IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 16:05
Powiedzcie mi prosze jaka jest sredia wieku kobiet wychodzacych za maz w
naszych czasach? Ja mam 23 lata i uwazam za jestem za mloda na decyzje o
slubie. A jak Wy uwazacie?
Obserwuj wątek
    • Gość: goralka z warszawy Re: Slub IP: 5.3.1R* / *.rupa.it 20.11.03, 16:09
      sama ocen dzioucho!!! Nie boj sie samodzielnych decyzji, jo.
      • Gość: MARTA Re: Slub IP: *.szczytno.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 16:33
        JA MAM 21 LAT A JUZ BYM CHCIALA SLUBU!
        • 82misia Re: Slub 20.11.03, 22:32
          raczej nie chodzi tu o wiek metryczny a emocjonalny.Wydaje mi sie że
          konkretnej reguly tu nie ma, chodz 23 lta to juz mozna... he he
        • undercover_brother Re: Slub 21.11.03, 00:34
          Po co?
        • Gość: misia Re: Slub IP: 207.218.68.* 21.11.03, 16:57
          ja tez
    • Gość: KIA_23 Re: Slub IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.11.03, 00:11
      ja tez mam 23 lata . w kazdej chwili mogę wziąć slub zmoim narzeczonym a co..
      tylko czekam az mature zda..bo za niedouczonego nie wyjdę .
      • Gość: Ola Re: Slub IP: *.infinity.waw.pl 21.11.03, 00:51
        Mam 24 lata i jestem mezatka i nie uwazam, ze jestem na to za mloda.
    • Gość: Panienka Re: Slub IP: *.one.pl / *.ns.net.pl 21.11.03, 01:35
      Ja mam 21 i z jednej strony już bym chciała, a z drugiej "coś" mnie hamuje. Na
      to "coś" skałada się kilka rzeczy.
      Mimo, że mam własne mieszkanie, studiuję zaocznie, pracuję i jestem
      samodzielna (co przyznacie - jest jakby nie patrzeć rzadkością), mój partner
      też pracuje, ma już magisterium w kieszeni... a jednak. Fajnie mi mieszkać
      samej, robić co mi się podoba i do nikogo się nie dostosowywać, a z ukochanym
      spedzać tylko popołudnia bądź wieczory. Jakoś mi nie w smak gotowanie
      obiadków, wściekanie się na ukochanego o brudne skarpetki na podłodze pod
      łóżkiem i inne przyziemne, zdawałoby się, szczegóły.

      Drugą sprawą hamującą jest... sam ślub. Rodzinka mojego ukochanego jest:
      a) ogroooomna (ojciec - 8 rodzeństwa, matka niewiele mniej)
      b) niesamowicie imprezowa (cichy ślub to świętokradztwo - nikt by nas już na
      rodzinną imprezę nie zaprosił), a kokosów ani ja, ani on nie zarabiamy.
      c) dla mnie małżeństwo - to przede wszystkim "wytwórnia nowych obywateli":))),
      no może troszkę przesadzam..., ale jak już coś się zdarzy, to się zdarzy i
      trzeba będzie przyjąć z miłością - chyba nie chcę jeszcze dzieci.

      Mimo zaledwie 21 lat, jestem dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna niż
      wszystkie moje rówieśniczki jakie znam. W swoim krótkim życiu przeszłam sporo
      i dzieki temu potrafię dobrze zadbać o swoje sprawy i wyjść na prostą. A
      jednak... wychodzić za mąż boję się jak niczego innego do tej pory. Chcę, ale
      się boję. Ja - która nigdy niczego się nie bała i zawsze śmiało zaglądała w
      paszczę lwa. Boję się i już.
      • Gość: magistertornister panienko, malzenstwo to nie IP: *.cgi.rupa.it / *.rupa.it 21.11.03, 12:47
        synonim prania skarpetek meza i robienia dzieci. Antykoncepcja stosowana jest
        rowniez w zwiazkach malzenskich:))))) Jestem zona (szczesliwa). Czasem gotuje,
        a czasem nie . Obydwoje pierzemy, sprzatamy i to nie jest tak, ze jest sztywny
        podzial obowiazkow. Reguluje to ilosc wolnego czasu i zdrowy rozsadek:)). A
        jesli ukochany zostawi brudne skarpetki, to niekoniecznie trzeba sie wsciekac -
        jak tego nie lubisz, to przeciez mozna poprosic o ich usuniecie w bardziej
        cywilizowany sposob. Ja tez z ukochanym spedzam wlasciwie glownie popoludnia i
        wieczory (no i blogoslawione weekendy):).
        Ale dziwne, ze mimo mozliwosci nie mieszkacie razem. Chyba jestescie ze soba na
        takiej zasadzie:ok, na razie jest fajnie, ale moze ktos fajniejszy sie
        napatoczy... Albo jestes obciazona jakims zlym wzorcem. Paaa
        • Gość: Panienka Re: panienko, malzenstwo to nie IP: *.one.pl / *.ns.net.pl 21.11.03, 19:19
          :))) Przykład ze skarpetkami jest tylko przykładem. Nie podejrzewam mojego
          mężczyznę o takie niechlujstwo:)))

          Tak, tak, jest antykoncepcja... Ale czy wymyślono taką stuprocentową? - tak,
          szklankę wody zamiast i ja tę szklankę stosuję:))), a przestanę po ślubie. Do
          pigułek anty nie przekona mnie nawet największy specjalista w tej dziedzinie,
          z resztą i tak nie bedę mogła ich stosować(nowotwory w rodzinie). Kocham
          mojego mężczyznę, ale mam też twarde zasady. Dzięki nim doszłam do wielu
          rzeczy i jestem z tego dumna. Mieszkam sama, bo nie wyobrażam sobie mieszkania
          z chłopakiem bez ślubu - mimo, że pokusa wspólnej nocy jest nieraz ogromna.
          Może to i staroświeckie, ale tak zostałam wychowana (przez dziadków - zmarli
          gdy chodziłam jeszcze do szkoły średniej). Myślę, że miałam szczęśliwszą
          rodzinę niż nie jedno dziecko. Babcia miała dla mnie zawsze czas, zawsze była
          w domu, zawsze czuło się zapach świeżo upieczonego chleba lub ciasta. Wiem, że
          pewnie ja nie bedę mogła dać tego swoim dzieciom (w dzisiejszych czasach
          trudno kobiecie dobrowolnie nie pracować by zajmować się dzieckiem i domem).
          Myślę, że konserwatywne zasady bardzo się przydają - mnie niezwykle pomogły.

          I nikt fajniejszy się nie napatoczy!!! Wiem, że życie chcę przezyć tylko z
          nim. Czy to znaczy, że nie mogę się bać? Dla mnie małżeństwo to jest traktat
          dożywotni - nie uznaję jego nierozerwalności. Dlatego chcę się do niego
          maksymalnie dobrze przygotować. Jestem pewna swoich uczuć, ale się boję. Żadna
          z Was nigdy nie obawiała się? Jak podejmowałyście tę decyzję? - Kochamy się,
          jest fajnie - jazda do ołtarza???, albo: Kochamy się, jest fajnie -
          zamieszkajmy razem??? Jak długo zastanawiałyście się nad swoim małżeństwem,
          życiem w nim itd? I tu pytanie także do rozwiedzonych: czy myslicie, że
          decyzja o zawarciu małżeństwa była przez Was wcześniej głęboko przemyślana?
          czy rozpad związku nastąpił z powodów, których zupełnie nie dało się
          przewidzieć przed ślubem?
          • Gość: Kasik Re: panienko, malzenstwo to nie IP: *.aster.pl / 10.66.4.* 21.11.03, 22:31
            Ja ani mój mąż nie zastanawialiśmy się nad tym czy się boimy, jak to będzie
            itd. byliśmy ze soba na tyle długo, że wiedzieliśmy jak może być. Wyszłam za
            mąż w wieku 21 lat. Jestem 7 lat po ślubie i jestem bardzo szczęśliwa. Może i
            nie każdemu się udaje, ale ani ja ani mój mąż nie zastanawialiśmy się nad
            ślubem. Po postu go wzieliśmy, kochaliśmy się, chcieliśmy spędzic ze sobą całe
            życie. Skoro jesteś go taka pewna, to po co te wahania? myślisz, że tak nagle
            miną? |Może to jednak nie jest "ten", skoro się wahasz?Pewnie odpowiesz, że "na
            pewno ten". Ok.Ale prawdę mówiąc niezbyt rozumiem twój strach.
    • Gość: Smartinka Re: Slub IP: *.icpnet.pl 22.11.03, 09:30
      Jak miałam 19-20 lat to marzyłam o ślubie, dzieciach... teraz mam 22 i jakoś
      przestało mi się spieszyć:-) Mam świetnego faceta, jesteśmy szczęśliwi, oboje
      chcemy kiedyś się pobrac - ale właśnie KIEDYŚ - nie teraz. Jesteśmy jeszcze za
      młodzi na stworzenie podstawowej komórki społecznej:> Może za 2-3 lata...
      • Gość: Dar Re: Slub IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 10:01
        Dajcie sobie spokój z szybkim wychodzeniem za mąż, przeciez każda wie , że po
        ślubie wszystko sie zmienia(prawie wszystko)i to nie na lepsze, tylko zadna do
        tego nie chce sie przyznać.
    • Gość: ola Re: Slub IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 12:34
      Mam 19 lat jestem z moim mężczyzną prawie 4 lata, przez ten czas nasz związek
      dojżał na tyle, że gdybym miała za sobą szkołę to na pewno odrazu wzięlibyśmy
      ślub! Michał jest ode mnie 6 lat starszy i na tyle odpowiedzialny, że czeka, że
      stara się zapracować na wspólną przyszłość... Kocham go z całych sił! A do
      podjęcia decyzji o ślubie najważniejsza jest dojrzałość psychiczna! To po
      prostu trzeba czuć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka