Gość: nieszczęśliwa
IP: 195.136.72.*
19.10.03, 15:06
Mam 28 lat i praktycznie od kilu lat nie mam nikogo. Nie wiem, dlaczego tak
jest. Nie jestem brzydka ani głupia, wręcz przeciwnie moi znajomi twierdzą,
że jestem atrakcyjna, wesoła, inteligentna, zastanawiają sie jak to możliwe,
że wciąż jestem sama. Chciałabym kogoś mieć, kochać i być kochaną, ale nie
mogę sobie nikogo znaleźć. Nie potrafię zmusić się do bycia z kimś tylko po
to żeby mieć faceta. Mężczyźni, którym się podobam przeważnie nie wzbudzają
mojego zainteresowania. A jeśli już zaczynam się z kimś spotykać to po góra
3 miesiącach wszystko się kończy. Bo albo on albo ja dochodzimy do wniosku,
że to nie ma sensu, nie pasujemy do siebie, mamy inne oczekiwania, itd. Nie
chodzi o to, że mam za duże wymagania, to nie tak. Chcę tylko żeby facet był
dobry, inteligentny, zaradny i chciał stworzyć ze mną normalny związek. Nie
interesują mnie gadki typu "spotykajmy się, ale bez zobowiązań" Ale nie jest
też tak, że próbuję osaczyć każdego faceta, który sie do mnie zbliży, nie
ciągnę każdego przed ołtarz:-) Znam jeszcze dwie dziewczyny, które są w
podobnej sytuacji, ale one mają dzieci, rozumiem że to dla niektórych może
być problem. Boję sie tej samotności coraz bardziej, nie chcę przeżyć życia
bez osoby, dla której będę ważna, chcę mieć dzieci i rodzinę. Zastanawiam
się czy wy też macie takie problemy? Czy to ze mną faktycznie jest coś nie
tak? Może powinnam rzucać się na pierwszego lepszego faceta tylko po to żeby
zawsze mieć jakieś portki przy sobie? Mam dać sobie spokój z marzeniami o
miłości?
Pogrążam sie w jakiejś depresji, już nie wiem, co mam robić.