shilow
30.10.07, 15:54
Właśnie wróciłam z zaliczenia z biologii, z którego niestety
ostrzymałam ocenę "niepozytywną" ;/ nie będę mówić jak jestem
wścikła, zła i wkurzona. Materiału było dużo nauczyłam się i
uważałam, że dobrze mi poszło. Okazałao się, że się myliłam.
Najlepsze w tym wszytskim jest to, że tego samego dnia pisaliśmy
wejściówkę i mój były chłopak, z którym jestem w grupie zaliczył ją
jako jedyny z grupy ;/ zaliczył, bo uprzedziłam go wiedząć, że inne
grupy miały. Oczywiście ja nie zaliczyłam a gdziezby ;/ Wkurza mnie
niesprawiedliwość losu. Umię, piszę, niezaliczam. Koleżanka obok
kompletnie zielona pyta o najprostsze fakty zalicza na 4.
Dziesiejszy dzień nauczył mnie jednego a właściwie satysfakcja na
twrazy mojego byłego chlopaka- nie warto pomagac ludziom bo samamu
zle sie na tym wychodzi. Gwoli wyjasnienia studjuje medycynę i nie
jestem nic nie umiejącą, wymalowaną lala w przykrótkiej spódnicy i z
różową torbą ;] Ufffffffff ulżyło mi. Musiałam ponarzekać i
sie "wyadać". Siadam do książek bo nie zamierzam wylecieć ze studiów
z pododu głupiego rzesistka pochwowego ;p pozdrawiam