Dodaj do ulubionych

Podkładają nam świnie

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 23:33
W zasadzie nie istnieje wolny rynek wieprzowiny, zwłaszcza w Unii
Europejskiej. Tymczasem w Polsce już bez większego wysiłku można, nawet w
niewielkiej mieścinie, kupić duński boczek czy schab. Oznacza to, że nasz
rynek staje się coraz łatwiej dostępny dla unijnych hodowców wieprzowiny.
Wprawdzie władze unijne nie wspierają bezpośrednio producentów trzody
chlewnej, jednak istnieje tam szereg, dostępnych Brukseli, sposobów ochrony
swoich rynków wieprzowiny. Dopłaty eksportowe, dopłaty do przechowywania
półtusz, cła importowe, ostre wymagania sanitarno-weterynaryjne to
mechanizmy, które bronią mięsnych rynków UE.
W ostatnich miesiącach w Polsce obserwuje się spadek wartości żywca
wieprzowego. Rolnicy jeszcze doskonale pamiętają ceny oscylujące wokół 4,50
zł za kg, natomiast teraz średnio otrzymują 3,30 zł za kilogram żywej świni.
Taki spadek jest niewątpliwie zapowiedzią tzw. świńskiego dołka, który jest
niczym innym, jak cyklicznym spadkiem cen tych zwierząt. Wprawdzie istnieje w
Polsce Agencja Rynku Rolnego, której statutowym zadaniem jest podejmowanie
działań uprzedzających i niwelujących takie zagrożenia, jednak skuteczność
działania tej instytucji jest niewielka. We wrześniu tego roku został
ogłoszony przetarg na zakupy interwencyjne półtusz wieprzowych, ale z 42
firmami wyłonionymi podczas tego przetargu nikt jeszcze z ramienia ARR nie
podpisał stosownych umów. Ceny skupu interwencyjnego mogą się prawdopodobnie
kształtować w granicach... 3,20-3,40 zł za kilogram.

Hodowla trzody w kleszczach prawa
Na polski rynek mięsa wieprzowego coraz większy wpływ będą miały zagraniczne
firmy. W krajach Piętnastki planuje się przesunięcie środka ciężkości w
sprawie dopłat z obszaru gospodarstw towarowych - dotąd preferowanych w UE -
na gospodarstwa ekologiczne oraz te spełniające normy ekologiczne. Za granicą
wielkie i skoncentrowane hodowle trzody chlewnej już teraz zaczynają mieć
kłopoty z lokalizacją swoich obór, w których przebywają tysiące świń. Od
kilku lat np. w Belgii trwa redukowanie pogłowia ze względu na przekroczenie
norm ekologicznych. We wszystkich krajach unijnych przyjmuje się, że
zawartość azotanów w wodach gruntowych nie może przekraczać 50 mg na litr.
Ilość azotanów z produkcji zwierzęcej nie może wynosić więcej niż 170 kg na
hektar. Np. we Francji obniżenie do poziomu 170 kg tych związków azotowych na
hektar potrwa do 2003 roku (obecnie wynosi ok. 200 kg). Jeszcze inaczej
ekologiczny aspekt produkcji trzody chlewnej rozwiązany jest w Niemczech. Tam
obowiązująca norma przewiduje, że na 1 ha przypada 2,5 jednostki nawozowej
(DE) na glebach piaszczystych i 3 - na glebach cięższych. Na jedną DE
przypada 7 stanowisk tuczu lub 3 lochy.
W Niemczech można też hodować świnie, nie mając ani hektara ziemi, jednak
taki hodowca traktowany jest jako przedsiębiorca i płaci wyższe podatki.

Jak to jest w Polsce
Niedokładne uregulowanie lokalizacji uciążliwych dla środowiska wielkich
hodowli trzody chlewnej sprawia, że Polska staje się krajem, w którym mogą
się swobodnie rozwijać. Przykładem takiego zakładu jest firma Prima Farms,
należąca do Smithfield Food, mięsnego giganta w Stanach Zjednoczonych, który
pod koniec lat 90. stał się właścicielem Animeksu. W ten sposób kilka
polskich wielkich zakładów mięsnych stało się własnością amerykańskiego
giganta - między innymi Zakłady Mięsne "Rawa" w Rawie Mazowieckiej. Rawskie
zakłady wkrótce zostały zamknięte, a produkcję przeniesiono do "Constaru" w
Starachowicach.
Coraz częściej, zwłaszcza na terenach północnej Polski, spotyka się także
farmy duńskie, niemieckie czy holenderskie, w których hoduje się dziesiątki
tysięcy świń.
Plany Smithfield Food i Prima Farms są bardzo ambitne. Firmy te zamierzają
nie tylko kontynuować produkcję wędlin i innych wyrobów mięsnych, lecz także
prowadzić hodowlę trzody chlewnej na olbrzymią, przemysłową skalę w ramach
tzw. integracji. Smithfield Food pragnie, aby do 2006 roku na potrzeby jego
zakładów mięsnych "pracowało" 52 tys. loch. Docelowa produkcja tuczników dla
tego giganta mięsnego ma wynieść około 20 tys. sztuk tygodniowo. Taka podaż
tuczników jednak i tak będzie za mała, aby sprostać zapotrzebowaniom
przedsiębiorstw mięsnych należących do amerykańskiego właściciela. Stratedzy
z tych zakładów zakładają, że przy korzystnych warunkach będzie się w nich
przerabiać około 2 milionów sztuk rocznie. Przy czym planuje się, że około 50
procent przerobu powinno pochodzić z hodowli należących do Smithfield Food.
Aby zrealizować te zamierzenia, firma Prima Farms zakupiła w północno-
zachodniej Polsce gospodarstwa popegeerowskie. Gospodarstwa te nazywane są
grupą Czaplinek. Obecnie są już w nich odchowywane prosięta pochodzące od 10
tys. loch.
W tamtym rejonie pracują również Zakłady Mięsne "Agryf" ze Szczecina (także
należące do Smithfield Food). Jest to województwo zachodniopomorskie - więc
stosunkowo blisko do Berlina, chłonnego rynku zbytu.
Drugim obszarem penetrowanym przez Prima Farm jest północno-wschodnia Polska,
tym razem blisko granicy z Rosją i tamtejszym rynkiem. Znajdujące się tam
chlewnie należą do Animeksu Agri, tuczniki z nich dostarczane są Zakładom
Mięsnym w Ełku (też część Smithfield Food).
Trzecim obszarem są okolice Zamościa - tereny na styku Polski, Ukrainy i
Słowacji. Smithfield Food planuje, aby do 2006 roku utrzymać w zamojskich
chlewniach 12 tys. loch. Oznacza to zorganizowanie ponad 120 tys. stanowisk
dla chowu i tuczu świń. Na zachód od tych terenów znajdują się Zakłady
Mięsne "Constar" w Starachowicach...
Budowane imperium hodowlane Smithfield Food zagraża, a przynajmniej uzależnia
polskich rolników - hodowców trzody chlewnej, od decyzji giganta. Ten,
przeganiany w USA ze stanu do stanu przez zaostrzane przepisy chroniące
środowisko, prawdopodobnie znajduje azyl w Polsce. Wykorzystując luki prawne
w przepisach o ochronie środowiska, wykorzystując zapotrzebowanie na
jakiekolwiek inwestycje, zwłaszcza w regionach o wysokim współczynniku
bezrobocia, świński gigant z Ameryki znajduje swoje miejsce na polskim rynku
żywca wieprzowego, mięsa i wędlin.
Marek Garbacz

Przy opracowywaniu artykułu korzystano z informacji zawartych w
piśmie "Trzoda chlewna".

Obserwuj wątek
    • Gość: Sebastian B. Re: Podkładają nam świnie IP: *.intrstar.net 14.10.02, 01:22
      Drogi Panie Marku
      dwa dni temu obszernie odpowiedzialem na Pana list,ale przy jego wysylaniu
      pojawil sie jakis blad, jesli bylby Pan zainteresowany dyskusja prosze napisac
      do mnie na adres anitaseb@intrstar.net

      Dla ciekawosci dodam ze pracuje dla Murphy-Browns LLC, bezposredniego
      wlasciciela Prima Farms (wszystko w obrebie Smithfield, oczywiscie)
      mam nieco inne spojrzenie na role jaka Smithfield moze odegrac w przyszlosci
      polskiego rolnictwa.
      Pozdrawiam sebastian Bereza
      • obazine Re: Podkładają nam świnie 15.10.02, 17:26
        Tak, okolice Goldapi - to byly nawet ladne. Byly!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka