolecznej za rozpad malzenstwa prawie zawsze wina lezy po stronie
          mezczyzny.Kobieta uwazana jest za strone pokrzywdzona .


          • Gość: wesoły kawaler Poza tym wcale nie jest łatwo pozostawić dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.07, 21:38
            ...na pastwę agresywnej matki - a przyznanie dzieci ojcu to do dzisiaj rzadkość.
    • robert.zimnicki widze tu jednostronnosc 01.09.07, 18:29
      A czy do jasnej ch. ona pytala sie go kiedys, co on chce? Czy tylko wszystko
      musialo byc z jej perspektywy?



      on domaga się od niej takich zachowań, na które ona w ogóle nie ma ochoty,ale ulega,
    • Gość: Wacław Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 20:26
      jesli kobieta ma kompleks nizszosci - to bedzie rywalizowac.
      Jesli sie jej nie uda udowodnic sobie, ze jest lepsza, to bedzie
      agresywna. Jesli bedzie agresywna - bedzie bila.

      Kobiety nieulegle i chorobliwie rywalizujace nadaja sie
      na nawoz a nie do zwiazkow i bycia matkami.
      Dzieci cierpia z powodu damskiego kompleksu nizszosci
      i ciaglej koniecznosci jego leczenia poprzez
      apodyktyczny stosunek do otoczenia.

      Panowie - nie dymac nadambitnych kretynek!
      Dzieci beda zdrowe a swiat bedzie piekniejszy.
      • Gość: prawda Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.07, 21:41
        Mocne, brzydkie słowa. Nie bardzo da się przyjąć, bo nie zawsze człowiek sam
        jest winien tego, jakim jest. Może trzeba mu pomóc, uświadomić?
        • Gość: Wacław Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 22:03
          mocne, brzydkie, prawdziwe.

          tylko prawda w oczy moze cos tu pomoc.
          I prawda jest taka, ze zmagamy sie z damska
          zawiscia i kompleksem nizszosci, ktory kaleczy rodziny
          i dzieci. Te dzieci to przyszli mezowie i przyszle zony.
          Problem trzeba rozwiazywac u zrodla i wychowywac ku..
          na ludzi zanim zaczna krzywdzic dzieci.

          Tylko jak to zrobic?
          • Gość: xyz Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.puck.net.pl 01.09.07, 22:11
            Przestan pier...

            Debilami z kompleksem nizszosci jak to nazwales w wiekszosci przypadkow sa
            faceci , taka jest prawda , wina kobiet lezy tylko w tym, ze sa naiwne
            • Gość: Wacław Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 22:51
              o jakas agresywna kobieta z kompleksem nizszosci
              sie wlasnie odezwala.

              Zrodlem agresji jest babska zawisc.
              Hitler byl pogiety, bo mial matke kurwe,
              a nie dlatego, ze byl sly sam z siebie.
              Natura ludzka zalezy od tego jaki jest stosunek
              matki do ojca. Jesli matka nienawidzi ojca to
              nienawisc przeleje na dziecko. I mamy agresje.

              Szukajmy zrodla problemu a nie jego koncowych efektow
              w postaci agresywnych synow.

              Agresja rodzi sie z zawisci i dlatego trzeba te babska zawisc
              kanalizowac zanim pokrzywdzi rodzine i dzieci.

              A to, ze trudno kobiecie zrozumiec jak dzialaja jej emocje
              i ze jej agresja krzywdzi rodzine to wiadomo od tysiacleci.
              • dzikowy Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 23:08
                Gość portalu: Wacław napisał(a):

                > o jakas agresywna kobieta z kompleksem nizszosci
                > sie wlasnie odezwala.
                >
                > Zrodlem agresji jest babska zawisc.
                > Hitler byl pogiety, bo mial matke kurwe,
                > a nie dlatego, ze byl sly sam z siebie.
                > Natura ludzka zalezy od tego jaki jest stosunek
                > matki do ojca. Jesli matka nienawidzi ojca to
                > nienawisc przeleje na dziecko. I mamy agresje.

                Dlatego sądy powinny sądzić rodziców, owe agresywne matki w szczególności, nie
                przestępców. Owszem, wychowanie i geny odpowiadają za rozwój pewnych skłonności,
                ale ich nie determinują. Dlatego jeżeli ktoś mówi, że był bity i wyrósł na
                "ludzi", to powiem, że miał do tego prawo MIMO bicia, ale też, że będzie bił
                swoje dzieci, bez względu na przekonania.
                • Gość: Wacław Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 23:24
                  nie

                  sasy powinny sadzic przestepcow.

                  matki powinny kochac synow niezaleznie od tego jak bardzo
                  nienawidz ich ojcow.

                  Cala tajemnica harmonijnego pozyci nastepnego pokolenia.

                  Syn kochany przez matke to dobry maz i ojciec.
                  Corka wychowan przez ojca to dobra zona i matka.

                  Tajemnica harmonii to poskromienie zawisci.
                  • dzikowy Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 23:42
                    I tu się z Tobą zgadzam. Po prostu choćby pod groźbą ciupy zakazać jakiejkolwiek
                    przemocy, jak w Szwecji. W następnym pokoleniu będziemy mieli zupełnie inne
                    społeczeństwo, które wreszcie będzie umiało rozmawiać, nie mówić.
                    • Gość: me&myPimp Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.cmbg.cable.ntl.com 02.09.07, 00:11
                      Ciupa nie ma najmniejszego senu, bo to powinno sie leczyc. Do tego zeby karac
                      potrzeba dorosnac (jako spoleczenstwo). Przeciez zawsze jest rodzina, znajomi,
                      sasziedzi. Poza tym wybieganie w przyszlosc i spogladnie na nastepne pokolenie
                      to chyba chyba jednak ucieczka od tematu i zdanie sie na przeczekanie problemu.
              • Gość: me&myPimp Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.cmbg.cable.ntl.com 01.09.07, 23:09
                Waclaw...widze ze niezly z ciebie macho. Moze sie troche zapedziles, choc nie
                wiem skad wynikaja twoje poglady na sprawe przemocy w rodzinie, moze masz jakies
                duze doswiadczenie. Mysle jednak ze w wiekszosci przypadkow przemoc w rodzinie
                pojawia sie z ze strony mezczyzny. CZy z jego wlasnie winy? Nie poptrafie
                odpowiedziec ze wzgledu na brak doswiadzcenia ;-)
                • Gość: Marek uprzedzenia IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.07, 23:34
                  > Mysle jednak ze w wiekszosci przypadkow przemoc w rodzinie
                  > pojawia sie z ze strony mezczyzny.

                  Wiekszosc tego o czym sie mówi, to agresja mezczyzn wobec kobiet - mezczyzni nie przyznaja sie do bycia ofiarami, bo bitej kobiecie kazdy (zwłaszcza mezczyzna) pomoze, a bity mezczyzna wzbudza drwiny.
                  • Gość: me&myPimp Re: uprzedzenia IP: *.cmbg.cable.ntl.com 01.09.07, 23:47
                    Mezczyzni (nie wszyscy) potrzebuja sie dowartosciowac (jesli sami nie sa w
                    stanie tego zrobic), oczekuja tego od kogos innego, najblizsza jesto rodzina,
                    czyli zona. Jesli tego nie dostaja, to bywa roznie... przemoc, kieliszek,
                    ucieczka. Dramat - wszystko hermetycznie zatrzymywane jest w rodzinie...do
                    czasu. A przeciez to jest problem rodziny a nie samego mezczyzny. Fakt ze nie
                    potrafi sam sobie z tym poradzic.
                  • Gość: me&myPimp Re: uprzedzenia IP: *.cmbg.cable.ntl.com 02.09.07, 00:29
                    Marek - Latwo wpasc w stereotypy... czyli mezczyzna zrodlem przemocy, nie
                    wyklucza to sytuacji odwrotnej, choc wlasnie zadziej akceptowanej przez
                    ...stereotypy. Mimo wszystko mysle ze milczenie jest najwiekszym wrogiem takiej
                    sytuacji, bez wzgledu czy to ona czy on to powoduje.
                • Gość: ninka Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 89.174.190.* 01.09.07, 23:45
                  No, aż dziw, że takie głupki pisać umieją. Bez względu na to, jak
                  nieszczęśliwi są w swoich związkach i jak ich panie traktują, o
                  przetrzepaniu im skóry będą musieli powoli zapominać. Takie czasy
                  idą.
                  • Gość: Wacław Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 23:51
                    czasy anorektycznych kretynek nienawidzacych
                    mezczyzn i wiecznie z nimi rywalizujacych?
                    Czasu kobiet wiedzacych wszystko lepiej z racji
                    plci a nie wiedzy?
                    Takie kobiety nie wychowaja mezczyzn ani kobiet
                    tylko ich karykatury.

                    Zle czasy glupoty i zawisci ida.
                    Pochwica mozgow Was drogie Panie wykonczy ;)
                    • Gość: me&myPimp Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.cmbg.cable.ntl.com 02.09.07, 00:15
                      Jesli seksizm jest choroba to wieszksze spustoszenie powoduje w glowach kobiet
                      niz mezczyzn.
                  • Gość: me&myPimp Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.cmbg.cable.ntl.com 08.09.07, 22:37
                    Ninka...nie wiem czym dla ciebie jest glupota ale twoj post wydaje mi sie
                    ...glupi, przynajmiej z tego powodu, ze piszesz o jakims przetrzepywaniu komus
                    skory. Czy ty mialas ojca zomowca? albo sama w zomo pracowalac np. w dziale
                    disajningu gomowych palek typu 'LOLA'
                    nino wszystko zycze ci duzo szczescia w twoim zwiazku;-)
                • Gość: Wacław Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.07, 23:45
                  sam piszesz, ze nic nie wiesz, ale twierdzisz, ze sie zapedzilem.
                  Macho ze mnie przecietny. Zonaty, dzieciaty, myslacy i obserwujacy
                  zwiazki i ludzi.

                  Problem jest w zazdrosci kobiety o uczucia w relacji ojciec-dziecko.
                  Stad bierze sie wygryzanie ojcow z domow i agresja wobec dzieci,
                  ktora skutkuje agresywnymi partnerami w nastepnym pokoleniu.

                  Obserwujcie i myslcie.
                  • dzikowy Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? 01.09.07, 23:59
                    Poczytaj, Wacławie, troszeczkę chociaż z zakresu psychologii, nie mówię
                    głęboko, przynajmniej spis treści i obrazki i wtedy rozpatruj zagadnienie z
                    punktu widzenia dwóch równych sobie OSÓB, bez rozróżnienia płci, siły,
                    inteligencji, wychowania. Dopiero wtedy dyskusja ma ręce i nogi. Dopóki będziemy
                    się bawić w mężczyźni tak mają i kobiety to lubią, to bawimy się w stereotypy,
                    demagogię i po prostu brednie.
                  • Gość: ona Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.art.pl 02.09.07, 00:32
                    A ja czasem lubię dostać klapsy od mojego faceta(nie chodzi mi tu o
                    ostre lanie!)
    • Gość: pilot Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 82.152.92.* 02.09.07, 02:58
      Jak sie baby nie bije to jej watroba gnije albo krzywo chodzi:)
    • Gość: julka Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.07, 22:28
      wiem coś o tym z własnego doświadczenia, 11 lat małżeństwa z
      człowiekiem dla którego jestem rzeczą, która powinna spelniac jego
      zachcianki,jeśli nie protestowałam to go ignorowałam i to był powód
      jeśli wyraziłam swoje zdanie to też było źle i kolejny powód
      teraz postanowiłam sie rozwieźć i to też oczywiście moja wina,że
      powiedziałm mam dośc
    • Gość: joanna c Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: *.kl.amwaw.edu.pl 05.10.07, 20:53
      Mam romans z Profesorem, który okazał się seksocholikiem. Na
      początku podobało mi się to. Teraz czuję się wykorzystywana, czuję
      się jak "towar". Profesorek dodatkowo wzbudza we mnie poczucie winy
      twierdząc, że zmieniam się na moją niekorzyść, nie jestem otwarta,
      wpędza mnie w kompleksy. A mnie jest potrzewna więż emoczjonalna a
      nie tylko seks. Nie wiem jak z tym skończyć. Boję się, że się może
      mścić. Mogę go unikać ale raz na jakiś czas i tak się spotkamy,
      jesteśmy z jednego środowiska zawodowego. Dodam, że nie jest moim
      przełożonym ale jest osobą wpływową.
    • Gość: ona Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 194.70.181.* 30.10.07, 13:00
      faceci sa okropni , chca na sile nie rozumieja ze cos moze nas
      krzywdzic, proponuje zebyscie wsadzili sobie sami ptaka w tylek albo
      zrobili sos na sile wtedy zobaczycie jak to jest m nie wspomonam
      juz jakimi zarazami te swinie zarazaja
    • Gość: monik Re: Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć? IP: 83.141.97.* 10.07.09, 19:02
      mam 20 lat mieszkam ze swoim chlopakiem od 5 lat wiem ze bylam jeszcze dzieciatkiem jednak poniekad zmusila mnie do tego sytuacjia jaka mialam w owym czasie gdy mialam 14 lat zaczelam miec problemy zdrowotne przeszlam 3 operacjie nie bylam w stanie chodzoc do szkoly mialam nauczanie indywidualne w domu po 3 latach nauki w domu postanowilam sprobowac swoich sil w liceum jednak bylo mi ciezko przez 3 lata nie mialam kontaktu z rowiesnikami ciezko bylo mi sie dogadac czulam sie zagubiona nie chodzilam na dyskoteki nie widywalam sie z nikim gdy pewnego razu siostra wyciagla mnie na impreze do swojego kolegi poszlam z nia chcialam sie wtopic w otoczenie i nie czuc sie jak odrzutek spoleczenstwa tam poznalam [xxx] spodobalismy sie sobie zaczelismy gadac i umawiac sie dobrze sie czulam przy nim tak bezpiecznie w domu nie mailam spokoju ojciec pil awanturowal sie czesto ja coraz wiecej czasu spedzalam z [xxx] moje problemy zdrowotne powrocily niestety czesto lezalam w szpitalach[xxx ] byl zawsze kiedy go potrzebowalam byl miom najwiekszym i jedynym oparciem jekie kiedykolwiek mialam opuszczalam zajecia w szkole a jezeli mialam chwile wytchniena spedzalam go z [xxx]zamiast isc do szkoly wiec jej nie skonczylam postanowilismy zamieszkac razem z poczadku bylo jak w bajce byl taki czuly kochany pomagal mi i staral sie zmotywowc nigdy nie mailam wiary w siebie postanowilam sprobowac swoich sil w szkole ponownie [xxx]pracowal w sklepie mieszkalismy sami po pewnym czasie zaczol mi zwracac uwage ze obiadu nie bylo lub jest nie posprzatane staralam sie jak moglam nauczylam sie gotowac w wieku 16 lat codziennie kiedy przychodzil mial obiadek a ja nie mailam czasu na nauke bo mailam inne obowiazki ponownie nie ukonczylam szkoly z czasem zaczely sie awanturowac o byle co zaczol mi zwracac uwage na to jak sie ubieram przestalam nosic bluzki z dekoltami malowac sie pozniej zaczol szukac sobie nowych rzeczy o ktore mogl by sie przyczepic staralam sie znosic ze spokojem i robilam tak jak on chcial zeby miec spokoj mama nie znala sytuacji myslala ze jest wszystko w porzadku udawalam przed nia z czasem zaczelo nie to meczyc ze musialam robic tak jak on chce po pewnym czasie zaczelam sie sprzeciwiac wtedy pokazal na co go stac zaczynal mnie szarpac bic jezeli cos mu nie pasowalo i tak za kazdym razem obiecywal ze juz nie bedzie tak robil i tak jest do dzisiaj czasami za glupote dostane kocham tego czlowieka calym sercem i nie wiem co mam robic mam dosc robienia tego co sie jemu podoba wiecznego tlumaczenia sie w pracy dlaczego mam tyle siniakow czuje ze juz nie moge przestalo mnie cieszyc wiele rzeczy nie potrafie byc ta dziewczyna co kiedys boje sie wszystkiego boje sie zapytac cokolwiek chciala bym miec jakies zdanie w zwiazku i nie chce sie czuc wiecznie gorsza od innych wyzywa mnie w awanturach od najgorszych probowalam porozmawiac z nim ze tak dluzej nie moge i nie chce ale rozpetalam kolejna awanture mam chyba depresje jak sie klucimy mam mysli samobojcze potrzebuje pomocy i nie mam z kim pogadac ani wyzalic sie wiec prasze moze mial ktos podobna sytuacjie i jak mam postepowac z takim czlowiekiem co mam zrobic zeby bylo lepiej nie chce sie roztawac z nim bo nie wiem jak bym sobie poradzila sama nie mam nic oprocz niego moze ze mna jest cos nie tak sama nie wiem co mam juz myslec o sobie;[moze faktycznie jestem do niczego ;[
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka